Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cukinia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cukinia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 sierpnia 2017

Czekoladowe ciasto cukiniowe z mascarpone i owocami


Lato to nie tylko czas wielobarwnych owoców, ale także sezon na kabaczki. Cukinię można dostać w markecie przez cały rok, ale to teraz jest najsmaczniejsza i najpiękniejsza. Warto o tym pamiętać odwiedzając wakacyjne stragany.

Co najlepiej zrobić z cukinii, jeśli nie placuszki? Lekarze pewnie robią leczo, a ja polecam zetrzeć ją na tarce i dodać do ciasta czekoladowego. Tak, tak, dzięki temu ciasto wyjdzie niezwykle wilgotne, a nie ma smutniejszej rzeczy od suchego i zbitego brownie.

Ciasto wzbogaciłam dodatkowo o kawę, która pojawiła się też z wierzchu ciasta w postaci kawowego mascarpone. Zabrałam je do znakomitego testera - babci Uli, która uznała, że jest świetne (dowód na snapchacie i instastories @tochabrocha) i warto się podzielić przepisem z czytelnikami :)



Czekoladowe ciasto cukiniowe z mascarpone i owocami/ 23 cm
Ciasto:
  • szklanka mąki pszennej
  • szklanka grubo startej cukinii
  • 1/2 szklanki kakao
  • szklanka cukru
  • 2 jajka
  • 1/4 szklanki topionego masła
  • 1/3 szklanki mleka
  • łyżeczka sody oczyszczonej
Wierzch:
  • 100 g mascarpone
  • 125 g serka śmietankowego typu philadelphia
  • 50 g miękkiego masła
  • 70 g cukru pudru
  • 3 łyżki świeżo zaparzonej kawy
  • owoce: borówki, maliny, porzeczki
  1. Tartą cukinię łączymy z jajkami, topionym masłem i mlekiem. 
  2. Do drugiej misy wsypujemy mąkę, dodajemy kakao, sodę, cukier. 
  3. Wsypujemy suche składniki do mokrych i krótko mieszamy.
  4. Tortownicę wykładamy pergaminem i smarujemy po bokach masłem. Przekładamy do środka ciasto, wierzch wyrównujemy.
  5. Ciasto pieczemy przez 30 minut w 180 stopniach, następnie studzimy.
  6. W tym czasie miękkie masło miksujemy z cukrem pudrem, mascaprone, serkiem i kawą.
  7. Jeśli ciasto będzie delikatnie nierówno wyrośnięte, wyrównujemy je ścinając wierzch ostrym nożem.
  8. Ciasto dekorujemy mascarpone i owocami.
Tosia

niedziela, 31 lipca 2016

Śniadanie do łóżka #218: Pieczone jajka sadzone z cukinią, pomidorami i fetą



Spontaniczność jest w życiu potrzebna, ale zdecydowanie ważniejsze jest odnalezienie swojego rytmu i złotego środka. Oczywiście to się tyczy także kwestii jedzenia.

Od jakiegoś czasu udało mi się wpaść w przyjemny tryb udanych poranków, dzięki którym lepiej się czuję, lepiej funkcjonuję, a być może wpływają pozytywnie także na resztę dnia. Dzień zaczynam od gorącej wody z siemieniem lnianym i sokiem z cytryny. Później zjadam małą porcję owsianki, którą gotuje nam Paweł. Następnie mogę zacząć pracować lub iść na trening. Po godzinie lub dwóch zjadam drugie śniadanie, które zazwyczaj składa się z jajek. Tutaj oczywiście znajdzie się miejsce na drobną spontaniczność, bo przecież z jajek można wyczarować naprawdę wiele i chętnie w tym temacie eksperymentuję. Ah, zapomniałam dodać, że piszę ciągle o pierwszych 5 dni tygodnia, weekendy są zazwyczaj u mnie przesadnie wyluzowane i wywrócone do góry nogami. Dlatego dzisiejsze śniadanie do łóżka przygotowałam tak naprawdę pod wieczór, co możecie zobaczyć na snapie (@tochabrocha).

Wróćmy jednak do jaj, bo dziś akurat dostaliśmy od rodziców Pawła koszyk wiejskich jajek. Jakiś czas temu odkryłam sadzone na wodzie i kiedyś na pewno przygotuję taki przepis na blogu. Dzisiaj jednak postawiłam na wersję pieczoną. Chwyciłam za swoją ulubioną formę żaroodporną, która niestety ma pewną wadę - jest trochę za duża. Chciałam do niej wbić jajka i zapiec, ale musiałam czymś wypełnić miejsce. Na szczęście mamy lato i wspaniałe produkty sezonowe. W zapiekance wylądowały pomidory lima, cukinia, feta (polecam prawdziwą, a nie kostkę "fetopodobną") i świeżo ścięte z kolby ziarenka kukurydzy.

Po upieczeniu serwowałam je z orzeźwiającym jogurtem z chilli i dymką, w końcu mamy lato, więc musi być lekko. Możecie także przemycić tutaj czosnek lub posypać czymś chrupiącym np. prażonym słonecznikiem.




Pieczone jajka sadzone z cukinią, pomidorami i fetą/ duża żaroodporna forma
  • 6 jajek
  • 3 pomidory (u mnie "lima)
  • 1/2 cukinii
  • 50 g fety
  • 1/2 kolby kukurydzy
  • sól, pieprz
  • łyżka oliwy z chilli
  • Jogurt:
  • 5 łyżek jogortu naturalnego
  • 2 łyżki posiekanego szczypiorku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól, pieprz
  1. Formę skrapiamy oliwą. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
  2. Cukinię i pomidory kroimy w plastry i przekładamy na przemian tworząc "ramkę" formy.
  3. Na środek wbijamy jajka i przyprawiamy je do smaku  solą i  pieprzem.
  4. Kolbę kukurydzy stawiamy pionowo i ścinamy ziarenka. 
  5. Wierzch pomidorów i cukinii dekorujemy kostkami pokrojonej fety i ziarenkami kukurydzy. Skrapiamy oliwą. 
  6. Formę wstawiamy do piekarnika i pieczemy aż jajka się odpowiednio zetną przez 12-15 minut w 180 stopniach.
  7. W tym czasie jogurt łączymy z pozostałymi składnikami.
  8. Danie podajemy na ciepło z jogurtem.
Tosia

środa, 29 czerwca 2016

Makaron z kurkami i smażonymi kwiatami cukinii


Ostatnio pomyślałam, że chyba całkowicie zdziadziałam. Wszystko przez mały, balkonowy ogródek, który marzył mi się od jakiegoś czasu, ale nigdy jakoś nie dochodził do skutku. Od kiedy zasadziłam na nim cukinie, pomidorki i papryki, jedną z pierwszych rzeczy jakie robię po przebudzeniu jest sprawdzenie, jak rozwija się mój mały balkonowy świat. Nie przypuszczałam, że tyle radości mogą sprawić dojrzewające kwiaty cukinii! Jeśli chcecie na co dzień obserwować postępy ze mną, zapraszam na mojego snapchata @sliwkamarta.

Nadszedł dzień, kiedy wreszcie nadawały się do ścięcia. Trochę mi ich było szkoda, ale chrapka na coś pysznego zwyciężyła. Wiecie jak to jest, macie coś wyjątkowego i boicie się zrobić cokolwiek, żeby nie zepsuć tego skarbu. No, ale jednak udało mi się wymyślić coś, co wiedziałam, że mnie zadowoli.


A stworzyłam coś, co może być potraktowane jako jedna potrawa, lub podzielone na części. Bo każdy element smakuje niesamowicie zarówno oddzielnie jak i jako duet. Wyjęłam z szafki mój najlepszy makaron, który przyjaciółka przywiozła mi z Włoch, ruszyłam na rynek po kurki i zaczęłam działać. I wiecie co wam powiem? Nie wiem czy to bezapelacyjna miłość do kurek, czy urok tych pięknych kwiatów, ale z ręką na sercu, to chyba jedna z lepszych potraw jakie udało mi się stworzyć kiedykolwiek w całej mojej kulinarnej historii. A jeśli nie macie kwiatów cukinii, zaszalejcie z najprostszym na świecie makaronem z kurkami, bo warto.



Makaron z kurkami (2 porcje)

- 150 g dowolnego makaronu
- 200 g małych kurek
- 1 cebula
- 3 łyżki masła
- 2 łyżki mascarpone
- kieliszek białego wina
- sól
- pieprz
- parmezan

  1. W dużym garnku nastaw wodę na makaron soląc go 1 łyżką soli. 
  2. Poszatkuj cebulę, kurki umyj. Na patelni rozgrzej masło i dodaj cebulę i kurki. Smaż około 5 minut. Dodaj mascarpone, smaż aż się rozpuści. Dodaj wino i duś do momentu kiedy większa część wyparuje i całość stanie się gęsta. Dopraw solą i sporą porcją pieprzu. Odstaw na bok. 
  3. Ugotuj makaron zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. 
  4. Przed końcem gotowania makaronu podgrzej ponownie sos. 
  5. Odcedź makaron na sitku i wrzuć na patelnię z sosem, dobrze wymieszaj. 
  6. Poukładaj na nim usmażone kwiaty cukinii (lub nie, jeśli nie decydujesz się na wersję z kwiatami) i posyp świeżo startym parmezanem. 


Smażone kwiaty cukinii z kozim serem ( 2 porcje)

- 12 kwiatów cukinii
- 150 g miękkiego koziego sera
- 3 łyżki poszatkowanych suszonych pomidorów
- 30 g migdałów w słupkach
- tabasco lub pieprz cayenne
- sól

- 1 jajko
- pół szklanki bułki tartej

- olej rzepakowy- do smażenia

  1. Podpraż migdały na suchej patelni aż zbrązowieją. Poszatkuj je drobno. 
  2. Przygotuj kozi ser. Dodaj do niego poszatkowane migdały i suszone pomidory. Dopraw tabasco (lub pieprzem cayenne) i dosól. 
  3. Każdy kwiat weź do ręki, rozchyl delikatnie płatki i nafaszeruj serem. Możesz użyć do tego worków z odpowiednią końcówką, ale ja skończyłam na upychaniu kremu palcami i również wyszło nie najgorzej.
  4. Nafaszerowane kwiaty ułóż na talerzu i posyp solą. 
  5. W jednej misce rozstrzep widelcem jajko, do drugiej wsyp bułkę tartą. Maczaj kwiaty najpierw w jajku, a później obtaczaj je w bułce. Ułóż z powrotem na talerzu. 
  6. W głębokiej patelni rozgrzej około 2-3 cm oleju. Poczekaj aż będzie odpowiednio gorący i kładź na niego delikatnie kwiaty cukinii. Smaż aż zbrązowieją, obracając je co jakiś czas. 
  7. Wyłów i ułóż na ręczniku papierowym aby usunąć nadmiar tłuszczu. 
Śliwka

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Śniadanie do łóżka #214: Jajecznica z cukinią i parmezanem


Są takie dni, gdy lubię poeksperymentować. Nawet jeśli nie mam na to zbyt wiele czasu, jak zwykle spóźniłam się z notką śniadaniową i liczę na to, że nie zauważycie, że znowu pojawia się w poniedziałek i niedzielę. Nawet lodówka żałośnie świeci pustkami. Nawet, gdy mój syn daje mi tylko chwilę spokoju, bo właśnie leci jego ulubiona piosenka. Nawet wtedy.

Wyjmuję więc płatki owsiane i mimo, że mam miskę pięknego, podświetlonego właśnie przez promienie słoneczne agrestu, z jakiegoś powodu sięgam po fasolkę szparagową i cukinię. Przecież owsianka na słono to będzie hit! No cóż. Nie był. Miękkość delikatnych, ugotowanych płatków owsianych nijak nie pasuje do sosu pomidorowego. Sprawdzone info.

Na szczęście nie zdążyłam dodać cukinii, w związku z tym wykorzystuję ją jak zwykle, robiąc pyszną jajecznicę z dodatkiem parmezanu. I wtedy uświadamiam sobie, że może tak proste, ale sprawdzone smaki też warto czasem pokazać na blogu.

p.s. Jeśli chcecie dodać tej wersji wyjątkowości, dodajcie pół łyżeczki kuminu.

Jajecznica z cukinią i parmezanem (2 porcje, lub jedna duża)

-4 jajka
- pół cukinii
- 2 szalotki lub pół białej cebuli
- sól
- pieprz
- 1 łyżka masła
- kawałek parmezanu

  1. Szalotki lub cebulę obierz ze skórki i poszatkuj. Cukinię pokrój w kostkę. 
  2. Rozgrzej masło na patelni, wrzuć szalotki i smaż aż się zeszklą. Dodaj cukinie i smaż około 5 minut. 
  3. Na patelnię wrzuć jajka, posól, popieprz i intensywnie mieszaj aż się zetną. 
  4. Wykończ świeżo startym parmezanem. 

Śliwka

czwartek, 27 sierpnia 2015

Obiady czwartkowe #14: Kotlety de volaille z masłem kurkowym + ptysie z batatów + cukiniowe wstążki




Jakoś tak się złożyło, że od kilku lat, w każdym sezonie ślubnym bywamy z Pawłem na chociaż trzech weselach. Znajomi, którzy raczej nie są zapraszani na wesela śmieją się, że chodzimy na nie co tydzień. To zupełnie nieprawda, ale na nie jednej imprezie weselnej byliśmy.

Wiadomo, że są sprawy ważne i ważniejsze w tak piękny dzień dla każdej młodej pary i gości, ale nic na to nie poradzę, że z zainteresowaniem śledzę co pojawia się na stole. Oczywiście oprócz alkoholu :)

Obstawiam, że najpopularniejszą potrawą na weselnym stole jest Strogonow, czyli zupa gulaszowa, zazwyczaj serwowana po oczepinach, czyli już po północy. Z kolei Paweł uważa, że typowo weselnym daniem są kolety de volaille. Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy je w trakcie takiej uroczystości zaserwowano, ale niech mu będzie. Po wyjściu z imprezy często podsumowuje, że było super, ale szkoda, że bez "dewolaji". W związku z tym postanowiłam mu sprawić przyjemność i zrobić je na obiad.

Lubię prostotę w kuchni, ale tak już mam, że jak przygotowuję klasyczną potrawę to staram się ją urozmaicić po swojemu. Nie od dziś wiadomo, że najważniejszym punktem programu jedzenia "dewolaji" jest przecinanie ich w taki sposób, aby wypływało ze środka masło. Postanowiłam, że tym razem będzie to masło kurkowe! Chyba nie muszę pisać, że wyszło fantastycznie? Żałuję tylko, że miałam za mało kurek, aby masło połączyć jeszcze z małymi grzybkami w całości.

Wadą kotletów jest smażenie ich na głębokim tłuszczu oraz panierka, dlatego zdecydowałam, że odrobinę jej odchudzę. Co prawda podsmażyłam je na patelni, ale bardzo krótko, a przez resztę czasu dochodziły już w piekarniku.

Oprócz mięsnej gwiazdy obiadu, zaserwowałam też do przegryzienia ptysie batatowe, czyli mus z batatów przeciśnięty przez szprycę i krótko podpieczony w piekarniku.

Zielonym dodatkiem były cukiniowe wstążki z czosnkiem, suszonymi pomidorami i parmezanem.

Pieczony kotlet de volaille z masłem kurkowym
Masło:
  • 100 g masła + łyżka
  • 100 g kurek
  • mała cebula
  • łyżeczka oliwy
  • rozmaryn
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Kotlety:
  • 6 małych piersi kurczaka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • mąka pszenna
  • bułka tarta
  • 3-5 łyżek oleju roślinnego np. rzepakowego
  • łyżeczka ostrej lub słodkiej papryki
  • sól, pieprz
 Ptysie z batatów:
  • batat (ok. 350 g)
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • papryczka chilli
Cukiniowe wstążki
  • cukinia
  • 3 suszone pomidory
  • ząbek czosnku
  • łyżka oliwy
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • sól, pieprz
Masło:
  1. Na łyżce oliwy i łyżce masła podsmażamy pokrojoną drobno cebulę. Dodajemy umyte i osuszone kurki, zwiększamy ogień i smażmy 5 minut.
  2. Dodajemy ocet balsamiczny, miód, sól i pieprz. Karmelizujemy jeszcze 3 minuty, następnie studzimy.
  3. Ostudzone kurki miksujemy z miękkim masłem, posiekanym czosnkiem i rozmarynem na gładkie masło.
  4. Masło dzielimy na 6 części, każdą z nich wykładamy na folę spożywczą i zawijamy tworząc rulonik.
  5. Rulony z masła wkładamy do zamrażalnika na 20 minut lub do lodówki na minimum 40 minut.
  6. Przed wkładamy ich do kieszonek z kurczaka, odwijamy je z folii spożywczej.
Kotlety:
  1. Umyte i pozbawione błonek piersi kładziemy na desce i cienkim nożem robimy wgłębienie tworząc kieszonkę, uważając, aby dziura została tylko  w miejscu wbicia.
  2. Wkładamy do środka roladkę z masła i spinamy wykałaczką w miejscu nacięcia.
  3. Tak przygotowane kotlety przyprawiamy solą i pieprzem z dwóch stron.
  4. Jajka rozbełtujemy z jogurtem, na talerz wsypujemy mąkę, a na drugi talerz bułkę tartą z papryką.
  5. Kotlety obtaczamy w mące, następnie w masie jajecznej i w bułce tartej. Kładziemy je na rozgrzanym tłuszczu i smażymy po ok. 2-3 minuty na stronę. Następnie przekładamy na blachę do pieczenia i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  6. Pieczemy przez 10 minut w 180 stopniach.
Ptysie z batatów:
  1. Batata obieramy, zalewamy wodą, dodajemy sól i gotujemy przez kilkanaście minut, aż będzie miękki.
  2. Odcedzamy na sicie i zostawiamy na chwilę do ostygnięcia. Następnie miksujemy z żółtkiem, posiekanym chilli, solą i pieprzem.
  3. Masę przekładamy do szprycy i wyciskamy z niej na blachę (wyłożoną pergaminem) małe ptysie. 
  4. Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy 10 minut w 200 stopniach.
 Cukinia:
  1. Cukinię kroimy wzdłuż przy pomocy obieraczki na cienkie wstążki.
  2. Na oliwie podsmażamy kawałki suszonych pomidorów, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i smażymy minutę.
  3. Dodajemy wstążki z cukinii, sól i pieprz. Podsmażamy przez ok. 5 minut.
  4. Cukinię posypujemy tartym parmezanem. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
 Tosia

czwartek, 20 sierpnia 2015

Obiady czwartkowe #13: Wiśniowe żeberka + puree z kalafiora + grillowana cukinia i pieczarki z fetą


Na dzisiejszy obiad czwartkowy proponuję wam coś, co może zajmie nieco więcej czasu niż szybki, gotowy w kilkanaście minut makaron, jednak zapewniam, że jest tego warte. Naszło mnie bowiem na żeberka. Pyszne, odchodzące od kości, w owocowej marynacie.

Myślałam i myślałam, w czym moje żeberka zamarynować, aby smaki połączyły się najlepiej. Rozmyślałam o truskawkach i pomarańczach, aż nagle wybór padł na coś, co aktualnie króluje na straganach- wiśnie!

Dla niecierpliwych polecam co najmniej dwugodzinne marynowanie, a dla prawdziwych kulinarnych kujonów przygotowanie mięsa dzień wcześniej. Po nocy w lodówce idealnie nasiąknie cudownymi przyprawami i owocowym smakiem.

Jako dodatek proponuję puree z kalafiora, które jest dużo lżejsze niż klasyczna wersja ziemniaczana. Idealnie wkomponują się również grillowane cukinie i pieczarki w połączeniu z fetą.


Wiśniowe żeberka (4 porcje)

- ok. kilogram żeberek (4 kawałki po 3 kości)
- 500 g wiśni
- 50 g brązowego cukru
- 1 łyżeczka przyprawy korzennej
- 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
- 1 łyżeczka mielonej ostrej papryki
- pół łyżeczki cynamonu
- pół łyżeczki kardamonu
- 1 łyżeczka mielonego imbiru
- 4 ząbki czosnku
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżka sosu sojowego
- sól
- pieprz

  1. Żeberka pokrój na kawałki z trzema kośćmi, porób w nich dziurki widelcem i posól i popieprz z obu stron. 
  2. Wiśnie wrzuć do garnka, posyp cukrem i zagotuj. Gotuj ok 10 minut na średnim ogniu aż puszczą sok. Odstaw do ostygnięcia. 
  3. Odcedź wiśnie zachowując sok. 
  4. Wystudzonym sokiem zalej żeberka i dodaj resztę składników do marynaty (czosnek przeciśnij przez praskę). 
  5. Odstaw w temperaturze pokojowej na ok. 2 godziny, lub na noc w lodówce. 
  6. Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. 
  7. Wstaw żeberka do żaroodpornego naczynia razem z marynatą. 
  8. Wstaw naczynie do piekarnika, a po 10 minutach zmniejsz temperaturę do 160 stopni. 
  9. Piecz przez 1,5 godziny, co 30 minut obracając żeberka i polewając je marynatą. 
  10. Po upływie 1,5 godziny dolej do naczynia pół szklanki wody, przykryj folią aluminiową i piecz jeszcze ok. 1 godzinę, co jakiś czas sprawdzając widelcem, czy mięso nie jest już odpowiednio miękkie. 

Puree z kalafiora ( 4 porcje)

- 2 małe kalafiory
- 4 łyżki mascarpone
- płaska łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
- sól
- pieprz

  1. Kalafiory pokrój na małe kawałki i zalej wodą do ich wysokości. Posól wodę i zagotuj. 
  2. Gotuj ok. 20 minut aż kalafior zmięknie, następnie wylej wodę, dodaj mascarpone, gałkę i zmiksuj blenderem. 
  3. Dopraw solą i pieprzem. 


Grillowana cukinia i pieczarki z fetą (4 porcje)
- 2 małe cukinie
- 5 pieczarek
- 100 g fety
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- sól

  1. Cukinie pokrój w grube plastry, każdą pieczarkę na osiem części. 
  2. Wrzuć je do miski, dodaj oliwę i dokładnie obtocz, aby cukinie i pieczarki były nią porządnie wysmarowane. 
  3. Rozgrzej patelnię grillową. Grilluj pieczarki i cukinie z dwóch stron. 
  4. Przerzuć je z powrotem do miski, dodaj fetę. 
  5. Posól dopiero przed podaniem. 
Śliwka

czwartek, 13 sierpnia 2015

Obiady czwartkowe #13: Leczo z wołowiną


Wiem, że wśród czytelników burczymiwbrzuchu są miłośnicy kiepskich żartów, dlatego zacznę jak Karol Strasburger w Familiadzie :)
- Co robią lekarze w kuchni?
-Leczo!

Tym suchym akcentem przedstawiam dzisiejszą propozycję obiadową. Sierpień to idealny czas na przygotowywanie dań "leczopodobnych", czyli jednogarnkowych, wykorzystujących sezonowe produkty. Można w nich przemycić wiele wspaniałych warzyw, a także mięso, przez co danie stanie się bardziej "konkretne". Ja wybrałam do tego mieloną wołowinę, ale zapewniam, że w dobrze skomponowanej wersji wegetariańskiej niczego również nie będzie brakowało.

Oprócz wołowiny, w moim leczo znalazły się pachnące pomidory, kolorowe papryki, cukinia, bakłażan, pieczarki i fasolka szparagowa. Tak naprawdę można tam wrzucić większość warzyw, nie trzeba się aż tak inspirować oryginalnym leczo. Lubię też wersję z chorizo lub kukurydzą, ostatecznie ważne, aby było sezonowo.

Wychodzę z założenia, że na podstawie leczo i tego typu warzywnych gulaszy łatwo jest ocenić podniebienie kucharza, bo odpowiednie doprawienie takich dań to najważniejsza sprawa! Dlatego pamiętajcie o balansie smaków i próbowaniu leczo w trakcie gotowania.

Danie podałam z kukurydzianymi podpłomykami, ale równie dobrze sprawdzi się tu po prostu bagietka :)

Leczo z wołowiną / (4 porcje)
  • 500 g mielonej wołowiny
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 2 duże papryki lub 3 małe
  • 3 pomidory
  • pół cukinii
  • pół bakłażana
  • 5 pieczarek
  • garść zielonej fasolki szparagowej
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • puszka pomidorów
  • 1/2 puszki wody
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • łyżka miodu lub cukru
  • łyżeczka wędzonej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżeczka ostrej papryki
  • sól, pieprz
  • koperek
  • kilka łyżek oleju roślinnego
 
  1.  Cukinię kroimy w półplastry, bakłażana w kostkę, posypujemy łyżeczką soli i zostawiamy na 10 minut na sicie, następnie odsączamy z soku przy pomocy ręcznika papierowego.
  2. Cebulę kroimy w piórka, chilli drobno siekamy. Wok lub głęboką patelnię rozgrzewamy z łyżka oleju i wrzucamy składniki.
  3. Po minucie smażenia na dużym ogniu dodajemy pokrojone w plastry pieczarki oraz obraną i pokrojona na mniejsze części fasolkę szparagową. Całość smażymy ok. 3 minuty.
  4. Następnie dodajemy 1-2 łyżki oleju i dodajemy cukinię z bakłażanem. Podsmażamy kolejne 3 minuty.
  5. Wrzucamy pokrojone w kostkę papryki, dodajemy słodką, ostrą i wędzoną paprykę w proszku, sól, pieprz. Składniki dokładnie mieszamy i smażymy przez kolejne 3 minuty.
  6. Dodajemy pokrojone w kostkę pomidory i smażymy 2-3 minuty.
  7. W tym czasie na drugiej patelni podsmażamy na łyżce oleju mieloną wołowinę. Przyprawiamy ją solą i pieprzem i smażymy krótko, aż zmieni kolor.
  8. Do warzyw dodajemy podsmażone mięso, zawartość puszki z pomidorami oraz koncentrat. Wlewamy wodę do połowy wysokości pustej puszki i dolewamy do warzyw. Dodajemy również 3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, ocet balsamiczny i miód.
  9. Zmniejszamy ogień i całość dusimy 10-15 minut, aż sos zgęstnieje.
  10. Leczo podajemy posypane koperkiem z podpłomykami/bagietką/ryżem/makaronem.
Tosia

niedziela, 26 lipca 2015

Śniadanie do łóżka #192: Bruschetta na cukinii



Często oglądając filmy i czytając książki skupiamy uwagę na głównych bohaterach. Zapominamy, że klimat każdej opowieści tworzą też postacie drugoplanowe. Podobnie dzieje się w kuchni, szczególnie latem.

Stragany uginają się od wielobarwnych owoców, próbujemy nacieszyć się ostatnimi truskawkami, zajadamy się jagodami i czereśniami. Wiele uwagi poświęcamy też "owoco-warzywom", czyli soczystym i pachnących latem pomidorom. A co z warzywami? To najlepszy czas cukinii, doceńmy ją!

W moje ręce trafiły cukiniowe granaty, czyli okrągłe kabaczki. Jakoś tak się przyjęło, że z cukinii można usmażyć placuszki, upiec keks zwany chlebkiem, albo udusić ją w leczo. Te okrągłe najchętniej się faszeruje, ale ja znalazłam dla nich zupełnie inne zastosowanie.

W ten wakacyjny czas, poranki często zaczynam od pomidorowej salsy. Kroję w przeróżny sposób pomidory, skrapiam oliwą z chilli, dodaję ocet balsamiczny, zioła i to co znajdę w kuchni np. ziarna słonecznika, czosnek, parmezan lub kozi ser. Tak przygotowane pomidory zjadam zazwyczaj przegryzając pieczywem lub na grzance tworząc coś w rodzaju bruschetty.

Ostatnio zdarzyło się tak, że rano zastałam pusty chlebak. Prowadzenie na co dzień drugiego bloga o wypieku chleba sprawia, że moja kuchnia zamienia się w małą piekarnię. Zazwyczaj pieczywo rozdaję wśród znajomych, bo piekę go więcej niż możemy zjeść we dwójkę. Czasem jednak po domowym pieczywie pozostają tylko okruchy, wtedy warto wykorzystać ten moment na przygotowanie kreatywnego śniadania.

I właśnie to pusty chlebak sprawił, że postanowiłam plastry okrągłej cukinii zamarynować i krótko upiec, aby stworzyły mi świetną, a przez przypadek jeszcze bezglutenową bazę pod salsę pomidorową :)



Bruschetta na cukinii
  • 2 okrągłe cukinie
  • 4 łyżki oliwy
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Salsa pomidorowa:
  • 4 pomidory 
  • 2 ząbki czosnku
  • posiekana papryczka chilli
  • świeża bazylia, świeża mięta
  • 3 łyżki ziaren słonecznika
  • 2 łyżki oliwy
  • łyżka octu balsamicznego
  • 3 łyżki sera typu feta
  • sól, pieprz 

Cukinia:
  1. Cukinie kroimy w średniej grubości plastry i kładziemy je na desce/tacy. Posypujemy odrobiną soli i zostawiamy na 10 minut, aby puściły sok. Następnie odsączamy z wody przy pomocy ręcznika papierowego. 
  2. W miseczce łączymy oliwę z octem balsamicznym, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, pieprzem i wędzoną papryką.
  3. Rozgrzewamy żeliwną patelnię (lub do grillowania). Plastry cukinii zanurzamy w marynacie i kładziemy na patelni.
  4. Smażymy po ok. 2-3 minuty z każdej strony, następnie przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika.
  5. Pieczemy przez 10 minut w 200 stopniach.
  6. Plastry cukinii podajemy z salsą pomidorową, fetą i miętą.
Salsa pomidorowa:
  1. Pomidory kroimy w kostkę, przekładamy do misy. Dodajemy porwane listki świeżej bazylii i mięty, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekane chilli, ziarna słonecznika, oliwę i ocet balsamiczny.
  2. Całość dokładnie mieszamy i przyprawiamy do smaku solą oraz pieprzem.
 Tosia

niedziela, 26 października 2014

Śniadanie do łóżka #158: Jajeczne placuszki z cukinią i wędzonym łososiem


Jestem śpiochem, dlatego coroczna zmiana czasu z letniego na zimowy to dla mnie wspaniała okazja do tego, aby się porządnie wyspać i poleniuchować dłużej w łóżku. Zasadę tę stosowałam co roku, aż do dzisiaj. Nadal lubię pospać, ale ostatnio mam tyle na głowie, że zupełnie o zmianie czasu zapomniałam. Nastawiłam wcześnie budzik (wiem, w niedzielę to prawdziwy dramat!), zerknęłam na godzinę na telefonie i wstałam. Dopiero później patrząc na zegar na piekarniku zrozumiałam, że nie wykorzystałam pięknego momentu zmiany czasu na sen.

Ale kto wcześnie wstaje, ten ma smakowite śniadanie! Ostatnio koleżanka Nina wymyśliła sobie kotlety jajeczne i pytała jak je przygotować. Rozmowa zainspirowała mnie do przygotowania placuszków z kawałkami jajka ugotowanego na twardo i z tartą cukinią. A ich wierzch ozdobiłam kremowym twarożkiem, świeżą mięta i plastrami wędzonego łososia, oczywiście skropionego sokiem z cytryny :)

Jajeczne placuszki z cukinią i wędzonym łososiem/ kilkanaście sztuk
Placuszki:
  • cukinia (ok. 450 g)
  • 3 jajka ugotowane na twardo
  • surowe jajko
  • 100 g mąki pszennej
  • 70 ml mleka
  • 1/3 papryczki chilli
  • ząbek czosnku
  • garść świeżej mięty
  • 1,5 łyżeczki soli
  • świeżo mielony pieprz
  • kilka łyżek oliwy lub oleju roślinnego
Do przybrania:
  • serek śmietankowy/twarożek/chrzan
  • mięta lub inne zioła
  • plastry wędzonego łososia
  • plasterki chilli
  • cząstki cytryny
  1. Cukinię ścieramy na tarce o grubych oczkach, umieszczamy na sicie, posypujemy szczyptą soli i zostawiamy na 10 minut. 
  2. W tym czasie ugotowane na twardo jajka obieramy i kroimy w kosteczkę.
  3.  Po tym czasie odsączamy cukinię z soku i wrzucamy do miski, dodajemy jajka ugotowane na twardo, jajko surowe, posiekaną papryczkę chilli, przeciśnięty przez praskę czosnek, porwane drobno listki mięty, sól i pieprz.
  4. Wsypujemy mąkę, wlewamy mleko i mieszamy krótko składniki.
  5. Ciasto na placuszki wykładamy łyżką na rozgrzany tłuszcz na patelni. Smażymy z dwóch stron, po ok. 2-3 minuty na stronę.
  6. Placuszki odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego. Podajemy z twarożkiem, wędzonym łososiem, miętą chilli. Przed podaniem skrapiamy sokiem z cytryny.
Tosia

wtorek, 14 października 2014

Wtorek z kaszą #28: Jesienna tarta jaglana


Tegoroczna jesień jest niezwykle piękna, więc nie wypada narzekać na jeden deszczowy dzień. Muszę jednak wspomnieć, że dziś trochę zmokłam, a i humor miewałam lepszy. Nawet zawsze poprawiające nastrój odwiedziny na pobliskim targowisku przebiegały jakoś inaczej niż zwykle. Czuć było, że lato już dawno za nami, a niektóre zmoczone stoiska świeciły pustkami. Jesienne produkty mogą jednak dalej zachwycać, dlatego postanowiłam poprawić sobie humor w kuchni.

Po spacerze w deszczu każdemu marzy się kubek gorącej herbaty i rozgrzewające danie. Co prawda dziś rozgrzewałam się zupą (przepis jeszcze w tym tygodniu). Jednak zwykle we wtorki na buczymiwbrzuchu króuluje kasza, więc przygotowałam dla Was jaglany przepis. Odkopałam zdjęcia wcześniej upieczonej tarty, która gdzieś zagubiła się w kolejce dań do publikacji na blogu.

Tartę jaglaną robi się niezwykle przyjemnie i można do tego wykorzystać wcześniej ugotowaną kaszę, która została nam z obiadu. Wystarczy, że zmiksujemy ugotowaną jaglankę z jajkiem i mąką, a utworzoną masę upieczemy w formie do tarty. W tym czasie szykujemy gęsty beszamel i ulubione jesienne składniki. Na spodzie jaglanej tarty pojawiły się karmelizowane kurki, kozi ser, por, cukinia, suszone pomidory i rozmaryn. A Wy jakie składniki wybierzecie? :)


Jesienna tarta jaglana/23 cm
Spód:
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • jajko
  • łyżeczka kurkumy (lub curry)
  • 50 g mąki pszennej lub bezglutenowej np. kukurydzianej
  • łyżeczka soli
 Sos:
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 200 ml mleka
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • listki rozmarnu
  • szczypta pieprzu cayenne
  • sól, pieprz
Nadzienie:
  • biała część pora
  • 150 g świeżych grzybów (u mnie kurki)
  • 4 suszone pomidory
  • 3 łyżki pestek dyni
  • 80 g koziego sera
  • kilka plasterków cukinii 
  • ząbek czosnku
  • listki rozmarynu
  • łyżka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżeczka suszonych płatków chilli
  • łyżeczka masła
  • łyżeczka oliwy
  • sól, pieprz

  1. Ugotowaną kaszę studzimy i miksujemy blenderem z jajkiem, solą i kurkumą. Następnie dodajemy mąkę i mieszamy ciasto drewnianą łyżką.
  2. Tortownicę wykładamy przygotowaną masą z kaszy. Mokrą od wody dłonią wyrównujemy wierzch spodu i tworzymy ranty przyszłej tarty.
  3. Spód podpiekamy w rozgrzanym piekarniku przez 20 minut w 180 stopniach.
  4. W tym czasie w topimy masło. Dosypujemy mąkę i mieszając trzepaczką tworzymy zasmażkę. Powoli wlewamy zimne mleko i mieszamy przyszły sos, aż zgęstnieje. Na koniec dodajemy przyprawy i jeszcze raz mieszamy.
  5. Na oliwie i maśle podsmażamy oczyszczone wcześniej kurki. Po 5 minutach dodajemy miód, ocet balsamiczny, posiekany ząbek czosnku, sól, suszone płatki chilli i pieprz. Karmelizujemy całość jeszcze 3 minuty.
  6. Na upieczony spód wylewamy beszamelowy sos. Tartę ozdabiamy karmelizowanymi kurkami, plastrami cukinii, kawałkami suszonych pomidorów, listkami rozmarynu, pestkami dyni. Wierzch posypujemy kozim serem.
  7. Tartę wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez kolejne 20 minut w 180 stopniach.
  8. Upieczoną tartę posypujemy dodatkowo kozim serem. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
Tosia

niedziela, 24 sierpnia 2014

Śniadanie do łóżka #150: Pieczony omlet z kwiatami cukinii


Nie od dziś wiadomo, że cierpliwość popłaca, a marzenia czasem się spełniają. Od kilku lat marzyłam o spróbowaniu kwiatów cukinii, a ostatnio w końcu trafiły w moje ręce. Na początek nafaszerowałam je ricottą oraz kozim serem i przysmażyłam krótko w piwnym cieście naleśnikowym (dokładny przepis tutaj). Ich smak mnie nie rozczarował i uznałam, że warto było czekać. Myślałam jednak, że powtórka z rozrywki szybko się nie zdarzy. Tymczasem wczoraj na Targu Śniadaniowym w Sopocie natrafiłam na pięknie stoisko Dyniowe love, na którym oprócz wielobarwnych dyni ujrzałam apetyczne kwiaty. Nie mogłabym z nimi nie wrócić do domu!

Moje drugie zetknięcie z cudownymi kwiatami zakończyło się równie apetycznie, bo wylądowały w śniadaniowym omlecie. Wierzch omletu zdobiły też plastry młodej cukinii, małego patisona i kawałki suszonych pomidorów. Całość posypałam jeszcze tartym serem i zapiekłam. Śniadanie idealne, a omletem można przy okazji podzielić się z kimś bliskim.

Ps. Przy okazji chciałabym zwrócić uwagę stałych czytelników, że to już 150 przepis w ramach cyklu Śniadanie do łóżka :)


Pieczony omlet z kwiatami cukinii/25 cm
  • 4 jajka
  • 2 łyżki śmietanki kremówki
  • 2 młode cukinie
  • mały patison
  • 3-4 kwiaty cukinii
  • 2 suszone pomidory
  • 2 łyżki tartego sera (parmezan, cheddar lub kozi)
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka świeżo mielonego, kolorowego pieprzu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • łyżeczka oliwy
  1. Żaroodporną formę smarujemy łyżeczką oliwy.
  2. Do miski wbijamy jaja, dodajemy kremówkę, sól, pieprz i gałkę muszkatołową - roztrzepujemy.
  3. Z kwiatów cukinii wycinamy pręciki, przepłukujemy środek wodą i osuszamy ręcznikiem papierowym.
  4. Patisona i młode cukinie kroimy w plasterki, suszone pomidory na mniejsze kawałki.
  5. Masę jajeczną wylewamy do formy. Wierzch przyszłego omletu dekorujemy przygotowanymi składnikami i posypujemy tartym serem.
  6. Formę wkładamy do rozgrzanego piekarnika i zapiekamy w 180 stopniach przez ok. 17 minut.
  7. Omlet serwujemy na ciepło lub na zimno.
Tosia

środa, 20 sierpnia 2014

Faszerowane kwiaty cukinii w cieście piwnym


O spróbowaniu kwiatów cukinii marzyłam od kilku lat. W dzisiejszych czasach wydaje się, że wszystko można kupić, jeśli posiada się pieniądze, ale okazało się, że nie jest to prawdą. Nadal istnieją produkty trudno dostępne, o których marzy prawie każdy kulinarny smakosz.

Gdy już się je zdobędzie, nadchodzi moment pewnej nieśmiałości wynikającej z szacunku do produktu.  I tysiąc myśli w głowie, jak go wykorzystać, aby nacieszyć się smakiem.



Z kwiatami cukinii wiążą się dwie historie. Akcja pierwszej z nich miała miejsce mniej więcej 10 lat temu, kiedy na balkonie w moim rodzinnym domu rosła cukinia. Pewnego dnia pojawił się na niej piękny kwiat, który zerwałam i włożyłam do wazonu. Po kilku dobach kwiat zwiądł i musiałam go wyrzucić.

Kilka lat później dowiedziałam się, że kwiaty te są jadalne, a wręcz prawdziwym przysmakiem. Poczułam ból, bo nie lubię wyrzucać jedzenia i obiecałam sobie, że pewnego dnia, gdy znów w moje ręce trafi kwiat cukinii, wykorzystam go w apetyczny sposób.



Rok temu kwiaty cukinii udało się kupić Śliwce. Była tak podekscytowana tym faktem, że przekładała ich przygotowanie z dnia na dzień. Tak bardzo chciała zrobić z nich coś fantastycznego, że pewnego dnia znalazła je w lodówce spleśniałe.

Gdy wczoraj rośliny trafiły w moje ręce, postanowiłam szybko je wykorzystać. Nie chciałam kombinować za bardzo, bojąc się, że znów się z nimi coś złego stanie, więc postawiłam na pierwsze skojarzenie.

Kwiaty nafaszerowałam ricottą z kozim serem, ziołami, skórką cytrynową i czosnkiem. Obtoczyłam w prostym cieście piwnym i krótko usmażyłam na patelni. Po szybkiej sesji fotograficznej w końcu usiadłam spokojnie przy stole i rozkoszowałam się chwilą. Warto było czekać.

Faszerowane kwiaty cukinii w cieście piwnym/10 sztuk
10 kwiatów cukinii
100 g ricotty
10 g (2-3 łyżki) tartego koziego sera lub parmezanu
mały ząbek czosnku
łyżeczka soku z cytryny
łyżeczka skórki startej z cytryny
kilka listków bazylii i mięty
sól, pieprz
olej roślinny do smażenia - kilka łyżek
Ciasto:
100 g mąki pszennej
100 ml piwa
1/2 łyżeczki soli
  1. Z kwiatów cukinii wykrawamy pręciki i płuczemy środki wodą. Następnie osuszamy ręcznikiem papierowym.
  2. W miseczce łączymy ricottę z tartym kozim serem, skórką i sokiem z cytryny, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, porwanymi listkami ziół, solą i pieprzem.
  3. W drugiej miseczce łączymy mąkę i sól. Wlewamy powoli piwo i ucieramy ciasto trzepaczką, aby było lejące i bez grudek. W konsystencji powinno przypominać jogurt.
  4. Środki kwiatów faszerujemy po łyżeczce ricotty mniej więcej do połowy wysokości. Zamykamy kwiat i zanurzamy w piwnym cieście.
  5. Kwiaty smażymy na rozgrzanym oleju, po 2-3 minuty z każdej strony.
  6. Gdy ciasto będzie rumiane, odsączamy je z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego i serwujemy na ciepło. 
Tosia

wtorek, 3 czerwca 2014

Wtorek z kaszą #12: Pomidorowa tarta jaglana


Uwielbiam wtorki z kaszą, bo pobudzają moją kulinarną kreatywność. Zawsze jednak mam problem z podjęciem decyzji na jakie danie się zdecydować i nie ukrywam, że wątpliwość zazwyczaj budzą przeróżne wariacje na temat kaszy jaglanej. Dlatego, że jest niezwykle zdrowa i daje nam niekończące się możliwości w kuchni.

Od jakiegoś czasu chętnie eksperymentuję z jaglanymi wypiekami. W trakcie tych zabaw okazało sie, że można upiec z kaszy frytki, pasztet, a także ciasta. Na razie słodkie wypieki jaglane łączyła czekolada : czekoladowa tarta jaglana z orzechami, brownie jaglane. Już rozmyślam o kolejnych wypiekach np. jaglanej szarlotce z rabarbarem. Tym razem jednak upiekłam tartę w wersji wytrawnej.

Trochę oczyściłam lodówkę wykorzystując suszone pomidory, cukinię, chilii i koncentrat pomidorowy. W efekcie powstała bezglutenowa, pomidorowa tarta jaglana, która smakuje znakomicie na ciepło, ale również na zimno, dlatego śmiało nadaje się do lunchboxu :)

Pomidorowa tarta jaglana/23 cm
  • Spód:
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • jajko
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy (lub curry)
  • 50 g mąki pszennej lub bezglutenowej np. kukurydzianej/ryżowej
  • łyżeczka soli
  • Sos:
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 200 ml mleka
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • Nadzienie:
  • kilka plastrów cukinii
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka suszonych pomidorów
  • plasterki papryczki chilli
  • listki świeżych ziół lub szpinaku
  • 2 łyżki koziego sera lub sera typu feta
  1. Ugotowaną i ostudzoną kasze jaglaną miksujemy blenderem z jajkiem, koncentratem pomidorowym, solą i kurkumą. Następnie dosypujemy mąkę i wrabiamy ciasto ręką lub drewnianą łyżką.
  2. Formę do tarty wykładamy przygotowaną masą z kaszy. Zwilżoną dłonią wyrównujemy wierzch ciasta i tworzymy ranty przyszłej tarty.
  3. Tak przygotowany spód wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach.
  4. W tym czasie w rondlu topimy masło. Dosypujemy mąkę i mieszamy energicznie trzepaczką tworząc zasmażkę. Powoli wlewamy zimne mleko i mieszając przyszły sos, podgrzewamy go na małym ogniu do momentu aż zgęstnieje.
  5. Do sosu dodajemy koncentrat pomidorowy, sól, pieprz oraz gałkę muszkatołową. Jeszcze raz mieszamy.
  6. Na podpieczony spód wylewamy gęsty, beszamelowy sos. Tartę ozdabiamy plastrami cukinii, pomidorkami koktajlowymi, suszonymi pomidorami i papryczką chilli.
  7. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez kolejne 20 minut w 180 stopniach.
  8. Upieczoną tartę posypujemy serem feta/kozim serkiem i listkami świeżego szpinaku.
  9. Tarta smakuje doskonale na ciepło, można ją odgrzewać np. z dodatkowymi plastrami mozzarelli w piekarniku. Można ją serwować również na zimno.
Tosia

wtorek, 13 maja 2014

Wtorek z kaszą #10: Wiosenne kaszotto z białymi szparagami



Nie od dziś wiadomo, że wszystko smakuje lepiej spożywane w dobrym towarzystwie. Wprowadziłam więc do mojego życia nieco urozmaicenia. Wraz z koleżanką z pracy wymyśliłyśmy nowy sposób celebrowania obiadów- dzielimy nasze danie na dwie części, gotujemy je oddzielnie, a później wymieniamy się dobrami dodając naszemu codziennemu życiu nieco kulinarnego urozmaicenia.

Uwielbiam jedzeniowe niespodzianki, dlatego z uśmiechem ruszam do pracy myśląc czym tego dnia koleżanka mnie zaskoczy. Gdy wybija "godzina zero" delektujemy się razem tworząc mały piknik w biurze. Zachęcam do tego i was, bo nawet tak małe rzeczy mogą przynieść dużo frajdy.

Przyznam, że kaszę zjadam nawet częściej niż z okazji "wtorku z kaszą". Gości na moim stole regularnie, a w roboczym tygodniu jest jednym z najprostszych i świetnie sprawdzających się wyborów do lunchboxa. I właściwie nikt nie ma nic przeciwko, bo jest tak uniwersalna, że jedno danie zasadniczo nie przypomina drugiego.

W tym okresie roku białe szparagi goszczą na moim stole jeszcze częściej niż kasza. Jestem z drużyny białych. Nie zrozumcie mnie źle, zielone uważam za smaczne, choć zdecydowanie mniej interesujące smakowo. Bo nic nie równa się ugotowanej porcji białych szparagów z szynką i masłem (wolę tę wersję niż sos holenderski). A jak jeszcze mogę połączyć je kaszą, to już nic mi więcej do szczęścia nie trzeba.

Wiosenne kaszotto z białymi szparagami (4 porcje)

- 120 g kaszy jaglanej (waga kaszy suchej)
- 400 ml wody
- pęczek białych, cienkich szparagów
- pół cukinii
- 1 młoda marchewka
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka oliwy
- 25 g świeżo startego parmezanu
- 100 ml białego wina
- 10 suszonych pomidorów
- 10 g suszonych podgrzybków
- 1 duży ząbek czosnku
- 1 łyżka miodu
- garść świeżej bazylii
- sól
- pieprz

  1. Szparagi obierz ze skórki i odetnij twarde końcówki (tylko nie główki!). Pokrój je na średniej wielkości kawałki i wrzuć do garnka. Zalej je wodą, posól wodę i gotuj aż zmiękną (sprawdzaj za pomocą widelca). 
  2. Pokrój cukinie w średniej wielkości kostkę, a marchewkę w cienkie plastry. 
  3. Na patelni rozgrzej oliwą i masło. Dodaj cukinie i marchewkę, posól. Cukinia puści sok, w którym podduszaj ją razem z marchewką przez kilka minut, a następnie zdejmij z ognia i odstaw na później. 
  4. Kaszę wsyp do garnka, zalej wodą i dodaj posiekane, suszone podgrzybki. Posól. Gotuj aż kasza wchłonie wodę, dodaj wino i gotuj aż kasza i je wchłonie. 
  5. Do kaszy dodaj cukinie, marchewkę i wyciśnij do czosnek przez praskę . Posiekaj suszone pomidory i również dodaj je do kaszy.
  6. Odcedź szparagi i dodaj do kaszy.
  7. Całość dopraw solą, pieprzem i miodem. 
  8. Posyp świeżo startym parmezanem i posiekaną świeżą bazylią. 
Śliwka

czwartek, 24 kwietnia 2014

Stromboli - pizza w formie kanapki


Święta, święta i po świętach! Jak zwykle po wielkich przedświątecznych przygotowaniach, a przede wszystkim po świątecznym obżarstwie, potrzebowałam małego detoksu i urlopu od gotowania. 
Po dzisiejszym spacerze na pobliską halę targową, cała chęć do kulinarnych eksperymentów powróciła! Do domu przyszłam z pęczkiem zielonych, kaszubskich szparagów i z kilkoma innymi nowalijkami. 

Jednak zanim na dobre ogarnie mnie szparagowe szaleństwo, postanowiłam pokazać przepis, który idealnie sprawdzi się na majówkę - stromboli, czyli pizzę w formie kanapki!
Już za kilka dni oficjalnie rozpocznie się sezon na wielkie grillowanie, wiosenne pikniki i imprezy w ogrodzie. Upieczone stromboli można jeść na ciepło albo zapakować do wiklinowego kosza/plecaka i zabrać ze sobą na wycieczkę. Kanapka jest pochodną pizzy, ale smakuje również znakomicie na zimno.  Oczywiście można ją ponownie podgrzać, nawet na grillu.

Wystarczy przygotować wcześniej ciasto na pizzę, w które zawijamy ulubione składniki, podobnie jak w przypadku calzone. W mojej kanapce znalazła się ciecierzyca, cukinia, papryka, pepperoni oraz karmelizowana cebula.I przyznam się szczerze, po prostu te składniki miałam pod ręką. Wyszło pysznie i o to w domowym przygotowywaniu pizzy chodzi :)

Stromboli z ciecierzycą, cukinią, papryką, papryczką pepperoni i karmelizowaną czerwoną cebulą/2 kanapki
Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej typ 550
  • 3 łyżeczki suszonych drożdży isntant
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy
  • 200 ml letniej wody
Farsz:
  • 2 czerwone cebule
  • 1/2 papryki
  • 1/2 cukinii
  • 4 papryczki pepperoni
  • 100 g ciecierzycy z puszki
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 2 łyżki miodu
  • kilka plastrów żółtego sera + kilka łyżek tartego
  • łyżka masła
  • łyżka oliwy
  1. Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy drożdże i sól. Stopniowo wlewamy letnią wodę na zmianę z oliwą i wyrabiamy ciasto ręcznie lub mikserem przez kilka minut (ok. 5). Po tym czasie ciasto powinno osiągnąć formę elastycznej kuli. Przekładamy je do misy, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę w ciepłe miejsce bez przeciągów.
  2. W tym czasie na patelni rozgrzewamy masło z oliwą. Wrzucamy posiekaną w piórka czerwoną cebulę. Podsmażamy kilka minut, aż się zarumieni. Dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę oraz pokrojoną w półplastry cukinię. Całość przyprawiamy solą i pieprzem, podsmażamy ok. 5 minut.
  3. Dodajemy na patelnię odsączoną z zalewy ciecierzycę, chwilę podsmażamy. Następnie dodajemy miód oraz cet balsamiczny. Karmelizujemy warzywa jeszcze przez chwilę, zdejmujemy patelnię z ognia i studzimy.
  4. Wyrośnięte ciasto przekładamy na oprószony mąką blat. Wałkujemy na dwa cienkie prostokąty, o wymiarach 25x30 cm.
  5. Na środku prostokąta wykładamy połowę ostudzonego farszu, posiekane w plasterki papryczki pepperoni oraz plastry sera, zostawiamy boki ciasta o szerokości min. 4 cm wolne. Ciasto wokół farszu kroimy na paseczki, które zaplatamy po skosie na krzyż, przykrywając nadzienie. Z drugą porcją ciasta czynność powtarzamy.
  6. Tak przygotowane stromboli kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu na 20 minut.
  7. Piekarnik rozgrzewamy do 220 stopni. Wierzch stromboli skrapiamy oliwą i posypujemy przyprawami np. ziołami prowansalskimi. Stromboli pieczemy przez 10 minut, następnie ich wierzch posypujemy tartym serem i zapiekany jeszcze 5 minut.
  8. Gotowe stromboli podajemy na ciepło lub na zimo. Można je bez problemu podgrzewać ponownie w piekarniku.
Tosia

wtorek, 8 kwietnia 2014

Wtorek z kaszą #5: Cukinie faszerowane orientalną kaszą jaglaną


Przyzwyczaiłam się już do naszych "Wtorków z kaszą", jednak od kilku dni żyję w zupełnie innej rzeczywistości. Nie wiem czy to nagły nadmiar obowiązków, czy ogólne rozkojarzenie, ale dzisiaj jest dla mnie co najmniej piątek. Zdarzyło mi się również poświęcić około pół minuty na przypomnienie sobie jaki mamy miesiąc. Tym sposobem nasz wtorkowy cykl wyleciał mi z głowy aż do wieczora, gdy w panice przypomniałam sobie, że muszę coś wymyślić. 

Co się sprawdza w takim momencie? Coś co nie wymaga zbyt dużych nakładów pracy, opiera się na prostych składnikach, które stają się wyjątkowe dzięki nietypowemu wyborowi przypraw. Tak powstały faszerowane cukinie, które wypełniłam kaszą jaglaną smakującą Orientem. Zrobiłam ją dokładnie tak jak lubię, piekielnie ostrą (umyślnie przesadziłam z ostrą, wędzoną papryką), którą łagodzi dodatek koziego sera. Kurkuma, kumin i szczypta cynamonu dodają jej charakterku. 

Czasami przepisy wymyślone naprędce zostają z nami na zawsze. Tak będzie z tymi łódeczkami (tak od dziecka nazywaliśmy w domu faszerowane cukinie). Podwojona porcja będzie świetnym, sycącym obiadem, a mniejsza umili wam kolację. 

Cukinie faszerowane orientalną kaszą jaglaną (2 porcje)

- 1 długa cukinia
- pół czerwonej papryki
- pół cebuli
- 40 g suchej kaszy jaglanej
- pół łyżeczki kuminu
- pół łyżeczki kurkumy
- pół łyżeczki ostrej, wędzonej papryki*
- 1/4 łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka soku z cytryny
- ok. 4 łyżki śmietankowego koziego sera
- oliwa z oliwek
- 1 łyżka masła
- sól

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Cukinie przekrój wzdłuż na pół i wydrąż wnętrze, aby powstały "łódeczki". Posmaruj je oliwą z oliwek z dwóch stron. 
  3. Ugotuj kaszę w osolonej wodzie zgodnie z proporcjami wskazanymi na opakowaniu ( ja daję 2 razy więcej wody niż objętościowo jest kaszy). Gotuj aż pochłonie całą wodę. 
  4. Posiekaj cebulę i paprykę. 
  5. Na patelnię wlej ok. 1 łyżkę oliwy i 1 łyżkę masła. Gdy tłuszcz się rozgrzeje dodaj cebulę i paprykę. Smaż chwilę aż cebula się zeszkli. Dodaj kaszę i wymieszaj. 
  6. Dopraw kuminem, kurkumą, wędzoną papryką i cynamonem. Dodaj miód i sok z cytryny. Całość dobrze wymieszaj i dosól. 
  7. Cukinie wypełnij farszem z kaszy a na wierzchu ułóż małe kawałki koziego sera. 
  8. Umieść cukinie w piekarniku i piecz ok. 15- 20 minut. 
*jest trudno dostępna, więc można zastąpić inną, ostrą przyprawą, na przykład pieprzem cayenne

Śliwka

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy #9: Ryba po grecku


Gdybyście zaprosili na kolację wigilijną Greka, zapewne zdziwiłby się, gdyby zobaczył na stole rybę przykrytą smażoną marchewką w pomidorowym sosie. To trochę zabawne, bo "ryba po grecku" jest zupełnie nieznana w Grecji. Nie zmienia to jednak faktu, że danie jest smaczne, chociaż nie mogłam się powstrzymać i przygotowałam rybę w trochę nowej odsłonie.

Według klasycznych przepisów, filety z ryby smaży się w panierce, następnie przykrywa sosem warzywnym i podaje na zimno. Zdecydowałam się na lżejszą wersję, dlatego filety z dorsza upiekłam w pergaminie.
Modyfikacje wprowadziłam również w sosie, inspirując się śródziemnomorskimi smakami. W sosie znalazła się między innymi cukinia, suszone pomidory i kapary. Nie mogłam zapomnieć o podstawowych składnikach, czyli marchewce, cebuli i pietruszce. Wyszło pysznie.

A Wy jak robicie rybę po grecku? :)


Ryba po grecku
Pieczona ryba:

  • 700-800 g filetu z dorsza (lub innej białej ryby)
  • zielone liście pora
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki soku z pomarańczy
  • 2 łyżki masła
  • sól, kolorowy pieprz
Sos:
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • biała część pora
  • 2 marchewki
  • korzeń pietruszki
  • korzeń selera (mały lub 1/2 dużego)
  • papryka
  • cukinia
  • 3-4 łyżki kaparów
  • kilka suszonych pomidorów
  • 400 ml passaty
  • 2-3 łyżki koncentratu
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżeczka miodu
  • liść laurowy
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • gałązka rozmarynu
  • 2 łyżki oliwy/oleju rzepakowego/zalewy z suszonych pomidorów
  • 2 łyżki masła
  • sól, kolorowy pieprz
Ryba:
  1. Oczyszczone z ości oraz skóry filety myjemy i osuszamy. Na pergaminie lub papierze do pieczenia kładziemy zielone liście pora. 
  2. Rybę przyprawiamy sola i kolorowym pieprzem z dwóch stron. Filety kładziemy na liściach pora, skrapiamy je sokiem z cytryny i pomarańczy. Na wierzch ryby kładziemy wiórki masła.
  3. Pergamin zawijamy tworząc paczuszkę. Tak przygotowaną rybę wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 15-20 minut w 180 stopniach.
Sos:
  1. Na oliwie podsmażamy posiekaną drobno cebulę oraz czosnek. Po kilku minutach dodajemy liść laurowy, posiekany w paseczki por oraz pokrojoną w kostkę paprykę. Smażymy kilka minut.
  2. Następnie na tarce o grubych oczkach ścieramy marchewkę, pietruszkę, cukinię. Składniki dodajemy do pozostałych na patelni, razem z kawałkami masła.
  3. Warzywa podsmażamy kilka minut. Później dodajemy kapary, suszone pomidory i dodajemy passatę z koncentratem pomidorowym. Zmniejszamy ogień, dodajemy ocet balsamiczny, rozmaryn, miód i przyprawy.
  4. Sos dusimy na małym ogniu przez 10-15 minut. Na koniec próbujemy sosu i doprawiamy go solą oraz pieprzem do smaku.
Ryba po grecku:
  1. Upieczoną rybę wykładamy na półmisek i przykrawamy przygotowanym sosem. Chłodzimy przed podaniem przez minimum 2 godziny.
  2. Rybę po grecku można też podawać na talerzach w formie pojedynczych porcji. W tym celu używamy obręcz bez dna, którą kładziemy na talerzu. Na środku umieszczamy ok. 2 łyżki sosu, na to kawałki pieczonej ryby, które ponownie zakrywamy sosem.
*Inspiracja
Tosia

środa, 14 sierpnia 2013

Leczo z chorizo


Są pewne dania, które pojawiają się u mnie obowiązkowo na stole zgodnie z porą roku. Co więcej mogłabym je rozgraniczyć na konkretne miesiące. 
Dla przykładu w grudniu lepię pierogi, w styczniu smażę pączki, w maju po raz pierwszy w roku grilluję, a w sierpniu suszę pomidory i robię leczo. Pierwsze partie słoików z suszonymi pomidorami powstaną już w przyszłym tygodniu, mam w tym roku porządne plany co do ich ilości i wersji smakowych. Zanim to jednak uczynię, zaczęłam od leczo. W końcu to idealny rozgrzewacz w deszczowy dzień!

To węgierskie danie, które można nazwać warzywnym gulaszem jest popularne w wielu domach. Dlatego przepisów na leczo jest zapewne tyle co na gołąbki.
Spotkałam się z przepisami z dodatkiem kiełbasy, parówek, klopsików drobiowych, czy w wersji wegetariańskiej. W klasycznym leczo paprykę dusi się na smalcu z dodatkiem wędzonki i papryki w proszku. 
Dla mnie takie wydanie jest zdecydowanie za ciężkie jak na letnie danie.
Próbowałam już różnych wersji leczo, do bazowej potrawy dodawałam fasolę, kukurydzę, czy suszone pomidory. 
Właściwie danie to zawsze wychodzi pyszne, ale myślę, że najważniejszym wyborem jest tu jednak dodatek mięsny. 
Moją ulubioną wersją jest ta z kiełbasą chorizo, która w połączeniu z leczo tworzy pyszny fusion węgiersko-hiszpański :)

Leczo z chorizo/6-8 porcji

  • 150 g kiełbasy chorizo
  • 2 cebule
  • 2 papryki (u mnie czerwona i zielona)
  • cukinia
  • 3 pomidory
  • 300 ml passaty pomidorowej
  • 3-4 ząbki czosnku
  • 1/3 papryczki chilli
  • łyżka ostrej papryki
  • łyżka słodkiej papryki
  • liść laurowy
  • łyżka cukru
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  1. Chorizo kroimy w kostkę lub w plasterki i cienkie paseczki. Rozgrzewamy wok lub głęboką patelnię, wrzucamy kiełbasę i smażmy kilka minut, aż się zarumieni. Nie dodajemy tłuszczu, ponieważ wytopi się z kiełbasy.
  2. Podsmażone chorizo przekładamy do miseczki, a na patelni zostawiamy tłuszcz. Dodajemy łyżkę oliwy, wrzucamy pokrojone w kostkę lub piórka cebule oraz posiekane drobno chilli. Smażymy 3 minuty i dodajemy kotki lub paseczki papryki. Warzywa przyprawiamy solą, pieprzem, słodką i ostrą papryką, smażymy kolejne 3 minuty.
  3. W tym czasie siekamy w kostkę cukinię i pomidory. Najpierw dodajemy cukinię, potrząsamy wokiem i po ok. 2 minutach wrzucamy pomidory.
  4. Dodajemy passatę pomidorową, posiekany drobno czosnek, liść laurowy, ocet balsamiczny. Zmniejszamy ogień i dusimy całość przez 10-15 minut.
  5. Pod koniec gotowania dodajemy podsmażoną wcześniej kiełbasę chorizo.
  6. Leczo podajemy na ciepło z pieczywem, ryżem lub kaszą.
*W bardziej improwizowanej wersji leczo można dodać jeszcze suszone pomidory, fasolę, kukurydzę, czy  pesto.
Tosia

wtorek, 2 lipca 2013

Arancini - ryżowe krokieciki z cukinią i mozzarellą


 Kuchnia włoska to nie tylko pasty i pizze, ale o tym już przecież wecie, tym bardziej, że regularnie staramy się to na blogu udowodnić (więcej włoskich przepisów tutaj). 
Okazuje się, że kuchnia ta potrafi mnie jeszcze zadziwiać, bo natrafiłam niedawno na prawdziwą perełkę wśród włoskich przystawek!
Moja kulinarna pasja nie zaczyna się i nie kończy tylko na gotowaniu i jedzeniu. Uwielbiam przeglądać godzinami blogi, książki i magazyny kulinarne. Kulinarne inspiracje można znaleźć wszędzie i zupełnie przez przypadek, tak dowiedziałam się o dzisiejszym daniu.

Czy da się zrobić coś lepszego z ryżu arborio niż risotto? Trudno konkurować z klasycznym daniem, ale można przygotować coś równie pysznego!
Wyobraźcie sobie kremowe risotto w formie kulki z cukiniowo-miętowym farszem, usmażone w chrupiącej panierce. Do tego wszystkiego, w środku ryżowego krokiecika jest jeszcze roztopiona mozzarella, która z każdym gryzem cudownie się ciągnie :)
Żałuję, że ryżowe krokieciki nie są moim autorskim pomysłem, ale przynajmniej zrobiłam je sama od podstaw, improwizując z proporcjami. 

Nazywają się Arancini i pochodzą z kuchni sycylijskiej. Ich nazwa powstała od słowa "arancia", bo z wyglądu przypominają pomarańcze. Arancini można faszerować na wiele sposobów. 
Uznałam, że mięsne nadzienie będzie już za dużą rozpustą jak na smażoną przekąskę, więc zdecydowałam się na farsz z cukinią i miętą. Oczywiście dodatek mozzarelli jest tu obowiązkowy. Dzięki temu po usmażeniu ryżowych kulek tak apetycznie się ciągnie!
Spróbujcie ich sami :)


Arancini - ryżowe krokieciki z cukinią i mozzarellą/6-8 szt.
  • 300 g ryżu arobrio
  • cebula
  • 200 ml białego półwytrawnego wina
  • 1 l bulionu warzywnego lub z kurczaka
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz
  • jajko
  • 50 g mąki pszennej
  • 100 g bułki tartej
  • olej do smażenia
  • Farsz:
  • cukinia
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka masła
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • kilka łyżek świeżo startego parmezanu
  • 100 g mozzarelli
  • listki świeżej mięty
  • sól, pieprz
Risotto:
  1. Cebulę siekamy w drobną kostkę. A na małym ogniu podgrzewamy bulion. W drugim garnku o grubym dnie rozpuszczamy masło, dodajemy posiekaną drobno cebulę. Dusimy ją na małym ogniu przez kilka minut. Zwiększamy ogień, dodajemy ryż, szczyptę soli i całość mieszamy. Po kilku minutach ryż zacznie robić się szklisty, wlewamy wtedy wino i dalej mieszamy.
  2. Gdy ryż wchłonie wino, dodajemy pierwszą chochlę gorącego bulionu. Przyprawiamy ryż jeszcze jedną szczyptą soli. Zmniejszamy ogień, w taki sposób, aby ryż bulgotał i czekamy aż wchłonie płyn. Przez kolejne 15 minut, wlewamy co 2-3 minuty kolejną chochlę gorącego bulionu i cały czas mieszamy zawartość garnka. Dzięki temu rozprowadzamy skrobię wydzielaną przez ryż. Za każdym razem gdy wlejemy płyn, czekamy, aż ryż wchłonie porcję bulionu. 
  3. Po kwadransie sprawdzamy, czy ryż jest ugotowany. Jeśli tak, zestawiamy go z ognia, a ryż rozprowadzamy na talerzu lub tacy i czekamy, aż ostygnie.
Farsz:
  1. Cebulę i cukinię kroimy w drobną kosteczkę. Czosnek siekamy. Na patelni rozpuszczamy masło i wrzucamy cebulę. Smażymy 3-4 minuty, następnie dodajemy czosnek, a po minucie cukinię. Warzywa smażymy jeszcze kilka minut, pod koniec przyprawiając je solą i pieprzem.
  2. Na patelnię dodajemy śmietanę i świeżo starty parmezan. Całość mieszamy, zestawiamy z ognia i studzimy. Do wystudzonego farszu dodajemy posiekane listki mięty oraz porwaną drobno mozzarellę.
Arancini:
  1. Do ostudzonego ryżu dodajemy jajko i mieszamy masę. Dłonie oprószamy mąką, bierzemy ok. 1 łyżkę ryżu, formujemy płaski placek (może kleić się do ręki). Na środku kładziemy łyżeczkę farszu i formujemy z ryżu kulkę z nadzieniem, tak jak lepi się knedle. Ulepioną ryżową kulę kładziemy na tacy wyłożonej ściereczką. Czynność powtarzamy.
  2. Do jednej miseczki wbijamy jajko i rozbełtujemy je, a do drugiej wsypujemy bułkę tartą. Oprószone mąką arancini maczamy w jajku, a następnie panierujemy w bułce.
  3. W głębokiej patelni lub garnku rozgrzewamy olej. Do rozgrzanego tłuszczu wrzucamy pierwsze arancini, jeśli zacznie się pienić, wrzucamy resztę ryżowych kulek. Smażymy je po 4 minuty z jednej strony, następnie przekładamy na drugą i smażymy kolejne 4.
  4. Gotowe arancini odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym i podajemy od razu.
Tosia

czwartek, 16 maja 2013

Wiosenny tydzień #4: Cukiniowe tagliatelle



Potrafię gotować oszczędnie, być minimalistką i przygotowywać szybkie posiłki z resztek znalezionych w lodówce. Moja babcia zawsze powtarza: "Kto zjada ostatki jest piękny i gładki".
Są jednak składniki, które muszę mieć zawsze w swojej kuchni. A gdy niebezpiecznie zbliża się czas, że się kończą, zaczynam się niepokoić. Dla przykładu, zmniejszający się poziom oliwy w butelce może zakłócić mój wewnętrzny spokój. 
Podobnie mam z makaronem, zapasy mogą się kończyć, ale muszę mieć chociaż jedną paczkę w szafce. Wtedy wiem, że wystarczy ząbek czosnku, oliwa i natka pietruszki, a mój posiłek będzie smaczny.
Jednocześnie jednak uwielbiam eksperymentować, dlatego brak potrzebnego składnika może pobudzać kreatywnie. Makaron przecież można zrobić samemu i nie mam tu wcale na myśli jego domowej wersji z mąki, czy semoliny. Wystarczy do tego cukinia!
Przy pomocy obieraczki do warzyw uzyskamy z cukinii zgrabne wstążeczki przypominające wyglądem tagliatelle, pappardelle, czy spaghetti. Czas przygotowania takiego cukiniowego tagliatelle jest o wiele krótszy niż najszybszego makaronu z pszenicy durum! A przy tym wspaniale wpisuje się w temat Wiosennego Tygodnia.
Żałuję, że nie mierzyłam dziś czasu stoperem, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że zrobienie tej wiosennej przekąski zajęło mi mniej niż 10 minut :)


Cukiniowe tagliatelle/1 porcja
  • 2 małe cukinie lub 1 duża
  • 2-3 suszone pomidory
  • mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżka świeżo tartego parmezanu
  • garść świeżych ziół (u mnie oregano i bazylia)
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  1. Cukinię myjemy i osuszamy. Bierzemy obieraczkę do warzyw i obieramy warzywo tworząc wstążki. Wrzucamy je do miseczki, dodajemy szczyptę soli i zalewamy wrzącą wodą. Zostawiamy na minutę.
  2. Siekamy drobno czosnek i suszone pomidory. Na zimną patelnię wlewamy łyżkę oliwy i wrzucamy posiekany czosnek. W tym czasie odsączamy cukinię z wody.
  3. Gdy czosnek zacznie się smażyć, a patelnia się nagrzeje, wrzucamy suszone pomidory i potrząsamy patelnią. Po minucie wrzucamy wstążki cukinii i ziarna słonecznika. Przyprawiamy je solą i pieprzem i podgrzewamy przez 3 minuty, pod koniec dodajemy porwane listki ziół i mieszamy dokładnie ze sobą składniki. 
  4. Cukiniowe wstążki wykładamy na talerz i posypujemy świeżo startym parmezanem.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...