Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmaryn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozmaryn. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 października 2018

Pierożki empanadas z ziemniakami, czarnymi oliwkami, rozmarynem i chorizo



Nie będę Wam mydlić oczu, oto drugi odcinek hiszpańskiej opery mydlanej.

Powracamy do historii tapas. Wiemy już, że hiszpańscy mężczyźni siedzący w barach kładli na kieliszki talerzyki, a na nich przekąski na zapas i tak powstało tapas! Dyskutując na przyziemne tematy, od czasu do czasu zerkali na damskie nogi i wyobrażali sobie jak smakują pieczone pierogi. A te są niezwykłe, bo z chorizo, rozmarynem, oliwkami i ziemniakami.

Łączenie jedzenia z winem to prawdziwa sztuka, dlatego warto się przy tym kierować kolorami, tak jak malarz operuje swoimi farbami. Gdy na stole drób, owoce morza i sery do kieliszka można nalać białe wino bez afery. Teraz moja rada, z czym się nada empanada? Różowe wino El Sol z różowymi smakami, czyli winogronami, pierożkami, chorizo i dojrzewającymi szynkami.




Pierożki empanadas z ziemniakami, czarnymi oliwkami, rozmarynem i chorizo


Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 125 g zimnego masła
  • jajko
  • 50 ml wody
  • łyżeczka soli
Nadzienie:
  • 300 g puree ziemniaczanego
  • 50 g chorizo
  • 50 g czarnych oliwek
  • gałązka rozmarynu
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz, szczypta wędzonej papryki
Wierzch:
  • białko
  • szczypta płatków chilli lub wędzonej papryki
  1. Mąkę łączymy z posiekanym drobno zimnym masłem, jajkiem, wodą i solą. Zagniatamy krótko ciasto jedynie do połączenia składników w zgrabną kulę. Owijamy ją folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
  2. W tym czasie puree łączymy z posiekaną drobno kiełbasą chorizo, oliwkami, rozmarynem, poszatkowanym czosnkiem i przyprawami.
  3. Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki i przekładamy na oprószony mąką blat.
  4. Ciasto cienko wałkujemy i wycinamy z niego kółka o średnicy ok. 9-10 cm.
  5. Na środku każdego kółka kładziemy farsz i lepimy jak pierogi. Widelcem zaznaczamy brzegi, ulepione empanadas przekładamy na wyłożoną pergaminem blachę.
  6. Pierożki układamy w odstępach i smarujemy z wierzchu białkiem dodatkowo można je posypać np. płatkami chilli albo wędzoną papryką.
  7. Empanadas pieczemy przez 15-18 minut w rozgrzanym piekarniku do 190 stopni.
Tosia

środa, 7 grudnia 2016

Cranberry Noel - ciasteczka z żurawiną i rozmarynem


Z ulgą pożegnałam smutny listopad. Grudzień należy do trójki moich ulubionych miesięcy i coś czuję, że w tym roku minie zdecydowanie za szybko. Jeszcze nie znalazłam chwili, aby spokojnie usiąść z kubkiem korzennej herbaty i zastanowić się nad świątecznym menu, czy prezentami dla bliskich. Mam nadzieję, że to nadrobię, ale na razie spisuję pomysły w biegu i przyszykowałam też pierwszy świąteczny przepis dla wszystkich zabieganych.

Jeśli w tym roku nie znajdziecie czasu na celebrowanie wielogodzinnego wypieku domowych pierniczków to nic straconego! Wasze blaszane puszki możecie wypełnić ekspresowymi ciasteczkami Cranberry Noel, które swoim maślanym smakiem i kruchą konsystencją skradną zapewne niejedno podniebienie.

Tradycyjnie wypieka się je z suszoną żurawiną, wiórkami kokosowymi, ekstraktem waniliowym, czasem przemyca jeszcze orzechy. Nie zrezygnowałam oczywiście z żurawiny, ale postawiłam na inne dodatki, czyli rozmaryn i skórkę z pomarańczy. Kruche ciasto robi się bardzo szybko, następnie formuje wałeczki, owija je w folię spożywczą i wkłada do lodówki na jakieś 2 godziny. Przetestowałam wersję z mrożeniem i już po 30 minutach można śmiało kroić ciasto ostrym nożem na cienkie plasterki. Dzięki temu ciastka są cudownie kruche, mają rumiane brzegi, a znikają zdecydowanie za szybko!

Na koniec przyznam się, że przepis na te ciasteczka już pojawił się kiedyś na blogu, a konkretnie 5 lat temu przed świętami (dowód). Nie da się jednak ukryć, że tamto zdjęcie nie pokazało ich potencjału, a recepturę trochę ulepszyłam i tym sposobem polecam je raz jeszcze :)



Cranberry Noel - ciasteczka z żurawiną i rozmarynem
  • 150 g miękkiego masła
  • 2 łyżki mleka
  • 220 g mąki pszennej
  • 50 g drobnego cukru
  • szczypta soli
  • 50 g suszonej żurawiny
  • 2 łyżki posiekanego rozmarynu
  • łyżka świeże startej skórki z pomarańczy
  1. Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy mleko, sól i dosypujemy mąkę, dalej ucieramy ciasto mikserem. Na koniec dodajemy suszoną żurawinę, posiekany drobno rozmaryn i skórkę startą z pomarańczy. Całość mieszamy.
  2. Tworzymy dwa wałeczki, które owijamy w folię spożywczą i wkładamy na 30 minut do zamrażalnika lub na 2 godziny do lodówki. 
  3. Schłodzone wałeczki kroimy ostrym nożem na cienkie plasterki. Przyszłe ciasteczka układamy w odstępach na blasze wyłożonej pergaminem.
  4. Ciastka pieczemy 12 minut w 200 stopniach. Studzimy na kuchennej kratce.
Tosia

czwartek, 14 kwietnia 2016

Krówki z solą i rozmarynem


We wczorajszym wpisie opowiadałyśmy o wernisażu "Food is Good", a dziś przedstawiam jeden z przepisów na przekąskę inspirowaną obrazem Dawida Majgata. Wszystkie dania zawierały w roli głównej jakieś mięso, oprócz oczywiście deseru, którym były krówki. Nie trudno się domyślać zatem, że obraz przedstawiał krowę :)

Od kilku tygodni staram się ograniczać cukier i właściwie niewiele to ma wspólnego z dbaniem o linię, chociaż to dodatkowa zaleta tej sprawy. Wszystko dlatego, że obejrzeliśmy niedawno "Cały ten cukier". Nie będę zdradzać fabuły, ale pointa filmu jest prosta - cukier jest wszędzie i łatwo być od niego nieświadomie uzależnionym. Zerknijcie na butelkę ulubionego ketchupu, na musztardę, a nawet jogurt naturalny. Uważam jednak, że w życiu warto kierować się zasadą złotego środka, także w kwestii odżywiania. Na co dzień naprawdę uważam, aby tego cukru w moich posiłkach było jak najmniej, chociaż nie zrezygnowałam z miodu, a i czasem gdzieś przemycę cukier trzcinowy (w przetworach i azjatyckich daniach).

Pozwalam sobie też na małe szaleństwo w postaci deseru np. w weekend i muszę przyznać, że słodkości od tego czasu smakują jeszcze lepiej. Tak było z krówkami! Muszę przyznać, że skradły niejedno serce. Po wernisażu zostało mi kilka krówek i podzieliłam się nimi ze znajomymi. Tak im zasmakowały, że mam je przygotować w ten weekend "na bis". A oklaski to przecież najlepsza recenzja.

Do masy na krówki dodałam sól, ponieważ uwielbiam solony karmel, a dla ciekawego aromatu dorzuciłam listki świeżego rozmarynu. To sprawia, że ich smak jest intrygujący, a krówki nie są przeraźliwie słodkie i zaklejające. Jeśli jednak obawiacie się połączenia ziołowego to możecie z rozmarynu zrezygnować i poeksperymentować po swojemu, przemycając do środka np. wanilię lub cynamon.

Mówi się, że tylko krowa nie zmienia zdania. Jestem jednak pewna, że w kwestii krówek zdania nikt zmieniać nie musi, są fantastyczne!


Krówki z solą i rozmarynem/ ok. 40 sztuk
  • 600 ml śmietanki kremówki 30 lub 36 %
  • 360 g cukru
  • 130 g masła
  • gałązka rozmarynu
  • łyżeczka soli
  1. Do garnka z grubym dnem wlewamy kremówkę, dodajemy cukier, masło, posiekany rozmaryn i sól.
  2. Gotujemy na małym ogniu przez niecałą godzinę, mieszamy od czasu do czasu i czekamy, aż masa zgęstnieje, zacznie bulgotać i nabierze złocistego koloru.
  3. Formę (u mnie 18x21 cm) wykładamy pergaminem. Przelewamy masę do środka, wierzch wyrównujemy i zostawiamy do ostudzenia. Następnie wkładamy na minimum 3 godziny do lodówki.
  4. Schłodzony blok krówkowy kroimy na mniejsze prostokąciki i zawijamy je w pergamin. Przechowujemy w lodówce.
Tosia

niedziela, 24 stycznia 2016

Śniadanie do łóżka #208: Buraczano-kakaowe placuszki z rozmarynem


To miał być weekend idealny. Rozpoczął się w piątek, w samym środku lasu, gdy jeszcze było jasno. Na miejscu czekały już konie i sznur połączonych ze sobą sanek. Opatuleni od stóp do głów, zajęliśmy miejsca na drewnianych saniach, konie ruszyły z kopyta. Kulig pędził niczym błyskawica. A po śnieżnym szaleństwie, ogrzewaliśmy się z rumieńcami na twarzach przy płomieniach zimowego ogniska.

Wieczorem miałam świętować urodziny koleżanki, niestety dzień skończył się mniej radośnie, bo w szpitalu z ukochaną babcią. Nieźle mnie nastraszyła odbierając apetyt i ochotę na cokolwiek. Całe szczęście dziś już babcia czuje się o wiele lepiej i mam nadzieję, że galopem wróci do zdrowia. Dlatego po porannej kontroli wróciła mi też chęć do gotowania i dobry humor.

W lodówce znalazłam dużego buraka, z którego postanowiłam wyczarować coś słodkiego. Pewnie spotkaliście się już z połączeniem buraka z czekoladą, od jakiegoś czasu w Internecie krążą przepisy na buraczane brownie. A jakiś czas temu, na blogu dzieliłam się przepisem na tartę z tym słodko-gorzkim duetem. Tym razem przemyciłam ten smak do placuszków, wzbogacając je dodatkowo o aromatyczny rozmaryn.

Placuszki celowo posłodziłam bardzo skromnie, ponieważ serwowałam je z powidłami z własnoręcznie zebranych śliwek. Może pamiętacie post o sadzie w Piekle? Właśnie stamtąd pochodzą węgierki, które zamknęłam w wakacje w słoiczkach.

Jeśli nie macie ochoty na powidła, to możecie placuszki podawać po  prostu z cukrem pudrem, z syropem klonowym lub z syropem rozmarynowym z tego przepisu :)


Buraczano-kakaowe placuszki z rozmarynem/ 4 porcje
  • 150 g tartego buraka
  • 250 g mąki pszennej
  • 3 czubate łyżki kakao
  • 250 ml mleka
  • jajko
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki oleju roślinnego np. rzepakowego lub kokosowego 
  • szczypta soli
  1. Białko jajka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę.
  2. Buraka obieramy i ścieramy na tarce o małych oczkach. Dodajemy żółtko, cukier, posiekany rozmaryn, wlewamy mleko i mieszamy.
  3. Wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i dokładnie łączymy.
  4. Na koniec dodajemy ubite białko i jeszcze raz delikatnie mieszamy.
  5. Do masy dodajemy 3 łyżki oleju i smażymy placuszki na suchej patelni lub smażymy je na patelni z odrobiną rozgrzanego tłuszczu.
  6. W obu przypadkach smażymy placki po ok. 1-2 minuty z każdej strony.
Tosia

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Jadalne prezenty: sól grzybowa, jabłkowy cukier z cynamonem, oliwa smakowa


Podejrzewam, że jest jeszcze sporo osób, które nie zdążyły nawet pomyśleć o tegorocznych prezentach. A także duże grono tych, którzy kupili już prezenty dla najbliższych, ale wciąż nie mają pomysłu co podarować cioci Bożence i wujkowi Zbyszkowi.

Nie martwcie się, przychodzę z pomocą!

Często powtarza się, że prezenty robione od serca mają ogromną wartość. To prawda, ale nie oszukujmy się, że każdy po cichu marzy także o czymś większym na co odkłada w myślach co miesiąc pieniądze. Moje propozycje są zdecydowanie niskobudżetowe i może nie uszczęśliwiłyby w pełni ukochanej osoby, ale na pewno ucieszą kogoś komu możemy podarować coś drobnego i symbolicznego. To także świetny dodatek do "większego prezentu". A w takich wypadkach zawsze znakomicie sprawdza się coś jadalnego, ewentualnie w płynie.

W dziale Boże Narodzenie znajdziecie trochę takich przepisów, dzisiaj jednak chciałam się podzielić ostatnimi recepturami tego typu. To prezenty dla miłośników gotowania, które mogą doskonale pobudzić czyjąś wyobraźnie kulinarną. Robi się je niezwykle łatwo, a przypuszczam, że mogą niektórych pozytywnie zaskoczyć.


Sól grzybowa to nic innego jak zmiksowane na drobny pył suszone grzyby, ułożone w słoiku warstwami z solą. Możecie wybrać dowolny rodzaj soli, fajnie, jeśli będzie to np. sól himalajska lub morska. Dla urozmaicenia aromatów można jeszcze dodać trochę rozmarynu lub tymianku, bo te zioła polubią się z grzybami, a także różowe ziarenka pieprzu. Sól borowikowa przyda się przy smażeniu steków wołowych, poczciwych mielonych czy porannej jajecznicy.

Jabłkowy cukier z cynamonem to kolejna łatwa i moim zdaniem ciekawa kompozycja. Wystarczy zmiksować suszone jabłka na drobne kawałki, wymieszać z cukrem (polecam trzcinowym) oraz cynamonem. To będzie świetny dodatek do porannych tostów francuskich lub maślanych ciasteczek.

Oliwę smakową przygotujecie w jeszcze łatwiejszy sposób i zajmie wam to kilka minut. Do wyparzonej butelki wrzucacie ulubione składniki, może to być posiekany czosnek, papryczki chilli, ulubione zioła lub skórka z pomarańczy. Można je także fantazyjnie połączyć ze sobą. Następnie wlewacie dobrej jakości oliwę i po sprawie.

Teraz jeszcze tylko można ozdobić słoiki oraz butelki własnoręcznie zrobionymi etykietami i prezenty gotowe :)
 

Sól grzybowa*/ słoik 0,5 l
  • 450 g soli np. morskiej lub himalajskiej
  • 40 g suszonych grzybów (u mnie borowiki)
  • 2 łyżki suszonego rozmarynu (opcjonalnie)
  • 2 łyżki ziarenek różowego pieprzu
  1. Grzyby miksujemy w malakserze na proszek ( mogą w nim pozostać kawałki borowików). Mieszamy z rozmarynem i pieprzem.
  2. Do wyparzonego słoika wsypujemy na przemian warstwy soli i warstwy grzybów. 
  3. Wierzch dekorujemy gałązką rozmarynu i ziarenkami różowego pieprzu.
Jabłkowy cukier z cynamonem/ słoik 0,5 l
  • 250 - 300 g cukru (białego lub trzcinowego)
  • 50 g suszonych jabłek
  • czubata łyżeczka cynamonu
  1. Suszone jabłka miksujemy malakserem na drobne kawałeczki.
  2. Dosypujemy cukier oraz cynamon i miksujemy jeszcze krótką chwilę.
  3. Cukier przesypujemy do słoika.
 Oliwa smakowa/ butelka 0,5 l
  • 0,5 l dobrej jakości oliwy
  • Ulubione dodatki np. papryczka chilli/posiekany ząbek czosnku/gałązka rozmarynu/skórka z pomarańczy
  1. Na dnie wyparzonej butelki umieszczamy ulubione dodatki. 
  2. Zalewamy je oliwą.
 * Pomysł na sól borowikową podpatrzyłam u Madzi z Dare to Cook.

Tosia

wtorek, 13 października 2015

Krem pieczarkowy z kozim serem



Kulinarne snoby wyśmiewają pieczarki twierdząc, że to nie grzyby. Nic mnie to nie obchodzi, ja uwielbiam pieczary i się tego nie wstydzę. Szczególnie szaleję za smażonymi plasterkami, które zdobią coś chrupiącego np. grzankę, albo wręcz przeciwnie, otulają delikatne i rozpływające się w ustach maślane puree z ziemniaków.

Jesień (a może to już zima?) zaskakuje ostatnio swoim brakiem życzliwości. Nagle zrobiło się szaro i zimno, dlatego warto się rozgrzewać na każdym kroku. Najlepiej sprawdza się w tym temacie oczywiście zupa!

Zainspirowana barwami za oknem oraz kolorem swoich paznokci ugotowałam szarą zupę. Nie jest to typowo apetyczny kolor, bo jeśli miałabym wskazać jakiś, który sprawia, że burczy w brzuchu to byłby to żółty (jak ser, ananas, banan, ziemniaki), brązowy (czekolada, kawa, wołowina) lub czerwony (truskawki, pomidory, papryka). Szary uważany jest za smutny i zupełnie niejadalny. A jednak można zrobić szarą i pyszną zupę pieczarkową!

Zupę zagęściłam ziemniakami, dodałam gałązki rozmarynu i kozi ser. Podawałam z chrupiącymi grzaneczkami. Chociaż równie dobrze sprawdziłoby się tutaj jajko w koszulce w rozpływającym się żółtkiem. Prosto, szybko i pysznie, czasem to wystarczy :)

Krem pieczarkowy z kozim serem/ (4-6 porcji)
  • 500 g pieczarek
  • 400 g ziemniaków
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • gałązka rozmarynu
  • liść laurowy
  • 1200 ml bulionu
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano
  • 100 g koziego sera
  • łyżka octu balsamicznego 
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka masła
  • sól, pieprz

  1. Na maśle i oliwie podsmażamy posiekaną cebulę z czosnkiem i rozmarynem. Po chwili dorzucamy obrane i pokrojone pieczarki. Przyprawiamy pieprzem i smażymy 5 minut.
  2. Następnie dodajemy obrane i pokrojone drobno ziemniaki. Przyprawiamy solą, podsmażamy minutę i zalewamy bulionem.
  3. Dodajemy liść laurowy i gotujemy na średnim ogniu przez ok. 20 minut, aż ziemniaki zmiękną.
  4. Dodajemy kremówkę i całość miksujemy blenderem na gładki krem.
  5. Kremową zupę przyprawiamy solą, pieprze, gałką muszkatołową, oregano, papryką, octem balsamicznym. Dodajemy tarty kozi ser i podgrzewamy na średnim ogniu jeszcze ok. 5 minut.
  6. Zupę serwujemy z grzankami, kozim serem i rozmarynem.
Tosia

wtorek, 4 sierpnia 2015

Wiśniolada z rozmarynem



Bycie freelancerem ma swoje plusy i minusy, chociaż nie będę udawała skromnej - to zdecydowanie więcej zalet. W poprzednich wakacyjnych wpisach kilka razy narzekałam na kiepską pogodę na Pomorzu, dlatego gdy w końcu temperatura sięgnęła 30 stopni, postanowiłam wszystko odłożyć na bok i zrobić sobie w ciągu dnia małe wagary.

Chwyciłam za koszyk z wiśniami, które dostałam poprzedniego dnia w prezencie. Zasypałam je trzcinowym cukrem, dodałam ulubiony rozmaryn i zalałam wodą. W czasie gdy syrop się gotował, ja już pakowałam aparat, koc, krem z filtrem do opalania i czereśnie. Ostudzony syrop połączyłam z wodą gazowaną, sokiem z cytryny i rozdrobnionymi kostkami lodu. Przelałam do butelek i ruszyliśmy na spontaniczną wycieczkę.

Co zatem piją brodaci hipsterzy nad jeziorem? Wiśnioladę z rozmarynem!




Wiśniolada z rozmarynem
  • 250 g wiśni
  • 3 łyżki listków rozmarynu
  • 80 g cukru trzcinowego
  • 500 ml wody
  • sok z 1/2 cytryny
  • 300 g wody gazowanej
  • kostki lodu
  1. Wiśnie drylujemy, wrzucamy bez pestek do garnka. Dodajemy cukier, porwane listki rozmarynu. 
  2. Zalewamy wodą (500 ml) i gotujemy na średnim ogniu przez 10 minut.
  3. Ostudzony syrop łączymy ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny, wodą gazowaną i kostkami lodu. 
  4. Dodatkowo wiśnioladę można podawać z gałązkami rozmarynu. 
Tosia

niedziela, 19 lipca 2015

Śniadanie do łóżka #191: Placuszki "cztery sery" z karmelizowanymi wiśniami


Od pierwszego wejrzenia można się zakochać, ale także mylnie ocenić. Patrząc na zdjęcie mojego dzisiejszego śniadania pewnie każdy pomyśli, że to  klasyczne pankejki z wiśniami. Jest w tym sporo racji, nie są one jednak przygotowane na słodko :)

Do ciasta na placuszki przemyciłam cztery sery, które uśmiechały się do mnie rano z lodówki: parmezan, mozzarellę, ser typu feta oraz brie. Ich dodatek sprawił, że sery apetycznie rozpuszczały się w trakcie smażenia. Skojarzyło mi się to z turystycznym rarytasem - grillowanym oscypkiem, który zazwyczaj podawany jest z żurawiną. W końcu nie od dziś wiadomo, że sery uwielbiają się z kwaśnymi owocami. I tym tropem myślenia sięgnęłam po wiśnie, które zostały mi po wczorajszym pieczeniu brioszki na piknik.

Wiśnie krótko podsmażyłam z rozmarynem oraz chilli i karmelizowałam w miodzie z octem balsamicznym. Słodko-kwaśno-pikantne owoce idealnie skomponowały się ze smakiem serowych placuszków. Myślę, że równie świetnie sprawdziłaby się tutaj porzeczka. Polecam takie połączenie, szczególnie w najlepszym okresie owocowym!


Placuszki "cztery sery" z karmelizowanymi wiśniami/ (ok. 15 sztuk)
Ciasto:
  • 350 g mąki pszennej typ 650
  • 450 ml mleka
  • 2 jajka
  • 200 g serów (mozzarella, parmezan, ser typu feta, brie)
  • 3 łyżki oliwy
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
  • łyżeczka soli
 Wiśnie:
  • 300 g wiśni z pestkami
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 3 łyżki miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • listki rozmarynu
  • sól, pieprz
Placuszki:
  1.  Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy sodę i sól. Sery drobno kroimy lub ścieramy na tarce. Dodajemy do suchych składników.
  2. Jajka rozbełtujemy z mlekiem i oliwą, wlewamy do misy z mąką i mieszamy trzepaczką do połączenia składników.
  3. Rozgrzewamy patelnię i delikatnie skrapiamy oliwą. Wykładamy po 2 łyżki ciasta na placuszek i smażymy je po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
  4. Placuszki podajemy na ciepło z wiśniami i rozmarynem.
Wiśnie:
  1. Wiśnie myjemy i drylujemy.
  2. W rondelku rozgrzewamy oliwę, smażymy posiekane chilli z listkami rozmarynu.
  3. Po minucie wrzucamy wiśnie i podgrzewamy przez kilka minut.
  4. Gdy owoce puszczą sok, zwiększamy ogień, dodajemy miód i ocet balsamiczny.
  5. Przyprawiamy solą i pieprzem, smażymy aż sos się zredukuje i zgęstnieje.
 Tosia

środa, 25 marca 2015

Czekoladowo-buraczana babka z syropem rozmarynowym


Wczoraj obiecałam pierwszy wielkanocny przepis, a że nie lubię rzucać słów na wiatr - oto i on!

Na moim świątecznym stole na pewno nie zabraknie tradycyjnych potraw, obowiązkową zupą będzie żurek na zakwasie (w przyszłym tygodniu planuję odświeżyć stary przepis), pojawi się też domowy chrzan z imbirem, parfait z wątróbki, klasyczna sałatka jarzynowa i faszerowane jajka. Prawdziwe szaleństwo zacznie się przy deserach, tam będzie już bardziej odważnie. W tym roku na stole królować będzie wilgotna baba, podobnie jak babki w autobusach, chyba długo nie postoi!

Jej sekretem jest dodatek upieczonych i zmiksowanych buraków, które w połączeniu czekoladowym tworzą niesamowity smak. W cieście nie ma zbyt wiele cukru, dlatego pozwoliłam sobie jeszcze na szaleństwo w postaci syropu. Buraki od lat przyjaźnią się z rozmarynem, więc idąc tym tropem zdecydowałam, że będzie pachniał ziołowymi gałązkami. Babka polana syropem staje się jeszcze bardziej wilgotna i nabiera niesamowitego smaku.

Ciastem miałam okazję poczęstować kilka osób, były prośby o dokładkę co już jest oznaką świetnej recenzji. Nic tylko piec, u mnie za tydzień na pewno będzie powtórka :)

Na koniec mam dla Was strasznie obciachowy żart, który powstał w trakcie spożywania deseru:
- Jak jest wielkanocna babka po angielsku?
- Easter woman.


Babka czekoladowo-buraczana z syropem rozmarynowym/ (średnica formy z kominem ok. 22 cm)
  • 500 g upieczonych i obranych buraków*
  • 2 jajka
  • 150 ml mleka
  • 100 g topionego masła
  • 120 g cukru trzcinowego
  • 450 g mąki pszennej typ 550
  • 50 g gorzkiego kakao
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
Syrop:
  • 150 g cukru
  • 150 ml wody
  • 15 g świeżego rozmarynu (kilka gałązek) 
Babka:
  1. Upieczone i ostudzone buraki kroimy na kawałki wrzucamy do wysokiego naczynia lub pojemniczka malaksera, dodajemy jajka i miksujemy na gładko. Przekładamy do dużej misy.
  2. Dodajemy cukier, topione masło i mleko. Mieszamy.
  3. Następnie wsypujemy mąkę z solą, proszkiem do pieczenia i kakao, krótko mieszamy do dokładnego połączenia składników. Na koniec dodajemy posiekaną w drobną kostkę czekoladę i jeszcze raz mieszamy.
  4. Formę na babkę smarujemy masłem lub oliwą (można ewentualnie jeszcze oprószyć kakao lub np. płatkami migdałowymi, bułką tartą). Przekładamy do formy ciasto, wierzch wyrównujemy i wkładamy do rozgrzanego pieca.
  5. Babkę pieczemy przez 50 minut do suchego patyczka, następnie wyciągamy z formy, nakłuwamy patyczkiem (długą wykałaczką) w kilku miejscach i polewamy syropem. Dodatkowo oprószyłam ją cukrem pudrem z dodatkiem kakao.
Syrop:
  1. Do rondla wsypujemy cukier, zalewamy wodą, dodajemy porwane drobno listki rozmarynu.
  2. Gotujemy na małym ogniu przez 10-15 minut, aż się zredukuje i delikatnie zgęstnieje.
 * Buraki (łączna waga ok. 600 g) owinęłam w folię spożywczą i piekłam przez ok. godzinę w temperaturze 200 stopni. Ostudziłam i obrałam.
Tosia

wtorek, 24 marca 2015

Wtorek z kaszą #46: Gryczane naleśniki


Uff, w tym tygodniu w końcu zwolniłam. Znów mam czas na powolniejsze poranki, miksowanie koktajli na śniadanie i kulinarne zabawy. Jutro planuję na blogu wprowadzić trochę świątecznej atmosfery, w końcu Wielkanoc już w przyszłym tygodniu. Pewnie większość z Was układa powoli menu. Chętnie podzielę się pomysłem na nietypową babkę, która będzie mogła zaprzyjaźnić się na wielkanocnym stole z klasycznymi potrawami.

Zanim jednak to nastąpi, proponuję tradycyjnie coś z kaszą, w końcu dziś wtorunio kaszunio.


Jeszcze za czasów kiedy byłam słodka i niepyskata ciągnęło mnie do poznawania nowych smaków. Podniebienie dziewczynki z kiteczkami mogło śmiało przypominać gusta starszego pana z gęstym wąsem. Chętnie zjadałam śledzie, marynowane grzybki i nóżki w galarecie. Nie podchodził mi jednak charakterny posmak kaszy gryczanej, którą zawsze chętnie odgarniałam na bok na obiadowym talerzu.

Kilkanaście lat później nadal przepadam za śledzikiem i grzybkami, a do tego wszystkiego całkiem polubiłam nieszczęsną kaszę. Aby odczarować ją już na zawsze, próbuję z nią eksperymentować na wiele sposobów.

Tym razem zmiksowałam ją z jajkami, połączyłam z mąką gryczaną oraz mlekiem i usmażyłam naleśniki. Nie są to typowe cieniutkie "crepes", raczej puszyste naleśniory. W smaku bardzo ciekawe i komponują się dobrze ze słodkimi, jak i słonymi dodatkami. Nie dość, że są zdrowe to jeszcze przez przypadek bezglutenowe ;)

Gryczane naleśniki / (6-8 sztuk)
  • 300 g ugotowanej kaszy gryczanej
  • 2 jajka
  • 300 g mąki gryczanej
  • 600 ml mleka krowiego lub roślinnego
  • 100 ml gazowanej wody mineralnej
  • 1,5 łyżeczki soli
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • olej roślinny do smażenia (np. rzepakowy)
  1. Ugotowaną i ostudzoną kaszę miksujemy z jajkami na gładką masę.
  2. Dodajemy cukier, sól i mąkę. Powoli wlewamy mleko z wodą  i mieszamy dokładnie ciasto trzepaczką. Powinno być lekko gęste, ale przy tym lejące jak klasyczne ciasto na naleśniki.
  3. Na patelni rozgrzewamy 1-2 łyżki oleju. Wlewamy pod dwie chochle na naleśnika i rozprowadzamy ciasto na patelni.
  4. Smażymy po 2-3 minuty na stronę, przekładamy bardzo ostrożnie, następnie odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego.
  5. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
*Naleśniki podawałam na słodko z malinowym kremem mascarpone z konfiturą i rozmarynem. W wersji na słono wybrałam farsz z soczewicą w pomidorowym sosie i parmezanem.

Tosia

wtorek, 14 października 2014

Wtorek z kaszą #28: Jesienna tarta jaglana


Tegoroczna jesień jest niezwykle piękna, więc nie wypada narzekać na jeden deszczowy dzień. Muszę jednak wspomnieć, że dziś trochę zmokłam, a i humor miewałam lepszy. Nawet zawsze poprawiające nastrój odwiedziny na pobliskim targowisku przebiegały jakoś inaczej niż zwykle. Czuć było, że lato już dawno za nami, a niektóre zmoczone stoiska świeciły pustkami. Jesienne produkty mogą jednak dalej zachwycać, dlatego postanowiłam poprawić sobie humor w kuchni.

Po spacerze w deszczu każdemu marzy się kubek gorącej herbaty i rozgrzewające danie. Co prawda dziś rozgrzewałam się zupą (przepis jeszcze w tym tygodniu). Jednak zwykle we wtorki na buczymiwbrzuchu króuluje kasza, więc przygotowałam dla Was jaglany przepis. Odkopałam zdjęcia wcześniej upieczonej tarty, która gdzieś zagubiła się w kolejce dań do publikacji na blogu.

Tartę jaglaną robi się niezwykle przyjemnie i można do tego wykorzystać wcześniej ugotowaną kaszę, która została nam z obiadu. Wystarczy, że zmiksujemy ugotowaną jaglankę z jajkiem i mąką, a utworzoną masę upieczemy w formie do tarty. W tym czasie szykujemy gęsty beszamel i ulubione jesienne składniki. Na spodzie jaglanej tarty pojawiły się karmelizowane kurki, kozi ser, por, cukinia, suszone pomidory i rozmaryn. A Wy jakie składniki wybierzecie? :)


Jesienna tarta jaglana/23 cm
Spód:
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • jajko
  • łyżeczka kurkumy (lub curry)
  • 50 g mąki pszennej lub bezglutenowej np. kukurydzianej
  • łyżeczka soli
 Sos:
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 200 ml mleka
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • listki rozmarnu
  • szczypta pieprzu cayenne
  • sól, pieprz
Nadzienie:
  • biała część pora
  • 150 g świeżych grzybów (u mnie kurki)
  • 4 suszone pomidory
  • 3 łyżki pestek dyni
  • 80 g koziego sera
  • kilka plasterków cukinii 
  • ząbek czosnku
  • listki rozmarynu
  • łyżka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżeczka suszonych płatków chilli
  • łyżeczka masła
  • łyżeczka oliwy
  • sól, pieprz

  1. Ugotowaną kaszę studzimy i miksujemy blenderem z jajkiem, solą i kurkumą. Następnie dodajemy mąkę i mieszamy ciasto drewnianą łyżką.
  2. Tortownicę wykładamy przygotowaną masą z kaszy. Mokrą od wody dłonią wyrównujemy wierzch spodu i tworzymy ranty przyszłej tarty.
  3. Spód podpiekamy w rozgrzanym piekarniku przez 20 minut w 180 stopniach.
  4. W tym czasie w topimy masło. Dosypujemy mąkę i mieszając trzepaczką tworzymy zasmażkę. Powoli wlewamy zimne mleko i mieszamy przyszły sos, aż zgęstnieje. Na koniec dodajemy przyprawy i jeszcze raz mieszamy.
  5. Na oliwie i maśle podsmażamy oczyszczone wcześniej kurki. Po 5 minutach dodajemy miód, ocet balsamiczny, posiekany ząbek czosnku, sól, suszone płatki chilli i pieprz. Karmelizujemy całość jeszcze 3 minuty.
  6. Na upieczony spód wylewamy beszamelowy sos. Tartę ozdabiamy karmelizowanymi kurkami, plastrami cukinii, kawałkami suszonych pomidorów, listkami rozmarynu, pestkami dyni. Wierzch posypujemy kozim serem.
  7. Tartę wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez kolejne 20 minut w 180 stopniach.
  8. Upieczoną tartę posypujemy dodatkowo kozim serem. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
Tosia

wtorek, 26 sierpnia 2014

Wtorek z kaszą #22: Kotleciki jaglane z pieczoną dynią i marynowaną marchewką



Nie chciałabym nikogo straszyć zbliżającym się końcem lata i przekwitającymi kwiatami. Nie da się jednak ukryć, że małymi krokami nadchodzi Pani Jesień, która jarzębinę w koszu niesie. 

W mojej kuchni przeplatają się już trochę pory roku. Wszystko za sprawą sierpniowych owoców i warzyw, które trafiają w moje ręce. Na śniadanie zjadam jogurt z listkami mięty, malinami i jeżynami, czując smak wakacji. Jednak później wyjmuję z piekarnika blachę świeżo upieczonej dyni piżmowej, którą nabyłam na pięknym stoisku "Dyniowe love" w trakcie Targu Śniadaniowego w Sopocie. Kawałki upieczonej dyni dodałam do ciasta na cebulowy chleb z dodatkiem mąki pełnoziarnistej. Resztę postanowiłam wykorzystać do obiadu, oczywiście w towarzystwie kaszy, w końcu dzisiaj wtorek!



Kostki pieczonej dyni dodałam do ugotowanej kaszy jaglanej, razem z podsmażoną cebulką, listkami rozmarynu i tartym serem cheddar. Z masy uformowałam kotleciki, które dodatkowo obtoczyłam w bułce tartej i krótko usmażyłam. Ich wierzch ozdobiłam wstążkami marynowanej, kolorowej marchewki, którą również można dostać na sobotnim targu, ale na stoisku Gospodarstwa Przytoki

Nie mam nic przeciwko klasycznym kotletom mielonym, ale jesienne kotlety z kaszy są naprawdę niczego sobie! Zachęcam do spróbowania, niekoniecznie dziś, ale pewnego wtorku, gdy poczujecie już jesień :)

Kotleciki jaglane z pieczoną dynią i marynowaną marchewką/6-8 sztuk
  • 350 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 250-300 g dyni (wybrałam piżmową)
  • cebula
  • żółtko
  • 20 g sera (wybrałam cheddar)
  • gałązka świeżego rozmarynu (same liski)
  • 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • białko + jajko
  • 200 g bułki tartej
  • kilka łyżek oleju roślinnego do smażenia
  • Marynowana marchewka:
  • 8 kolorowych marchewek
  • mały ząbek czosnku
  • sok z 1/2 cytryny
  • 4 łyżki oliwy
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzy cayenne
  • świeżo mielony pieprz
  1. Dynię kroimy w kostkę, przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem, polewamy oliwą i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 30 minut w 200 stopniach, następnie studzimy.
  2. Marchewki cienko obieramy ze skórki. Następnie przy pomocy obieraczki tniemy marchewkowe wstążeczki. Przekładamy je do miseczki, dodajemy rozgnieciony czosnek, sok z cytryny, oliwę i przyprawy. Mieszamy i zostawiamy w marynacie.
  3. Na patelni smażymy posiekaną w kostkę cebulę. Przyprawiamy ją solą oraz pieprzem i studzimy.
  4. Do dużej misy wsypujemy ugotowaną kaszę jaglaną. Dodajemy kawałki pieczonej dyni, smażoną cebulę, posiekani listki rozmarynu, świeżo tarty ser, gałkę muszkatołową, pieprz cayenne, świeżo mielony pieprz, sól i żółtko. Całość mieszamy do połączenia składników.
  5. Z utworzonej masy formujemy 6-8 okrągłych kotlecików.
  6. Do miseczki wsypujemy bułkę tartą, do drugiej wbijamy białko (pozostałe po żółtku) oraz jajko, mieszamy.
  7. Uformowane kotlety moczymy w masie jajecznej, następnie panierujemy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju po ok. 5 minut z każdej strony. 
  8. Usmażone kotlety odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego i dekorujemy wstążkami marynowanej marchewki.
Tosia

wtorek, 15 lipca 2014

Wtorek z kaszą #17: Jaglanka bolognese


Dzisiejszy przepis powstał zupełnie spontanicznie i przyznam się, że nie był wtorkiem z kaszą, a niedzielą. Rozglądałam się po kuchni szukając inspiracji, aby przygotować szybko obiad. W lodówce miałam mieloną wołowinę, z której miałam dzień wcześniej grillować burgery. Niestety się rozpadało i grillowanie przesunięto na inny dzień. A mięso trzeba było wykorzystać inaczej. 

Wszystkie składniki w lodówce i mój apetyt wskazywały, że będzie to spaghetti bolognese. Wtedy jednak mnie olśniło, że przecież ten klasyczny sos nie musi być zawsze podawany z makaronem. I tym sposobem zdecydowałam się na jaglankę bolognese :)

Sos boloński zawsze robię spontanicznie, korzystając ze składników, które mam pod ręką. W trakcie przygotowań kieruję się podobną zasadą. W aromatycznym sosie muszą przeplatać się różne smaki. Dlatego dla słodyczy, oprócz passaty, koncentratu i świeżego pomidora, dodaję jeszcze odrobinę cukru i suszone pomidory. Dla pikantności, oprócz czosnku dorzucam siekaną papryczkę chilli. W moim bolognese nie zabrakło też ziół (rozmaryn), warzyw (papryki, cebuli, tartej marchewki), grzybów (pieczarek) i przypraw (gałki muszkatołowej, cynamonu i oregano). Smak sosu wzbogaciłam "chlustem" czerwonego wina, octu balsamicznego i sosu sojowego. Składników w sosie jest niemało, co może odstraszać początkujących kucharzy. Pamiętajcie jednak, że możecie śmiało eksperymentować z dodatkami, rezygnując z czegoś lub dodając coś od siebie. A sam sos smakuje cudownie nie tylko z makaronem!


Jaglanka bolognese/2-3 porcje
  • Sos:
  • 500 g mielonej wołowiny
  • cebula
  • 2-3 ząbki czosnku
  • papryka
  • 5 pieczarek
  • marchewka
  • pomidor
  • 5 suszonych pomidorów
  • 500 ml passaty pomidorowej
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 80 ml czerwonego wina
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżeczka cukru
  • listki świeżego rozmarynu
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej (opcjonalnie)
  • łyżeczka suszonego oregano
  • szczypta cynamonu (opcjonalnie)
  • sól, pieprz
  • 4 łyżki oliwy lub zalewy z suszonych pomidorów
  • świeżo tarty parmezan/cheddar
  • Kasza:
  • 1,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 3 szklanki wody
  • 1/2 łyżeczki soli

Kasza:
  1. Suchą kasze (1,5 szklanki) opłukujemy pod zimną wodą lub przelewamy na sicie wrzątkiem (by pozbyć się goryczy). Wsypujemy do rondla i zalewamy 3 szklankami wody, dodajemy sól i stawiamy na ogniu.
  2.  Gdy woda zacznie się gotować, zmniejszamy płomień i gotujemy kaszę przez 10-15 minut, w zależności od jej grubości. Kasza będzie gotowa, gdy stanie się miękka i wchłonie płyn.
  3. Tak ugotowaną kaszę przykrywamy pokrywką i stawiamy na bok.
Sos:
  1. W woku lub patelni z grubym dnem rozgrzewamy 2 łyżki oliwy. Wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, posiekaną drobno papryczkę chilli i suszone pomidory. Podsmażamy ok. 2-3 minuty.
  2. Następnie wrzucamy obrane i pokrojone w plastry pieczarki oraz startą na tarce o drobnych oczkach marchewkę. Potrząsamy patelnią i całość smażymy 2 minuty.
  3. Dorzucamy pokrojoną w kostkę lub paseczki paprykę, smażymy kolejne dwie minuty.
  4. Na patelni robimy miejsce, odgarniając drewnianą łyżką warzywa. Wlewamy pozostałą oliwę i wrzucamy mielone mięso z listkami rozmarynu. Całość przyprawiamy solą, pieprzem, dokładnie mieszamy i smażymy przez 5 minut.
  5. Po tym czasie wlewamy passatę pomidorową, wino, ocet balsamiczny i ocet sojowy. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, cukier, cynamon, gałkę muszkatołową, oregano, sól i pieprz. Zmniejszamy ogień i dusimy sos przez 10 minut.
  6. Pod koniec gotowania próbujemy sosu i w razie potrzeby przyprawiamy go jeszcze do smaku.
  7. Sos bolognese podajemy z ugotowaną, sypką kaszą jaglaną. Posypujemy go świeżo tartym serem i listkami rozmarynu.
Tosia

wtorek, 7 stycznia 2014

Frytki z kaszy jaglanej



Przeglądając prognozy trendów kulinarnych na 2014 rok, poczułam lekki smak rozczarowania. Burgery ramen w "makaronowej bułce", pizza z nutellą i piankami marshmallows, czy cronuty (donut + coissant) to tylko niektóre hybrydy kulinarne, które mają królować w tym roku. Na szczęście w domu nie trzeba kierować się modą. W zestawieniach tego typu spodziewałam naturalnego następstwa wzrostu świadomości konsumentów, czyli dań lekkich i zdrowych.

Rzeczywiście, coraz częściej mówi się o diecie bezglutenowej i super pokarmach takich jak komosa ryżowa (quinoa), czy owoce goji. Rośnie też zainteresowanie produktami lokalnymi, uprawianiem własnych ziół i warzyw (nie tylko w domach, ale także w restauracjach). Dlatego patrzę z nadzieją na ten rok, że znajdzie się w gastronomii miejsce na eksperymenty ze zdrowym gotowaniem. Na eksperymenty takie jak mój dzisiejszy.

O zaletach kaszy jaglanej pisałam już przy okazji przepisu na tę sałatkę. Był też przepis na jaglankę śniadaniową, dlatego nie chciałabym nikogo zanudzać moimi zachwytami.


Przyszedł czas na kolejny przepis z jaglanką w roli głównej, który może być alternatywą dla pysznych, lecz tłustych frytek. 
Jakiś czas temu, w jednej z burgerownii natknęłam się na frytki z polenty, czyli kaszy kukurydzianej. 

Znając kaszę jaglaną nie od dziś, stwierdziłam, że ugotowana kasza zastygnie w podobny sposób jak polenta. 
Dzięki temu będzie można ją pokroić w cienkie prostokąty i upiec w piekarniku na chrupiące "frytki". Oczywiście słowo frytki jest tu umowne, podobnie jak w przepisach z innymi pieczonymi warzywami, czy wcześniej wspomnianą polentą.

Eksperyment okazał się udany i godny polecenia. Zdrowe "jaglane frytki" świetnie chrupie się z ulubionym sosem, na pewno będą też się dobrze komponowały jako dodatek do domowego burgera.


Frytki z kaszy jaglanej/ ok. 25 sztuk
  • szklanka kaszy jaglanej
  • 2 szklanki wody
  • łyżeczka soli
  • łyżka oliwy
  • zioła, przyprawy (u mnie 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne, 1/2 łyżeczki słodkiej papryki, świeżo mielony pieprz, listki rozmarynu)
  1. Kaszę wsypujemy na sitko, przepłukujemy zimną wodą i przekładamy do rondla. Dodajemy wodę oraz sól. Stawiamy na ogniu i podgrzewamy.
  2. Gdy woda zacznie się gotować, zmniejszamy ogień i gotujemy kaszę do momentu, aż wchłonie wodę, a na jej powierzchni pojawią się bąbelki (w zależności od grubości kaszy od 5 do 10 minut). Rondelek przykrywamy i zostawiamy na kilka minut.
  3. Formę o wymiarach 18x21 cm wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do formy ugotowaną kaszę, łyżką wyrównujemy wierzch. Zostawiamy na minimum 45, aż masa zastygnie.
  4. Wyjmujemy zbitą kaszę z formy i kroimy na 12 cienkim paseczków, a każdy z nich jeszcze raz na pół. Utworzone prostokąciki przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem. Posypujemy przyprawami, ziołami i skrapiamy oliwą.
  5. Frytki z kaszy jaglanej pieczemy w 180 stopniach przez 15 minut. Następnie odwracamy je na drugą stronę i pieczemy jeszcze 15 minut.
  6. Jaglane frytki podajemy na ciepło z ulubionym sosem.
Tosia

poniedziałek, 28 października 2013

Risotto z chorizo i suszonymi pomidorami



Niewiele rzeczy wiem w życiu, ale wiem jak zrobić dobre risotto. 

A czego nie wiem? Nie wiem skąd mi się to wzięło. W moim domu nie było nigdy tradycji przygotowywania risotto, a jako dziecko święcie wierzyłam, że potrawa ta składa się z makaronu w kształcie ryżu. Gdzieś zasłyszaną bzdurę powtarzałam latami. 

Razem z samodzielnością w kuchni przyszło risotto i szybko podbiło moje serce. Przygotowywanie go sprawia mi niezwykłą przyjemność. Najpierw lekkie szklenie cebulki, później smażenie ryżu, dolewanie i mieszanie, mieszanie, mieszanie. No i najważniejsze- delektowanie się nim. Uwielbiam je jako danie samoistne i jako dodatek (na przykład do dobrego steka). Z borowikami i oliwą truflową, z dynią i kurkami, z owocami morza (w sosie pomidorowym), czy choćby z chorizo i suszonymi pomidorami. To mój nowy faworyt. 

Dzięki podsmażeniu chorizo wypuszcza pyszny tłuszczyk, który później szybko łączy się z ryżem. Postanowiłam całość podlać jeszcze bulionem grzybowym, który jest u mnie zawsze mile widziany w risotto. 

A jak nie wierzycie w moje wylewy samozachwytu, powiem tylko, że to risotto przekonało bliską mi ryżową przeciwniczkę. 

Risotto z chorizo i suszonymi pomidorami (4 porcje)

- 200 g ryżu arborio
- 6 chochli (6 x 150 ml) bulionu grzybowego*
- 150 ml białego wina
- 1 kiełbasa chorizo (200 g)
- 5 suszonych pomidorów z zalewy
- pół cebuli
- 2 ząbki czosnku
- gałazka rozmarynu
- 25 g masła
- 50 g serka filadelfia
- 40 g startego parmezanu
- kilka kropli tabasco
- pieprz
- 1 łyżka oliwy

  1. Przygotuj sobie wszystkie składniki. Poszatkuj cebule i czosnek- odstaw na bok. Pokrój suszone pomidory na mniejsze kawałki, a chorizo w plastry. 
  2. Zagotuj bulion z podgrzybkami. Dopilnuj, aby był odpowiednio słony. Utrzymuj go gorącego podczas przygotowywania risotto. 
  3. Na patelni rozgrzej oliwę. Dodaj chorizo i podsmaż kilka minut aż zrobi się chrupiące i puści tłuszcz. Zdejmij chorizo z patelni i odstaw na bok, pozostawiając na patelni tłuszcz.
  4. Na tłuszczu z chorizo podsmaż cebulę. Smaż aż się zeszkli a następnie dodaj czosnek, rozmaryn i suchy ryż. Smaż kilka minut. 
  5. Do patelni wlej wino. Mieszaj aż wyparuje. Od momentu wlania wina odlicz 18 minut, tyle będziesz gotować risotto.
  6. Dodaj 1 chochlę gorącego bulionu. Mieszaj aż wyparuje i dodaj kolejną. Powtarzaj tę czynność, pamiętając że robiąc risotto należy cały czas je mieszać. 
  7. Przed upływem 18 minut (w ok. 16 minucie) dodaj suszone pomidory, następnie masło, filadelfię i parmezan. Dobrze wymieszaj. Risotto powinno zrobić się kremowe. Dodaj chorizo i dopraw pieprzem i tabasco. Sól nie powinna być potrzebna, jako że chorizo i parmezan są słone, a bulion też powinien być dobrze doprawiony. 


*zagotowałam garść suszonych podgrzybków w bulionie warzywnym

Śliwka

piątek, 7 grudnia 2012

Zupa czosnkowa z ciecierzycą


































Moja babcia jest niezwykle odważną kobietą. Kiedy przeczuwa zbliżające się przeziębienie, ma na to swoje babcine sposoby. Pewnie każdy z Was zna inną metodę zwalczającą infekcje górnych dróg oddechowych. Są tacy, którzy wypiją w tym celu syrop z cebuli, inni przygotują ciepłe mleko z miodem i czosnkiem.
Babcia Ula ma niezawodny sposób na katar. Owija ząbki czosnku w gazę i aplikuje je do nosa. Metoda ta jest ryzykowna, szczególnie gdy spodziewamy się gości. Przez kilka godzin można porządnie odstraszać wampiry (a teraz panuje na nie przerażająca "zmierzchowa" moda). Co więcej można przegonić katar!
Za każdym razem, gdy czuję w kościach przeziębienie, mam dylemat czy wypróbować tę metodę. Kilka dni temu byłam w takiej sytuacji. Nie odważyłam się na zastosowanie techniki babci, ale również wspomogłam się czosnkiem.
To był idealny moment na przygotowanie zupy czosnkowej, bo "chodziła" za mną już od jakiegoś czasu. 
Jest pewien blog, na którym zawsze coś mnie zachwyci. Już kilka razy miałam tak, że czytając nowy wpis, okazywało się, że zaproponowane przez autorkę danie robiłam w bliskim odstępie czasowym w podobny sposób. A jeśli nie robiłam, to chociaż o nim myślałam :) Dlatego kiedy zobaczyłam czosnkową u Amber, w wersji dla niej i dla niego, nabrałam na kremową zupę jeszcze większej ochoty!
Przygotowałam ją zupełnie inaczej, choć przyznaję, że intryguje mnie także wersja dla niej z kozią bryndzą i granatem, a dla niego z wędzonym łososiem i kiełkami rzodkiewki.
Moja czosnkowa inspirowana jest trochę hummusem, ponieważ oprócz pieczonego czosnku, jej głównym dodatkiem jest ciecierzyca. 
Kremowa zupa przyprawiona prażonym kuminem i podana z serowo-czosnkowymi grzankami sprawiła, że od razu poczułam się lepiej! I w ten sposób oszukałam przeziębienie :)
A Wy jakie macie domowe sposoby na walkę ze zbliżającą się chorobą?





































Zupa czosnkowa z ciecierzycą
  • główka czosnku
  • 220 g ciecierzycy (z puszki lub wcześniej ugotowanej)
  • 800 ml bulionu z kurczaka lub warzywnego
  • 2 marchewki
  • biała część pora
  • cebula
  • łyżeczka kuminu
  • gałązka rozmarynu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • 2 łyżeczki masła
  • łyżeczka oliwy
  • łyżka soku z cytryny
  • świeżo mielony pieprz
  • sól
  • bagietka
  • ser cheddar
  1. Ucinamy ostrym nożem czubek główki czosnku. Owijamy go folią aluminiową, polewamy oliwą oraz octem balsamicznym i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Czosnek pieczemy w 190 stopniach przez 20-30 minut lub aż będzie miękki.
  2. W tym czasie na suchej patelni prażymy kumin. Po kilku minutach przekładamy go do moździerza i ucieramy.
  3. W garnku o grubym dnie rozpuszczamy masło. Dodajemy cebulę oraz por. Przyprawiamy solą, pieprzem i kuminem. Chwilę podsmażamy.
  4. Czosnek wyciągamy z piekarnika i studzimy. Obieramy go z łusek i zostawiamy na potem.
  5. Dalej dodajemy pokrojoną w kostkę marchewkę, posiekane listki rozmarynu i jeszcze chwilę smażymy. Do garnka dodajemy ciecierzycę (z puszki lub wcześniej ugotowaną) oraz podpieczony czosnek. Wlewamy bulion i zmniejszamy ogień.
  6. Zupę gotujemy ok. 30 minut, aż marchewka będzie miękka. Gotową zupę miksujemy za pomocą blendera. Przyprawiamy pieprzem, solą i sokiem z cytryny. Jeszcze chwilę podgrzewamy.
  7. Kromki bagietki nacieramy czosnkiem, kładziemy na nie plasterki sera i podpiekamy chwilę w piekarniku.
  8. Zupę podajemy z grzankami.
Tosia

wtorek, 23 października 2012

Pierogi z wędzonym twarogiem, ziemniakami i karmelizowaną cebulą

























Moje kuchnia nie jest zbyt duża, ale jej zaletą jest to, że jest tylko moja. Trochę podkoloryzowałam to zdanie.Może czasem wpuszczam do niej chłopaka, aby zrobił sobie kanapkę lub przygotował na śniadanie kawę :) Nie lubię jednak gdy ktoś się po niej dłużej kręci.
Wracając do wielkości. Mimo tego, że jest mała, moja kuchnia nie ma żadnych granic! 
Kiedy do niej wchodzę mogę szybko znaleźć się w tętniącym życiem Wietnamie albo w klimatycznym bistro, gdzieś w południowo-wschodniej Francji.
Przebywając w mojej kuchni można nie tylko podróżować "palcem po mapie", ale także przenosić się w czasie.
Przyznaję, że interesuje mnie futuryzm, niecodzienne łączenie składników i nowoczesne myślenie o gotowaniu. Nie mam jednak ochoty na uprawianie kuchni molekularnej, wolę jedzenie podawane w klasycznej formie.
Bywam za to sentymentalna, więc staram się szanować domowe gotowanie w stylu retro. Szatkując, ucierając, mieszając i smakując, podróżuję nie tylko po kontynentach, ale także w czasie.
Czasem jednak się zapomnę i utknę gdzieś w czasoprzestrzeni, wtedy wychodzi z tego fusion, gdzie tradycja miesza się ze świeżym spojrzeniem, a właściwie smakiem.
W taki sposób powstały dzisiejsze zwyczajnie niezwyczajne pierogi ruskie. Proporcje farszu, ciasta i forma pierogów jest znana i klasyczna. Moim małym przekrętem pierwszego nadzienia jest tutaj wykorzystanie twarogu wędzonego i karmelizowanej cebuli. Druga propozycja to jeszcze zwyklejszy farsz do pierogów ruskich, ale z dodatkiem prażonych migdałów i rozmarynu.
Pierogi zostały zaakceptowane z uśmiechem przez dwóch znakomitych smakoszy. Jednego wpuściłam odświętnie do swojej kuchni, aby odsmażał pierogi na masełku. A tym tajemniczym smakoszem była Śliwka :)
Ps. Chciałabym mieć przynajmniej kilkunastoletnie doświadczenie w lepieniu zgrabnych pierogów.




































Pierogi 

Ciasto:
  • 600 g mąki pszennej
  • 400 ml letniej wody
  • łyżeczka soli 
  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę i mieszamy ją z solą. Robimy wgłębienie i powoli wlewamy letnią, lecz nie gorącą wodę. Zgarniamy widelcem ciasto mieszając je z wodą.
  2. Gdy składniki zaczną się ze sobą łączyć wyrabiamy ciasto ręcznie, aby uzyskać elastyczną kulę.
  3. Wyrobione ciasto dzielimy na 3 części. Pierwszą z nich cienko wałkujemy (ja użyłam do tego maszynę do makaronu). Pozostałe części trzymamy pod miską, aby ciasto nie wyschło.
  4. Wykrawamy za pomocą wykrawaczki/szklanki kółka (najlepiej o średnicy 8-9,5 cm). Na środku każdego kółka z ciasta kładziemy łyżką farsz i zlepiamy. Ważne, aby farszu było dużo!
  5. Ulepione pierogi kładziemy na obsypanej mąką stolnicy. Pierogi gotujemy przez 5 minut, we wrzącej i osolonej wodzie (można dodać łyżeczkę oliwy). Ugotowane podajemy od razu, albo podsmażamy dodatkowo na maśle.
Farsz z wędzonym twarogiem, ziemniakami i karmelizowaną cebulą:
  • 500 g purée z ziemniaków
  • 250 g wędzonego twarogu
  • duża biała cebula
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka soku z cytryny
  • gałązka tymianku
  • 2 łyżki masła
  • sól
  • świeżo mielony pieprz
  1. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię razem z masłem. Przyprawiamy solą i pieprzem i smażymy kilka minut, aż będzie szklista. Dodajemy posiekany tymianek, łyżeczkę miodu i sok z cytryny. Dusimy jeszcze kilka minut, pod koniec dodając jeszcze łyżeczkę masła dla smaku.
  2. Purée z ugotowanych ziemniaków mieszamy widelcem z twarogiem. Dodajemy karmelizowaną cebulę. Całość przyprawiamy solą i pieprzem.
Farsz z ziemniakami, twarogiem, karmelizowaną cebulą, migdałami i rozmarynem
  • 500 g purée z ziemniaków
  • 250 g chudego twarogu
  • 2 czerwone cebule
  • garść migdałów 
  • gałązka świeżego rozmarynu
  • 3 łyżki masła
  • łyżka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • sól 
  • świeżo mielony pieprz
  1. Purée ziemniaczane mieszamy za pomocą widelca z twarogiem.
  2. Na 2 łyżkach masła podsmażamy posiekaną w drobną kostkę czerwoną cebulę. Przyprawiamy ją pieprzem i solą, smażymy, aż będzie szklista.
  3. Następnie dodajemy miód, ocet balsamiczny i smażymy jeszcze kilka minut. Karmelizowaną cebulę mieszamy razem z twarogiem i ziemniakami.
  4. Migdały grubo siekamy i wrzucamy na rozgrzaną, suchą patelnię. Orzechy prażymy, aż się zarumienią (kilka minut). Prażone migdały dodajemy do farszu, razem z posiekanym świeżym rozmarynem.
  5. Farsz przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Tosia 

wtorek, 22 maja 2012

Młode ziemniaki na trzy sposoby


































 Bulwa ziemniaczana, pyra, kartofel, psianka ziemniaczana, grula..czyli po prostu ziemniak.
O tym, że jest to wszechstronna roślina pisać chyba nie muszę. Chociaż obawiam się o to, że Amerykanie młodego pokolenia mogą być nieświadomi tego, że ich ulubione chipsy i frytki są robione z ziemniaków.
Pod widelec wzięłam dziś młode ziemniaczki, które cieszą nas swym smakiem szczególnie na początku wiosny. Prawda jest taka, że takie ugotowane młode ziemniaczki z koperkiem są pyszne same w sobie. Uznałam jednak, że warto z nimi trochę poeksperymentować :)
Pierwszą i być może zaskakującą propozycją są ziemniaki faszerowane jajkiem przepiórczym i .. szczawiem. Pomysł wpadł mi do głowy trochę przez przypadek, dostałam szczaw i chciałam go jakoś przerobić, niekoniecznie robiąc zupę. Okazało się, że farsz ze szczawiu i musztardy świetnie się sprawdził w połączeniu z młodymi ziemniakami :)
Drugi przepis jest niezwykle prosty, do jego wykonania potrzeba trzech składników: ziemniaki, cienko krojone plastry boczku i pieprz. Tak upieczone ziemniaki nie wymagają nawet soli, ponieważ boczek jest naturalnie słony. Pyszne i chrupiące, naprawdę polecam :)
Ostatnia opcja to pieczone ziemniaczki cytrynowo-rozmarynowe. Często je przyrządzam w ten sposób, jako dodatek do obiadu. Wystarczy je wymieszać z plasterkami cytryny, posypać świeżymi ziołami, przyprawić i zawinąć w sakiewkę z folii lub pergaminu. Szybko, łatwo i smacznie :)
A Wy jak lubicie przyrządzać młode pyry?






























Ziemniaczki faszerowane szczawiem i jajkiem przepiórczym
  • 5 młodych ziemniaków
  • 400 g świeżego szczawiu
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka musztardy
  • 2 łyżki masła
  • łyżeczka
  • łyżeczka cukru
  • świeżo mielony pieprz
  • sól
  • szczypta pieprzu cayenne
  • 10 jajek przepiórczych
  1. Ziemniaki szorujemy pod zimną wodą, nakłuwamy w kilku miejscach widelcem i gotujemy w skórce na "al dente". Ugotowane ziemniaki wyciągamy z wody, kroimy wzdłuż na pół i studzimy.
  2. Na patelni rozpuszczamy masło z oliwą. Dodajemy umyte liście świeżego szczawiu. Gdy po kilku minutach listki się skurczą dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Szczaw przyprawiamy pieprzem, cukrem i solą. W tym momencie dodajemy także musztardę, rozprowadzamy ją dokładnie mieszając składniki. Dusimy przez kilka minut i zdejmujemy z ognia.
  3. Z przekrojonych ziemniaków wyciągamy środki, pozostawiając ok. centymetr miąższu ze skórką.
  4. Każdą wydrążoną połówkę faszerujemy ok. łyżeczką farszu ze szczawiu i wbijamy po jajku. Przyprawiamy jajko szczyptą soli i odrobiną pieprzu.
  5. Ziemniaki zapiekamy w temperaturze 190 stopni przez ok. 7-10 minut. Podajemy z koperkiem.
Pieczone ziemniaczki w boczku
  • 10 małych, młodych ziemniaków
  • 5 cienkich plastrów boczku
  • świeżo mielony pieprz
  1. Ziemniaki dokładnie szorujemy pod zimną wodą, osuszamy. Plastry boczku kroimy na pół. Każdy ziemniak owijamy boczkiem, przyprawiamy pieprzem (sól jest niepotrzebna, mięso jest wystarczająco słone) i kładziemy na blachę wyłożoną pergaminem.
  2. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika o temperaturze 190 stopni. Pieczemy przez 20-25 minut.
  3. Ziemniaczki podajemy z sosem musztardowym.
Szybki sos musztardowy
  • 3 łyżki mascarpone
  • 2 łyżeczki musztardy francuskiej
  • łyżka soku z cytryny
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta soli
  1. Mascarpone łączymy z musztardą i sokiem z cytryny, ucieramy widelcem lub za pomocą trzepaczki. Sos przyprawiamy pieprzem i solą do smaku.

Cytrynowo-rozmarynowe ziemniaczki z piekarnika
  •  200 g młodych ziemniaków
  • 2 plasterki cytryny
  • świeży rozmaryn
  • świeżo mielony pieprz
  • sól gruboziarnista
  • łyżka oliwy z oliwek
  1. Ziemniaki dokładnie szorujemy pod zimną wodą i osuszamy. Z pergaminu lub folii aluminiowej szykujemy spory prostokąt. Kładziemy na nim ziemniaki, na nich plastry cytryn, posypujemy listkami rozmarynu, przyprawiamy pieprzem i solą. Na koniec polewamy odrobiną oliwy z oliwek. Sakiewki zawijamy szczelnie i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  2. Pieczemy w 190 stopniach przez 20-30 minut.
Tosia

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Tisane - napar z rozmarynu i imbiru

 

Być może kogoś zaskoczę, ale ze świeżych ziół można zrobić napar zwany Tisane. Pewnie każdy słyszał o naparze z rumianku, ale z rozmarynu?  Nie dość, że jest to interesująca alternatywa dla herbaty w mroźny dzień, to jeszcze jego właściwości są zdrowotne. 
Rozmaryn pobudza system nerwowy, działa wzmacniająco po chorobie, zalecany jest także do stosowania przy depresji. 
Napar z rozmarynu ma charakterystyczny i interesujący smak, który podkreśliłam dodatkowo imbirem i miodem. Imbir także wspomaga naszą odporność, dlatego Tisane jest idealnym napojem dla naszej zdrowotności :)

Tisane- napar z rozmarynu i imbiru
*proporcje na jedną szklankę
200 ml wody
gałązka rozmarynu
plaster imibru
2 łyżeczki miodu

Imbir obieramy ze skórki i kroimy cienki plaster. Gałązkę rozmarynu dzielimy na mniejsze listki. Składniki zalewamy gorącą wodą o temperaturze 80 stopni. Parzymy 3 minuty i słodzimy miodem.

Tosia

wtorek, 10 stycznia 2012

Focaccia z rozmarynem, mozzarellą i pesto z grillowanej papryki






































O focacci pisała już kiedyś Śliwka robiąc focaccię z suszonymi pomidorami. Taki włoski, drożdżowy chlebek, stanowiący bazę pod pizzę można podawać na wiele sposobów. 
Można go (tak jak ja) posmarować pesto z grillowanej żółtej papryki i zapiec z mozzarellą. Albo upiec klasyczną focaccię z rozmarynem i maczać w oliwie z ziołami. Ciekawym pomysłem jest też przecięcie jej wzdłuż na pół i podanie w formie kanapki.
Szczególnie polecam Wam jednak pomysł na podanie jej z pesto i ciągnącym się serem. Otrzymujemy w ten sposób nietypową pizzę, świetną jako przekąskę do wina :)























Focaccia z rozmarynem

10 g świeżych drożdży
250 ml letniej wody
50 ml oliwy z oliwek
400 g pszennej mąki
50 g owsianej mąki
3 łyżki otrębów owsianych
łyżeczka soli + sól gruboziarnista
świeży rozmaryn
oliwa z oliwek

Drożdże kruszymy do miseczki i zalewamy odrobiną letniej wody, odstawiamy na 15 minut do wyrośnięcia. Mąki przesiewamy do miski, dodajemy otręby, sól i robimy w środku dołek. W środek mąki wlewamy drożdże, po trochu letnią wodę (na koniec być może jeszcze trochę dodamy) i oliwę. Mieszamy ciasto drewnianą łyżką i wyrabiamy na stolnicy przez 5 minut. Ciasto powinno być gładkie, elastyczne i się nie lepić. Kulę ciasta przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na półtorej godziny.
Po tym czasie ciasto ponownie wyrabiamy i umieszczamy na naoliwionej blasze do pieczenia. Palcami rozprowadzamy ciasto po całej powierzchni i opuszkami palców robimy wgłębienia w cieście. W nie wtykamy listki rozmarynu i polewamy je odrobiną oliwy. Focaccie posypujemy solą gruboziarnistą i wkładamy do rozgrzanego piekarnika o temperaturze 200 stopni na 15 minut. Wyciągamy chlebek z piekarnika, smarujemy pesto z grillowanej papryki i kładziemy plastry mozzarelli. Podpiekamy jeszcze 5 minut.


Pesto z grillowanej żółtej papryki
2 żółte papryki
4 łyżki oliwy z oliwek
garść ziaren słonecznika
garść świeżej kolendry
2 ząbki czosnku
łyżka posiekanej papryczki chilli
pieprz

Papryki kroimy na ćwiartki, usuwamy gniazda nasienne, smarujemy pędzelkiem z dwóch stron odrobiną oliwy i kładziemy na rozgrzanego grilla (lub patelnię). Grillujemy z dwóch stron po 5 minut. Gotowe papryki wkładamy do foliowego, szczelnego woreczka i odstawiamy na 15 minut. Gdy papryka odpocznie, ściągamy z niej skórkę i miksujemy z pozostałymi składnikami przez kilka minut.


Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...