Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ser pleśniowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ser pleśniowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 listopada 2017

Tarta z gruszkami, serem pleśniowym i żurawiną



Niesamowicie stęskniłam się za burczymiwbrzuchu! Nic jednak na to nie poradzimy, że przez ostatnie miesiące pracowałyśmy ze Śliwką nad tajnym projektem, który pochłonął nas jak ruchome piaski. Powoli powstajemy niczym Feniks z popiołu i już niedługo wynagrodzimy posuchę na blogu czymś wyjątkowym. A już dziś na przeprosiny upiekłam tartę.

Obudziłam się rano i ni z gruszki, ni z pietruszki wymarzyła mi się gruszkowa tarta. Zwołałam małą konferencję z gruszkami Konferencja i postanowiłam, że będzie to tarta na słono. Zamoczyłam je w syropie klonowym i na tym zakończyła się słodka historia, bo dołączył do nich pan Brie pleśniowy i kwaskowata żurawina. Gruszki przykryłam dziurawym daszkiem, aby mogły od czasu do czasu zerkać co się dzieje poza tartą. Nie obiecuję gruszek na wierzbie, ale możecie mi zaufać, że tarta wprowadzi Was w rytmiczny taniec jesiennych smaków!





Tarta z gruszkami, serem pleśniowym i żurawiną
Kruche:
  • 300 g mąki pszennej
  • 160 g zimnego masła
  • żółtko
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany (lub zimnej wody)
  • łyżeczka soli
  • białko (wierzch)
 Nadzienie:
  • 600 g gruszek (u mnie "Konferencja") 
  • 100 g sera pleśniowego (Brie lub Camembert)
  • 50 g świeżej lub suszonej żurawiny
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżka syropu klonowego
  1. Do misy wsypujemy mąkę, dodajemy żółtko, śmietanę, sól i posiekane drobno kawałki zimnego masła. Całość zagniatamy do połączenia składników. Utworzoną kulę z ciasta owijamy w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
  2. Gruszki obieramy, kroimy w plastry, skrapiamy sokiem z cytryny, mieszamy z syropem klonowym. Ser pleśniowy kroimy w plastry.
  3. Schłodzone ciasto przekładamy na oprószony mąką blat. Dzielimy na dwie części, jedną z nich cienko wałkujemy i wykładamy nią formę do tarty, nakłuwamy widelcem w kilku miejscach.
  4. Na spód wykładamy przygotowane wcześniej gruszki, ser, żurawinę.
  5. Drugą część ciasta cienko wałkujemy, małym kieliszkiem wykrawamy dziurki. Przykrywamy ciastem nadzienie, a dookoła dekorujemy kółkami wykrojonymi z ciasta.
  6. Tartę z wierzchu smarujemy białkiem i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 10 minut w 210 stopniach, następnie zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i dopiekamy jeszcze 25 minut. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
Tosia

niedziela, 29 listopada 2015

Śniadanie do łóżka #206: Panini z wołowiną i karmelizowaną cebulą


Od jakiegoś czasu wykonujemy z Tosią straaaaaasznie ciężką pracę, mianowicie sprawdzamy wszystkie trójmiejskie knajpy w poszukiwaniu najlepszych śniadaniówek na wybrzeżu. Przetestowałyśmy już ich naprawdę wiele, a ja (za Tosię nie mogę się wypowiadać) wciąż stoję na stanowisku, że najlepszą śniadaniownią w Trójmieście jest Chwila Moment w Gdyni.

Jeśli marzysz o jajecznicy, jajkach po benedyktyńsku, czy wymyślnych kanapkach, znajdziesz je właśnie tam. A ja mam szczególną słabość do widniejącego w karcie panini z wołowiną. Jest przepyszne, łączy w sobie nie tylko idealnie doprawione mielone mięso, ale również topiony ser i karmelizowaną cebulę.

I właśnie tę pozycję postanowiłam dzisiaj powtórzyć w domu. Z tą różnicą, że zamiast serka topionego postawiłam na ser lazur, który idealnie wkomponował się w smak wołowiny i słodycz karmelizowanej cebuli. Po prostu pycha, spróbujcie!

Panini z wołowina i karmelizowaną cebulą(4 porcje)

- 2 długie bagietki
- 350 g mielonej wołowiny
- 1 lyżeczka mielonej ostrej papryki
- pół łyżeczki kuminu
- pół łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka sosu sojowego
- sól
- 1 łyżka masła klarowanego

- pół cebuli
- 1 łyżka brązowego cukru
- 1 łyżka masła klarowanego

- 100 g sera lazur

  1. Przygotuj karmelizowaną cebulę. Pokrój cebulę w piórka, rozgrzej masło klarowane na patelni i dodaj pokrojoną cebulę. Podsmaż aż się zeszkli, dodaj brązowy cukier i zalej wodą do wysokości cebuli. Smaż aż woda wyparuje (powinno to zając ok. 7 minut). Odstaw na bok.
  2. Przygotuj wołowinę. Rozgrzej masło klarowane na patelni, dodaj wołowinę, ostrą paprykę, kumin, cynamon, sos sojowy i dosól. Poszatuj połowę sera lazur (50 g) i dodaj do mięsa, żeby się rozpuściło. Smaż aż mięso przestanie być czerwone. 
  3. Przekrój bagietki na pół wzdłuż, wyłóż na nie warstwę wołowiny, a następnie warstwę karmelizowanej cebuli. Na wierzchu wyłóż pokrojoną w plastry resztę sera lazur (50 g). 
  4. W opiekaczu, lub na patelni grillowej podgrzej kanapki z dwóch stron. 
Śliwka

czwartek, 3 września 2015

Obiady czwartkowe #15: Muszle z mięsem i kurkami + sos śmietanowy z gorgonzolą



Mam w domu wielkiego amatora wielkiego makaronu. Najcieńszą, satysfakcjonującą wersją okazuje się być papardelle, a później jest już tylko lepiej. Muszle i cannelloni to po prostu spełnienie marzeń. Nie najłatwiej je nafaszerować, ale ten uśmiech, gdy bierze pierwszy kęs wynagradza wszystko.

Dręczył mnie tymi muszlami już od dawna. Nie żebym nie chciała ich robić, po prostu ostatnio z wózkiem poruszam się ograniczonymi trasami, które nie prowadzą do większych supermarketów, a w małych sklepach próżno szukać czegoś większego niż tagliatelle. Ale dzisiaj było inaczej, zajechałam, kupiłam i zabrałam się do roboty.


Z makaronem często popadam w banał. Wybieram sos pomidorowy, z różnymi co prawda dodatkami, ale jednak wciąż, gdy myślę o makaronie, zawsze towarzyszy mu ten przeklęty pomidorowy sos! Dzisiaj postawiłam na coś zupełnie innego. Nafaszerowałam muszle mięsem z kurkami i całość przykrył sos śmietanowy z gorgonzolą.


I choć nie przepadam za bardzo za smakiem serów pleśniowych, w tym sosie udało mi się przemycić go naprawdę delikatnie. Wzięliśmy gryza, otworzyliśmy szeroko oczy i nie mogliśmy uwierzyć, że wyszło z tego coś, nie bójmy się tego słowa, ZAJEBISTEGO.

Muszle z mięsem i kurkami (porcja dla 2 osób)

-200 g makaronu cochiglioni (muszle)
- 400 g mięlonego mięsa*
- 250 g kurek
- 1 cebula
- 50 ml białego wina
- 25 g startego parmezanu
- 5 łyżek śmietany kremówki
- 1 łyżka suszonego tymianku
- 2 łyżki masła
- 1 łyżka oleju
- sól
- pieprz

  1. Poszatkuj kurki i cebulę. Rozgrzej na patelni 1 łyżkę masła i zacznij smażyć kurki z cebulą. Gdy cebula się zeszli, dodaj wino i poczekaj aż wyparuje. Dodaj parmezan, dużo pieprzu, tymianek i sprawdź czy wymagają dosolenia. 
  2. Na drugiej patelni rozgrzej 1 łyżkę masła i 1 łyżkę oleju. Dodaj mięso i usmaż aż nabierze jasnej barwy. Mięso posól, popieprz i dodaj usmażone kurki z cebulą. Do całości dodaj śmietankę kremówkę i podsmaż kilka minut. Odstaw na bok. 
  3. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni.
  4. Zagotuj wodę w garnku i posól 1 łyżką soli. Wrzuć makaron i gotuj zgodnie z instrukcją na opakowaniu, aby uzyskać makaron al dente (u mnie 10 minut, zwykle wskazane jest ile gotować do al dente, jeśli nie ma, odejmij 2 minuty od normalnego, wskazanego czasu gotowania)
  5. Odcedź makaron i ułóż wnętrzem muszli do góry w żaroodpornym naczyniu. Każdą muszlę nafaszeruj mięsem z kurkami. 
  6. Przejdź do przygotowania sosu.


Sos śmietanowy z gorgonzolą

- 200 ml śmietanki kremówki
- 50 g gorgonzoli
- 1 łyżka tymianku
- pieprz
- ewentualnie sól

  1. Na patelni podgrzej kremówkę, gorgonzolę i tymianek. 
  2. Podgrzewaj aż połowa sosu wyparuje i sos zgęstnieje (ok. 2-3 minuty). 
  3. Dopraw dużą ilością pieprzu i sprawdź czy wymaga dosolenia (gorgonzola może być już wystarczająco słona.
Zalej muszle sosem, wstaw do piekarnika i piecz ok. 5 minut aby dobrze wszystko podgrzać. 


* ja użyłam cielęciny, ale można użyć każdego innego

Śliwka

niedziela, 19 lipca 2015

Śniadanie do łóżka #191: Placuszki "cztery sery" z karmelizowanymi wiśniami


Od pierwszego wejrzenia można się zakochać, ale także mylnie ocenić. Patrząc na zdjęcie mojego dzisiejszego śniadania pewnie każdy pomyśli, że to  klasyczne pankejki z wiśniami. Jest w tym sporo racji, nie są one jednak przygotowane na słodko :)

Do ciasta na placuszki przemyciłam cztery sery, które uśmiechały się do mnie rano z lodówki: parmezan, mozzarellę, ser typu feta oraz brie. Ich dodatek sprawił, że sery apetycznie rozpuszczały się w trakcie smażenia. Skojarzyło mi się to z turystycznym rarytasem - grillowanym oscypkiem, który zazwyczaj podawany jest z żurawiną. W końcu nie od dziś wiadomo, że sery uwielbiają się z kwaśnymi owocami. I tym tropem myślenia sięgnęłam po wiśnie, które zostały mi po wczorajszym pieczeniu brioszki na piknik.

Wiśnie krótko podsmażyłam z rozmarynem oraz chilli i karmelizowałam w miodzie z octem balsamicznym. Słodko-kwaśno-pikantne owoce idealnie skomponowały się ze smakiem serowych placuszków. Myślę, że równie świetnie sprawdziłaby się tutaj porzeczka. Polecam takie połączenie, szczególnie w najlepszym okresie owocowym!


Placuszki "cztery sery" z karmelizowanymi wiśniami/ (ok. 15 sztuk)
Ciasto:
  • 350 g mąki pszennej typ 650
  • 450 ml mleka
  • 2 jajka
  • 200 g serów (mozzarella, parmezan, ser typu feta, brie)
  • 3 łyżki oliwy
  • 3/4 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
  • łyżeczka soli
 Wiśnie:
  • 300 g wiśni z pestkami
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 3 łyżki miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • listki rozmarynu
  • sól, pieprz
Placuszki:
  1.  Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy sodę i sól. Sery drobno kroimy lub ścieramy na tarce. Dodajemy do suchych składników.
  2. Jajka rozbełtujemy z mlekiem i oliwą, wlewamy do misy z mąką i mieszamy trzepaczką do połączenia składników.
  3. Rozgrzewamy patelnię i delikatnie skrapiamy oliwą. Wykładamy po 2 łyżki ciasta na placuszek i smażymy je po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
  4. Placuszki podajemy na ciepło z wiśniami i rozmarynem.
Wiśnie:
  1. Wiśnie myjemy i drylujemy.
  2. W rondelku rozgrzewamy oliwę, smażymy posiekane chilli z listkami rozmarynu.
  3. Po minucie wrzucamy wiśnie i podgrzewamy przez kilka minut.
  4. Gdy owoce puszczą sok, zwiększamy ogień, dodajemy miód i ocet balsamiczny.
  5. Przyprawiamy solą i pieprzem, smażymy aż sos się zredukuje i zgęstnieje.
 Tosia

niedziela, 31 maja 2015

Śniadanie do łóżka #186: Mini croissanty ze szparagami

 
Od jakiegoś czasu, zaczęłam celowo zwalniać kulinarnie w weekendy. Oczywiście to się nie tyczy celebrowania śniadania, czy sytuacji kiedy spodziewam się gości lub wybieram do kogoś np. z deserem. Uznałam, że w ciągu tygodnia sporo czasu spędzam w kuchni, a także nad zdjęciami i przepisami. A nie od dziś wiadomo, że w nawet najlepszym związku potrzebna jest odrobina oddechu. Dlatego wolę stanąć nad kuchennym blatem w poniedziałek rano pełna nowych kulinarnych pomysłów, a w weekend odpocząć, jeśli czuję taką potrzebę.

Od lat moją super mocą jest przewidywanie bliskiej przyszłości. Jeśli wiem, że w weekend szykuje się impreza  z przyjaciółmi i prawdopodobnie jeden poranek może być dla mnie ciężki, ubezpieczam się wcześniej np. piekąc spory bochenek chleba na zakwasie lub wałkując ciasto francuskie. Dzięki temu wiem, że moje poranki są uratowane, a śniadanie będzie odpowiednio celebrowane.

Tak zrobiłam w tym tygodniu. Przed weekendem zabrałam się za przygotowywanie domowego ciasta francuskiego. Domyślam się, że niektórzy zrobią teraz wielkie oczy, ale wbrew pozorom nie jest to wcale taka trudna sprawa. Wymaga za to sporo cierpliwości i krążenia przez kilka godzin w okolicy kuchni, aby co 20-30 minut wałkować schłodzone ciasto.

Różnica w smaku między kupną rolką ciasta z dyskontu a ciastem własnoręcznie wałkowanym i składanym jest ogromna. A wychodzą z niego świetne croissanty, o maślanym smaku i przyzwoitym rozwarstwieniu listków.

Część ciasta owinęłam wokół ugotowanych szparagów i sera pleśniowego. Tak powstały mini croissanty serowe, które idealnie sprawdziłyby się na śniadaniu w plenerze. Jednak zjadane przy stole i maczane w rabarbarowym sosie chutney (przepis) smakowały również wzorowo :)

Ps. Myślę, że w stateczności można w tym przepisie wykorzystać także kupne ciasto ;) A po dokładny przepis na domowe ciasto francuskie zapraszam na drugiego bloga.



Mini serowe croissanty ze szparagami/ (12 sztuk)
  • 200 g ciasta francuskiego (u mnie domowe: przepis)
  • 12 ugotowanych szparagów (przedzielonych na pół)
  • 6 plastrów sera camembert
  • 4 łyżki świeżo tartego parmezanu
  • jajko + łyżeczka mleka
  1.  Ciasto francuskie cienko wałkujemy na koło o średnicy 25 cm. Dzielimy na 12 trójkątów.
  2. Wzdłuż podstawy każdego trójkąta kładziemy po szparagu i paseczku sera camembert. Zawijamy ciasto zaczynając od podstawy ku wierzchołkowi.
  3. Zawinięte mini croissanty kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Smarujemy z wierzchu rozbełtanym jajkiem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika.
  4. Croissanty pieczemy przez 10 minut w 200 stopniach, następnie otwieramy piekarnik, posypujemy je świeżo tartym parmezanem i podpiekamy jeszcze 5 minut.
  5. Upieczone croissanty serwujemy na ciepło lub zimno. Polecam z dodatkiem rabarbarowego chutney.
* W wersji mięsnej, szparagi można dodatkowo owinąć w boczek lub szynkę parmeńską.

Tosia

niedziela, 5 października 2014

Śniadanie do łóżka #156: Kanapka z gruszką, serem pleśniowym i czekoladą



Cenię sobie kulinarną prostotę, klasyczne smaki i dbałość o sezonowość w kuchni, ale lubię też czasem zaszaleć. Intrygują mnie nie do końca oczywiste smaki i spojrzenie na znajome produkty w nowy sposób. Dlatego niedawno z chęcią spróbowałam kanapki z bekonem, serem pleśniowym, bananem i jajkiem sadzonym, którą serwuje jedna z gdyńskich knajp. W pamięć zapadła mi również kanapka Marty (Co dziś zjem na śniadanie) z bekonem, serem pleśniowym, figami i czekoladą. Obiecałam sobie, że kiedyś taką zrobię.

Dziś mój poranek jest wyjątkowo leniwy. Wspominając wczorajszą imprezę rozmyślałam co zrobić na śniadanie. Miałam ochotę na jakąś intrygującą kanapkę, która jednocześnie postawi mnie na nogi. W chlebaku zostało jeszcze kilka własnoręcznie upieczonych dyniowych kajzerek, w koszyku leżały gruszki, w lodówce znalazłam ser pleśniowy. Prawie zawsze w mojej szufladzie z bakaliami można znaleźć gorzką czekoladę, czekała na mnie i tym razem.

Sprawa wydała się oczywista, te składniki muszą się ze sobą polubić. I o dziwo się polubiły, nam smakowało :)



Kanapka z gruszką, serem pleśniowym i czekoladą
  • bułka lub 2 kromki chałki
  • 1/2 gruszki
  • 2 plastry sera pleśniowego (u mnie Camembert)
  • 3 kostki czekolady
  1. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
  2. Na blasze wyłożonej pergaminem kładziemy przekrojoną bułkę lub kromki chleba.
  3. Podpiekamy 5 minut.
  4. Na spód podpieczonej bułki kładziemy posiekaną czekoladę, plastry sera i plasterki gruszki. Przykrywamy górą bułki i wkładamy do piekarnika.
  5. Podpiekamy kolejne 5 minut.
  6. Serwujemy na ciepło.
Tosia

środa, 16 października 2013

Zupa serowa z klopsikami z indyka


Zupa serowa chodziła za mną już od jakiegoś czasu, prawie tak jakby miała naprawdę nogi. Na pewno nie jest to najlżejsza zupa (ale za to jaka smaczna!), dlatego potrzebowałam pretekstu do tego, by ją zrobić. Jesień, lekkie przeziębienie i potrzeba wewnętrznego rozgrzania przekonały mnie do tego.

Kiedyś już robiłam podobną, ale tamtą nazwałam serowo-cebulową. W tej również znalazła się cebula, ale w skromniejszej ilości. Delikatny smak i aksamitna konsystencja to zdecydowanie zasługa serów. A konkretnie serków topionych, sera pleśniowego brie, mozzarelli i świeżo startego parmezanu. Jakość serów wpływa tutaj bardzo na smak, ale można podejść do tematu z dystansem. Jeśli znajdziecie w lodówce inne sery i zapragniecie tej zupy, to też się uda!

Serową zupę podałam z delikatnymi klopsikami z mięsa indyka. W wersji wegetariańskiej proponuję chrupiące krakersy, które szykowałam przy poprzedniej wersji tej zupy. W obu przypadkach jest dosyć pożywna i może spokojnie spełniać funkcję obiadu.
Myślę, że smak zupy warto dodatkowo podrasować odrobiną piwa, czy białego wina. Akurat u mnie w barku znalazłam tylko wódkę weselną, więc zrezygnowałam z alkoholowej wkładki. 
Przygotowanie zupy, nawet z dodatkami jest dosyć proste i zajmie ok. 30-40 minut.


Zupa serowa z klopsikami
  • 700 ml bulionu drobiowego lub jarzynowego
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 200 g serka śmietankowego (8 trójkątów)
  • 60 g sera pleśniowego typu brie
  • 125 g mozzarelli
  • 50 g parmezanu
  • 125 g mascarpone
  • 250 ml mleka 
  • 3 łyżki masła
  • łyżka oliwy
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • liście świeżej kolendry
  • 1/2 łyżeczki soli
  • świeżo mielony pieprz
Klopsiki z indyka/ ok. 20 szt.
  • 500 g mielonego mięsa z indyka
  • 30 g tartego parmezanu
  • żółtko
  • 1/2 pszennej bułki
  • 150 ml mleka (do zalania bułki)
  • 1/2 małej cebuli
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • kilka listków świeżej kolendry lub innych ziół
  • 1/2 łyżeczki soli
  • świeżo mielony kolorowy pieprz
Zupa:
  1. Do miseczki wsypujemy świeżo starty parmezan, dodajemy serki topione, mascarpone, pokrojony drobno ser pleśniowy i mozzarellę. Sery zalewamy mlekiem i odstawiamy.
  2. Na łyżce masła i oliwy szklimy posiekaną w kostkę cebulę. Po dwóch minutach dorzucamy czosnek, całość przyprawiamy solą i pieprzem. Po kilku minutach dodajemy dwie łyżki masła i wsypujemy dwie łyżki mąki. Energicznie mieszamy tworząc zasmażkę.
  3. Wlewamy zimny bulion i jeszcze raz mieszamy. Podgrzewamy, aż się zagotuje.
  4. Następnie wlewamy zawartość miseczki z serami i mlekiem. Zmniejszamy ogień i gotujemy na małym ogniu przez ok. 15 minut, do rozpuszczenia serów. Od czasu do czasu zupę mieszamy.
  5. Na koniec przyprawiamy zupę solą, pieprzem i papryką do smaku.
  6. Podajemy na ciepło z klopsikami, startym parmezanem i świeżymi ziołami (u mnie liście kolendry).
Klopsiki:
  1. Pszenną bułkę zalewamy mlekiem i odstawiamy na kilka minut.
  2. Następnie odsączamy bułkę z mleka i drobno siekamy. Dodajemy do zmielonego mięsa, razem z tartym parmezanem, żółtkiem, startą na tarce o drobnych oczkach cebuli, posiekanymi ziołami i przyprawami.
  3. Masę wyrabiamy ręcznie do połączenia składników. Formujemy okrągłe klopsiki.
  4. Pulpeciki smażymy po kilka minut z każdej strony na rozgrzanej patelni z oliwą/olejem lub gotujemy we wrzącej posolonej wodzie przez ok. 10 minut.
Tosia

niedziela, 4 sierpnia 2013

Śniadanie do łóżka #109: Tosty z kurkami i serem pleśniowym


Zazwyczaj leniwe śniadania celebruję w sobotnie lub niedzielne poranki, ale w wakacje czasem wszystko jest na odwrót. Szczególnie kiedy wyjeżdża się nad jezioro z przyjaciółmi (o czym wspominała Śliwka przy okazji wpisu o drożdżówkach).
Wtedy może się zdarzyć, że dzień myli się z nocą, a piątek z sobotą.
Przez cały weekend pysznie grillowaliśmy i spędzaliśmy czas na świeżym powietrzu. Szczególnie wczoraj ciesząc się słonecznym dniem. Śniadania zjadaliśmy wyjątkowo późno.

Po intensywnym wyjeździe można trochę zatęsknić za ciszą i kuchnią tylko dla siebie. Dlatego po powrocie do domu moje śniadanie do łóżka zamieniło się w kolację i było apetycznym zakończeniem cudownego weekendu.
Swoje podniebienie postanowiłam rozpieścić tostami z domowych bułeczek cebulowych, które upiekłam w większej ilości specjalnie dla przyjaciół. Bułeczki podgrzewane na grillu zniknęły zdecydowanie za szybko, ale na szczęście zostawiłam jeszcze kilka w domu, z których powstały grzanki.
Mając koszyczek z kurkami nie musiałam już specjalnie kombinować. Podsmażone z cebulką i czosnkiem są cudowne same w sobie! Kurki prosto z patelni trafiły na grzanki, a dodatkowo zostały przykryte serem pleśniowym i podpieczone w piekarniku. Pyszności :)

Tosty z kurkami i serem pleśniowym
  • chrupiące pszenne pieczywo (u mnie domowe bułeczki cebulowe)
  • 100 g sera pleśniowego (u mnie brie)
  • 100 g kurek
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • ząbek czosnku
  • 1/2 cebuli lub 1 mała
  • 3 łyżki masła
  • łyżeczka skórki z cytryny
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • sól, pieprz
  1. Kurki myjemy i osuszamy. Na patelni topimy masło, wrzucamy posiekaną drobno cebulkę oraz czosnek. Podsmażamy krótką chwilę i wrzucamy kurki (większe można pokroić drobniej). Potrząsamy patelnią i smażymy ok. 5 minut. 
  2. Dodajemy miód, skórkę z cytryny, ocet balsamiczny i pietruszkę. Kurki przyprawiamy solą i pieprzem i podgrzewamy na patelni jeszcze kilka minut. 
  3. Na każdej kromce chleba lub bułki kładziemy łyżkę kurek oraz plaster sera pleśniowego. Tosty wkładamy na blasze do piekarnika i podpiekamy w 200 stopniach przez 5-7 minut.
Tosia

wtorek, 23 lipca 2013

Sałatka z serowymi roladkami i malinami


W życiu staram się kierować zasadą złotego środka. Podobnie w kuchni, nie lubię popadać ze skrajności w skrajność, dlatego nie istnieją dla mnie dietetyczne desery, ale nie chciałabym też zjeść potrójnego burgera smażonego w smalcu. Wolę mniejszą porcję ciasta i burgera w domowej, orkiszowej bułce.
Uważam, że wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem odpowiednich proporcji, dlatego nigdy nie odmawiam sobie kulinarnych przyjemności :)

Na obiad w słoneczny dzień lubię zjeść lekką sałatkę, ale przemycam zazwyczaj do niej jakiś kaloryczny dodatek. Tak jak w tej sałatce.
Na pierwszy rzut oka jest bardzo niewinna. Na talerzu znajdują się liście roszponki, tarta marchewka, drobno posiekana papryka, kapary, odrobina parmezanu i ziarna słonecznika. Całość dopełnia wakacyjny akcent w postaci malin oraz miodowy dressing. 
Małym grzeszkiem są tu dopiero pieczone roladki z tortilli z trzema serami: brie, mozzarellą i parmezanem. Z każdej roladki cudownie ciągnie się ser i to właśnie sprawia, że sałatka ta staje się jeszcze bardziej kusząca i smaczna :)

Sałatka z serowymi roladkami i malinami/ 2 porcje
  • roszponka
  • maliny
  • papryka
  • kapary
  • świeżo starty parmezan
  • mała marchewka
  • 1/2 papryki
  • garść ziaren słonecznika
  • Serowe roladki:
  • 2 tortille
  • 100 g sera (u mnie brie, mozzarella i parmezan)
  • Miodowy vinaigrette:
  • łyżeczka musztardy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 3 łyżki miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • 4 łyżki oliwy
  • łyżka oleju lnianego
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz
  1. Serowe roladki: Na rozłożonej tortilli kładziemy kawałki sera i zawijamy jak roladę. Czynność powtarzamy z drugą tortillą. Obie roladki wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 10 minut w 200 stopniach.
  2. Upieczone tortille kroimy na małe roladki.
  3. Miodowy vinaigrette: Do słoiczka wlewamy sok z cytryny i dodajemy szczyptę soli, mieszamy. Następnie dodajemy musztardę, miód, oliwę, olej lniany, ocet balsamiczny oraz mielony pieprz. Słoik zamykamy i potrząsamy nim energicznie.
  4. Na talerzach rozkładamy roszponkę, dodajemy startą na drobnych oczkach marchewkę oraz parmezan. Do każdej porcji dodajemy pokrojoną w drobną kostkę paprykę, maliny, serowe roladki, kapary oraz ziarna słonecznika.
  5. Całość polewamy miodowym dressingiem i podajemy od razu.
Tosia

wtorek, 5 marca 2013

Pizza quattro fromaggi



































Wspomnienie smaku prawdziwej, dobrej pizzy jest jak bumerang, powraca w najmniej oczekiwanym momencie wywołując intensywną pracę ślinianek. Gdy świat zasypuje ogromna ilość marnej podróby, jeszcze mocniej się to wspomnienie pielęgnuje. 

O pizzy, którą upiekłam kilka dni temu zaczęłam opowiadać przyjaciółce. Jak zwykle, zbyt emocjonalnie, przesadnie gestykulując (bo tak reaguje podejmując temat jedzenia) opisywałam chrupiącą skórkę i robiące się w cieście górki. Rozmowa uruchomiła jej pizzowe wspomnienia.

- Ostatni raz jadłam podobną pizzę w jakiejś małej miejscowości obok Zakopanego. Taka góralka prowadzi tam pizzerię ze swoim mężem Włochem… 
- No co ty?! W Murzasichlu? 

I tak od słowa do słowa doszłyśmy do tego, że jedną z najlepszych pizzy w życiu jadłyśmy na wsi obok Zakopanego. Niezwykły zbieg okoliczności, ale też niezwykła pizza. Pamiętam jak dziś to cienkie, chrupiące ciasto, jakby wypełnione bąbelkami powietrza (czy nie zainspirowałam się za bardzo reklamą szamponu?). Ja wspominam dodatek borowików, ona to, że zwykła margherita smakowała nieziemsko.

Co jest sekretem takiej pizzy? Nie wiem:)

Mam jednak pewne podejrzenia. Użycie najlepszej jakości składników ma kluczowe znaczenie. Wiele jednak zależy też od pieca. Dokonując analizy faktów doszłam do wniosku, że skoro chleb pieczony w żeliwnym garnku dość zgrabnie imituje ten wyjęty prosto z chlebowego pieca, podobnie uda mi się oszukać pizzę. Wyjęłam więc żeliwną brytfankę, nagrzałam ją „do czerwoności” w piekarniku i zsunęłam na nią pizzę (nie jestem niestety szczęśliwą posiadaczką kamienia do pieczenia pizzy, a święta tuż tuż, tak tylko mówię…). Efekt przekroczył moje wyobrażenia. Na pizzy momentalnie zrobiła się chrupka warstwa, a po kilku minutach zaczęły rosnąć charakterystyczne powietrzne górki. Po dziesięciu minutach wyjęłam z piekarnika najlepszą pizzę jaką dotychczas udało mi się upiec. I nie jest w stanie zniechęcić mnie nawet to, że wyjmując ją uderzyłam tym żeliwnym, gorącym naczyniem w telefon, doszczętnie rozkruszając szybkę. 

Wiem, że cztery sery brzmią jak zbyt duże zło, ale skoro już jemy pizzę to zaszalejmy. Wgryzanie się w jeszcze ciepłe, chrupiące ciasto z roztopionymi kilkoma rodzajami sera, świeżą rukolą i pomidorkami oficjalnie awansuje na moje podium ulubionych czynności w życiu:)

Pizza quattro fromaggi

Uwagi wstępne:

  • Dzięki temu, że ciasto rośnie całą noc, ma niepowtarzalną konsystencję, jest bardzo luźne i miękkie (co przekłada się później na jakość upieczonego ciasta). Nie rezygnuj z odłożenia go na noc, bo naprawdę warto. Może przeleżeć od 8 do kilkunastu godzin i spokojnie poczekać aż nadejdzie czas formowania pizzy. Najlepiej zrobić je tuż przed położeniem się spać, a będzie w sam raz w okolicy obiadu (lub rano i wykorzystać wieczorem, gdy planujesz pizzę na kolację
  • Pizza ma specyficzne cechy dzięki użyciu żeliwnej brytfanki. Podobne efekty możesz uzyskać używając kamienia do pizzy, czy układając ją na dnie żeliwnego garnka. Podejrzewam (bo nie próbowałam), że użycie innego żaroodpornego naczynia może dać podobne efekty. Pamiętaj jednak, żeby rozgrzać naczynie razem z rozgrzewaniem piekarnika i zsunąć ciasto bezpośrednio na gorącą powierzchnię. 

Długo-wyrastające ciasto na pizzę- bez zagniatania (na 2 pizze)
- 300 g mąki pszennej
- 1 łyżeczka soli
- 2 łyżki oliwy
- 0,5 łyżeczki suszonych drożdży instant
- ok. 200 ml ciepłej wody

Dodatki quattro fromaggi (na 2 pizze)
- 1 kulka mozzarelli
- 50 g miękkiego sera koziego
- 75 g gorgonzoli
- kawałek parmezanu
- rukola
- pomidorki koktailowe

Ekspresowy sos pomidorowy
- 200 g przecieru pomidorowego
- 1 cm świeżego imbiru
- 2 ząbki czosnku
- garść bazylii
- 4 suszone pomidory (z zalewy)
- pół łyżeczki pieprzu cayenne
- pół łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka miodu
- 2 łyżki octu balsamicznego
- sól, pieprz

  1. Wieczór wcześniej (co najmniej 8 godzin do kilkunastu godzin) połącz składniki na ciasto. Wymieszaj i uformuj rękami kulę. Wsadź do dużej miski (aby ciasto miało miejsce by rosnąć), owiń szczelnie folią do żywności i odstaw w temperaturze pokojowej.
  2. Przygotuj sos. Do blendera wrzuć wszystkie składniki (czosnek i imbir obrany ze skórki) i zmiksuj na gładką masę. Przełóż do miseczki i odstaw na bok. 
  3. Do piekarnika włóż odpowiednie naczynie i rozgrzej piekarnik do 250 stopni. Nagrzewaj naczynie w piekarniku co najmniej pół godziny
  4. Wyjmij wyrośnięte ciasto na solidnie obsypaną mąką stolnicę/blat. Uformuj rulon i podziel na dwie równe części.
  5. Z każdej części uformuj cienką pizzę w dowolnym kształcie.Obsyp placek mąką z dwóch stron, aby można było go łatwo zsunąć i przełóż go na deseczkę. 
  6. Posmaruj pizzę sosem pomidorowym, na wierzchu poukładaj pokrojoną w plastry mozzarellę i pokruszoną gorgonzolę i ser kozi. 
  7. Wyjmij nagrzane naczynie z piekarnika używając rękawic ochronnych i zsuń do niego ostrożnie pizzę. Wsadź naczynie z pizzą z powrotem do piekarnika i piecz 10 minut. Pizza powinna zbrązowieć i pokryć się bąblami, a ser stopić. 
  8. Po wyjęciu z piekarnika przełóż ją na talerz, posyp płatami parmezanu, rukolą i pomidorkami. 
Śliwka

niedziela, 25 listopada 2012

Śniadanie do łóżka #76: Suflet potrójnie serowy



























Suflet może być Twoim wrogiem, albo przyjacielem. Mimo swojej puszystości, jest niezwykle elastyczny i zmienny niczym kameleon. Wasza relacja zależy tylko i wyłącznie od Twojego nastawienia. Gdy poczuje, że się go boisz i zbyt długo będziesz rozmyślać o tym, że opadnie lub w ogóle nie urośnie, możesz mieć pewność, że tak będzie.
Za sobą mam już kilka serowych sufletów. Pierwsze, klasyczne wersje robiłam trzymając się proporcji z książki, którą bardzo sobie cenię - "Jajka", autorstwa M. Roux. Wszystko dlatego, że suflet to zdecydowanie nie jest danie w stylu chilli con carne, które można spontanicznie odtworzyć, wykorzystując pamięć smakową i dorzucając do garnka składniki, które mamy pod ręką. To potrawa, która wymaga poświęcenia mu uwagi i precyzyjnego wykonywania czynności krok po kroku. Można powiedzieć, że suflet musi być adorowany, tak jak panienka kokietowana przez zakochanego w niej młodzieńca.
Gdy zaczęłam się oswajać w przygotowywaniu sufletów, mogłam w końcu zacząć eksperymentować z moimi proporcjami i dodatkami.
Zazwyczaj w przepisach, w wymienionych składnikach pojawia się minimum 5 jajek. Są to proporcje na większą ilość porcji, co może przeszkadzać. 
Kiedy budzę się rano i mam ochotę na suflet, nie chcę zjeść dziesięciu porcji, nie mam też ochoty zapraszać na śniadanie sąsiadów, których nie znam. Mój chłopak w ogóle za sufletami nie przepada, a dla mnie do szczęścia zdecydowanie wystarczy mała kokilka z puszystą, pieczoną masą. Dlatego opracowałam przepis z wykorzystaniem jednego jajka, dla jednej osoby :)
Na koniec kilka zasad, które pomogą Ci się zaprzyjaźnić z sufletem:
  1. Nie ubijaj białka w plastikowej misce. Pod koniec ubijania, dodaj szczyptę soli, dzięki temu masa nie opadnie.
  2. Masa beszamelowa z serem musi być ciepła, w momencie, w którym dodajesz pianę z białek.
  3. Kokilki muszą być wysmarowane masłem, a ich ścianki podsypane bułką tartą, serem lub mąką.
  4. Wypełnioną kokilkę gotową masą, wygładzamy z boku ścianek, czubkiem noża oraz wyrównujemy wierzch. To sprawi, że równo urośnie.
  5. Nie drażnimy sufletu negatywnymi myślami i nie otwieramy piekarnika w trakcie pieczenia.
  6. Suflet podajemy natychmiast po upieczeniu, zanim zacznie opadać.

Suflet potrójnie serowy/1 kokilka

  • 20 g sera gruyère*
  • 10 g sera pleśniowego brie*
  • 10 g sera koziego chevrette*
  • 2 łyżki posiekanych orzechów (u mnie nerkowca)
  • łyżeczka masła
  • łyżeczka mąki pszennej
  • 75 ml mleka
  • jajko
  • szczypta soli
  • szczypta świeżo mielonego pieprzu
  • szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej
  • łyżeczka bułki tartej
  1.  Kokilkę smarujemy masłem i obsypujemy boczne ścianki tartą bułką.
  2. W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy łyżeczkę mąki i mieszamy trzepaczką zasmażkę. Smażymy ją minutę, a następnie wlewamy zimne mleko i zmniejszamy ogień.
  3. Od czasu do czasu mieszamy całość i doprowadzamy powoli gęstniejący beszamel do wrzenia. W tym czasie ubijamy białko jajka na sztywną pianę, dodajemy szczyptę soli.
  4. Gotowy beszamel przelewamy do miseczki, przyprawiamy solą, pieprzem oraz gałką muszkatołową. Dodajemy starte lub pokrojone drobno sery i mieszamy. 
  5. Do ciepłej masy dodajemy chwilę wcześniej ubite białko, mieszamy powoli i delikatnie, aby masa pozostała puszysta.
  6. Masę na suflet przekładamy ostrożnie do kokilki. Czubkiem noża przejeżdżamy wokół ścianek kokilki i wygładzamy wierzch masy. Dzięki temu suflet równie urośnie.
  7. Kokilkę wstawiamy w większej formie i nalewamy do niej ciepła wodę (do połowy wysokości). Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika.
  8. Suflet pieczemy 15-20 minut, aż urośnie, a jego wierzch się lekko zarumieni. Gotowy suflet wyciągamy z piekarnika i podajemy od razu.
*gatunki sera można zamienić na inne lub wybrać tylko jeden (w takim przypadku polecam gruyère albo cheddar)

Tosia

niedziela, 11 listopada 2012

Śniadanie do łóżka #74: Jajka w kokilkach

































Ostatnio brakuje mi ciszy i spokoju. I nie chodzi tu o czas, na który tak często się narzeka. 
Wolna chwila na to, aby usiąść przy komputerze i pobłądzić w sieci lub wypić kawę z koleżanką zawsze się znajdzie. Brakuje mi poczucia, że jestem panią swojego dnia i nikt ode mnie niczego nie oczekuje, o coś nie prosi, a ja nic zrobić nie muszę, aby było lepiej. Chwili dla siebie samej, aby robić nic, nic nie robić.
W ten weekend próbowałam to zmienić, próbując się zrelaksować. Okazało się, że nawet nie potrafię już obejrzeć w spokoju filmu, nie wciskając na pilocie przycisku pause.
Nie jest jednak ze mną i moim świętym spokojem aż tak źle, bo potrafię podtrzymywać tradycję przygotowując niedzielne leniwe śniadanie. To moment, w którym siada się wspólnie z bliską osobą przy stole lub kładzie tacę na łóżku. Wtedy jest czas na rozmowę, porządne śniadanie i uczucie, że chociaż przez chwilę nie trzeba nic robić.
Najlepiej gdy na leniwe śniadanie składają się jajka, mocna kawa i pieczywo. Dzisiaj wybrałam jajka w kokilkach, bo to nieskomplikowana potrawa, która umożliwia skorzystanie ze składników, które mamy pod ręką. U mnie, w kokilkach razem z jajkami, pojawiła się szynka, cukinia, papryka, cebula i ser pleśniowy. Wy, możecie wykorzystać inne składniki, które akurat macie w lodówce, tworząc swoją smaczną wersję jajek w kokilkach :)






































Jajka w kokilkach 
z szynką, serem pleśniowym, cukinią, cebulą i papryką/4 szt.
  • 4 wiejskie jajka
  • 2 plastry szynki
  • 1/2 cukinii
  • 1/2 papryki
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki passaty pomidorowe/koncentratu/domowego ketchupu
  • kilka plastrów sera pleśniowego typu blue/brie/koziego
  • 4 łyżeczki masła
  • sól
  • pieprz
  • bagietka
  1. Paprykę, cukinię oraz cebulę kroimy w kostkę. Warzywa wrzucamy na rozgrzaną patelnię z łyżeczką oliwy, przyprawiamy solą i pieprzem i podgrzewamy kilka minut. Dodajemy posiekany drobno czosnek oraz domowy ketchup (lub koncentrat). Sos gotujemy jeszcze kilka minut, doprawiając go do smaku jeszcze raz pieprzem i solą.
  2. Kokilki smarujemy wewnątrz odrobiną masła. Szynkę kroimy na paski i wykładamy nimi boki foremek (widoczne na zdjęciu).
  3. Na dnie kokilek, umieszczamy po dwie łyżki warzyw z patelni. Na to kładziemy po plasterku ulubionego sera i wbijamy jajko.
  4. Na jajka kładziemy wiórki zimnego masła, przyprawiamy je z wierzchu pieprzem i solą. 
  5. Kokilki umieszczamy w większej formie, do której wlewamy wrzącą wodę, tak aby sięgała do ich połowy wysokości.
  6. Formę z mniejszymi naczynkami wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Jajka pieczemy przez ok. 12 minut w 190 stopniach. Po tym czasie sprawdzamy, czy jajka są odpowiednio ścięte.
  7. Jajka w kokilkach podajemy z paskami podpieczonej bagietki.





































Tosia

środa, 16 maja 2012

Tydzień z kurczakiem #3: Tacos z kurczakiem i sosem z sera blue































Jak dla mnie, podczas tygodnia z kurczakiem absolutnie nie powinno zabraknąć dania, które opiera się na tortilli. Bardzo często właśnie z nią i kurczakiem lubię eksperymentować dodając co raz to nowe dodatki. Kiedyś pokazywałam Wam już Tacos, ale w wersji bardziej śródziemnomorskiej, z krewetkami i mango. Dzisiaj zainspirowałam się trochę skrzydełkami buffallo, przenosząc ich smak na pierś z kurczaka. Nie mogło zabraknąć papryczek jalapenos, które dodają ostro-kwaśnego smaczku i czegoś do chrupania, czyli pokruszonych nachos.

Tacos z kurczakiem i sosem z sera blue (4 porcje)
- 4 tortille
- pół główki sałaty lodowej
- 4 garście kiełków
- 1 cebula
-  łyżki papryczek jalapenos (z zalewy)
- 4 garście chipsów nachos

Kurczak:
- 3 piersi z kurczaka
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 3 ząbki czosnku
- 2 łyżki miodu
- 3/4 łyżeczki pieprzu cayenne
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- pieprz
- sól

Sos
- 100 g sera blue
- 1 łyżka miodu
- 2 łyżki jogurtu naturalnego

Przygotuj kurczaka (możesz to zrobić dzień przed planowanym posiłkiem, gdyż smakuje dobrze na zimno i na ciepło). Piersi pokrój w poprzek na paski grubości ok. 0,5 cm. Odłóż pokrojone kawałki w miseczce na bok.
Na patelni rozgrzej masło z oliwą. Wyciśnij do środka czosnek i smaż na małym ogniu przez kilka minut, tak aby się nie spalił. Wrzuć kurczaka posól, popieprz, dodaj pieprz cayenne, miód i smaż aż nabierze lekko brązowego koloru. Dodaj koncentrat pomidorowy. Całość dobrze wymieszaj.
Na patelni rozgrzej ser blue z miodem aż w całości się roztopi. Przelej roztopiony ser do miseczki i poczekaj aż ostygnie i zrobi się gęsty. Wtedy dodaj jogurt naturalny i dobrze wymieszaj.
Cebulę pokrój w piórka, sałatę lodową porwij na mniejsze kawałki, a nachosy połam. Wszystkie składniki podziel na 4 części i połóż na tortilli. Polej sosem z sera blue.

Śliwka

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Dip z sera pleśniowego z orzechami włoskimi i miodem






























Zauważyliście, że reklamy Biedronki są niezwykle błyskotliwe i zabawne? Moją ulubioną jest reklama z paluszkami, które schowały się w DiPIE. Myślę, że sieć sklepów Biedronka ma już określoną grupę stałych klientów, dlatego może sobie pozwolić na śmiałe reklamy by przyciągnąć młodsze pokolenie.
Dlaczego o tym piszę? Ponieważ bohaterem dzisiejszej notki, podobnie jak w reklamie jest dip.
Gęsty sos z sera pleśniowego typu blue, z dodatkiem orzechów włoskich smakuje wyśmienicie na zgrabnych małych sucharkach. Całość polana miodem to już prawdziwe niebo dla mojego podniebienia. A jeśli sucharki wam nie odpowiadają, możecie je wymienić na paluszki, marchewkę, czy rzodkiewkę.


Dip z sera pleśniowego, z orzechami włoskimi i miodem
120 g sera typu blue z niebieską pleśnią
200 g jogurtu naturalnego
garść orzechów włoskich
świeżo mielony pieprz
szczypta soli
miód do polania
małe sucharki

Do wysokiego naczynia kruszymy ser, wlewamy jogurt naturalny i dodajemy pieprzu. Miksujemy blenderem na gładką masę. Dodajemy posiekane orzechy włoskie. Dipem smarujemy sucharki i polewamy miodem lub maczamy w nim chrupkie warzywa jak np. marchewka.



Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...