Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śniadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śniadanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 października 2018

Tortilla de patatas z pieczarkami, mascarpone i szczypiorkiem


Jesień to sezon na seriale, dlatego postanowiłam rozpocząć na blogu hiszpańską serię z przepisami na tapas. Można je podjadać na domówkach, albo siedząc przykrytym pod kocem, sącząc wino i oglądając seriale. Nie przegapcie kolejnych odcinków!

Kieliszek wina El Sol w słonecznym towarzystwie daje nadzieję na udany cały wieczór, ale to jeszcze obietnica bez pokrycia. Uwielbiam historię powstania kultury tapas. Hiszpańscy mężczyźni siedzący w barach bez partnerek, sami, chronili się przed insektami przykrywając kieliszki talerzykami. Szkoda by talerzyk leżał pusty, więc warto położyć na nim smaczne przekąski na zapas, i właśnie tak powstało tapas! Nazwa pochodzi od hiszpańskiego słowa "tapar", czyli przykrywać, a wspaniałe wino i przekąski od tego czasu to nierozłączna para.

Na pierwszy ogień serii tapas mój ulubiony klasyk - tortilla de patatas, czyli omlet z ziemniakami. Sprawdza się w każdych warunkach, na zimno i gorąco. Nie potrzebuje wcale dodatków, ale ja serwuję go z mascarpone, szczypiorkiem i pieczarkami. Przepis polecam gorąco, bo jest dziecinnie prosty. Zobaczcie sami na załączonym obrazku!





Tortilla de patatas z pieczarkami, mascarpone i szczypiorkiem
  • 5 jajek 
  • 50 ml mleka 
  • 400 g ziemniaków 
  • 3 pieczarki 
  • 70 ml oliwy do smażenia lub masła klarowanego 
  • 70 g sera Manchego 
  • łyżeczka wędzonej papryki 
  • sól, pieprz 
  • Do podania: 
  • mascarpone 
  • 2 pieczarki 
  • szczypiorek 
  1. Ziemniaki obieramy i kroimy w cienkie plasterki jak na chipsy. Na patelni rozgrzewamy oliwę lub masło klarowane. Wrzucamy ziemniaki i smażymy przez ok. 8 minut, aż będą miękkie i zmienią kolor na złocisty. Smażenie warto podzielić na 3 etapy, aby plasterki swobodnie się zmieściły na patelni. W ostatniej partii smażymy krótko pokrojone w plasterki pieczarki. Połowę zostawiamy do dekoracji, resztę dodamy do masy na omlet. 
  2. Usmażone chipsy odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego. 
  3. Do misy wbijamy jajka, roztrzepujemy je, dodajemy ziemniaki, pieczarki, wędzoną paprykę, sól, pieprz. Masa jajeczna powinna być lekko przesolona, dzięki temu tortilla po usmażeniu będzie miała odpowiedni smak. 
  4. Na patelni, na której smażyliśmy ziemniaki zostawiamy ok. 2 łyżki oliwy, resztę odlewamy. 
  5. Rozgrzewamy tłuszcz i wlewamy na patelnię jajka, wyrównujemy wierzch masy łyżką i posypujemy kawałkami startego sera. Smażymy ok. 4 minuty na małym ogniu. 
  6. Gdy brzegi omletu się zetną, zsuwamy go na talerz i odwracamy przerzucając go na patelnię na drugą stronę. Następnie dosmażamy jeszcze chwilę i zsuwamy na talerz. 
  7. Tortillę serwujemy z mascarpone, podsmażonymi pieczarkami i szczypiorkiem. Podajemy od razu lub kroimy na części i podajemy na zimno.
Tosia

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Kanapka z Halloumi, jabłkiem, karmelizowaną cebulą i kawowym majonezem do kawy Starbucks Keyna


Witajcie, tu kawowa swatka. Do Polski dotarła fala afrykańskich upałów, a gdy wszystko paruje warto pomyśleć o coffee pairingu. Tym razem postanowiłam znaleźć przyjemne towarzystwo dla kawy Starbucks Kenya. Jest delikatna i soczysta, a przy tym znana ze złożonego smaku. Kryje w sobie cytrusowe nutki, ponieważ trudno ją zdobyć. Plantacja, z której pochodzi obsadzona jest cytrusami, aby odstraszyć słonie, które chętnie ją podjadają.

Nie od dziś wiadomo, że kanapki najlepiej smakują na kanapie, ale w taką pogodę szkoda siedzieć w domu. Dlatego przygotowałam je wcześniej w domu, schowałam w teczkę i ruszyłam na wycieczkę. Chrupiąca kanapka składa się z kilku smacznych warstw. Bez obawy do cytrusowej kawy pasuje tu halloumi, jabłko i karmelizowana cebula. A żeby prowiant nie był za suchy dodałam majonez o smaku kawy.

Gdy sprawy się zbyt rozwarstwiają lepiej po prostu wyłożyć kawę na ławę, najlepiej w parku. W tym sezonie w modzie jest popijać kawę na lodzie, proponuję przygotować drink - coffee, gin & tonic. I tak zaczyna się magic!



Kanapka z Halloumi, jabłkiem, karmelizowaną cebulą i kawowym majonezem
  • 4 kromki chleba
  • 4 plastry Halloumi
  • 1/2 jabłka
  • roszponka
  • łyżka masła klarowanego
  1. Karmelizowana cebula: czerwona cebula, łyżeczka miodu, łyżeczka octu balsamicznego, łyżeczka masła klarowanego, sól, pieprz
  2. Kawowy majonez: 5 łyżek majonezu, 2 łyżki sosu sojowego, 2 łyżki zaparzonej kawy Kenya, 1/2 łyżeczki mielonej kawy Kenya, sól, szczypta pieprzu cayenne.
  3. Rozgrzewamy patelnię z masłem klarowanym, podsmażamy po 2 minuty z każdej strony plasterki jabłka, ściągamy na talerz. Dodajemy krążki czerwonej cebuli i podsmażamy ok. 4 minuty. Dodajemy miód, ocet balsamiczny i przyprawy. Karmelizujemy jeszcze krótką chwilę.
  4. Na maśle klarowanym podsmażamy kromki chleba z dwóch stron, aż będą rumiane. Na tej samej patelni kładziemy plastry halloumi i smażymy po ok. 3 minuty z każdej strony.
  5. W wysokim naczyniu łączymy majonez z kawą, sosem sojowym i przyprawami. Miksujemy blenderem na gładki sos.
  6. Chrupiące kromki chleba smarujemy majonezem, wykładamy halloumi, roszponkę, plasterki jabłka i karmelizowaną cebulę. Serwujemy na ciepło lub na zimno. 
Tosia

środa, 16 maja 2018

Bananowe placuszki z kawowym karmelem do kawy Starbucks Colombia Nariño


Łączenie się w pary to prawdziwa sztuka, szczególnie jeśli cenimy sobie balans smaków. Wie o tym Edytka z Randki w ciemno, jak i każda wróżka. Najłatwiej sprawdzić chemię między parą w trakcie rozmowy np. przy kolacji. Do risotto ze szparagami dobieramy białe wino, do steków wołowych czerwone, wszyscy są zgodni. Ale co z połączeniami śniadaniowymi?

Niedawno brałyśmy ze Śliwką udział w warsztatach kawowych zorganizowanych przez Starbucks, a ze szczególnymi wypiekami na twarzy słuchałam o sztuce coffee pairingu, czyli łączeniu w smakowite pary kawy z jedzeniem. Przyszedł jednak czas by sprawdzić to w swojej kuchni!

Na tapetę poszła kawa Starbucks Colombia, pochodząca z regionu Nariño w Kolumbii. Jest gładka, delikatna, a przy tym ma niezapomniany, głęboki smak z ziołowymi nutami i orzechowym finiszem. Kawę przygotowałam we French Pressie, a w między czasie przeglądałam francuską prasę. Moim pierwszym skojarzeniem po jej powąchaniu i spróbowaniu był karmel. 

Postanowiłam pójść o krok dalej i stworzyć nie tylko danie pasujące do porannej kawy, ale także z kawą w roli drugoplanowej. Zabrałam się za kawowy karmel, który na koniec podkręciłam szczyptą soli. Wiadomo jednak, że jedzenie karmelu na śniadanie to słodka przesada, potrzebna była zatem baza. Wybór padł na śniadaniowe placuszki z karmelizowanymi bananami. Postanowiłam nie robić sobie jaj, więc jajka zastąpiłam dodatkowo rozgniecionymi bananami. Słodko-słony karmel idealnie podbija głęboki smak kolumbijskiej kawy, a banany delikatnie łagodzą intensywne doznania. Placuszki polecam nie tylko bananom, zasmakują każdemu!



Bananowe placuszki z kawowym karmelem/4 porcje
Ciasto:
  • 200 g mąki pszennej
  • 2 banany
  • 250 ml mleka
  • 50 g cukru trzcinowego
  • 3 łyżki topionego masła klarowanego
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Do podania:
  • banan
  • wiórki kokosowe

Kawowy karmel:
  • 70 g cukru
  • łyżka wody
  • 150 ml zaparzonej kawy Colombia
  • 100 ml śmietanki kremówki 30%
  • szczypta soli

Placuszki:
  1. Banany rozgniatamy widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy cukier, mąkę, proszek do pieczenia.
  2. Powoli wlewamy mleko i mieszamy składniki do uzyskania gęstego i gładkiego ciasta. Na koniec dodajemy masło i jeszcze raz mieszamy.
  3. Wykładamy po łyżce ciasta na rozgrzaną patelnię. Placuszki smażymy po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
  4. Na łyżce masła klarowanego podsmażamy plastry banana, aż będzie rumiany.
  5. Placuszki serwujemy z karmelem kawowym, smażonym bananem i wiórkami kokosowymi.

Kawowy karmel:
  1. W rondlu podgrzewamy zaparzoną kawę z kremówką i solą.
  2. Do drugiego garnka wsypujemy cukier, dodajemy wodę. Podgrzewamy, aż cukier się skarmelizuje i nabierze złocistego koloru. W tym czasie nie mieszamy cukru, ewentualnie potrząsamy garnkiem.
  3. Garnek z karmelem zestawiamy z ognia, wlewamy połowę kawowej kremówki i mieszamy pilnując, aby masa nie wykipiała. Stawiamy na ogniu, dolewamy pozostałą część kremówki, zmniejszamy ogień i i gotujemy karmel przez niecałe 10 minut.
  4. Gęstym i gorącym karmelem smarujemy usmażone placuszki.
Tosia

poniedziałek, 26 marca 2018

Kanapka wielkanocna z domowym pasztetem


Nie śpię, bo robię pasztet. Tak bym mogła podsumować ostatnie wieczory.

Uznałam, że nie spocznę, dopóki nie zrobię idealnego pasztetu mojego dziadka, którego on niestety już dla mnie nie zrobi. Pasztet dziadziusia był słodki i dodatkowo wzbogacony o rodzynki i orzechy, konsystencję miał jak klasyczny pasztet, ale był nieco bardziej kremowy i zbity. Coś jak klasyczny sernik, ale wzbogacony o mascarpone.



A jaki ja osiągnęłam efekt? Nie byłam nawet blisko, a wszystko dlatego, że jak zwykle nie mogłam się powstrzymać od eksperymentów. Tu mleko, tam pieczone jabłko, trochę imbiru, zamiast rodzynek żurawina, zamiast orzechów laskowych pistacje. Kiedyś odtworzę przepis właściwy, będę skrupulatnie przestrzegać dziadkowych rad, ale na razie osiągnęłam wyższy stopień ekscytacji, stworzyłam zupełnie nowy i zupełnie pyszny wielkanocny pasztet.

Co go wyróżnia od reszty? Jest idealnie wilgotny, dzięki kilku sztuczkom, które opiszę w samym przepisie, a dzięki wspomnianym wyżej eksperymentom i charakterystycznym przyprawom (dużej ilości wędzonej słodkiej papryki i cynamonu) nabrał naprawdę wyjątkowego, niepowtarzalnego smaku.


Na tym mogłabym skończyć, ale jak już się pewnie domyśliliście oglądając zdjęcia, nie o pasztecie, a raczej NIE TYLKO o pasztecie będzie tu mowa. Chcę wam bowiem przedstawić moją ulubioną wielkanocną kanapkę, rarytas, na którym dla mnie Wielkanoc mogłaby się zacząć i skończyć ( i owszem, z rzeczonym pasztetem w roli głównej).

Co znajdziecie w idealnej kanapce wielkanocnej? Między grzankami (czasami, zamiast zwykłego chleba lubię też użyć grzanek z chałki) układam plaster pasztetu, przykrywam plastrem sera i zapiekam. Gdy ser już się bajecznie rozpuści, do środka wkładam porządną porcję sosu tatarskiego i rzeżuchę, której smak od zawsze kojarzy mi się z Wielkanocą.

Koniecznie spróbujcie, ale uważajcie, to połączenie jest naprawdę uzależniające. Będziecie marzyć o nim przez cały rok, aż w końcu znowu nadejdzie Wielkanoc i pod pretekstem pomocy w przygotowaniu dań dla rodziny, znowu zaproponujecie, że tym razem to wy upieczecie pasztet i przygotujecie sos tatarski. Niech resztą zajmą się inni :)

Kanapka wielkanocna (1 porcja)

- 2 kromki chleba
- 2 plastry pasztetu wielkanocnego
- 1 plaster sera
- 2 łyżki sosu tatarskiego 
- świeża rzeżucha
- masło

rozgrzej piekarnik do 180 stopni. chleb posmaruj masłem z dwóch stron. na jednej kromce ułóż 2 plastry pasztetu, przykryj plastrem sera i kolejną kromką. wstaw do piekarnika i piecz ok. 10 minut aż grzanki zbrązowieją a ser się rozpuści.
wyjmij z piekarnika, odchyl górną grzankę i w środku umieść sos tatarski i rzeżuchę.

Pasztet wielkanocny (2 prostokątne foremki dł. 30 cm)

- 1 kg łopatki wieprzowej
- 0,5 kg udek z kurczaka
- 0,5 kg udźca wołowego
- 0,5 kg pręgi wołowej bez kości
- 3 marchewki
- 3 pietruszki
- 2 cebule
- główka czosnku
- 5 cm kawałek imbiru
- 3 łyżki oleju rzepakowego
- 2 łyżeczki soli
- pieprz

- 10 liści laurowych
- 6 gwiazdek anyżu
- 1 łyżka ziela angielskiego
- 1 kora cynamonu

- 2 małe jabłka
- 2 bułki maślane (mogą być czerstwe)
- 1 szklanka czerwonego wina
- 1 szklanka mleka

- 2 łyżki słodkiej wędzonej papryki Kotanyi
- 2 łyżki cynamonu
- 2 łyżki mielonego czosnku
- sól
- pieprz

- 5 jajek
- 100 g suszonej żurawiny
- 100 g pistacji bez skorupek
- 200 g plastrów boczku

na blasze od piekarnika ułóż pokrojone na mniejsze kawałki mięsa, warzywa, przekrojoną wzdłuż główkę czosnku, pokrojony imbir. polej olejem, posyp solą i pieprzem, wymieszaj. piecz 15 minut w 200 stopni z funkcją grilla z góry, umieszczając blachę w górnej części piekarnika.

na dnie dużego garnka ułóż liście laurowe, gwiazdki anyżu, ziele angielskie i korę cynamonu, następnie do garnka przełóż zawartość blachy. zalej wodą, tak aby przykryła całość. gotuj na małym ogniu ok. 1,5 h.

piekarnik rozgrzej do 200 stopni, pokrój jabłka na kawałki, usuwając gniazda nasienne i piecz w żaroodpornym naczyniu ok. 20 minut. odstaw.

bułki poszarp na małe kawałki i zalej mlekiem i winem. odstaw aby nasiąkły.

po upływie tego czasu odcedź zawartość garnka, zachowując powstały bulion. poczekaj aż wszystko ostygnie. w maszynie do mięsa zmiel mięsa, warzywa, czosnek i imbir, pieczone jabłka, nasiąknięte bułki. dopraw wędzoną papryką, cynamonem, czosnkiem, solą i dużą ilością pieprzu. dodaj około 500 ml bulionu i wymieszaj.

zmiel jeszcze raz, posmakuj i sprawdź czy jest odpowiednio doprawiony. zmiel po raz trzeci.

żurawinę zalej wrzątkiem, aby lekko napęczniała. zostaw na kilka minut i odcedź.

białka oddziel od żółtek. żółtka dodaj bezpośrednio do pasztetu, a białka ubij w misce ze szczyptą soli.
do pasztetu dodaj żurawinę i pistację. mocno wymieszaj pasztet ugniatając go rękami, aby dobrze się skleił.
delikatnie wmieszaj białka za pomocą rąk lub łyżki.

wyłóż formę (dno i boki) plastrami boczku, aby pasztet nie przykleił się do formy.
rozgrzej piekarnik do 180 stopni. na dnie ułóż żaroodporne naczynie, lub głębszą blachę od piekarnika i nalej do środka wody, aby w piekarniku unosiła się nawilżająca pasztet para (jeśli woda wyparuje, dolewaj ją w miarę pieczenia).

masę na pasztet umieść w foremkach i uklep rękami. wstaw do piekarnika i piecz 2 h, następnie wyłącz piekarnik i daj pasztetowi stygnąć razem z nim jeszcze przez godzinę. wyjmij z formy i ostudź na kratce wyjętej z piekarnika. gdy w pełni ostygnie, przełóż do lodówki co najmniej na dobę przez planowanym spożyciem.

Sos tatarski 

- 5 jajek
- 90 g gęstej śmietany 18%
- 3 łyżki majonezu
- 1 łyżeczka musztardy (ja użyłam miodowej)
- 10 pieczarek z octu
- 8 korniszonów
- pół pęczka szczypiorku
- 1 łyżeczka cukru
- 1 łyżka soku z cytryny
- sól
- pieprz
ewentualnie: rzeżucha

zagotuj wodę w garnku. gdy zacznie wrzeć, delikatnie włóż jajka za pomocą łyżki i gotuj 10 minut. zahartuj zimną wodą i obierz ze skorupek.
przekrój jajka na pół, żółtka wrzuć do miski, białka poszatkuj.
do żółtek dodaj śmietanę i rozgnieć łyżką lub widelcem, aby otrzymać jednolity sos. dodaj białka, majonez i musztardę.
poszatkuj pieczarki, korniszony, szczypiorek (i ewentualnie rzeżuchę). dodaj do miski.
dodaj cukier i sok z cytryny. dopraw solą do smaku i dużą ilością pieprzu.

Śliwka

niedziela, 28 stycznia 2018

Śniadanie do łóżka #230: Placuszki ziemniaczano-twarogowe


Tak, tak, dobrze przeczytaliście- śniadanie do łóżka! Notka z tego cyklu, jak policzyłam, nie pojawiła się na blogu od kwietnia zeszłego roku! Może dlatego, że mniej więcej w tym samym czasie zaczęłyśmy z Tosią pracować nad naszą książką o śniadaniach właśnie i nie chciałyśmy zdradzać naszych nowych pomysłów. Ale o tym planujemy opowiedzieć (tym, którzy jeszcze wszystkiego nie wiedzą) innym razem.

Dzisiaj chciałabym wam opowiedzieć o moim nowym kulinarnym znalezisku, które zelektryzowało naszą domową scenę śniadaniową, mianowicie o ziemniaczano-twarogowych placuszkach. Stworzyłam je inspirując się saksońskimi quarkkeulchen, jednak okazało się, że decydując się na inny kształt placuszków i nie smażąc ich na głębokim tłuszczu, stworzyłam coś prawie zupełnie
nowego.



Zanim je usmażyłam, wydawało mi się, że coś, czego bazą jest puree ziemniaczane, będzie raczej ciężkie. Okazało się, że nic bardziej mylnego, placuszki są faktycznie mocno sycące, ale w smaku niezwykle delikatne i rozpływają się w ustach.

Ja podałam je z jabłkami na gorąco i jogurtem naturalnym, ale świetnie będą smakować nawet z samym cukrem pudrem i dodatkiem świeżych owoców. Jeśli chcecie rano oszczędzić czas, przygotujcie ciasto wieczorem, wsadźcie do lodówki i usmażcie placuszki rano.



Placuszki ziemniaczano-twarogowe (około 15 sztuk)

- 650 g ziemniaków
- 3 płaskie łyżeczki soli

- 325 g tłustego twarogu
- 1 łyżka masła
- 2 jajka
- 100 g cukru
- 175 g mąki
- 75 g rodzynek sułtańskich
- skórka z 1 cytryny
- 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (można zastąpić ziarenkami z laski wanilii, lub pominąć)
- szczypta soli
- 1 łyżeczka cynamonu

- olej kokosowy, masło klarowane lub olej rzepakowy- do smażenia

dodatki
gorące jabłka:
- 2 jabłka
- 1 łyżka masła
- 1 łyżeczka cynamonu

- cukier puder
/
- świeże owoce

1. Ziemniaki obierz ze skórki, pokrój na małe kawałki i wrzuć do garnka. Zalej wodą nieco ponad ich wysokość, posól dwiema łyżkami soli i zagotuj. Gotuj aż zmiękną (sprawdź czy są gotowe za pomocą widelca). Powinno to potrwać około 15-20 min. Odcedź.
2. W czasie, gdy gotują się ziemniaki, zacznij szykować gorące jabłka (jeśli decydujesz się na tę opcję). Pokrój jabłka na małe kawałki i rozgrzej masło w małym garnku. Dodaj jabłka i cynamon, lekko obsmaż, a następnie wlej pół szklanki wody. Daj im się gotować powoli aż się rozpadną. Jeśli wolisz mus, możesz zmiksować je blenderem.
3. Rodzynki zalej wrzątkiem do ich wysokości i odstaw na chwilę, aby zmiękły.
4. Ziemniaki ostudź i rozgnieć tłuczkiem. Dodaj twaróg, masło, jajka, cukier, ekstrakt waniliowy, skórkę otartą z jednej cytryny, szczyptę soli i cynamon. Rozgnieć wszystko tłuczkiem aż stworzysz jednolitą masę. Dodaj mąkę i wmieszaj ją dokładnie łyżką.
5. Odcedź rodzynki i dodaj je do ciasta. Wymieszaj łyżką.
6. Na patelni rozgrzej łyżkę oleju ( ja użyłam kokosowego) i usmaż próbnego małego placuszka z dwóch stron. Jeśli smakuje dobrze, rozpocznij smażenie reszty.
7. Wykładaj na patelnie po łyżce ciasta, lekko je przygniatając łyżką. Smaż z dwóch stron, aż zbrązowieją. Przerzucaj ostrożnie, gdyż są bardzo delikatne.
8. Wyjmij placuszki na ręcznik papierowy i przykryj kolejnym, aby odsączyć je z tłuszczu. Powtarzaj czynności, aż skończy się ciasto.
9. Podawaj z wybranymi dodatkami.

Śliwka

niedziela, 23 kwietnia 2017

Śniadanie do łóżka #229: Wiśniowo-bananowy budyń jaglany


Zazwyczaj dzień zaczynam od owsianki, ale tak się złożyło, że słoik z płatkami owsianymi niespodziewanie opustoszał. W lodówce miałam jeszcze trochę ugotowanej kaszy jaglanej, więc mój śniadaniowy wybór padł na budyń. I to wcale nie budyń waniliowy, czy czekoladowy, a budyń jaglany.

Zazwyczaj przygotowuje go w ten sposób, że kaszę miksuję z bananem, mlekiem i kakao lub gorzką czekoladą. Ale tym razem sięgnęłam po mrożone wiśnie, które skarmelizowałam w miodzie, a na koniec podkręciłam limonką.

Wyszła z tego pożywna, różowa jaglanka, którą można serwować zarówno na śniadanie, jak i na deser. Już nie mogę doczekać się lata, kiedy będzie można ją zrobić ze świeżymi owocami!


Wiśniowo-bananowy budyń jaglany
  • 200 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 150 g mrożonych wiśni
  • 3 łyżki miodu
  • sok z 1/2 limonki
  • banan
  1. Wiśnię wrzucamy do rondla, dodajemy miód i podgrzewamy ok. 5 minut, aż owoce się rozmrożą i skarmelizują. Odkładamy 2 łyżki wiśni do ozdoby.
  2. W pojemniku malaksera łączymy ugotowaną kaszę jaglaną, wiśnie (razem z sokiem), sok z limonki i banana. Całość miksujemy na gładką masę.
  3. Budyń dekorujemy wiśniami i bananem.
Tosia

środa, 12 kwietnia 2017

Szpinakowa rolada z chrzanowym twarożkiem i wędzonym łososiem


Jeszcze nie zamknęłam ostatecznie listy świątecznych przepisów, ale pewne jest to, że na moim wielkanocnym stole pojawi się szpinakowa rolada. Pewnie gdzieś już taką widzieliście, a może nawet próbowaliście. Nie ja ją wymyśliłam, ale nie trzeba być Kolumbem, aby opracować swój własny przepis. Tak też zrobiłam, bo uważam, że to fantastyczna i lekka przekąska.

W zeszłym roku dzieliłam się już przepisem (tutaj) na grzybową roladę z kozim serem i szynką dojrzewającą. Tym razem główne skrzypce będzie grał tutaj szpinak. Śmietankowy serek podkręciłam świeżo tartym chrzanem i sokiem z limonki. Całość zawinięta z wędzonym łososiem tworzy niezwykle apetyczne roladki, które pieszczą wiele zmysłów.

Wiosenne zawijasy idealnie pasują na wielkanocne śniadanie, ale to na tyle uniwersalna przekąska, że można ją serwować na imprezach przez cały rok.

Jeśli boicie się, że od chrzanu zakręci Wam się w nosie, możecie lekko zamrozić korzeń. Myślę, że fajnie w serku sprawdziłyby się także suszone pomidory.





Szpinakowa rolada z chrzanowym twarożkiem i wędzonym łososiem
  • 400 g mrożonego szpinaku w listkach
  • garść listków świeżego szpinaku (lub bazylii)
  • 3 jajka
  • ząbek czosnku
  • łyżka klarowanego masła
  • 1/2 łyżeczki świeżo tartej gałki muszkatołowej
  • 200 g serka śmietankowego
  • 3-4 łyżki tartego świeżego chrznau
  • sok z 1/2 limonki
  • łyżeczka suszonego lubczyku
  • 100 g wędzonego łososia
  • sól, pieprz
  1. Na patelnię wrzucamy zamrożony szpinak i podgrzewamy kilka minut, aż się rozmrozi. Szpinak odsączamy z soku, dodajemy łyżeczkę masła, przeciśnięty przez praskę czosnek, świeżo startą gałkę muszkatołową, sól i pieprz. Podsmażamy kilka minut, krótko studzimy.
  2. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. 
  3. Szpinak mieszamy z żółtkami. Do masy dodajemy ubite białka, łączymy delikatnie.
  4. Tak przygotowaną masę przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem (można ją dodatkowo posmarować topionym masłem). Rozprowadzamy ją na prawie całej powierzchni blachy, wierzch wyrównujemy łyżką. Omlet pieczemy przez ok. 17 minut w 180 stopniach.
  5. Serek śmietankowy łączymy ze świeżo tartym chrzanem, sokiem z limonki, lubczykiem, solą i pieprzem.
  6. Następnie ciasto studzimy i delikatnie odrywamy od pergaminu. Smarujemy serkiem, wykładamy plastrami łososia i listkami szpinaku. Zawijamy jak roladę, owijamy w folię i wkładamy do lodówki na minimum godzinę.
  7. Przed podaniem roladę kroimy w plastry.
Tosia

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Śniadanie do łóżka 228: Pełnoziarniste podpłomyki z awokado, jajkiem i rzeżuchą


Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej! A ponieważ burczymiwbrzuchu to mój wirtualny dom, mogę śmiało krzyknąć "Honey, I'm home!". Tyle mnie tu nie było, że aż nie wiem od czego zacząć. Na opowieści o mojej podróży po Indonezji jeszcze przyjdzie czas, ponieważ planuję wkrótce serię wpisów na ten temat. Zatem powiem po prostu, że się stęskniłam i na powitanie przychodzę z szybkim przepisem w wiosennym klimacie.

Rzadko kiedy kupuję pieczywo, a jeśli nie mam czasu upiec domowego chleba, zazwyczaj robię proste podpłomyki. Nie trzeba czekać na ich wyrastanie, ani rozgrzewać piekarnika. Ciasto wałkujemy, formujemy w dowolny kształt i wrzucamy na patelnię.

Tym razem zaserwowałam je z pastą z awokado, ogórkiem, rzeżuchą, miętą i jajkami ugotowanymi na półtwardo, bo potrzebowałam zielonej mocy. Polecam na śniadanie, lunch i kolację! :)

Pełnoziarniste podpłomyki z awokado, jajkiem i rzeżuchą
Podpłomyki:
  • 100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 100 g mąki pszennej typ 550 lub 650
  • 70-80 ml letniej wody
  • łyżka oliwy lub oleju roślinnego
  • łyżeczka soli
Dodatki:
  • awokado
  • świeży ogórek
  • sok z 1/2 limonki
  • ząbek czosnku (opcjonalnie)
  • rzeżucha, mięta
  • 2 jajka
  • sól, pieprz
  • suszone płatki chilli
  • płatki drożdżowe nieaktywne (opcjonalnie)
  1. Mąki wsypujemy od misy, dodajemy sól. Wlewamy letnią wodę na przemian z oliwą i wyrabiamy krótko ciasto do połączenia składników w elastyczną kulę. W razie potrzeby podsypujemy ciasto mąką lub dodajemy więcej wody.
  2. Ciasto wykładamy na oprószony mąką blat, dzielimy na dwie części i cienko wałkujemy na krągłe podpłomyki.
  3. Podpłomyki wrzucamy na rozgrzaną, suchą patelnię. Smażymy po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
  4. W tym czasie gotujemy jajka na pół twardo. Wkładamy je do rondelka z wrzącą wodą i gotujemy 4,5-5 minut. Następnie obstukujemy i wrzucamy do miseczki z zimną wodą. Po kilku minutach obieramy i kroimy wzdłuż na połówki.
  5. Awokado przekrawamy na pół, jedną część kroimy w cienkie plasterki. Obieraczką do warzyw tniemy ogórka na cienkie plasterki, które zawijamy w ruloniki.
  6. Drugą część awokado zgniatamy widelcem, przyprawiamy sokiem z limonki, posiekanym czosnek, płatkami chilli, płatkami drożdżowymi, solą i pieprzem.
  7. Gotowe podpłomyki smarujemy pastą z awokado, dekorujemy plastrami awokado, ogórkiem, ziołami i jajkiem przekrojonym na pół.
Tosia

niedziela, 12 lutego 2017

Tydzień ze Skanią #7: Szwedzkie podpłomyki z wędzonym łososiem i musztardowym dressingiem



To już ostatni przepis w ramach Tygodnia ze Skanią. Poprzednie wpisy mam nadzieję przybliżyły Wam trochę kuchnię tego pięknego regionu i chętnie odtworzycie szwedzkie smaki u siebie w domu. Po poprzednich daniach łatwo zauważyć, że Szwedzi stawiają w gotowaniu raczej na minimalizm, dzięki temu w każdej potrawie łatwo wyeksponować chociaż jednego króla. Ale czym by było szybkie omówienie danej kuchni bez wspomnienia chociaż słowem o pieczywie?

To co zwróciło moją szczególną uwagę to upodobanie Szwedów do wszelkiego rodzaju „chlebków”. Mogą one rożnić się od siebie kształtem, grubością, mąką, być chrupkie lub elastyczne, ale to co je łączy to fakt, że są raczej małe i cienkie. Najbardziej lubię delikatne i lekko słodkawe podpłomyki. Występują pod wieloma nazwami np. Polarbröd, Tunnbröd albo Gakko bread.


Zima w południowej części SzwecjiCC: Per Pixel Petersson/imagebank.sweden.se



Większość z nich przygotowywana jest na bazie drożdży i smażona na suchej patelni. Często do ciasta pszennego dodaje się też mąkę żytnią. Ciasto nie musi wyrastać długo, wystarczy ok. 40 minut. Później wystarczy je już tylko rozwałkować i wrzucić na rozgrzaną patelnię.

Moje podpłomyki serwowałam z sałatą, wędzonym łososiem, koperkiem i musztardowo-miodowym dressingiem, ale możecie śmiało sięgnąć np. po klopsiki (link), albo musztardowe śledzie (link).



Szwedzkie podpłomyki z wędzonym łososiem i musztardowym sosem
  • podpłomyki:
  • 450 g mąki pszennej
  • 100 g mąki żytniej jasnej
  • 250 ml mleka lub wody
  • 50 ml klarowanego, topionego masła lub oliwy
  • 7 g suszonych drożdży instant
  • 25 ml miodu lub syropu klonowego
  • łyżeczka soli
  • sos:
  • 150 g jogurtu greckiego
  • łyżeczka miodu
  • 2 łyżeczki musztardy (np. miodowej)
  • Sól, różowy pieprz
  • dodatki:
  • wędzony łosoś
  • cytryna
  • koperek
  • sałata

1. W rondlu podgrzewamy mleko z masłem, aby płyn był letni.
2. Do misy wsypujemy mąki, dodajemy drożdże, syrop i sól. Wlewamy letnie mleko i wyrabiamy ciasto, aż będzie elastyczne (ok. 5-8 minut). Ciasto zostawiamy w misie, przykrywamy ściereczką i zostawiamy do wyrośnięcia na 40 minut.
3. Wyrośnięte ciasto dzielimy na 10 części, każdą z nich wałkujemy na okrągły placuszek o grubości ok. 2,5 mm. W razie potrzeby podsypujemy je mąką. Placki nakłuwamy w kilku miejscach widelcem.
4. Uformowane podpłomyki smażymy na suchej patelni po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
5. Jogurt mieszamy z musztardą, miodem i przyprawami.
6. Podpłomyki serwujemy z sałatą, wędzonym łososiem i musztardowym dressingiem.

Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...