Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryż. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 czerwca 2017

Quichotto


Niedawno upiekłam na piknik quiche ze szparagami (podobny przepis tu). Chillując na kocykach, obserwując leniwie płynące chmury i podjadając tartę wywiązała się dyskusja o wpadkach kulinarnych. Często w przepisach na tarty pisze się o obciążaniu kruchego ciasta ryżem. Robi się to po to, aby spód nie podniósł się do góry, tylko pozostał płaski. Wysypując ryż na kruche ciasto trzeba jednak pamiętać, aby pomiędzy był jeszcze pergamin, który potem będzie łatwo z obciążeniem zdjąć. Niestety można o tym zapomnieć, wtedy ryż wtapia się w ciasto i klapa.

Ta historia zainspirowała mnie do upieczenia Quichotto! Początkowo jednak miałam wizję, że risotto znajdzie się w masie śmietanowo-jajecznej. Planując wczoraj wypiek zmieniłam nagle koncepcję. A gdyby tak z risotto przygotować masę podobną do ryżowych kulek arancini (przepis) i wyłożyć nią spód do tarty? Jeśli dla wzmocnienia spodu damy mąkę ryżową to będzie to także przepis dla bezglutenowców.

Klasyczną masę wzbogaciłam o curry, a na głównych bohaterów tarty wybrałam boczek, groszek, bób i fasolkę. Możecie śmiało poeksperymentować z innymi dodatkami. 

Nieskromnie powiem, że był to fantastyczny pomysł. Jedząc quiche nie wiadomo czy to tarta, czy risotto. Jedno jest pewne - jest przepyszne :)
 




Quichotto z bobem, boczkiem, groszkiem i fasolką/ 23 cm
Spód:
  • szklanka suchego ryżu (wybrałam ryż do sushi)
  • 2 szklanki bulionu lub wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 50 g mąki pszennej (można zastąpić ryżową)
  • jajko
  • 50 g tartego parmezanu
Masa:
  • 200 g śmietanki kremówki
  • 2 jajka
  • 70 g tartego parmezanu
  • łyżeczka curry
  • szczypta soli
Dodatki:
  • 50 g wędzonego boczku
  • 100 g ugotowanego bobu i fasolki szparagowej
  • 30 g łuskanego groszku cukrowego
  1. Ryż wsypujemy do rondla, zalewamy bulionem, dodajemy sól. Gotujemy na małym ogniu przez ok. 15 minut, aż ryż wchłonie płyn. Studzimy.
  2. Do ryżu dodajemy jajko, parmezan i mąkę. Dokładnie mieszamy, a uzyskaną masą wykładamy spód tortownicy pamiętając też o brzegach. Wierzch wygładzamy łyżką zwilżoną wodą.
  3. Tak przygotowaną tartę wkładamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy przez 15 minut w 190 stopniach.
  4. W tym czasie pokrojono drobno boczek wytapiamy na patelni, aż stanie się chrupiący.
  5. Do misy wlewamy kremówkę, dodajemy jajka, parmezan, curry, sól, energicznie mieszamy trzepaczką do dokładnego połączenia.
  6. Na podpieczony spór wylewamy masę śmietanowo-jajeczną. Z wierzchu dekorujemy groszkiem, bobem, fasolką i boczkiem. Posypujemy parmezanem i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Pieczemy 20 minut.
  7. Quichotto serwujemy na ciepło lub na zimno.
 Tosia

środa, 24 lutego 2016

Sushi (futomaki i temaki) z krewetkami i batatami w piwnej tempurze



Do tego wpisu zabierałam się jak sójka wybiera się za morze, ale w końcu się udało!

Dwa tygodnie temu postanowiłam przygotować sushi z okazji urodzin Pawła. Byłam kiedyś na warsztatach sushi (relacja), ale za każdym razem jak planuję domową wersję to muszę sobie na nowo przypominać jak ładnie zawijać rolki, aby nie były koślawe. Ostatecznie pocieszam się faktem, że najważniejszy jest smak, a w tym przypadku domowej wersji  niczego nie brakuje.

Plan był taki, aby zrobić je z krewetkami w tempurze. W lodówce miałam akurat piwo, więc uznałam, że będzie to piwna tempura, czyli ulubiony sposób przygotowywania owoców morza jaki często powtarzaliśmy w Hiszpanii (relacja).

Niedawno dyskutowałam ze Śliwką na temat tempury, którą jadła w jednej z warszawskich restauracji. Powiedziała, że była to tempura nieudana, bo smakowała jak rozciapane ciasto piwne. Tak w razie czego od razu tłumaczę, że nie cytuję tutaj jej dokładnych słów, wyciągam jedynie esencję. Bardzo mnie to zdziwiło, bo domowa piwna tempura jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Szykując ją trzeba jednak spełnić kilka wymogów: piwo wlewane do mąki musi być mocno schłodzone, ciasto trzeba posolić, a ulubione składniki trzeba smażyć na idealnie rozgrzanym tłuszczu. To wszystko sprawia, że warzywa, jak i owoce morza wychodzą wspaniale chrupiące. Na dowód tego nagrałam nawet Snapchata (@tochabrocha - zapraszam do śledzenia) z dźwiękiem chrupiącego batata.

W piwnej tempurze przygotowałam bataty, ponieważ spodziewaliśmy się "wegańskich gości", a także krewetki. Wiadomo, że dobre krewetki nigdy nie zawiodą, ale hitem wieczoru okazały się bataty, wyszły rewelacyjne, dlatego tydzień później zrobiłam je ponownie :)

Oprócz tradycyjnego futomaki oraz uromaki (wersji odwróconej), zawinęłam też kilka rożków temaki, zwanych przez niektórych "sushiritto". To genialny pomysł na przekąskę, którą można zapakować w pudełko i zabrać ze sobą. Nie było mi łatwo opisać słowami sposobu zawijania rożków, ale mam nadzieję, że mnie zrozumiecie. W razie czego podsyłam także losowy wybrany filmik.

Spróbujcie, a nie pożałujecie!


Do przygotowania sushi potrzeba:

  • płaty nori
  • mata do rolowania sushi
  • ryż
  • ocet ryżowy
  • krewetki lub bataty
  • chrzan wasabi
  • sos sojowy
  • marynowany imbir
  • świeże warzywa i owoce: marchewka, ogórek, awokado, mango
  • czarny sezam (opcjonalnie)
  • cukier, sól
Ryż do sushi :
  • 2 szklanki ryżu do sushi
  • 2 i 1/4 szklanki wody
  • Zalewa: 6 łyżek octu ryżowego, 3 łyżki cukru, łyżeczka soli
Bataty i krewetki w piwnej tempurze:
  • batat
  • 200 g surowych krewetek (obranych z pancerzy)
  • 100 g mąki pszennej
  • 180 ml zimnego piwa
  • 1/2 łyżeczki soli
  • świeżo mielony pieprz
  • olej do smażenia
 Futomaki i temaki:
  • płat nori
  • ugotowany ryż
  • bataty lub krewetki w tempurze
  • marchewka/ogórek/mango/awokado
  • 2 łyżki serka śmietankowego typu philadelphia
  • wasabi
  • czarny sezam 
  • kolendra (opcjonalnie)
Ryż:
  1.  Ryż wsypujemy na sitko, przepłukujemy kilka razy, przerzucamy do miseczki i zalewamy zimną wodą. Zostawiamy na ok. 30 minut.
  2. Następnie ryż odsączamy na sitku, przepłukujemy kilka razy. Przekładamy do rondla, zalewamy wodą (na 2 szklanki ryżu, będzie to ok. 2 i 1/4 szklanki wody), podgrzewamy.
  3. Gdy woda zacznie się gotować, zmniejszamy ogień, przykrywamy rondel i gotujemy przez 10 minut bez mieszania i odkrywania.
  4. Po tym czasie zestawiamy rondel z ognia i zostawiamy ryż pod przykryciem na jeszcze10 minut. Następnie przekładamy go do miski i chwilę studzimy.
  5. Do drugiego rondla wlewamy ocet ryżowy, dodajemy cukier oraz sól, podgrzewamy krótką chwilę. Zalewę dodajemy do lekko ostudzonego ryżu, mieszamy.
Tempura:
  1. Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy sól, pierz oraz wlewamy zimne piwo. Mieszamy energicznie, aby nie powstały grudki. Ciasto powinno być gęste, w razie potrzeby dosypujemy mąki lub dolewamy piwo.
  2. W woku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej do smażenia. 
  3. Batata obieramy i kroimy w grube słupki, krewetki obieramy z pancerzy.
  4. Składniki zanurzamy w gęstym cieście piwnym i wrzucamy na rozgrzany tłuszcz.
  5. Smażymy przez niecałe 5 minut, aż będą rumiane z wierzchu.
  6. Odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego.
Futomaki:
  1. Matę do sushi owijamy w folię spożywczą. Szykujemy miseczkę z ugotowanym ryżem, miseczkę z wodą oraz pozostałe składniki.
  2. Nori kładziemy na środku maty (gładką stroną ku dołowi). Zwilżamy ręce i układamy na płacie warstwę ryżu, pozostawiając margines o szerokości ok. centymetra.
  3. Na środku ryżu tworzymy pas posmarowany serkiem i pastą wasabi, posypujemy sezamem.
  4. Następnie układamy bataty w tempurze lub krewetki, słupki mango/ogórka/awokado/marchewki.
  5. Zawijamy futomaki przy pomocy maty (instrukcja powinna być na opakowaniu), pozostawiając ją cały czas na zewnątrz. Zwilżamy końcówkę nori wodą, aby całość się skleiła i utworzyła rulon.
  6. Zrolowane sushi dzielimy ostrym nożem na 6 lub 8 równych części. Podajemy z wasabi, sosem sojowym i marynowanym imbirem.
 Temaki:
  1.  Matę do sushi owijamy w folię spożywczą. Szykujemy miseczkę z ugotowanym ryżem, miseczkę z wodą oraz pozostałe składniki.
  2. Norki dzielimy na pół. Kładziemy je na środku maty (gładką stroną ku dołowi), zwilżamy ręce i układamy na płacie warstwę ryżu, pozostawiając margines wolny.
  3.  Wyobrażamy sobie, że płat składa się z dwóch mniejszych prostokątów. Jeden z nich (prawy) smarujemy po przekątnej serkiem, wasabi i posypujemy sezamem.
  4. Ustawiamy również pod kątem ulubione składniki. Prawy górny róg zawijamy do części wewnętrznej, tworząc rożek, brzegi sklejamy odrobiną ryżu.
  5. Podajemy z sosem sojowym, wasabi i marynowanym imbirem.
Tosia

czwartek, 12 listopada 2015

Obiad czwartkowy #25: Odwrócone orietnalne gołąbki + jabłkowy ryż + imbirowe ogórki


Co prawda dopiero czwartek, ale mogę już śmiało napisać, że to nie był szczęśliwy tydzień.

Wyobraźcie sobie, że kilka miesięcy temu postawiliście sobie na tamtą chwilę jakiś ambitny cel. Taki, który może nie jest najważniejszą sprawą w waszym życiu, ale systematycznie pracujecie nad tym, aby był możliwy do zrealizowania. Wszystko małymi krokami idzie do przodu, aż tu nagle dzień przed "godziną zero" dopada Was obrzydliwy wirus i lądujecie chorzy w łóżku. Można się wkurzyć, prawda?

W środę miałam przebiec 10 km w Biegu Niepodległości. Ktoś powie, że to mało, ktoś, że dużo, tak szczerze to średnio mnie to obchodzi. Jeszcze poprzedniej zimy jak słyszałam, że miałabym tyle przebiec ulicami miasta uważałam, że to niemożliwe i musi być nieprzyjemne. Prawda jest taka, że byłam trochę kluchą i może sportu się nie bałam, ale raczej go unikałam, bo wymaga wychodzenia poza strefę swojego komfortu. Przeszłam w tym roku sporą metamorfozę, przede wszystkim w podejściu do sportu, może przy okazji też do innych spraw. Jestem z siebie dumna, a ten bieg miał być dla mnie wisienką na torcie. I co? Leżałam w tym czasie z gorączką w łóżku.

Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Będą jeszcze inne okazje, aby sprawić sobie przyjemność i się ze sobą zmierzyć. Na szczęście powoli wracają mi siły i chętnie weszłam dziś do kuchni.

Po chorobie wrócił też apetyt, ale nie mogłam się zdecydować czy mam ochotę na klasyczne gołąbki, czy na orientalną kuchnię. Połączyłam zatem oba pomysły i tym sposobem wyszedł idealny kompromis dla każdej pani domu. Jak zadowolić męża Janusza, który na obiad chciał gołąbki i syna Mariusza, który wciąż marzy o azjatyckiej kuchni? Zrobić orientalne odwrócone gołąbki :)

To mini kotlety mielone z kapustą, podane na jabłkowym ryżu, z sosem pomidorowym i imbirowymi piklami z ogórka. To może brzmi jak szalony plan, ale jakby się tak nad tym dłużej zastanowić to wszystkie główne składniki obiadu się ze sobą lubią: wołowina, ryż, jabłko, imbir, kapusta, koperek, pomidor.

Odwrócone orientalne gołąbki/ 12 sztuk
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 150 g kapusty
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 3 łyżki bułki tartej
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia (u mnie kokosowy)
Jabłkowy ryż
  • szklanka suchego ryżu jaśminowego
  • 2 szklanki soku jabłkowego
  • łyżeczka soli
Imbirowe ogórki
  • ogórek szklarniowy
  • łyżka posiekanego imbiru
  • łyżka posiekanego koperku
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • 2-3 łyżki octu ryżowego
Sos pomidorowy
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka posiekanego imbiru
  • jabłko
  • puszka pomidorów
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • łyżka octu ryżowego
  • łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz
Gołąbki:
  1. Kapustę drobno siekamy i zalewamy wrzątkiem, zostawiamy na minutę, następnie odsączamy na sicie.
  2. Na patelni podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę, dodajemy kapustę, imbir i czosnek. Przyprawiamy solą i pieprzem, podsmażamy 5 minut, studzimy.
  3. Mielone mięso mieszamy z wcześniej przygotowaną kapustą z cebulą, dodajemy koperek, przyprawy, żółtko i bułkę tartą. 
  4. Wyrabiamy krótko masę i formujemy12 małych kotlecików. Każdy z nich obtaczamy w bułce tartej.
  5. Kotlety podsmażamy na rozgrzanym tłuszczu przez ok. 3 minuty z każdej strony. Przekładamy je na blachę wyłożoną pergaminem i dopiekamy przez ok. 8 minut w 160 stopniach. 
  6. Odwrócone gołąbki podajemy z jabłkowym ryżem, sosem pomidorowym i z imbirowymi ogórkami.
Jabłkowy ryż:
  1. Suchy ryż wsypujemy do rondla, zalewamy sokiem jabłkowym, dodajemy sól i gotujemy na średnim ogniu przez ok. 15 minut.
  2. Po tym czasie ryż powinien wchłonąć płyn. Przykrywamy rondel i zostawiamy jeszcze na 10 minut.
Imbirowe ogórki:
  1. Ogórka obieramy co drugie pasmo i kroimy na 3 części. Każdą z nich przekrawamy w pionie, pozbywamy się łyżeczką miękkiego miąższu i kroimy pozostałą, jędrną część ogórka ze skórką w paseczki.
  2. Do ogórkowych paseczków dodajemy posiekany imbir z koperkiem, cukier, sól i ocet ryżowy, mieszamy i zostawiamy na 30 minut do przegryzienia. 
Sos pomidorowy:
  1. Na patelni podsmażamy posiekaną cebulę z imbirem, czosnkiem i jabłkiem. Po kilku minutach wlewamy puszkę pomidorów, dodajemy koncentrat, sos sojowy, ocet ryżowy, sól, pieprz i cukier. 
  2. Całość dusimy na średnim ogniu przez ok. 15 minut. Następnie przelewamy do wysokiego naczynia i miksujemy blenderem na gładki sos.
Tosia

czwartek, 10 września 2015

Obiady czwartkowe #16: Risotto z boczkiem, pieczoną dynią i oscypkiem + karmelizowane kurki + smażona szałwia


Gdzieś w tle powinna już lecieć piosenka puszczana jako ostatnia na kolonijnych dyskotekach "To już jest koniec, nie ma już nic".

Poranki i wieczory nie są  tak ciepłe jak dwa tygodnie temu, turyści pożegnali w tym sezonie trójmiejskie plaże i gofry z dżemorem, młodzież spakowała tornistry do szkoły. Mamy schyłek lata, ale czeka nas znacznie więcej niż w piosence - polska złota jesień!

W powietrzu czuć już zbliżającą się nową porę roku, a ja mam coraz większą ochotę na rozgrzewające, typowo jesienne dania.

Na straganach powoli królują dynie, mój ulubiony gatunek to zdecydowanie hokkaido, którą można piec ze skórką. I to właśnie pieczone, pomarańczowe kosteczki ozdobiły moje jesienne risotto.

W misce pełnej smaków znajdziecie też podsmażony boczek, karmelizowane kurki z suszonymi pomidorami, chrupiące listki smażonej szałwii i świeżo tarty oscypek. Wszystkie smaki doskonale się przenikają, tworząc kompletne danie, które niczego do szczęścia już nie potrzebuje. Chyba, że jeszcze jajka w koszulce z rozlewającym się na kremowy ryż żółtkiem :)

Risotto z boczkiem, pieczoną dynią i oscypkiem, z karmelizowanymi kurkami i smażoną szałwią/ (4 porcje)

Ryż:
  • 400 g ryżu arborio
  • 1 l bulionu (u mnie z kurczaka)
  • 150 ml miodu pitnego lub białego wina
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • listki świeżej szałwii
  • 50 g wędzonego boczku
  • 30 g masła + 50 g
  • 100 g oscypka/wędzonego sera
  • szczypta świeżo mielonej gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
Pieczona dynia:
  • 1/2 dyni hokkaido
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
Karmelizowane kurki z suszonymi pomidorami:
  • 100 g kurek
  • 4 suszone pomidory
  • łyżka miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżeczka oliwy
  • sól, pieprz
Smażona szałwia:
  • 3 łyżki oleju roślinnego
  • listki świeżej szałwii
Risotto:
  1.  Cebulę kroimy w kostkę, czosnek przeciskamy przez praskę, boczek siekamy w drobną kosteczkę. W garnku podgrzewamy bulion i pilnujemy, aby cały czas był letni.
  2. Do garnka z grubym dniem wrzucamy boczek i wytapiamy z niego przez kilka minut tłuszcz, dodajemy masło. Wrzucamy cebulę z czosnkiem i porwanymi listkami szałwii, smażymy przez ok. 5 minut.
  3. Kiedy cebula będzie szklista, wsypujemy ryż, zwiększamy ogień. Ryż przez cały czas mieszamy i podsmażamy kilka minut.
  4. Wlewamy alkohol i dalej mieszamy czekając, aż odparuje.
  5. Zmniejszamy ogień, aby ryż bulgotał i dodajemy pierwszą chochlę letniego bulionu, od tego momentu odliczamy ok. 15-17 minut (tyle będzie trwał dalszy proces).
  6. Dodajemy kolejną chochlę i mieszamy, czynność powtarzamy regularnie, aż skończy się bulion, ryż będzie wtedy odpowiednio miękki.
  7. Zestawiamy garnek, dodajemy dodatkową porcję masła i świeżo tarty oscypek. Przyprawiamy solą, pieprzem i świeżo tartą gałką muszkatołową. Garnek przykrywamy na 3 minuty, następnie jeszcze raz mieszamy i wykładamy na talerze.
  8. Każda porcję risotto dekorujemy karmelizowanymi kurkami, kostkami pieczonej dyni, świeżo tartym oscypkiem i listkami smażonej szałwii.
Pieczona dynia:
  1. Dynię (najlepiej hokkaido - można jeść skórkę) kroimy w kostkę, kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. 
  2. Przyprawiamy i skrapiamy oliwą. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 30 minut w 200 stopniach.
 Karmelizowane kurki:
  1. Oczyszczone i osuszone kurki drobno siekamy (mniejsze zostawiamy w całości) i wrzucamy na rozgrzaną oliwę.
  2. Dodajemy kawałki suszonych pomidorów i smażymy na dużym ogniu przez ok. 8 minut.
  3. Następnie dodajemy ocet i miód, przyprawiamy solą i pieprzem, krótko karmelizujemy.
Smażona szałwia:
  1. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz.
  2. Wrzucamy listki szałwii i krótko smażmy (ok. 2 minut), aż staną się chrupiące.
Tosia

czwartek, 25 czerwca 2015

Obiady czwartkowe #6: Kurczak w sosie orzechowo-kokosowym + pikantna fasolka szparagowa + ryż curry



Pewnie każdego z Was zalała kiedyś żółć. Mnie to spotkało nawet dzisiaj, ale wcale nie ze złości i bezsilności, wręcz przeciwnie, tryskam dziś humorem, więc w wesołym nastroju ugotowałam kolejny czwartkowy obiad. Tematem przewodnim był kolor żółty, a zaczęło się od fasolki szparagowej :)

Często robiąc szybkie obiady sięgam po wok. Kuchnia azjatycka idealnie sprawdza się gdy trzeba między obowiązkami dnia codziennego prędko przygotować pełnowartościowy posiłek. Wystarczy jakiś składnik główny, najlepiej dostarczający białko (po treningu dla brodacza), dobrać warzywa, przyprawy, które zawsze mam w kuchni i do tego ryż/kasza/makaron ryżowy. Po kilkunastu minutach można mieć już fantastyczne danie, zazwyczaj coś w rodzaju stir-fry, czyli wszystko usmażone razem na dużym ogniu.

Dzisiaj jednak zrobiłam trochę inaczej. Osobno ugotowałam fasolkę i podsmażyłam ją z czosnkiem i chilli, a później lekko skarmelizowałam. Do ryżu jaśminowego dodałam przyprawę curry, aby kolorystycznie przypasował do fasolki. A w woku usmażyłam kurczaka w maśle orzechowym i mleku kokosowym. Danie podkręca sok z limonki, chilli i świeżą kolendrą.

W przepisie napisałam oczywiście dokładnie proporcje, ale pamiętajcie, że każdy ma inny smak, szczególnie w temacie azjatyckiej kuchni. Najważniejsze, aby sos miał idealny balans słodko-słono-ostro-kwaśny, dlatego ilość chilli, czy soku z limonki warto dostosować pod swoje kubki smakowe. Ja lubię intensywne smaki.

Kurczak w sosie kokosowo-orzechowym/ (2-3 porcje)
  • podwójna pierś kurczaka
  • 2 małe cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 3/4 papryczki chilli *
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 5 czubatych łyżek masła orzechowego
  • mała puszka mleka kokosowego
  • łyżka miodu
  • sok z 1 limonki
  • łyżeczka mielonych nasion kolendry
  • łyżeczka ostrej lub słodkiej papryki
  • łyżeczka przyprawy curry lub kurkumy
  • sól, pieprz
  • 2-3 łyżki oleju roślinnego do smażenia
  • orzeszki arachidowe do posypania
Pikantna fasolka szparagowa
  • 400 g fasolki szparagowej
  • ząbek czosnku
  • 1/3 papryczki chilli
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • łyżeczka octu ryżowego
  • łyżeczka miodu
  • garść orzeszków arachidowych
  • sól, pieprz, cukier
Ryż curry
  • szklanka suchego ryżu (u mnie jaśminowy)
  • 2 szklanki wody
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka curry lub 1/2 łyżeczki kurkumy
Kurczak:
  1. Mięs myjemy, osuszamy, oczyszczamy z błonek i kroimy w paseczki. Przyprawiamy solą i pieprzem. 
  2. W woku lub głębokiej patelni rozgrzewam olej, wrzucamy posiekane w piórka cebule, posiekany drobno czosnek, imbir i chilli. Podsmażamy 2-3 minuty.
  3. Następnie wrzucamy mięso, dodajemy pozostałe przyprawy i podsmażamy ok. 5-6 minut.
  4. Dodajemy masło orzechowe, mleko kokosowe, wyciśnięty sok z limonki i miód. Zmniejszamy ogień i dusimy przez kolejnych 5 minut, aż sos zgęstnieje.
  5. Próbujemy sosu i w razie potrzeby doprawiamy ostrą papryką, solą, sokiem z limonki lub miodem.
  6. Danie serwujemy z ryżem i fasolką szparagową.
Fasolka:
  1. W rondlu gotujemy wodę z solą i cukrem.
  2. W tym czasie myjemy fasolkę i odcinamy jej końce.
  3. Wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy przez 10-15 minut, aż będzie miękka, ale przy tym wciąż jędrna. Odcedzamy z wody.
  4. Na patelni smażymy chilli z czosnkiem. Dodajemy fasolkę, przyprawy, smażymy 2 minuty.
  5. Wlewamy ocet i miód, dodajemy orzechy i smażymy przez kolejne 2-3 minuty.
Ryż curry:
  1. Szklankę suchego ryżu wsypujemy do rondla, dodajemy wodę, sól i curry. 
  2. Gotujemy na średnim ogniu przez ok. 15 minut, aż ryż wchłonie wodę.
  3. Przykrywamy i zostawiamy pod przykryciem jeszcze na 5 minut.
* Po przekrojeniu papryczki warto sprawdzić jej ostrość. Jeśli nie przepadasz za pikantną kuchnią, zmniejsz ilość wybierając tylko łyżeczkę posiekanej papryczki, bez pestek.

Tosia 

czwartek, 18 czerwca 2015

Obiady czwartkowe #5: Risotto w cydrze + bób z pangrattato + chipsy z boczku


Przyszedł czas już na piątą odsłonę "Obiadów czwartkowych". Tym razem tematem przewodnim będzie risotto!

Uwielbiam je robić (a jeszcze bardziej jeść), chociaż zdałam sobie sprawę, że dawno tego nie robiłam. Samo przygotowywanie nie jest zbyt skomplikowane, ale jak w większości przypadków - wymaga praktyki. Wystarczy opanować kilka podstawowych zasad gotowania klasycznego "risotto bianco", a otworzą się drzwi na ciekawe kombinacje smakowe.

Pierwszym ważnym elementem jest bulion, kwestia ryżu jest chyba oczywista. Bulion powinien być dobrze doprawiony, a najlepiej jeśli jego smak pasuje do całej koncepcji dania. Później przychodzi czas na dobranie składników do sofritto, czyli bazy opierającej się na cebuli, czosnku, ziół, czasem włoszczyźnie.

Do podsmażonych warzyw dodajemy ryż, szklimy go kilka minut i wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa, czyli mieszanie. Cały proces trwa kilkanaście minut, najpierw wlewamy alkohol np. białe wino lub wermut i czekamy, aż odparuje. Do dzisiejszego dania wybrałam cydr.

Gdy ryż wchłonie płyn, wlewamy pierwszą chochlę ciepłego bulionu, mieszamy, a gdy odparuje wlewamy kolejną porcję bulionu. I tak przez kilkanaście minut, aż risotto stanie się przyjemnie kremowe, a ryż odpowiednio miękki, ale przy tym wciąż jędrny.

Na koniec jeszcze obowiązkowy dodatek masła, parmezanu i podstawowe danie gotowe! Ja jednak rozbudowałam dziś risotto o dodatek świeżego bobu. Właśnie zaczął się na niego sezon, więc grzechem byłoby nie korzystać.

Bób lubię podawać z pangrattato, czyli czymś w rodzaju bułki tartej, ale z dodatkiem np. czosnku i ziół. Bułka tarta przygotowana w ten sposób ciekawie kontrastuje fakturą z gładkim ryżem. Całość ozdobiłam jeszcze chrupiącymi chipsami z boczku i oczywiście posypałam parmezanem. Kto się skusi na małą porcję? :)

Risotto w cydrze/ (2-4 porcje)
  • 400 g ryżu arborio
  • 1 l bulionu (u mnie z kurczaka)
  • 150 ml cydru
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • gałązka rozmarynu
  • 2 łyżki oliwy
  • 50 g masła + 50 g
  • 100 g parmezanu
  • sól, pieprz
Bób w pangrattato
  • 400 g ugotowanego i obranego bobu*
  • pół cebuli lub szalotka
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • gałązka rozmarynu
  • tłuszcz wytopiony z boczku + 3 łyżki oliwy
  • 6 łyżek bułki tartej**
Chipsy z boczku
  • 6 plastrów wędzonego boczku
Risotto:
  1.  Cebulę kroimy w kosteczkę, czosnek drobno siekamy. W rondlu podgrzewamy bulion i pilnujemy, aby cały czas był ciepły, doprawiamy go do smaku solą i pieprzem.
  2. W drugim garnku rozgrzewamy oliwę z masłem. Wrzucamy cebulę z czosnkiem i porwanymi listkami rozmarynu, smażymy przez ok. 7 minut.
  3. Kiedy cebula będzie szklista, dodajemy ryż, zwiększamy ogień. Ryż przez cały czas mieszamy i smażymy przez kilka minut.
  4. Wlewamy cydr i dalej mieszamy, do momentu, aż odparuje.
  5. Zmniejszamy ogień, aby ryż bulgotał i dodajemy pierwszą chochlę ciepłego bulionu, od tego momentu odliczamy ok. 15-17 minut (tyle będzie trwał cały proces).
  6. Dodajemy kolejną chochlę i mieszamy, czynność powtarzamy, aż skończy się bulion, a ryż będzie odpowiednio miękki.
  7. Na koniec zestawiamy garnek z ognia, dodajemy dodatkowe 50 g masła i świeżo tarty parmezan. Dokładnie mieszamy risotto i przykrywamy je na ok. 3 minuty, aby odpoczęło. 
  8. Następnie wykładamy kremowe risotto na talerze, posypujemy bobem z bułką tartą, dekorujemy chipsami z boczku i posypujemy świeżo tartym parmezanem.
Boczek i bób:
  1.  Pod koniec przygotowywania risotta, kładziemy plastry boczku na nierozgrzanej patelni. Stawiamy na ogniu i smażymy po kilka minut z każdej strony, aby wytopić z niego tłuszcz.
  2. Chrupki boczek ściągamy z patelni, a na patelnię z tłuszczem wlewamy oliwę.
  3. Wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, posiekane chilli, czosnek i rozmaryn. Smażymy kilka minut. 
  4. Następnie wsypujemy bułkę tartą i podsmażamy kilka minut, aż się zarumieni.
  5. Tak przygotowaną bułką tartą dekorujemy ugotowany bób.
* Bób wrzucam do wrzącej i osolonej wody, czasem też dodaję łyżeczkę cukru. Gotuję do kilkunastu minut, pilnując, aby pozostał jędrny. Studzę i obieram.
** Bułkę tartą przygotowałam sama, polecam zetrzeć na tarce lub zmiksować w malakserze/młynku czerstwe pieczywo. Lubię jak bułka tarta nie jest zbyt drobna, dzięki temu później jest bardziej chrupiąca.
Tosia

niedziela, 3 sierpnia 2014

Śniadanie do łóżka #148: Ryżowy pudding z agrestem


Niedziela ma słodko-gorzki posmak. Bo z jednej strony jest naprawdę leniwa, wszystko mi wolno i nic nie muszę, ale jednak w głowie cały czas mam, że już zaraz, już za chwilkę, nadejdzie poniedziałek i będę musiała wrócić do pracy.

Wstaję więc jak najwcześniej się da i staram się niedzielę wykorzystać jak najlepiej. Oczywiście większość czasu spędzam w kuchni, nadrabiając zaległości z całego tygodnia. Gdzieś powoli dojrzewa tartine bread, gdzieś obok gotuje się obiad, a w moim mieszkaniu wprost nie da się wytrzymać od grzejącego słońca i nastawionego na 200 stopni piekarnika. Ale co zrobić? Inaczej się po prostu nie da.

Przed takim maratonem warto zainwestować w pożywne śniadanie. Z pewnością energii doda wam ryżowy pudding z dodatkiem ulubionych owoców. Ja lubię stawiać na sezonowość, chwytam więc za opakowanie agrestu i tworzę połączenie słodko-kwaśne, które idealnie sprawdzi się na początek dnia.

Ryżowy pudding z agrestem (2 porcje)

- 100 g białego ryżu
- 300 ml mleka
- duża szczypta soli
- 1 łyżka miodu

- 300 g agrestu
- 1 łyżka masła
- 2 łyżki cukru

  1. Wrzuć ryż do garnka, zalej mlekiem i zagotuj. 
  2. Gdy ryż zacznie się gotować zmniejsz ogień i daj mu gotować się na małym ogniu aż ryż wsiąknie całe mleko. 
  3. Gdy ryż wsiąknie całe mleko odstaw go z ognia, a po kilku minutach dodaj miód. 
  4. Przełóż ryż do szklanek i schłodź w lodówce. 
  5. W tym czasie umyj agrest na sitku.
  6. Rozgrzej masło na patelni dodaj agrest i posyp cukrem. 
  7. Smaż kilka minut, aby agrest zmienił kolor na nieco bardziej "mętny", ale tak, aby nie stracił swojego kształtu. 
  8. Ułóż agrest w szklance na puddingu. Możesz schłodzić całość lub podawać zimny pudding z ciepłym agrestem. 
Śliwka

czwartek, 29 maja 2014

Curry z dorszem i kalarepką



Już było tak pięknie, jeszcze w poniedziałek zrobiłam sobie małe wagary i opalałam się w środku dnia na zielonej trawie, chwytając każdy promień słońca. Czułam, że nadchodzi lato. A tu nagle, następnego dnia, zupełnie niespodziewanie pojawiła się smutna jesień.

Trudno delektować się smakiem truskawek, gdy pogoda za oknem nie rozpieszcza. Mimo ogromnej ochoty na wiosenną kuchnię i celebrowanie sezonowych produktów, w tak brzydki dzień jak dziś, najchętniej zjadłabym kremową zupę dyniową.

Nie będę się jednak poddawać i przeklinać wiosny. Trochę płata nam figle, ale liczę na to, że za kilka dni znów będzie pięknie i słonecznie. Tymczasem rozgrzewam się aromatycznym curry z kawałkami delikatnego dorsza i chrupiącą kalarepką.

Curry z dorszem i kalarepką/ 2-3 porcje
  • 2 filety z dorsza
  • marchewka
  • kalarepka
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • ok. 300 ml mleka kokosowego
  • ugotowany ryż
  • cząstki limonki
  • liście świeżej kolendry
  • szczypta soli
  • łyżka oleju kokosowego/oliwy/oleju rzepakowego
  • Pasta curry:
  • ząbek czosnku
  • garść liści kolendry lub mięty
  • 3 cm korzenia imbiru
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka ziarenek kolendry
  • sok z limonki
  • łyżka kurkumy
  • łyżeczka syropu z agawy/miodu
  • łyżeczka sosu rybnego
  • łyżeczka sosu sojowego
  1. Posiekany ząbek czosnku, imbir, kolendrę (liście i ziarenka), łyżkę kurkumy, łyżeczkę posiekanej papryczki chilli, sok z limonki, syrop z agawy, sos rybny i sos sojowy miksujemy na gładką pastę.
  2. Rozgrzewamy wok z olejem, dodajemy posiekaną drobno cebulę i poszatkowany czosnek. Po minucie dodajemy połowę pasty curry i podgrzewamy kolejną minutę.
  3. Następnie dorzucamy obraną i posiekaną w słupki marchewkę oraz kalarepkę. Warzywa podgrzewamy kilka minut, od czasu do czasu potrząsając wokiem.
  4. Po tym czasie dodajemy wcześniej obrane ze skóry i ości filety z dorsza, pokrojone w kostkę i posypane solą. Dodajemy również pozostałą część pasty curry, potrząsamy wokiem i podgrzewamy dwie minuty.
  5. Wlewamy mleczko kokosowe, zmniejszamy ogień i całość dusimy ok. 8 minut.
  6. Pod koniec gotowania próbujemy dania i w razie potrzeby doprawiamy solą, syropem z agawy, sokiem z limonki, chilli lub sosem sojowym.
  7. Curry podajemy z ryżem, cząstkami limonki i świeżymi ziołami.
Tosia

sobota, 24 maja 2014

Warzywniak #6: Risotto botwinkowe



Aż ciężko mi uwierzyć, że w dzieciństwie serdecznie nienawidziłam botwinki. Miałam to szczęście, że moja mama gotowała wspaniale, wymyślając co dzień pyszne obiady. Nigdy nie pytałam jej rano, co przyjdzie mi zjeść popołudniu, bo wolałam do końca czekać na niespodziankę. Przyjaciele śmiali się ze mnie, że biegnę do domu podekscytowana tym, co zastanę na talerzu. Kiedy jednak okazywało się, że czeka mnie zupa z botwinki, wydawałam z siebie tylko jęk rozczarowania.

Na szczęście wchodząc w dorosłość powoli zaczęły zmieniać mi się smaki. Piękny różowy kolor i pyszny smak botwinki zagościł na dobre w moim życiu, wprowadzając do niego wielką radość. Ahhh botwinko, gdybym mogła powiedzieć ci jak bardzo jestem ci wdzięczna za poprawienie jakości mojego życia...

Dziś nie tylko doceniam zupę botwinkową (a chłodnik litewski to mój absolutny faworyt), ale też przemycam ją do każdego możliwego dania. Tak powstało piękne, różowe risotto.

Powtórzę już po raz kolejny, że risotto, to moja ulubiona rzecz do przygotowywania w kuchni. Mój chłopak śmieje się ze mnie, gdy z przyklejonym do twarzy uśmiechem mieszam wchłaniający płyn ryż. Botwinka dodaje mu uroku i nieco różowego kiczu. Może dlatego świetnie się czuję mieszając go w rytmie piosenek Nicky Minaj. Jak ma być kiczowato to do końca:)

Risotto botwinkowe (2 porcje)

Bulion:
- ok. 1,5 l wody
- 1 pęczek botwinki z dużymi buraczkami
- 1 pęczek włoszczyzny
- 2 ząbki czosnku
- łyżeczka ziaren pieprzu
- 3/4 łyżki soli

- 100 g ryżu arborio
- 170 ml białego wina
- 1 czerwona cebula
- 1 gałązka rozmarynu
- 25 g świeżo startego parmezanu
- 3 łyżki oliwy
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka serka philadelphia

  1. Przygotuj bulion. Pokrój włoszczyznę (oprócz botwniki) na małe kawałki, zalej wodą, posól, dodaj pieprz i zagotuj. Gotuj przez ok. 30 minut. 
  2. Najmniejsze liście botwinki odkrój i zostaw na później. Reszte, razem z łodygami pokrój na mniejsze kawałki. Buraki odkrój i zostaw na później. 
  3. Gdy mienie czas gotowania bulionu, dodaj pokroje liście i łodygi botwinki. Pozostaw na wyłączonej płycie, aby "zagotowały się" w gorącym bulionie, ale nie wrzały (wtedy botwinka straci kolor). 
  4. Buraczki z botwinki obierz ze skórki i pokrój w cienkie plastry. 
  5. Na patelnię wylej oliwę. Dodaj ryż, poszatkowaną cebulę, pokrojone w plastry buraczki i liście z gałązki rozmarynu. Smaż przez kilka minut, aż cebula się zeszkli. 
  6. Podgrzej bulion, ale nie doprowadzaj do zagotowania. 
  7. Wlej wino na patelnię i od tego momentu odlicz 18 minut. Mieszaj aż ryż je wchłonie. 
  8. Dodaj 1 chochlę bulionu i mieszaj aż się wchłonie. Łącznie dodaj 4 chochle bulionu, cały czas mieszając aż ryz je wchłonie. 
  9. Po 18 minutach zdejmij risotto z ognia, dodaj parmezan, masło i philadelphię. Wymieszaj z liśćmi botwinki. 
  10. Przed podaniem posyp zmielonym pieprzem.
Śliwka

środa, 12 lutego 2014

Od blogera do sushi mastera!


Gdy w sobotę budzik zadzwonił o 5:45, moja pierwsza myśl brzmiała mniej więcej tak "yyyooahh". Kilka sekund później otworzyłam szeroko oczy z przerażenia i zdałam sobie sprawę, że Ewa mnie zabije, jeśli nie wstanę, więc wyskoczyłam z łóżka! Tym sposobem już po 7 byłam w kolejce z Gdyni do Gdańska, śniąc o sushi (prawie tak jak Jiro). Na szczęście towarzyszyły mi dwie panie - Marysia i Martyna, więc kolejne przesiadki na tramwaj i autobus były nam niestraszne. Dla pysznego jedzenia i dobrego towarzystwa mogę wstać nawet "w środku nocy".

Organizatorką spotkania była Ewa z MojeTworyPrzetwory, której jeszcze raz bardzo dziękuję za zaproszenie. Warsztaty sushi odbywały się w Borkowie za Gdańskiem w Hitosushi, a prowadzone były głównie przez sushi mastera Damiana, który cierpliwe i z pasją nam wszystko tłumaczył.


Nie chciałabym nikogo zanudzać szczegółami przebiegu warsztatów, dlatego skupię się na zachęceniu Was do przygotowywania sushi w domu. 

Przyznam się szczerze, że tak jak za sushi szaleję, tak nie bardzo do tej pory miałam ochotę przygotowywać je samodzielnie. Robiłam je kilka razy, nawet mój pierwszy wpis na blogu (w 2010 roku) był wariacją na temat sushi. Do tej pory, cały czas jednak byłam zdania, że to oddzielna sztuka przyrządzania jedzenia i nie może smakować w domu tak dobrze jak w sushi barze. Teraz zmieniam powoli zdanie, bo jednak można je zrobić dobrze w warunkach domowych.
Co prawda tytuł mojego wpisu jest napisany w formie żartobliwej. Daleko nam do sushi masterów po kilkugodzinnych warsztatach, a sztuka ta w Japonii przeznaczona jest tylko dla mężczyzn. Zostałam jednak przekonana, że przy wysokiej jakości składnikach i odpowiedniej technice można je zrobić w naprawdę dobrym stylu. Pod warunkiem, że posiadamy ostry nóż!

Poniżej przedstawiam mój autorski pomysł na sushi - futomaki ze świeżym łososiem, mango, ogórkiem, jarmużem i serkiem philadelphia oraz uromaki w podobnej konfiguracji smakowej, ale z pieczonym łososiem (dla tych mniej odważnych). Mam nadzieję, że chociaż trochę przekonam niektórych do przygotowania sushi samodzielnie. Pisanie przepisu było kłopotliwe, ponieważ pewnie łatwiej byłoby mi pokazać jak je rolować w rzeczywistości lub na filmiku. Instrukcji zawijania możecie również poszukać na opakowaniu zestawu do sushi.

A jeśli jesteście jednak ciekawi co się działo na warsztatach, zerknijcie na piękne fotki Małgosi (Pieprz czy wanilia) lub na mój profil instagramowy.


Co potrzeba do przygotowania podstawowego sushi?
  • płaty nori
  • matę do rolowania sushi
  • ryż
  • ocet ryżowy
  • świeże ryby lub owoce morza
  • chrzan wasabi
  • sos sojowy
  • marynowany imbir
  • świeże warzywa
Jak przygotować ryż do domowego sushi?
  • 2 szklanki ryżu do sushi - 2 i 1/2 szklanki wody
  • Zalewa do ryżu: 6 łyżek octu ryżowego, 3 łyżki cukru, łyżeczka soli
  1.  Ryż wsypujemy na sito, przepłukujemy kilka razy, przerzucamy do rondla/miseczki i zalewamy zimną wodą. Zostawiamy na 30 minut.
  2. Następnie ryż odsączamy i ponownie wrzucamy na sito, przepłukujemy kilka razy. Przekładamy do rondla, zalewamy wodą (na 2 szklanki ryżu, będzie to ok. 2 i 1/4 szklanki wody). Podgrzewamy.
  3. Gdy woda zacznie się gotować, zmniejszamy płomień, przykrywamy rondel i gotujemy przez 10 minut bez mieszania i odkrywania.
  4. Po tym czasie zestawiamy rondel z ognia i zostawiamy ryż pod przykryciem na 10 minut. Następnie przekładamy go do miseczki i chwilę studzimy.
  5. Do drugiego rondla wlewamy ocet ryżowy, dodajemy cukier i sól, podgrzewamy krótką chwilę, do rozpuszczenia cukru. Zalewę dodajemy do lekko ostudzonego ryżu, mieszamy.

Futomaki z łososiem, jarmużem, serkiem philadelphia, mango i ogórkiem/ 8 szt.
  • płat nori
  • ugotowany ryż
  • kawałek świeżego łososia (mniej niż 80 g)
  • mango
  • ogórek
  • listki jarmużu/sałaty
  • wasabi
  • serek philadelphia
  • sezam
  • suszone płatki chilli (opcjonalnie)
  1. Łososia, myjemy, oczyszczamy z ości, kroimy w pasy o grubości 2 cm, następnie po przekątnej, uzyskując z każdego kawałka 2 trójkąty.
  2. Kawałek mango oraz kawałek ogórka kroimy w cienkie słupki. Jarmuż myjemy.
  3. Matę do sushi owijamy w folię spożywczą. Szykujemy miseczkę z ugotowanym ryżem, miseczkę z wodą oraz pozostałe składniki.
  4. Płat nori kładziemy na środku maty. Zwilżamy ręce i układamy na nori warstwę ryżu, pozostawiając margines o szerokości ok. centymetra (patrz zdjęcie).
  5. Na środku ryżu tworzymy pas posmarowany pastą wasabi i serkiem philadelphia. Posypujemy je sezamem (dodatkowo można posypać suszonymi płatkami chilli).
  6. Następnie układamy kawałki ryby, słupki mango, ogórka i listki jarmużu/sałaty.
  7. Zawijamy futomaki przy pomocy maty (instrukcja powinna być na opakowaniu), pozostawiając ją cały czas na zewnątrz. Zwilżamy końcówkę nori bez ryżu wodą, aby całość się skleiła i utworzyła rulon.
  8. Zrolowane sushi dzielimy ostrym nożem na 6 lub 8 równych części. Przekładamy na talerz/deseczkę i podajemy z wasabi, sosem sojowym i marynowanym imbirem.

Uramaki (California maki) z pieczonym łososiem, jarmużem, serkiem philadelphia, mango i ogórkiem / 8 szt.
  • płat nori
  • ugotowany ryż
  • kawałek świeżego łososia (mniej niż 80 g)
  • kilka paseczków mango
  • kilka paseczków ogórka
  • listki jarmużu/sałaty
  • wasabi
  • serek philadelphia
  • sezam
  • suszone płatki chilli 
  • Marynata do łososia: 1/2 łyżeczki sosu sojowego, 1/2 łyżeczki miodu, 1/2 łyżeczki octu ryżowego
  1. Łososia, myjemy, oczyszczamy z ości. Nacieramy sosem sojowym, miodem i octem ryżowym. Kładziemy skórą ku dołowi na blasze i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 15 minut w 190 stopniach. Studzimy.
  2. Ostudzonego łososia kroimy w pasy o grubości 2 cm (lub robimy to jeszcze przed pieczeniem).
  3. Kawałek mango oraz kawałek ogórka kroimy w cienkie słupki. Jarmuż myjemy.
  4. Matę do sushi owijamy w folię spożywczą. Szykujemy miseczkę z ugotowanym ryżem, miseczkę z wodą oraz pozostałe składniki.
  5. Płat nori kładziemy na środku maty. Zwilżamy ręce i układamy na nori warstwę ryżu, pozostawiając margines o szerokości ok. centymetra (patrz zdjęcie). Odwracamy matę w taki sposób, aby ryż znalazł się na dole maty.
  6. Na środku nori tworzymy pas posmarowany pastą wasabi i serkiem philadelphia. Posypujemy je sezamem (dodatkowo można posypać suszonymi płatkami chilli).
  7. Następnie układamy kawałki ryby, słupki mango, ogórka i listki jarmużu/sałaty.
  8. Zawijamy uramaki przy pomocy maty (instrukcja powinna być na opakowaniu), pozostawiając ją cały czas na zewnątrz. Rolujemy sushi w taki sposób, aby końcówki nori z ryżem się złączyły.
  9. Gotowe sushi dzielimy ostrym nożem na 6 lub 8 równych części. Przekładamy na talerz/deseczkę i podajemy z wasabi, sosem sojowym i marynowanym imbirem.
 Tosia

poniedziałek, 28 października 2013

Risotto z chorizo i suszonymi pomidorami



Niewiele rzeczy wiem w życiu, ale wiem jak zrobić dobre risotto. 

A czego nie wiem? Nie wiem skąd mi się to wzięło. W moim domu nie było nigdy tradycji przygotowywania risotto, a jako dziecko święcie wierzyłam, że potrawa ta składa się z makaronu w kształcie ryżu. Gdzieś zasłyszaną bzdurę powtarzałam latami. 

Razem z samodzielnością w kuchni przyszło risotto i szybko podbiło moje serce. Przygotowywanie go sprawia mi niezwykłą przyjemność. Najpierw lekkie szklenie cebulki, później smażenie ryżu, dolewanie i mieszanie, mieszanie, mieszanie. No i najważniejsze- delektowanie się nim. Uwielbiam je jako danie samoistne i jako dodatek (na przykład do dobrego steka). Z borowikami i oliwą truflową, z dynią i kurkami, z owocami morza (w sosie pomidorowym), czy choćby z chorizo i suszonymi pomidorami. To mój nowy faworyt. 

Dzięki podsmażeniu chorizo wypuszcza pyszny tłuszczyk, który później szybko łączy się z ryżem. Postanowiłam całość podlać jeszcze bulionem grzybowym, który jest u mnie zawsze mile widziany w risotto. 

A jak nie wierzycie w moje wylewy samozachwytu, powiem tylko, że to risotto przekonało bliską mi ryżową przeciwniczkę. 

Risotto z chorizo i suszonymi pomidorami (4 porcje)

- 200 g ryżu arborio
- 6 chochli (6 x 150 ml) bulionu grzybowego*
- 150 ml białego wina
- 1 kiełbasa chorizo (200 g)
- 5 suszonych pomidorów z zalewy
- pół cebuli
- 2 ząbki czosnku
- gałazka rozmarynu
- 25 g masła
- 50 g serka filadelfia
- 40 g startego parmezanu
- kilka kropli tabasco
- pieprz
- 1 łyżka oliwy

  1. Przygotuj sobie wszystkie składniki. Poszatkuj cebule i czosnek- odstaw na bok. Pokrój suszone pomidory na mniejsze kawałki, a chorizo w plastry. 
  2. Zagotuj bulion z podgrzybkami. Dopilnuj, aby był odpowiednio słony. Utrzymuj go gorącego podczas przygotowywania risotto. 
  3. Na patelni rozgrzej oliwę. Dodaj chorizo i podsmaż kilka minut aż zrobi się chrupiące i puści tłuszcz. Zdejmij chorizo z patelni i odstaw na bok, pozostawiając na patelni tłuszcz.
  4. Na tłuszczu z chorizo podsmaż cebulę. Smaż aż się zeszkli a następnie dodaj czosnek, rozmaryn i suchy ryż. Smaż kilka minut. 
  5. Do patelni wlej wino. Mieszaj aż wyparuje. Od momentu wlania wina odlicz 18 minut, tyle będziesz gotować risotto.
  6. Dodaj 1 chochlę gorącego bulionu. Mieszaj aż wyparuje i dodaj kolejną. Powtarzaj tę czynność, pamiętając że robiąc risotto należy cały czas je mieszać. 
  7. Przed upływem 18 minut (w ok. 16 minucie) dodaj suszone pomidory, następnie masło, filadelfię i parmezan. Dobrze wymieszaj. Risotto powinno zrobić się kremowe. Dodaj chorizo i dopraw pieprzem i tabasco. Sól nie powinna być potrzebna, jako że chorizo i parmezan są słone, a bulion też powinien być dobrze doprawiony. 


*zagotowałam garść suszonych podgrzybków w bulionie warzywnym

Śliwka

niedziela, 13 października 2013

Tydzień z LunchBoxem #7: Ryżowy pudding z jabłkiem i cynamonem


To już ostatni przepis w ramach Tygodnia z LunchBoxem. Przez tych 7 dni udało nam się zamieścić przepisy na sałatki, kanapki, naleśnikowe wrapsy, empanadas z ciasta francuskiego oraz owsiane ciasteczka. Mamy nadzieję, że wśród tych propozycji każdy znajdzie coś dla siebie. 
Pod tym linkiem znajdziecie wszystkie przepisy, także 7 propozycji lunchowych z zeszłego roku. Być może stanie się to naszą tradycją i za rok ogłosimy na blogu kolejną edycję!

Dzisiejszą propozycją jest ryżowy pudding, który świetnie nadaję się do słoika. Taki pudding można przygotować w 20 minut wieczorem, zjeść połowę na ciepło na kolację, a drugą porcję zapakować do słoiczka i schować do lodówki. Rano w pośpiechu wystarczy wyciągnąć słoik i schować do torby!
Pudding podałam z cząstkami cynamonowych jabłek, ale mogą to być równie dobrze gruszki, czy śliwki (w jesiennych klimacie) lub prażone orzechy, czy wiórki czekoladowe.
Dodatków do ryżowego puddingu może być wiele. Zresztą zobaczcie przepis, to niezwykle proste!



Ryżowy pudding z jabłkiem i cynamonem/2 słoiczki
  • 250 g ryżu (u mnie ryż do sushi, ale może być inny biały np. arborio/jaśminowy/parboiled)
  • 600 ml mleka
  • 40 g cukru + łyżka
  • laska cynamonu
  • łyżeczka mielonego cynamonu
  • jabłko
  • łyżka masła
  1. Ryż wsypujemy do rondla, zalewamy mlekiem, dodajemy cukier oraz laskę cynamonu. Ryż gotujemy na małym ogniu przez 15-20 minut, aż wchłonie mleko i będzie ugotowany al dente.
  2. W tym czasie obrane i pokrojone w cząstki jabłko wrzucamy do rondelka z masłem, łyżeczką cynamonu i łyżką cukru. Dusimy kilka minut, aż jabłko zmięknie i nabierze cynamonowego smaku.
  3. Ugotowany pudding podajemy na ciepło z jabłkiem lub przekładamy do słoiczka i podajemy na zimno.
Tosia

wtorek, 2 lipca 2013

Arancini - ryżowe krokieciki z cukinią i mozzarellą


 Kuchnia włoska to nie tylko pasty i pizze, ale o tym już przecież wecie, tym bardziej, że regularnie staramy się to na blogu udowodnić (więcej włoskich przepisów tutaj). 
Okazuje się, że kuchnia ta potrafi mnie jeszcze zadziwiać, bo natrafiłam niedawno na prawdziwą perełkę wśród włoskich przystawek!
Moja kulinarna pasja nie zaczyna się i nie kończy tylko na gotowaniu i jedzeniu. Uwielbiam przeglądać godzinami blogi, książki i magazyny kulinarne. Kulinarne inspiracje można znaleźć wszędzie i zupełnie przez przypadek, tak dowiedziałam się o dzisiejszym daniu.

Czy da się zrobić coś lepszego z ryżu arborio niż risotto? Trudno konkurować z klasycznym daniem, ale można przygotować coś równie pysznego!
Wyobraźcie sobie kremowe risotto w formie kulki z cukiniowo-miętowym farszem, usmażone w chrupiącej panierce. Do tego wszystkiego, w środku ryżowego krokiecika jest jeszcze roztopiona mozzarella, która z każdym gryzem cudownie się ciągnie :)
Żałuję, że ryżowe krokieciki nie są moim autorskim pomysłem, ale przynajmniej zrobiłam je sama od podstaw, improwizując z proporcjami. 

Nazywają się Arancini i pochodzą z kuchni sycylijskiej. Ich nazwa powstała od słowa "arancia", bo z wyglądu przypominają pomarańcze. Arancini można faszerować na wiele sposobów. 
Uznałam, że mięsne nadzienie będzie już za dużą rozpustą jak na smażoną przekąskę, więc zdecydowałam się na farsz z cukinią i miętą. Oczywiście dodatek mozzarelli jest tu obowiązkowy. Dzięki temu po usmażeniu ryżowych kulek tak apetycznie się ciągnie!
Spróbujcie ich sami :)


Arancini - ryżowe krokieciki z cukinią i mozzarellą/6-8 szt.
  • 300 g ryżu arobrio
  • cebula
  • 200 ml białego półwytrawnego wina
  • 1 l bulionu warzywnego lub z kurczaka
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz
  • jajko
  • 50 g mąki pszennej
  • 100 g bułki tartej
  • olej do smażenia
  • Farsz:
  • cukinia
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka masła
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • kilka łyżek świeżo startego parmezanu
  • 100 g mozzarelli
  • listki świeżej mięty
  • sól, pieprz
Risotto:
  1. Cebulę siekamy w drobną kostkę. A na małym ogniu podgrzewamy bulion. W drugim garnku o grubym dnie rozpuszczamy masło, dodajemy posiekaną drobno cebulę. Dusimy ją na małym ogniu przez kilka minut. Zwiększamy ogień, dodajemy ryż, szczyptę soli i całość mieszamy. Po kilku minutach ryż zacznie robić się szklisty, wlewamy wtedy wino i dalej mieszamy.
  2. Gdy ryż wchłonie wino, dodajemy pierwszą chochlę gorącego bulionu. Przyprawiamy ryż jeszcze jedną szczyptą soli. Zmniejszamy ogień, w taki sposób, aby ryż bulgotał i czekamy aż wchłonie płyn. Przez kolejne 15 minut, wlewamy co 2-3 minuty kolejną chochlę gorącego bulionu i cały czas mieszamy zawartość garnka. Dzięki temu rozprowadzamy skrobię wydzielaną przez ryż. Za każdym razem gdy wlejemy płyn, czekamy, aż ryż wchłonie porcję bulionu. 
  3. Po kwadransie sprawdzamy, czy ryż jest ugotowany. Jeśli tak, zestawiamy go z ognia, a ryż rozprowadzamy na talerzu lub tacy i czekamy, aż ostygnie.
Farsz:
  1. Cebulę i cukinię kroimy w drobną kosteczkę. Czosnek siekamy. Na patelni rozpuszczamy masło i wrzucamy cebulę. Smażymy 3-4 minuty, następnie dodajemy czosnek, a po minucie cukinię. Warzywa smażymy jeszcze kilka minut, pod koniec przyprawiając je solą i pieprzem.
  2. Na patelnię dodajemy śmietanę i świeżo starty parmezan. Całość mieszamy, zestawiamy z ognia i studzimy. Do wystudzonego farszu dodajemy posiekane listki mięty oraz porwaną drobno mozzarellę.
Arancini:
  1. Do ostudzonego ryżu dodajemy jajko i mieszamy masę. Dłonie oprószamy mąką, bierzemy ok. 1 łyżkę ryżu, formujemy płaski placek (może kleić się do ręki). Na środku kładziemy łyżeczkę farszu i formujemy z ryżu kulkę z nadzieniem, tak jak lepi się knedle. Ulepioną ryżową kulę kładziemy na tacy wyłożonej ściereczką. Czynność powtarzamy.
  2. Do jednej miseczki wbijamy jajko i rozbełtujemy je, a do drugiej wsypujemy bułkę tartą. Oprószone mąką arancini maczamy w jajku, a następnie panierujemy w bułce.
  3. W głębokiej patelni lub garnku rozgrzewamy olej. Do rozgrzanego tłuszczu wrzucamy pierwsze arancini, jeśli zacznie się pienić, wrzucamy resztę ryżowych kulek. Smażymy je po 4 minuty z jednej strony, następnie przekładamy na drugą i smażymy kolejne 4.
  4. Gotowe arancini odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym i podajemy od razu.
Tosia

środa, 8 maja 2013

Risotto verde


Pamiętacie "Włoski tydzień", który urządziłyśmy na blogu na początku stycznia? Przez 7 dni dzieliłyśmy się z Wami przepisami inspirowanymi kuchnią z Półwyspu Apenińskiego. Kuchnia ta ma naprawdę dużo do zaoferowania, o wiele więcej niż może się wydawać przeciętnym miłośnikom pizzy i spaghetti bolognese. 
Pod koniec zabawy doszłyśmy ze Śliwką do wniosku, że "Włoski tydzień" mógłby trwać w naszych kuchniach kolejny tydzień. Co prawda na razie powtórki z tej tematyki nie planujemy, ale nabrałam ochoty na danie, które wtedy się nie pojawiło. Risotto.
Dobrze przyrządzone risotto reprezentuje sobą wszystko to, co kojarzy mi się z kuchnią włoską. Nie jest to skomplikowane danie, ale jego przygotowanie wymaga odrobiny wprawy, cierpliwości i miłości do gotowania. Gdybym miała je przyrządzić sama dla siebie, pewnie bym zrezygnowała. Risotto trzeba gotować dla kogoś bliskiego, wtedy ma to sens :)
Aby ugotować fantastyczne risotto wystarczy kilka prostych składników. Ważne jednak jest to, aby były to produkty świeże i wysokiej jakości. Tak jak wiosenne warzywa, przyniesione prosto z targu i kieliszek ulubionego białego wina.
Wybrałam do tego liście świeżego szpinaku, które sprawiły, że ryż nabrał pięknie wiosennego koloru. W daniu pojawiła się także cukinia i zielone szparagi. Całość posypana świeżo startym parmezanem i zjedzona w miłym towarzystwie, od razu pozwoliła zapomnieć o troskach dnia codziennego :)
Poniżej przepis na dwie porcje:


Risotto verde
  • 300 g ryżu do risotto (arborio lub carnaroli)
  • 1 l bulionu z kurczaka lub z warzyw
  • 150 ml białego półwytrawnego wina
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 1 mała cukinia lub 1/2 dużej
  • 9-10 szparagów
  • garść liści świeżego szpinaku
  • 4 łyżki masła
  • 3 łyżki oliwy
  • świeżo starty parmezan
  • sól, pieprz
  1. Szparagi myjemy, pozbywamy się grubych końcówek, odrywając je (nie mylić z główkami!). Kroimy je na małe kawałki i wrzucamy na rozgrzaną patelnię z łyżką masła. Szparagi dusimy ok. 7 minut, pod koniec wlewając "chlust" wina. 
  2. Do wysokiego naczynia wrzucamy umyte liście świeżego szpinaku. Dodajemy podsmażone na maśle łodygi szparagów (główki zostawiamy do dekoracji). Do warzyw dodajemy łyżkę oliwy, sól oraz pieprz i miksujemy na gładkie pesto. Zostawiamy na potem.
  3. Na małym ogniu podgrzewamy bulion. W drugim garnku rozgrzewamy łyżkę masła i 2 łyżki oliwy, dodajemy posiekaną drobno cebulę. Po 2 minutach dodajemy pokrojoną w drobną kosteczkę cukinię. Warzywa dusimy na małym ogniu przez kilka minut, pod koniec dodając posiekany drobno czosnek.
  4. Zwiększamy ogień, dodajemy ryż, szczyptę soli i cały czas go mieszamy. Po 2 minutach ryż zacznie robić się szklisty, wlewamy wtedy 150 ml wina i dalej mieszamy.
  5. Gdy ryż wchłonie wino, wlewamy pierwszą chochlę gorącego bulionu i przyprawiamy ryż kolejną szczyptą soli. Zmniejszamy ogień, tak aby ryż bulgotał i czekamy aż wchłonie płyn. Przez kolejne 16 minut, wlewamy co mniej więcej 2 minuty kolejną chochlę gorącego bulionu i cały czas mieszamy zawartość garnka, rozprowadzając skrobię wydzielaną przez ryż. Za każdym razem czekamy, aż ryż wchłonie porcję bulionu. 
  6. Po ok. 16 minutach sprawdzamy czy ryż jest ugotowany, jeśli jest zbyt twardy - dodajemy kolejną chochlę bulionu. Gdy ryż będzie gotowy, zestawiamy go z ognia, dodajemy przygotowane wcześniej pesto, 2 łyżki masła i świeżo starty parmezan. Risotto przyprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy i zostawiamy pod przykryciem na 3 minuty.
  7. Risotto podajemy od razu, przystrojone świeżo tartym parmezanem i główkami szparagów.
Tosia

sobota, 10 listopada 2012

Słodka sobota #79: Risotto czekoladowo-pomarańczowe































Wspominałam już kiedyś jak bardzo nie lubię gotować nie w swojej kuchni. Nie znoszę perspektywy, że nie mam odpowiednich, podstawowych narzędzi do wykonania danej potrawy. Od rana próbuję wykombinować jak odsączyć jajko w koszulce bez używania sitka, więc wiedziałam, że muszę stworzyć danie, który nie wymaga użycia nietypowych urządzeń. Dlatego dzisiaj, przygotowując deser postawiłam na risotto. Odbiegłam trochę od tradycyjnej wersji, gdyż mój ryż połączyłam z czekoladą.
Kojarzycie gorzką czekoladę z pomarańczą Lindt'a? Oddałabym za nią życie:) Jest tak fantastyczna, że właśnie nią zasugerowałam się robiąc moje risotto. Skórka pomarańczowa i czekolada wydają się smakowymi bliźniakami.

Risotto czekoladowo-pomarańczowe (4 porcje)
- 200 g ryżu arborio
- 800 ml mleka
- 2 łyżki masła
- 100 g gorzkiej czekolady
- laska wanilii
- skórka z połowy pomarańczy
- 5 łyżeczek cukru
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- szczypta soli

  1. Do średniej wielkości garnka wrzuć łyżkę masła. Gdy się roztopi i zacznie skwierczeć dodaj ryż. Smaż kilka minut aż zbrązowieje, cały czas mieszając.
  2. Gdy ryż zbrązowieje dodaj pierwsze 100 ml mleka. Mieszaj i czekaj aż ryż pochłonie mleko. Dodawaj porcje mleka, a gdy ryż je pochłonie dodawaj kolejne 100 ml. Bardzo często mieszaj. Powinno to zając ok. 25 minut.
  3. Wydrąż ziarenka z laski wanilii i wrzuć do ryżu. Wrzuć też pozostałą skórkę po lasce wanilii. 
  4. W małym rondelku rozpuść czekoladę z łyżką masła. Odstaw na bok.
  5. Gdy ryż się ugotuje dodaj do niego czekoladę, startą skórkę z pomarańczy, cukier, szczyptę soli i cynamon. 
  6. Podawaj ciepłe lub schłodź i podawaj zimne. 
Śliwka

wtorek, 2 października 2012

Kremowe risotto z borowikami i oliwą truflową



































No i zaczęło się! Niebezpiecznie zaczyna brakować mi czasu na cokolwiek, a obowiązków będzie już tylko więcej. Po tak długich wakacjach trochę za tym tęskniłam, tym bardziej, że z doświadczenia wiem, że gdy mam za dużo czasu wolnego, nachodzą mnie głupie myśli i staje się nieznośna. Im mniej czasu na myślenie, tym lepiej:)

Wczoraj zaczęłam coś, co prawdopodobnie już w najbliższym czasie będzie rzutować na jakość moich wpisów, mianowicie szkołę fotografii. W związku z tym, przygotujcie się, za dwa lata nad przepisem będziecie oglądać same arcydzieła:) 

Mimo licznych dodatkowych obowiązków postanowiłam sobie, że zawsze wydzielę trochę czasu na pełnowartościowy posiłek i nie wpadnę w sidła jedzenia co popadnie. Na razie świetnie mi idzie, a całą serię posiłków rozpoczęłam od risotto. Można podać je jako całe danie, lub jako dodatek, na co ja zdecydowałam się dwa dni temu. Usmażyłam krwisty stek i położyłam go na małej kupce risotto w towarzystwie sałatki. Wiedziałam, że gdy postawię na sam ryż to zjem niewiarygodną ilość i będę miała wyrzuty sumienia. 

Uwielbiam robić risotto, strasznie mnie to odstresowuje. Robię je dość często, za każdym razem starając się co raz bardziej udoskonalić technikę. Moim faworytem jest właśnie wersja grzybowa i muszę z ręką na sercu przyznać, że to dotychczas nie tylko najlepsze risotto jakie zrobiłam, ale też jadłam w życiu (Tosia znowu mnie skarci za samozachwyt). Koniecznie spróbujcie. Koniecznie.

Kremowe risotto z borowikami i oliwą truflową (4 porcje)
- 200 g ryżu arborio
- 1 litr bulionu drobiowego
- 150 ml białego wina
- 1 biała cebula
- 3 ząbki czosnku
- 300 g borowików
- 3 suszone kapelusze borowików
- 2 łyżki serka Philadelphia
- 100 g tartego parmezanu
- oliwa truflowa
- oliwa i masło do smażenia
- sól, pieprz
  1. W garnku rozgrzej bulion. Wrzuć do niego suszone kapelusze borowików i zagotuj. Utrzymuj go gorącego przez cały czas przygotowywania risotto. 
  2. W dużym garnku rozgrzej kilka łyżek oliwy. Poszatkuj cebulę i czosnek i wrzuć je na patelnię. Smaż aż cebula się zeszkli. 
  3. Borowiki pokrój na mniejsze kawałki. Rozgrzej masło na oddzielnej patelni i smaż borowiki. Powinny puścić sok i będą się w nim dusić. Smaż na małym ogniu przez cały czas robienia risotto. 
  4. Do smażących się cebuli i czosnku wrzuć ryż. Smaż go przez ok. 4 minuty, a następnie zalej białym winem. Od tego momentu risotto powinno być gotowe za 18 minut. Cały czas mieszaj. 
  5. Gdy ryż pochłonie wino, dolej jedną chochlę bulionu. Cały czas mieszaj, aż ryż pochłonie bulion. Gdy pochłonie, dolewaj kolejną chochlę bulionu (łącznie 1 litr). 
  6. Po upływie 16 minut do ryżu dodaj borowiki razem z maślanym sosem, który zrobił się na patelni. Pomieszaj risotto. 
  7. Po upływie 18 minut zdejmij risotto z ognia, dodaj serek Philadelphia, starty parmezan, dosól i popieprz. Pomieszaj. Umieść na talerzu i skrop oliwą truflową. Podawaj od razu i nie odgrzewaj.
Śliwka

środa, 26 września 2012

Curry z kurczaka z dynią

Czasami zastanawiam się czy naprawdę doceniamy osoby, które przygotowują dla nas jedzenie. Kiedyś sama myślałam, że przyrządzenie obiadu dla całej rodziny to nic trudnego i po prostu ktoś to musi zrobić. Z wiekiem nachodzi mnie refleksja, że to naprawdę sztuka zadowolić każdego i zmobilizować się do przygotowania czegoś wyjątkowego każdego dnia.

Jeszcze kilka lat temu zupełnie nie interesowały mnie kulisy gotowania. Siadałam często na blacie, lekko onieśmielona i pełna szacunku do tego jak moja mama wyczarowywała potrawy. Garnek z bulgoczącym bulionem był dla mnie niezrozumiałą czarną magią, a lepienie pierogów wyższą sztuką, której nigdy nie pojmę. Zawsze gdy próbowałam pomóc w lepieniu, spotykałam się z wzdychaniem, bo przecież moje zawsze się rozklejały od nadmiaru farszu i część pracy szła na marne.

Nie do końca świadoma włożonej w obiad pracy, zawsze jednak potrafiłam docenić niezwykłe smaki. Wracałam ze szkoły jak najszybciej potrafiłam, nigdy nie wiedząc co danego dnia wyląduje na talerzu. Po przejściu progu domyślałam się już po zapachu, ale codziennie czekały na mnie jakieś niespodzianki.
Myślę, że to moja mama w końcu zaszczepiła we mnie tę pasję, gdy przekazała mi pałeczkę, abym zadowoliła swoje kubki smakowe bez jej pomocy. Zawsze jednak będzie dla mnie niedoścignionym wzorem.

Gdy gotuję sama, zaczynam rozumieć jak wiele wysiłku trzeba włożyć, żeby zadowolić każdego z osobna. Jak to wcale nie jest na rękę, gdy musisz przygotować nieskończoną ilość wersji tego samego dania, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony (moje pierogi jako jedyne zawsze musiały być podsmażone). A już zupełnie trudno mi sobie wyobrazić jak wyglądają dylematy kucharza, który ma w domu wegetarianina, czy alergika.

Dzisiaj dla 6 osób przygotowałam curry. Zalety? To danie jednogarnkowe nie da się raczej podzielić na części, więc każdy musi zjeść bez wybrzydzania:) Można przygotować w tym samym sosie wersję wegetariańską, używając samej dyni, czy dodatku innych warzyw. Dla mnie to prosty obiad łączący ze sobą tyle ciekawych, orientalnych smaków, że lubię powtarzać go w różnych wersjach. Dzisiaj z jesienną nutką- dynią.

Curry z kurczaka z dynią (6 porcji)
- 1 kg kurczaka (ok. 6 udek bez skóry i kości)
- 0,5 kilo dyni
- 3 ząbki czosnku
- 1 mała biała cebula
- 4centymetrowy kawałek świeżego imbiru
- 3 łyżki żółtej pasty curry*
- 400 ml mleczka kokosowego
- 3 łyżki sosu sojowego
- 2 łyżki miodu
- 100 g kukurydzy z puszki
- 250 g mrożonego groszku
- 1 łyżeczka oleju sezamowego
- sos sojowy

- 375g ryżu jaśminowego
- sól

  1. Przygotuj składniki. Mięso pokrój na małe kawałki, odkrój żyłki i tłuszcz. Umieść w misce i przypraw 3 łyżkami sosu sojowego i miodem. Pomieszaj i odstaw.
  2. Dynię pokrój w średnią kostkę, czosnek, imbir i cebulę obierz ze skórki i drobno poszatkuj. 
  3. Rozgrzej na patelni ok. 2 łyżki masła klarowanego/oliwy i wrzuć czosnek, cebulę i imbir. Smaż aż cebula się zeszkli. Dodaj na patelnie dynię i pastę curry i smaż kilka minut aż dynia lekko zmięknie. Wtedy wrzuć na patelnie mięso i smaż aż zacznie się rumienić. Wtedy wlej mleczko kokosowe i zmniejsz ogień.
  4. Daj curry się gotować na małym ogniu przez ok. 20 minut. W tym czasie przygotuj ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 
  5. Pod koniec gotowania, wrzuć do garnka kukurydzę i groszek. Dopraw sosem sojowym i olejem sezamowym. 
  6. Podawaj razem z ryżem. 

* jest ciężko dostępna, ale spokojnie można zastąpić ją czerwoną pastą curry

Śliwka

niedziela, 27 maja 2012

Śniadanie do łóżka #50: Jabłkowe risotto z cynamonem i rodzynkami

Chyba nigdy nie przestanie mnie bawić to, co się dzieje w supermarketach w wigilię dnia wolnego. Do kas ustawiają się nieprawdopodobne kolejki ludzi z wypełnionymi po brzegi koszami, jakby zbierali zapasy co najmniej na czas wojny. Przecież i tak najprawdopodobniej nie pomyśleliby o zrobieniu zakupów przez parę dni, więc skąd ten strach, że niczego nie może zabraknąć? 
Ja z kolei, buntując się przeciwko takim zachowaniom obudziłam się dzisiaj z wielkim strachem, co zrobię na śniadanie, skoro nie zaplanowałam wcześniej zakupów. Kilka pomysłów wpadło mi do głowy, ale skończyło się na "nie, nigdzie dzisiaj nie kupię...", więc postanowiłam eksperymentować z tym co akurat miałam w lodówce i, o dziwo, wyszło z tego coś naprawdę fantastycznego. Na pewno to nie ostatni raz kiedy pojawi się na moim śniadaniowym stole. 

Jabłkowe risotto z cynamonem i rodzynkami (4 porcje)
- 150 g ryżu arborio
- 450 ml soku jabłkowego
- 100 ml mleka
- 2 małe jabłka
- 40 g rodzynek
- 1 łyżka masła klarowanego
- 1 łyżka cukru
- pół łyżeczki cynamonu
- skórka z 1 cytryny
- szczypta soli

Jabłka pokrój na małe kawałki i odłóż na bok. Cytrynę umyj, sparz wrzątkiem, zetrzyj skórkę i odłóż na bok.
W garnku rozpuść masło klarowane i rozgrzej. Wrzuć ryż i smaż kilka minut, aż nabierze brązowej barwy. Zmniejsz ogień i dodaj 200 ml soku jabłkowego. Przykryj przykrywką i gotuj aż ryż pochłonie sok (u mnie trwało to ok. 4 minuty). Dolej 150 ml soku i ponownie gotuj pod przykryciem, aż ryż pochłonie sok (u mnie 5 minut). Powtórz tę czynność z ostatnimi 100 ml soku i gotuj aż ryż go pochłonie (u mnie 5 minut). Teraz dolej mleko i gotuj pod przykryciem przez ok. 3 minuty.
Wrzuć jabłka i rodzynki. Dopraw cukrem, cynamonem, skórką cytrynową i solą.

*Ja użyłam długoziarnistego, bo nie miałam w domu arborio i też świetnie się sprawdził.

Śliwka

czwartek, 19 kwietnia 2012

Risotto z botwinką i fetą






































Odebranie kulinarnemu pasjonacie możliwości jedzenia to jak amputacja ręki pianiście. Być może w tym porównaniu zastosowałam zbyt dużą hiperbolizację. Pisząc to kierowałam się silnymi uczuciami, które towarzyszą mi w tym tygodniu.
Muszę przestrzegać rozkazu mojego ortodonty : nie mogę spożywać pokarmów wymagających gryzienia. Na szczęście potrwa to jeszcze kilka dni, ale na początku było to szczególnie frustrujące. W końcu wszystko co najsmaczniejsze wymaga gryzienia. Postanowiłam jednak nie poddać się z tego powodu chandrze i nie ograniczać swojej diety do warzywnych papek.
Na szczęście do głowy przyszła mi złota myśl - risotto sprawdzi się idealnie!
Chwilę później przechodziłam obok warzywniaka, gdzie zobaczyłam pierwszą w tym roku botwinkę.
Dalej możecie się domyślać, że od zakupu młodych buraczków do przyrządzenia risotta nie minęło zbyt wiele czasu :) 
Mówi się "chcesz być piękna musisz cierpieć", ja i moje zęby cierpimy bardzo, jednak botwinkowe risotto zmniejszyło nam ten ból. Polecam nie tylko osobom, które muszą spożywać pokarmy miękkie :)
A dla tych, którzy wola klasyczne dania, zapraszam do notki z zeszłego roku, z przepisem na chłodnik z botwinki.

Risotto z botwinką i fetą
  • 400 g ryżu (jaśminowego lub ryżu do risotto np. arborio)
  • pęczek botwinki
  • jeden średniej wielkości burak
  • czerwona cebula
  • 2 duże ząbki czosnku lub 4 małe
  • 2 łodygi selera naciowego
  • pęczek koperku
  • 100 g fety
  • 500 ml białego wina
  • 600 ml bulionu warzywnego lub z kurczaka
  • 400 ml soku lub koncentratu z buraków
  • 6 łyżek masła
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 4 łyżki posiekanego koperku
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta soli
  1.  Botwinkę myjemy, usuwamy brzydsze, pogniecione liście, a resztę kroimy w drobną kostkę. Młode buraczki i średniej wielkości buraka obieramy i ścieramy na tarce z drobnymi oczkami. W kosteczkę kroimy także seler naciowy, cebulę i czosnek.
  2. Bulion łączymy z sokiem z buraków i podgrzewamy go na małym ogniu (aby podczas gotowania ryżu cały czas był ciepły).
  3. Do dużego garnka wrzucamy 2 łyżki masła i 2 łyżki oliwy z oliwek. Dodajemy cebulę, czosnek oraz selera naciowego, składniki przyprawiamy świeżo mielonym pieprzem. Dusimy kilka minut aż cebula stanie się szklista. Wlewamy łyżkę masła oraz łyżkę oliwy i dodajemy botwinkę z buraczkami. Całość dusimy przez kolejnych kilka minut, od czasu do czasu je mieszając. 
  4. Drewnianą łyżką odgarniamy składniki na połowę powierzchni garnka. W wolnym miejscu rozpuszczamy kolejną łyżkę masła oraz łyżkę oliwy. Wrzucamy ryż i podgrzewamy go od czasu do czasu mieszając. Po kilku minutach zacznie robić się szklisty, wlewamy wtedy białe wino i czekamy aż się wchłonie.
  5. Gdy ryż wchłonie wino, wlewamy pierwszą chochlę przygotowanego, letniego bulionu. Przyprawiamy ryż szczyptą soli. Zmniejszamy ogień, tak by ryż lekko bulgotał. Za każdym razem gdy ryż wchłania bulion wlewamy kolejną chochlę, cały czas mieszając. Dzięki temu rozprowadzamy kremową esencję wydzielaną przez ryż.  Czynność powtarzamy aż skończy nam się bulion (ok. 15 minut). Po koniec gotowania sprawdzamy, czy ryż jest odpowiednio miękki, jeśli nie to należy dodać kolejną chochlę bulionu lub wrzącej wody (jeśli bulion się skończył). Rissoto doprawiamy pieprzem do smaku.
  6. Garnek zdejmujemy z ognia, dodajemy dwie łyżki masła oraz posiekany koperek, mieszamy i przykrywamy na minutę lub dwie. W tym czasie kruszymy fetę, którą posypiemy porcje risotta.
Tosia

czwartek, 23 lutego 2012

Kurczak tandoori masala z ryżem i warzywami


Jedzenie indyjskie zawsze bardzo mnie ekscytuje ze względu na egzotyczny smak i użycie dużej ilości aromatycznych przypraw. Wydaje się, że nie może się znudzić, chociaż moja koleżanka (notabene, prowadząca świetnego bloga ze zdjęciami ze swoich podróży), ku mojemu zdziwieniu, podczas ostatniego pobytu w Indiach po paru tygodniach wysyłała błagalne wiadomości o przysłanie jej pierogów:)
Nazwa mieszanki przypraw, tandoori masala, wzięła się od glinianego pieca tandoor, w którym na Dalekim Wschodzie przygotowywane są potrawy. Dzięki wysokiej temperaturze (mogącej przekroczyć nawet 480stopni) dania są chrupkie i soczyste. Ten kurczak, mimo użycia piekarnika, na szczęście, też zachował soczystość, a w połączeniu z ryżem i warzywami stanowi naprawdę pożywne danie. 

Kurczak tandoori masala z ryżem i warzywami (3-4 porcje)
- 1 duża pierś z kurczaka
Marynata:
- 200g jogurtu greckiego
- 2 łyżki mieszanki tandoori masala (do kupienia w Kuchniach Świata)
- sól
- 5 ziaren kardamonu
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1 łyżeczka pieprzu cayenne
- 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
- 1 łyżeczka nasion kminu rzymskiego
- 1/2 łyżeczki nasion kozieradki
- 1/2 łyżeczki kuminu
- 1 łyżeczka miodu
- 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
- 3 duże ząbki czosnku 
- sok z 1 cytryny

- 125g białego ryżu długoziarnistego
- 1 marchewka
- 1/2 czerwonej cebuli
- 3 łyżki groszku konserwowego
- 1 ząbek czosnku
- 2 garście nerkowców
- garść świeżej kolendry
- garść świeżej mięty
- sól, pieprz
- oliwa do smażenia
- ok. 1/2 szklanki wody
- liść mięty do dekoracji

Pierś z kurczaka umyj i odetnij błonę i kawałki tłuszczu. Pokrój na małe kawałki i wrzuć do miski.
W moździerzu rozgnieć kardamon i wyjmij łupinki. Dodaj kozieradkę i kmin rzymski i ponownie rozgnieć. Posyp nimi mięso.
Przeciśnij czosnek przez praskę i dodaj razem z resztą składników na marynatę do mięsa. Dobrze posól i wymieszaj. Przykryj folią i odstaw do lodówki na co najmniej 1,5 godziny, a najlepiej na całą noc, wtedy mięso jeszcze lepiej przesiąknie smakiem.
Rozgrzej piekarnik do 200 stopni.
Na suchej patelni upraż nerkowce. Mieszaj je co jakiś czas, aby się nie przypaliły, a gdy zaczną brązowieć i roztaczać intensywny zapach, zdejmij je z ognia, poszatkuj na mniejsze kawałki i odłóż na później.
Gdy powoli mija czas marynowania mięsa, ugotuj ryż w osolonej wodzie zgodnie z instrukcją na opakowaniu, lecz o 2 minuty krócej, aby był al dente. Odsącz i odstaw na bok.
W czasie gotowania ryżu, wyjmij mięso z marynaty, ułóż na posmarowanej oliwą blasze od piekarnika i piecz przez około 10- 12 minut. Pokrój mięso na mniejsze kawałki i odstaw na bok.
Pokrój marchewkę w plasterki, a cebulę w piórka. Rozgrzej na patelni 2 łyżki oliwy i smaż marchewkę i cebulę przez około 5 minut. Zdejmij z ognia. 
Na patelni z marchewką i cebulą umieść ryż i dodaj pół filiżanki wody. Duś przez kilka minut, a następnie dodaj przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku, mięso, groszek, pokrojone kolendrę i miętę (ja chwytam je w garść i odcinam po kawałku nożyczkami bezpośrednio na patelnie, gdyż szatkowanie nożem sprawia, że są oklapnięte) oraz uprażone nerkowce . Chwilę mieszaj, aby wszystko się podgrzało, posól i popieprz. Udekoruj na talerzu liściem mięty.
Jeśli odgrzewasz danie, możesz za każdym razem dodać pół filiżanki wody i smażyć aż wyparuje, ryż nie będzie wtedy suchy.

Śliwka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...