Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 stycznia 2018

Noworoczne ciasteczka cynamonowe


Pewnie powinnam dzisiaj pisać o moich postanowieniach noworocznych, ale niedoczekanie wasze! Od lat nic sobie nie postanawiam, pewnego dnia stwierdziłam, że nie zniosę już więcej rozczarowań, które fundowałam sobie na własne życzenie. Śmieję się tylko, że moim jedynym postanowieniem na ten rok jest urodzenie dziecka. Ale to zbliża się nieuchronnie.

Jako, że choróbsko zamknęło mnie i mojego syna w czterech ścianach, postanowiliśmy sobie umilić życie słodyczami. Upiekliśmy cynamonowe ciasteczka, które ochrzciliśmy noworocznymi. I muszę szczerze przyznać, że jeśli cały rok ma być taki jak te ciasteczka, to jestem na niego gotowa.



W takim razie jaki będzie ten rok? Kruchy, rozpływający się wręcz w ustach, miękki i puszysty. Cynamonowo- maślany i słodki. Wyglądający niepozornie, jednak zwalający z nóg. Nie jest źle, prawda?

A to wszystko za sprawą jednego triku, mocnego zmiksowania masła. Spróbujcie raz, a istnieje duża szansa, że będą to wasze następne ulubione ciasteczka.

Noworoczne ciasteczka cynamonowe (25 sztuk)

200 g miękkiego masła
100 g cukru pudru
2 żółtka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub ziarna z jednej laski wanilii
220 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
35 g migdałów w płatkach
1 łyżeczka cynamonu Kotanyi
szczypta soli
2 łyżki whisky

do posypania:
1 łyżka cukru pudru
1 łyżeczka cynamonu Kotanyi

- rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
- wysyp migdały na suchą patelnię. upraż na brązowo. wrzuć do moździerza i rozetrzyj na drobne kawałki.
- miękkie masło miksuj przez 5 minut bez dodatków. po upływie tego czasu dodaj cukier puder, żółtka i szczyptę soli. miksuj 3 minuty.
- dodaj whisky i migdały. zmiksuj.
- w innej misce pomieszaj mąkę z proszkiem do pieczenia. powoli dodawaj do maślanej masy, cały czas miksując.
- ciasto powinno być miękkie i łatwe do formowania. uformuj z ciasta kulki, lekko przygnieć i ułóż na wyłożonej papierem do pieczenia blasze.
- piecz przez ok. 20 minut, aż ciasta zbrązowieją.
- w kubku pomieszaj cukier puder z cynamonem. posyp jeszcze ciepłe ciasteczka za pomocą sitka.

Śliwka 

czwartek, 21 grudnia 2017

Najlepszy barszcz wigilijny



Nie oszukujmy się, mówiąc, że nie mogę doczekać się świątecznego jedzenia, mam na myśli głównie barszcz z uszkami, reszta mogłaby dla mnie nie istnieć- poinformował mnie parę dni temu mój mąż. 

I tu jesteśmy niezwykle zgodni. Czekam na tę pyszną zupę z buraków bardziej niż na jakikolwiek prezent od Mikołaja. Bo mam pewną zasadę, której przestrzegałam bez wyjątków (do teraz, bo musiałam ją złamać na potrzeby bloga)- barszcz wigilijny jem tylko w Wigilię i choćbym miała na niego niesamowitą ochotę (a teraz, w drugiej ciąży, mogłabym za niego zabić) nie mogę go sobie po prostu zrobić, bo to by była absolutna profanacja. 

Jaki jest mój barszcz wigilijny? Oczywiście najlepszy! 
Ale przejdźmy do konkretów, przede wszystkim przygotowuję go na domowym zakwasie z buraków. Jeśli przygotujcie go jeszcze dzisiaj, powinien odpowiednio zakwasić się do Wigilii. Jeśli jednak nie macie na to czasu, bardzo dobre zakwasy można kupić w ekologicznych sklepach, lub w ostateczności podeprzeć się koncentratem z buraka z supermarketu. 

Po drugie, mój wigilijny specjał, inaczej niż barszcz, który przygotowuję o innej porze roku, jest wzbogacony o wywar z grzybów. Ten właśnie wywar nadaje mu naprawdę wyjątkowego smaku. Po trzecie, dla podkreślenia smaku zupy i dodania słodyczy, do barszczu dodaję pieczone buraki. Dzięki temu uzyskuję głęboki, pieczony smak buraka, a nie wygotowane popłuczyny.



Po czwarte-jabłko. Delikatny, owocowy, kwaskowy smak idealnie komponuje się z barszczem. No i na koniec sprawa prozaiczna, choć może najważniejsza- pieprz. Z moją mamą śmiejemy się, że nasz barszcz wigilijny co roku jest "spieprzony". Dodajemy do niego tyle pieprzu, że podczas jedzenia szczypie nas całe podniebienie. Ale to jest właśnie dla mnie kwintesencja wigilijnego smaku. 

Starczy słów, do roboty! Podaję dwie wersje, w zależności od tego, czy zdecydujecie się na domowy zakwas, czy na gotowe rozwiązanie.

Najlepszy barszcz wigilijny

wersja slow: 

Zakwas buraczany

- 2 kg buraków
- główka czosnku
- 1 kromka razowego chleba (koniecznie prawdziwego, na zakwasie)
- łyżka nasion ziela angielskiego
- 5 liści laurowych
- 2 łyżki soli
- przegotowana, ostudzona woda

Na 3-5 dni przed przygotowywaniem barszczu przygotuj zakwas w kamionce.
Umyj i wyparz kamionkę do kiszenia.
Buraki, obierz ze skórki, umyj, pokrój na ćwiartki i wrzuć do kamionki. Dodaj obrane ze skórki ząbki czosnku z całej główki, ziele angielsku, liście laurowe i sól. Zalej taką ilością przegotowanej, wystudzonej wody, aby przykrywała dokładnie wszystkie buraki. Na wierzchu umieść kromkę chleba. Zamknij i przyciśnij kamionkę. Zostaw na 2 dni, następnie wyłów kromkę chleba i zostaw przykryte i przyciśnięte jeszcze na 1-3 dni.

Wywar z grzybów

- 80 g suszonych grzybów (ja użyłam podgrzybków)
- 600 ml wody

Zalej grzyby wodą, zagotuj i zmniejsz ogień. Gotuj na małym ogniu przez około pół godziny, a następnie odcedź wywar od grzybów i zostaw na później. Grzyby możesz użyć do farszu do pierogów z kapustą i grzybami, lub do uszek.

Bulion warzywny

- 2 litry wody
- 2 marchewki
- 2 pietruszki
- 1 natka pietruszki
- 1 cebula
- pół pora
- 1 łyżka ziaren pieprzu
- 1 łyżka ziaren ziela angielskiego
- 1 główka czosnku
- 1 płaska łyżka soli
- 2 centymetry świeżego imbiru
- pół łyżeczki masła klarowanego

Marchewkę i pietruszkę obierz ze skórki i wrzuć do dużego garnka. Pokrój por na kawałki i dorzuć do garnka. Główkę czosnku przekrój na pół wzdłuż i wrzuć dwie części, bez obierania skórki, do garnka.
Przekrój cebulę na pół, obierz ze skórki. Na patelni rozgrzej pół łyżeczki masła klarowanego i ułóż na nim dwie połówki cebuli płaską częścią w dół. Podsmażaj aż mocno zbrązowieją od dołu, wtedy zalej je małą ilością wody i dodaj do garnka razem z wodą, która wyciągnęła cały smak z patelni.
Do garnka dodaj jeszcze ziarna pieprzu i ziela angielskiego, imbir i sól. Zalej wodą i zagotuj. Gdy woda się zagotuje, zmniejsz ogień i gotuj około godzinę, następnie odcedź, aby zachować sam bulion, bez warzyw. 

Barszcz

- około 1,5- 2 litry (cały z powyższego przepisu) bulionu warzywnego
- 750 ml zakwasu buraczanego
- 500 ml wywaru z grzybów
- 3 duże buraki
- 1 kwaśne jabłko
- 3 ząbki czosnku
- sól
- dużo świeżo mielonego pieprzu Kotanyi
- 2-3 łyżki cukru

W trakcie gotowania bulionu przygotuj buraki. Obierz je ze skórki, zawiń każdy oddzielnie w folię aluminiową i wrzuć do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni. Piecz godzinę.
Do gorącego bulionu warzywnego wrzuć wyjęte z folii, upieczone buraki i pokrojone na ćwiartki jabłka. Nie gotuj, zostaw w środku aż bulion ostygnie.
Z ostudzonego bulionu wyjmij buraki i jabłka, rozgrzej i dodaj wywar z grzybów, zakwas i wciśnij przez praskę 3 ząbki czosnku.
Nie zagotuj zupy, gdy będzie już ciepła, wyłącz i dopraw. Ciężko mi określić jak będzie smakował barszcz na tym etapie, gdyż wszystko zależy od tego jak kwaśny uzyskałeś zakwas. Jeśli za mało kwaśny, możesz podeprzeć się sokiem z kiszonych buraków, koncentratem buraczanym lub po prostu sokiem z cytryny. Jeśli za mało słodki, dodaj cukru.  Na pewno trzeba barszcz dobrze posolić i mocno doprawić pieprzem. Jeśli lubisz, możesz dorzucić łyżkę suszonego majeranku.

wersja fast

Zakwas buraczany zamień na sklepowy, lub sok z kiszonych buraków albo koncentrat buraczany. reszta kroków jak w wersji slow

Śliwka

wtorek, 19 grudnia 2017

Śledzie Orient Express


Kto expresowo śledzi, ten wie, że rybka lubi pływać! Dlatego świątecznego śledzika postanowiłam zmoczyć w mleku kokosowym z dodatkiem kurkumy, kminu rzymskiego, kolendry i chilli. Czyli wyszedł z tego niezły orient. Tak przygotowane śledzie polecam serwować z pestkami granatu, to prawdziwa eksplozja smaku. Możecie mi zaufać, mieszkam w Gdyni, więc przecież sama jestem śledziem :)

A jeśli propozycja zbyt odważna, polecam także inne przepisy na śledzie:
Śledzie z karmelizowaną cebulą
Śledzie ze Skanii 
Piernikowe śledzie
Śledź w słodkiej musztardzie
Chrupiące śledzie


Śledzie Orient Express
  • 400 g filetów śledziowych z oleju
  • 5 łyżek gęstego mleka kokosowego*
  • łyżka wody kokosowej *
  • 3 łyżki majonezu
  • łyżeczka soku z cytryny lub limonki
  • cebula
  • 3/4 łyżeczki kurkumy Kotanyi
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego mielonego Kotanyi
  • łyżeczka kolendry w liściach Kotanyi
  • łyżeczka syropu klonowego lub miodu
  • Do podania: pestki granatu, świeża kolendra
  1. Filety śledziowe odsączamy z oleju, zalewamy zimną wodą i zostawiamy na minimum godzinę (polecam zostawić na noc w lodówce).
  2. Cebulę kroimy w piórka, wrzucamy na sito i zalewamy wrzącą wodą. Odsączamy.
  3. Gęste mleko kokosowe łączymy z wodą, sokiem z cytryny, majonezem i syropem klonowym. 
  4. Do utworzonego sosu dodajemy śledzie, cebulę i pokrojone w kostkę filety śledziowe. Mieszamy.
  5. Tak przygotowane śledzie najlepiej wstawić przed podaniem do lodówki, aby się "przegryzły". Serwujemy z granatem i świeżą kolendrą.
* Gęste mleko kokosowe otrzymujemy wstawiając puszkę do lodówki.
Tosia

piątek, 15 grudnia 2017

Sernik imbirowo-kokosowy


Na stole wigilijnym rzadko eksperymentuję. To nie jest moment na frywolną zabawę smakami, każdy u nas oczekuje takich samych pozycji, nie zmienianych od lat. Barszczu z uszkami, mocno doprawionego pieprzem, tak aby palił wręcz w usta, koniecznie z wywarem z grzybów, aby smakował zupełnie inaczej niż ten serwowany przez cały rok. Pierogów z kapustą i z grzybami, o najcieńszym z możliwych cieście. Sałatki śledziowej, koniecznie podanej z gorącymi ziemniakami w mundurkach. No i sernika, ewentualnie sernikomakowca (przepis I, przepis II).

Jeśli już coś zmieniamy, to raczej powoli wykluczamy potrawy, na które i tak nikt nie ma miejsca (choć już od lat menu zmniejszyliśmy do absolutnego minimum). Nie wyobrażam sobie, żeby nagle oznajmić domownikom- hej! w tym roku jemy grzybową zamiast barszczu. Obawiałabym się linczu.



Żeby przemycić jednak mały, ciut ciut eksperymencik, zdecydowałam pobawić się trochę smakiem sernika. A że nie jestem ryzykantką, dałam spróbować wcześniej, bo teraz, przed Wigilią. Został jednogłośnie przyjęty, mimo swojego nieoczywistego, lekko orientalnego smaku. Nie dziwię się, bo bez fałszywej skromności mogę przyznać, że jest przepyszny. I wam polecam przemycenie go na wigilijny stół, a jeśli jesteście tradycjonalistami, zostawcie go sobie na inną okazję.

Sernik imbirowo-kokosowy (forma o średnicy 22 cm*)

spód
- 225 g kruchych ciasteczek
- 75 g masła
- pół łyżeczki soli
- pół łyżeczki mielonego imbiru Kotanyi

sernik
- 700 g zmielonego twarogu (ja używam twarogu śmietankowego ze Strzałkowa)
- 100 ml mleczka kokosowego
-  5 jajek (oddzielnie żółtka, oddzielnie białka)
- pół łyżeczki soli
- 150 g cukru pudru

ewentualnie dekoracja
- suszony miąższ kokosa

  1. Rozgrzej piekarnik do 170 stopni.
  2. Formę wyłóż na dnie papierem do pieczenia. 
  3. Roztop masło i wystudź. 
  4. W blenderze zmiel ciasteczka z masłem, aby były mocno pokruszone. 
  5. Wyłóż dno formy ciasteczkami i uklep. 
  6. Przygotuj sernik. Do dwóch misek rozbij jajka, do większej żółtka, do mniejszej białka. 
  7. Do żółtek dodaj twaróg, cukier puder i mleczko kokosowe. Miksuj mikserem aż masa będzie gładka i bez grudek.  
  8. Do białek dodaj sól i ubij na sztywno. 
  9. Do masy z twarogiem dodaj delikatnie białka, już nie miksując, a mieszając je łyżką, aby nie straciły objętości. 
  10. Wylej sernik na masę ciasteczkową, wyrównaj łyżką z wierzchu i wstaw do piekarnika na 45 min. Po upływie tego czasu zmniejsz temperaturę do 100 stopni i piecz jeszcze 30 minut. Wyłącz piekarnik, zostaw tam sernik jeszcze na chwilę i ostudź. 
  11. Najlepszy jest na następny dzień, po nocy w lodówce. 

* nieco mniejsza od klasycznej, ale większa również się sprawdzi, ciasto będzie po prostu nieco niższe

Śliwka

wtorek, 12 grudnia 2017

Bezowy makowiec


Czy słyszycie to tuptanie? Małymi kroczkami zbliżają się święta! Wolałabym, aby moje uszy nasłuchiwały skrzypienia zbliżających się sań po białym puchu, ale cieszmy się tym co mamy.

Przyzwyczaiłam się już do świąt bez śniegu, ale nie mogę się zgodzić na święta bez bezy i makowca! Jeśli macie problem z wyborem ulubionego świątecznego ciasta i nie chcecie by wasz stół uginał się od zbyt dużej ilości słodkości, pójdźcie na ugodę i upieczcie bezowego makowca.

Deser przygotowuje się znacznie szybciej niż klasyczną bezę. Wystarczy 30 minut w piekarniku, dzięki temu beza jest wystarczająco plastyczna, aby posmarować ją kremem i zawinąć jak roladę. Masę makową możecie przygotować od podstaw jak w tym przepisie na makowca. Nie stanie się jednak tragedia jeśli sięgniecie po gotową masę, warto jednak wcześniej sprawdzić jej skład. W połączeniu z mascarpone stworzy cudowny krem, który warto dodatkowo podrasować bakaliami i skórką pomarańczową. To się nazywa słodki kompromis :)


Bezowy makowiec
Beza:
  • 4 białka
  • 200 g cukru
  • łyżka octu winnego
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
Krem:
  • 250 g mascarpone
  • 100 g śmietanki kremówki 30%
  • 150 g masy makowej *
  • 100 g orzechów włoskich lub pekan
  • 100 g suszonych owoców (u mnie wiśnie i morele)
  • 2 łyżki skórki pomarańczowej Kotanyi
  • cukier puder

  1. Białka ubijamy mikserem na sztywną pianę. Gdy masa zacznie robić się sztywna, zaczynamy dodawać po łyżce cukru, dalej miksując pianę.Na koniec dodajemy mąkę ziemniaczaną oraz ocet i jeszcze chwilę miksujemy.
  2. Sztywną masę bezową przekładamy na formę (o wymiarach: 20x32 cm) wyłożoną pergaminem. Wyrównujemy wierzch łyżką i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika
  3. Bezę pieczemy przez 30 minut w 150 stopniach.
  4. Blaszkę z upieczoną bezą wyciągamy z piekarnika. Odwracamy bezę na czystą ściereczkę i odklejamy ostrożnie pergamin, studzimy.
  5.  Kremówkę  ubijamy na sztywną masę, dodajemy stopniowo po łyżce mascarpone na przemian z masą makową i dokładnie mieszamy. Dorzucamy pokrojone drobno bakalie i skórkę pomarańczową. Wstawiamy do lodówki.
  6. Na powierzchnię ostudzonej bezy przekładamy schłodzony krem. Zawijamy bezę jak roladę, zaczynając od dłuższego boku.
  7. Zawiniętą roladę wkładamy do lodówki na minimum 30 minut. Z wierzchu oprószamy cukrem pudrem.
* Masa makowa gotowa lub z tego przepisu.
 Tosia

sobota, 24 grudnia 2016

Wesołych Świąt


Choć nie jesteśmy zbyt obiektywne, bo właśnie pędzimy, żeby ze wszystkim zdążyć, w te Święta życzymy wam przede wszystkim, aby zwolnić, nie martwić się o to co nieistotne i cieszyć się wspólnym czasem z najbliższymi. Bawcie się też dobrze w Sylwestra, a my wracamy do was z nowymi pomysłami i przepisami po Nowym Roku. 

Dziękujemy, że jesteście z nami. 

Śliwka i Tosia

czwartek, 15 grudnia 2016

Akademia burczymiwbrzuchu #9: Jak zrobić barszcz na zakwasie z uszkami?


Coraz większymi krokami (chociaż smutno mi, że nie po białym puchu) zbliża się najpiękniejszy czas w roku, kiedy to wskazówka zegara zwalnia, a my gromadzimy się przy stole z najbliższymi. Może to brzmi trochę trywialnie, ale każdy kto ukrywa w sobie cień romantyzmu rozczula się na myśl o świątecznej atmosferze. Nie chcę Wam jednak zabierać czasu długimi wstępami, na pewno jesteście zabiegani.

Jak mawia staropolskie przysłowie "Gdzie jest barszcz, kapusta, tam chata niepusta". Ja się trzymam tej zasady, bo nie wyobrażam sobie świąt bez chociaż jednej porcji aromatycznego barszczu. Od kilku lat przygotowuje go na własnoręcznie wyhodowanym zakwasie.

Zdaję sobie sprawę, że temat hodowli kiszonych buraków może początkujących uczniów przerażać. Dlatego tematem dzisiejszej lekcji w Akademii burczymiwbrzuchu będzie idealny barszcz na zakwasie. Oczywiście serwowany z domowymi uszkami :)


Jak wyhodować zakwas?

Wbrew pozorom hodowla zakwasu wcale nie jest tak skomplikowana jak może się wydawać, śmiem twierdzić, że każdy może sobie z nim poradzić. Wystarczy poświęcić mniej więcej 10 minut na przygotowanie plastrów buraków, przełożeniu ich w wyparzonym słoiku z plastrami jabłek, czosnkiem, imbirem i przyprawami. Całość zalewamy letnią, posoloną wodą, przykrywamy gazą i stawiamy na 4-7 dni. Pilnując, aby wszystkie składniki były zakryte wodą (dzięki temu nie spleśnieją). Prawda, że proste? :)

Buraki w skórce czy bez?

Są dwie szkoły, jeśli zależy nam na jaśniejszym kolorze przyszłego zakwasu - buraki obieramy, jeśli zależy nam na jego właściwościach zdrowotnych - buraki zostawiamy ze skórką. Trzeba jednak pamiętać, że buraki muszą być dobrze wyszorowane z ziemi, a ich końcówki odcięte. W obu przypadkach kroimy je w plastry lub duże kawałki.

Jak przechowywać zakwas?

Sam proces hodowli zakwasu powinien odbywać się w temperaturze pokojowej, najlepiej w ciemnym miejscu. Natomiast gotowy zakwas odsączamy z buraków, przypraw i innych dodatków, zlewamy do wyparzonych butelek i przechowujemy w lodówce nawet do dwóch tygodni.

Co oprócz buraków?

Tradycyjny zakwas można wyhodować jedynie z buraków, czosnku, pieprzu, liścia laurowego i posolonej, letniej wody. Eksperymentowałam już wiele razy, więc możecie mi zaufać na słowo, że dodatek imbiru i wielu korzennych przypraw sprawi, że jego smak będzie jeszcze bardziej wyjątkowy! Lubię też dodać plastry jabłka, dodają zakwasowi naturalnej słodyczy, dzięki temu utworzy się piękny balans smakowy.

W czym kisić?

Najlepiej sprawdzają się tu kamionkowe, ceramiczne i szklane naczynia, które nie będą reagowały na kwas. Naczynie przed kiszeniem trzeba umyć, osuszyć i sparzyć wrzątkiem.

Co jeśli spleśnieje?

Aby uniknąć problemu z pleśniejącym zakwasem polecam sprawdzać przynajmniej raz dziennie, czy wszystkie składniki są zakryte wodą. W trakcie fermentacji może na powierzchni tworzyć się piana, niektórzy ją ściągają, inni zostawiają. Ja zdejmuję przed zlaniem zakwasu do butelek. Gorzej jeśli pojawi się pleśń z charakterystycznymi "włoskami", wtedy będzie trzeba zakwas niestety wyrzucić.

Co przyspieszy fermentację?

Przygotowywanie zakwasu na barszcz można trochę porównać do hodowli zakwasu chlebowego, a raczej jego dokarmianie. Łatwo przyspieszyć fermentację, dodając do zakwasu już starter zawierający laktobakterie, czyli sok z kiszonych ogórków lub kapusty, albo skórkę razowego chleba na zakwasie. W przypadku chleba warto ją obwiązać gazą i włożyć do środka na dobę lub dwie, następnie wyciągamy, aby uniknąć przygód z pleśnią.

Zakwas samo zdrowie

Buraczany zakwas jest niesamowicie zdrowy i można go śmiało pić codziennie. Polecany jest szczególnie zimą! Podnosi odporność, ma właściwości antynowotworowe, podnosi liczbę czerwonych krwinek w organizmie. Jest bogaty w potas, wapń, żelazo, magnez, kwas foliowy, witaminę D i witaminy z grupy B. Działa oczyszczająco, odbudowuję florę jelit, reguluje przemianę materii i pracę nerek.



Jedziemy po zioło 

Nie od dziś wiadomo, że dobry barszcz potrzebuje odpowiedniego przyprawienia. Natrafiłam kiedyś na przepis na "purpurę kardynalską", czyli barszcz doprawiony 37 przyprawami korzennymi. W skład wchodziło dużo podstawowych przypraw korzennych, ale także szyszki chmielu, czy ziele macierzanki.

Ja również wzbogacam zakwas i barszcz o sporo przypraw, ale staram się je dopierać w jakiś sensowny sposób i dodawać po szczypcie. W moim barszczu zazwyczaj znajduje się: pieprz, ziele angielskie, kolendra, kmin rzymski, tymianek, majeranek, pieprz cayenne, goździki, anyż, cynamon,

Jak ugotować barszcz? 

Przygotowywanie barszczu dzielę na kilka etapów:
  • gotuję przez 30 minut bulion warzywny
  • dodaję starte na tarce buraki, plastry jabłek, przyprawy korzenne, ocet balsamiczny, imbir, czosnek, gotuję 30 minut
  • wlewam wywar z namoczonymi grzybami, gotuję 15 minut
  • dodaję zakwas burczany, sok jabłkowy/wiśniowy/żurawinowy, poszatkowany czosnek, gotuję jeszcze kilka minut
  • doprawiam do smaku

A jeśli nie barszcz?

Tak jak wcześniej wspomniałam, zakwas znakomicie nadaje się do picia. Nie trzeba też z niego gotować koniecznie barszczu, kiedyś wykorzystałam zakwas do przyrządzenia buraczanego risotto, wyszło znakomicie. Przepis znajdziecie w materiale "Pan zakwas" w tegorocznym Kukbuku.

Z czym podawać barszcz

To już kwestia gustu, ja najbardziej lubię barszcz z pasztecikami z pieczarkami mojej babci oraz świąteczną wersję z uszkami, które lepię co roku. Tym razem zdecydowałam, że farsz będzie mocno grzybowy, z dodatkiem pasty truflowej i parmezanu. Przepis poniżej :)

Barszcz świetnie też smakuje ze wszelkiego rodzaju pasztecikami (farsz może być szalony np. szpinakowy) i z chrupiącymi krokietami na bazie ciasta filo lub naleśników.
Na zakwasie można też ugotować fantastyczny barszcz ukraiński, z fasolą, papryką, ziemniakami, śmietaną i jajkiem.

Mamy zakwas, ale co zrobić z kiszonymi burakami?

Do ugotowania świątecznego barszczu nie będą nam potrzebne buraki, które zostały po kiszeniu, ale grzechem byłoby je wyrzucić. Można z nich zrobić świetną sałatkę np. ze szczypiorkiem, fetą, czosnkiem i majonezem, albo z pomarańczą, wędzonym łososiem i dressingiem musztardowo-miodowym. Kiszone buraki można także wykorzystać do barszczu ukraińskiego, albo buraczanego risotto.


 Zakwas na barszcz
  • 1 kg buraków
  • jabłko
  • 2 l letniej wody
  • 2 łyżeczki soli
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • 5 ziarenek pieprzu
  • 2 liście laurowe
  • 4 plastry świeżego imbiru
  • 4 goździki
  • gwiazdka anyżu
  • łyżeczka ziaren kolendry
  • skórka kromki chleb razowego na zakwasie/ 4 łyżki soku z kiszonej kapusty lub ogórków kiszonych

 Zakwas:

  1. Buraki obieramy i kroimy w plasterki. Umieszczamy je w dużym, wyparzonym wcześniej słoju. 
  2. Układamy warstwami razem z plasterkami jabłka, czosnku, imbiru i przyprawami.
  3. Całość zalewamy letnią wodą  z solą. 
  4. Skórkę chleba owijamy gazą i kładziemy na wierzch buraków, tak, aby przykryła ją woda (można ten etap pominąć i dodać sok z kapusty lub ogórków). 
  5. Słoik przykrywamy gazą i stawiamy w ciepłym miejscu na 5 dni.
  6. Po 2-3 dniach wyciągamy ze słoja chleb (dzięki temu zakwas nie spleśnieje). Resztę zostawiamy na jeszcze 2-3 dni. 
  7. Następnie ściągamy z powierzchni zakwasu pianę i przelewamy napój przez sitko do wyparzonej butelki.
  8. Zakwas przechowujemy w lodówce do dwóch tygodni. Pozostałe, kiszone buraki można zalać ciepłą wodą i jeszcze raz przygotować zakwas lub zrobić z nich sałatkę.

Uszka wigilijne
Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej*
  • 150 ml letniej wody
  • 2 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki soli
Farsz:
  • 50 g suszonych grzybów
  • 500 g pieczarek lub mrożonych borowików
  • cebula
  • łyżka masła
  • gałązka rozmarynu
  • jajko
  • 3 łyżki bułki tartej
  • łyżka pasty truflowej
  • 5 łyżek tartego parmezanu
  • sól, pieprz
 Ciasto:
  1. Na stolnicę lub do misy wsypujemy mąkę, mieszamy z solą. Na środku robimy wgłębienie, do którego powoli wlewamy letnią wodę z oliwą.
  2. Wyrabiamy ciasto stopniowo, ręcznie lub za pomocą miksera.
  3. Po kilku minutach zagniatania i podsypywania ciasta mąką uzyskamy elastyczną kulę. Dzielimy ją na 4 części.
  4. Jedną z nich podsypujemy mąką pszenną i cienko wałkujemy. Resztę ciasta trzymamy pod miską odwróconą "do góry nogami". Dzięki temu nie będzie wysychało.
  5. Z cienko rozwałkowanego ciasta wykrawamy przy pomocą wykrawaczki lub kieliszka kółka (u mnie o średnicy 7,5 cm.).
  6. Na środek każdego kółka kładziemy łyżeczkę farszu. Zlepiamy ciasto jak na pierogi, a następnie bierzemy dwa rogi pierożka i łączymy je na środku, owijając je wokół wskazującego palca. 
  7. Tak ulepione uszka kładziemy na tacy oprószonej mąką lub czystej ściereczce.
  8. Uszka gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie. Przez ok. 3 minuty.
  9. Gotowe odsączamy i przelewamy zimną wodą lub kładziemy na tacy w odstępach i zamrażamy.
Farsz:
  1. Suszone grzyby zalewamy letnią wodą, aby je zakryła. Zostawiamy na godzinę.
  2. Na maśle podsmażamy cebulę. Po kilku minutach dodajemy posiekany drobno pieczarki i odsączone z zalewy suszone grzyby (wywar zostawiamy do barszczu). Dodajemy posiekany drobno rozmaryn, sól i pieprz. Całość podsmażamy 7 minut.
  3. Następnie dodajemy pastę truflową i jeszcze krótko smażymy, doprawiając grzyby ewentualnie do smaku.
  4. Podsmażone i ostudzone grzyby miksujemy w malakserze na pastę.
  5.  Dodajemy do niej jajko, bułkę tartą i świeżo tarty parmezan, mieszamy. Tak przygotowany farsz wykładamy na pierogowe ciasto i formujemy uszka.

* Można  takich samych proporcjach użyć mąki orkiszowej jasnej lub wymieszać mąkę pszenną jasną z mąką pełnoziarnistą i dolać kilka łyżek wody więcej.


Barszcz na zakwasie

  • litr zakwasu
  • woda
  • kg buraków
  • jabłko
  • marchewka
  • 2 pietruszki
  • 1/2 selera
  • cebula
  • 50 g suszonych grzybów + 150 ml
  • 250 ml soku jabłkowego lub żurawinowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki octu balsamicznego
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • łyżka sosu sojowego
  • Przyprawy:
  • 3 goździki
  • ziarenko kardamonu
  • gwiazdka anyżu
  • łyżeczka ziarenek kolendry
  • łyżeczka kminu rzymskiego 
  • kawałek kory cynamonowej
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • łyżka ziarenek pieprzu
  • suszony majeranek
  • suszony tymianek 
  • szczypta pieprzu cayenne
  • 3 plasterki imbiru
  • sól
  1.  Suszone grzyby zalewamy wrzącą wodą i przykrywamy. Zostawiamy na minimum godzinę.
  2. Włoszczyznę obieramy i wrzucamy do dużego garnka, zalewamy 3 litrami wody, gotujemy przez 30 minut
  3. . Dodajemy starte na tarce buraki, plastry jabłek, poszatkowany ząbek czosnku, imbir, przyprawy (oprócz soli i majeranku), ocet i sos sojowy. Całość dopełniamy ewentualnie wodą, aby sięgała ponad wysokość warzyw. Garnek stawiamy na małym ogniu i gotujemy przez 30 minut.
  4. Do zupy dodajemy przygotowany wcześniej wywar z grzybami i podgrzewamy jeszcze 15 minut.
  5. Następnie barszcz przecedzamy, stawiamy na małym ogniu, wlewamy zakwas na barszcz oraz sok owocowy, dodaję posiekany ząbek czosnku. Podgrzewamy barszcz przez kilka minut pilnując, by się nie zagotował (mógłby stracić kolor). 
  6. Próbujemy barszczu i przyprawiamy do smaku roztartym majerankiem, solą, pieprzem i cukrem.
Tosia

poniedziałek, 12 grudnia 2016

Szybka korzenna żurawinówka

domowa żurawinówka

Ho ho ho coraz bliżej Święta! Czy zaplanowaliście już wszystkie prezenty? I wcale nie pytam o niespodzianki dla Waszych partnerów czy przyjaciół. Miałam raczej na myśli upominki dla wujka Janusza, kuzynki Żanety, ulubionej dentystki i sąsiada spod trójki. Co ich uszczęśliwi? Zawsze w takich sytuacjach najlepiej sprawdzają się słodkości, albo alkohole.

Pójście do monopolowego to droga na skróty, proponuję zatem przygotować domową nalewkę. Na nastawienie długodojrzewającego likieru już zdecydowanie za późno, ale jest i na to rozwiązanie - można to zrobić w kilka godzin. Dwa lata temu produkowałam deserowy likier czekoladowy z miętą, rok temu otworzyłam fabrykę goździkowej pomarańczówki. Zrobiła show na zeszłorocznej świątecznej imprezie i pamiętam, że sporo osób przetestowało i chwaliło recepturę wrzucając zdjęcia na "insta". Tym razem postawiłam na szybką żurawinówkę, którą podkręciłam korzennymi przyprawami. Na pewno każdy doceni taki prezent i nikt się nie dowie, że nalewkę zrobiliście na ostatni moment. No to siup, Wasze zdrowie! ;)

Ps. Więcej naszych świątecznych przepisów z ubiegłych lat znajdziecie w dziale "Boże Narodzenie".

szybka nalewka żurawinowa

Korzenna żurawinówka/ 1 litr
  • 300 g świeżej żurawiny
  • 0,7 l czystej wódki *
  • 300 g cukru
  • 600 ml wody
  • pomarańcza
  • 3 plastry świeżego imbiru
  • przyprawy korzenne** (u mnie: 4 goździki, gwiazdka anyżu, 2 strączki kardamonu, laska cynamonu, łyżeczka ziaren kolendry, 2 ziela angielskie)
  1. Żurawinę myjemy na sicie i wrzucamy do garnka. Dodajemy imbir, cukier, przyprawy korzenne. Zalewamy wodą i gotujemy na średnim ogniu przez 10 minut.
  2. Po tym czasie rozgniatamy owoce tłuczkiem do ziemniaków i dalej gotujemy syrop aż zgęstnieje ok. 20 minut. Studzimy.
  3. Ostudzony syrop z owocami i przyprawami łączymy z wódką, świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy i łyżką startej skórki. Przykrywamy i zostawiamy na dobę.
  4. Następnego dnia odcedzamy nalewkę do drugiej misy, na sicie przecieramy i odciskamy lekko owoce.
  5. Nalewkę przelewamy przez sito i lejek do wyparzonych butelek.
  6. Przechowujemy nawet do kilku miesięcy.
* jeśli zależy Wam na mocnych wrażeniach, możecie wymieszać wódkę pół na pół ze spirytusem.
** można z przypraw zrezygnować, albo wykorzystać np. tylko goździki lub łyżeczkę przyprawy do piernika.

Tosia

środa, 7 grudnia 2016

Cranberry Noel - ciasteczka z żurawiną i rozmarynem


Z ulgą pożegnałam smutny listopad. Grudzień należy do trójki moich ulubionych miesięcy i coś czuję, że w tym roku minie zdecydowanie za szybko. Jeszcze nie znalazłam chwili, aby spokojnie usiąść z kubkiem korzennej herbaty i zastanowić się nad świątecznym menu, czy prezentami dla bliskich. Mam nadzieję, że to nadrobię, ale na razie spisuję pomysły w biegu i przyszykowałam też pierwszy świąteczny przepis dla wszystkich zabieganych.

Jeśli w tym roku nie znajdziecie czasu na celebrowanie wielogodzinnego wypieku domowych pierniczków to nic straconego! Wasze blaszane puszki możecie wypełnić ekspresowymi ciasteczkami Cranberry Noel, które swoim maślanym smakiem i kruchą konsystencją skradną zapewne niejedno podniebienie.

Tradycyjnie wypieka się je z suszoną żurawiną, wiórkami kokosowymi, ekstraktem waniliowym, czasem przemyca jeszcze orzechy. Nie zrezygnowałam oczywiście z żurawiny, ale postawiłam na inne dodatki, czyli rozmaryn i skórkę z pomarańczy. Kruche ciasto robi się bardzo szybko, następnie formuje wałeczki, owija je w folię spożywczą i wkłada do lodówki na jakieś 2 godziny. Przetestowałam wersję z mrożeniem i już po 30 minutach można śmiało kroić ciasto ostrym nożem na cienkie plasterki. Dzięki temu ciastka są cudownie kruche, mają rumiane brzegi, a znikają zdecydowanie za szybko!

Na koniec przyznam się, że przepis na te ciasteczka już pojawił się kiedyś na blogu, a konkretnie 5 lat temu przed świętami (dowód). Nie da się jednak ukryć, że tamto zdjęcie nie pokazało ich potencjału, a recepturę trochę ulepszyłam i tym sposobem polecam je raz jeszcze :)



Cranberry Noel - ciasteczka z żurawiną i rozmarynem
  • 150 g miękkiego masła
  • 2 łyżki mleka
  • 220 g mąki pszennej
  • 50 g drobnego cukru
  • szczypta soli
  • 50 g suszonej żurawiny
  • 2 łyżki posiekanego rozmarynu
  • łyżka świeże startej skórki z pomarańczy
  1. Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę. Stopniowo dodajemy mleko, sól i dosypujemy mąkę, dalej ucieramy ciasto mikserem. Na koniec dodajemy suszoną żurawinę, posiekany drobno rozmaryn i skórkę startą z pomarańczy. Całość mieszamy.
  2. Tworzymy dwa wałeczki, które owijamy w folię spożywczą i wkładamy na 30 minut do zamrażalnika lub na 2 godziny do lodówki. 
  3. Schłodzone wałeczki kroimy ostrym nożem na cienkie plasterki. Przyszłe ciasteczka układamy w odstępach na blasze wyłożonej pergaminem.
  4. Ciastka pieczemy 12 minut w 200 stopniach. Studzimy na kuchennej kratce.
Tosia

wtorek, 6 września 2016

Akademia burczymiwbrzuchu #1: Perfekcyjny sernik


Paam pampamparam #fanfary! Zawsze jestem podekscytowana, gdy ogłaszamy nowy cykl na blogu, ale czuję, że ten będzie wyjątkowy i zostanie z nami na dłużej jak "Śniadanie do łóżka". Uznałyśmy ze Śliwką, że "Sezon na" był fajny, ale nie budził większych emocji nawet u nas. Prawda jest taka, że 90% przepisów na blogu jest sezonowa, więc wtorki wcale się specjalnie niczym nie wyróżniały. Za to od pół roku, albo i dłużej chodził nam po głowie pomysł, aby ruszyć na blogu z małą szkołą gotowania. Początek września to najlepszy czas, aby zacząć. To seria dla początkujących kucharzy, albo tych, którzy spragnieni są odrobiny wiedzy teoretycznej i podstaw w kuchni. Każdy kto gotuje może przecież wpaść na pomysł, aby dodać do ciasta na naleśniki łyżkę kakao, albo do bulionu imbir. Ale jakie są idealne proporcje na naleśniki, albo jak ugotować idealny bulion? Taki tematy zostawmy już kulinarnym pyszałkom, czyli nam ;)

Zaczynam od sernika, nie tylko dlatego, że ze słodkości najbardziej kocham je piec (no może jeszcze bezy), ale też z czystego przypadku. Kilka tygodni temu piekłyśmy wspólnie ze Śliwką sernik na wesele przyjaciółki, a w zeszłym tygodniu miałam powtórkę z rozrywki i przygotowałam sernik na urodziny przyjaciela. Zdałam sobie sprawę, że przez lata pieczenia mogę nieskromnie siebie nazwać ekspertką w temacie i trochę się powymądrzać. Uwielbiam serniki równe, wysokie, delikatne i kremowe, w tej kategorii zawsze wszyscy przydzielają im najwyższą notę. Zatem dzielę się poniżej moimi trikami i przemyśleniami, a na końcu znajdziecie przepis na sernik cytrynowy na spodzie kokosowym ze zdjęcia.

Zaczynamy!


Sernikowy poradnik:

Twaróg: 
To zdecydowanie najważniejszy składnik sernika, wpływa nie tylko na smak, ale także jego konsystencję, dlatego nie warto iść w tym temacie na kompromisy. Mówi się, że twaróg do sernika powinien być trzykrotnie zmielony, dlatego wiele razy męczyłam się ze starą maszynką, aby uzyskać taki efekt. Zdarzało się także tak, że nie miałam czasu nie pracochłonne mielenie, wtedy sięgałam po gotowy twaróg w wiaderku. Oczywiście trzeba dobrze sprawdzać oznaczenia na wiaderku, bo łatwo się naciąć na serek homogenizowany, z którego porządny sernik nie powstanie. Upatrzyłam sobie pewną markę, która nigdy mnie nie zawiodła, ale niedawno odkryłam znacznie lepszy patent. Wystarczy mieć malakser i sięgnąć po dobrej jakości twaróg, najlepiej śmietankowy ze Strzałkowa lub Śnieżkę, ale każdy inny półtłusty twaróg w kostce też się świetnie sprawdzi. Twaróg wrzucamy do misy malaksera, dodajemy jajka i mascarpone i po kilku minutach miksowania otrzymujemy idealną, gładką konsystencję. Jeśli nasz malakser jest mały to wystarczy miksowanie podzielić na raty, na jedną kostkę 200-250 g twarogu dajemy jajko i 2 łyżki mascarpone. Podobnie możemy postąpić z twarogiem wędzonym i upiec wytrawny sernik ruski (przepis).

Spód:
Moim zdaniem idealny sernik musi mieć spód, inaczej robi się ciapowaty. W wersji czekoladowej często robię spód w postaci brownie jak w przepisie na sernik bananowo-czekoladowy ze słonym karmelem (przepis). Spodem może być także np. ciasto marchewkowe, karmelizowane płatki owsiane jak w przepisie na sernik szarlotkowy (tutaj), ale chyba najłatwiejszym i bardzo fajnym sposobem jest spód ciasteczkowy. Wystarczy pokruszyć dowolne ciasta lub pierniczki (sernik korzenny), dodać topione masło i wyłożyć masą spód formy, a czasem także i boki. Nie trzeba go nawet podpiekać, wystarczy krótko schłodzić w lodówce. Do masy polecam dodać szczyptę soli, będzie ciekawym kontrastem dla słodkiej masy twarogowej.

Mąka:
Dodawanie sporej ilości mąki do masy twarogowej to moim zdaniem zbrodnia, otrzymujemy w ten sposób bardziej coś w rodzaju ciasta niż wilgotny sernik, do tego może zacząć się kruszyć i stanie się suchy. Często jednak dodaję 2 łyżki mąki ziemniaczanej, wtedy mam pewność, że gęsta masa się ładnie zetnie i będzie zwarta.

Jajka:
To chyba najbardziej kontrowersyjny temat, ponieważ miłośnicy wypiekania serników dzielą się na tych, którzy dodają całe jajka i tych, którzy ubijają białka. Ja jestem w pierwszym obozie. Na kilogram twarogu daję minimum 4 jajka, a czasem nawet znacznie więcej. Jajka spulchniają masę i moim zdaniem nie trzeba ubijać białek, piana co prawda napowietrza sernik, ale uciekające pęcherzyki powietrza sprawiają, że taki sernik zawsze w końcu opadnie, a jak gorzej pójdzie to i popęka. Jestem fanką wysokich, równych i wilgotnych serników, dlatego nie ubijam.
 
Śmietana:
W mojej masie twarogowej zawsze pojawia się dodatek albo mascarpone, albo kremówki, albo mleka skondensowanego, albo kwaśnej śmietany, ewentualnie gęstej śmietanki kokosowej. Dodatki te sprawiają, że sernik wychodzi gładki i niezwykle kremowy.

Dodatki:
Oprócz śmietanki, chętnie przemycam też do masy inne dodatki smakowe. Wystarczy mieć upatrzone idealne proporcje na sernik bazowy, dzięki temu można się śmiało bawić i dodawać np. kilka łyżek alkoholu, ziarenka z laski wanilii, posiekaną czekoladę, skórkę i sok z cytrusów, rozgniecione owoce, powidła, płynną czekoladę, orzechy.

Czas pieczenia:
Upatrzyłam sobie następującą metodę pieczenia: sernik wstawiamy do rozgrzanego piekarnika do 180 stopni, podpiekamy go przez 10-15 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 110 stopni i pieczemy sernik ponad godzinę (+ 10-20 minut). Nie można piec go za długo, bo się wysuszy. Pilnując tych wskazówek wasz sernik zawsze wyjdzie równy, jaśniutki, z ładnie przypieczoną górą. Po upieczeniu warto go zostawić chociaż na 30 minut w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami, sernik nie lubi nagłych zmian temperatur. Przed podaniem schładzamy go w lodówce, uważam, że to prawda, że sernik musi się przegryźć i po kilku godzinach smakuje lepiej.

Kąpiel wodna:
 Jeśli zależy nam na naprawdę gładkim, delikatnym i równie upieczonym serniku, można dodatkowo skusić się na kąpiel wodną. Owijamy wtedy z zewnątrz formę folią aluminiową i wstawiamy sernik do większego naczynia z wrzącą wodą sięgającą do połowy wysokości.

Wierzch:
Wierzch miło zawsze ozdobić, to może być gorzka czekoladą roztopiona w kąpieli wodnej z masłem lub innym tłuszczem, słony karmel, beza (przygotuję taki przepis na święta) lub krem na bazie serka śmietankowego. Mile widziane owoce lub bakalie, dzięki temu sernik nabiera jeszcze więcej wdzięku. Można również masę serową ozdobić kropeczkami z musu owocowego lub ciasta na brownie i to będzie jego ozdobą już po upieczeniu (sernikobrownie).



Cytrynowy sernik z kokosowym brzegiem/ 25 cm
Spód:
  • 300 g maślanych i kokosowych ciasteczek
  • 110 g roztopionego masła
  • szczypta soli
Masa serowa:
  • kg półtłustego twarogu
  • 250 g mascarpone
  • 5 jajek
  • 200 g cukru
  • 100 ml śmietanki kremówki lub gęstego mleka kokosowego 
  • skórka z cytryny
  • łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżki cytrynówki (można pominąć)
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub pszennej
Wierzch:
  • 120 g serka śmietankowego typu philadelphia
  • 4 łyżki cukru pudru
  • łyżka soku z cytryny
  • owoce np. figi, porzeczki
  • mięta lub melisa 

  1. Ciasteczka rozdrabniamy blenderem, dodajemy sól, topione masło, mieszamy.
  2. Tortownicę wykładamy od spodu pergaminem, boki smarujemy topionym masłem. Przekładamy do środka ciasteczkową masę wykładając spód i ścianki formy. Wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut.
  3. Twaróg miksujemy blenderem z jajkami i mascarpone na gładką masę. W razie potrzeby można miksowanie podzielić na raty. Twaróg przekładamy do dużej misy.
  4. Dodajemy cukier, mąkę, kremówkę lub mleko kokosowe, sok i skórkę z cytryny, cytrynówkę. Całość miksujemy krótko, jedynie do połączenia składników.
  5. Masę serową przelewamy na ciasteczkowy spód, wierzch wyrównujemy łyżką.
  6. Formę wstawiamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy przez 10 minut w 180 stopniach. Następnie zmniejszamy temperaturę do 110 stopni i pieczemy jeszcze 1 godzinę i 20 minut.
  7. Po tym czasie wbijamy w sernik patyczek, jeśli będzie suchy wyłączamy piekarnik. Uchylamy drzwiczki i zostawiamy jeszcze na 30 minut.
  8. Serek miksujemy z sokiem z cytryny i cukrem pudrem. Wykładamy masę na lekko ostudzony sernik, wierzch dekorujemy owocami. 
  9. Sernik przed podaniem wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Tosia

czwartek, 24 grudnia 2015

Wesołych Świąt!



Drodzy Czytelnicy, 

z całego serca życzymy wam, aby te Święta (i każde następne) upłynęły wam w cudownej atmosferze pełnej miłości, bez względu na to gdzie i z kim je spędzacie. Niech wasze barszcze i śledzie smakują najlepiej w całym roku, ale pamiętajcie też, żeby za bardzo nie przemęczać się w kuchni! Spotykamy się zaraz po Nowym Roku, z nowymi przepisami i postanowieniami:) 

Śliwka i Tosia

środa, 23 grudnia 2015

Piernik dojrzewający




Gotowanie i pieczenie domowego chleba uczą cierpliwości, której chwilami brakuje mi w życiu codziennym, szczególnie do ludzi. Czasem warto czekać kilkanaście godzin, aby wyjąć z piekarnika chrupiący i cudownie pachnący bochenek świeżo upieczonego chleba.

Raz do roku uzbrajam się także w cierpliwość przygotowując ciasto na piernik staropolski (przepis). Proces dojrzewania ciasta trwa kilka tygodni. Następnie przychodzi czas na wałkowanie i pieczenie piernikowych blatów, które później muszą jeszcze poleżeć minimum 2 dni. Dopiero wtedy przychodzi najprzyjemniejszy moment przekładania piernika masą i polewania lśniącą czekoladą.

Na blogu jest już przepis sprzed dwóch lat ze wskazówkami jak upiec dojrzały piernik i przełożyć go powidłami oraz masą z orzechów włoskich. W tym roku chciałam się szybciej podzielić recepturą na nowe masy, ale niestety przyznaję się, że dałam ciała w tym temacie. Przed świętami każdy dzień jest dla mnie tak krótki, że nie wyrobiłam się z tym wcześniej.

Mam jednak nadzieję, że poradziliście sobie z zadaniem, a może dopiero będziecie przygotowywali masy i jeszcze zdążycie skorzystać z przepisu. Tym razem piernik przełożyłam jasną masą z orzechów nerkowca i marcepanu. Ciemną masę przygotowałam na bazie powideł, suszonych śliwek, pomarańczy, cynamonu i czerwonego wina. Cały piernik polałam jeszcze czekoladą i jak zwykle wyszło fantastycznie. Warto było czekać - piernik mnie nie zawiódł :)

Piernik dojrzewający
Masa orzechowo-marcepanowa:
  • 100 g orzechów nerkowca
  • 100 g marcepanu
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • laska wanilii
  • 2 łyżki orzechówki
  • 70 g cukru pudru
Masa śliwkowa:
  • 100 g suszonych śliwek
  • 150 g powideł śliwkowych
  • łyżeczka świeżo startej skórki z pomarańczy
  • sok z 1/2 pomarańczy (50 ml)
  • 50 ml czerwonego wina
  • 1/2 łyżeczki przyprawy korzennej lub cynamonu 
Polewa czekoladowa:
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 40 g masła
  • łyżka orzechówki 
 Pieczenie piernika:
  1. Dojrzewające ciasto przez kilka tygodni dzielimy na 3 równe części (warto je zważyć na wadze kuchennej).
  2. Blat oprószamy delikatnie mąką i każdą część ostrożnie i krótko zagniatamy. Przekładamy na pergamin i wałkujemy na wymiar formy (u mnie 25x35cm). 
  3. Ciasto przekładamy do formy i wyrównujemy boki, wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 20 minut w 160 stopniach. 
  4. Sprawdzamy stan upieczenia drewnianym patyczkiem. Upieczone spody będą dosyć miękkie, ale patyczek powinien być suchy.
  5. Powtarzamy czynność z pozostałymi częściami ciasta.
  6. Upieczone i ostudzone blaty piernikowe owijamy w papier do pieczenia i układamy jeden na drugim. 
  7. Całość owijamy szczelnie folią aluminiową, na wierzch kładziemy deskę/książkę, aby obciążyć. 
  8. Tak przygotowany piernik odstawiamy na 2-3 dni.
Masa orzechowa:
  1. Orzechy wrzucamy na naczynia malaksera i miksujemy na pył. 
  2. Dodajemy cukier puder, kawałki marcepanu oraz orzechówkę i dalej miksujemy.
  3. W rondlu podgrzewamy krótko śmietankę kremówkę z ziarenkami i laską wanilii. Skórkę wanilii wyciągamy, a kremówkę wlewamy do masy.
  4. Całość miksujemy jeszcze chwilę, aż masa będzie gładka i lśniąca.
Masa śliwkowa:
  1. Do rondla wrzucamy śliwki, powidła, cynamon, skórkę z pomarańczy. Wlewamy wino i sok pomarańczowy.
  2. Gotujemy na średnim ogniu przez ok. 15 minut, aż masa zgęstnieje.
  3. Następnie miksujemy ją na gładki krem.
Przekładanie piernika:
  1. Pierwszy płat upieczonego piernika kładziemy w taki sposób, aby jego gładka strona była u góry. 
  2. Smarujemy go masą orzechową i przykrywamy drugim płatem piernika.
  3. Rozprowadzamy po całej powierzchni piernika masę śliwkową i przykrywamy trzecim płatem.
  4. Piernik owijamy w folię aluminiową i wkładamy na minimum 2 godziny do lodówki.
  5. Następnie wyrównujemy boki piernika ostrym nożem i polewamy go czekoladą.
Polewa czekoladowa:
  1. Nad rondlem z gotującą się wodą umieszczamy miskę z połamaną czekoladą i masłem.
  2. Gotujemy w kąpieli wodnej, aż się rozpuszczą.
  3. Na koniec wlewamy orzechówkę i dokładnie mieszamy, aby uzyskać lśniącą polewę.
  4. Polewamy czekoladą piernik i smarujemy boki. 
  5. Piernik wkładamy do lodówki na minimum godzinę. 

* Ps. Żałuję, że nie przygotowałam dwa razy więcej masy marcepanowej oraz śliwkowej, aby piernik miał więcej nadzienia. 
Tosia

środa, 16 grudnia 2015

Piernikowe śledzie


Co ma piernik do wiatraka? Tego nie wiem, chociaż nie - jednak wiem! Sięgnęłam dziś po korzenne ciasteczka Speculoos, a ponieważ są popularne szczególnie w Holandii, to niektóre z nich były w kształcie wiatraka.

Ale dość o wiatrakach, wróćmy do piernika. Ma on także wiele wspólnego ze śledziem, który fantastycznie komponuje się z przyprawami korzennymi. Dwa lata temu zamieściłam na blogu przepis na lekko korzenne śledzie z karmelizowaną czerwoną cebulą i podbiły one niejedno podniebienie i serce.

W tym roku z większą odwagą postanowiłam pójść krok dalej i dorzucić do nich jeszcze pokruszone ciasteczka korzenne. Zaskakująco pyszne, ale zdecydowanie dla koneserów. Początkującym w temacie polecam pierwotny przepis. Zawsze można zrobić dwa słoiczki, jeden z piernikami, drugi bez.

Zaletą marynowanych śledzi jest również to, że bez problemu można je przygotować nawet tydzień przed wigilią i przechowywać w lodówce. Serwować z pieczywem, blinami lub ziemniakami.

Ps. Jeśli wybierzecie śledzie z beczki lub w oleju to namoczcie je wcześniej w mleku, aby nie były takie słone. Niecierpliwym polecam po prostu śledzie w occie lekko przepłukane wodą.

Piernikowe śledzie
  • 400 g filetów śledziowych z oleju/ z octu/
  • 3 czerwone cebule
  • łyżka miodu
  • łyżka octu balsamicznego 
  • łyżka masła
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziarenek ziela angielskiego
  • kilka ziarenek czarnego pieprzu
  • 4 goździki
  • mleko (opcjonalnie)
  • Dressing:
  • 50 g ciasteczek korzennych typu Pepparkakor lub Speculoos
  • łyżeczka musztardy Dijon
  • łyżka miodu
  • sok z 1 cytryny
  • 4 łyżki oliwy
  • sól, pieprz
  1. Obrane cebule kroimy w piórka, wrzucamy na patelnię i podsmażamy na maśle kilka minut. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  2. Dodajemy miód oraz ocet, karmelizujemy na średnim ogniu przez ok. 3 minuty. Studzimy.
  3. Śledzie z oleju moczymy przez godzinę w mleku i następnie odsączamy, a jeśli wybierzemy śledzie z octu delikatnie je przepłukujemy zimną wodą.
  4. W malakserze, młynku do kawy lub moździerzu ucieramy pierniczki na pył.
  5. Do  miseczki wyciskamy sok z cytryny, dodajemy miód, musztardę, oliwę, sól, pieprz i pokruszone pierniczki. Mieszamy dokładnie.
  6. Śledzie kroimy w kwadraciki, umieszczamy w słoiku na przemian z karmelizowaną cebulą, przyprawami korzennymi  i dressingiem. 
  7. Słoik zamykamy i wkładamy do lodówki na minimum kilka godzin, a najlepiej na kilka dni.
Tosia

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Jadalne prezenty: sól grzybowa, jabłkowy cukier z cynamonem, oliwa smakowa


Podejrzewam, że jest jeszcze sporo osób, które nie zdążyły nawet pomyśleć o tegorocznych prezentach. A także duże grono tych, którzy kupili już prezenty dla najbliższych, ale wciąż nie mają pomysłu co podarować cioci Bożence i wujkowi Zbyszkowi.

Nie martwcie się, przychodzę z pomocą!

Często powtarza się, że prezenty robione od serca mają ogromną wartość. To prawda, ale nie oszukujmy się, że każdy po cichu marzy także o czymś większym na co odkłada w myślach co miesiąc pieniądze. Moje propozycje są zdecydowanie niskobudżetowe i może nie uszczęśliwiłyby w pełni ukochanej osoby, ale na pewno ucieszą kogoś komu możemy podarować coś drobnego i symbolicznego. To także świetny dodatek do "większego prezentu". A w takich wypadkach zawsze znakomicie sprawdza się coś jadalnego, ewentualnie w płynie.

W dziale Boże Narodzenie znajdziecie trochę takich przepisów, dzisiaj jednak chciałam się podzielić ostatnimi recepturami tego typu. To prezenty dla miłośników gotowania, które mogą doskonale pobudzić czyjąś wyobraźnie kulinarną. Robi się je niezwykle łatwo, a przypuszczam, że mogą niektórych pozytywnie zaskoczyć.


Sól grzybowa to nic innego jak zmiksowane na drobny pył suszone grzyby, ułożone w słoiku warstwami z solą. Możecie wybrać dowolny rodzaj soli, fajnie, jeśli będzie to np. sól himalajska lub morska. Dla urozmaicenia aromatów można jeszcze dodać trochę rozmarynu lub tymianku, bo te zioła polubią się z grzybami, a także różowe ziarenka pieprzu. Sól borowikowa przyda się przy smażeniu steków wołowych, poczciwych mielonych czy porannej jajecznicy.

Jabłkowy cukier z cynamonem to kolejna łatwa i moim zdaniem ciekawa kompozycja. Wystarczy zmiksować suszone jabłka na drobne kawałki, wymieszać z cukrem (polecam trzcinowym) oraz cynamonem. To będzie świetny dodatek do porannych tostów francuskich lub maślanych ciasteczek.

Oliwę smakową przygotujecie w jeszcze łatwiejszy sposób i zajmie wam to kilka minut. Do wyparzonej butelki wrzucacie ulubione składniki, może to być posiekany czosnek, papryczki chilli, ulubione zioła lub skórka z pomarańczy. Można je także fantazyjnie połączyć ze sobą. Następnie wlewacie dobrej jakości oliwę i po sprawie.

Teraz jeszcze tylko można ozdobić słoiki oraz butelki własnoręcznie zrobionymi etykietami i prezenty gotowe :)
 

Sól grzybowa*/ słoik 0,5 l
  • 450 g soli np. morskiej lub himalajskiej
  • 40 g suszonych grzybów (u mnie borowiki)
  • 2 łyżki suszonego rozmarynu (opcjonalnie)
  • 2 łyżki ziarenek różowego pieprzu
  1. Grzyby miksujemy w malakserze na proszek ( mogą w nim pozostać kawałki borowików). Mieszamy z rozmarynem i pieprzem.
  2. Do wyparzonego słoika wsypujemy na przemian warstwy soli i warstwy grzybów. 
  3. Wierzch dekorujemy gałązką rozmarynu i ziarenkami różowego pieprzu.
Jabłkowy cukier z cynamonem/ słoik 0,5 l
  • 250 - 300 g cukru (białego lub trzcinowego)
  • 50 g suszonych jabłek
  • czubata łyżeczka cynamonu
  1. Suszone jabłka miksujemy malakserem na drobne kawałeczki.
  2. Dosypujemy cukier oraz cynamon i miksujemy jeszcze krótką chwilę.
  3. Cukier przesypujemy do słoika.
 Oliwa smakowa/ butelka 0,5 l
  • 0,5 l dobrej jakości oliwy
  • Ulubione dodatki np. papryczka chilli/posiekany ząbek czosnku/gałązka rozmarynu/skórka z pomarańczy
  1. Na dnie wyparzonej butelki umieszczamy ulubione dodatki. 
  2. Zalewamy je oliwą.
 * Pomysł na sól borowikową podpatrzyłam u Madzi z Dare to Cook.

Tosia

piątek, 11 grudnia 2015

Korzenne Tiramisu


Krok po korku, krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku, idą święęęętaa, idąą święęta!

Słuchacze Trójki na pewno znają doskonale ten utwór zwiastujący zbliżające się święta. Podśpiewując go sobie pod nosem przygotowałam w tym tygodniu deser, który na pewno nie pojawi się u mnie na wigilijnym stole. Za to miło towarzyszył mi w trakcie rozpisywania pomysłów na wigilijne menu, wprowadzając mnie dodatkowo w odpowiedni nastrój.

Jeśli jeszcze nie zdążyliście zaplanować wszystkich świątecznych potraw, które przygotujecie w tym roku to zachęcam do przejrzenia naszych propozycji w zakładce Boże Narodzenie.

A poniżej szybki przepis na niezawodne Tiramisu, tym razem jednak w korzennej wersji. Krem na bazie mascarpone wzbogaciłam o przyprawę do piernika. Zamiast Amaretto, do kremu dodałam orzechówkę, myślę, że śmiało można eksperymentować też z innymi trunkami - może domową pomarańczówką? Przyprawa korzenna pojawiła się także w mocnej kawie, w której moczyłam biszkopty.

Ps. Obserwatorzy mojego Snapchata (tochabrocha) mogli być świadkami tego jak się spieszyłam przygotowując deser, aby zdążyć go sfotografować. Nie jestem z natury sierotką Marysią, która ciągle coś psuje i rozlewa, ale mój pośpiech skończył się latającą kawiarką i rozlaniem kawy na całą kuchnię. Na szczęście w drugiej partii poszło już znacznie przyjemniej, zdążyłam zrobić Tiramisu i zdjęcie na czas :)

Korzenne Tiramisu / 4 małe porcje lub 2 duże
  • 250 g mascarpone
  • 2 jajka
  • 150 ml mocno zaparzonej kawy
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • 3 łyżki orzechówki
  • 2 łyżeczki przyprawy korzennej
  • ok. 10 podłużnych biszkoptów "ladyfingers"
  • kakao lub kawa mielona do posypania
  1. Żółtka ucieramy z cukrem pudrem i łyżeczką przyprawy korzennej na kogiel-mogiel. 
  2. Stopniowo dodajemy po łyżce mascarpone i dalej miksujemy masę. Następnie dodajemy orzechówkę, jeszcze chwilę ucieramy.
  3. Białka ubijamy na sztywną pianę. 
  4. Do masy z mascarpone dodajemy ubite białka i delikatnie mieszamy.
  5. Zaparzoną kawę wlewamy do miseczki, wsypujemy pozostałą przyprawę korzenną i mieszamy.
  6.  Ostrożnie zamaczamy w kawie biszkopty i układamy je poziomo w naczyniu, w którym podamy deser. Jeśli wybierzemy szklankę, można je dodatkowo ułożyć po bokach pionowo.
  7. Na warstwę z biszkoptami wykładamy krem. Przykrywamy go kolejną warstwą biszkoptów namoczonych w kawie.
  8. Następnie na biszkopty przekładamy kolejną warstwę kremu. Wierzch deseru oprószamy przesianym przez sitko kakao lub kawą.
  9. Deser stawiamy do lodówki na minimum godzinę, podajemy schłodzone.
Tosia

wtorek, 8 grudnia 2015

Bananowy krem krówkowy



Mimo ogromnej tęsknoty za słońcem, mogę śmiało powiedzieć (w tym przypadku napisać), że moim ulubionym miesiącem jest grudzień! W tym roku mija mi jak szalony, co mnie trochę niepokoi, ale szkoda czasu na przemyślenia dotyczące upływającego czasu. Lepiej skupić się na przedświątecznych zadaniach do wykonania!

Ciasto na piernik staropolski już od dawna dojrzewa. Rozpisałam sobie kuchenne zadania na przyszły tydzień. Zamierzam np. ulepić wcześniej uszka oraz pierogi i je zamrozić, na pewno zabiorę się też za piernikowe śledzie, aby przed świętami mieć też chwilę oddechu i nie chodzić w wigilię jak zmęczone zombie. Powoli kończę też spisywać ostatnie pomysły na prezenty dla bliskich, te kupne, jak i własnoręcznie zrobione.

Uwielbiam robić innym prezenty, chociaż nie będę udawała świętej Antoniny z Nicei, mimo wszystko wolę je dostawać ;) A najprzyjemniej jeśli ja mogę coś komuś podarować i jednocześnie również cieszyć się niespodzianką. Dlatego od kilku lat biorę chętnie udział w akcji organizowanej przez Marysię, o której wspominałam na blogu już nie jeden raz. W skrócie zabawa polega na robieniu prezentu przypadkowo wylosowanej osobie, trochę jak za czasów podstawówki.

Osoba, którą wylosowałam podała 3 pomocnicze hasła, między innymi, że interesuje się architekturą i sztuką. Dlatego wybrałam dla niej książkę Marcina Wichy "Jak przestałem kochać design", ale nie byłabym sobą, gdybym nie przygotowała czegoś jadalnego. Do paczki dodałam butelkę z goździkową pomrańczówką oraz krem krówkowy, który miałam robić z tego przepisu.

W trakcie gotowania kremu okazało się, że mam za mało kremówki, aby masa zapełniła cały słoiczek. Zainspirowana owocową misą w jadalni i wspomnieniem tegorocznych mazurków sięgnęłam po banany i dodałam je do gotującego się karmelu. Następnie całość zmiksowałam i wyszło z tego coś moim zdaniem jeszcze lepszego niż klasyczny słony karmel - bananowy krem krówkowy z solą :) 



Bananowy krem krówkowy/ słoik 250 g
  • 70 g cukru (warto użyć trzcinowego)
  • 2 łyżki wody
  • 300 ml śmietanki kremówki
  • 100 g białej czekolady
  • płaska łyżeczka soli (lub 3/4 łyżeczki)
  • 3 banany
  1.  W rondelku podgrzewamy kremówkę z połamaną na kawałki białą czekoladą i solą. Mieszamy co jakiś czas, aby nie powstały grudki. Letni płyn zestawiamy z ognia.
  2. Do większego garnka z grubym dnem wsypujemy cukier, dodajemy 2 łyżki wody. Podgrzewamy, aż cukier się skarmelizuje i nabierze brązowego koloru. W tym czasie nie mieszamy cukru, czasem tylko potrząsamy garnkiem.
  3. Garnek z karmelem zestawiamy z ognia, wlewamy powoli połowę kremówki i mieszamy, pilnując, aby nie wykipiało. Stawiamy na kuchence, wlewamy pozostałą część kremówki. 
  4. Wrzucamy pokrojone na kawałki banany i gotujemy całość na małym ogniu przez ok. 10 minut, od czasu do czasu mieszając.
  5. Gęsty krem miksujemy blenderem na gładką konsystencję i przekładamy do wyparzonego słoika.
  6. Ostudzony krem przechowujemy w lodówce.
Tosia

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Świąteczny ketchup żurawinowy


Nie mogę uwierzyć, że już zbliżają się święta. Czas leci w tempie ekspresowym, dopiero co cieszyłam się pełnym kwiatów balkonem, a tu już nadszedł czas dekoracji choinkowych.

To bez wątpienia będą Święta wyjątkowe, zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że najlepsze w moim życiu. Po raz pierwszy pod choinką znajdziemy nie tylko prezenty, ale też naszego małego syna. Aż łzy wzruszenia stają mi w oczach, bo żaden prezent nigdy nie był i nie będzie tak cudowny jak ten, który otrzymaliśmy już latem. .

Celowo nie uzewnętrzniam się tutaj często na temat uroków macierzyństwa. Po prostu jest to tak niesamowite, że każde słowa, które próbuję wyklepać na klawiaturze wydają mi się płytkie i nie oddające aktualnego stanu rzeczy. Więc może po prostu opowiem wam o tym żurawinowym ketchupie.

Kilka dni temu udało mi się dopaść ostatnią porcję smakujących jeszcze nienajgorzej pomidorów. Idąc z pełną siatą natknęłam się na pana sprzedającego żurawinę, szybko połączyłam fakty, a następnie smaki. Wyszło coś ciekawego, lekko korzennego, imbirowego i mocno kwaskowatego mimo sporej porcji cukru. Idealnie sprawdzi się do pieczonego świątecznego mięsa, ale też na wytrawnej kanapce.


Świąteczny ketchup żurawinowy

- 500 g świeżej żurawiny
- 750 g pomidorów
- 100 g trzcinowego cukru
- 2 łyżeczki przyprawy korzennej
- 3 cm świeżego imbiru
- 2 łyżki miodu

  1. Do garnka wrzuć żurawinę i zasyp ją trzcinowym cukrem. Podgrzewaj przez ok. 10 minut aż puści sok. 
  2. Poszatkuj pomidory i dodaj do żurawiny. Obierz imbir ze skórki i zetrzyj do garnka. Dodaj też przyprawę korzenną. 
  3. Gotuj na małym ogniu ok. 1,5 godziny aż sos przestanie być wodnisty i nabierze gęstości. 
  4. Na końcu dodaj miód i dobrze wymieszaj. 
  5. Gorący ketchup przełóż do słoiczków, zamknij i obróć do góry nogami aż sos ostygnie. Powinny tym sposobem zawekować się bez dodatkowej pomocy. 
Śliwka




niedziela, 6 grudnia 2015

Szybka nalewka pomarańczowo-goździkowa



Spostrzegawczy czytelnicy być może zwrócili uwagę, że w czwartek nie pojawił się przepis na obiad. Będą też zaskoczeni, że nie będzie dziś królowało śniadanie. Postanowiłyśmy ze Śliwką, że w grudniu zrezygnujemy z prowadzenia stałych cykli na rzecz świątecznych przepisów. W końcu dni w kalendarzu mijają jak szalone, a na pewno znajdzie się grono osób zainteresowanych nie tylko wigilijnymi przepisami, ale także tymi, które mogą zainspirować do przygotowania jadalnych prezentów.

Przypominam, że mamy na blogu dział "Boże Narodzenie", w którym uzbierało się już całkiem dużo świątecznych przepisów. Nie zabraknie ich także w tym roku!

Nie od dziś wiadomo, że świetnym prezentem dla każdego człowieka o duszy imprezowicza jest dobry alkohol. Wiedzą o tym lekarze, urzędnicy, nauczyciele i politycy. Przypominam sobie o tym zawsze kilka dni przed świętami, kiedy jest już za późno na stworzenie długo dojrzewającej owocowej nalewki. Dlatego kombinuję ze znacznie szybszymi metodami na przygotowywanie interesujących trunków.

Rok temu otworzyłam fabrykę czekoladowego likieru z miętą, a dwa lata temu produkowałam cytrynówkę, którą można zrobić nawet w jedną dobę. Opierając się na podobnej metodzie, opracowałam recepturę na ekspresową pomarańczówkę z goździkami. Trunek może być już gotowy w ciągu doby, chociaż ja polecam, aby odstał chociaż 48-72 h. Wszystko zależy od tego ile macie czasu i cierpliwości.

Pierwszą butelkę z pomarańczówką podarowałam w ramach "Świątecznej wymiany prezentów", czyli zabawy organizowanej przez Marysię - Żonę modną. Zachęcam do przyłączenia się do akcji w przyszłym roku :)




Szybka nalewka pomarańczowo-goździkowa
  • 0,5 l wódki (można wymieszać ze spirytusem)
  • 3 pomarańcze *
  • szklanka wody (250 ml)
  • szklanka cukru
  • 20 goździków
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków (można pominąć) 
  1. Do garnka wsypujemy cukier, dodajemy goździki i zalewamy wodą. Gotujemy na średnim ogniu przez 10-15 minut, aż syrop zgęstnieje, a cukier się rozpuści.
  2. Syrop studzimy, a w tym czasie obieramy cienko jedną pomarańczę ze skórki bez albedo (białej części, która nadałaby nalewce gorzkiego posmaku). Cytrusy można obierać obieraczką lub zetrzeć na tarce.
  3. Jedną pomarańczę kroimy na kilka plastrów. Z pozostałych wyciskamy sok. 
  4. Sok i skórki łączymy z ostudzonym syropem, dolewamy alkohol i dokładnie mieszamy. 
  5. Tak przygotowaną nalewkę zostawiamy w misie pod przykryciem lub w słoiku na minimum dobę.
  6. Po tym czasie wyciskamy z plasterków sok i przelewamy nalewkę przez sito. Zlewamy ją do wyparzonych butelek. 
  7. Pomarańczówkę przechowujemy w suchym miejscu nawet do kilku miesięcy. 
* Pomarańcze warto wcześniej sparzyć wrzątkiem.
Tosia

piątek, 4 grudnia 2015

Pomysły na kulinarne prezenty

Coooraz bliżej Święta, cooooraz bliżej Święta, coraz bliżej nas! Kto nie zanucił?:) 

Choć zbliżają się wielkimi krokami, mamy dla was dobrą wiadomość, jeszcze nie jest za późno na zakup prezentów dla waszych bliskich! Jak w zeszłym roku, prezentujemy wam nasze pomysły na świąteczne prezenty dla fanów nie tylko gotowania, ale też wszystkiego dookoła kuchni. Poniżej znajdziecie zarówno ceramikę, jak i prenumeratę ulubionego czasopisma, aż po ręcznie robioną czekoladę. Wybierzcie swoje typy i sprawcie przyjemność swoim bliskim. 








1. Misa "bąbelkowa"
2. Śpiąca doniczka
3. Dębowa deseczka jak sprzed lat
4. Wielofunkcyjne taśmy (np. do ozdabiania słoików) 
5. Mielony plakat
6. Ręcznie robiona czekolada z własną kompozycją smaków
7. Filiżanka z jeleniem
8. Słoik z kranikiem
9. Karafka z korkiem
10. Żeliwny dzbanek do herbaty
11. Piernikowe brownie w słoiku
12. Wąsaty korkociąg
13. Koszulka "Bigos"
14. Prenumerata Kukbuka z wydaniami specjalnymi
15. Piernikowe pałeczki zapachowe
16. Kubki rodem z PRLu
17. Komplet plakatów ust 
18.  Świąteczny cudmiódbox
19. Drip do kawy
20. Ściereczki kuchenne z motywem botanicznym

czwartek, 3 grudnia 2015

Marchewkowe magdalenki


Jakie jest najczęściej zadawane pytanie do blogerów kulinarnych? Oczywiście "kto to wszystko zjada?", ale zaraz potem "skąd czerpiesz kulinarne inspiracje?". Nie przepadam za tymi pytaniami, chociaż zdecydowanie bardziej za tym pierwszym. Jeśli chodzi o kulinarne inspiracje to po prostu ciężko na nie odpowiedzieć, bo natchnieniem do gotowania może być absolutnie wszystko. Poczynając od produktów sezonowych i pogody, przez muzykę, filmy, kolory, a kończąc na snach. Czyli czymś w rodzaju kulinarnej incepcji.

Jakiś czas temu śniło mi się, że upiekłam piernikowe magdalenki. Po obudzeniu stwierdziłam, że to fantastyczny pomysł i będę musiała to faktycznie zrobić w okolicach świąt. Tak naprawdę nie pamiętam już czy przypadkiem nie myślałam o tych magdalenkach tuż przed zaśnięciem. Trzymajmy się jednak wersji, że je wyśniłam - będzie ciekawiej.

Kilka dni temu odwiedziłam kolegę. W jego kuchni znalazłam marchewkowe muffiny z kremowym serkiem. Skusiłam się na kawałek, a w smaku bardzo mi coś przypominały. Okazało się, że to babeczki z przepisu, który zamieściłam na blogu 4 lata temu!

Połączyłam te dwa wydarzenia i upiekłam dziś marchewkowe magdalenki z przyprawą korzenną. Podawałam je tradycyjnie z kremem na bazie serka typu "philadelphia", znanym dodatkiem do ciasta marchewkowego. Myślę, że magdalenki można też takim kremem "naszprycować" :) A jeśli wolicie wersję z samym cukrem pudrem to proponuję do środka wrzucić kawałki białej czekolady, jak w przepisie na cytrynowe magdalenki.

Ps. Oczywiście biszkoptowe magdalenki możecie też śmiało upiec w innej formie, niekoniecznie w kształcie muszelek. Bardziej świątecznie będą prezentowały się np. marchewkowe gwiazdki.

 Marchewkowe magdalenki/ 30-35 sztuk
  • 3 jajka
  • 100 g cukru
  • 300 g mąki pszennej 
  • 10 g proszku do pieczenia
  • skórka z pomarańczy
  • sok z pomarańczy (100 ml)
  • marchewka (ok. 100 g)
  • 200 g masła
  • 20 g miodu
  • łyżeczka przyprawy korzennej
  • Krem:
  • 150 g serka śmietankowego typu "philadelphia"
  • 50 g cukru pudru
  • 50 g miękkiego masła
  • łyżka soku z cytryny
  1. Mąkę z proszkiem do pieczenia wsypujemy do misy.
  2. W rondlu topimy masło, studzimy.
  3. Łączymy miód ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy, skórką, tartą na drobnych oczkach marchewką i ostudzonym masłem.
  4. Jajka z cukrem ubijamy na puszystą masę. Dodajemy maślano-pomarańczową miksturę.
  5. Do misy z mąką wlewamy mokre składniki, delikatnie mieszamy.
  6. Ciasto przykrywamy i wstawiamy na noc do lodówki lub od razu zabieramy się za pieczenie.
  7. Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni. Foremki na magdalenki smarujemy masłem i oprószamy mąką.
  8. Do każdego wgłębienia w formie przekładamy po łyżce ciasta. Wierzch wyrównujemy. 
  9. Formę wkładamy do piekarnika, pieczemy przez 5 minut w 190 stopniach. Następnie wyłączamy piekarnik na minutę (magdalenki uzyskają w ten sposób charakterystyczne wgłębienia). 
  10. Po minucie ustawiamy temperaturę na 160 stopni i dopiekamy jeszcze przez 5 minut.
  11. Upieczone magdalenki wyciągamy z formy, przekładamy na kuchenną kratkę.
  12. Serek łączymy z cukrem pudrem, masłem i sokiem z cytryny. Miksujemy na gładki krem. 
  13. Magdalenki oprószamy cukrem pudrem i podajemy z kremem.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...