Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kakao. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kakao. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 lutego 2016

Śniadanie do łóżka #212: Czekoladowo-kokosowa owsianka z bananem i masłem orzechowym




Odkryłam dziś skandal w biały dzień! Gdyby istniał kulinarny Pudelek, który nazywałby się np. "Rondelek", to pewnie od rana można by przeczytać nagłówek newsa "Blogerki z burczymiwbrzuchu przestały publikować posty, czy to koniec bloga?" - tak, przyznaję, że od ponad tygodnia nie pojawił się żaden nowy przepis, ale już to nadrabiam :)

To pewnie jedna z ostatnich szans, aby podzielić się przepisem na owsiankę w tym sezonie. W marcu wszyscy już poczujemy wiosnę i zamiast rozgrzewać się ciepłymi miksturami, chętniej będziemy chrupać rzodkiewkę, blanszować młody szpinak i siekać zieloną dymkę.

Owsiankę prawie zawsze robię na oko, więc było to dla mnie spore wydarzenie, aby ważyć płatki owsiane i jaglane. Oprócz płatków do rondelka dodałam też nasiona chia (możecie je pominąć lub zastąpić siemieniem lnianym), kakao i gorzką czekoladę. Bazą było mleko kokosowe, ale oczywiście jeśli wolicie krowie, migdałowe, czy sojowe to droga wolna. Ważnym szczegółem udanej owsianki jest szczypta soli, nie zapominajcie o niej, bo zdecydowanie podnosi walory smakowe.

Wierzch czekoladowo-kokosowej owsianki udekorowałam krótko karmelizowanym bananem, prażoną gryką i dodałam też łyżkę masła orzechowego. Otworzyłam także jedną z tajemniczych paczuszek, które dostałam od koleżanki jako pamiątkę z jej podróży do Tajlandii. Przeczuwałam, że będzie to prażony kokos, ale jak zwykle tajlandzkie przekąski mnie zaskoczyły, bo okazało się, że to smażone nerkowce. Myślę, że można śmiało podprażyć wiórki kokosowe (najlepiej ze świeżego kokosa) lub posiekane orzechy na suchej patelni i efekt będzie podobny. A to fajny chrupiący kontrast do aksamitnej owsianki.

Czekoladowo-kokosowa owsianka z bananem i masłem orzechowym / 2 porcje
  • puszka mleka kokosowego (400 ml)
  • 30 g gorzkiej czekolady (kilka kostek)
  • łyżka gorzkiego kakao
  • 50 g płatków owsianych błyskawicznych
  • 50 g płatków jaglanych
  • 2 łyżki nasion chia (można pominąć)
  • łyżka cukru trzcinowego
  • czubata łyżka masła orzechowego
  • szczypta soli
Dodatki:
  • banan
  • łyżeczka oleju kokosowego lub masła
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • prażone nerkowce, kokos* lub posiekane orzechy
  • prażona gryka (np. taka)
  1. Mleko kokosowe wlewamy do rondelka, dodajemy szczyptę soli, połamaną czekoladę i kakao.
  2. Podgrzewamy, aż mleko się dobrze rozpuści, a składniki połączą.
  3. Wsypujemy płatki oraz nasiona chia, mieszamy i gotujemy na średnim ogniu przez ok. 5 minut.
  4. Gotową owsiankę posypujemy cukrem trzcinowym, dodajemy masło orzechowe i zostawiamy pod przykryciem.
  5. W tym czasie na oleju kokosowym podsmażamy pokrojone banany, posypujemy je cukrem trzcinowym i krótko karmelizujemy.
  6. Owsiankę przekładamy do miseczek, dekorujemy bananami, prażonymi nerkowcami i gryką.
* Wystarczy podprażyć przez kilka minut na suchej patelni wiórki kokosowe lub posiekany orzechy.

Tosia

niedziela, 24 stycznia 2016

Śniadanie do łóżka #208: Buraczano-kakaowe placuszki z rozmarynem


To miał być weekend idealny. Rozpoczął się w piątek, w samym środku lasu, gdy jeszcze było jasno. Na miejscu czekały już konie i sznur połączonych ze sobą sanek. Opatuleni od stóp do głów, zajęliśmy miejsca na drewnianych saniach, konie ruszyły z kopyta. Kulig pędził niczym błyskawica. A po śnieżnym szaleństwie, ogrzewaliśmy się z rumieńcami na twarzach przy płomieniach zimowego ogniska.

Wieczorem miałam świętować urodziny koleżanki, niestety dzień skończył się mniej radośnie, bo w szpitalu z ukochaną babcią. Nieźle mnie nastraszyła odbierając apetyt i ochotę na cokolwiek. Całe szczęście dziś już babcia czuje się o wiele lepiej i mam nadzieję, że galopem wróci do zdrowia. Dlatego po porannej kontroli wróciła mi też chęć do gotowania i dobry humor.

W lodówce znalazłam dużego buraka, z którego postanowiłam wyczarować coś słodkiego. Pewnie spotkaliście się już z połączeniem buraka z czekoladą, od jakiegoś czasu w Internecie krążą przepisy na buraczane brownie. A jakiś czas temu, na blogu dzieliłam się przepisem na tartę z tym słodko-gorzkim duetem. Tym razem przemyciłam ten smak do placuszków, wzbogacając je dodatkowo o aromatyczny rozmaryn.

Placuszki celowo posłodziłam bardzo skromnie, ponieważ serwowałam je z powidłami z własnoręcznie zebranych śliwek. Może pamiętacie post o sadzie w Piekle? Właśnie stamtąd pochodzą węgierki, które zamknęłam w wakacje w słoiczkach.

Jeśli nie macie ochoty na powidła, to możecie placuszki podawać po  prostu z cukrem pudrem, z syropem klonowym lub z syropem rozmarynowym z tego przepisu :)


Buraczano-kakaowe placuszki z rozmarynem/ 4 porcje
  • 150 g tartego buraka
  • 250 g mąki pszennej
  • 3 czubate łyżki kakao
  • 250 ml mleka
  • jajko
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • łyżka posiekanego świeżego rozmarynu
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżki oleju roślinnego np. rzepakowego lub kokosowego 
  • szczypta soli
  1. Białko jajka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę.
  2. Buraka obieramy i ścieramy na tarce o małych oczkach. Dodajemy żółtko, cukier, posiekany rozmaryn, wlewamy mleko i mieszamy.
  3. Wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i dokładnie łączymy.
  4. Na koniec dodajemy ubite białko i jeszcze raz delikatnie mieszamy.
  5. Do masy dodajemy 3 łyżki oleju i smażymy placuszki na suchej patelni lub smażymy je na patelni z odrobiną rozgrzanego tłuszczu.
  6. W obu przypadkach smażymy placki po ok. 1-2 minuty z każdej strony.
Tosia

niedziela, 23 sierpnia 2015

Śniadanie do łóżka #196: Śliwkowe batony owsiane




Kolejny aktywny weekend za mną! Od piątku nie znalazłam nawet 5 minut wolnego, aby się ponudzić, ale niedzielny wieczór jest w końcu trochę spokojniejszy, więc znalazłam chwilę na przygotowanie śniadaniowego przepisu.

Całą sobotę remontowaliśmy mieszkanie przyjaciół. Panowie układali na podłodze mozaikę w kawałków marmuru, a ja dostałam odpowiedzialne zadanie, aby pomalować ściany w łazience. Będą je obserwowali codziennie rano, więc musiałam się postarać! W trakcie przerwy wychodziliśmy na dach kamienicy, obserwując Gdańsk z innej perspektywy. Podjadaliśmy kabanosy jak "typowy Janusz" na budowie, dlatego do szczęścia brakowało nam tylko zdrowych przekąsek.


Dzisiaj było nie mniej ciekawie, wybraliśmy się bowiem na miejskie kajaki. Pływaliśmy po Motławie odkrywając nieznane nam zakątki Gdańska. Zrobiliśmy nawet mały piknik na wodzie, zajadając się owocami, ale znów do zabrakło nam jakiś przekąsek.

Ostatnio gdzieś w biegu również miałam podobny problem. Byłam głodna i miałam ochotę przekąsić coś małego, w sklepie natrafiłam na batony owsiane. Niestety sprawdzając na opakowaniu ich skład, okazało się, że są niewiele lepsze niż innego rodzaju batony, nawet te oblane czekoladą, czy karmelem.

Dlatego dziś zabrałam się za przygotowanie takich batonów samodzielnie. Sprawa jest niezwykle prosta. Poddusiłam śliwki w maśle i miodzie, dodałam kakao i zmiksowałam na gładki mus. Dodałam go do płatków owsianych, jaglanych, nasion chia i ziaren słonecznika. Po wymieszaniu wyłożyłam masę w formie i podpiekłam. Następnie ostudziłam i pokroiłam na prostokąty. Tym sposobem uzyskałam świetną przekąskę (nie tylko śniadaniową), która do tego jest całkiem zdrowa. A na pewno pożywna :)

Śliwkowe batony owsiane
  • 100 g masła
  • 150 g śliwek
  • 100 g miodu
  • 2 czubate łyżeczki kakao
  • 100 g płatków jaglanych
  • 200 g płatków owsianych
  • 50 g nasion chia
  • 50 g ziaren słonecznika
  1. Śliwki przekrawamy na pół, wrzucamy do rondla, dodajemy masło i miód. Podgrzewamy na średnim ogniu przez 10 minut. Dodajemy kakao i miksujemy blenderem na gładki mus.
  2. Suche składniki umieszczamy w misie, dodajemy mus śliwkowy i dokładnie mieszamy.
  3. Formę prostokątną (u mnie wymiary 18x21 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do środka masę, wierzch wyrównujemy i dociskamy.
  4. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez 25 minut w 180 stopniach.
  5. Po upieczeniu wyciągamy owsiany spód z formy i studzimy. Następnie kroimy na mniejsze prostokąty, z których otrzymamy batony.
  6. Batony przechowujemy w blaszanej puszce lub w lodówce.
Tosia

poniedziałek, 6 lipca 2015

Śniadanie do łóżka #189: Dutch Baby z owocami leśnymi




Wybaczcie, że wczoraj na burczymiwbrzuchu nie pojawił się śniadaniowy wpis, ale trudno upalny weekend spędzać przed monitorem i klawiaturą. Szybko nadrabiam zaległości niezwykle apetycznym przepisem!

Dutch baby to coś pomiędzy pieczonym omletem a naleśnikiem. W wolnym tłumaczeniu oznacza "holenderskie dziecko", ale podobno wcale nie wywodzi się z Holandii, a ze Stanów. Przyznam, że nie ma to dla mnie większego znaczenia. Ważne, że omlet jest niesamowicie smaczny i można go ozdobić sezonowymi owocami. Wybrałam do tego porzeczki, agrest i truskawki.

Pieczony omlet wyróżnia się kosmicznym kształtem. Takie efekt można uzyskać wylewając ciasto naleśnikowe na rozgrzaną patelnię z topionym/klarowanym masłem. Formę wkładamy do piekarnika i po 12 minutach można już śniadanie zanosić do łóżka :)

Ps. A przy okazji chciałam Wam dać cynk, że Śliwka ma dziś urodziny - sto lat!


Kakaowy Dutch Baby z owocami leśnymi /(2 porcje)
  • 50 g masła
  • 3 jajka
  • 150 ml mleka
  • 120 g mąki pszennej
  • 1-2 łyżki kakao
  • łyżka cukru
  • szczypta soli
Do podania:
  • owoce leśne (u mnie agrest, czarna i czerwona porzeczka, truskawki)
  • cukier puder
  1. Piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni. Na żeliwną patelnię wrzucamy masło i wstawiamy do piekarnika na kilka minut, czekając aż się roztopi.
  2. W tym czasie łączymy jajka z mlekiem, mąką, cukrem i solą. Mieszamy trzepaczką lub miksujemy blenderem na gładkie ciasto.
  3. Gdy masło na patelni się roztopi, wlewamy na nie ciasto i wstawiamy do piekarnika. Tak przygotowany omlet pieczemy przez ok. 12 minut.
  4. Wyciągamy z piekarnika, dekorujemy owocami i posypujemy cukrem pudrem. Kroimy w trójkąty i podajemy na ciepło.
Tosia

środa, 5 grudnia 2012

Kokosowe kakao



































Zauważyliście, że już pada śnieg?
Ja właściwie nie do końca. Lubię z pompą celebrować dzień kiedy obudzę się, za oknem będzie biało, a z nieba będą lecieć wielkie płaty śniegu. Takie drobne śnieżenie to dla mnie zimowe oszustwo, jedynie sygnał, że mój ulubiony biały dzień w roku dopiero przede mną.

Jednak trudno nie zauważyć jak robi się zimno. Zimno i ciemno. A to zwiastuje tylko depresję. 
Co pomoże? No oczywiście kakao!

Pamiętam, że zanim zamknęli moją ulubioną kawiarnie, kakao (dokładniej kakałko) było dla mnie jedynym bodźcem, który sprawiał że wychodziłam z domu. Każdego zimnego popołudnia starałam się licytować zostanie przed telewizorem, przed książką, nad garami, byle w domu. 
A wyjdziesz jak Cię zaproszę na kakałko?
Na kakałko to już zupełnie inna dyskusja:)

Każdy ma swoje ulubione kakałko, ja wolę rzadkie, mało czekoladowe, bardziej mleczne. Dzisiaj stworzyłam jednak wersję dla maniaków prawdziwego, gęstego, konkretnego kakao. Dzięki ugotowaniu go na mleczku kokosowym ma specyficzną gęstą konsystencję (i oczywiście zupełnie inny smak!), ale jest trochę zdradzieckie, bo za nic nie chce ostygnąć. W sam raz na niekończące się, zimowe już wieczory. 

Kokosowe kakao (2 duże kubki)

- 400 ml mleczka kokosowego
- 3 łyżki ciemnego kakao
- 3 łyżki cukru
- 1 łyżeczka przyprawy do piernika
- 1 łyżka likieru Bailey's

  1. Podgrzej mleczko kokosowe w garnku, nie zagotuj.
  2. W kubku pomieszaj ze sobą kakao, cukier i przyprawę do piernika.
  3. Powoli dolewaj mleczka kokosowego do kubka i mieszaj. Gdy otrzymasz cały kubek bardzo gęstego kakao, wlej zawartość kubka do reszty podgrzanego mleczka kokosowego. Ta metoda sprawi, że kakao nie będzie miało grudek.
  4. Dodaj Bailey's. Wymieszaj.
  5. Przelej do kubków
Śliwka

czwartek, 29 listopada 2012

Gorąca czekolada z pomarańczą

































Kiedy spojrzysz na nią po raz pierwszy, zachwyci Cię swoim urokiem. Mało kto potrafi tak kusić. 
Gdy będziesz przyglądać jej się dłużej, na pewno to zauważy. Poczujesz na ciele lekki dreszcz. Zaczniesz nerwowo na nią zerkać i odwracać prędko wzrok. Wtedy będzie już po Tobie! Nie zapomnisz o niej, póki nie spróbujesz chociaż jednej, małej kosteczki.
Tak miałam ostatnio, kiedy po raz kolejny podziwiałam Juliette Binoche przygotowującą własnoręcznie wyrzeźbione w czekoladzie pralinki. Kto obejrzał "Czekoladę", ten na pewno zna to uczucie. Scena, w której Juliette nalewa gorącą czekoladę do filiżanki sprawiła, że i ja musiałam poczuć jej smak.

Czy jest coś, co potrafi Wam poprawić humor w deszczowy, listopadowy dzień? Kiedy jest wieczór, a wy jesteście już naprawdę zmęczeni całym dniem. A następny, spędzilibyście najchętniej nie wychodząc z łóżka?
Często wystarczy uśmiech ukochanej osoby, albo rozmowa z przyjacielem. Innym, w ramach terapii może pomóc już tylko czekolada.
Ja postanowiłam zmęczonej przyjaciółce zaserwować podwójną dawkę. Przygotowałam dla nas gorącą czekoladę z pomarańczą i nutą korzenną. 
Dobry nastrój wrócił od razu :)

Gorąca czekolada z pomarańczą i nutą korzenną/1 porcja
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • 150 ml mleka 3,2 %
  • 2 łyżeczki kakao
  • łyżeczka cukru
  • łyżka świeżo startej skórki pomarańczy
  • plaster pomarańczy
  • 2 goździki
  • laska cynamonu
  1. Do rondelka wlewamy kremówkę i mleko. Dodajemy połamaną na kawałki czekoladę, goździk i laskę cynamonu.
  2. Pomarańczę myjemy (warto dodatkowo sparzyć) i ścieramy z niej skórkę na tarce o małych oczkach. Dodajemy do reszty składników w rondelku.
  3. Napój podgrzewamy na małym ogniu.
  4. W tym czasie do wysokiej szklanki lub kubka wsypujemy kakao i łyżeczkę cukru. Dodajemy łyżkę zimnej wody i energicznie mieszamy utworzoną kakaową masę.
  5. Do szklanki dodajemy plaster pomarańczy, ukrojony na 4 części oraz goździk. Długą łyżeczką lekko zgniatamy miąższ pomarańczy, aby puściła sok.
  6. Sprawdzamy, czy czekolada rozpuściła się w mleku. Mieszamy ją trzepaczką, aby składniki się ze sobą połączyły. Gotującym się czekoladowym mlekiem, zalewamy masę kakaową z pomarańczą.
  7. Całość dokładnie mieszamy. Dodatkowo gorącą czekoladę można spienić przyrządem do spieniania mleka, aby utworzyła się pianka.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...