Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomarańcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomarańcze. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 grudnia 2016

Cranberry Noel - ciasteczka z żurawiną i rozmarynem


Z ulgą pożegnałam smutny listopad. Grudzień należy do trójki moich ulubionych miesięcy i coś czuję, że w tym roku minie zdecydowanie za szybko. Jeszcze nie znalazłam chwili, aby spokojnie usiąść z kubkiem korzennej herbaty i zastanowić się nad świątecznym menu, czy prezentami dla bliskich. Mam nadzieję, że to nadrobię, ale na razie spisuję pomysły w biegu i przyszykowałam też pierwszy świąteczny przepis dla wszystkich zabieganych.

Jeśli w tym roku nie znajdziecie czasu na celebrowanie wielogodzinnego wypieku domowych pierniczków to nic straconego! Wasze blaszane puszki możecie wypełnić ekspresowymi ciasteczkami Cranberry Noel, które swoim maślanym smakiem i kruchą konsystencją skradną zapewne niejedno podniebienie.

Tradycyjnie wypieka się je z suszoną żurawiną, wiórkami kokosowymi, ekstraktem waniliowym, czasem przemyca jeszcze orzechy. Nie zrezygnowałam oczywiście z żurawiny, ale postawiłam na inne dodatki, czyli rozmaryn i skórkę z pomarańczy. Kruche ciasto robi się bardzo szybko, następnie formuje wałeczki, owija je w folię spożywczą i wkłada do lodówki na jakieś 2 godziny. Przetestowałam wersję z mrożeniem i już po 30 minutach można śmiało kroić ciasto ostrym nożem na cienkie plasterki. Dzięki temu ciastka są cudownie kruche, mają rumiane brzegi, a znikają zdecydowanie za szybko!

Na koniec przyznam się, że przepis na te ciasteczka już pojawił się kiedyś na blogu, a konkretnie 5 lat temu przed świętami (dowód). Nie da się jednak ukryć, że tamto zdjęcie nie pokazało ich potencjału, a recepturę trochę ulepszyłam i tym sposobem polecam je raz jeszcze :)



Cranberry Noel - ciasteczka z żurawiną i rozmarynem
  • 150 g miękkiego masła
  • 2 łyżki mleka
  • 220 g mąki pszennej
  • 50 g drobnego cukru
  • szczypta soli
  • 50 g suszonej żurawiny
  • 2 łyżki posiekanego rozmarynu
  • łyżka świeże startej skórki z pomarańczy
  1. Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy mleko, sól i dosypujemy mąkę, dalej ucieramy ciasto mikserem. Na koniec dodajemy suszoną żurawinę, posiekany drobno rozmaryn i skórkę startą z pomarańczy. Całość mieszamy.
  2. Tworzymy dwa wałeczki, które owijamy w folię spożywczą i wkładamy na 30 minut do zamrażalnika lub na 2 godziny do lodówki. 
  3. Schłodzone wałeczki kroimy ostrym nożem na cienkie plasterki. Przyszłe ciasteczka układamy w odstępach na blasze wyłożonej pergaminem.
  4. Ciastka pieczemy 12 minut w 200 stopniach. Studzimy na kuchennej kratce.
Tosia

niedziela, 6 grudnia 2015

Szybka nalewka pomarańczowo-goździkowa



Spostrzegawczy czytelnicy być może zwrócili uwagę, że w czwartek nie pojawił się przepis na obiad. Będą też zaskoczeni, że nie będzie dziś królowało śniadanie. Postanowiłyśmy ze Śliwką, że w grudniu zrezygnujemy z prowadzenia stałych cykli na rzecz świątecznych przepisów. W końcu dni w kalendarzu mijają jak szalone, a na pewno znajdzie się grono osób zainteresowanych nie tylko wigilijnymi przepisami, ale także tymi, które mogą zainspirować do przygotowania jadalnych prezentów.

Przypominam, że mamy na blogu dział "Boże Narodzenie", w którym uzbierało się już całkiem dużo świątecznych przepisów. Nie zabraknie ich także w tym roku!

Nie od dziś wiadomo, że świetnym prezentem dla każdego człowieka o duszy imprezowicza jest dobry alkohol. Wiedzą o tym lekarze, urzędnicy, nauczyciele i politycy. Przypominam sobie o tym zawsze kilka dni przed świętami, kiedy jest już za późno na stworzenie długo dojrzewającej owocowej nalewki. Dlatego kombinuję ze znacznie szybszymi metodami na przygotowywanie interesujących trunków.

Rok temu otworzyłam fabrykę czekoladowego likieru z miętą, a dwa lata temu produkowałam cytrynówkę, którą można zrobić nawet w jedną dobę. Opierając się na podobnej metodzie, opracowałam recepturę na ekspresową pomarańczówkę z goździkami. Trunek może być już gotowy w ciągu doby, chociaż ja polecam, aby odstał chociaż 48-72 h. Wszystko zależy od tego ile macie czasu i cierpliwości.

Pierwszą butelkę z pomarańczówką podarowałam w ramach "Świątecznej wymiany prezentów", czyli zabawy organizowanej przez Marysię - Żonę modną. Zachęcam do przyłączenia się do akcji w przyszłym roku :)




Szybka nalewka pomarańczowo-goździkowa
  • 0,5 l wódki (można wymieszać ze spirytusem)
  • 3 pomarańcze *
  • szklanka wody (250 ml)
  • szklanka cukru
  • 20 goździków
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków (można pominąć) 
  1. Do garnka wsypujemy cukier, dodajemy goździki i zalewamy wodą. Gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut, aż syrop zgęstnieje, a cukier się rozpuści.
  2. Syrop studzimy, a w tym czasie obieramy cienko jedną pomarańczę ze skórki bez albedo (białej części, która nadałaby nalewce gorzkiego posmaku). Cytrusy można obierać obieraczką lub zetrzeć na tarce.
  3. Jedną pomarańczę kroimy na kilka plastrów. Z pozostałych wyciskamy sok. 
  4. Sok i skórki łączymy z ostudzonym syropem, dolewamy alkohol i dokładnie mieszamy. 
  5. Tak przygotowaną nalewkę zostawiamy w misie pod przykryciem lub w słoiku na minimum dobę.
  6. Po tym czasie wyciskamy z plasterków sok i przelewamy nalewkę przez sito. Zlewamy ją do wyparzonych butelek. 
  7. Pomarańczówkę przechowujemy w suchym miejscu nawet do kilku miesięcy. 
* Pomarańcze warto wcześniej sparzyć wrzątkiem.
Tosia

czwartek, 19 marca 2015

Wołowina z pomarańczą, imbirem i szczyptą cynamonu


Podobno człowiek jest szczęśliwy, wtedy kiedy nie czuje, że pracuje. A ja mam właśnie to szczęście, że wszystkim czym się zajmuję jest albo powiązane z kulinariami, albo czasem z fotografią. Rzadko czuję przemęczenie tym co robię, ale czasem się zdarza, że mam jednocześnie za dużo obowiązków, a wtedy brakuje mi czasu dla siebie i odczuwam lekkie zmęczenie. Tak mam ostatnio, a na tym cierpi trochę moje szalone gotowanie, bo od tygodnia opiera się na bardzo szybkich posiłkach.

Szybkie nie oznacza jednak nudne lub niesmaczne! Dostałam w prezencie dobrej jakości wołowinę, którą cenię sobie znacznie bardziej niż przeciętny drób. Wolę zjeść rzadziej porządne mięso, niż faszerować się codziennie nafaszerowanymi hormonami kurczakami z marketu. Prezent przyjęłam z radością i nawet nie przeszkadzało mi to, że wołowina została już rozklepana z myślą o zrazach.

Na zawijańce i długie duszenie nie miałam czasu, więc skroiłam mięso w cienkie paseczki i usmażyłam w woku z pomarańczami, chilli i imbirem. Dla podkręcenia smaku szczypta cynamonu. Miseczki zostały wylizane, to dla ekspresowej kolacji najlepsza recenzja :)

Wołowina z pomarańczą, imbirem i cynamonem/ (2 porcje)
  • 250 g wołowiny (np. polędwicy, "zrazowej", rostbefu, antrykotu)
  • mała czerwona cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli*
  • pomarańcza
  • łyżeczka skórki startej z pomarańczy
  • sok z 1/2 pomarańczy (ok. 50-70 ml)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu ostrygowego (można pominąć)**
  • łyżka miodu
  • 1/2 łyżeczki słodkiej lub ostrej papryki
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • sól, pieprz
Do podania:
  • ryż lub makaron np. soba lub ryżowy
  • mięta lub kolendra
  • szczypta czarnego sezamu lub czarnuszki
  1. Pomarańczę obieramy ze skórki i wycinamy fileciki (bez białej skorki "albedo").
  2. Wołowinę kroimy w cieniutkie paseczki, w przypadku np. części zrazowej, wcześniej rozklepujemy delikatnie mięso tłuczkiem.
  3. W woku rozgrzewamy łyżkę oleju, wrzucamy posiekaną w piórka cebulę, posiekany drobno imbir i papryczkę chilli.
  4. Po minucie wrzucamy paseczki wołowiny, zwiększamy płomień. Mięso przyprawiamy solą, pieprzem i smażymy minutę.
  5. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, sos sojowy i sos ostrygowy. Smażymy 2 minuty.
  6. Następnie dodajemy miód, paprykę i cynamon, podsmażamy kolejne 2 minuty.
  7. Wrzucamy fileciki z pomarańczy (można pokroić w kostkę) i wlewamy sok z pomarańczy. Całość dusimy kilka minut, aż sos się zredukuje i zagęści od miąższu pomarańczowego.
  8. Sos próbujemy i w razie potrzeby przyprawiamy jeszcze solą, pieprzem, miodem lub chilli.
  9. Danie serwujemy z ryżem lub ulubionym azjatyckim makaronem. Dodatkowo można udekorować kawałkami pomarańczy, ziołami i sezamem lub czarnuszką.
* Przed gotowaniem sprawdź ostrość papryczki i dostosuj ilość do swoich upodobań. Jeśli nie przepadasz za pikantnymi daniami to pozbądź się pesteczek.

** Jeśli nie masz sosu ostrygowego, dodaj dodatkową łyżkę miodu oraz łyżkę sosu sojowego.
Tosia

wtorek, 10 marca 2015

Wtorek z kaszą #44: Jaglane brownie z batatem i pomarańczą


Wymarzył mi się intensywnie czekoladowy deser, najlepiej taki, którym można cieszyć się bez wyrzutów sumienia. Początkowo chciałam upiec pełnoziarniste czekoladowo-buraczane ciasto bez dodatku cukru. Jego słodycz pochodziłaby od buraczków. Na pewno byłoby pyszne, ale w mojej kuchni zamiast buraków znalazłam bataty. Od razu pomyślałam o tym, że słodkie ziemniaki w smaku i strukturze najbardziej przypominają mi dynie, z której to nie od dziś wiadomo, że wychodzą świetne desery.

Aby było lekko i zdrowo, zrezygnowałam z dodatku mąki, ciasto wiążą jajka i mus batatowy z akcentem pomarańczowym i cynamonowym, a trzyma je w całości jedynie kakao oraz ugotowana kasza jaglana. Po upieczeniu ciasto wyglądało na zwarte i gotowe do jedzenia, ale ponieważ wierzch był przez dodatek kaszy trochę popękany, zdecydowałam się na polewę z gorzkiej czekolady. Dodatkowo ozdobiłam je plastrami kandyzowanej pomarańczy. I wyszło jeszcze lepiej niż to sobie na początku wyobrażałam :)

A jeśli dodatki to dla Was za duże szaleństwo to polecam przepis na klasyczne jaglane brownie.

Jaglane brownie z batatem i pomarańczą/ (forma 18x21 cm)
  • batat (ok. 500 g)
  • sok z 1 pomarańczy (ok. 150 ml)
  • łyżka świeżo startej skórki z pomrańczy
  • 2 jajka
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 5 czubatych łyżek gorzkiego kakao (30 g)
  • 4 łyżki cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • szczypta soli
Polewa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • łyżka masła lub oleju rzepakowego
Kandyzowane plastry pomarańczy:
  • pomarańcza
  • 250 ml wody
  • 100 g cukru
  1. Batata obieramy, kroimy w kostkę, zalewamy zimną wodą, dodajemy 1/2 łyżeczki soli i gotujemy, aż zmięknie (ok. 20minut).
  2. Po tym czasie bataty odsączamy na sicie i studzimy. Łączymy ze szczyptą soli, skórką i sokiem z pomarańczy, miksujemy na gładkie puree.
  3. Mus z batata łączymy z cukrem, cynamonem i jajkami. Dodajemy ugotowaną kaszę oraz kakao, mieszamy dokładnie lub krótko miksujemy do połączenia składników.
  4. Formę wykładamy pergaminem, przelewamy ciasto, a wierzch wyrównujemy łyżką. 
  5. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku do temperatury 190 stopni przez 40 minut.
  6. Ciasto wyjmujemy z piekarnika i formy, studzimy na kuchennej kratce.
  7. W kąpieli wodnej (ustawiamy miseczkę z czekoladą i masłem nad garnkiem z gotująca się wodą) topimy czekoladę. Płynną czekoladą polewamy wierzch ciasta.
  8. Pomarańczę kroimy w półplastry. W garnku rozpuszczamy cukier w wodzie. Wrzucamy kawałki pomarańczy do gotującego się syropu, podgrzewamy 10 minut. 
  9. Odsączamy z syropu i plasterkami cytrusów dekorujemy wierzch ciasta.
  10. Brownie chłodzimy w lodówce przez minimum godzinę.
Tosia

poniedziałek, 9 lutego 2015

Zimowa sałatka z czerwonej kapusty, buraków i granatu


Tegoroczna zima w Trójmieście jest zdecydowanie bardziej szara niż biała. I chociaż lubię różne odcienie szarości np. w garderobie, to niekoniecznie za oknem. Kolory przemycam na każdym kroku w kuchni, aby walczyć ze stereotypami o nudnej i bezbarwnej zimowej kuchni.

Pomysł na dzisiejszą sałatkę zrodził się w trakcie zakupów. Wkładając do koszyka produkty zobaczyłam, że same się do mnie uśmiechały mówiąc "zrób z nas sałatkę".  Początkowo chodziła mi po głowie bordowa wersja Coleslaw z pieczonymi burakami, grantem i czerwoną kapustą. Robiłam podobną jakiś czas temu i wyszła całkiem niezła. Mam jednak w domu dzisiaj gości, w tym koleżankę wegankę, dlatego szybko zmieniłam dla niej plany i przygotowałam sałatkę w odsłonie wegańskiej.

Oprócz kapusty, pieczonych buraków i granatu, na półmisku znalazło się też pomelo, marchewka, ulubiona kolendra i chilli. Smak podkręca dressing na bazie czerwonych pomarańczy i syropu daktylowego oraz aromatyczne ziarna prażonych i roztartych w moździerzu ziarenek kolendry i kminu. Jeśli przerażają was trochę egzotyczne przyprawy to możecie z nich śmiało zrezygnować, jestem pewna, że sałatka będzie równie dobra. Polecam serwować ją z chlebkami naan.


Zimowa sałatka/ 4-6 porcji
  • 4-5 buraków
  • pół główki czerwonej kapusty
  • pół pomelo
  • granat (pestki + sok)
  • marchewka
  • pęczek kolendry
  • 1/2 papryczki chilli
Dressing:
  • sok z 2 czerwonych pomarańczy
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżki syropu daktylowego (można zastąpić syropem z agawy albo melasą)
  • 2 łyżki miodu
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżeczka kminu rzymskiego
  • łyżeczka kolendry
  • szczypta pieprzu cayenne
  • sól
  1. Buraki owijamy w folię aluminiową, wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez godzinę w 200 stopniach. Następnie studzimy, obieramy ze skórki (będzie gładko odchodzić) i kroimy w paseczki.
  2. Kapustę drobno szatkujemy, pomelo obieramy, obkrawamy z białego albedo i kroimy na kawałki. Marchewkę obieramy przy pomocy obieraczki na wstążki, chilli siekamy w plasterki, kolendrę rwiemy na mniejsze listki. Granat przekrawamy na pół, wyciskamy ręką sok do miski ze składnikami i wydobywamy pestki stukając drewnianą łyżką o owoc. Wszystko razem mieszamy.
  3. Ziarenka kolendry i kminu prażymy na suchej patelni i rozcieramy w moździerzu (lub używamy już mielonych przypraw).
  4. W słoiku łączymy składniki dressingu. Słoik zakręcamy i energicznie potrząsamy.
  5. Warzywa polewamy dressingiem, dokładnie mieszamy i próbujemy, w razie czego doprawiamy solą, octem lub miodem do smaku.
  6. Sałatka najlepiej smakuje gdy się przegryzie (przez minimum godzinę w lodówce). Podawałam ją z chlebkami naan.
Tosia

piątek, 6 lutego 2015

Pomarańczowa brioszka


Ostatnio mało piekę. Z pod moich rąk nie wychodzą serniki, ciasteczka, czy czekoladowe suflety. Dosłownie czasem pozwolę sobie na ciasto kruche, ale poza tym? Posucha.

No i przyznam, że mimo, że nie zaprosiłam gości na degustację zanim zaczęłam piec (zawsze wkopuję się w ten sposób), obleciał mnie strach. A co jak nie wyjdzie? Jak wszystko pójdzie nie tak? A co jak wszystko zapomniałam i nic już nie umiem?

Taki irracjonalny lęk jest całkiem motywujący!

I nic mi nie pasowało. Od konsystencji ciasta, do jego zbyt, moim zdaniem, szybkiego wyrastania, po zapach jaki wydobywał się z piekarnika. Do momentu, kiedy odkroiłam jeszcze lekko ciepłą kromkę. Nie mogłam uwierzyć, wyszła dokładnie taka jak wyjść miała. Ciągnący, maślany miąższ, lekko chrupiąca skórka i ten aromat prawdziwej pomarańczy.

Trik na dodanie cytrusów w całości wypatrzyłam kiedyś u Ani, która to z kolei wypatrzyła to u Nigelli. Na zeszłe święta zrobiłam polecane przez nią ciasto w wersji z całymi cytrynami. Mimo, że było smaczne, czegoś mi brakowało. Konkretniej, drożdży. Nie jestem wielką fanką ciasta proszkowego i kiedy tylko mogę zamieniam je na smak prawdziwej drożdżówki. Naprawdę polecam ten trik, bo żadne soki, czy ścieranie skórki nie zastąpi aromatu jaki uzyskacie przez dodanie puree z całego owocu.



Co do samego ciasta, nigdy wcześniej nie robiłam brioszki ręcznie. Zawsze pozostawiałam to mojemu kapitanowi hakowi, który wyrabiał ciasto za pomocą maszyny. Nie udało mi się niepostrzeżenie wynieść jej jednak z domu rodzinnego, więc życie przestało być proste. Ale to tylko pozory. Ręczne wyrabianie nie było wcale takie problematyczne, jak mi się wcześniej wydawało, a pod ciepłem rąk masło szybciej wniknęło do ciasta.

Moja brioszka wyszła nieco niedosłodzona. Zwiększyłam więc ilość cukru, abyście nie popełnili mojego błędu. Choć to, że jest mało słodka broni się, gdy jeszcze ciepłą posmarujemy masłem i miodem. Wtedy wydaje się, że nic jej nie brakuje.

Pomarańczowa brioszka (prostokątna foremka o długości 30 cm)

-600 g mąki
- 4 żółtka
- 125 g cukru
- 1 paczka suszonych drożdży (7 g)
- 250 g puree pomarańczowego*
- pół łyżeczki soli
- 1 łyżeczka cynamonu
- 150 g maślanki

-75 g masła

- 1 żółtko
- 1 łyżka mleka

  1. Na 20 minut przed rozpoczęciem zagniatania wyjmij masło z lodówki, aby było średnio-miękkie. 
  2. Pomieszaj ze sobą w misce mąkę, drożdże, cynamon, cukier i sól. 
  3. Dodaj puree, maślankę i żółtka. Zacznij zagniatać ciasto. 
  4. Gdy ciasto uzyska jednolitą konsystencję będzie lekko lepiące się do rąk. Niech cię to jednak nie zniechęca, zagniataj na tyle, ile się da przez kilka minut. 
  5. Zostaw ciasto na 10 minut, aby odpoczęło. 
  6. W tym czasie pokrój masło w małe kosteczki. 
  7. Zacznij znowu zagniatać ciasto i powoli dodawaj do niego kosteczki masła. 
  8. Ciasto zacznie wyraźnie zmieniać konsystencję na bardziej gładką. Będzie też łatwiejsze do zagniatania. 
  9. Gdy wrzucisz już całe masło, zagniataj aż kawałki masła przestaną być widoczne. 
  10. Wyjmij ciasto na oprószony mąką blat, uformuj z niego kulę, obtaczając ciasto z każdej strony delikatnie w mące. 
  11. Kule uformowaną z ciasta włóż do miski i przykryj folią do żywności. Pozostaw w temperaturze pokojowej na ok. 1,5 h. W tym czasie ciasto powinno podwoić objętość. 
  12. Po upływie tego czasu przełóż ciasto do 30-centymetrowej, wysmarowanej z każdej strony masłem (lub wyłożonej papierem do pieczenia) formy. Uklep ciasto w formie i pozostaw jeszcze na 45-60 minut w temperaturze pokojowej do ponownego wyrośnięcia. 
  13. Przed upływem czasu wyrastania rozgrzej piekarnik do 180 stopni. 
  14. Roztrzep w miseczce żółtko z mlekiem. Posmaruj tą mieszaniną cały wierzch brioszki, aby upieczona miała ładny, brązowy kolor. 
  15. Piecz ok. 35-40 minut aż po wsadzeniu w ciasto drewnianego patyczka, nie będzie się przyklejać do niego ciasto. 
  16. Wystudź na wyjętej z piekarnika kratce, aby ciasto nie zaparzyło się od dołu.

*Jedną, średniej wielkości pomarańczę wyszoruj dokładnie ostrą szmatką i włóż do garnka. Zalej wodą i zagotuj. Gdy woda zacznie się gotować, wylej ją i wlej nową porcję. Ponownie zagotuj. Gotuj ok. 1,5 h, wylej wodę i ostudź. Całą, ugotowaną pomarańczę (razem ze skórką) zmiksuj na gładką masę. Z jednej pomarańczy powinno wyjść około 250 g puree.

Śliwka

środa, 4 lutego 2015

Pierogi z kaczką w pomarańczowym maśle


Początek roku to mało sympatyczny czas na straganach, ale "Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Tym sposobem eksperymentuję z pęczkami zimowego bukietu - jarmużu i wciąż na nowo poznaję się z warzywami korzeniowymi. Z korzeniowych rozgrzewaczy polecam np. kremową zupę z pieczonego selera. Trwa także sezon na czerwone pomarańcze, od których jestem zimą trochę uzależniona. Zazwyczaj wyciskam z nich po prostu sok, a ostatnio robiłam też orange curd do czekoladowo-pomarańczowego sernika, ale pojawiły się nawet w daniu wytrawnym.

Po cichu marzę o wiośnie, a ponieważ za oknem mamy solidny nawrót zimy, wykorzystałam wolny dzień i postanowiłam poprawić sobie humor pierogami. Lepienie jest dla mnie zajęciem niezwykle relaksującym, a jeszcze więcej radości przynosi konsumpcja i obserwowanie pierogowego progresu :)

Pierogi z kaczką w pomarańczowym maśle wpadły mi w oko już rok temu, kiedy przeglądałam książkę Anny Applebaum-Sikorskiej "Przepisy z mojego ogrodu". Pierogi wersji autorki są podawane z farszem z kawałkami pieczonej kaczki i czerwoną kapustą, całość otulona topionym masłem z nutą pomarańczową. To zestawienie smakowe bardzo do mnie trafiło, więc i wiedziałam, że prędzej czy później odtworzę je po swojemu.


Ciasto do pierogów zazwyczaj robię w ten sam sposób, nie dodaję jajek, ważnym elementem jest gorąca woda i oliwa lub topione masło, które sprawiają, że pierogi są cudownie elastyczne. Farsz przygotowałam również w inny sposób niż w książce. Zmiksowałam piersi kaczki ze skórą (aby mięso nie było za suche) i podsmażyłam na patelni z cebulą i tymiankiem.

Gdy odcedziłam z wody pierwszą partię pierogów i spróbowałam jak smakują, poczułam lekkie rozczarowanie. Smakowały dobrze, ale jak zwyczajne pierogi z mięsem. Postanowiłam jednak się nie poddawać i postępować dalej według zamysłu w oryginalnym przepisie. Pierogi odsmażałam w pomarańczowym maśle, które dzięki skromnemu dodatkowi cukru sprawiło, że się w nim karmelizowały niczym Crêpes Suzette. Nabrały koloru i stały się przyjemnie chrupiące. Karmelizowanie wspaniale podkręciło smak kaczki, która jednak zaczęła grać główną rolę. Cuuudowne, bardzo polecam miłośnikom kaczki!


Pierogi z kaczką w sosie pomarańczowym/ 30 sztuk
Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 200 ml letniej wody
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżeczka soli
Farsz:
  • 3 piersi kaczki ze skórą
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • garść listków tymianku
  • żółtko
  • kilka łyżek bułki tartej 
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżeczka miodu
  • świeżo mielony  pieprz
  • sól
Masło pomarańczowe:
  • 100 g masła
  • 4 łyżki cukru
  • skórka z 1 pomarańczy
  • sok z 1 pomarańczy 
 Ciasto:
  1. Mąkę wsypujemy do misy lub na stolnicę, dodajemy sól. Wlewamy powoli letnią wodę z oliwą.
  2. Ciasto wyrabiamy, aż będzie elastyczne i osiągnie formę kuli. W razie potrzeby podsypujemy ciasto dodatkowo porcją mąki lub wlewamy więcej wody.
  3. Wyrobione ciasto dzielimy na kilka części. Stolnicę  oprószamy mąką, jedną część ciasta cienko wałkujemy, resztę przykrywamy, aby nie wyschło.
  4. Wykrawamy z ciasta kółka o średnicy ok. 8-10 cm.
  5. Na środku każdego koła kładziemy łyżkę farszu, lepimy pierożki, zlepiając boki ciasta. Przekładamy je na tacę wyłożoną ściereczką.
  6. Pierogi gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie z łyżką oliwy. Gotujemy przez 4 minuty lub do momentu ich wypłynięcia. Odcedzamy z wody.
Farsz:
  1. Piersi kaczki wrzucamy do naczynia malaksera i miksujemy na mielone mięso. 
  2. Na patelni podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę. Po kilku minutach dodajemy mięso kaczki, smażymy 3 minuty.
  3. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekany tymianek, ocet balsamiczny, miód, sól i pieprz. Całość podsmażamy jeszcze kilka minut.
  4. Farsz studzimy, następnie dodajemy żółtko i kilka łyżek bułki tartej, mieszamy, aby masa była zwarta.
Masło pomarańczowe:
  1. Cukier miksujemy ze skórką pomarańczową. 
  2. Dodajemy miękkie masło i dalej miksujemy.
  3. Na koniec wlewamy sok ze świeżo wyciśniętej pomarańczy i jeszcze raz miksujemy.
  4. Na pomarańczowym maśle odsmażamy ugotowane i odcedzone z wody pierogi. Posypujemy tymiankiem i świeżo tartą skórką z pomarańczy.
Tosia

środa, 7 stycznia 2015

Napar z pomarańczy, imbiru i goździków


Rano usiadłam do postu pisząc, że mamy piękny "złoty polski" styczeń tego roku. Wróciłam do tekstu wieczorem, aby dokończyć pisać przepis, a tu niespodzianka - w Gdyni jest biało! Pogoda płata nam figle, jak zawsze. Nie pisałabym o złotym styczniu wcale ironicznie, wystarczyło pojechać za miasto, aby się o tym przekonać.

Wybraliśmy się kilka dni temu na małą wycieczkę. Początkowo planowaliśmy poszukiwać pierników w Toruniu, ale ostatecznie pojechaliśmy na Wyspę Sobieszewską. Kontakt z naturą uspokaja, a wiatr oczyszcza brudne myśli, dzięki temu łatwiej optymistycznie zaplanować nowy rok.

W trakcie lub po spacerze koniecznie trzeba ogrzać się ciepłym napojem. Niezależnie od kolorów zimowego pejzażu. Ostatnio gustuję w ziołowych i cytrusowych naparach, szczególnie pomarańczowych. Poniżej prosty przepis. Reszta opowieści w obrazkach.



Napar z pomarańczy, imbiru i goździków / 2 kubki
  • pomarańcza
  • 2 plastry imbiru
  • 2 goździki
  • 2 łyżki miodu/syropu z agawy/syropu z pędów sosny
  • woda
  • laska cynamonu (opcjonalnie)
  1. Pół pomarańczy kroimy na plasterki, a każdy plaster na 4 części. Wrzucamy je do szklanek, dodajemy po goździku, plastrze imbiru i lasce cynamonu (opcjonalnie).
  2. Z drugiej części pomarańczy wyciskamy sok, rozlewamy do szklanek i dodajemy po łyżce miodu.
  3. Składniki zalewamy wrzącą wodą, mieszamy i odstawiamy na kilka minut.
Ps. Pomarańczę najlepiej wybrać ekologiczną lub sparzyć skórkę wcześniej wrzątkiem.
Tosia

środa, 3 grudnia 2014

Brownie piernikowe


Za oknem wciąż szarości, ale straszą jakby mniej, może dlatego, że nie są już listopadowe. Każdy kolor ma swoje odcienie, marzy mi się, aby przed świętami szarość złagodniała przemieniając się w biały puch.

Powoli myślę o świątecznych przepisach, role w słodkim menu już prawie obsadzone, będzie kremowy sernik (jak co roku inny), piernik staropolski (ulubiony!) i błyszczący od lukru makowiec (przepis). Jednak nikt nie powiedział, że słodkościami nie można umilać życia także przed świętami.

W mikołajkowy weekend proponuję zrobić sobie czekoladowy prezent w postaci wilgotnego ciasta. Upiec klasyczne brownie wzbogacone o dodatek kandyzowanej skorki pomarańczy oraz przyprawy do piernika i wybrać się na spacer w poszukiwaniu śniegu :)



Brownie piernikowe/ 18,5x21 cm

  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200 g masła
  • 3 jajka
  • 130 g cukru
  • 180 g mąki pszennej
  • 100 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki przyprawy korzennej (przepis)
  1. Do rondla wlewamy wodę, podgrzewamy. Nad rondelkiem umieszczamy miskę z czekoladą i masłem, topimy w kąpieli wodnej, następnie studzimy.
  2. Jajka ubijamy z cukrem na kogel-mogel. Stopniowo wlewamy roztopioną czekoladę i mieszamy lub ubijamy mikserem.
  3. Dosypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia, przyprawą korzenną i skórką pomarańczową. Jeszcze raz mieszamy.
  4. Prostokątną formę smarujemy masłem (można dodatkowo wyłożyć jeszcze pergaminem). Przelewamy ciasto do formy, wierzch wyrównujemy łyżką.
  5. Brownie pieczemy przez ok. 20-25 minut w 180 stopniach. Po upieczeniu powinno być wilgotne.
Tosia

wtorek, 29 kwietnia 2014

Wtorek z kaszą #8: Wiosenne sajgonki z kaszą jaglaną i szparagami









































Nadchodzi najpiękniejszy czas w roku! Warzywniaki oferują nam coraz więcej cudownych, sezonowych składników, że aż trudno się zdecydować co wybrać. Jednocześnie za oknem świeci słońce, a to zachęca do wszelkiego rodzaju aktywności na świeżym powietrzu. Zbliża się majówka i trochę szkoda zmarnować wolny czas na mieszanie cały dzień w garnkach. 

Dlatego idealnym kompromisem może być przygotowanie wiosennych przekąsek, zapakowanie ich do plecaka/wiklinowego koszyka i udanie się na piknik/wycieczkę rowerową. A jeszcze lepiej, jeśli nasze przekąski będą lekkie i zdrowe. Szczególnie, że dziś wypada wtorek z kaszą!

Moją dzisiejszą propozycją są wiosenne sajgonki. Na blogu znajdziecie już kilka przepisów, ale zawsze w farszu znajdował się makaron ryżowy. Tak było w przypadku wiosennych sajgonek z : kurczakiem, w liściach szpinaku, z grillowanym łososiem, z kurkami, pesto pietruszkowym i z pistacjami. A także w sajgodziankach i pieczonych sajgonkach w cieście filo.
Jak widać każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie, ale liczę na to, że spodobają Wam się również sajgonki z farszem z kaszy jaglanej. 
Oprócz kaszy w środku zawijasków znalazły się też zielone szparagi, mango, marchewka i zioła. W połączeniu z orzechowym sosem tworzą zdrową i wiosenną przekąskę idealną :)


Wiosenne sajgonki z kaszą jaglaną i szparagami/8 sztuk, 16 połówek
  • 8 płatów papieru ryżowego
  • 8 szparagów
  • 1/2 mango
  • marchewka
  • świeże zioła (u mnie bazylia i melisa)
  • Kasza:
  • 300 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/2 suszonych płatków chilli
  • 2 łyżki miodu lub syropu z agawy
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • Sos orzechowo-pomarańczowy:
  • 80 g orzechów arachidowych niesolonych
  • sok z 1/2 limonki
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/2 suszonych płatków chilli
  • łyżeczka sosu sojowego
  • 3 łyżki oleju arachidowego
  1. Szparagi myjemy, odłamujemy twarde końcówki, obieramy zostawiając główki i gotujemy we wrzącej, posolonej wodzie przez ok. 6 minut.
  2. Ugotowaną kaszę jaglaną mieszamy ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy, tartym imbirem, płatkami chilli, sosem sojowym i syropem z agawy/miodem.
  3. Do pojemnika malaksera wrzucamy orzechy arachidowe, dodajemy sok z cytrusów, płatki chilli, tarty imbir, sos sojowy oraz olej arachidowy. Całość miksujemy na gładki sos.
  4. Marchewkę i mango obieramy, kroimy w cienkie słupki.
  5. Na blacie stawiamy deseczkę, na której kładziemy czystą ściereczkę. Obok stawiamy miskę z ciepłą wodą, miseczkę z farszem z kaszy jaglanej. Ugotowane szparagi, pokrojoną w słupki marchewkę i mango oraz zioła.
  6. Bierzemy pierwszy płat papieru ryżowego, maczamy go w ciepłej wodzie przez kilka sekund i kładziemy na ściereczce. Na środku lub na dole koła umieszczamy ok. łyżki kaszy jaglanej, na to kładziemy mango, marchewkę oraz szparag przekrojony na pół. Składniki przykrywamy ziołami.
  7. Zawijamy sajgonkę zaczynając od dołu, następnie zginając boki i zawijając ją na koniec jak roladkę (tak jak na ruchomym zdjęciu tutaj).
  8. Zawiniętą sajgonkę kroimy pod skosem na pół. Z kolejnymi sajgonkami czynność powtarzamy.
  9. Tak przygotowane wiosenne sajgonki chłodzimy w lodówce lub podajemy od razu z orzechowym sosem.
Tosia

sobota, 19 kwietnia 2014

Pomarańczowa babka drożdżowa


Jak tam wasze przygotowania świąteczne? U mnie w tym roku przebiegają nieco inaczej. Nie jestem w Polsce, więc nie mam możliwości odbycia prawdziwych, tradycyjnych świąt z braku typowych, polskich składników. Robię co mogę, ale na spokojnie. Wychodzę z założenia, że święta są po to, aby odpocząć, a nie siadać do stołu i przeklinać spędzone nad garami godziny.

Będzie bardzo minimalistycznie. Z wielkanocnych przysmaków jajka i babka. Ale za to naprawdę fajna babka:)

W okresie bożonarodzeniowym podpatrzyłam u Ani ciasto zrobione na całych, gotowanych długo mandarynkach. Postanowiłam spróbować, z tym że mandarynki zastąpiłam cytrynami. Było naprawdę pyszne, wilgotne, bardzo aromatyczne i lekko kwaskowate. Zakodowałam więc ten patent. Wszystko po to, aby w okresie wielkanocnym ten sam numer wykręcić z moją babką. Tym razem jednak użyłam pomarańczy (z ogrodowego drzewa, taki luksus).

Na szczęście postanowiłam wczoraj zrobić próbę generalną. Efekt? Totalny zakalec. Do tego wszystkiego jak zwykle zapomniałam, że próbowanie karmelu palcami nie jest najlepszym pomysłem (zawsze mi się to zdarza) i skończyło się na (na szczęście lekkich) poparzeniach. Wiedziałam jednak, co zrobiłam źle i dzisiaj poprawiłam mój błąd. Prezentuję wam przepis na przepyszną, wielkanocną babkę!

Pomarańczowa babka drożdżowa 

Zaczyn drożdżowy:
- 150 g mąki
- pół łyżeczki suszonych drożdży
- 150 ml ciepłej wody

Ciasto właściwe:
- cały zaczyn
- 500 g mąki
- 100 g rozpuszczonego masła
- 175 g cukru
- porządna szczypta soli
- 5 żółtek
- 1 pomarańcza

  1. Pomieszaj w misce składniki na zaczyn. Przykryj miskę folią i odstaw w ciepłe miejsce na ok. 3- 4 godziny, aż zacznie mocno bąbelkować. 
  2. Pomarańcze gotuj w garnku z wodą przez ok. 1 godzinę. Powinna znacznie zmięknąć. Odcedź i wystudź. 
  3. Pomarańczę zmiksuj blenderem. Dodaj do niej roztopione masło i zaczyn. Wymieszaj. 
  4. W innej misce utrzyj żółtka z cukrem i szczyptą soli aż nabiorą jaśniejszej, prawie białej barwy. 
  5. Dodaj żółtka do mieszaniny pomarańczowej i całość dobrze wymieszaj.
  6. Dodaj mąkę i wymieszaj aż całość osiągnie jednolitą masę. 
  7. Formę do babki dobrze natłuść i obsyp bułką tartą lub mąką, aby ciasto się nie przykleiło/. 
  8. Przełóż masę do formy na babkę i przykryj formę materiałową szmatką. 
  9. Odstaw w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 1,5 h. 
  10. Przed upływem czasu wyrastania rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
  11. Wstaw formę do piekarnika i piecz ok. 40 minut, aż po wsadzeniu w ciasto wykałaczki nie przyklei się do niej ciasto. 
  12. Wyjmij obracając formę do góry nogami.
Śliwka

niedziela, 23 marca 2014

Śniadanie do łóżka #133: Jaglanka z karmelizowanymi pomarańczami


Znienacka dopadło mnie choróbsko. Ot tak, położyłam się wieczorem spać zdrowa i pełna energii, a obudziła mnie gorączka, kaszel i okropny ból gardła. Wydawałoby się, że weekend mam więc z głowy, ale nic bardziej mylnego. Przymusowe koczowanie w domu nie jest to może najprzyjemniejszą rzeczą jaką możesz zrobić w weekend, ale z drugiej strony kuchnia przyciąga mnie jak magnez. Jem długie, pyszne śniadania, miksuje sobie wymyślne smoothie i bawię się domowym makaronem. 

Cały plan psuje mi tylko True Detective, który wciąga mnie do reszty. Jem i oglądam, dawno nie miałam takiego komfortu. 

Wiem, że o kaszy ostatnio na blogu dużo, ale właściwie czemu nie? Jest tak różnorodna, że jedno danie nie przypomina drugiego. Wobec tego bezczelnie wykorzystam ją po raz kolejny i przedstawię wam jedno z moich ulubionych śniadań- jaglankę. Jaglanka to kuzynka owsianki, też na mleku, ale kasza. Można zestawić ją z różnymi dodatkami, na wytrawnie (przyznam, że jeszcze do wytrawnej, śniadaniowej wersji nie dojrzałam) i na słodko. Często stawiam na klasyk- mus jabłkowy i cynamon. Dzisiaj jednak poszłam w inną stronę. Szybko skarmelizowałam pomarańcze, ułożyłam je na jaglance i polałam powstałym pomarańczowym syropem. 

Dobre. Naprawdę dobre. I stawia na nogi. 

Jaglanka z karmelizowanymi pomarańczami (1 porcja)

-50 g kaszy jaglanej (waga suchej kaszy)
- 200 ml mleka
- duża szczypta soli

- pół pomarańczy (i skórka z tej połówki)
- 2 łyżki brązowego cukru
- 4 łyżki wody

  1. Kaszę wysyp na sitko. Przepłucz zimną wodą, a następnie przelej wrzątkiem, aby pozbyć się goryczki. 
  2. Zagotuj mleko. Gdy zacznie bulgotać dodaj kaszę i sól. Gotuj (ostrożnie, aby nie wykipiało) aż kasza pochłonie mleko. Powinno to potrwać ok. 15 minut. 
  3. Pomarańczę umyj i zalej wrzątkiem. Zetrzyj skórkę. Obierz ze skórki i pokrój w plastry. 
  4. Na patelnię wysyp cukier i zalej wodą. Dodaj skórkę z pomarańczy. Zagotuj. Od momentu pokazania się bąbelków gotuj, nie mieszając, ok. 4 minuty. 
  5. Zdejmij z ognia, dodaj plastry pomarańczy i wymieszaj. Połóż patelnię z powrotem na ogień i smaż jeszcze ok. 2 minuty.
  6. Jaglankę umieść w miseczce, ułóż na niej plastry pomarańczy i polej powstałym syropem. 
Śliwka


sobota, 11 stycznia 2014

Słodka sobota #127: Czekoladowe ciasteczka z pomarańczą


Czekoladowe ciasteczka nie potrzebują chyba reklamy, więc rozbudowany wstęp byłby tu zbędny. Kochają je dzieci, młodzież, kobiety, mężczyźni, nawet drwale i krasnale!


Czekoladowe ciasteczka z pomarańczą/20-25 sztuk
  • 125 g miękkiego masła
  • 150 g trzcinowego cukru (lub mniej białego np. 120 g)
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 50 ml soku z pomarańczy
  • skórka z pomarańczy
  • jajko
  • 250 g mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 80 g czekolady (u mnie trochę mlecznej, białej i gorzkiej)
  1. Nad rondelkiem z gotującą się wodą umieszczamy miseczkę, a w niej połamaną tabliczkę gorzkiej czekolady. Rozpuszczamy w kąpieli wodnej, następnie studzimy.
  2. W misie ucieramy masło z cukrem, aż masa będzie puszysta. Do oddzielnej miseczki wbijamy jajko, rozbełtujemy je, dodajemy skórkę ze sparzonej pomarańczy oraz sok, mieszamy.
  3. Do masy maślanej dodajemy jajko razem z sokiem i dalej ucieramy masę. Następnie wlewamy topioną i ostudzoną czekoladę. 
  4. Dalej ucierając masę, wsypujemy w dwóch partiach mąkę z proszkiem do pieczenia. Dodajemy posiekaną w drobne kawałeczki pozostałą czekoladę. Mieszamy do połączenia.
  5. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Blachę wykładamy pergaminem lub matą silikonową.
  6. Z masy formujemy kulki wielkości orzecha włoskiego (lub trochę większe), spłaszczamy je delikatnie i układamy w kilku centymetrowych odstępach na blasze. Pieczemy przez 9-11 minut.
  7. Upieczone ciasta przekładamy na kuchenną kratkę.
Tosia

czwartek, 9 stycznia 2014

Sałatka z czerwoną komosą ryżową, pieczonymi burakami, pomarańczą i granatem



Usiadłam przy oknie z kubkiem jaśminowej herbaty. Świat wydaje się być dzisiaj tak szary i smutny, że nie zachęca do dalekich spacerów. Najchętniej owinęłabym się w koc i została człowiekiem burrito. 
Nawet morze przybrało odcień szarości, a jego pas zlewa się z siwym niebem. Czuję, że od pejzażu i ja robię się blada, wkrótce zostaną po mnie tylko czerwone paznokcie. 
Ratunek odnalazłam w miseczce energetycznej sałatki, od której bije ciepłym kolorem i zdrowiem.
Znajdziecie w niej czerwone ziarenka komosy ryżowej (więcej o niej tu i tu), kawałki pieczonych buraków, cząstki pomarańczy, ziarenka granatu, prażone płatki migdałowe i dressing z imbirową pastą tahini. Dzięki niej, mój mały świat znów nabrał koloru!


Sałatka z czerwoną komosą ryżową, pieczonymi burakami, granatem, pomarańczą i imbirową pastą tahini/2-3 porcje
  • szklanka czerwonej komosy ryżowej
  • 2 szklanki wody
  • plaster imbiru
  • 3 pieczone buraki
  • pomarańcza
  • pestki granatu
  • płatki migdałowe
  • Dressing z imbirową pastą tahini:
  • 80 g sezamu
  • kilka łyżek oleju sezamowego lub innego oleju roślinnego
  • kilka łyżek oliwy
  • sok z 1/2 cytryny
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2-3 cm korzenia imbiru
  • sok z granatu
  • sól, pieprz
  1. Komosę ryżową wsypujemy do rondla, dodajemy plaster imbiru, odrobinę soli i zalewamy 2 szklankami wody. Gotujemy według wskazówek na opakowaniu, przez ok. 7-15 minut, aż quinoa wchłonie wodę. Ugotowaną studzimy.
  2. Na suchej patelni prażymy płatki migdałowe. Przesypujemy do miseczki i prażymy sezam. Po kilku minutach uprażony sezam przerzucamy do naczynia malaksera, dodajemy świeżo starty imbir oraz olej sezamowy/roślinny. Miksujemy krótką chwilę na gęstą pastę.
  3. Do tahini dodajemy teraz sok z cytryny i pomarańczy, kilka łyżek oliwy, sól i pieprz. Miksujemy raz jeszcze do uzyskania płynnego dressingu. Jego konsystencję kontrolujemy dodając sok z granatu lub kolejną łyżkę oliwy.
  4. Upieczone i obrane buraki kroimy w słupki lub kosteczkę. Filety pomarańczy dzielimy na mniejsze kawałki.
  5. Do miseczek przekładamy ostudzoną komosę ryżową, dodajemy pieczone kawałki buraka, pomarańczy, ziarenka granatu i prażone płatki migdałowe. Całość podajemy z dressingiem.
Jak upiec buraki?
  • Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Buraki owijamy w folię aluminiową i pieczemy przez 45-60 minut, aż będą miękkie. Upieczone studzimy, następnie swobodnie obieramy ze skórki.
Jak filetować pomarańczę?
  • Nożem odcinamy końcówki pomarańczy i stawiamy ją na blacie. Odcinamy na około skórkę razem z białą częścią owocu (albedo). Nacinamy pomiędzy błonkami segmenty pomarańczy, uzyskując zgrabne filety bez skórki.

* Połączenie pieczonego buraka i granatu podpatrzyłam u Ani.

Tosia

niedziela, 8 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy #8: Panna cotta z kandyzowaną pomarańczą




W połowie listopada, przy okazji przepisu na piernik staropolski, wymarzyłam sobie śnieg przed świętami. Chciałam obserwować jak puchate płatki kręcą w powietrzu piruety i tak też się stało. Jest zimno, ale staram się cieszyć białym puchem na każdym kroku, bo wprowadza mnie w świąteczny nastrój.
Pewnie zacznę trochę narzekać w styczniu, gdy będę już zmarznięta i spragniona słońca. Na razie śnieg inspiruje mnie w kuchni!

Włoska panna cotta kojarzy się najprędzej z orzeźwieniem i wakacyjną słodkością podawaną z sezonowymi owocami. Z drugiej strony, schłodzona, śmietankowa panna cotta może śmiało zdobyć tytuł śnieżnego deseru.

"Panna" jest niezwykle delikatna i aksamitna, w zimowej odsłonie dobrze kontrastuje z kandyzowanymi plastrami pomarańczy (które pasują też do sernika czekoladowo-pomarańczowego). Zachęcam do spróbowania z filiżanką gorącej czekolady, w trakcie przerwy w wycinaniu pierniczków :)


Panna cotta z kandyzowaną pomarańczą/ 4 porcje
  • 250 ml mleka
  • 250 ml śmietanki kremówki (30 lub 36 %)
  • laska wanilii lub łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 50 g cukru pudru
  • 3 płaskie łyżeczki żelatyny
  • Kandyzowane plastry pomarańczy:
  • duża pomarańcza lub dwie małe
  • 250 ml wody
  • 100 ml soku z pomarańczy
  • 150 g cukru
  • 2 goździki
Panna cotta:
  1. Żelatynę wsypujemy do kubeczka, dodajemy łyżkę zimnej wody, mieszamy i odstawiamy.
  2. Śmietankę oraz mleko wlewamy do rondelka. Dodajemy cukier puder. Laskę wanilii przecinamy wzdłuż na pół, czubkiem noża wyjmujemy ziarenka. Dodajemy je razem z opróżnioną z ziarenek laską do pozostałych składników w rondlu.
  3. Całość podgrzewamy na małym ogniu przez kilka minut. Do ciepłego mleka dodajemy namoczoną żelatynę, mieszamy energicznie trzepaczką i zestawiamy rondel z ognia.
  4. Tężejącą panna cottę przelewamy do kokilek/miseczek/filiżanek. Studzimy, następnie wkładamy do lodówki na minimum 3 godziny.
  5. Panna cottę podajemy w foremkach z plastrami kandyzowanej pomarańczy oraz z syropem utworzonym w trakcie gotowania. Aby deser podać na talerzy, wystarczy kokilkę włożyć na 30 sekund do miseczki z ciepłą wodą. Następnie odwrócić dnem do góry i przerzucić na talerzyk.
Kandyzowane plastry pomarańczy:
  1. Pomarańcze sparzamy i osuszamy.
  2. Do rondla wlewamy wodę oraz sok z pomarańczy. Dodajemy cukier i goździki. Stawiamy na małym ogniu. Gdy cukier się rozpuści i syrop zacznie się gotować, dodajemy cienko pokrojone plastry pomarańczy.
  3. Cytrusy gotujemy w syropie przez 30 minut. Następnie odsączamy je z syropu i przekładamy na pergamin lub całość przelewamy do wyparzonego słoiczka, który przechowujemy w lodówce.
Tosia

niedziela, 28 lipca 2013

Śniadanie do łóżka #108: Placuszki z pomarańczami


Moja dieta odzwierciedla moje podejście do wszystkiego co robię w życiu. Mam momenty chwilowego, nadmiernego wręcz entuzjazmu, żeby zaraz stwierdzić, że właściwie to już mi się nie chce. Konsekwencja nie jest moją dobrą stroną.

Dlatego co roku drżę o wakacje. Bo choćbym chciała się nawet porządnie odżywiać, to lato kojarzy mi się z puszczaniem hamulców, krwistymi burgerami i litrami sangrii. Mam wrażenie, że pozbawiając się tego, pozbawiam się dobrych wspomnień na cały rok. 

Pamiętam, że jakiś czas temu uśmiechnęłam się szeroko, gdy usłyszałam w filmie "Jedz, módl się i kochaj", jak bohaterka tłumaczy drugiej, że są w Rzymie po to, aby cieszyć się życiem, więc gdy nie mieści się w swoje dotychczasowe spodnie, niech sobie kupi większe. W pełni się zgadzam, nie można żyć z wyrzutami sumienia, gdy naokoło czai się tyle miłych okazji do korzystania z życia. Oczywiście pod warunkiem, że gdzieś w niedalekiej przyszłości czeka nas koniec tej rozpusty!

Uwielbiam się usprawiedliwiać, szczególnie publicznie. Chciałam po prostu znaleźć dobre wytłumaczenie na te pyszne, pomarańczowe placki, które przygotowałam na śniadanie. 

Najlepiej smakują w towarzystwie konfitury, lub po prostu posypane cukrem pudrem. 

Placuszki z pomarańczami (ok. 10 sztuk)
- 2 pomarańcze (w tym skórka z jednej)
- 4 jajka
- 5 łyżek cukru
- 1 łyżka masła
- 8 łyżek mąki
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- pół szklanki mleka

Sugerowane dodatki:
- ulubiona konfitura
- cukier puder
- jogurt owocowy
- poszatkowana czekolada

  1. Zetrzyj skórkę z jednej pomarańczy.
  2. Pokrój pomarańcze w plastry. Odrzuć najmniejsze a resztę okrój ze skórki. Odstaw na bok.
  3. Oddziel żółtka od białek.
  4. Żółtka zmiksuj przez kilka minut z cukrem aż masa nabierze jaśniejszego koloru.
  5. Białka ubij w oddzielnej misce ze szczyptą soli. Białka będą porządnie ubite, jeśli po przechyleniu naczynia do góry nogami masa się nie wyleje.
  6. Masło roztop w rondelku i wystudź.
  7. Dolej masło i dodaj skórkę z pomarańczy do masy z żółtkami.
  8. W innej miseczce pomieszaj dokładnie mąkę i proszek do pieczenia.
  9. Powoli dosypuj partiami mąkę z proszkiem do masy z żółtkami, cały czas miksując.
  10. Następnie, również cały czas miksując dolej mleko partiami.
  11. Na koniec do masy dodaj białka, ale już nie miksuj, a pomieszaj łyżką aż połączą się z resztą.
  12. Rozgrzej odrobinę tłuszczu na małej patelni.
  13. Smaż placki poprzez delikatne nałożenie dwóch łyżek masy na środek patelni. Przyda się okrągła "blokada" do naleśników.
  14. Gdy placek lekko zetnie się pod spodem, ułóż na środku naleśnika delikatnie plaster pomarańczy i przerzuć naleśnik, aby podsmażyć go ze strony pomarańczy.
  15. Podawaj z ulubionymi dodatkami.
Śliwka

poniedziałek, 27 maja 2013

Sałatka z botwinką, pomarańczą i chorizo



Niektórzy z podróży przywożą pocztówki, inni długopisy, a jeszcze inni po prostu dobre wspomnienia. Ja poza tymi ostatnimi nigdy nie mogę się powstrzymać od załadowania walizki od góry do dołu regionalnymi przysmakami. 

Kiedy ostatnio zaniosło mnie do Hiszpanii nie bardzo miałam czas, żeby pobuszować w lokalnych delikatesach. Nie przepuściłam jednak szansy i dopadłam kiełbasę chorizo tuż przed odlotem. Na dłuższą chwilę o niej zapomniałam, a gdy następnego dnia tradycyjnie przetrzepywałam torebkę w poszukiwaniu kluczy, zamiast nich wyjęłam z niej kiełbasę ku wielkiemu zdziwieniu obserwujących mnie ludzi. 

Po powrocie kiełbasa przejechała ze mną jeszcze dodatkowe 400 kilometrów i tak się do niej przyzwyczaiłam, że trudno mi było się z nią rozstać. Zastanawiałam się co zrobić by najlepiej wykorzystać jej możliwości. Postawiłam na coś, co będzie do niej dodatkiem, a nie na odwrót i zrobiłam lekki obiad- sałatkę. Nie zawiodła mnie. Jej smak świetnie podkreślała botwinka, pomarańcza i kozi, mój sałatkowy must-have.  

Sałatka z botwinką, pomarańczą i chorizo (4 porcje)
- 200 g chorizo
- 1 pęczek botwinki
- 100 g rukoli
- 2 pomarańcze
- 150 g miękkiego koziego sera
- 100 g ziaren słonecznika

Dressing:
- 3 łyżki oliwy
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżeczka ostrej musztardy
- 1 łyżka miodu

  1. Wymieszaj w dużej misce rukolę i liście botwinki.
  2. Chorizo pokrój w małe plastry, a resztę botwinki posiekaj (razem z drobnymi buraczkami na końcu). 
  3. Podsmaż przez chwilę chorizo. Nie ma konieczności dodawania tłuszczu, gdyż wytopi się z kiełbasy. Dodaj botwinkę i smaż jeszcze ok. 7 minut.
  4. W tym czasie okrój pomarańcze ze skórki i pokrój w małe kawałki. Dorzuć do miski.
  5. Kozi ser podziel łyżeczką na małe porcje i również dodaj do miski. 
  6. Do miski wsyp słonecznik.
  7. Gdy rukola i botwinka będą gotowe, dodaj je do sałaty.
Przygotuj dressing. Najlepiej zrobić go "na oko" mieszając składniki łyżeczką w filiżance i sprawdzając czy smak nam odpowiada. Przed podaniem dodaj dressing, wymieszaj dokładnie i podaj.

Śliwka 

sobota, 11 maja 2013

Słodka sobota #103: Pleśniak z rabarbarem i rabarbarowo-miętowy sorbet


Są pewne smaki do których chętnie wracamy, bo kojarzą nam się z beztroskimi momentami dzieciństwa. Są też takie, które zaczynamy doceniać z wiekiem. Niektórych dań i składników trzeba się nauczyć rozumieć, aby dobrze je przyrządzić i cieszyć się ich smakiem. 
Jako dziecko uparcie ignorowałam rabarbar. U cioci w ogródku można było znaleźć co roku rabarbar, z którego przygotowywany był kompot. Niestety za każdym razem, gdy go próbowałam, wykrzywiałam w grymaśny sposób usta. Może dlatego, że byłam znana z przesadnej miłości do cukru. Uwielbiałam zjadać bułkę kajzerkę posmarowaną masłem i posypaną cukrem, a mleko podawane do płatków śniadaniowych słodziłam przynajmniej trzema łyżkami cukru.
Z wiekiem wszystko się zmieniło. Nadal słodzę herbatę, czy kawę i lubię desery, ale tylko takie o umiarkowanej ilości cukru. Szerokim łukiem omijam wszystko co jest przesadnie słodkie i nie mam tutaj na myśli tylko jedzenia :) A na rabarbar czekam podekscytowana już od kilku sezonów!
Pewnie dla wielu osób, ciasto pleśniak kojarzy się z dziecięcymi latami. Ja również próbowałam je niejednokrotnie w tamtych czasach, ale w moim domu królowały zawsze inne ciasta. Od jakiegoś czasu chodzi za mną chęć spróbowania Pleśniaka jeszcze raz, aby zrozumieć tęsknotę za tym ciastem wielu osób. Pleśniak przygotowuje się z przeróżnymi owocami, ale zazwyczaj są one kwaskowate. Kojarzę wersję z konfiturą porzeczkową, powidłami śliwkowymi, czy wiśniami. Nie mogłam się powstrzymać, dlatego zrobiłam je po swojemu. Czyli z dodatkiem orange curd oraz rabarbaru. 
Do ciasta przygotowałam dodatkowo orzeźwiający sorbet rabarbarowo-miętowy, w końcu sobota to dobry czas, aby rozpieścić trochę swoje podniebienie :)


Pleśniak z orange curd i rabarbarem/ ciasto o średnicy 23 cm

  • Ciasto:
  • 375 g mąki pszennej
  • 3 łyżki cukru
  • 3 żółtka
  • 125-150 g masła
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • Beza:
  • 3 białka
  • 90 g cukru
  • łyżeczka octu winnego
  • Orange curd:
  • sok z 2 pomarańczy
  • skórka z 1 pomarańczy
  • 70 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej 
  • 80 g zimnego masła
  • Rabarbar:
  • 8 łodyg rabarbaru
  • łyżka masła
  • 4 łyżki cukru
  1. Mąkę przesiewamy na stolnicę, mieszamy z cukrem i proszkiem do pieczenia. Robimy wgłębienie i wbijamy żółtka. Do mąki dodajemy zimne masło i siekamy je nożem, zagniatając w ten sposób ciasto. Ciasto można też zagniatać kilka minut ręcznie lub mikserem. 
  2. Otrzymaną kulę z ciasta dzielimy na 3 części- 2 mniejsze i jedną większa. Do jednej z mniejszych kul dodajemy kakao i jeszcze chwilę je zagniatamy. Wszystkie porcje ciasta owijamy oddzielnie w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 40 minut lub do zamrażalnika na 20 minut.
  3. Robimy orange curd. Sok oraz świeżo startą skórkę wlewamy do rondelka. Dodajemy cukier i podgrzewamy składniki na małym ogniu. Do miseczki wbijamy jajka, dodajemy skrobię i mieszamy miksturę energicznie trzepaczką. Kilka łyżek podgrzanego soku wlewamy do jajek, mieszamy i przelewamy miksturę do garnuszka. Krem mieszamy trzepaczką i podgrzewamy kilka minut. Gdy masa zgęstnieje, zestawiamy rondelek z ognia i dodajemy zimne masło w kawałeczkach. Krem mieszamy i studzimy.
  4. Rabarbar myjemy, obieramy (jeśli jest to konieczne) i kroimy w kostkę. W rondelku topimy masło, wrzucamy rabarbar i dodajemy cukier. Całość dusimy na ogniu kilka minut, aż rabarbar zmięknie.
  5. Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki lub zamrażalnika. Tortownicę o średnicy 23 cm wykładamy od spodu pergaminem, a boki smarujemy miękkim masłem. Największą kulę z ciasta ścieramy na tarce o grubych oczkach, tworząc w ten sposób spód ciasta.
  6. Białka ubijamy z cukrem na sztywną pianę. Pod koniec ubijania dodajemy łyżeczkę octu.
  7. Na ciasto wykładamy orange curd, następnie wykładamy wcześniej przygotowany rabarbar. Na rabarbar ścieramy kulę z kakaowego ciasta. Na kakaowe ciasto wykładamy pianę z białek. Tworzymy ostatnią warstwę ścierając na tarce ostatnią kulę z jasnego ciasta.
  8. Tak przygotowane ciasto wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy w 180 stopniach przez 40 minut. Upieczony pleśniak studzimy i podajemy je z sorbetem miętowo-rabarbarowym.
Sorbet miętowo-rabarbarowy
  • 400 g rabarbaru
  • 100 ml wody
  • 80 g cukru
  • garść liści świeżej mięty
  1. Rabarbar myjemy i obieramy (jeśli jest taka potrzeba). Kroimy go w kostkę i wrzucamy do rondelka. Dodajemy wodę oraz cukier i podgrzewamy na małym ogniu. Rabarbar dusimy kilka minut, aż zmięknie. 
  2. Następnie odsączamy go z wody, wkładamy do wysokiego naczynia. Dodajemy liście świeżej mięty i miksujemy za pomocą blendera na gładki mus. 
  3. Gotowy mus rabarbarowy przekładamy do pudełka, który umieszczamy większej miski z zimną wodą. Gdy mus ostygnie, zamykamy pudełko pokrywką i wkładamy do zamrażalnika.
  4. Sorbet powinien się mrozić przez minimum 3,5 godziny. W tym czasie warto co mniej więcej godzinę, miksować sorbet blenderem, aby nie tworzyły się kryształki lodu.
  5. Zmrożony sorbet podajemy z ciastem.
Tosia

sobota, 30 marca 2013

Słodka sobota #97: Sernik pomarańczowo-czekoladowy


































W tym roku, podczas wielkanocnego śniadania, moje wyroby znajdą się na kilku stołach znajomych. Za mną wiele pracowitych godzin w kuchni. Na liście świątecznych zakupów znalazło się między innymi 60 jajek i 19 kostek masła. Upiekłam już 9 mazurków i 4 serniki. Powstały też schaby i pasztety, ale dziś wypada słodka sobota, dlatego skupię się na deserach.
Poniżej przedstawiam przepis na jeden z serników, który ostatnio bardzo mi zasmakował. Jego spód tworzy brownies, a w masę serową (z własnoręcznie  mielonego twarogu), wtopione jest orange curd z sycylijskich pomarańczy. Całość polana gorzką czekoladą i ozdobiona kandyzowanymi plastrami pomarańczy.
Z tym opisem zostawiam Was i wracam do kuchni. Może jeszcze ktoś zdąży się na niego skusić i upiec go na jutro? :)

Sernik pomarańczowo-czekoladowy/tortownica 23 cm
Spód brownie:
  • 110 g masła
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 2 jajka
  • 180 g cukru
  • 120 g mąki pszennej
Masa serowa:
  • 750 g twarogu dwukrotnie mielonego
  • 3 jajka
  • białko
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 180 g cukru
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 2 łyżki skórki z pomarańczy
Orange curd:
  • sok z 2 pomarańczy (u mnie czerwonych)
  • skórka z 1 pomarańczy
  • 80 g cukru
  • 2 jajka
  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki skrobi ziemniaczanej 
  • 100 g zimnego masła
Polewa czekoladowa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 30 g masła
 Plastry kandyzowanej pomarańczy:
  • pomarańcza (u mnie czerwona)
  • 125 g cukru
  • 150 ml wody 
  1. Zaczynamy od spodu. W rondelku rozpuszczamy 100 g czekolady oraz 110 g masła. W tym czasie ubijamy 2 jaka z cukrem na kogel-mogel. Rozpuszczoną czekoladę studzimy, a następnie wlewamy do masy jajecznej, cały czas ją ubijając. W 3 turach dosypujemy mąkę i mieszamy ze sobą wszystkie składniki.
  2. Tortownicę wykładamy od spodu pergaminem. Wylewamy na dno masę brownie. Formę wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 20 minut.
  3. Czas na orange curd. Świeżo startą skórkę oraz sok wlewamy do garnka. Dodajemy cukier i rozpuszczamy na małym ogniu. Do miski wbijamy jajka i żółtka, dodajemy skrobię i mieszamy trzepaczką. Kilka łyżek gotującego się soku wlewamy do jajek, mieszamy i wlewamy miksturę do garnka. Krem mieszamy trzepaczką i podgrzewamy przez kilka minut. Na koniec, gdy masa zgęstnieje, zestawiamy ją z gazu i dodajemy zimne masło w kawałeczkach. Masę studzimy.
  4. Przygotowujemy masę serową. Zmielony twaróg miksujemy z jajkami  na puszystą masę. Następnie dodajemy cukier, dalej ubijamy. Stopniowo wlewamy kremówkę, dodajemy też ekstrakt z wanilii oraz skórkę pomarańczową. 
  5. Z piekarnika wyciągamy podpieczony spód czekolady. Wylewamy na niego masę serową. Łyżką przekładamy punktowo orange curd, wtapiając w ten sposób krem i tworząc esy-floresy.
  6. Temperaturę piekarnika zmniejszamy do 130 stopni. Na dnie piekarnika stawiamy miseczkę ze stali nierdzewnej (lub po prostu żaroodporną). Do miseczki wlewamy wodę.
  7. Sernik pieczemy w naparowanym piekarniku przez 1,5 godziny. Po tym czasie, wyłączamy piekarnik, sernik zostawiamy na 20 minut w środku z uchylonymi drzwiczkami. Następnie ostudzony sernik chłodzimy w lodówce.
  8. Gorzką czekoladę oraz masło wkładamy do miseczki, którą stawiamy nad garnkiem z gotującą się wodą. Mieszamy, aż do rozpuszczenia.
  9. Roztopioną czekoladę wylewamy na schłodzony sernik wyrównujemy wierzch.
  10. Pomarańczę myjemy, osuszamy i kroimy w cienkie plasterki. W rondelku rozpuszczamy cukier w wodzie. Wrzucamy plastry pomarańczy i gotujemy 20 minut na małym ogniu.
  11. Kandyzowane plastry pomarańczy wyciągamy z syropu i przekładamy na pergamin. Gdy będą już odsączone z syropu, dekorujemy nimi wierzch sernika.
  12. Sernik przechowujemy w lodówce.
Tosia

niedziela, 10 marca 2013

Śniadanie do łóżka #90: Pancakes z karmelem pomarańczowym
































Jestem skłonna uwierzyć, że niedziela została specjalnie wymyślona, aby celebrować śniadania. Podświadomie układam dzień tak, aby co najmniej do południa nie mieć żadnych zobowiązań. Dlatego, gdy wczoraj wpadłam na pomysł zorganizowania śniadania dla kilku osób i zrobienia wieży z pancakesów prędko ugryzłam się w język. Mimo, że uwielbiam gotować dla przyjaciół, dawno nie czułam takiej ulgi, że niedzielne śniadanie po długiej sobotniej imprezie okaże się bezstresowe.

Powoli smażyłam naleśnika za naleśnikiem, od czasu do czasu podjadając coś z lodówki, więc gdy wreszcie udało mi się skończyć zabawę, nie byłam już ani trochę głodna. Dwadzieścia naleśników oblanych karmelem przypadło więc tylko jednej osobie. 

Pomarańczowy karmel to naprawdę dobra alternatywa dla tradycyjnie podawanego do pancakes syropu klonowego. Ostrzegam jednak, że to niezwykle sycąca forma śniadania. 

Pancakes z karmelem pomarańczowym (ok. 20 sztuk)
- 2 kubki mąki
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 4 łyżki cukru
- 1 opakowanie serka homogenizowanego (160 g)
- skórka z 1 pomarańczy
- 1 laska wanilii
- duża szczypta soli
- 1,5 kubka mleka
- 1 łyżka metaxy lub innego alkoholu
- 1 łyżka cynamonu
- sok z 1 cytryny

Karmel:
- pół kubka cukru
- pół kubka soku wyciśniętego z pomarańczy
- duża szczypta soli

  1. Pomieszaj wszystkie składniki na pancakes trzepaczką (laskę wanilii wcześniej przekrój na pół i użyj tylko ziarenek ze środka).
  2. Przygotuj karmel. Na suchą patelnię wysyp cukier i podgrzej chwilkę na dużym ogniu, aż zacznie się odrobinę rozpuszczać. Dodaj szczyptę soli i wylej sok na patelnię. Podgrzewaj na średnim ogniu, nie mieszając około 8 minut. Gdy bardzo mocno bulgocze, zmniejsz nieco ogień. Odstaw karmel na bok.
  3. Pancakes smaż na oleju, wlewając na patelnię grubą  na ok. pół centymetra warstwę ciasta. Smaż z dwóch stron i odkładaj na talerz.
  4. Podawaj pancakes oblane karmelem.
Śliwka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...