Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na chlebie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na chlebie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 sierpnia 2017

Burczydomówka #9: Mini bajgle z kaszanką i karmelizowanym jabłkiem


Piąteczek, piątunio, czyli czas na kolejną burczydomówkę. Pewnie zdarzyło Wam się wylądować kiedyś na tematycznej imprezie np. wieczorze hawajskim z girlandami z kwiatów na szyi lub wieczorze japońskim paradując w kimonie i podjadając sushi. W myśl zasady "Cudze chwalicie, swego nie znacie" zapraszam dziś na polską domówkę!

Szykując na hawajskiej imprezie kolorowe drinki z ananasem zapominamy o tym, że na naszej ziemi produkowana jest fantastyczna wódka. Wybierając lokalne specjały podtrzymujemy tradycję ich tworzenia i wspieramy polską kulturę kulinarną. Jeśli zatem zdecydujemy się na wódkę, warto sprawdzić czy jest ona wytwarzana z polskich produktów, a najłatwiej to uczynić zerkając na butelkę czy są tam oznaczenia. Mogą to być oznaczenia geograficzne, czyli produkty, których nazwa zawiera określenie obszaru geograficznego, gdzie są produkowane. W przypadku alkoholi może to być również oznaczenie "Polska Wódka", które spełniają definicję polskiej wódki, czyli pochodzą jedynie z polskich zbóż (żyto, jęczmień, owies, pszenica, pszenżyto) lub ziemniaków. Wódka "Pan Tadeusz" wyróżnia się właśnie Chronionym Oznaczeniem Geograficznym oraz oznaczeniem "Polska Wódka/Polish Vodka".

Mamy już wybraną wódkę, czas zatem na przekąski. Inspirując się tradycyjnymi krakowskimi obwarzankami postanowiłam upiec bajgle. Wiadomo, że na imprezie nikt nie miałby ochoty jeść wielkiej kanapki, dlatego upiekłam je w formie mini. Podobnie jak obwarzanki, po wyrośnięciu bajgli i przed ich upieczeniem, wrzuciłam je na chwilę do posłodzonej, gotującej się wody. Dzięki temu ich skórka stała się chrupiąca i nabrała blasku.

Typowym polskim smaczkiem jest dla mnie kaszanka. Kojarzy się głównie z latem i grillowaniem, ale można z niej przecież zrobić znacznie więcej. Kiedyś ulepiłam pierogi z kaszanką, a dziś przygotowałam z niej mus do bajgli. Wiem, że kaszanka może wywoływać na twarzach skrzywienie, ale jestem pewna, że jeśli miałabym kogoś do niej przekonać to właśnie tym daniem. Mini bajgle proponuję serwować z musem z kaszanki, karmelizowanym jabłkiem, miętą i piklami z ogórka. Idealna zakąska do polskiej wódki :)







Mini bajgle z kaszanką i karmelizowanym jabłkiem
Bajgle:
  • 350 g mąki pszennej typ 650
  • 220 ml letniej wody
  • 3 łyżeczki suszonych drożdży instant
  • łyżka oleju sezamowego
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 1 l wody + łyżka cukru (do obgotowania)
  • białko + sezam (wierzch)
 Mus z kaszanki:
  • mała cebula
  • 2 kaszanki
  • 1/2 jabłka
  • 2 łyżki mascarpone
  • łyżeczka syropu klonowego
  • sól, pieprz
  • łyżeczka masła klarowanego
Dodatki:
  • jabłko + łyżka syropu klonowego
  • ogórek + łyżka octu ryżowego + ząbek czosnku + szczypta cukru + szczypta soli
  • mięta
Bajgle:
  1. Do misy wsypujemy mąkę, dodajemy drożdże, sól, olej sezamowy. Wlewamy stopniowo letnią wodę i wyrabiamy ciasto przez 5 minut. Elastyczne ciasto zostawiamy w misie pod przykryciem na godzinę.
  2. Następnie przekładamy je na oprószony mąką blat, dzielimy na 16 części. Z każdej z nich formujemy małą bułeczkę i w środku robimy dziurkę przy pomocy palca.
  3. Tak uformowane bajgle kładziemy w odstępach na blasze wyłożonej pergaminem. Przykrywamy ściereczką i wstawiamy w ciepłym miejscu na 30 minut.
  4. W garnku podgrzewamy wodę z cukrem. Wrzucamy bajgle do wrzącej wody i gotujemy po 30 minut z każdej strony. Odsączamy z wody i kładziemy ponownie na blasze.
  5. Bajgle smarujemy z wierzchu białkiem i posypujemy sezamem. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku do 200 stopni przez 15 minut. Studzimy na kuchennej kratce.
 Mus z kaszanki:
  1.  Na maśle podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę. Po 2 minutach dodajemy obrane z jelit kaszanki, delikatnie je rozgniatamy widelcem. Smażymy 3 minuty.
  2. Dodajemy pokrojone w kostkę jabłko oraz syrop klonowy. Karmelizujemy jeszcze kilka minut.
  3. Na koniec dodajemy mascarpone, przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Całość miksujemy blenderem na gładki mus.
Dodatki:
  1. Jabłko kroimy w paseczki, wrzucamy na patelnię, dodajemy syrop klonowy i krótko karmelizujemy.
  2. Ogórek kroimy w paseczki, dodajemy posiekany czosnek, przyprawiamy solą i cukrem, łączymy z octem ryżowym.
Kanapki:
  1. Bajgle przecinamy na pół, smarujemy musem z kaszanki. 
  2. Serwujemy z karmelizowanym jabłkiem, piklami z ogórka i miętą. 
Tosia

piątek, 23 czerwca 2017

Burczydomówka #3: Wieczór kawalerski


I znów piąteczek, piątunio, czyli czas na burczydomówkę! Latem często w weekendy można spotkać grono roześmianych panienek z wiankami lub rogami na głowie, albo sporą grupkę podejrzanie przystojnych panów. Właśnie ta druga ekipa mnie dzisiaj najbardziej interesuje. Oczywiście w kontekście burczydomówki :)


Słuchając barwnych i na pewno mocno okrojonych opowieści kolegów wiem, że wieczór kawalerski można spędzić na milion sposobów. Największą popularnością cieszą się chyba wyjazdy, panowie lubią podbijać europejskie stolice, albo wyjechać gdzieś na wieś i tam "odpiąć wrotki". Nie zawsze jednak jest to łatwe do zrealizowania i tutaj akurat znam to w praktyce, bo kiedyś nawet pomogłam w organizacji jednego z takich wieczórów. Kumple pojechali gdzieś za miasto, aby napić się spokojnie czegoś mocniejszego i dobrze zjeść. A ja naszykowałam dla nich wcześniej przekąski, oczywiście głównym wymogiem było - MIĘĘĘSSSOOO.


Kolejnym kryterium było przygotowanie wcześniej jedzenia, które na miejscu będzie można tylko odgrzać. Umówmy się, nikt nie chce stać w kuchni godzinami, kiedy w tym czasie można napić się shocika z kumplami. Jedną z moich propozycji są kanapki z wolno pieczoną karkówką i ananasem.

Tak naprawdę sprawa nie jest tak skomplikowana, wystarczy wcześniej upiec (ewentualnie kupić) bułki. Następnie zamarynować karkówkę i wstawić ją na noc do piekarnika, przygotować orientalny majonez, a na miejscu zgrillować lub skarmelizować ananasa. Potem potrzebni są ochotnicy, którzy złożą wszystkie elementy w całość i kanapki gotowe. Idealnie do nich komponują się shoty z ananasówki aromatyzowanej chilli.

Wpis powstał w ramach współpracy z marką Lubelska.

Kanapki z karkówką i ananasem

Bułki z kurkumą:

  • 500 g mąki pszennej typ 650
  • 7 g suszonych drożdży instant
  • 300 ml letniego mleka
  • 50 g zimnego masła
  • łyżeczka kurkumy
  • 1,5 łyżeczki soli
  • Wierzch: białko + sezam
Wolno pieczona karkówka:
  • 0,5 kg karkówki
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka ostrej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczka mielonych nasion kolendry
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • szczypta cynamonu
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżka sosu teriyaki
  • 2 liście limonki kaffir lub 2 liście laurowe
  • 3 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżki ananasowej Lubelskiej
  • świeżo mielony pieprz
  • sól
Orientalny majonez:
  • 6 łyżek majonezu
  • 2 łyżki sosu słodko-kwaśnego
Dodatki:
  • ananas
  • mięta
Ananasówka aromatyzowana chilli:
  • 0,5 l ananasowej Lubelskiej
  • 1/4 papryczki chilli
Wolno pieczona karkówka:
  1. Czosnek siekamy, łączymy ze wszystkimi przyprawami, sosami, ananasową Lubelską i olejem. Marynatą nacieramy dokładnie mięso i wstawiamy je do lodówki na minimum 5 godzin.
  2. Następnie karkówkę przekładamy do naczynia żaroodpornego, przykrywamy je i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. 
  3. Mięso pieczemy przez 4 godziny w 150 stopniach. Następnie studzimy i kroimy w plastry lub rwiemy widelcem na "wiórki".
Bułki z kurkumą:
  1. Do misy wsypujemy mąkę, dodajemy drożdże, sól, kurkumę. Wlewamy letnie mleko i wyrabiamy ciasto ręcznie lub mikserem przez 5 minut.
  2. Następnie dodajemy po kawałku zimnego masła i całość miksujemy jeszcze ok 2. minuty. Gotowe ciasto powinno być elastyczne. Zostawiamy je w misie pod przykryciem na godzinę.
  3. Po tym czasie przekładamy ciasto na blat, skrapiamy dłonie olejem i dzielimy je na 8-10 części. Z każdej formujemy okrągłą bułeczkę, układamy je w odstępach na blasze wyłożonej pergaminem. Przykrywamy i zostawiamy na 30 minut.
  4. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Bułeczki smarujemy z wierzchu białkiem i posypujemy sezamem. 
  5. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 15-17 minut, czyli do momentu aż staną się rumiane, studzimy na kuchennej kratce.
Orientalny majonez:


  1. Majonez łączymy z sosem słodko-kwaśnym, dokładnie mieszamy.
Ananas:
  1. Ananasa kroimy w plastry (wycinamy środek) lub w ćwiartki i grillujemy na rozgrzanym ruszcie po kilka minut z każdej strony.
  2. Jeśli nie posiadamy grilla, wrzucamy ananasa na rozgrzaną patelnię, dodajemy łyżkę miodu, łyżkę soku z cytryny i karmelizujemy.
Kanapki:
  1. W piekarniku podgrzewamy przekrojone na pół bułki i plastry karkówki.
  2. Chrupiące bułki smarujemy orientalnym majonezem, wykładamy karkówkę, grillowanego ananasa i miętę. Przykrywamy drugą połówką bułki, serwujemy na ciepło.
Ananasówka z chilli:
  1. Ananasówkę przelewamy do słoja, dodajemy 8 plasterków chilli. Wstawiamy do lodówki na minimum 2 godziny.
  2. Inny sposób na aromatyzowaną ananasówkę to przelanie alkoholu do kielonków, wrzucenie po plasterku chilli i wstawienie do lodówki na minimum 30 minut.
Tosia

poniedziałek, 21 marca 2016

Śniadanie do łóżka #215: Pasta jajeczna z wędzonym łososiem, chrzanem i domowym majonezem


W myśl zasady "jesteś tym co jesz" od dawna staram się zwracać sporą uwagę na to co mam na talerzu. Oczywiście bywają chwile słabości, szczególnie w środku nocy po imprezie, w trakcie kolacji z przyjaciółmi, czy w podróży. Ostatnio jednak zaczęliśmy także przywiązywać wagę do podstawowych produktów w trakcie zakupów, aby w naszym koszyku nie pojawiła się mocno przetworzona żywność, dlatego sprawdzamy każdy słoik z marynowanymi papryczkami, czy skład majonezu. Niestety najbardziej popularny majonez w naszym kraju nie przeszedł naszego testu etykiety. Przestawiliśmy się na inny i bardzo szybko przyzwyczailiśmy się do nowego smaku. Okazało się, że tak naprawdę ten mniej popularny, a z lepszą etykietą smakuje w rzeczywistości bardziej jak prawdziwy majonez, taki domowy.

Nie wiem czy chciałoby mi się robić raz na tydzień majonez, wystarczy, że co kilka dni piekę chleb. Dd czasu do czasu można się w ten sposób zabawić, tym bardziej, że robi się go naprawdę łatwo i szybko. Wystarczy sparzyć skorupkę jajka, wbić je do wysokiego naczynia, dodać ocet winny, musztardę i wlewać cienką strużką olej roślinny. W tym czasie cały czas miksować majonez, aż zgęstnieje. Na koniec jeszcze sól, pieprz, a dziś dodałam jeszcze trochę świeżo tartego chrzanu.

Taki majonez na pewno pojawi się na moim wielkanocnym stole. Dziś wylądował w jajecznej paście z wędzonym łososiem i szczypiorkiem. Spróbujcie zrobić majonez sami, to naprawdę łatwe :)


Domowy majonez z chrzanem/ średni słoik
  • sparzone jajko
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka octu winnego
  • 350 ml oleju roślinnego (u mnie słonecznikowy oraz z pestek winogron)
  • 4 cm świeżego chrzanu (ok. 4-5 łyżek startego korzenia)
  • sól, pieprz
  • szczypta cukru trzcinowego (opcjonalnie)
Pasta jajeczna z wędzonym łososiem, chrzanem i domowym majonezem
  • 5 jajek ugotowanych na twardo*
  • 100 g wędzonego łososia (u mnie wędzony na ciepło)
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżki świeżo tartego chrzanu
  • mała cebula
  • 4 łyżki posiekanego szczypiorku
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 5-6 łyżek domowego majonezu
  • sól, pieprz 
Chrzanowy majonez:
  1. Jajko w skorupce sparzamy wrzątkiem i wbijamy do wysokiego naczynia.
  2. Dodajemy musztardę, ocet, sól. Wlewamy cienką strużką powoli olej i miksujemy cały czas mikserem, aż osiągniemy gęsty i puszysty majonez.
  3. Pod koniec dodajemy tarty chrzan, cukier, pieprz i miksujemy jeszcze chwilę. 
  4. Majonez przekładamy do słoika i przechowujemy w lodówce.
Pasta jajeczna:
  1. Obrane jajka wrzucamy do dużej miski i zgniatamy je tłuczkiem do ziemniaków lub widelcem. 
  2. Dodajemy posiekaną drobno cebulę, szczypiorek, porwanego na małe kawałki łososia, musztardę, chrzan, miód, sok z cytryny.
  3. Dodajemy majonez i mieszamy składniki do uzyskania gęstej pasty. Na koniec przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
 Tosia

niedziela, 14 lutego 2016

Śniadanie do łóżka #211: Kanapka z karmelizowanymi boczniakami, chrupiącym boczkiem i jajkiem sadzonym


Walentynki są dla mnie jak Środa Popielcowa, czyli nie zwracam na ten dzień zbytnio uwagi. Ani nie jestem w grupie "hejterów", którzy wyśmiewają wszystkie zakochane pary, ani nie jestem z tych, którzy sięgają tego dnia po brokat i czerwoną sukienkę.

Z drugiej jednak strony, każda okazja do przygotowania czegoś dla ukochanej osoby jest dobra, więc weszłam rano do kuchni z myślą, aby zrobić dla Pawła na śniadanie jakąś epicką kanapkę.

W lodówce miałam boczniaki i plastry wędzonego boczku, dla których musiałam się nieźle postarać. Panie w mięsnym niechętnie kroją wędzony boczek, bo na maszynie zostaje skórka, a jest to niezwykły rarytas Pawła. Dlatego od czasu do czasu ładnie się uśmiecham i namawiam ekspedientki, aby go cieniutko pokroiły.

Do zestawu karmelizowane boczniaki + chrupiący boczek idealnie pasuje jajko sadzone, a że w szufladzie miałam nawet foremkę w kształcie serca to trochę w tym temacie zaszalałam. Do przełamania intensywnych smaków dodałam świeżo tarty parmezan oraz majonezowy sos słodko-kwaśny ze szczypiorkiem. Dla ostrości kilka palsterków ostatnio ulubionej papryczki jalapeno z zalewy octowej.

Wyszło mega, a kanapkę złożyłam z własnoręcznie upieczonego chleba pełnoziarnistego na zakwasie. Oczywiście równie fantastycznie sprawdziłaby się tutaj bagietka, czy inne białe pieczywo.



Kanapka z karmelizowanymi boczniakami, wędzonym boczkiem i jajkiem sadzonym
  • 2 kromki dowolnego pieczywa (u mnie chleb pełnoziarnisty na zakwasie)
  • 3 plastry wędzonego boczku
  • 3 plasterki parmezanu (lub innego sera)
  • 3 małe grzyby boczniaki
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • kilka plasterków papryczki jalapeno
  • jajko
  • łyżeczka oleju roślinnego
  • 2 łyżki majonezu
  • 3 łyżki sosu Sriracha lub słodko-kwaśnego
  • posiekany szczypiorek 
  • sól, pieprz 
  1. Kromki chleba wrzucamy do tostera lub na kilka minut do rozgrzanego piekarnika, aby stały się chrupkie.
  2. Na patelnię wrzucamy plastry wędzonego boczku, smażymy przez kilka minut z dwóch stron, aż stanie się rumiany, chrupiący i wytopi z siebie tłuszcz.
  3. Zdejmujemy chrupiący boczek z patelni, a na tłuszcz który pozostał wrzucamy małe boczniaki.
  4. Przyprawiamy solą, pieprzem i smażymy ok. 4 minut, następnie dodajemy miód i ocet balsamiczny, karmelizujemy jeszcze chwilę i ściągamy z patelni.
  5. Patelnię skrapiamy odrobiną oleju i wbijamy jajko (jeśli mamy foremkę to wbijamy je do środka). Smażymy kilka minut, aż będzie odpowiednio ścięte.
  6. Majonez mieszamy z sosem i szczypiorkiem.
  7. Kromkę chleba smarujemy majonezem, wykładamy parmezan, karmelizowane boczniaki, chrupiący boczek, posypujemy szczypiorkiem i plasterkami jalapeno.
  8. Na kanapce kładziemy jajko sadzone i przykrywamy drugą kromką, podajemy od razu.
 Tosia

wtorek, 9 lutego 2016

Śledzik z burczymiwbrzuchu


Choć wiele osób decyduje się, żeby karnawał przeżywać cały rok, dla niektórych nastał niestety ostatni dzień zabawy- śledzik. Bez względu na to, którym typem człowieka jesteście, to co roku fantastyczna okazja do eksperymentów ze śledziami.

Na burczymiwbrzuchu na przestrzeni lat pojawiło się wiele przepisów na wspomniane ryby, w wersji słodszej, pikantniejszej, chrupiącej, czy sałatkowej. Wszystkie znajdziecie poniżej. Polecamy je z całego serca, jako wielkie fanki śledzi i życzymy wam dobrej zabawy!

Śledzie z karmelizowaną cebulą
Bruschetta śledziowa
Piernikowe śledzie
Sałatka śledziowa
Chrupiące śledzie na trzy sposoby
Śledzie z suszonymi pomidorami

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Śniadanie do łóżka #195: Grzanka z malinowym twarożkiem i boczkiem


Myślałam, że pojawienie się naszym życiu dziecka sprawi, że nie będę mieć tyle czasu na spotkania i kulinarne uczty jak wcześniej. Okazało się, że stałam się jeszcze bardziej towarzyska niż kiedyś. Co rusz umawiam spotkania, jeżdżę z jednego miejsca w drugie, spinając to możliwie dobrze z godzinami karmienia. Stałam się królową organizacji!

Do tego stopnia, że zaczęłyśmy z Tosią kultywować nową tradycję jedzenia wspólnych śniadań w mieście. Przedtem wiele razy próbowałyśmy się spotykać, ale mijałyśmy się organizacyjnie, obiecując sobie, że już w następnym tygodniu to na pewno się uda. Nagle wszystko się zmieniło i niedzielę już trzeci czy czwarty tydzień spędzamy przy wspólnym stole.

W ten weekend dołączyła do nas też Marta. Siłą rzeczy weekend rozpoczął się i skończył bardzo intensywnie, na tyle, że ja, rzeczona królowa organizacji, nie znalazłam jednak czasu na wrzucenie krótkiego przepisu śniadaniowego. Biję się w piersi i nadrabiam dzisiaj, licząc, że wybaczycie mi moje małe opóźnienie.

Już dwa razy na naszym śniadaniowym szlaku trafiłyśmy do stosunkowo nowego miejsca na kulinarnej mapie Gdyni- Głównej Osobowej. Tydzień temu zaintrygowała mnie pewna grzanka, która łączyła w sobie malinowy twarożek i smak wędzonki. Postanowiłam powtórzyć to w mojej kuchni i muszę przyznać, że mi się udało. Dla nie bojących się nowych smaków- grzanki z malinowym twarożkiem i wędzonym boczkiem!

Grzanka z malinowym twarożkiem i boczkiem (2 porcje)

- 4 kromki chleba (najlepiej ciabatty)
- 4 łyżki oliwy
- 130 g malin
- 130 g półtłustego twarogu
- 1 łyżka brązowego cukru
- 65 g wędzonego boczku

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Boczek drobno poszatkuj. Wrzuć na patelnię (bez dodatkowego tłuszczu, odpowiednia ilość wytopi się z boczku) i smaż aż boczek zbrązowieje. Smaż na małym ogniu, gdyż boczek ma tendencję do tryskania. Jeśli bardzo tryska, zdejmij go z ognia, odczekaj chwilę i znowu umieść na małym ogniu, Zdejmij boczek z patelni na ręcznik papierowy i dokładnie odciśnij nadmiar tłuszczu. 
  3. Do miski wlej oliwę i obtocz w niej kromki chleba, wyciskając z nich rękami nadmiar. 
  4. Umieść kromki w piekarniku na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. 
  5. Piecz ok. 10 minut aż lekko zbrązowieją. 
  6. W tym czasie wrzuć do blendera maliny, twaróg i cukier. Zmiksuj na gładką masę. 
  7. Po upływie czasu pieczenia, wyjmij grzanki i posmaruj je warstwą malinowego twarożku. Wsadź do piekarnika jeszcze na 5 minut, a następnie posyp usmażonym boczkiem. 
  8. Podawaj na ciepło.

środa, 22 lipca 2015

Zapiekanki z kurkami, porzeczkami i rukolą



Nie przyszła góra do Mahometa, to przyszedł Mahomet do góry, czy jakoś tak. Od kilku dni miałam ogromną ochotę na zapiekankę, ale nie było mi po drodze do żadnego miejsca serwującego te rarytasy. Nie bez powodu użyłam słowa miejsca, ponieważ kiedyś byłoby to oczywiste, że mam na myśli budkę. Od jakiegoś czasu zapiekanki mogą jeść też hipsterzy w foodtruckach lub małym lokalach ze ścianami z cegły. Polskie brushetty przeszły małą reinkarnację, chociaż wciąż królują w cebulowych kręgach.

Oczywiście wiadomo, że typowe zapiexy z pieczarkami z budki smakują tylko dobrze, gdy są chrupane w środku nocy, w imprezowym nastroju. Jedzenie ich z przymkniętymi oczami na przystanku autobusowym i kapanie sosu czosnkowego na chodnik ma swój urok. Dawno ich jednak nie jadłam (do kebaba w czerwcu się przyznaję) i koniecznie musiałam to nadrobić.

Niestety w ciągu dnia mrożone zapiekanki nie smakują już tak dobrze. Nagle okazuje się, że wcale nie są chrupiące, a z wierzchu to co wydaje się być sosem jest w rzeczywistości topionym wyrobem seropodobnym. Pewnie trochę przesadziłam, ale chciałam zakończyć pointą, że w domu można je zrobić lepiej :)

Przepis na klasyczne zapiekanki z pieczarkami jest już na blogu, dlatego dzisiaj postanowiłam trochę zaszaleć i je odpicować. Zamiast sosu pomidorowego wybrałam domową konfiturę porzeczkową (można zastąpić kupną) z dodatkiem różowego pieprzu i octu balsamicznego. Pieczarki zastąpiłam smażonymi kurkami, które przykryłam kulkami mini mozzarelli i wiórkami parmezanu. Bagietki najpierw podpiekłam, a dopiero później ozdobiłam je dodatkami. To dosyć istotna sprawa, która wpływa na ich chrupkość. Upieczone bagietki serwowałam z rukolą. Dobry zapieks nie jest zły!


Zapiekanki z kurkami, porzeczkami i rukolą/ 4 sztuki
  • 2 bagietki
  • 100 g kurek
  • mała cebula
  • ząbek czosnku
  • listki rozmarynu
  • łyżka oliwy
  • kulki mozzarelli
  • kawałek parmezanu
  • rukola
  • sól, pieprz
Sos:
  • 250 g konfitury porzeczkowej
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka posiekanego chilli
  • łyżeczka różowego pieprzu
  1.  Na patelni rozgrzewamy oliwę i podsmażam posiekaną drobno cebulę z czosnkiem i rozmarynem. Po kilku minutach dodajemy umyte i osuszone kurki. Smażymy przez kolejynch kilka minut. Grzyby przyprawiamy solą i pieprzem i studzimy.
  2. Różowy pieprz rozgniatamy w moździerzu i dodajemy do konfitury porzeczkowej razem z oliwą, octem i chilli.
  3. Bagietki przekrawamy wzdłuż na pół. Kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Podpiekamy 5 minut w 200 stopniach. 
  4. Podpieczone bagietki smarujemy konfiturą porzeczkową, wykładamy kurkowy farsz i przykrywamy kulkami mozzarelli oraz i wiórkami parmezanu.
  5. Tak przygotowane bagietki podpiekamy przez 6 minut w 200 stopniach.
  6. Podajemy na ciepło z rukolą.
Tosia

niedziela, 28 czerwca 2015

Śniadanie do łóżka #188: Pasta jajeczna z bobem


Dzisiaj jest wyjątkowo piękny dzień. Nie ma to nic wspólnego z pogodą, mimo, że słońce powróciło dziś po małym urlopie. Jeszcze nie zdradzę Wam dlaczego, ale w między czasie chętnie podzielę się przepisem śniadaniowym :) 

Nie wiem, czy wszyscy zdążyli już zauważyć, że rozpoczął się sezon na bób. Pierwsze spotkanie po przerwie skończyło się na obieraniu i zjadaniu jeszcze ciepłych fasolek prosto z durszlaka. Potem był czas na podawanie go z aromatyczną bułką tartą, z dodatkiem czosnku, chilli i ziół. Bób z pangrattato wylądował nawet na kremowym risotto w ramach pewnego czwartkowego obiadu. Wtedy przyszedł czas na kolejne eksperymenty.

Moim ulubionym patentem na szybką pastę jajeczną jest rozgniatanie ugotowanych jajek tłuczkiem do ziemniaków. Pasta przygotowana w ten sposób ma ciekawą fakturę i nie trzeba się bawić w siekanie jajek, ani wyciąganie blendera. Pomyślałam, że można to zrobić razem z ugotowanym i obranym bobem. Dzięki temu pasta nabierze zielonego koloru, a smak bobu ciekawie będzie komponował się z jajkiem. Pastę podrasowałam jeszcze kilkoma składnikami i leniwe niedzielne śniadanie gotowe!


Pasta jajeczna z bobem
  • 4 jajka
  • 200 g bobu (+ woda, 1/2 łyżeczki soli, 1/2  łyżeczki cukru)
  • 4 łyżki majonezu
  • 2 łyżki jogurtu
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • ząbek czosnku
  • mała cebula
  • garść posiekanego szczypiorku
  • garść posiekanej mięty
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • sól, pieprz
  1. W rondu gotujemy wodę z solą i cukrem. Wrzucamy bób do wrzącej wody i gotujemy przez 10-15 minut. Odcedzamy, studzimy i obieramy ze skórki.
  2. Do drugiego rondla wkładamy jajka, zalewamy wodą i stawiamy na ogniu. Gdy woda zacznie wrzeć, gotujemy jajka przez 7 minut. Następnie obieramy ze skorupki.
  3. Jajka oraz obrany bób wrzucamy do miski i delikatnie rozgniatamy tłuczkiem do ziemniaków.
  4. Dodajemy majonez, jogurt, sok z cytryny, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną w kostkę cebulę, sól, pieprz i posiekane zioła.
  5. Całość dokładnie mieszamy i próbujemy, w razie potrzeby doprawiamy jeszcze do smaku.
  6. Pastą smarujemy pieczywo na zakwasie, dekorujemy bobem, miętą i posypujemy kurkumą.
Tosia

niedziela, 15 marca 2015

Śniadanie do łóżka #176: Kanapka z pieczarkowym pesto, parmezanem, salami, mascarpone i bazylią


Chyba wszyscy odliczają już dni do pierwszego dnia wiosny. Nie mogę się już doczekać nowej pory roku, ale ostatecznie to tylko zmiana daty w kalendarzu. Wiosnę za oknem można szukać już teraz np. wypatrując słońca. Wykorzystaliśmy wolny poranek i wybraliśmy się na spacer połączony z pierwszym tegorocznym śniadaniem w plenerze. Rano zrobiłam szybko kanapki i zaparzyłam w termosie miętę :)


Niektórzy twierdzą, że pieczarki to nie grzyby. Nic mnie to nie obchodzi, uwielbiam je na pizzy czy w sosie do kopytek. Tak się złożyło, że miałam w lodówce sporo pieczarek i postanowiłam zrobić z nich pesto. Podsmażone pieczarki wzbogaciłam o dodatek parmezanu, słonecznika, czosnku, miodu i świeżej bazylii. Wlewając powoli oliwę wystarczy ucierać je w moździerzu lub szybko zmiksować blenderem na gładką pastę.

Pesto można zrobić wcześniej np. wieczorem, a rano tylko szybko przygotować kanapki. Zainspirowana smakiem ulubionej pizzy, do kanapek z pesto przemyciłam salami i mascarpone. Dodałam też świeżo tarty parmezan i listki bazylii. Po powrocie do domu została nam jedna kanapka, którą odgrzaliśmy w piekarniku na kolację. Dlatego śmiało polecam wersję zarówno na zimno, jak i ciepło. A pieczarkowe pesto można również wykorzystać np. do szybkiego spaghetti.


Kanapka z pieczarkowym pesto, salami, mascarpone i bazylią
Pesto pieczarkowe:
  • 250 g pieczarek
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • 4 łyżki tartego parmezanu
  • ząbek czosnku
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • garść liści bazylii
  • 100 ml oliwy
  • sól, pieprz
Kanapka:
  • chleb na zakwasie
  • pesto pieczarkowe
  • plastry salami
  • kilka łyżek mascarpone
  • liście świeżej bazylii
  • kawałek parmezanu
  1. Obrane pieczarki drobno kroimy i podsmażamy na oliwie, na dużym ogniu. 
  2. Przekładamy je do wysokiego naczynia, dodajemy słonecznik, bazylię, parmezan, posiekany drobno czosnek, miód, sól i pieprz. Stopniowo wlewamy oliwę i miksujemy na gładkie pesto.
  3. Kromkę chleba smarujemy pesto, kładziemy salami, plastry świeżo tartego parmezanu i listki bazylii. Drugą kromkę smarujemy łyżką mascarpone i przykrywamy.
  4. Pakujemy w pergamin i zabieramy na spacer lub wkładamy do rozgrzanego piekarnika do temperatury 200 stopni i podgrzewamy przez 5 minut.
Tosia

niedziela, 1 marca 2015

Śniadanie do łóżka #175: Krem krówkowy


Niedawno w moje ręce trafiła smakowicie wypełniona paczka "Sielski box". W środku znalazłam kilka świetnych produktów, a moje podniebienie podbił szczególnie solony kajmak z białą czekoladą i prażynkami od MeryBarbery Chocolate. Kajmak szybko się skończył, a ja nabrałam ochoty na więcej. Na opakowaniu słoiczka znalazłam wskazówkę w postaci składników z jakich krem został przygotowany i postanowiłam zrobić swoją wersję.

Najpierw przygotowałam intensywny karmel, a następnie wlałam do niego posoloną kremówkę z roztopioną białą czekoladą. Nie byłam pewna czy proporcje są dobre i czy wyjdzie smacznie, a karmel był zbyt gorący i nie chciałam poparzyć ust. Gotowałam go tak długo, aż zaczął gęstnieć, przelałam go do słoiczka i wstawiłam na noc do lodówki.

Rano szybko wyskoczyłam z łóżka i podsmażyłam na patelni kromki domowej chałki. Po pierwszym kęsie chrupiącej grzanki z kremową krówką posypaną płatkami kukurydzianymi, Paweł ogłosił, że z wrażenia ma ciarki. Ja czułam się podobnie, a do tego przypomniał mi się smak podróży do Francji, gdzie w czasach "gimbazy" byłam na wymianie szkolnej. Kuchnia rodziny u której mieszkałam mocno rozczarowała moje wyobrażenie o francuskich smakach, ale po 10 latach nadal pamiętam, że śniadania były fantastyczne. Prawie każdy poranek zaczynałam od grzanki z kremem krówkowym od Bonne Maman i filiżanką mocno zaparzonej herbaty.

Po kilku kolejnych kęsach doszliśmy do wniosku, że krem dodatkowo smakuje identycznie jak cukierki Werther's Original, czyli bosko. Musicie koniecznie kiedyś przekonać się o tym sami! A żeby krem nie kusił mnie przez kilka kolejnych poranków, reszta wyląduje w orzechowej tarcie lub w serniku :)

Kanapkowa krówka/ (słoiczek)
  • 70 g cukru
  • 2 łyżki wody
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • 50 ml mleka
  • 100 g białej czekolady
  • 1/2 łyżeczki soli (można dać 3/4)
  • kilka łyżek płatków kukurydzianych
  1. W rondlu podgrzewamy śmietankę kremówkę z połamaną białą czekoladą i solą. Od czasu do czasu mieszamy, aby nie powstały grudki. Letni płyn zestawiamy na blat.
  2. Do dużego garnka wsypujemy cukier, dodajemy 2 łyżki wody i podgrzewamy, aż cukier się skarmelizuje i nabierze brązowego koloru. W tym czasie nie mieszamy cukru, ewentualnie potrząsamy garnkiem.
  3. Garnek z karmelem zestawiamy z ognia, wlewamy połowę kremówki i mieszamy, pilnując, aby nie wykipiało. Stawiamy na ogniu, wlewamy pozostałą część kremówki, od czasu do czasu mieszamy i gotujemy karmel na małym ogniu przez 10 minut.
  4. Gęstniejący krem przelewamy do słoiczka i studzimy. Następnie wkładamy na noc do lodówki.
  5. Następnego dnia podajemy z grzankami z chałki i posypujemy płatkami kukurydzianymi lub np. naleśnikami.
Tosia

niedziela, 15 lutego 2015

Śniadanie do łóżka #173: Banh mi śniadaniowe


W morzu jest wiele ryb, a kanapek jest pół światu, ale czasem trafiasz na jedną i mimo jej wad, kochasz ją całym sercem.

Poznawanie smaków i eksperymenty w kuchni są dla mnie ważnym elementem kulinarnego życia. Jest jednak pewna kanapka, którą mogłabym jeść na okrągło i wątpię, że bym się nią znudziła. Wystarczyłoby, że za każdym razem przyrządzałabym ją trochę inaczej i właściwie często to robię, bo banh mi robiłam już w wielu wariacjach. Wietnamskimi kanapeczkami chętnie karmię znajomych, (jeśli częstuję nimi w domu to znaczy, że kogoś lubię) i serwuje je na imprezach.

Czasem wychodzi prawie idealna, czasem trochę mniej, bo nie zadbam o szczegóły, ale taka przecież jest dojrzała miłość. Widzisz czyjeś wady, a mimo tego je akceptujesz. Sekretem udanej banh mi jest puszysta bułeczka z zabójczym glutenem (do której dodaję kurkumę lub musującą witaminę C), orientalny sos na bazie majonezu, chrupiące i pikantne pikle, świeżą kolendrę i jakiś składnik, który udaje, że gra pierwsze skrzypce, chociaż tak naprawdę jest najmniej ważny. Czasem jest to grillowany stek wołowy z trawą cytrynową, czasem krewetki, innym razem kawałki kurczaka w panierce z płatków kukurydzianych. Ostatnio w wersji wegańskiej dla koleżanki zastąpiłam majonez gęstym mlekiem kokosowym i podałam karmelizowane, wędzone tofu.

Tym razem jednak wymarzyła mi się wersja śniadaniowa. Z jajkiem sadzonym i chrupiącym boczkiem. Kanapka nie wymaga długiego przygotowania rano, pod warunkiem, że wcześniej upiekliście lub kupiliście bułki, macie już gotowy sos i zamarynowane pikle (marchewkę, ogórka i kalarepkę/rzodkiewki). Jeśli nie uda wam się zdobyć kolendry to nic się nie stanie, kiełki lub mięta też dadzą radę. A o smaku banh mi przekonajcie się sami, nie musi być waszą ulubioną kanapką, ale na pewno się polubicie :)


Banh mi śniadaniowe
Pikle:
  • marchewka
  • kalarepka/pół białej rzodkwi/kilka rzodkiewek
  • ogórek 
  • 5 łyżek octu ryżowego
  • 5 łyżeczek cukru trzcinowego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 1/2 łyżeczki soli
  • łyżeczka sosu rybnego (opcjonalnie)
Sos:
  • łyżka majonezu 
  • 4 łyżki sosu słodko-kwaśnego
Śniadaniowe dodatki:
  • 2 jajka
  • 2-4 plastry wędzonego boczku
  • szczypta soli, świeżo mielony pieprz

  1. Obraną marchewkę i kalarepkę kroimy w słupki. Ogórka obieramy co drugie pasmo, kroimy wzdłuż na pół, łyżeczką wyjmujemy miąższ, resztę kroimy w półplasterki.
  2. Warzywa łączymy z posiekanym czosnkiem, chilli, sosem rybnym, octem, cukrem i solą. Zostawiamy do zamarynowania na minimum 30 minut.
  3. Majonez łączymy z sosem słodko-kwaśnym.
  4. Bułeczki podpiekamy w tosterze lub piekarniku.
  5. Na patelni kładziemy plastry boczku, smażymy aż się zarumieni z dwóch stron i wytopi z niego tłuszcz. Wbijamy jajka i smażymy sadzone, aż się zetną tak jak lubimy. Jajko przyprawiamy szczyptą soli i pieprzem do smaku.
  6. Przekrojone bułki smarujemy sosem, wykładamy odsączone z marynaty pikle, kładziemy po jajku i plastrze boczku. Na koniec wypełniamy bułki świeżą kolendrą.
* W wersji wegańskiej w piklach rezygnujemy z sosu rybnego, majonez zastępujemy kremem kokosowym, a zamiast jajka i boczku wybieramy podsmażone i przyprawione tofu.
Tosia

niedziela, 1 lutego 2015

Śniadanie do łóżka #171: Pasta z makreli


Mieszkając nad morzem, grzechem byłoby nie korzystać z ryb. Dary natury prosto z Bałtyku nie są wcale tak łatwo dostępne, jakby mogło się wydawać, ale dla chcącego nic trudnego. Lubię eksperymentować z rybnymi obiadami, chociaż od lat największą miłością darzę wędzoną makrelę.

Z wędzonych ryb można wyczarować sporo ciekawych dań, podawać je z ziemniaczanymi podpłomykami lefse, czy z kaszą w formie sałatki. Nic jednak nie równa się makrelowej paście, która towarzyszy mi przez całe życie.

Robiłam ją już na wiele sposobów, ale wciąż numerem jeden jest dla mnie wersja z twarogiem i akcentem pomidorowym. Zawsze wiernie do niej wracam, chociaż za każdym razem robię ją trochę inaczej. Czasem dodam posiekany koperek, innym razem natkę pietruszki. W paście pojawia się siekana drobno cebulką, którą można też zastąpić szczypiorkiem. W odsłonie pikantnej - z papryczką chilli, w wydaniu imprezowym - z czosnkiem, na bogato - z suszonymi pomidorami i kaparami. Ogórek kiszony jest obowiązkowy w każdej kombinacji.

Do tego chrupiąca bułeczka, albo świeżo upieczone bajgle i jestem w raju!

Pasta z makreli
  • wędzona makrela
  • 200 g półtłustego lub chudego twarogu
  • 2 łyżki śmietany lub jogurtu naturalnego lub łyżka majonezu + łyżka śmietany
  • 4 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 3 suszone pomidory (można pominąć)
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka ostrej lub słodkiej papryki
  • mała czerwona cebula
  • 3-4 ogórki kiszone
  • pęczek koperku lub natki pietruszki lub szczypiorku
  • sól, świeży mielony pieprz
  1. Kawałki obranej makreli wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy twaróg, śmietanę/jogurt, koncentrat pomidorowy, suszone pomidory, posiekane chilli i słodką lub ostrą paprykę.  
  2. Miksujemy blenderem na gładką pastę. 
  3. Do pasty dodajemy posiekaną w drobną kostkę cebulę, ogórki kiszone oraz koperek. 
  4. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
* Do pasty można również dodać przeciśnięty przez praskę czosnek.
Tosia

niedziela, 30 listopada 2014

Śniadanie do łóżka #163: Pasta jajeczna z awokado


Aż trudno uwierzyć jak dawno nie robiłam pasty jajecznej. Jestem wielką fanką wszelkich past, od pysznej, pomidorowej z wędzonej makreli (koniecznie z wkrojonymi konserwowymi ogórkami) po hummusy, czy owocowe smarowidła. To chyba najlepsza forma nakarmienia wielu osób- stawiamy miskę pysznej pasty, kromki chleba i jedziemy:)

Prawdziwego powera jednak doda wam to pyszne i niezwykle proste smarowidło- pasta jajeczna z awokado. Minimum składników, maksimum smaku.

Najlepiej wybrać jeszcze twarde awokado. Zwykle szukamy tych przejrzałych i miękkich, ale w tej konfiguracji fajnie jest gdy chrupie w zębach.

Na śniadanie, drugie śniadanie, kolację czy przekąskę. Do dzieła!

Pasta jajeczna z awokado 

- 3 jajka
- 1 małe awokado
- 4 łyżki majonezu
- pół pęczka młodego szczypiorku
- sól
- pieprz

  1. Ugotuj jajka na twardo, zahartuj i zdejmij skorupkę. 
  2. Poszatkuj jajka. 
  3. Przekrój awokado na pół, wyjmij pestkę i obierz je ze skórki. 
  4. Poszatkuj awokado i dodaj do jajka.
  5. Poszatkuj szczypiorek i dodaj do jajka z awokado.  
  6. Dodaj majonez, dopraw solą i pieprzem. 
Śliwka

niedziela, 23 listopada 2014

Śniadanie do łóżka #162: Grzanki z pesto z jarmużu, kozim serem i jajkiem sadzonym


Nauczyłam się, że jeśli chcę być rano miła to nie pytam Pawła co chce zjeść na śniadanie, po prostu je robię. Prawie zawsze w takiej sytuacji odpowiada, że jajka, więc kombinuję podając je na wiele sposobów. To prawda, że czasem proste dania są najsmaczniejsze, ale wystarczy połączyć kilka składników i można podać jajko w sposób wyjątkowy. Smażę różne jajecznice i omlety, gotuję na twardo, na miękko, w koszulce, zapiekam w kokilkach, ale i tak najchętniej zjada ulubione jajka sadzone. Pogodziłam się z tym i kupiłam nawet małą patelenkę, na której powstanie pewnie setki sadzonych.

Dzisiaj rano improwizowałam z tym co miałam pod ręką. W chlebaku znalazłam kawałek lekko czerstwego chleba litewskiego na zakwasie, pokroiłam na kromki, skopiłam oliwą i odświeżyłam na patelni. W lodówce czekała na mnie niespodzianka w postaci jarmużowego pesto, które śmiało możecie zastąpić bazyliowym lub z suszonych pomidorów. Jego przygotowanie zajmie Wam kilka dodatkowych minut, a jeśli lubicie jarmuż to musicie koniecznie je zrobić! Delikatnie orzechowy posmak jarmużu podkręciłam prażonymi orzechami ziemnymi i olejem arachidowym. W pesto nie zabrakło też odrobiny miodu, czosnku, tartego koziego sera i kawałków suszonych pomidorów.

Grzanki posmarowałam pesto i podałam z jajkiem sadzonym. Szybko, pysznie i prosto (pesto).


Grzanki z pesto z jarmużu, kozim serem i sadzonym jajkiem/4 sztuki
  • 4 kromki żytniego chleba na zakwasie (u mnie litewski)
  • 4 łyżki pesto z jarmużu
  • 4 jajka
  • łyżka masła
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
Pesto z jarmużu z kozim serem i suszonymi pomidorami
  • 80 g umytego jarmużu
  • 50 g prażonych orzechów arachidowych
  • ząbek czosnku
  • 50 g twardego sera koziego
  • 120 ml oleju (u mnie pół na pół olej arachidowy i oliwa)
  • łyżeczka miodu
  • 4 suszone pomidory
  • sól, pieprz
  1. Do wysokiego naczynia wrzucamy porwane listki jarmużu, dodajemy prażone orzechy, posiekany drobno czosnek, miód, sól i pieprz. Wlewamy powoli połowę oleju i miksujemy całość blenderem. 
  2. Pod koniec wlewamy resztę oliwy, dodajemy tarty ser, pokrojone drobno suszone pomidory i mieszamy raz jeszcze. Pesto nie powinno być zbyt gładkie.
  3. Kromki chleba skrapiamy oliwą, smażymy na suchej patelni, po ok. 2 minut z każdej strony, aż grzanki będą rumiane.
  4. Patelnię smarujemy odrobiną masła i rozgrzewamy. Do miseczki wbijamy jajko i przelewamy je na rozgrzaną patelnię. Zmniejszamy ogień i smażymy, aż się odpowiednio zetnie. Pod koniec przyprawiamy je solą i pieprzem. Czynność powtarzamy z pozostałymi jajkami.
  5. Grzanki smarujemy pesto z jarmużu i dekorujemy jajkami sadzonymi.
Tosia

niedziela, 16 listopada 2014

Śniadanie do łóżka #161: Hiszpańska grzanka


Prawdziwa celebracja śniadań odbywa się u mnie na poziomie restauracyjnym. Choć uwielbiam zjeść pierwszy posiłek jeszcze w łóżku ( po cóż by była ta cała seria, gdyby było inaczej!), z przykrością stwierdzam, że nikt nie zrobi mi tak dobrej kawy i nie wyciśnie tak dobrego soku, jak w moich ulubionych śniadaniowniach. Jeden poranek weekendu obowiązkowo poświęcam więc na leniwe, królewskie śniadanie, które ktoś poda mi prosto na stół.

Zadziwiające jak wiele się zmieniło na przestrzeni lat. Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu znalezienie miejsca serwującego jakiekolwiek śniadanie graniczyło z cudem. Gdy po weekendowej imprezie okazywało się, że w domu nie ma nawet kromki chleba, chodziliśmy całując klamkę za klamką w poszukiwaniu jajecznicy. Aż trudno sobie to teraz wyobrazić!

W Trójmieście mam kilka ulubionych punktów. Jeśli głód pozwala mi na dłuższą wycieczkę, wybieram się do Gdyni, do Chwili Moment. Tam zawsze czeka na mnie hiszpańska grzanka ( a raczej grzana, bo jest ogromna) z pyszną kawą. Na tym oblanym oliwą kawałku chleba znaleźć można chorizo, pomidory i roztopiony ser. Hiszpańskie niebo w gębie! Postanowiłam ją odwzorować w domu i muszę przyznać, że nawet bez kawy wyszło całkiem nieźle.

Hiszpańska grzanka ( 2 porcje)

- 2 kawałki bagietki
- 30 g chorizo
- pół pomidora
- starty żółty ser
- oliwa
- świeża kolendra (opcjonalnie)

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Pokrojoną bagietkę polej oliwą. 
  3. Na bagietce ułóż poszatkowane chorizo i poszatkowanego pomidora. 
  4. Zetrzyj ser i posyp na wierzchu grzanki. 
  5. Wsadź grzanki do piekarnika i piecz ok. 10 minut. 
  6. Przed podaniem możesz posypać świeżą kolendrą. 
Śliwka


niedziela, 5 października 2014

Śniadanie do łóżka #156: Kanapka z gruszką, serem pleśniowym i czekoladą



Cenię sobie kulinarną prostotę, klasyczne smaki i dbałość o sezonowość w kuchni, ale lubię też czasem zaszaleć. Intrygują mnie nie do końca oczywiste smaki i spojrzenie na znajome produkty w nowy sposób. Dlatego niedawno z chęcią spróbowałam kanapki z bekonem, serem pleśniowym, bananem i jajkiem sadzonym, którą serwuje jedna z gdyńskich knajp. W pamięć zapadła mi również kanapka Marty (Co dziś zjem na śniadanie) z bekonem, serem pleśniowym, figami i czekoladą. Obiecałam sobie, że kiedyś taką zrobię.

Dziś mój poranek jest wyjątkowo leniwy. Wspominając wczorajszą imprezę rozmyślałam co zrobić na śniadanie. Miałam ochotę na jakąś intrygującą kanapkę, która jednocześnie postawi mnie na nogi. W chlebaku zostało jeszcze kilka własnoręcznie upieczonych dyniowych kajzerek, w koszyku leżały gruszki, w lodówce znalazłam ser pleśniowy. Prawie zawsze w mojej szufladzie z bakaliami można znaleźć gorzką czekoladę, czekała na mnie i tym razem.

Sprawa wydała się oczywista, te składniki muszą się ze sobą polubić. I o dziwo się polubiły, nam smakowało :)



Kanapka z gruszką, serem pleśniowym i czekoladą
  • bułka lub 2 kromki chałki
  • 1/2 gruszki
  • 2 plastry sera pleśniowego (u mnie Camembert)
  • 3 kostki czekolady
  1. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni.
  2. Na blasze wyłożonej pergaminem kładziemy przekrojoną bułkę lub kromki chleba.
  3. Podpiekamy 5 minut.
  4. Na spód podpieczonej bułki kładziemy posiekaną czekoladę, plastry sera i plasterki gruszki. Przykrywamy górą bułki i wkładamy do piekarnika.
  5. Podpiekamy kolejne 5 minut.
  6. Serwujemy na ciepło.
Tosia

czwartek, 25 września 2014

Dyniowy ajvar

Początek jesieni nie musi być smutny, wystarczy rozejrzeć się wokoło, aby zobaczyć jak wiele wrzesień ma do zaoferowania pod względem kulinarnym. Sezon paprykowy trwa, dlatego w tym roku postanowiłam przygotować trochę więcej ajvaru niż zwykle, obiecywałam to sobie od kilku lat.

Przypuszczam, że każdy szanujący się miłośnik pieczonej papryki zna się doskonale z bałkańską pastą. Na południu Starego Kontynentu od lat trwają spory o idealną recepturę na ajvar. Większość kucharzy i gospodyń zgadza się co do jednego - ważne, aby pieczonej papryki w paście było więcej niż bakłażana. Nie oznacza to jednak, że ajvar trzeba koniecznie przygotować z dodatkiem oberżyny.

W mojej jesiennej wersji pojawiła się dynia hokkaido, która po upieczeniu zyskuje niezwykłego smaku. Lubię pikantne pasty, dlatego nie zabrakło też pieczonej papryczki chilli i kilku ząbków czosnku. Dla kwaśności ocet balsamiczny.

Z podanych składników wyjdzie ok. 5 słoików średniej wielkości, u mnie każdy był inny, od malutkich po duże, część już rozdana i zjedzona, dlatego ciężko podać dokładną gramaturę. Ajvar można śmiało pasteryzować, zarówno metodą "na mokro", jak i na "sucho". W przepisie znajdziecie wskazówki dotyczące tej drugiej.

Co zrobić z gotowym ajvarem? Wyjadać prosto ze słoika, smarować pieczywo, dodawać do makaronów i kasz lub wykorzystać jako sos bazę do pizzy (przykład na moim Instagramie).


Dyniowy ajvar/5 średniej wielkości słoików
  • 3 kg pomarańczowej papryki
  • dynia hokkaido (ok. 1,5 kg)
  • 2 papryczki chilli
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 łyżki cukru trzcinowego
  • 50 ml octu balsamicznego
  • 50 ml oliwy
  • świeżo mielony pieprz
  • sól
  1. Umyte papryki, dynię pokrojoną na kawałki i papryczki chilli kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Warzywa skrapiamy oliwą i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy ok. 30 minut w 200 stopniach. W połowie pieczenia odwracamy papryki na drugą stronę.
  2. Upieczone papryki i chilli wkładamy do foliowego woreczka i zostawiamy na 10 minut. Następnie ściągamy skórkę, pozbywamy się pestek, a kawałki pieczonej papryki i chilli wrzucamy do wysokiego naczynia. Dodajemy dynię (w przypadku hokkaido ze skórką), przeciśnięty przez praskę czosnek, sok z oliwą, który został na blasze i miksujemy całość na nie do końca gładki mus.
  3. Mus przekładamy do garnka z grubym dnem, dodajemy oliwę i podgrzewamy na małym ogniu przez 30 minut. Na koniec przyprawiamy całość świeżo mielonym pieprzem, solą i octem balsamicznym. Dusimy jeszcze kilka minut.
  4. Gotowy ajvar przekładamy do wyparzonych słoików i pasteryzujemy w piekarniku w temperaturze 120 stopni przez ok. 20 minut.
Tosia

wtorek, 16 września 2014

Wtorek z kaszą #25: jaglany krem węgierkowo-czekoladowy


Ufff! Kolejny egzamin w życiu i kolejny raz do przodu. Od kilku tygodni nie mam ani chwili dla siebie, a rzadko nadchodzące przerwy wypełniałam odmóżdżającymi czynnościami. Dziś popołudniu, gdy okazało się, że już po wszystkim, siadłam na sofie i zastygłam. Co ja teraz będę robić? Bez wyrzutów sumienia, że eksperymentowanie w kuchni zabiera mi czas, bez odmawiania sobie przyjemności spotkań z przyjaciółmi? Doszłam do jednego- teraz dopiero będę żyć. 

Zabieram się więc po raz kolejny za węgierkowo-czekoladową jaglaną pastę. Z tygodnia na tydzień jest coraz słodsza, razem z dojrzewaniem węgierek. 

Gdy zrobiłam ją po raz pierwszy, mój mały kuzyn pieczołowicie wyjadał ją palcami, więc oddałam mu dwa słoiczki. Dziś ja ją będę wyjadać, bez wyrzutów sumienia, bo jej kremowość tworzy zmiksowana kasza jaglana, a słodycz pyszne owoce. Czekolada? No przecież gorzka:)

Jaglany krem węgierkowo-czekoladowy

- 500 g słodkich śliwek węgierek
- 200 g ugotowanej kaszy jaglanej
- 200 g gorzkiej czekolady
- ewentualnie miód
  1. Węgierki pozbaw pestek i pokrój na mniejsze kawałki.
  2. Włóż węgierki do dużego garnka i zacznij smażyć na dużym ogniu. Smaż ok. 5 minut, co jakiś czas mieszając aż węgierki puszczą sok.
  3. Zmniejsz ogień i gotuj jeszcze ok. 30 minut.
  4. Zdejmij garnek z ognia, daj kremowi ostygnąć i włóż go na 3-4 godziny do lodówki (można pozostawić na noc). Krem nabierze gęstości. 
  5. Po upływie tego czasu dodaj do kremu kaszę jaglaną i zmiksuj na gładką masę. 
  6. W kąpieli wodnej rozpuść gorzką czekoladę i dodaj do kremu z węgierek. Dobrze wymieszaj. 
  7. Słodki smak kremu zależy od tego jak słodkie były węgierki. Spróbuj, jeśli krem jest dla ciebie za mało słodki, dodaj do niego miodu. 

Śliwka

niedziela, 20 lipca 2014

Śniadanie do łóżka #146: Croissant z chorizo, pesto z rukoli i jajkiem sadzonym



Moje krótkie, hiszpańskie wakacje dobiegają końca. Tak tęsknie za czasami, gdy jedynym problemem wydawało się sensowne zapełnienie czasu od końca czerwca do końca września. Jeśli czytacie to, studenci i uczniowie, posłuchajcie starszej koleżanki i cieszcie się tym czasem ile wlezie, bo nie ma nic bardziej przykrego niż limitowany urlop! Ale dość wylewania żalu, przejdźmy do śniadania.

Kilkakrotnie już rozpisywałam się przy różnych okazjach, że jestem wielką fanką croissantów ze słonymi dodatkami. Ten z jajecznicą smakuje prawie idealnie, ale dzisiaj, zupełnie przypadkiem, znalazłam coś lepszego.

Wciąż cierpię, że w Polsce (a przynajmniej w moich rejonach) nie można znaleźć porządnego chorizo. Naprawdę nie warto zadowalać się chemicznymi plastrami, niczym nie przypominającymi mięsa. Dlatego, gdy tylko zjawiam się w Hiszpanii, robię sobie prawdziwy chorizo-maraton. Ląduje dosłownie wszędzie. Mam wielką słabość do tej kiełbasy.

Nikogo więc nie zdziwiło, że chwyciłam po raz kolejny właśnie po nią na śniadanie. Wylądowała na świeżym croissancie posmarowanym serkiem philadelphia. Do tego dodające świeżości pesto z rukoli, a żeby śniadania stało się zadość, trzeba było wykończyć go jajkiem sadzonym, usmażonym na tłuszczu, który wytopił się z chorizo.

Croissant z chorizo, pesto z rukoli i jajkiem sadzonym (2 porcje)

- 2 croissanty
- serek philadelphia
- 2 jajka
- kilka plasterków chorizo

Pesto z rukoli:
- 3 garście rukoli
- 3 łyżki orzeszków piniowych
- 50 g parmezanu
- 7 łyżek oliwy
- sól, pieprz

  1. Najpierw przygotuj pesto. Orzeszki piniowe podpraż na suchej patelni aż lekko zbrązowieją. Parmezan pokrój na małe kawałki. Wszystkie składniki wrzuć do blendera i zmiksuj. Dopraw solą i pieprzem.
  2. Croissanty rozkrój wzdłuż. Posmaruj dolną część serkiem. 
  3. Plasterki chorizo ułóż na patelni. Smaż bez dodatkowego tłuszczu (wystarczy ten, który się z nich wytopi) przez kilka minut z dwóch stron. Zdejmij z patelni pozostawiając na niej tłuszcz.
  4. Ułóż chorizo na croissancie. Przykryj warstwą pesto. 
  5. Usmaż jajko sadzone na tłuszczu z chorizo. Ułóż na croissancie. 
  6. Przykryj drugą częścią croissanta. Jedz póki ciepłe. 
Śliwka

niedziela, 13 lipca 2014

Śniadanie do łóżka #145: Tosty z brzoskwinią i szynką parmeńską


Pewnie pisałam już o tym nie jeden raz, ale powtórzę, że na co dzień nie kupuję pieczywa. Wypiekanie domowego chleba jest moją pasją i piekę przynajmniej kilka razy w tygodniu. Zdarzają się jednak dni, że mój chlebak jest pusty. W takich sytuacjach, lubię trochę zgrzeszyć i kupić coś co chleb przypomina tylko z nazwy. Mowa oczywiście o chlebie tostowym, z którego wychodzą najlepsze tosty francuskie na leniwe śniadanie (tutaj kilka przepisów: 1, 2, 3, 4)

Tym razem jednak postanowiłam go wykorzystać do szybkich grzanek z piekarnika. Ostatnio lubię połączenie soczystej brzoskwini i szynki dojrzewającej i na taki smak postawiłam też dziś rano. Tosty posypałam świeżo startym serem cheddar, dodałam dla pikantności plasterki chilli. Grzanki polecam podawać z dobrą jakościową oliwą i octem balsamicznym. Prosto, szybko i na temat!

Tosty z brzoskwinią i szynką parmeńską/8 tostów
  • 8 kromek chleba (u mnie tostowy)
  • kilka plastrów szynki parmeńskiej (lub innej dojrzewającej)
  • 2 brzoskwinie
  • kilka łyżek tartego sera cheddar lub parmezanu
  • 1/2 papryczki chilli
  • kilka łyżek oliwy
  • łyżka octu balsamicznego
  • listki bazylii lub melisy
  1. Kromki chleba tostowego skrapiamy oliwą i octem balsamicznym. Kładziemy je na blasze i wkładamy do rozgrzanego piekarnika, podpiekamy przez 5 minut w 200 stopniach.
  2. W tym czasie brzoskwinie kroimy w plastry lub cząstki, a papryczkę chilli w cienkie plasterki.
  3. Na podpieczonych kromkach chleba kładziemy owoce, szynkę i plasterki chilli. Całość posypujemy tartym serem i wkładamy do piekarnika na 7 minut.
  4. Tosty podajemy ze świeżymi ziołami, oliwą i octem balsamicznym.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...