Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twaróg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twaróg. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 września 2016

Pieczone pierogi ruskie z miętą i groszkiem


Niewiele jest dań, które chętnie powtarzam i gotuję więcej niż jeden raz. I to wcale nie znaczy, że czegoś im brakuje. Oczywiście mam swoją listę topowych potraw, zależnie od okazji czy poru roku chętnie je przywołuję na nowo. Jednak zdecydowanie częściej eksperymentuję i wciąż poszukuję nowych form i smaków, trzymając się przy tym klasycznych metod. Są oczywiście smaczki przywołujące nam wspomnienia, szczególnie te z dzieciństwa. Przyjemnie łaskoczą nasze podniebienie i można się bawić odtwarzając je za każdym razem trochę inaczej.

Tak mam z farszem do pierogów ruskich, raz na kilka miesięcy bierze mnie na nie ochota. Niekoniecznie zawsze kończy się to pierogami, co prawda tęsknię za wielogodzinnym lepieniem i planuję znaleźć na to czas w październiku, bo przez całe lato się nie udało (wybaczcie jagody!). Ale połączenie ziemniaków, twarogu i cebuli sprawdza się pięknie w znacznie bardziej zaskakujących daniach. Na blogu był już sernik ruski z wędzonym łososiem, kotlety ruskie z wędzonym twarogiem oraz tarta. Tym razem powrót do klasyki, bo ulepiłam pierogi, ale postawiłam na wersję pieczoną, czyli kruche ciasto.


 Pomijając fakt, że ciasto warto schłodzić przed lepieniem, robi się je znacznie szybciej niż klasyczne pierogi. Kuchnia nie jest aż tak brudna, a pierogi są większe i nie kusi Cię ulepienie 200 sztuk za jednym razem. Akcja przebiega bardzo szybko.

Farsz powstał na bazie śmietankowego serka ze Strzałkowa, który dostałam w prezencie od Śliwki. Przemyciłam też trochę groszku i mięty, bo uznałam, że dodatki będą ciekawie komponowały się ze znanym już wszystkim nadzieniem.

Pierogi możecie oczywiście upiec w większej ilości, przechowywać je w lodówce i odgrzewać w piekarniku przed podaniem. Smakują wtedy znacznie lepiej niż na zimno, chociaż i w takiej postaci nie powinny rozczarować. Mąkę pszenną możecie zamienić na orkiszową jasną, a zamiast sezamem posypać je z wierzchu np. czarnuszką lub makiem.



Pieczone pierogi ruskie z miętą i groszkiem / ok. 20 sztuk
Ciasto:
  • 250 g mąki pszennej typ 550 lub 650
  • jajko
  • 100 g zimnego masła
  • łyżka zimnej wody
  • łyżeczka soli
Farsz:
  • 300 g puree ziemniaczanego
  • 200 g twarogu (u mnie śmietankowy ze Strzałkowa)
  • 100 g mrożonego groszku
  • 2 cebule
  • garść świeżej mięty
  • 1/2 łyżeczki chilli w proszku lub ostrej papryki
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • łyżeczka klarowanego masła
  • sól, pieprz
Wierzch:
  • białko jajka
  • sezam
  1. Do misy lub na stolnicę wsypujemy mąkę, dodajemy jajko, sól, posiekane drobno masło oraz wodę. Całość wyrabiamy krótko, jedynie do połączenia składników. Ciasto owijamy w folię spożywczą i wstawiamy do lodówki na godzinę.
  2. W tym czasie łączymy puree ziemniaczane z twarogiem. Na maśle klarowanym podsmażamy posiekaną w drobną kostkę cebulę, przyprawiamy solą i pieprzem, po kilku minutach dorzucamy groszek, smażymy, aż zmięknie. Ostudzoną cebulę dodajemy do ziemniaków z twarogiem, dodajemy posiekaną miętę, sok z cytryny, sól, pieprz, całość dokładnie mieszamy.
  3. Schłodzone ciasto przekładamy na stolnicę oprószoną mąką. Wałkujemy cienko ciasto i wykrawamy kółka o średnicy 10-12 cm. Na środku każdego kładziemy łyżkę farszu, zlepiamy brzegi ciasta formując pierogi. 
  4. Pierogi kładziemy w odstępach na blasze wyłożonej pergaminem, smarujemy z wierzchu białkiem, posypujemy sezamem. Pieczemy w 200 stopniach przez 15 minut.
  5. Podajemy na ciepło.
Tosia

wtorek, 9 sierpnia 2016

Sezon na śliwki: Leniwe knedle ze śliwkami


Jakbym miała wskazać ulubiony smak sierpnia z czasów dzieciństwa to bez żadnych wątpliwości byłyby to knedle. Jestem ich wielką miłośniczką, lecz muszę się przyznać, że jako mała Tosieńka czasem zostawiałam śliwki. Wiem, że to skandal, ale niektóre były dla mnie za kwaśne, a najbardziej wielbiłam ciasto! Im więcej ciasta, tym lepiej. Najsmaczniejsza była oczywiście część lekko już zaznaczona obecnością śliwki i cukru.

Niestety moi drodzy, ale nie ma dobrych knedli bez cukru, nie będzie tu miejsca na fit kompromisy. Może jedynie taki, że sięgnęłam po cukier trzcinowy, łyżeczka powędrowała do ciasta, do śliwek w środku, do bułki tartej i do śmietany. W sumie symboliczne 4 łyżeczki, a jak wiele zmieniają.

Wciąż się ślinię na wspomnienie ziemniaczanych knedli mojej mamy, nie jadłam już ich chyba z 10 lat! Sama ulepiłam ich leniwą wersję, czyli twarogową. Dostałam w prezencie od babci rewelacyjny twaróg śmietankowy, mogę nawet zdradzić, że pochodzi z mleczarni Śnieżka. Jeśli potraficie odróżnić porządny twaróg od byle jakiego to będziecie nim zachwyceni. Także twarogowymi knedlami :)




Leniwe knedle ze śliwkami/ 8-10 sztuk
  • 350 g półtłustego twarogu (u mnie śmietankowy)
  • 200 g mąki pszennej
  • jajko
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • Farsz:
  • 4-5 śliwek
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta cynamonu
  • Bułka tarta:
  • 6 łyżek bułki tartej
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • Śmietana:
  • 5 łyżek kwaśnej śmietany
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta cynamonu
  1. Białko ubijamy na sztywną piane. Twaróg zgniatamy widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy żółtko, mąkę, cukier, sól. 
  2. Dodajemy białko i dokładnie mieszamy do połączenia w zwartą kulę.
  3. Śliwki kroimy na połówki i posypujemy cukrem.
  4. Ciasto dzielimy na 8-10 części. Dłonie oprószamy mąką, każdą część delikatnie spłaszczamy, na środku umieszczamy połówkę śliwki, boki ciasta zbieramy ku środkowi i formujemy kulę.
  5. Tak uformowane knedle gotujemy w posolonej, wrzącej wodzie przez ok. 8 minut.
  6. Na patelni topimy masło, dodajemy bułkę tartą i cukier, podsmażamy aż się zarumieni.
  7. Śmietanę łączymy z cukrem i cynamonem.
  8. Odsączone z wody knedle serwujemy z bułką tartą i śmietaną.
Tosia

wtorek, 29 marca 2016

Bananowy sernik z czekoladą, solonym karmelem i popcornem


Święta, święta i po świętach! A ja mam dla was jeszcze jeden przepis na sernik, który królował na moim wielkanocnym stole. Na szczęście możecie go upiec przez cały rok, bo tak naprawdę niewiele ma wspólnego ze świętami.

Przy okazji przepisu na mazurek wspominałam o moim rytuale związanym z Wielkanocą. Pisałam, że co roku wymyślam nowy smak mazurka. Otóż podobnie mam z sernikiem, który piekę także w święta Bożego Narodzenia. Zazwyczaj jeszcze są to dwa serniki, które dzielę i rozdaję mojej rodzinie i znajomym, czasem są to jeszcze dwa nowe smaki.

W te święta ograniczyłam się do jednego, ale za to epickiego. Bardzo mi głupio, że nie mogę być skromna, ale sernik wyszedł fantastycznie i nie mogę milczeć w tej sprawie. Muszę się koniecznie podzielić przepisem.

Spód zaczyna się niewinnie od mocno czekoladowego brownie. Masę serową tworzą rozgniecione banany oraz kawałki gorzkiej czekolady. Sernik jest mocno wilgotny, ale przy tym lekki, takie lubię najbardziej. Mam już opracowany patent, aby osiągnąć taki efekt. Piekę go najpierw przez kwadrans w 180 stopniach, następnie półtorej godziny w 110 stopniach. Czasem jeszcze zabawię się w kąpiel wodą, ale nie tym razem.

Nad masą serową znajduje się kolejna niespodzianka, czyli solony krem krówkowy. Wierzch chciałam ozdobić orzechami lub bananami skropionymi sokiem z cytryny, ale wtedy mnie olśniło, że znacznie lepiej będzie się tu komponował popcorn!

I to był strzał w 10, sernik zgarnął masę komplementów i na pewno upiekę go jeszcze wiele razy :)


Bananowy sernik z czekoladą, solonym karmelem i popcornem / (23 cm)
Spód:
  • 100 g masła
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 jajka
  • 80 g cukru
  • 120 g mąki pszennej
Masa twarogowa:
  • kg trzykrotnie mielonego twarogu
  • 2 rozgniecione banany
  • 2 jajka
  • białko
  • 100 g mascarpone
  • 100 g cukru
  • 100 g gorzkiej czekolady 
  • łyżka mąki ziemniaczanej
Solony karmel:
  • 80 g cukru
  • 2 łyżki wody
  • 250 ml śmietanki kremówki 30%
  • łyżeczka soli
+ Popcorn *

  1.  W misce nad rondlem z gotującą się wodą rozpuszczamy czekoladę i masło. W tym czasie ubijamy jaka z cukrem na kogel-mogel. Rozpuszczoną czekoladę studzimy, wlewamy do masy jajecznej i cały czas ją ubijamy. Dosypujemy mąkę i mieszamy ze sobą wszystkie składniki.
  2. Tortownicę wykładamy od spodu pergaminem, boki smarujemy masłem. Wylewamy na dno czekoladową masę, pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach.
  3. Twaróg miksujemy krótko z mąką ziemniaczaną i rozgniecionymi bananami. Dodajemy stopniowo rozbełtane jajka, mascarpone, dalej miksujemy i dodajemy powoli cukier. Na koniec wyłączamy mikser i wrzucamy kawałki czekolady, krótko mieszamy.
  4. Masę twarogową wylewamy na podpieczony spód brownie. Wkładamy do piekarnika na 15 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 110 stopni i pieczemy jeszcze 1,5 h.
  5. W tym czasie w rondlu podgrzewamy kremówkę z solą, odstawiamy. Do drugiego garnka wsypujemy cukier, dodajemy wodę i podgrzewamy na małym ogniu, aż się roztopi i nabierze złocistego koloru.
  6. Wlewamy powoli kremówkę i pilnujemy, aby masa nie wykipiała. Karmel gotujemy na małym ogniu ok. 10 minut, od czasu do czasu mieszamy, na koniec studzimy.
  7. Ostudzony, ale jeszcze płynny karmel wylewamy na upieczony sernik, rozprowadzamy dokładnie masę. Wierzch dekorujemy popcornem. Wkładamy na kilka godzin do lodówki.

* Przepis na domowy popcorn znajdziecie tutaj, pamiętajcie by w tym przypadku nie dodawać przypraw (poza solą).

Tosia

poniedziałek, 7 marca 2016

Śniadanie do łóżka #214: Serniczki z patelni z wiosennym jogurtem


Nie było mnie tu przez chwilę, bo jak wspomniałam w ostatnim moim wpisie, żegnałam zimę ucząc się jeździć na nartach w słonecznych Dolomitach. Wróciłam do domu z siniakami, nowymi umiejętnościami i o rok starsza, bo na wyjeździe świętowałam urodziny. Oprócz włoskich rarytasów przywiozłam też ze sobą kilka pomysłów na lekkie dania, aby przywołać szybciej panią Wiosnę.

Co prawda rano zjadłam tylko banana i popędziłam na trening, ale na drugie śniadanie już zaszalałam, bo zaserwowałam serniczki z patelni. Robi się je bardzo łatwo, bo wystarczy wymieszać twaróg z żółtkiem, odrobiną mąki (u mnie orkiszową) i ubitym białkiem. W wersji na słodko dodajemy łyżkę cukru trzcinowego, w wersji wytrawnej ograniczamy się do soli i pieprzu, to w zupełności wystarczy. Słodkie serniczki pojawiły się na blogu już kilka lat temu, dzisiaj ich słona wersja i śmiem twierdzić, że lepsza!

Serniczki są pyszne same w sobie, ale stwierdziłam, że przydałby się do nich jakiś dodatek. Twaróg wiosną najlepiej komponuje się z rzodkiewką oraz ziołami  i właśnie w taki sposób podkręciłam smak jogurtu naturalnego. Oprócz rzodkiewek, dla świeżości wybrałam kolendrę, bazylię, koperek, szczypiorek, sok z cytryny i papryczkę chilli. Jogurt wyszedł lekki i wiosenny, idealnie komponował się z serniczkami. Ziołami nie musicie się aż tak przejmować, dodajcie takie, jakie macie pod ręką.

Przepis na pewno jeszcze powtórzę w mojej kuchni, bo podpił moje podniebienie, mam nadzieję, że rozpieści i wasze ;)


Serniczki z patelni z wiosennym jogurtem/ 6 sztuk
  • 500 g półtłustego twarogu
  • jajko
  • 50 g mąki orkiszowej jasnej
  • łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego
  • 4 łyżki kaszy manny
  • Wiosenny jogurt:
  • 200 g jogurtu naturalnego
  • łyżka soku z cytryny
  • 4 rzodkiewki
  • garść ziół (u mnie szczypiorek, koperek, kolendra,bazylia)
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól, pieprz
  1.  Białko ubijamy z solą na sztywną pianę. 
  2. Twaróg rozdrabniamy widelcem i łączymy z żółtkiem. Wsypujemy mąkę, dodajemy pieprz i dokładnie mieszamy.
  3. Na koniec dodajemy ubite białko i delikatnie całość mieszamy.
  4. Z utworzonej masy formujemy okrągłe placuszki, które obsypujemy z dwóch stron z wierzchy kaszą.
  5. Smażymy na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 minuty z każdej strony.
  6. Podsmażone serniczki przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem i wstawiamy do piekarnika. Podpiekamy 5 minut w 190 stopniach.
  7. W tym czasie do jogurtu dodajemy pokrojone w słupki rzodkiewki, posiekane zioła, chilli, sok z cytryny, sól i pieprz.
  8. Ciepłe serniczki serwujemy z wiosennym jogurtem.
 Tosia

sobota, 30 stycznia 2016

Tarta ruska


Nad moją kuchnią nastały ciemne chmury, chociaż tak naprawdę powinnam napisać, że białe. Od kilku dni jestem na diecie, nie dość, że pierwszy raz w życiu, to jeszcze nie ma to żadnego związku z odchudzaniem. Dieta jest biała, bo zdecydowałam się na wybielanie zębów i przez najbliższe dwa tygodnie jestem zmuszona unikać barwiących produktów. Od razu uprzedzę wszystkich cwaniaków - tak, wiem, że tak naprawdę człowiek jest na diecie całe życie, bo dieta to sposób odżywiania. Wiadomo jednak, że mam na myśli dietę jako przestrzeganie konkretnych zasad żywienia.

Na początku myślałam, że nie będę miała z tym najmniejszego problemu, bo przeżyję ten czas bez kawy, herbaty, szpinaku i buraków. Potem jednak okazało się, że zabronione są także wszystkie moje ulubione produkty, po które w trakcie gotowania sięgam cały czas, czyli np. pulpa pomidorowa, sos sojowy, ocet balsamiczny, pasty curry, kurkuma, papryka (słodka, ostra i wędzona), ketchup, sosy słodko-kwaśne typu Sriracha, sok z pomarańczy, a ze słodkich kakao. Jest to dla mnie sporym utrudnieniem, szczególnie gdy gotuję obiad, ale staram sobie jakoś ten czas umilać, w końcu białe gotowanie również może być udane!

Dawno nie piekłam żadnej tarty, jakoś częściej robię to wiosną, latem i jesienią, kiedy dostępne są sezonowe owoce i warzywa. Nie znaczy to jednak, że zimą nie da się upiec porządnej tarty. Ostatnio chodziły za mną kotlety ruskie. Ostatecznie połączyłam oba pomysły i upiekłam tartę z farszem do pierogów ruskich. Wyszła naprawdę świetnie, a robi się ją z bardzo prostych i tanich składników, a do tego jest biała :)



Tarta ruska / (średnica 23 cm)
Ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 150 g zimnego masła
  • jajko
  • łyżka kwaśnej śmietany lub 2 łyżki wody
  • łyżeczka soli
 Farsz:
  • 300 g puree ziemniaczanego
  • 2 średnie cebule + łyżeczka masła + łyżeczka oleju rzepakowego
  • 150 g półtłustego twarogu
  • jajko
  • 60 g kwaśnej śmietany 12%
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta soli 
Ciasto:
  1. Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy posiekane i schłodzone masło, wbijamy jajko, dodajemy kwaśną śmietanę lub wodę oraz sól.
  2. Całość zagniatamy krótko, jedynie do połączenia składników. Kulę z ciasta owijamy w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
  3. W tym czasie siekamy cebule w drobną kostkę i podsmażamy ją na patelni. Przyprawiamy solą i pieprzem.
  4. Ziemniaki mieszamy z podsmażoną cebulą, twarogiem, rozbełtanym jajkiem, śmietaną i przyprawami.  
  5. Schłodzone ciasto przekładamy na blat. Oprószamy je delikatnie mąką, odcinamy kawałek (na kratkę), a resztę wałkujemy na okrągły placek o średnicy odrobinę większej niż forma.
  6. Formę do tarty wykładamy ciastem, wierzch nakłuwamy widelcem. Wykładamy papierem do pieczenia, posypujemy go grochem/kaszą jaglaną/suchym ryżem i wkładamy z obciążeniem do rozgrzanego piekarnika.
  7. Spód podpiekamy przez 15 minut w 200 stopniach, następnie ściągamy obciążenie i dopiekamy jeszcze 5 minut.
  8. Po tym czasie wyciągamy kruchy spód z pieca i wykładamy farsz, wierzch wyrównujemy łyżką. Temperaturę w piekarniku zmniejszamy do 180 stopni.
  9. Resztę ciasta wałkujemy na cienkie paseczki i wykładamy nimi wierzch przyszłej tarty, tworząć kratkę.
  10. Wstawiamy ponownie formę do pieca i pieczemy przez 20 minut.
  11. Tartę serwujemy na ciepło lub na zimno.
Tosia

poniedziałek, 5 października 2015

Sernik szarlotkowy z owsianą kruszonką i karmelowymi lodami z solą


Nie miałam jakoś okazji wcześniej wspomnieć, że rozpoczęła się już trzecia runda konkursu organizowanego przez Magazyn Usta i Expo. Przyznam, że przy każdym etapie emocje są coraz mniejsze, może dlatego, że już udało się wygrać II turę, więc do sprawy mogę podejść na zupełnym luzie, a tak lubię najbardziej :)

IV temat jest niezwykle przyjemny, bo słodki! Przygotowałam jesienny deser, który miałam w planach już od jakiegoś czasu. "Serlotkę", czyli sernik szarlotkowy.

Ma owsiany spód, idealnie puszystą twarogową masę, karmelizowane w miodzie pitnym jabłka i owsianą, chrupiącą kruszonkę. Nie od dziś wiadomo, że dobrą szarlotkę serwuje się z lodami, nawet jeśli to szarlotka sernikowa lub sernik szarlotkowy (jak kto woli). Dlatego skusiłam się na ich własnoręcznie przygotowanie.

Zawsze jak robię lody i chwytam za aparat to żałuję, bo to niezwykle niewdzięczny temat do fotografowania. Z domowymi lodami jest tak, że najpierw są zbyt zmrożone, aby podać je od razu po wyjęciu z zamrażalnika, potem nagle niespodziewanie topią się zbyt szybko. Na szczęście udało się je w miarę uchwycić. W smaku są niesamowite!

Żeby danie nie było zbyt oczywiste, nie przygotowałam lodów waniliowych, a karmelowe z solą. Intuicja podpowiedziała mi, że będą się świetnie komponowały z jabłkowym sernikiem i miałam rację :)

Głosować na moje danie możecie tutaj: https://www.expo.gov.pl/ksiazka_kucharska/254_sernik-szarlotkowy-z-owsiana-kruszonka-i-karmelowymi-lodami-z-sola.html
Nie chcę Was jednak tym męczyć, już zrobiliście wystarczająco dużo w pierwszych dwóch rundach. Zerknijcie jednak do innych przepisów, może coś Wam wpadnie w oko ;) Mi szczególnie spodobał się tym razem tort pralinowy Ani i chętnie spotkam się z nią w Mediolanie!






Sernik szarlotkowy z owsianą kruszonką i karmelowymi lodami z solą / (średnica 23 cm)
Spód:

  • 60 g zimnego masła
  • 100 g płatków owsianych
  • 60 g trzcinowego cukru
Masa serowa:
  • kg twarogu dwukrotnie mielonego
  • 3 jajka
  • 2 żółtka
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 180 g trzcinowego cukru
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • Laska wanilii
Karmelizowane jabłka:
  • 5 twardych i soczystych jabłek
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki miodu
  • ½ łyżeczki cynamonu lub przyprawy korzennej
  • 3 łyżki dwójniaka (miodu pitnego)
  • 3 goździki
Kruszonka:

  • 60 g zimnego masła
  • 100 płatków owsianych górskich
  • 60 g trzcinowego cukru
Lody:
  • 140 g trzcinowego cukru
  • 2 łyżki wody
  • 800 g śmietanki kremówki
  • 250 ml mleka
  • łyżeczka soli
Sernik:

  1. Tortownicę (ok. 23 cm) wykładamy pergaminem, ścianki smarujemy masłem. Przygotowujemy za jednym razem kruszonkę i spód. Zimne masło siekamy i zagniatamy z płatkami owsianymi i cukrem. Połowę ciasta owijamy w folię i wkładamy do lodówki. Drugą częścią wylepiamy formę tortownicy, wierzch wyrównujemy.
  2. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 15 minut w 180 stopniach.
  3. Mikserem ucieramy twaróg z mąką ziemniaczaną i jajkami. Laskę wanilii nacinamy i czubkiem noża wyciągamy ziarenka. Do masy dodajemy stopniowo cukier z wanilią na przemian ze śmietanką kremówką i dalej ucieramy.
  4. Jabłka obieramy i kroimy w średniej grubości plastry. Wrzucamy je na rozgrzaną głęboką patelnię razem z masłem i przyprawami. Podsmażamy ok. 3-4 minuty, następnie dodajemy miód oraz miód pitny i karmelizujemy jeszcze chwilę. Pilnujemy, aby jabłka delikatnie zmiękły i były złociste, ale przy tym wciąż jędrne.
  5. Masę serową wylewamy na podpieczony wcześniej spód, wierzch wyrównujemy. Dekorujemy plastrami karmelizowanych jabłek (kilka plasterków zostawiamy do dekoracji) i wkładamy do piekarnika.
  6. Pieczemy przez 15 minut w 180 stopniach, następnie zmniejszamy temperaturę do 110 stopni i pieczemy przez 1,5 godziny.
  7. Po tym czasie wyjmujemy sernik z piekarnika i studzimy (zacząć studzenie można też w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami).
  8. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Wyciągamy ciasto z lodówki, kruszymy je na blachę wyłożoną pergaminem i wstawiamy do pieca. Pieczemy przez 15 minut, kruszonkę studzimy.
  9. Sernik dekorujemy z wierzchu kruszonką i pozostałymi karmelizowanymi jabłkami. Podajemy z lodami.

Lody:
  1. W garnku podgrzewamy śmietankę kremówkę z mlekiem i solą. Letni płyn zestawiamy z ognia.
  2. Do dużego garnka wsypujemy cukier, dodajemy ok. 2 łyżki wody i podgrzewamy, aż cukier zacznie sie karmelizować i nabierze brązowego koloru. W tym czasie nie mieszamy cukru, ewentualnie potrząsamy delikatnie garnkiem.
  3. Garnek z karmelem zestawiamy z ognia, wlewamy połowę mlecznej mikstury i mieszamy, pilnując, aby nie wykipiało. Stawiamy ponownie na ogniu, wlewamy pozostałą część kremówki, od czasu do czasu mieszając gotujemy karmel na małym ogniu przez ok. 10 minut.
  4. Masę przelewamy do miski i schładzamy przez godzinę w lodówce.
  5. Masę lodową wyciągamy z lodówki, miksujemy blenderem aby dobrze "napuszyć" i wkładamy do zamrażalki na 2-3 godziny.
  6. Podczas chłodzenia lodów mieszamy je lub miksujemy mniej więcej co 30 minut, aby pozbyć sie kryształtków lodu i aby były gładkie.
Tosia

wtorek, 12 maja 2015

Wtorek z kaszą #49: Jaglane knedle z rabarbarem


Czas znów podejrzanie przyspieszył, dni przelatują mi ostatnio przez palce, a jednak staram się w każdej wolnej chwili pamiętać o sezonowych produktach. Życie w rytmie natury sprawia mi ogromną satysfakcję, a pewne warzywa, owoce i kwiaty cieszą szczególnie, gdy jest na nie sezon. Niedawno pojawił się na straganach rabarbar, a ja już mam przeczucie, że zniknie niebezpiecznie szybko. Cieszymy się rabarbarem, bo tak szybko odchodzi!

Domyślam się, że osoby pokłócone z kaszą jaglaną przewrócą oczami, że znów pojawiła się na blogu. Nic na to nie poradzę, w końcu dziś wtorek z kaszą, a jaglana jest najbardziej wszechstronna. Lubię tę pewnego rodzaju powtarzalność myśli i rozbudowywanie starych pomysłów o nowe elementy. Zimą opracowałam przepis na kopytka jaglane, które robiłam kilka razy. Wraz z przyjściem wiosny pomyślałam, że w podobny sposób można zrobić knedle. Co prawda smakiem z dzieciństwa są dla mnie knedle ze śliwkami zjadane latem, ale każda pora rządzi się swoimi prawami.

Jest maj, sezon na rabarbar, dlaczego by nie wykorzystać go do jaglanych knedli? Do ciasta dodałam mąkę orkiszową jasną oraz twaróg. Farsz podkręciłam odrobiną wanilii, a wierzch jaglanych kul ozdobiłam obowiązkowo bułką tartą. Myślę, że można śmiało ją wzbogacić o cukier cynamonowy, albo ten z kwiatami bzu z przepisu Śliwki.


Jaglane knedle z rabarbarem/ 10 sztuk
Ciasto:
  • szklanka suchej kaszy jaglanej (430 g ugotowanej)*
  • 2 szklanki wody
  • jajko
  • 100 g twarogu półtłustego
  • 150 g mąki orkiszowej jasnej (+ 50 g do podsypania)
  • łyżka cukru
  • szczypta soli
Farsz:
  • 2-3 łodygi rabarbaru
  • 3 łyżki cukru
  • kawałek laski wanilii
  • łyżeczka masła
Bułka tarta:
  • 8 łyżek bułki tartej
  • 4 łyżki masła
  • 2 łyżki cukru

  1. Szklankę suchej kaszy wsypujemy do rondla, zalewamy 2 szklankami wody, dodajemy pół łyżeczki soli i gotujemy na małym ogniu. Po ok. 15 minutach, gdy kasza wchłonie płyn, zestawiamy z ognia i studzimy.
  2. Rabarbar myjemy, kroimy w kostkę i podsmażamy przez kilka minut z cukrem, ziarenkami z laski wanilii oraz masłem. Farsz studzimy.
  3. Ostudzoną kaszę miksujemy z jajkiem i twarogiem przy pomocy blendera. Do gładkiej masy dodajemy szczyptę soli, łyżkę cukru i 150 g mąki orkiszowej. Całość wyrabiamy ręką lub mikserem do połączenia składników.
  4. Ciasto dzielimy na 10 podobnej wielkości części. Każdą z nich podsypujemy mąką i robimy kulkę, którą rozpłaszczamy.
  5. Na środku kładziemy po łyżce nadzienia, zlepiamy boki ku środkowi tworząc kulę. Odkładamy na tacy.
  6. Ulepione knedle wrzucamy do wrzącej, osolonej wody i gotujemy przez ok. 7 minut. Odsączamy z wody.
  7. W tym czasie na patelni rumienimy bułkę tartą. Dodajemy cukier i masło o chwilę podsmażamy. Ciepłą bułką polewamy ugotowane knedle lub wrzucamy je bezpośrednio na patelnię i odsmażamy.
* Kaszę przed ugotowaniem można podprażyć na suchej patelni, albo przelać na sicie wrzątkiem, dzięki temu pozbędziemy się posmaku goryczki.
Tosia

sobota, 18 kwietnia 2015

Pyry z wędzonym gzikiem


Od kilku dni zachwycam się polską publikacją, jaka powstała specjalnie z myślą o Expo, które odbędzie się w tym roku w Mediolanie. Apetyt na Polskę, bo o nim mowa, stworzony przez mega zdolnych przedstawicieli naszego kraju, których pewnie dobrze znacie, jest prawdziwą perełką wśród kulinarnych publikacji. Pokazuje kuchnię polską w nieco przełamanym, choć tradycyjnym wydaniu. Taką, którą naprawdę możemy się chwalić i konkurować z innymi prezentującymi się państwami.

Apetyt na Polskę nie tylko podrzucił mi mnóstwo inspiracji (prawie zamówiłam bryndzę podhalańską, której cena przesyłki przekroczyła dwukrotnie jej wartość, tylko po to, żeby przerobić ją na raviolo), ale też zmusił do pewnych przemyśleń. Bo ta nasza polska kuchnia leży mi na sercu od dawna, szczególnie, gdy wchodzę w dyskusję na jej temat z większością nieco mniej nią zainteresowanych znajomych.

Nienawidzę, gdy w dyskusji o polskiej kuchni pojawia się jęczenie, że to właściwie tylko schabowy (serio?), mielony i bigos. A w ogóle to ta kuchnia taka tłusta i mało interesująca, nie to co francuska i włoska. I że nie mamy z czym wyjść do ludzi, bo co im zaprezentować?

Takie podejście do sprawy zniechęca mnie do dalszej rozmowy. Bo od czego tu właściwie zacząć? Od głębokiej tradycji jedzenia dziczyzny, czy pysznych, delikatnych owczych serów? Od soczystych jabłek i owoców leśnych, czy niezwykle szerokiego wyboru nie tylko pysznych, ale i zdrowych kasz? To tak jakby rozmowę o polskich filmach (co zdarza się nawet częściej niż w przypadku jedzenia) sprowadzić do beznadziejnych komedii z Cezarym Pazurą, przekreślając tym samym cały dorobek polskiego kina fabularnego (którego, prawie na równi z jedzeniem, jestem wielką fanką).



Na początku roku odwiedziłam Podlasie, konkretnie Białowieżę i sąsiadujące z nią rejony. Byłam zachwycona nie tylko przyrodą i małymi, uroczymi cerkwiami, ale przede wszystkim jedzeniem. W każdej restauracji, którą zaliczałam po drodze, menu wypełniały typowe dla regionu smaczki, przede wszystkim mięsiwa (również mięso z żubra), zupy (zakochałam się w soljance) i wszelkie pierogi i kluchy. Próżno było szukać carpaccio, pizzy, czy bruschetty (zwanej coraz kreatywniej przez kelnerów bruszet, lub bruścietą). I choć moja wizyta przypadła na początek ciąży, gdy mój żołądek skurczył się niemiłosiernie, to jak wróbelek dziobałam te pyszne, lokalne przysmaki. Nie mogłam uwierzyć, że gdzieś w Polsce lokalne smaki są aż tak kultywowane!

Jestem przekonana, że tradycyjnej polskiej kuchni brakuje tylko jednego- dobrego PRu (podobną sytuację mamy z polskim kinem, choć to ostatnio zaczyna się zmieniać). Nie oszukujmy się, nasza burzliwa historia zrobiła swoje i zanim w dostępności i różnorodności produktów zaczęliśmy zbliżać się do innych, bogatszych krajów europejskich, nabraliśmy wobec nich sporych kompleksów. I przez te nasze kompleksy łapiemy się wszystkiego co nowe, inne i zagraniczne a zapominamy o tym, co nasz kraj ma nam do zaoferowania. Zupełnie niesłusznie. Podnieśmy głowy wysoko i z dumą nośmy tradycję naszej polskiej kuchni.

Zostając w temacie, wiecie, że Ministerstwo Rolnictwa prowadzi stronę z listą produktów tradycyjnych? To naprawdę fajna kopalnia wiedzy, którą polecam w wolnym czasie.

Czytając Apetyt na Polskę przypomniało mi się o dawno nie goszczących w mojej kuchni pyrach z gzikiem, czyli wielkopolskim duecie ziemniaków i twarożku. Gdy powoli zaczyna się sezon na młode ziemniaki, nie trzeba mi nic więcej. Ich słodycz i konsystencja wpadają prosto w serce. Dlatego, jako ewentualny dodatek cenię sobie proste smaki- zsiadłe mleko, jogurt grecki, czy gzik. Tym razem potraktowany nieco inaczej, bo na polskim wędzonym twarogu.

Pyry z wędzonym gzikiem (4 porcje)

-ok. 1 kg młodych ziemniaków

Gzik:
- 250 g wędzonego twarogu
- 80 g jogurtu naturalnego
- pół pęczka rzodkiewek
- pół pęczka szczypiorku
- łyżeczka cukru
- sól, pieprz

  1. Ziemniaki umyj i wrzuć do garnka. W przypadku młodych nie ma konieczności obierania ich ze skórki. 
  2. Zalej ziemniaki wodą, posól ok. 1 łyżką soli i zagotuj. 
  3. Gotuj aż zmiękną. Postęp sprawdzaj wbijając w nie widelec. 
  4. Przygotuj gzik. Wędzony twaróg zmiksuj blenderem razem z jogurtem, aby powstała kremowa masa. 
  5. Poszatkuj rzodkiewki i szczypiorek. Dodaj do twarogu i wymieszaj. 
  6. Dopraw cukrem i pieprzem (sól nie powinna być potrzebna, jeśli wędzony twaróg jest dość słony). 
  7. Gorące ziemniaki rozgnieć, posól w środku i podawaj z gzikiem. 
Śliwka

wtorek, 17 lutego 2015

Wtorek z kaszą #41: Kotlety ruskie z kaszy gryczanej, ziemniaków i wędzonego twarogu



Są takie składniki, które przywołują uczucie lekkiej tremy. Nie dlatego, że są trudne do obróbki i gotowania, raczej dlatego, że ich smak jest na tyle niepowtarzalny, a produkt tak inspirujący, że szkoda by było je zmarnować na coś jedynie poprawnego. Składniki te zasługują na przygotowanie z nich dań, które rzucają na kolana lub przynajmniej łaskoczą przyjemnie nasze podniebienie. Jednym z takich produktów jest wędzony twaróg, który królował już w serniku ruskim z wędzonym łososiem i w leniwych, wędzonych kluskach. Dodawałam go też wiele razy do pierogów ruskich, jest nawet przepis na blogu, ale stary i z początków moich pierogowych prób, a do wyglądu pierogów z kaczką im daleko, więc linkować nie będę :)

Jakiś czas temu kupiłam paczkę wędzonego twarogu i tak leniuchował w lodówce czekając, aż mnie oświeci i coś z niego zrobię. Jego termin ważności zbliżał się zdecydowanie szybciej niż wiosna, a ja wciąż nie miałam wędzonego pomysłu. Oczywiście mogłam zrobić jedno z wyżej wymienionych dań lub zjeść po prostu na kromce chleba upieczonego na zakwasie, ale wymarzyłam sobie nowe danie. Natchnienie przyszło dzisiaj, razem z wtorkiem z kaszą.

Twaróg połączyłam z ziemniakami i podsmażoną cebulką jak na pierogowy farsz, dorzuciłam też kaszę gryczaną i żółtko. Z masy ulepiłam kotlety, obtoczyłam w bułce tartej i usmażyłam. I to była słuszna decyzja, bo zdecydowanie rozpieszczały podniebienie. Szczególnie w połączeniu z musztardowo-miodową sałatką z ogórków kiszonych i z dodatkiem prażonej cebulki. Musicie koniecznie zrobić!


Kotlety ruskie z kaszy gryczanej, ziemniaków i wędzonego twarogu/ 8 sztuk
  • 400 g puree ziemniaczanego
  • 200 g ugotowanej kaszy gryczanej
  • 250 g wędzonego twarogu (lub klasycznego półtłustego)
  • 2 małe cebule lub 1 duża
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • jajko (osobno żółtko, osobno białko)
  • bułka tarta
  • olej roślinny do smażenia (u mnie rzepakowy)
Musztardowo-miodowa sałatka z kiszonego ogórka:
  • 5-6 średniej wielkości ogórków kiszonych
  • 1/2 cebuli
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka oleju rzepakowego
  • świeżo mielony pieprz
  • prażona cebulka (opcjonalnie)
  • 3 łyżki posiekanego szczypiorku

Kotlety:
  1.  Posiekane w kostkę cebule podsmażamy na łyżce oleju/masła/oliwy i przyprawiamy solą i pieprzem.
  2. Puree ziemniaczane łączymy z ugotowaną i ostudzoną kaszą gryczaną. Dodajemy pokruszony twaróg, podsmażoną cebulę, żółtko, sól, gałkę muszkatołową i świeżo mielony pieprz.
  3. Z masy formujemy 8 kotletów, które maczamy w białku jajka i panierujemy w bułce tartej.
  4. Kotlety smażymy na rozgrzanym tłuszczu przez ok. 3-4 minuty na stronę, aż będą rumiane. Odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego.
  5. Podajemy z sałatką z ogórków kiszonych.
  6. Kotlety można łatwo odgrzewać, wystarczy włożyć je na kilka minut do rozgrzanego piekarnika.
Sałatka:
  1. Kiszone ogórki tniemy obieraczką na wstążki. Mieszamy z posiekaną w piórka cebulą.
  2. Musztardę łączymy z miodem i oliwą. Sos wlewamy do ogórków, przyprawiamy sporą ilością świeżo mielonego pieprzu. Dodajemy prażoną cebulkę i szczypiorek.
Tosia

środa, 1 października 2014

Leniwe kluski z wędzonym twarogiem


Poranki są coraz chłodniejsze, liści na drzewach ubywa, a ja nie cieszę się już jesienią, tak jak jeszcze kilka dni temu. Sezon grzewczy w kamienicy rozpoczęty, ale nawet ciepły kaloryfer nie ogrzeje tak ciała i duszy jak posiłek kojarzący się z domem.

Sezon na jesienne, sycące dania otwieram co roku w podobny sposób. Najpierw była fascynacja dynią, przyszedł czas na kluchy, kluski i kluseczki. Może dlatego, że kopytka to jedno z moich ulubionych dań z dzieciństwa. Ziemniaczane kluski lepiła dla mnie zawsze babcia po powrocie z przedszkola. Pewnie stąd moja słabość do nich.

Twarogowe leniwe do tej pory jadałam na słodko, z bułką tartą, cukrem i cynamonem. Pomysł na wersję z wędzonym twarogiem wpadłam już rok temu, kiedy piekłam wytrawny sernik ruski. W końcu przyszedł czas na realizację, oczywiście w leniwej atmosferze, jak na leniwe kluchy przystało. Podałam je z karmelizowaną cebulą, słonecznikiem i listkami smażonej szałwii. Rozpieściły podniebienie smakiem i porządnie rozgrzały.



Wędzone leniwe kluski/ 20 sztuk
  • 250 g wędzonego twarogu
  • szklanka mąki pszennej
  • jajko
  • 1/2 łyżeczki soli
Karmelizowana cebula ze słonecznikiem
  • czerwona cebula
  • łyżka oliwy
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • listki szałwii 
  • sól, świeżo mielony pieprz
  1. Składniki na kluseczki mieszamy widelcem lub ręką. Gdy składniki się połączą, podsypujemy blat mąką i rolujemy wałeczek o szerokości 1 cm. Oprószonym mąką nożem kroimy pod kątem kluseczki. Gotujemy we wrzącej, osolonej wodzie przez ok. 10 minut. Odsączamy z wody, chwilę studzimy.
  2. W trakcie gotowanie kluseczek podsmażamy na łyżce masła i oliwie listki szałwii. Po kilku minutach zdejmujemy je z patelni i wrzucamy posiekaną w kostkę cebulę oraz słonecznik.
  3. Całość przyprawiamy solą i pieprzem, smażymy kilka minut. Następnie dodajemy miód z octem balsamicznym. Do karmelizującej się cebuli wrzucamy kluseczki i podsmażamy kilka minut.
  4. Leniwe kluski podajemy z listkami smażonej szałwii.
Tosia

czwartek, 21 listopada 2013

Sernik ruski z wędzonym łososiem


Uwielbiam serniki, jeść i piec. Te ciężkie i wilgotne lub lekkie i puszyste. Lubię wszystko, poczynając od pracy u podstaw, czyli samodzielnego, trzykrotnego mielenia twarogu w mojej retro maszynce , kończąc na najprzyjemniejszym momencie smakowania. 

Przeglądając najnowszy Kukbuk od razu zwróciłam uwagę na artykuł Jaki ser, taki sernik. Czytając tekst dotyczący jakości twarogów sernikowych z wiaderka, zaczęłam się zastanawiać nad wyższością techniki mielenia twarogu. Być może jest to jedynie kwestia twarogu, który wybieramy, a nie sposobu mielenia. Trudno jednak dostać dobry ser w wiaderku, dlatego wolę to robić sama.

Rozmyślając tak o serach i sernikach, wpadłam nagle na pomysł zmielenia ulubionego twarogu mojej przyjaciółki. Skoro można zrobić sernik z twarogu półtłustego, czy chudego, to na pewno wyjdzie też z twarogu wędzonego. Wtedy przypomniał mi się farsz do pierogów ruskich i wszystko stało się oczywiste. Musiałam upiec sernik z wędzonym twarogiem, karmelizowaną cebulą i purée ziemniaczanym!

Z czystym sumieniem mogę go polecić wszystkim koneserom pierogów ruskich oraz miłośnikom wędzonych smaków. Jest kremowy, zaskakujący i niezwykle pyszny.


Sernik ruski z wędzonym łososiem/ średnica 21 cm
Spód:
  • 100 g krakersów
  • 80 g masła
 Masa serowa:
  • 250 g wędzonego twarogu
  • 250 g półtłustego twarogu
  • 250 g purée ziemniaczanego
  • 3 jajka
  • 150 g śmietany 18%
  • 2 czerwone cebule
  • łyżka miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżka masła
  • sól, pieprz
  • 100 g wędzonego łososia
  1. Zaczynamy od spodu. Krakersy wrzucamy do naczynia i miksujemy malakserem/blanderem na "piasek". W rondelku topimy masło, studzimy.
  2. Ostudzone masło dodajemy do pokruszonych krakersów, dokładnie mieszamy. Masę wykładamy do wyłożonej pergaminem tortownicy. Wyrównujemy wierzch łyżką i wstawiamy do lodówki.
  3. Wędzony i półtłusty twaróg przepuszczamy dwukrotnie lub trzykrotnie przez maszynkę.
  4. Na patelni z masłem smażymy posiekane w kostkę czerwone cebule, które przyprawiamy solą i pieprzem. Gdy po kilku minutach cebula będzie szklista, dodajemy miód oraz ocet balsamiczny. Karmelizujemy jeszcze kilka minut, następnie studzimy.
  5. Zmielony twaróg przekładamy do dużej misy, dodajemy stopniowo jajka (w temperaturze pokojowej) i zaczynamy wyrabiać masę mikserem. Gdy składniki się ze sobą połączą, dodajemy purée ziemniaczane, śmietanę, oraz karmelizowaną cebulę i miksujemy jeszcze 2 minuty. Na koniec próbujemy masy i przyprawiamy ją solą oraz pieprzem do smaku.
  6. Na schłodzony spód krakersowy przekładamy przygotowaną masę serową. Wierzch sernika wyrównujemy łyżką.
  7. Sernik ruski pieczemy w 160 stopniach przez godzinę. Następnie wyłączamy temperaturę, uchylamy drzwiczki i zostawiamy w piekarniku jeszcze na minimum 30 minut. Ostudzony sernik chłodzimy w lodówce.
  8. Podajemy z wędzonym łososiem, kiełkami/roszponką.
Tosia

piątek, 30 sierpnia 2013

Leniwe kopytka z sosem kurkowym


Zastanawialiście się kiedyś skąd się wzięła nazwa leniwe? Lubię czasem wyszukiwać historię powstania znanych potraw, czy rozmyślać nad etymologią kulinarnych słów. To pozwala zrozumieć sens ich wymyślenia, albo po prostu służy jako ciekawostka. Zaczęłam przeszukiwać sieć wpisując hasło leniwe, ale nie znalazłam. Może ktoś wie coś na ten temat? :)

Jedni nazywają je pierogami, inni kluskami, a dla mnie leniwe są kopytka! Robię je z samego twarogu lub jego połączenia z puree ziemniaczanym. Trzeba jednak przyznać, że wersja z samym twarogiem jest o wiele szybsza w wykonaniu, może stąd to lenistwo w nazwie. 
Jeśli jednak nie chodzi o ich sposób przygotowania, może w takim wypadku chodzi o to, że leniwe to typowe comfort food. Jedzenie poprawiające nastrój, kojarzące się z domem i bezpieczeństwem. Zdecydowanie świetnie nadaje się też jako kolacja na leniwy wieczór :)

Twarogowe kluski w dzieciństwie zjadałam z cukrem i masłem, zawsze na słodko. Zaś ziemniaczane kopytka taplały się u mnie zazwyczaj w grzybowym lub gulaszowym sosie. 
Teraz postanowiłam zrobić je trochę inaczej i tym sposobem twarogowe leniwe pojawiły się na talerzu w towarzystwie kurkowego sosu.
Danie wyszło pyszne, ale trochę mnie zmartwiło. Jeśli podświadomie zaczynam tak gotować, to może oznaczać, że zbliża się jesień!


Leniwe
  • 500 g chudego twarogu
  • 2 jajka
  • 360 g mąki pszennej 
  • szczypta soli
  • szczypta cukru
  • Sos kurkowy:
  • 150 g kurek
  • łyżka masla
  • 150 ml śmietanki kremówki
  • ząbek czosnku
  • cebula
  • 2 łyżki posiekanego tymianku
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • świeżo starty parmezan
  • sól, pieprz
  1.  Mąkę przesiewamy na stolnicę, mieszamy z cukrem i solą. Formujemy zniej kopiec, robimy w środku dołeczek i wbijamy jajka. Na około mąki dosypujemy pokruszony twaróg i zaczynamy palcami lub widelcem łączyć ze sobą wszystkie składniki, zagniatając ciasto.
  2. Po kilku minutach zagniatania, z ciasta formujemy 4 "wałeczki". Podsypujemy je mąką, a z każdego wałeczka kroimy pod skosem kopytka, które kładziemy na ściereczce.
  3. Leniwe kluseczki gotujemy we wrzącej i posolonej wodzie przez ok. 3-4 minut, aż kopytka zaczną wypływać. 
  4. Ugotowane leniwe kopytka odsączamy z wody i podajemy z sosem kurkowym oraz świeżo startym parmezanem.
Sos kurkowy:
  1. Kurki moczymy chwile w wodzie, dokładnie myjemy, a następnie odsączamy i osuszamy.
  2. Na patelni topimy masło, dodajemy posiekaną w kosteczkę cebulę, przyprawiamy świeżo mielonym pieprzem, szczyptą soli i chwilę szklimy. Dodajemy posiekany czosnek, potrząsamy patelnią i smażymy. Następnie wrzucamy kurki, zwiększamy ogień i całość smażymy kilka minut.
  3. Gdy kurki zaczną puszczać wodę, dodajemy miód oraz ocet balsamiczny. Karmelizujemy chwilę grzyby i wlewamy śmietankę kremówkę. Dodajemy również posiekany drobno tymianek.
  4. Sos dusimy na małym ogniu, aż zacznie gęstnieć. Na koniec przyprawiamy go solą i pieprzem do smaku.
Tosia

niedziela, 18 sierpnia 2013

Śniadanie do łóżka #111: Bajgle z wędzonym łososiem i twarożkiem z suszonymi pomidorami


Można powiedzieć, że bajgle to bułeczki idealne. Na tle wszystkich innych wypieków wyróżniają się nie tylko charakterystyczną dziurką, ale także nietypową konsystencją i smakiem. To dlatego, że przygotowywane są w specyficzny sposób, inny niż tradycyjne pieczywo. 
 Mianowicie, przed włożeniem bajgli do piekarnika, gotuje się je krótko w posłodzonej wodzie. Dzięki temu są takie cudowne!

Według Wikipedii, pierwsze bajgle powstały w Krakowie już w XVII wieku. A następnie żydowscy emigranci przenieśli je ze sobą do Nowego Jorku. Dlatego te dwa piękne miasta są z nimi najbardziej kojarzone.
Często bajgle są mylone z krakowskimi obwarzankami, ale tak naprawdę niewiele je łączy oprócz dziurki.
Bajgle raczej trudno dostać w naszych piekarniach (przynajmniej na Pomorzu). Na szczęście przy odrobinie piekarskich umiejętności można je upiec samodzielnie :) 

Mam swoją sprawdzoną recepturę, z której wychodzą pyszne bajgle, zarówno z mąki pełnoziarnistej, jak i z mąki pszennej chlebowej (link do przepisu niżej). I właśnie w wersji pszennej zrobiłam je do dzisiejszego śniadania.

Przyjęło się, że do bajgli najlepiej pasuje wędzony łosoś. Całkowicie się zgadzam z tym połączeniem! W moich śniadaniowych kanapkach z dziurką pojawił się dodatkowo jeszcze twarożek z suszonymi pomidorami i kiełki.
Niebo dla podniebienia :)

Bajgle z wędzonym łososiem i twarożkiem z suszonymi pomidorami
  • 4 bajgle (polecam domowe z naszego drugiego bloga)
  • 100 g wędzonego łososia
  • 250 g chudego twarogu
  • 2-3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 5 suszonym pomidorów
  • 1/4 papryki
  • 3 łyżki posiekanego szczypiorku
  • kiełki np. lucerny, brokuła
  • limonka do skropienia łososia
  • ząbek czosnku (opcjonalnie do twarożku)
  • sól, pieprz
  1. Twaróg przekładamy do wysokiej miseczki. Rozdrabniamy go przy pomocy widelca. Dodajemy jogurt naturalny, pokrojone drobno suszone pomidory, szczypiorek i paprykę. 
  2. Opcjonalnie do twarożku dodajemy także posiekany drobno czosnek. Całość przyprawiamy solą i pieprzem do smaku, dokładnie mieszamy.
  3. Przekrojone bajgle smarujemy twarożek, na to kładziemy wędzonego łososia i skrapiamy go sokiem z limonki. 
  4. Na łososia opcjonalnie kładziemy dodatkowo suszone pomidory i przykrywamy je kiełkami oraz górną częścią bajgla.
Tosia

sobota, 3 sierpnia 2013

Słodka sobota # 112: Drożdżówki z serem


Wczoraj zdarzyła mi się rzecz niesłychana. Postanowiłam ugotować kolację dla przyjaciół i jak zwykle nie wyrabiałam się w czasie. Biegałam jak szalona po kuchni, zostawiając za sobą istne tornado, a czas niemiłosiernie uciekał. Gdy zegar wskazał, że goście będą na miejscu za 20 minut, nagle wszystko ucichło i zrobiło się strasznie ciemno. Poszedł prąd.

Stwierdziłam, że to na pewno chwilowe, ale okazało się, że chwila miała trwać dłużej. W środku tworzenia nagle los pozbawił mnie piekarnika, palników, lodówki i światła. Czy można wyobrazić sobie większą złośliwość losu?

Na szczęście pozostał mi jeden palnik gazowy, który w ostateczności uratował sytuację. 

Dzisiaj sobota, więc znowu jestem w kuchni, tym razem słodząc sobie życie. Za chwilę jadę z przyjaciółmi na Kaszuby, a ze sobą zabieram kosz domowych drożdżówek z serem. Moje podniebienie od dłuższego czasu marzyło o tak prostym przysmaku. Nie jadłam ich od lat!

Drożdżówki z serem (20 drożdżówek)

Ciasto:
- 700 g mąki pszennej
- 2 opakowania suszonych drożdży (14 g)
- szczypta soli
- 1 łyżeczka cynamonu
- 85 g cukru
- 150 g miękkiego masła
- 4 żółtka
- 100 ml ciepłego mleka
- 150 ml wody gazowanej

Masa serowa:
- 500 g tłustego twarogu z trójkąta
- 75 g cukru
- szczypta soli
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
- 2 jajka
- 100 g rodzynek

Lukier
- cukier puder
- sok z cytryny

  1. Połącz ze sobą wszystkie składniki oprócz mleka i wody w misce lub na blacie.
  2. Powoli zacznij dolewać ciepłe mleko i i zagniatać ciasto. Następnie dolewaj wodę gazowaną i cały czas zagniataj aż ciasto uzyska elastyczną konsystencję. 
  3. Od tego momentu zagniataj jeszcze kilka minut.
  4. Umieść ciasto w misce, przykryj ją materiałową szmatką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1,5 - 2h
  5. Zrób masę serową. Wszystkie składniki oprócz rodzynek zmiksuj przez kilka minut. 
  6. Dodaj rodzynki i pomieszaj łyżką. 
  7. Po upływie wyrastania ciasta wyjmij je na obsypany mąką blat lub stolnicę. Podziel na pół i każdą połówkę rozwałkuj na cienki prostokąt. 
  8. Na każdym prostokącie ciasta rozsmaruj masę serową nie smarując przy samych brzegach. 
  9. Zwiń ciasto w rulon zaczynając od dłuższego boku do dłuższego boku.
  10. Pokrój każdy z dwóch rulonów na 10 kawałków w poprzek.
  11. Ustaw zawijasy na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Uklep je aby były bardziej płaskie.
  12. Odstaw do wyrośnięcia jeszcze na 45 minut. 
  13. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni.
  14. Wstaw drożdżówki do piekarnika i piecz ok. 20 minut aż zbrązowieją. 
  15. Przygotuj lukier poprzez dolanie małej porcji soku z cytryny do cukru pudru. Mieszaj aż zrobi się gęsty i polej drożdżówki. 
Śliwka


niedziela, 9 grudnia 2012

Śniadanie do łóżka #77: Serniczki dla leniwych

































Niedzielne śniadanie powinno się wyróżniać tym, że trwa długo. Rozkoszując się weekendowym porankiem warto przygotować coś wyjątkowego do zjedzenia. Nie mam tu na myśli fanaberii w postaci serwowania na śniadanie kawioru i szampana. Nie trzeba specjalnie na tę okazję piec rano ciasta, czy wyginać się kilka godzin między garnkami.
W tygodniu moje śniadania są zazwyczaj wytrawne. Dlatego soboty lub niedziele lubię zacząć czasem wyjątkowo, bo na słodko.
Po spędzeniu kilku chwil "kitwasząc" się pod kołdrą, łatwo się rozleniwić. W takiej sytuacji wszystkie pracochłonne potrawy nie wchodzą już w grę. Zaczyna burczeć w brzuchu, a w myślach marzy się kawałek pysznego ciasta np. sernika, albo nawet sernikomakowca!
 Jest na to pewne rozwiązanie - serniczki z patelni dla leniwych :)
Wystarczy połączyć ze sobą kostkę twarogu, jedno jajko,2 łyżki cukru i 4 łyżki mąki. Z masy uformować placuszki i usmażyć je na patelni.
Coraz bardziej czuję już świąteczny klimat, dlatego podałam serniczki w zimowej odsłonie. Dodatkowo wzbogaciłam je o szczyptę cynamonu, powidła śliwkowe i suszoną żurawinę. Możecie oczywiście postawić na zupełnie inne dodatki, albo w ogóle z nich zrezygnować. 
Najważniejsze jest to, że po 10 minutach będziecie mieli pyszne słodkie śniadanie do łóżka :)

Serniczki dla leniwych
  • 250 g chudego twarogu
  • jajko
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 2 łyżki cukru
  • łyżka suszonej żurawiny
  • szczypta cynaomonu
  • klarowane masło
  • powidła śliwkowe
  1. Jajko ubijamy z cukrem. Dodajemy rozgnieciony widelcem twaróg, mąkę oraz cynamon i całość miksujemy. Dosypujemy żurawinę i jeszcze raz mieszamy.
  2. Dłonie oprószamy mąką, a z powstałej masy formujemy kulki, które spłaszczamy tworząc w ten sposób placuszki.
  3. Rozgrzewamy na patelni masło i smażymy serniczki po 2-3 minuty z dwóch stron.
  4. Złociste serniczki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym
  5. Placuszki podajemy z cukrem pudrem, żurawiną i powidłami.
Tosia

niedziela, 18 listopada 2012

Śniadanie do łóżka #75: Naleśniki z twarogiem i korzennymi wiśniami

Tak być musiało, zaczęły się ponure, listopadowe wieczory. Cały dzień próżno wypatrywałam słońca, które chyba dzisiaj zrobiło sobie dzień wolny. Trochę jak ja przez ostatni tydzień.
Dawno mnie tu nie było, musiałam naładować baterie i na nowo złapać twórczą wenę, aby powrócić z nowymi przepisami. Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że gdy za oknem szaro, najlepszym akompaniamentem do głębokich przemyśleń będą korzenne wiśnie. To depresyjny pewniak, wszystko nagle staje się proste.
Oczywiście to może nie pora na wiśnie, ich czas już dawno minął. Ale ja uwielbiam je właśnie w chłodne wieczory (no i oczywiście w wersji grzańcowej również), a zupełnie nie pasują mi do letniej scenerii. Pozostaje podziękować światu za zamrażarkę. 

Kilka dni temu zastanawiałam się dlaczego od tak dawna nie jadłam naleśników. Nie pancake'sów czy wymyślnych smakowo, ale zwykłych naleśników z twarogiem czy mięsem. Zrobiłam więc wersję serową z rodzynkami (są dla mnie kwintesencją naleśnikowego farszu) i całość przyprawiłam moim wyżej wspomnianym antydepresantem. Chyba nie muszę mówić, że pyszne?:)

Poniżej podaje przepis na zwykłe naleśniki, do których możecie dodać dowolnego farszu, słodkiego czy słonego. Dla chętnych polecam wersję z mleczkiem kokosowym (to zdecydowanie moje ulubione naleśniki).

Naleśniki z twarogiem i korzennymi wiśniami (10 sztuk)
Ciasto:
- 4 jajka
- 350 ml mleka
- 100 g mąki
- 1,5 łyżki cukru
- 0,5 łyżeczki soli

Farsz:
- 600 g tłustego twarogu
- 180 g jogurtu naturalnego
- 4 łyżki cukru
- 1 laska wanilii
- skórka z połowy pomarańczy
- 120 g rodzynek

Wiśnie:
- 450 g mrożonych wiśni
- 1 łyżka cukru
- 1 łyżeczka cynamonu
  1. Pomieszaj ze sobą składniki na naleśniki używając miksera, aż całość będzie jednolita i spieniona. 
  2. Smaż naleśniki na niewielkiej ilości masła z dwóch stron. Odkładaj na talerz, wycierając je papierowym ręcznikiem z nadmiaru tłuszczu.
  3. Przygotuj farsz. Wydrąż z laski wanilii ziarenka ze środka i zmiksuj z twarogiem, jogurtem, skórką z pomarańczy i cukrem. Rodzynki zalej wrzątkiem, odsącz, dodaj do twarogowej masy i pomieszaj całość łyżką.
  4. Wiśnie wrzuć do garnka, dodaj cukier i cynamon. Zagotuj na dużym ogniu przez kilka minut, następnie kilka minut na małym ogniu. Powinny puścić dużo soku. Odstaw na bok.
  5. Każdy naleśnik posmaruj farszem i zawiń w rulon. Rulony ułóż w brytfance do pieczenia. 
  6. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni.
  7. Brytfankę z naleśnikami przykryj folią aluminiową (aby naleśniki nie wysuszyły się z góry) i piecz aż mocno się rozgrzeją. Polej ciepłymi korzennymi wiśniami przed podaniem.
Śliwka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...