Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sałatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sałatki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 sierpnia 2017

Makaron ryżowy z pistacjowym pesto, kurkami i awokado


Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie, że cofamy się do słodkich lat 90. Moja dzisiejsza sałatka bierze właśnie udział w "Randce w ciemno" i walczy o egzotyczną wycieczkę do Egiptu. Głos Edytki przedstawiłby ją tak: Kandydatka numer trzy to prawdziwa kokietka, jej delikatne ryżowe nitki otula pistacjowe pesto. Podsmażone kurki, świeżo ścięte z kolby ziarenka kukurydzy, tajska bazylia i chilli gwarantują, że ta dziewczyna nie boi się przygód. Awokado zawsze skrapia limonką, aby uniknąć mdłego smaku, a pomidory wybiera soczyste i kolorowe. Ale wybór należy do Ciebie!


Makaron ryżowy z pistacjowym pesto, kurkami i awokado
  • 100 g makaronu ryżowego 
  • 100 g kurek
  • kolba kukurydzy
  • awokado
  • pomidorki koktajlowe
  • tajska bazylia
  • łyżeczka chilli
  • łyżeczka posiekanego czosnku
  • łyżeczka masła klarowanego
  • ząbek czosnku
  • szczypta soli, suszone płatki chilli
  • limonka
Pesto:
  • 150 g pistacji
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • doniczka tajskiej bazyli
  • ząbek czosnku 
  • łyżka soku z limonki
  • 3-4 łyżki oleju rzepakowego
  • sól, pieprz
  1. Makaron ryżowy zalewamy wrzątkiem i zostawiamy na 5 minut. Następnie odsączamy z wody i tniemy nożyczkami.
  2. Pistacje łączymy z bazylią, olejem, posiekanym czosnkiem, parmezanem, solą i pieprzem. Miksujemy na pesto.
  3. Kukurydzę stawiamy pionowo, ścinamy ziarenka ostrym nożem. Wrzucamy na rozgrzane masło klarowane razem z kurkami. Podsmażamy 5 minut, dodajemy posiekany drobno czosnek, chilli, przyprawiamy solą. Smażymy jeszcze 3-4 minuty.
  4. Makaron łączymy z pesto. Przekładamy do miski, dodajemy przekrojone pomidorki koktajlowe, podsmażone kurki, plastry awokado, bazylię. Całość skrapiamy limonką, podajemy na zimno.
Tosia

wtorek, 20 czerwca 2017

Sałatka z grillowanymi szparagami, halloumi i truskawkami


Jeśli sałatki brałyby udział w wyborach Miss piękności to tytuł "Sexy salad" zgarnęłaby na pewno ona! Jestem przekonana, że każdy by się za nią obejrzał i chciał ją posmakować.

Misa z sałatą skrywa wiele tajemnic, znajdziemy w niej złocisty i lekko ciągnący się Halloumi, dojrzałą brzoskwinię, soczyste truskawki, słodką i zadziorną karmelizowaną cebulę, falliczne szparagi, orzeźwiającą bazylię, chrupiące grzanki i niegrzeczny dressing z papryczką chilli. Całość tworzy kombinację nie do końca oczywistą, a jednak idealnie zgraną. Spróbujecie raz, a nigdy o niej nie zapomnicie ;)


Sałatka z grillowanymi szparagami, halloumi i truskawkami
  • pół pęczka szparagów
  • 200 g sera halloumi
  • czerwona cebula + łyżeczka miodu
  • brzoskwinia
  • 2 kromki chleba na zakwasie
  • 2 łyżki oliwy
  • świeżo mielony pieprz, sól
  • ulubiona sałata
  • liście bazylii
  • kilka truskawek
  • tarty parmezan (opcjonalnie)
Dressing:
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżeczki syropu z agawy/syropu klonowego/miodu
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki oliwy
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól, pieprz
  1.  Rozgrzewamy elektrycznego grilla lub patelnię do grillowania. Na ruszt kładziemy plastry sera halloumi, cząstki brzoskwini, skropione oliwą szparagi, przekrojone na pół kromki chleba, skropioną i pokrojoną w piórka cebulę. Całość grillujemy ok. 10 minut, w połowie czasu przewracając wszystko na drugą stronę. 
  2. Pod koniec grillowania wlewamy na cebulę miód, aby się skarmelizowała i przyprawiamy ją pieprzem i solą do smaku. 
  3. W tym czasie przygotowujemy dressing. Umieszczamy wszystkie składniki w słoiczku, zakręcamy i nim potrząsamy otrzymując gładki dressing.
  4. Na półmisek wykładamy sałaty, dodajemy grillowane plastry halloumi, cząstki brzoskiwni, grzanki, szparagi i karmelizowaną cebulę. Całość dekorujemy plasterkami truskawek, świeżą bazylią, tartym parmezanem. Z wierzchu polewamy dressingiem. 
 Tosia

wtorek, 25 października 2016

Akademia burczymiwbrzuchu #6: 6 przepisów na sosy sałatkowe i dressingi


W klasie
Temat: Domowe sosy sałatkowe i dressingi

Akademia burczymiwbrzuchu to ukłon w waszą stronę, dlatego bardzo się cieszymy jak dostajemy kolejne wiadomości lub zdjęcia z udanymi potrawami, które powstały dzięki naszym poradnikom. Po sernikach, tartach, bulionach, risottach i naleśnikach przyszedł czas na podstawę każdej udanej sałatki i imprezy, czyli zimne sosy. W tajemnicy mogę zdradzić, że pracuję też już nad drożdżami, ale na razie cichosza, skupmy się na dressingach.

Pomysł na ten temat właściwie sam mi się objawił na podstawie doświadczeń. W sezonie grillowym bardzo często ktoś mnie pyta o przepis na fajny sos. Nawet niedawno dyktowałam Pani Bożence (do której chodzę na manicure) kilka receptur i zapisywała je w notatniku na kolanie. Później zadowolona chwaliła, że wszystkim smakowało i były hitem imprezy! Mam też kolegę, który regularnie prosił mnie o taki wpis, aby w jednym miejscu było kilka przepisów na sosy. A takich osób domyślam się, że jest znacznie więcej.

Nie wyobrażam sobie udanej sałatki bez dobrze skomponowanego dressingu. Wszystkie dipy są hitem każdej imprezy, wystarczy podać je z chrupiącymi warzywami, krakersami, czy nachosami i w kilka minut mamy gotową przekąskę. Można je naprawdę zrobić z tego co znajdziemy w kuchni. Ale oczywiście mogą być też bazą do bardziej wyszukanych dań :)



W pierwszej części wpisu sosy podzieliłam na gęste oraz lekkie dressingi. Przygotowałam dwa schematy, według, których można komponować łatwo sosy. Są to poszczególne etapy, w których możemy zdecydować się na jeden z wymienionych składników, wybrać dwa, albo w ogóle ominąć punkt. Idąc tym tropem można stworzyć naprawdę sporą ilość sosów! Podpowiem, że ja zazwyczaj stawiam na balans smaków.

Sosy gęste:
  1. Baza: jogurt/gęste mleko kokosowe/kwaśna śmietana
  2. Główny dodatek: majonez/musztarda/chrzan/żurawina/konfitura/ketchup/koncentrat pomidorowy/sos słodko-kwaśny/masło orzechowe
  3. Coś kwaśnego: sok z cytryny/sok z limonki/sok z pomarańczy/sok z granatu/ocet jabłkowy/ocet ryżowy/ocet balsamiczny/ocet winny
  4. Coś słodkiego: miód/syrop z agawy/syrop klonowy/konfitura/szczypta cukru
  5. Zioła np. koperek/szczypiorek/bazylia/ natka pietruszki/ kolendra/mięta
  6. Przyprawy: sól/ pieprz/ chilli/ ostra papryka/ curry/ czarnuszka/ cynamon/ kmin rzymski/ kolendra/ majeranek/ oregano
  7. Dodatki: czosnek/posiekana cebula lub szalotka/ karmelizowana cebula/ chilli/ imbir/tarty ser/ prażone nasiona/prażone orzechy
Dressingi: 
  1. Olej: oliwa/olej rzepakowy/ olej z awokado/ olej z czarnuszki/ olej z nasion dyni/ olej z pestek winogron/ olej sezamowy/ olej arachidowy
  2. Musztarda: francuska/ dijon/ miodowa/ sarepska/ rosyjska
  3. Coś kwaśnego: sok z cytryny/sok z limonki/sok z pomarańczy/sok z granatu/ocet jabłkowy/ocet ryżowy/ocet balsamiczny/ocet winny
  4. Coś słodkiego: miód/syrop z agawy/syrop klonowy/konfitura/szczypta cukru
  5. Zioła np. koperek/szczypiorek/bazylia/ natka pietruszki/ kolendra/mięta
  6. Przyprawy: sól/ pieprz/ chilli/ ostra papryka/ curry/ czarnuszka/ cynamon/ kmin rzymski/ kolendra/ majeranek/ oregano
  7.  Dodatki: czosnek/posiekana cebula lub szalotka/ karmelizowana cebula/ chilli/ imbir/prażone nasiona/prażone orzechy
Jak szybko zrobić sos?

Mój ulubiony patent przygotowywania dressingów to umieszczanie wszystkich składników w słoiku. Następnie go zakręcamy i potrząsamy, aż uzyskamy gęsty dressing.

Sosy jogurtowe zazwyczaj mieszam trzepaczką lub widelcem w miseczkach, aby nie powstały grudki. Wszystkie sosy można śmiało przekładać do słoiczków i przechowywać dłużej w lodówce.

Poniżej obiecanych 6 przepisów:


Sos ziołowo-czosnkowy 
  • 2 łyżki majonezu
  • 5-6 łyżek jogurtu naturalnego 
  • łyżka soku z cytryny
  • 2 małe ząbki czosnku
  • szczypta cukru trzcinowego
  • 2 łyżki posiekanych ziół (u mnie natka pietruszki i koperek)
  • sól, pieprz
  1. Majonez łączymy z jogurtem, sokiem z cytryny i cukrem i mieszamy widelcem lub trzepaczką, aby nie było grudek.
  2. Dodajemy posiekany drobno czosnek zioła.
  3. Całość dokładnie łączymy i doprawiamy do smaku solą i pieprzem.


Sos tysiąca wysp
  • 2 łyżki majonezu
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 5 łyżek ketchupu
  • 2 łyżki musztardy (u mnie dijon)
  • 1/2 małej cebuli
  • mały ogórek kiszony
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • szczypta ostrej papryki
  • sól, pieprz
  1.  Majonez łączymy z jogurtem, ketchupem, musztardą, mieszamy widelcem lub trzepaczką, aby nie było grudek.
  2. Cebulę i ogórka kroimy w drobno kosteczkę, dodajemy razem z chilli do sosu.
  3. Sos mieszamy i doprawiamy ostrą papryką, solą i pieprzem do smaku.


Sos pleśniowy
  • 200 g jogurtu naturalnego
  • 2-3 łyżki zimnej wody lub mleka
  • 100 g błękitnego sera pleśniowego typu blue/lazur
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • świeżo mielony pieprz
  • Karmelizowana cebula:
  • mała cebula
  • łyżeczka masła klarowanego
  • 1/2 łyżeczki octu balsamicznego
  • 1/2 łyżeczki miodu
  1. Jogurt, wodę, pokruszony ser, sok z cytryny i miód umieszczamy w pojemniku malaksera.
  2. Miksujemy, aż sos będzie gładki.
  3. Na małej patelni na maśle klarowanym podsmażamy posiekaną w drobną kosteczkę cebulę.
  4. Po kilku minutach dodajemy ocet balsamiczny i miód, krótko karmelizujemy. 
  5. Ostudzoną cebulę dodajemy do sosu, przyprawiamy pieprzem do smaku.

Dressing musztardowo-miodowy
  • 2 łyżki musztardy francuskiej
  • łyżka musztardy dijon
  • 2 łyżki płynnego miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżka oliwy z chilli
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżka posiekanego koperku
  • 1/2 małej cebuli
  • sól, pieprz
  1. W słoiku łączymy dwa rodzaje musztardy z octem, miodem, oliwą, posiekanym koperkiem i pokrojoną w drobną kostkę cebulą. Dodajemy szczyptę soli i świeżo mielony pieprz.
  2. Słoik zakręcamy i nim potrząsamy, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą w gęsty dressing.

Dressing imbirowo-limonkowy
  • 1/2 soku z limonki
  • 2 łyżki syropu z agawy/syropu klonowego/miodu
  • łyżka oleju sezamowego
  • 3 łyżki oleju arachidowego lub innego oleju o neutralnym smaku
  • łyżka sosu rybnego
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka posiekanego imbiru
  1. W słoiku umieszczamy wszystkie składniki. 
  2. Słoik zakręcamy i potrząsamy, aż całość dokładnie się połączy.

Vinaigrette do sałaty
  • 2 łyżeczki musztardy (u mnie łyżka dijon i łyżka francuskiej)
  • 2 łyżeczki miodu
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżka oliwy z chilli
  • 4-5 łyżek oliwy
  • sól, pieprz
  1. W słoiku umieszczamy wszystkie składniki. 
  2. Słoik zakręcamy i potrząsamy, aż całość dokładnie się połączy w gęsty dressing.
Tosia

piątek, 3 czerwca 2016

Orzeźwiająca sałatka z makaronem ryżowym i makrelą




Trójmiasto zostało opanowane! Jest to spore wydarzenie, prawie tak jakby przez kosmitów. Chociaż tak naprawdę jedynie przez długo wyczekiwaną piękną pogodę. Złego słowa na skwar nie powiem, ale gdyby tak się do czegoś przyczepić to do tematu obiadów. Gdy jest tak gorąco to trudno stać godzinami nad patelnią i smażyć kotlety. Dlatego dzisiaj zaplanowałam chłodnik z surowym kalafiorem i szparagami. Czasem jednak tak bywa, że plany się zmieniają, akcję z chłodnikiem przełożyłam ostatecznie na przyszły tydzień.

O tym, że makrela idealnie nadaje się nie tylko do pasty śniadaniowej już wiecie. Wiosną Śliwka podzieliła się na blogu przepisem na sałatkę z makaronem orkiszowym, rzodkiewką, wędzoną rybą, serkiem philadelphia i czosnkiem. Bardzo fajne połączenie, przemawia do mojego podniebienia, ale gdy za oknem upał, pragnę jeszcze czegoś lżejszego. Sięgnęłam po makaron ryżowy!

W lodówce miałam rzodkiewkę, ogórki kiszone, kalafiora, chilli i szparagi. Do wizji orzeźwiającej sałatki brakowało mi już tylko orientalnego dressingu. Zrobiłam go na bazie oleju sezamowego, miodu i soku z cytryny, dla chrupkości i aromatu wybrałam czarny sezam.

Spontanicznie przygotowana sałatka wyszła znakomicie, więc uznałam, że warto spisać proporcje. Może ktoś z Was chętnie ją zrobi, a jeśli nie, to ja sama chętnie ją kiedyś powtórzę.

Orzeźwiająca sałatka z makaronem ryżowym i makrelą / 2 porcje lub 4 małe
  • 100 g makarony ryżowego
  • 4 zielone szparagi
  • 4 rzodkiewki
  • 2 ogórki kiszone
  • 4 różyczki surowego kalafiora
  • 4 łyżki posiekanego szczypiorku
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • 2 łyżki czarnego sezamu
  • 1/2 wędzonej makreli
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka masła klarowanego
  • Dressing:
  • 1,5 łyżki miodu
  • łyżka oleju sezamowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżka sosu mirin
  • łyżeczka sosu sojowego
  • 2 łyżki oliwy 
  1. Makaron ryżowy zalewamy wrzątkiem i zgodnie z instrukcją na opakowaniu zostawiamy na kilka minut. Następnie odsączamy na sicie, przelewamy zimną wodą i tniemy nożyczkami na krótsze nitki.
  2. Składniki dressingu umieszczamy w słoiku, zakręcamy i potrząsamy, aż uzyskamy gładki sos.
  3. Szparagi tniemy obieraczką na cienkie paseczki, główki odkrawamy i przecinamy na pół. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię z masłem klarowanym i obsmażamy przez ok. 4 minuty. Przyprawiamy szczyptą soli i pieprzem.
  4. Ogórki kiszone i rzodkiewki kroimy w cienkie plasterki. Kalafiora dzielimy na małe różyczki.
  5. Do dużej misy przekładamy makaron, dodajemy przygotowane warzywa, wrzucamy koperek, posiekane chilli i wlewamy połowę dressingu.
  6. Makrelę obieramy z ości na średniej wielkości kawałki.
  7. Sałatkę nakładamy na półmiski, dekorujemy wędzoną makrelą, posypujemy czarnym sezamem, szczypiorkiem i skrapiamy resztą dressingu.
Tosia

środa, 23 września 2015

Sałatka z grillowanym oscypkiem, figami i śliwkami w miodzie


Nie lubię pożegnań, dlatego koniec wakacji wciąż mnie jeszcze trochę smuci, ale trzeba szukać pozytywnych stron w każdej sytuacji. Wrzesień to wspaniały okres dla kulinarnych smakoszy, więc odwiedziny na straganach wciąż cieszą jak latem, a można z nich przynieść prawdziwe skarby.

Po przygodach w sadzie (przepis na pełnoziarniste brownie ze śliwkami) w końcu znalazłam chwilę na kolejny śliwkowy przepis - jesienną sałatkę.

Śliwki co prawda nie są tym razem w roli głównej, za to we wspaniałym towarzystwie świeżych fig, na które niedawno rozpoczął się sezon. Owoce skarmelizowałam krótko w miodzie pitnym z dodatkiem cynamonu. W tym czasie utworzył się apetyczny i słodko-kwaśny sos, który stał się przy okazji dressingiem sałatki.

Jednak rolę pierwszoplanową wcale nie grały fioletowe owoce, a grillowany oscypek. Jego chrupiąca skórka i rozpływający się środek sprawił, że przy każdym kęsie ma się ochotę powiedzieć "wow". Sałatka jest niezwykle prosta i kryje w sobie dosłownie kilka składników, a jednak dawno nie jadłam tak dobrej, dlatego z czystym sumieniem polecam przepis.

Ps. Dziękuję raz jeszcze wszystkim za wsparcie w głosowaniu konkursowym. Przypominam też, że jeszcze jutro możecie na mnie oddać głos tutaj. Będę wdzięczna, a jak się uda to będę mogła reprezentować Polskę na Expo w Mediolanie :)


Sałatka z grillowanym oscypkiem, figami i śliwkami w miodzie/ (2 porcje)
  • dowolna sałata (u mnie karbowana)
  • 2-3 figi
  • 6 śliwek
  • 2 grube plastry oscypka
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżeczka miodu
  • łyżka miodu
  • łyżka ostu balsamicznego
  • 4 łyżki miodu pitnego (u mnie dwójniak)
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • świeżo mielony pieprz
  • 2 łyżki oliwy z chilli
  • listki mięty
  1.  Do dwóch miseczek rwiemy umyte liście sałaty.
  2. Figi kroimy w ćwiartki, śliwki na pół. Owoce wrzucamy z łyżeczką masła na patelnię. Podsmażamy ok. 3 minuty.
  3. Dodajemy cynamon, pieprz, miód, ziarna słonecznika i smażymy kolejną minutę. Następnie wlewamy miód pitny, ocet balsamiczny, zwiększamy ogień i karmelizujemy owoce jeszcze 2-3 minuty.
  4. Patelnię do grillowania skrapiamy kilkoma kroplami oliwy. Kładziemy plastry oscypka na rozgrzany ruszt, grillujemy po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
  5. Figi, śliwki i oscypki wykładamy na sałatę. Polewamy sosem utworzonym w trakcie karmelizowania owoców. Na koniec sałatkę skrapiamy dodatkowo oliwą z chilli.
Tosia

czwartek, 9 lipca 2015

Obiady czwartkowe #8: Grillowany łosoś + ziołowe podpłomyki + salsa z ananasa i ogórka



Nie od dziś wiadomo, że na burczymiwbrzuchu staramy się gotować sezonowo. Nawet zarymowałam, chociaż tego nie planowałam :)

Nie dość, że publikując przepisy kieruję się często sezonowymi produktami, to jeszcze staram się, aby potrawy były adekwatne do pory roku i potrzeb czytelników. Chociaż tak naprawdę podobną zasadą kieruję się też w mojej domowej stołówce. Dlatego latem nie gotuję garów pełnych gulaszy i bigosów, a zimą nie miksuję owoców na sorbety. W wakacje staram się też spędzać mniej czasu w kuchni, aby nie marnować pięknej pogody, a dopiero jesienią wracam do bardziej skomplikowanych potraw. Wiadomo jednak, że czasem wejdę do kuchni, aby godzinami korzystać z darów lata i przerabiać je na wiele sposobów, ale nie dziś.

Reguła ta tyczy się także codziennych obiadów. Latem rzadziej mam ochotę na ziemniaki i gęste sosy, za to zimą takie potrawy wręcz ubóstwiam. I chociaż dzisiaj akurat nie było zbyt upalnie, zgodnie z porą roku przygotowałam obiad szybki i lekki.

Łososia zamarynowałam w syropie klonowym i soku z cytryny, a dla podkręcenia dodałam różowego pieprzu. Rybę wrzuciłam na ruszt elektrycznego grilla, ale tak naprawdę podobnie można postąpić z patelnią do grillowania.

Podpłomyki to moja najnowsza miłość, wpadłam na tę recepturę przygotowując ormiańskie chlebki lawasz. Okazało się, że można je zrobić z ciasta bardzo podobnego do tego na pierogi. A do smaku można do ciasta dodawać zioła, czosnek czy przyprawy. Podpłomyki robi się bardzo szybko i można w nie zawijać różne cuda, to świetna alternatywa dla chemicznej, sklepowej tortilli.

Dodatkiem dopełniającym danie jest tutaj lekka i orzeźwiająca salsa. Nie przygotowałam jej może z typowo sezonowych produktów, ale jej charakter zdecydowanie pasuje do atmosfery lata. Ananas, ogórki, chilli i mięta. Tak przygotowaną salsę zawijamy w podpłomyki razem z grillowanym łososiem. A jeśli brakuje Wam czegoś mokrego - wystarczy polać z wierzchu sosem słodko-kwaśnym, taki z butelki będzie ok, jeśli jego skład jest do zniesienia.

Grillowany łosoś w różowym pieprzu / 2 porcje
  • 300 g łososia 
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżeczka syropu klonowego lub miodu
  • łyżeczka oliwy z chilli
  • różowy pieprz
  • sól

Ziołowe podpłomyki
  • 160 g mąki pszennej typ 550 lub 500
  • 110 ml letniej wody
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka soli
  • 4 łyżki posiekanych ziół (u mnie koperek i szczypiorek)
Salsa z ananasa i ogórka
  • 1/2 świeżego ananasa
  • 2-3 ogórki gruntowe
  • 1/2 papryki
  • 1/4 papryczki chilli
  • listki świeżej mięty
  • łyżeczka oliwy z chilli
  • łyżeczka syropu klonowego lub miodu
  • sok z 1/2 limonki
  • sól, pieprz

Podpłomyki:
  1. Mąkę wsypujemy do misy lub na stolnicę. Dodajemy sól i posiekane zioła.
  2. Powoli wlewamy letnią wodę na przemian z oliwą i wyrabiamy krótko ciasto, aż będzie elastyczne.
  3. Zostawiamy je pod przykryciem na min. 10 minut lub wstawiamy na dłużej do lodówki.
  4. Ciasto dzielimy na 4 części, delikatnie podsypujemy mąką i wałkujemy na cienkie placki.
  5. Smażymy je na suchej patelni po ok. 30-60 sekund z każdej strony.
  6. Podpłomyki serwujemy do razu lub podgrzewamy przed podaniem krótko na patelni.
Salsa:
  1. Ananasa i paprykę siekamy w drobną kostkę. Ogórki obieramy co drugie pasmo, przekrawamy wzdłuż na pół, wydrążamy środek (jeśli są soczyste) i kroimy w kosteczkę. Chilli drobno siekamy.
  2. Mieszamy składniki salsy, dodajemy listki świeżej mięty, syrop klonowy, oliwę, sok z limonki i przyprawy. Odstawiamy do "przegryzienia".
Łosoś:
  1. Rybę myjemy, osuszamy, usuwamy z ości, dzielimy na mniejsze filety (u mnie 3 małe) i przekładamy do miseczki lub na tacę. Przyprawiamy z obu stron solą i różowym pieprzem. Skrapiamy sokiem z cytryny, syropem klonowym i oliwą. Zostawiamy w marynacie na minimum 20 minut.
  2. Zamarynowanego łososia kładziemy na rozgrzanym grillu/patelni do grillowania/patelni zwykłej. Grillujemy przez 4 minuty z jednej strony, następnie skrapiamy pozostałą marynatą i grillujemy przez kolejne 3-4 minut. Podajemy na ciepło z salsą i podpłomykiem. 
Tosia

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Salsa truskawkowa


Początek miesiąca nie zaczął się dla mnie idealnie, ale podobno mężczyznę nie poznajemy po tym jak zaczyna, a jak kończy. Panie Czerwcu, bądź łaskawy!

Przez ostatnie dni, skrzydeł dodawała mi na szczęście piękna pogoda, w końcu można było naprawdę zjeść lody dla ochłody, smarować spalony od słońca nos kremem i grillować na świeżym powietrzu do późnych godzin.

Grillowanie prawie zawsze biorę na serio, gdy ktoś rzuci hasło "grill" już tworzę w głowie listę rarytasów, które można położyć na rozgrzanym ruszcie. Nie zapominam też o dodatkach, ostatnio przygotowałam dwie orzeźwiające salsy, świetnie pasowały do grillowanych piersi kaczki, ale także klasycznego kurczaka.

Pierwsza z nich to moja ulubiona lekka sałatka, składa się głównie z pachnących (nareszcie!) pomidorów, soku i pestek z granatu. Druga powstała trochę spontanicznie, z tego co znalazłam pod ręką, ale okazała się być intrygującą kompozycją. Salsa zebrała pozytywne recenzje, dlatego postanowiłam podzielić się przepisem na blogu. Może ktoś będzie miał ochotę jej spróbować i zaskoczyć znajomych w trakcie grillowania.

Sekretem salsy jest połączenie truskawek z melonem, papryczką chilli, serem typu feta, granatem i miętą. Robi się ją szybko, ale potrzebuje chwili, bo najlepiej smakuje schłodzona.

Salsa truskawkowa
  • 200 g truskawek
  • 1/4 melona (u mnie miodowy - Galia, można wybrać inny)
  • 50 g sera feta
  • 1/2 owocu granatu
  • 1/2 papryczki chilli
  • listki świeżej mięty
  • 2 łyżki oliwy (wybrałam oliwę z dodatkiem chilli)
  • 2 łyżki syropu daktylowego/klonowego/melasy/syropu z agawy
  • świeżo mielony pieprz
  1. Umyte truskawki obieramy z szypułek i kroimy w ćwiartki lub plasterki, wrzucamy do miseczki.
  2. Kawałek melona obieramy ze skórki i kroimy w kosteczkę. Mieszamy z truskawkami.
  3. Granat umieszczamy nad miseczką i uderzamy drewnianą łyżką lub łopatką, aby wydobyć z owocu sok z ziarenkami.
  4. Dodajemy pokrojone w paseczki chilli, oliwę, syrop oraz pieprz, całość dokładnie mieszamy.
  5. Sałatkę chłodzimy minimum 30 minut w lodówce. Przed podaniem dekorujemy kostkami pokrojonej fety oraz świeżą miętą.
Tosia

środa, 13 maja 2015

Szparagi w kolendrowym pesto z zieloną soczewicą


Kilka dni temu obchodziłam imieniny. Właściwie obchodzenie to za duże słowo, bo dzień ten jakoś specjalnie mnie nie ekscytuje, ale akurat była to niedziela, więc przy okazji rodzinnych odwiedzin zebrałam kilka buziaków i symbolicznych upominków. Babcia jest kobietą praktyczną, dlatego zamiast kwiatów, podarowała mi doniczki z ziołami, w tym z moją ulubioną kolendrę.

Niestety zazwyczaj kolendra po pierwszym zerwaniu listków mi więdnie, co prawda cały proces trwa kilka dni, ale nie udało mi się jej nigdy zachować na dłużej. Dlatego postanowiłam ją jakoś pożytecznie wykorzystać, oczywiście oprócz dodawania jej do aromatycznego bulionu i ozdabiania nią kanapek. Wybór padł na pesto, w końcu można je zrobić z przeróżnej zieleniny.

Dzisiaj zjadłam drugie śniadanie ze Śliwką i od słowa do słowa okazało się, że mamy całkiem podobny pomysł na szparagową notkę. Ciężarnym podobno się nie odmawia, co prawda nie prosiła mnie o to, ale postanowiłam ustąpić. Po powrocie do domu rozejrzałam się po kuchni i postanowiłam przygotować szparagi w zupełnie inny sposób, z tego co mam pod ręką.

Kto nie ryzykuje, nie pije szampana, łączenie szparagów co roku z tymi samymi składnikami może się znudzić, dlatego postanowiłam poeksperymentować. Połączyłam je z pesto kolendrowym, soczewicą, suszonymi pomidorami i parmezanem. Wyszedł z tego włosko-tajski fusion, ale naprawdę wyjątkowo smaczny. Danie robi się niezwykle szybko, więc polecam szczególnie na kolację, gdy po całym dniu włącza się Wam "tryb zombie".


 Szparagi w kolendrowym pesto z zieloną soczewicą/ (2 porcje)
  • szklanka suchej zielonej soczewicy
  • 2 szklanki wody
  • 8 szparagów
  • 3 suszone pomidory
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli (zielonej)
  • 2 łyżki zalewy z suszonych pomidorów (lub oliwy)
  • świeża kolendra
  • kawałek parmezanu
  • sól, pieprz
Pesto z kolendry:
  • duży pęczek kolendry (2 małe doniczki)
  • 3 łyżki ziaren słonecznika
  • posiekany ząbek czosnku
  • łyżka posiekanej papryczki chilli (zielonej)
  • 2 cm startego korzenia imbiru
  • 1/2 łyżeczki sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • 3 łyżki oliwy/oleju sezamowego/zalewy z suszonych pomidorów
  1. Składniki pesto ucieramy w moździerzu lub miksujemy blenderem na gładką pastę.
  2. Soczewicę wsypujemy do rondla, zalewamy wodą, solimy i gotujemy na małym ogniu przez kilkanaście minut, aż wchłonie płyn. Studzimy.
  3. Szparagi myjemy, odcinamy od dołu twarde końcówki i wyrzucamy. Następnie odcinamy szparagom główki, kładziemy je na bok, a łodygi kroimy w cienkie paseczki przy pomocy obieraczki.
  4. W woku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej/oliwę. Wrzucamy posiekany ząbek czosnku oraz chilli. Dodajemy szparagi (paseczki i główki), pokrojone drobno suszone pomidory, całość przyprawiamy solą, pieprzem i podsmażamy przez 5 minut.
  5. Dodajemy soczewicę oraz 4 łyżki pesto, warzywa podsmażamy jeszcze kilka minut.
  6. Danie przekładamy na talerze i podsypujemy świeżo tartym parmezanem.
Tosia

czwartek, 2 kwietnia 2015

Sałatka z surowego kalafiora + jajka faszerowane


Dwa dni temu przypadał wtorek z kaszą. Wyjątkowo na blogu nie pojawił się przepis, były za to zdjęcia potraw z kaszą przygotowanych przez czytelników. To nie znaczy jednak, że na moim talerzu nie królowała tego dnia kasza. Owszem, pojawiła się na obiad, jednak nie były to wcale nasiona.

Kasza była zrobiona z surowego kalafiora, a konkretnie starta na tarce o małych i dużych oczkach. Ten zabieg sprawił, że powstał kalafiorowy kuskus o bardzo ciekawej fakturze. A z kuskusu najbardziej lubię kolorowe sałatki Tabbouleh, z dużą ilością ziół i kwaskowatym posmakiem. Połączyłam składniki, które miałam dosłownie pod ręką i zrobiłam pyszną sałatkę z przypadku. Zdjęcie wrzuciłam na Instagram, gdzie surowy kalafior spotkał się ze sporym gronem zwolenników. Dlatego postanowiłam, że podzielę się tym spontanicznym przepisem, mimo że wcześniej tego nie planowałam. Zdecydowanie warto spróbować, jeśli lubicie chrupać surowego kalafiora.

A tym bardziej, że następnego dnia część sałatki połączyłam z majonezem i nafaszerowałam tak jajka. W niedzielę będzie powtórka, tylko wtedy będę miała już więcej rzeżuchy, której dałam jeszcze podrosnąć :)


 Sałatka z surowego kalafiora/ (4 porcje)

  • 1/2 kalafiora
  • kilka rozdkiewek
  • kukurydza z puszki
  • 100 g sera typu feta
  • 4 cebulki dymki lub małą cebula
  • szczypiorek
  • natka pietruszki
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • Dressing:
  • 2 łyżki płynnego miodu
  • 2 łyżki musztardy
  • 2-3 łyżki octu ryżowego lub soku z cytryny
  • 4 łyżki oliwy lub oleju rzepakowego
  • sól, pieprz
 Jajka faszerowane surowym kalafiorem/ (6 sztuk)
  • 150 g sałatki z surowego kalafiora
  • 2 łyżki majonezu
  • 3 jajka
  • sól, pieprz
  • rzeżucha
Sałatka:
  1. Umytego kalafiora ścieramy na tarce o małych i dużych oczkach. Dodajemy posiekaną rzodkiewkę, odsączoną z zalewy kukurydzę, pokruszoną fetę, posiekaną dymkę, natkę pietruszki, szczypiorek i chilli.
  2.  Składniki dressingu umieszczamy w słoiczku, zakręcamy i potrząsamy, aż sos będzie gładki.
  3. Dressingiem polewamy warzywa, mieszamy dokładnie i od razu serwujemy.
Jajka:
  1. Jajka gotujemy na twardo (ok. 6-7 minut od zagotowania wody). Zostawiamy w misie z zimną wodą na kilka minut.
  2. Obieramy, przekrawamy wzdłuż na pół, wydrążamy żółtka.
  3. Żółtka drobno siekamy i mieszamy z majonezem i sałatką z kalafiora. Masy próbujemy, w razie potrzeby doprawiamy solą i pieprzem.
  4. Farszem wypełniamy jajka w miejscu po żółtkach. Podajemy z rzeżuchą.
Tosia

środa, 25 lutego 2015

Sałatka Cezar


Dzisiaj klasyk nad klasykami wśród sałatek, szanowny pan Cezar. Króluje w menu restauracji na całym świecie i chociaż kojarzy się z kuchnią włoską, Caesar salad podobno pierwszy raz zaserwowano w Meksyku. Jak na życie celebryty przystało, Cezar musi na co dzień spotykać się z masą plotek i nieudanych kopii. Cóż, przeżyje i kolejną odpicowaną wersję, bo chociaż lubię smak tej sałatki, to jednak w oryginale przeszkadza mi kilka rzeczy.

Nie jestem fanką tradycyjnego sosu, ucieranie w moździerzu żółtka z anchois, sosem Worcesterhire i oliwą to dla mnie za dużo. Wersja z tanich barów z majonezu i śmietany tym bardziej do mnie nie przemawia, dlatego opracowałam przepis na vinaigrette z dodatkiem anchois. W moim dressingu obowiązkowo musi znaleźć się odrobina miodu, inaczej od filecików sardeli wykrzywia mi buzię. Wiem, że kolor sosu nie zachwyca, ale jak się szybko wymiesza ze składnikami to szybko można o tym zapomnieć.

Sałatkę można serwować z boczkiem, grillowanym kurczakiem, jajkiem lub krewetkami. Ważne, aby oprócz sałaty rzymskiej znalazły się w niej grzanki i spora ilość świeżo tartego parmezanu. Wybrałam filet z kurczaka w panierce z płatków kukurydzianych, przyjemnie chrupie, pod warunkiem, że za długo nie poleży. Dla słodyczy i przełamania słonych smaków, dorzuciłam pomidorki koktajlowe i suszone pomidory. W lodówce znalazłam kilka pieczarek, więc zaszalałam i podsmażyłam je z grzankami. Chyba nie muszę pisać, że wyszło zacnie? ;)


Sałatka Cezar/ (2-4 porcje)
  • sałata rzymska
  • garść liści świeżego szpinaku
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka suszonych pomidorów
  • 2 łyżki odsączonych z zalewy kaparów
  • kilka łyżek świeżo tartego parmezanu
Kurczak:
  • pierś kurczaka
  • garść płatków kukurydzianych
  • jajko
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka ostrej lub słodkiej papryki
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
 Grzanki:
  • mała bagietka lub pszenna bułka
  • kilka pieczarek
  • łyżka oliwy
  • łyżeczka słodkiej lub ostrej papryki
  • sól, pieprz
 Dressing:
  • puszka anchois w oleju roślinnym (ok. 40-50 g)
  • łyżka płynnego miodu
  • 2 łyżeczki musztardy dijon
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • 100 ml oliwy lub zalewy z suszonych pomidorów
  • sól, pieprz
  1.  Umytą, osuszoną i oczyszczoną z błonek pierś kurczaka przyprawiamy solą i pieprzem. Jajko rozbełtujemy z musztardą. 
  2. Płatku kukurydziane rozgniatamy w moździerzu, mieszamy z papryką. Pierś moczymy w jajku i panierujemy w płatkach, smażymy na rozgrzanej oliwie po kilka minut z każdej strony. Odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym, studzimy i kroimy w paseczki.
  3. Pokrojoną w kostkę bagietkę mieszamy z plasterkami pieczarek, oliwą i przyprawami. Smażymy przez kilka minut, aż się zarumienią. Studzimy.
  4. Składniki dressingu łączymy w wysokim naczyniu i miksujemy blenderem na gładki sos. W razie potrzeby doprawiamy solą, pieprzem, octem lub miodem.
  5. Porwane liście sałaty i szpinaku łączymy z pokrojonymi pomidorkami, suszonymi pomidorami, kaparami, kurczakiem, grzankami i pieczarkami.
  6. Całość polewamy dresingiem, posypujemy tartym parmezanem i mieszamy. Podajemy od razu.
Tosia

poniedziałek, 9 lutego 2015

Zimowa sałatka z czerwonej kapusty, buraków i granatu


Tegoroczna zima w Trójmieście jest zdecydowanie bardziej szara niż biała. I chociaż lubię różne odcienie szarości np. w garderobie, to niekoniecznie za oknem. Kolory przemycam na każdym kroku w kuchni, aby walczyć ze stereotypami o nudnej i bezbarwnej zimowej kuchni.

Pomysł na dzisiejszą sałatkę zrodził się w trakcie zakupów. Wkładając do koszyka produkty zobaczyłam, że same się do mnie uśmiechały mówiąc "zrób z nas sałatkę".  Początkowo chodziła mi po głowie bordowa wersja Coleslaw z pieczonymi burakami, grantem i czerwoną kapustą. Robiłam podobną jakiś czas temu i wyszła całkiem niezła. Mam jednak w domu dzisiaj gości, w tym koleżankę wegankę, dlatego szybko zmieniłam dla niej plany i przygotowałam sałatkę w odsłonie wegańskiej.

Oprócz kapusty, pieczonych buraków i granatu, na półmisku znalazło się też pomelo, marchewka, ulubiona kolendra i chilli. Smak podkręca dressing na bazie czerwonych pomarańczy i syropu daktylowego oraz aromatyczne ziarna prażonych i roztartych w moździerzu ziarenek kolendry i kminu. Jeśli przerażają was trochę egzotyczne przyprawy to możecie z nich śmiało zrezygnować, jestem pewna, że sałatka będzie równie dobra. Polecam serwować ją z chlebkami naan.


Zimowa sałatka/ 4-6 porcji
  • 4-5 buraków
  • pół główki czerwonej kapusty
  • pół pomelo
  • granat (pestki + sok)
  • marchewka
  • pęczek kolendry
  • 1/2 papryczki chilli
Dressing:
  • sok z 2 czerwonych pomarańczy
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżki syropu daktylowego (można zastąpić syropem z agawy albo melasą)
  • 2 łyżki miodu
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżeczka kminu rzymskiego
  • łyżeczka kolendry
  • szczypta pieprzu cayenne
  • sól
  1. Buraki owijamy w folię aluminiową, wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez godzinę w 200 stopniach. Następnie studzimy, obieramy ze skórki (będzie gładko odchodzić) i kroimy w paseczki.
  2. Kapustę drobno szatkujemy, pomelo obieramy, obkrawamy z białego albedo i kroimy na kawałki. Marchewkę obieramy przy pomocy obieraczki na wstążki, chilli siekamy w plasterki, kolendrę rwiemy na mniejsze listki. Granat przekrawamy na pół, wyciskamy ręką sok do miski ze składnikami i wydobywamy pestki stukając drewnianą łyżką o owoc. Wszystko razem mieszamy.
  3. Ziarenka kolendry i kminu prażymy na suchej patelni i rozcieramy w moździerzu (lub używamy już mielonych przypraw).
  4. W słoiku łączymy składniki dressingu. Słoik zakręcamy i energicznie potrząsamy.
  5. Warzywa polewamy dressingiem, dokładnie mieszamy i próbujemy, w razie czego doprawiamy solą, octem lub miodem do smaku.
  6. Sałatka najlepiej smakuje gdy się przegryzie (przez minimum godzinę w lodówce). Podawałam ją z chlebkami naan.
Tosia

piątek, 5 września 2014

Panzanella z zielonymi pomidorkami i pieczoną papryką


Ostatnio mam okazję spełniać swoje fantazje kulinarne, które nie mogły zostać wcześniej zrealizowane ze względu na trudności w zdobyciu odpowiednich produktów. Jeszcze rok temu wszędzie w Trójmieście szukałam kwiatów cukinii, zielonych pomidorów, ciekawych odmian dyni czy karczochów. A w ciągu ostatnich tygodni, niektóre z nich mogłam podziwiać nawet w kilku miejscach. Bardzo mnie to cieszy.

W zeszłym tygodniu miałam okazję przygotowywać przekąski inspirowane książkami i bohaterami literackimi w ramach wydarzenia "Noc Czytania na Targu Węglowym". Ułożenie menu zajęło mi trochę czasu i bardzo żałowałam, że nie miałam dostępu do wyjątkowych pomidorów, aby zrobić smażone, zielone pomidory.


A w tym tygodniu, w trakcie krótkiej wycieczki do Warszawy, trafiłam trochę przypadkiem na targ, który chciałam już odwiedzić od dawna. Stoiska przed Fortecą u Kręglickich uginały się od cudownych produktów, a ja żałowałam, że nie mogę z nimi wszystkimi wrócić do Gdyni. Wybrałam między innymi kilka garści zielonych pomidorków koktajlowych i po powrocie do domu zaczęłam rozmyślać co z nimi zrobić.

Postanowiłam, że nie będę ich smażyć, ponieważ są za małe. Chciałam zrobić coś prostego, co nie zabije ich smaku, dlatego postawiłam na klasyczną "sałatkę" toskańską - chlebową Panzanellę. Jej głównym składnikiem jest oczywiście podpiekane, czerstwe pieczywo (u mnie ulubiona domowa bagietka na zaczynie poolish), ale także dojrzałe pomidory. Wybrałam do tego słodkie pomidory malinowe, które świetnie kontrastowały smakowo i kolorystycznie z jędrnymi i lekko kwaskowatymi pomidorkami koktajlowymi.


Panzanella z zielonymi pomidorkami i pieczoną papryką /4-6 porcji
  • bagietka lub 1/2 chleba na zakwasie (najlepiej czerstwa/y)
  • 2 pomidory (u mnie malinowe)
  • garść zielonych pomidorków koktajlowych (ok. 20 sztuk)
  • papryka
  • czerwona cebula
  • 3 łyżki kaparów
  • ząbek czosnku
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżka ziół prowansalskich lub oregano
  • świeże zioła: bazylia, szałwia, mięta
  • kilka łyżek tartego sera (np. parmezanu) 
  • kilka łyżek oliwy
  • Dressing:
  • łyżka syropu z agawy lub płynnego miodu
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżka musztardy dijon lub sarepskiej
  • 5-6 łyżek oliwy
  • sól, świeżo mielony pieprz
  1. Paprykę myjemy, osuszamy, kładziemy na blasze, polewamy oliwą i pieczemy przez 20 minut w 200 stopniach. Po tym czasie wkładamy ją do foliowej torebki, następnie ściągamy skórkę i kroimy w paseczki.
  2. Bagietkę kroimy w kostkę lub rwiemy na małe kawałki. Wrzucamy do misy, polewamy oliwą, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, oregano lub zioła prowansalskie, szczyptę soli i świeżo mielony pieprz. Całość mieszamy i przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem. Pieczemy przez 10 minut w 200 stopniach.
  3. W tym czasie cebulkę kroimy w piórka, pomidory w kostkę.
  4. W słoiku umieszczamy wszystkie składniki dressingu, zakręcamy i potrząsamy aż otrzymamy gładki sos.
  5. W dużej misie mieszamy upieczone grzanki, paprykę, cebulę, pomidory, odsączone z zalewy kapary. Składniki polewamy sosem, mieszamy. Posypujemy tartym serem i listkami świeżych ziół. Serwujemy od razu.
Tosia

czwartek, 15 maja 2014

Sałatka z kaczką i pieczonym rabarbarem


Rabarbar kojarzy mi się z dzieciństwem, ogrodem cioci, orzeźwiającym kompotem i kwaskowatym plackiem z kruszonką. Przez długi czas żyłam w przekonaniu, że jest owocem. Nawet w większości książek kulinarnych pojawia się w dziale z deserami lub owocami. Od kiedy dowiedziałam się, że jest warzywem, wciąż mnie to zadziwia, w końcu najlepiej komponuje się z cukrem i słodko-kwaśnymi kombinacjami.

W tym roku, zamiast piec rabarbarowe drożdżówki, postanowiłam potraktować go rzeczywiście na poważnie, jak prawdziwe warzywo. Daję mu szansę poznać się od wytrawnej strony i na razie nie wiem jeszcze, które rabarbarowe oblicze smakuje mi bardziej.
Zaczęłam od orientalnego rabarbaru, czyli sosu w stylu chutney.

Tym razem wypróbowałam go w połączeniu z kaczką, która jak każda dziwaczka lubi dziwne towarzystwo. I muszę przyznać, że to całkiem apetyczna para, szczególnie w dopełnieniu z jabłkiem, sałatą i pomarańczowym dressingiem :)

Sałatka z kaczką i rabarbarem/2 porcje
  • 2 piersi kaczki ze skórą
  • 1/2 jabłka
  • 2 łodygi rabarbaru (+ 2 łyżki cukru)
  • marchewka
  • ulubiona mieszanka sałat
  • liście bazylii lub mięty
  • ziarna słonecznika lub pestki dyni
  • Marynata do kaczki:
  • łyżka syropu z agawy (lub miodu)
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżka czerwonego wina
  • łyżka oliwy
  • 1/2 łyżeczki suszonego majeranku
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta soli
  • Dressing:
  • sos z pieczonej kaczki
  • 1/2 soku z pomarańczy
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • łyżeczka syropu z agawy (można zastąpić płynnym miodem)
  • szczypta cynamonu
  • sól, pieprz
  1. Rabarbar cienko obieramy i kroimy w paski o długości ok. 5 cm. Kładziemy je na blasze lub w formie i posypujemy 2 łyżkami cukru. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 190 stopni i pieczemy przez 15 minut, następnie studzimy.
  2. Piersi kaczki myjemy, osuszamy, usuwamy błonki i nacinamy skórkę w kratkę (na nacinając przy tym mięsa). W miseczce łączymy syrop z agawy lub miód, ocet balsamiczny, czerwone wino, oliwę, majeranek, sól i świeżo mielony pieprz. Wkładamy do marynaty piersi i zostawiamy na minimum 30 minut.
  3. Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do 190 stopni. Odsączamy mięso z marynaty i kładziemy na zimną patelnię skórką ku dołowi. Włączamy ogień i smażymy przez 6 minut. Następnie odwracamy mięso na drugą stronę i dosmażamy ok. 4 minuty.
  4. Usmażone piersi kaczki przekładamy na folię aluminiową lub do brytfanki i wkładamy do pieca na 7 minut.
  5. Upieczone piersi owijamy w folię i zostawiamy na 5 minut, aby "odpoczęło", a pozostałą marynatę, która puściło mięso w trakcie pieczenia, przelewamy do miseczki.
  6. Do utworzonego tłuszczu dodajemy świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy, sok z cytryny, ocet balsamiczny, syrop z agawy, cynamon, sól i pieprz. Całość mieszamy energicznie trzepaczką lub widelcem.
  7. Z umytej marchewki robimy wstążki, przy pomocy obieraczki. Jabłko kroimy w cienkie półplasterki, które skrapiamy sokiem z cytryny.
  8. Na talerzach wykładamy porwane listki ulubionej sałaty. Pokrojoną w plastry kaczkę, słupki pieczone rabarbaru, marchewkowe wstążki oraz plasterki jabłka. 
  9. Sałatkę polewamy dressingiem i dekorujemy listkami mięty lub bazylii oraz ulubionymi pestkami.
Tosia

czwartek, 9 stycznia 2014

Sałatka z czerwoną komosą ryżową, pieczonymi burakami, pomarańczą i granatem



Usiadłam przy oknie z kubkiem jaśminowej herbaty. Świat wydaje się być dzisiaj tak szary i smutny, że nie zachęca do dalekich spacerów. Najchętniej owinęłabym się w koc i została człowiekiem burrito
Nawet morze przybrało odcień szarości, a jego pas zlewa się z siwym niebem. Czuję, że od pejzażu i ja robię się blada, wkrótce zostaną po mnie tylko czerwone paznokcie. 
Ratunek odnalazłam w miseczce energetycznej sałatki, od której bije ciepłym kolorem i zdrowiem.
Znajdziecie w niej czerwone ziarenka komosy ryżowej (więcej o niej tu i tu), kawałki pieczonych buraków, cząstki pomarańczy, ziarenka granatu, prażone płatki migdałowe i dressing z imbirową pastą tahini. Dzięki niej, mój mały świat znów nabrał koloru!


Sałatka z czerwoną komosą ryżową, pieczonymi burakami, granatem, pomarańczą i imbirową pastą tahini/2-3 porcje
  • szklanka czerwonej komosy ryżowej
  • 2 szklanki wody
  • plaster imbiru
  • 3 pieczone buraki
  • pomarańcza
  • pestki granatu
  • płatki migdałowe
  • Dressing z imbirową pastą tahini:
  • 80 g sezamu
  • kilka łyżek oleju sezamowego lub innego oleju roślinnego
  • kilka łyżek oliwy
  • sok z 1/2 cytryny
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2-3 cm korzenia imbiru
  • sok z granatu
  • sól, pieprz
  1. Komosę ryżową wsypujemy do rondla, dodajemy plaster imbiru, odrobinę soli i zalewamy 2 szklankami wody. Gotujemy według wskazówek na opakowaniu, przez ok. 7-15 minut, aż quinoa wchłonie wodę. Ugotowaną studzimy.
  2. Na suchej patelni prażymy płatki migdałowe. Przesypujemy do miseczki i prażymy sezam. Po kilku minutach uprażony sezam przerzucamy do naczynia malaksera, dodajemy świeżo starty imbir oraz olej sezamowy/roślinny. Miksujemy krótką chwilę na gęstą pastę.
  3. Do tahini dodajemy teraz sok z cytryny i pomarańczy, kilka łyżek oliwy, sól i pieprz. Miksujemy raz jeszcze do uzyskania płynnego dressingu. Jego konsystencję kontrolujemy dodając sok z granatu lub kolejną łyżkę oliwy.
  4. Upieczone i obrane buraki kroimy w słupki lub kosteczkę. Filety pomarańczy dzielimy na mniejsze kawałki.
  5. Do miseczek przekładamy ostudzoną komosę ryżową, dodajemy pieczone kawałki buraka, pomarańczy, ziarenka granatu i prażone płatki migdałowe. Całość podajemy z dressingiem.
Jak upiec buraki?
  • Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Buraki owijamy w folię aluminiową i pieczemy przez 45-60 minut, aż będą miękkie. Upieczone studzimy, następnie swobodnie obieramy ze skórki.
Jak filetować pomarańczę?
  • Nożem odcinamy końcówki pomarańczy i stawiamy ją na blacie. Odcinamy na około skórkę razem z białą częścią owocu (albedo). Nacinamy pomiędzy błonkami segmenty pomarańczy, uzyskując zgrabne filety bez skórki.

* Połączenie pieczonego buraka i granatu podpatrzyłam u Ani.

Tosia

środa, 6 listopada 2013

Coleslaw z kalafiorem



Spośród wszystkich znanych sałatek trudno by mi było określić jedną mianem"najsmaczniejszej na świecie". Jestem jednak pewna, że gdybym musiała wskazać top 5 ulubionych sałatek, na którejś z czołowych pozycji znalazłaby się ona - Coleslaw. 

Kto by pomyślał, że tak prosta sałatka na bazie szatkowanej kapusty i majonezu zjedna sobie tak wielu wielbicieli. Czasem wystarczy kilka zwykłych składników i odpowiednie doprawienie, by stworzyć cudo od którego można się zaślinić. Może brzmi to dziwnie, bo mowa jedynie o sałatce, ale ona naprawdę potrafi wywołać na twarzy uśmiech!

Nie będzie to debiut Coleslaw na naszym blogu. Podałam już kiedyś przepis na jej klasyczną wersję, przy okazji wpisu o kanapce z soczystą wolno pieczoną łopatką wieprzową pulled pork.
Tym razem przedstawiam ją w trochę innym wydaniu, bo w towarzystwie chrupiącego, surowego kalafiora.

Wykorzystywanie surowego kalafiora w majonezowych sałatkach z koperkiem kojarzy mi się z latami 90, czasami dzieciństwa i repertuarem imieninowym wszystkich pań nazywanych ciociami. To miłe wspomnienie, które udało mi się przemycić do dzisiejszej sałatki.

Coleslaw znana jest z tego, że przyjemnie ją się chrupie. Dodatek drobnych różyczek kalafiora oraz pestek dyni i ziaren słonecznika potęguję tę przyjemność.
Aby sałatka była trochę lżejsza, można zmniejszyć ilość majonezu na rzecz jogurtu naturalnego. Uważam jednak, że 2 łyżki majonezu są tu obowiązkowym minimum, istotnym dla smaku całej sałatki. Koniecznie jej spróbujcie!

Sałatka Coleslaw z kalafiorem/4 porcje
  • 1/4 główki kapusty
  • 1/2 kalafiora
  • por
  • 1-2 marchewki
  • 1/2 jabłka
  • mała cebula
  • garść pestek (u mnie ziarna słonecznika i pestki dyni)
  • natka pietruszki
  • Sos:
  • 4 łyżki majonezu
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • łyżka miodu
  • 2 łyżki octu winnego
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżeczki musztardy
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  1. Z główki kapusty usuwamy głąb i wycinamy 1/4. Kapustę drobno szatkujemy w cienkie paseczki. Wrzucamy ją na sito, by puściła sok. Przekładamy do dużej misy.
  2. Marchewkę ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Kalafior dokładnie myjemy i siekamy lub dzielimy na małe różyczki*. Por siekamy w cienkie plasterki. Składniki wrzucamy do miski.
  3. Cebulę siekamy w drobną kosteczkę i mieszamy z jabłkiem startym na tarce o drobnych oczkach. Skrapiamy je sokiem z cytryny i odstawiamy na kilka minut. Następnie dodajemy do misy z innymi składnikami.
  4. W oddzielnej miseczce łączymy majonez, jogurt naturalny, ocet winny, miód, drobno posiekany czosnek i musztardę. Sos dokładnie mieszamy trzepaczką, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. Próbujemy i przyprawiamy ewentualnie dodatkowo octem lub miodem. 
  5. Przygotowany sos wlewamy do kapusty, dodajemy posiekaną natkę pietruszki, ziarna/pestki. Całość mieszamy i wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut przed podaniem.
* Kalafior można dodatkowo zalać wrzącą wodą, pozostawić na 30 sekund, następnie przełożyć do miseczki z zimną wodą i przygotować do sałatki.
Tosia

piątek, 11 października 2013

Tydzień z Lunchboxem #5: Cytrynowy kuskus z kurczakiem


Wczoraj Tosia przedstawiła Wam pomysł na lunchboxa z komosą ryżową, a dzisiaj ja idę w podobne klimaty. Czemu? Bo kasze pomieszane z ulubionymi produktami to chyba najbardziej naturalna, dodająca energii przekąska. A kuskus, to jeden z moich ulubieńców.

Nigdy nie zapomnę, gdy głodna, po 30-godzinnej podróży na narty dopadłam w pierwszym otwartym sklepie podobną sałatkę z kuskusu. Prezentowałam go nawet na blogu na samym początku, nazywając go kolorowym.  Tak strasznie nam smakował, że wspomniałyśmy go jeszcze przez kilka miesięcy po wyjeździe. Może dlatego, że wtedy byłyśmy takie głodne? Choć myślę, że raczej dlatego, że był po prostu pyszny.

Mój chłopak czasem prosi mnie o przygotowanie mu czegoś do pracy. Tak powstał jakiś czas temu cytrynowy kuskus. Musiałam wtedy działać szybko i sprawnie. Wkroiłam więc do kuskusu przeznaczonego na obiad kurczaka, dodałam warzywa i kiełki, a całość za mocno zalałam cytryną. Okazało się, że ten błąd okazał się błogosławieństwem! "Sałatka" idealnie smakowała z taką ilością soku z cytryny. Spróbujcie i Wy, tym razem świadomie. 

Cytrynowy kuskus z kurczakiem (4 porcje)
- 150 g suchego kuskusu
- 1 pierś z kurczaka
- sok z 2 cytryn
- 1 granat
- pół kopru włoskiego
- 2 czubate łyżki kukurydzy z puszki
- 100 g zielonego groszku
- 2 marchewki
- pęczek świeżej melisy
- garść ulubionych kiełków
- 1 łyżka posiekanych jalapenos z zalewy
- 2 duże ząbki czosnku
- 2-centymetrowy kawałek imbiru

Marynata do mięsa:
- 2 łyżki sosu sojowego
- tabasco
- 1 łyżka syropu klonowego (lub miodu)
- sól

  1. Przygotuj 4 miski. Jedna będzie przeznaczona na rzeczy niewymagające obróbki termicznej (największa, bo tam wymieszasz wszystkie składniki), jedna na kuskus, kolejna na warzywa do podsmażenia, a ostatnia do kurczaka.
  2. Pokrój pierś w małe kawałki, wrzuć do miski i wlej do niej składniki na marynatę. Wymieszaj.
  3. Do drugiej miski wrzuć groszek, pokrojoną w kostkę marchewkę, pokrojony w piórka koper włoski i poszatkowany czosnek.
  4. Do największej miski wrzuć kiełki, starty imbir, poszatkowaną melisę, jalapenos, kukurydzę i pestki granata (razem z sokiem, który wypłynie, gdy będziesz je wyciskać). 
  5. Do oddzielnej miski wrzuć kuskus i kilka porządnych szczypt soli. Zalej wrzątkiem zgodnie z instrukcją na opakowaniu.
  6. Na patelni rozgrzej oliwę. Dodaj kurczaka razem z marynatą, smaż aż nabierze białego koloru z każdej strony. Dodaj miskę z warzywami przeznaczonymi do obróbki termicznej (groszek, koper, marchewkę, czosnek) i smaż jeszcze kilka minut.
  7. Podsmażone na patelni składniki dodaj do surowych, wrzuć kuskus do tej samej miski i dodaj sok z cytryny, ewentualnie sól do doprawienia. 
Śliwka

czwartek, 10 października 2013

Tydzień z Lunchboxem #4: Sałatka w słoiku z komosą ryżową


Kolejna propozycja lunchowa powstała z myślą o osobach, dla których smaczne jedzenie idzie w parze z troską o zdrowie. Spożywanie dań, które są dla nas jednocześnie pokarmem dla ciała i duszy może być naprawdę przyjemne. Oczywiście pod warunkiem, że zostały przygotowane ze smakiem, a jest to możliwe.

Czwarty dzień cyklu Tydzień z LunchBoxem to idealny moment, by poruszyć temat sałatek. Na pewno znajdą się takie osoby, które od razu pomyślą sobie, że nie da się najeść sałatką, która nawet nie zawiera mięsa. Wszystko zależy od przyzwyczajeń żywieniowych i planu dnia, ale uwierzcie mi na słowo, że komosa ryżowa potrafi dodać skrzydeł!

Quinoa, czyli komosa ryżowa zwana jest też złotem Inków i Azteków, ponieważ była podstawowym pokarmem prastarego ludu. Obecnie przechodzi odrodzenie, bowiem zaczyna się robić popularna i być doceniana. Nic dziwnego, jest prawdziwym superpokarmem.
Wzmacnia i rozgrzewa organizm, wspomaga eliminację tkanki tłuszczowej, działa przeciwalergicznie, przeciwzapalnie i przeciwgrzybiczno.
Komosa zawiera też bardzo dużo białka (dlatego jest wskazana w diecie bezmięsnej), magnezu, żelaza (myślę, że jadł ją Popeye) oraz witaminy z grupy B. Do tego wszystkiego jest jeszcze bezglutenowa i zawiera więcej wapnia niż mleko!
Niestety nikt nie jest idealny, wadą komosy ryżowej jest dosyć wysoka cena, ale i tak staje na podium moich ulubionych superpokarmów razem z kaszą jaglaną.

Z quinoa można przygotowywać przeróżne dania, gotować z mlekiem kokosowym na śniadanie, podawać do mięsa na obiad, ale najbardziej kojarzy mi się z lekkimi sałatkami. Sałatki te można robić w podobny sposób jak te z kaszą jaglaną. , czy kuskusem. Wystarczy kilka ulubionych składników i pyszny dressing.


Sałatka z komosą ryżową/1-2 porcje
  • 150 g quinoa (komosy ryżowej) (ok. 3/4 szklanki)
  • woda (2 razy więcej niż komosy)
  • plaster imbiru
  • pomidor
  • 1/2 papryki
  • 1/2 owocu granatu
  • garść natki pietruszki
  • liście świeżej mięty (można pominąć lub zastąpić szczypiorkiem)
  • łyżka sezamu
  • łyżka nasion babki płesznik (można pominąć lub zastąpić siemieniem lnianym)
  • łyżka nasion słonecznika
  • sól
  • Dressing:
  • sok z 1/2 pomarańczy (50 ml)
  • łyżeczka skórki startej z pomarańczy
  • łyżeczka płynnego miodu
  • łyżka soku z cytryny
  • 50 ml oliwy 
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • kilka kropel tabasco (wersja pikantniejsza)
  • sól, kolorowy pieprz
Komosa ryżowa:
  1. Komosę ryżową wsypujemy do szklanki i przesypujemy do rondelka. Szklankę wypełniamy wodą podwajając jej ilość w stosunku do kaszy (na 150 g będzie to mniej więcej 1,5 szklanki płynu).
  2. Dodajemy 1/2 łyżeczkę soli oraz plaster imbiru. Gotujemy według wskazówek na opakowaniu, mniej więcej 7-15 minut. Następnie garnek przykrywamy pokrywką i odstawiamy jeszcze na kilka minut.
Sałatka i dressing:
  1. Pomidor i paprykę kroimy w drobną kostkę. Granat trzymamy nad miseczki i uderzając drewnianą łyżką wydobywamy ze środka pestki.
  2. W słoiczku lub miseczce mieszamy wyciśnięty sok z pomarańczy, sok z cytryny, miód, oliwę, słodką paprykę i tabasco (w wersji pikantniejszej). Słoik potrząsamy lub składniki dressingu mieszamy energicznie trzepaczką w miseczce. Całość przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  3. Ugotowaną i ostudzoną komosę ryżową mieszamy z pomidorem, papryką, pestkami granatu, posiekaną natką pietruszki, listkami mięty i nasionami. Wlewamy dressing, wszystko dokładnie mieszamy i przekładamy do pudełka lub słoika.
  4. *Składniki sałatki można też ułożyć w słoiku warstwami i zalać dressingiem.
Tosia

wtorek, 10 września 2013

Sałatka z kaszą jaglaną, granatem i miętą


Ostatnio zakochałam się po uszy! Moje życie uczuciowe nie zmieniło się wcale, ale do naszego mieszkania wprowadziła się nowa lokatorka - kasza jaglana. Przemycam ją do śniadaniowych puddingów, placuszków i sałatek.
To zdecydowana królowa wśród kasz, a oprócz tego, że jest niezwykle zdrowa, jest po prostu bardzo smaczna i stwarza wiele możliwości w kuchni.
Nie chcę nikogo zanudzać, tym bardziej, że nie jestem ekspertem, ale w wielkim skrócie chciałam wymienić jej walory zdrowotne.

Nigdy nie byłam na diecie, bo nie musiałam, ale staram się zdrowo odżywiać, dlatego słowo dieta kojarzy mi się ze stylem życia. Kiedy zapominam dbać o zróżnicowany jadłospis, najczęściej sięgam po pieczywo, mięsa, cukier i nabiał, czyli wszystko co kwasotwórcze, popijając to jeszcze dodatkowo kawą. To może prowadzić do kwasicy metabolicznej, co jest istotną przyczyną chorób nowotworowych.
Nie jestem w stanie zrezygnować z tych wszystkich rarytasów, dlatego w trosce o zdrowie, aby zachować harmonię spożywam kaszę jaglaną. Oprócz właściwości oczyszczających i odkwaszających, kasza ta zawiera szereg substancji mineralnych, witamin, a nawet lecytynę. Jest lekkostrawna, dostarcza sporo energii, do tego wszystkiego jeszcze zalecana jest w diecie bezglutenowej. Jednym słowem - samo zdrowie!

Najłatwiej przekonać się do jej jedzenia, robiąc pyszne danie. Dzisiejsza sałatka poza kaszą zawiera też sporo innych i wartościowych dla zdrowia składników. Najważniejsze przy tym, że jest przepyszna.
Na talerzu znajduje się także roszponka, pomidor, rzodkiewka, papryka, zamarynowana w soku z cytryny cebula, mięta, ziarenka granatu i ziarna prażonego słonecznika. Całość polana miodowo-limonkowym dressingiem. Mam nadzieję, że nie muszę Was dłużej namawiać do jej spróbowania.

A jeśli zachęciłam Was do jedzenia kaszy lub od dawna ją lubicie, koniecznie zajrzyjcie na blog Gotuj zdrowo!


Sałatka z kaszą jaglaną, granatem i miętą/2-3 porcje
  • 100 g suchej kaszy jaglanej (dwa razy tyle wody i plasterek imbiru)
  • garść roszponki
  • owoc granatu
  • pomidor
  • papryka (u mnie pół czerwonej i pół żółtej)
  • mała czerwone cebula
  • sok z 1/2 cytryny
  • kilka rzodkiewek
  • garść ziaren słonecznika
  • listki świeżej mięty
  • Dressing:
  • sok z 1/4 cytryny
  • sok z 1/2 limonki
  • łyżka startej skórki z limonki
  • 2 łyżki płynnego miodu
  • 4-5 łyżek oliwy
  • 2 łyżki soku z wyciśniętego granatu
  • szczypta suszonych płatków chilli
  • sól, pieprz
  1. Kaszę wsypujemy na sitko, przepłukujemy zimną woda, przekładamy do szklanki i sprawdzamy dokąd sięga. 
  2. Jaglankę przesypujemy do rondelka, a szklankę wypełniamy wodą zajmując płynem dwa razy tyle objętości co kasza (czyli gotujemy w proporcjach 1:2). 
  3. Do rondelka wlewamy wodę, dodajemy plaster imbiru i pół łyżeczki soli, podgrzewamy. 
  4. Gdy woda zacznie się gotować zmniejszamy ogień i gotujemy kaszę, aż wchłonie wodę, a na jej powierzchni zaczną pojawiać się bąbelki (w zależności od grubości kaszy będzie to trwało od 5 do 10 minut). Dalej zestawiamy ją z ognia, przykrywamy rondelek i zostawiamy jeszcze na kilka minut.
  5. Ugotowaną kaszę studzimy.
  6. Do małego słoika wyciskamy sok z cytryny i limonki. Dodajemy szczyptę soli i mieszamy do rozpuszczenia. Następnie dodajemy skórkę z limonki, miód, oliwę, sok z granatu, oraz płatki chilli. Słoik zamykamy i potrząsamy nim, aby składniki dressingu się dobrze wymieszały.
  7. Ostudzoną kaszę mieszamy z roszponką. 
  8. Pomidora i rzodkiewki kroimy w plastry, paprykę w kostkę. Dodajemy do sałatki. Czerwoną cebulę kroimy w plastry, skrapiamy sokiem z 1/2 cytryny i odstawiamy na kilka minut, następnie dodajemy do miski.
  9. Granat kroimy wzdłuż na pół, uderzamy owoc nad miseczką drewnianą łyżką w skórkę, aby uzyskać ziarenka. Dodajemy je do pozostałych składników.
  10. Na suchej patelni prażymy kilka minut ziarna słonecznika i wrzucamy je do sałatki razem z listkami mięty. Całość mieszamy i polewamy dressingiem. Podajemy od razu.
Tosia

wtorek, 23 lipca 2013

Sałatka z serowymi roladkami i malinami


W życiu staram się kierować zasadą złotego środka. Podobnie w kuchni, nie lubię popadać ze skrajności w skrajność, dlatego nie istnieją dla mnie dietetyczne desery, ale nie chciałabym też zjeść potrójnego burgera smażonego w smalcu. Wolę mniejszą porcję ciasta i burgera w domowej, orkiszowej bułce.
Uważam, że wszystko jest dla ludzi, pod warunkiem odpowiednich proporcji, dlatego nigdy nie odmawiam sobie kulinarnych przyjemności :)

Na obiad w słoneczny dzień lubię zjeść lekką sałatkę, ale przemycam zazwyczaj do niej jakiś kaloryczny dodatek. Tak jak w tej sałatce.
Na pierwszy rzut oka jest bardzo niewinna. Na talerzu znajdują się liście roszponki, tarta marchewka, drobno posiekana papryka, kapary, odrobina parmezanu i ziarna słonecznika. Całość dopełnia wakacyjny akcent w postaci malin oraz miodowy dressing. 
Małym grzeszkiem są tu dopiero pieczone roladki z tortilli z trzema serami: brie, mozzarellą i parmezanem. Z każdej roladki cudownie ciągnie się ser i to właśnie sprawia, że sałatka ta staje się jeszcze bardziej kusząca i smaczna :)

Sałatka z serowymi roladkami i malinami/ 2 porcje
  • roszponka
  • maliny
  • papryka
  • kapary
  • świeżo starty parmezan
  • mała marchewka
  • 1/2 papryki
  • garść ziaren słonecznika
  • Serowe roladki:
  • 2 tortille
  • 100 g sera (u mnie brie, mozzarella i parmezan)
  • Miodowy vinaigrette:
  • łyżeczka musztardy
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 3 łyżki miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • 4 łyżki oliwy
  • łyżka oleju lnianego
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz
  1. Serowe roladki: Na rozłożonej tortilli kładziemy kawałki sera i zawijamy jak roladę. Czynność powtarzamy z drugą tortillą. Obie roladki wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 10 minut w 200 stopniach.
  2. Upieczone tortille kroimy na małe roladki.
  3. Miodowy vinaigrette: Do słoiczka wlewamy sok z cytryny i dodajemy szczyptę soli, mieszamy. Następnie dodajemy musztardę, miód, oliwę, olej lniany, ocet balsamiczny oraz mielony pieprz. Słoik zamykamy i potrząsamy nim energicznie.
  4. Na talerzach rozkładamy roszponkę, dodajemy startą na drobnych oczkach marchewkę oraz parmezan. Do każdej porcji dodajemy pokrojoną w drobną kostkę paprykę, maliny, serowe roladki, kapary oraz ziarna słonecznika.
  5. Całość polewamy miodowym dressingiem i podajemy od razu.
Tosia

wtorek, 9 lipca 2013

Naleśnikowe roladki


Lato sprzyja podróżom i spożywaniu posiłków na świeżym powietrzu. 
Z doświadczenia wiem, że najbardziej odważni pasażerowie pksów, czy pociągów pkp potrafią w zatłoczonym środku lokomocji bez większego skrępowania wyjąć z plecaka kiełbasę lub jajko (które zostało ugotowane na twardo pół doby wcześniej).
Aby nie niszczyć sobie i innym podróży intensywnym zapaszkiem warto wcześniej przemyśleć co spakujemy do torby.
Podobna zasada dotyczy jedzenia zabieranego ze sobą do szkoły, czy pracy. Temat ten już poruszałyśmy w trakcie cyklu "Tydzień z LunchBoxem". Przedstawiłyśmy wtedy 7 propozycji dań, które można śmiało zapakować do pudełka.
Jedzenie zabierane w trasę nazywa się "suchym prowiantem", ale na szczęście nie musi ono być całkowicie suche i może ładnie pachnieć.
I takie właśnie są naleśnikowe roladki!
Koperkowe naleśniki posłużyły mi tu za pszenne tortille i tym sposobem zawinęłam je jak wrapsy. Wypełniłam je ulubioną sałatą, czyli roszponką, a także szynką parmeńską, pomidorem, rzodkiewką i ugotowaną wcześniej fasolką szparagową. Smak roladek dopełnia delikatny sos cytrynowo-koperkowy, który oczywiście można jeszcze przyprawić czosnkiem, jeśli krzywe spojrzenia pasażerów nam nie przeszkadzają :)
Roladki, w odróżnieniu od suchej buły z serem, nawet po kilku godzinach są  w środku wilgotne, dzięki temu można je szybko zjeść bez zbędnego popijania. Naleśnik nie nasiąka farszem z zewnątrz, dlatego bez większych obaw schowacie je do pudełka na kilka godzin.
Myślę, że świetnie nadawałyby się także na piknik, czy po prostu na śniadanie :)

Naleśnikowe roladki
Naleśniki z koperkiem/10 szt.
  • 150 g mąki pszennej
  • 300 ml mleka 1,5%
  • 2 jajka
  • 50 ml półwytrawnego białego wina (lub wody mineralnej)
  • 3 łyżki roztopionego masła
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • 3 łyżki posiekanego koperku
 Sos cytrynowo-koperkowy z groszkiem cukrowym:
  • 2 łyżki majonezu
  • 4-5 łyżek jogurtu naturalnego
  • sok z 1/2 cytryny
  • 3 łyżki posiekanego koperku
  • 4 łyżki groszku cukrowego
  • szczypta soli
  • szczypta cukru
Farsz:
  • plastry szynki parmeńskiej
  • roszponka
  • ugotowana fasolka szparagowa
  • pomidor
  • rzodkiewki
  1. Mąkę przesiewamy do misy, dodajemy sól i cukier. Zaczynamy wlewać mleko i mieszać trzepaczką składniki. Dodajemy jaka, wlewamy wino. Na koniec dodajemy roztopione masło i posiekany koperek, całość dokładnie jeszcze raz mieszamy.
  2. Ciasto naleśnikowe zostawiamy w misie, przykrywamy folią i wkładamy na godzinę do lodówki.
  3. Rozgrzewamy patelnię, smarujemy ją odrobiną tłuszczu (co kilka naleśników) i wylewamy chochlą ciasto. Naleśniki smażymy z dwóch stron, aż się zarumienią, czyli ok. 3 minuty na stronę. Czynność powtarzamy.
  4. Groszek cukrowy zalewamy wrzątkiem i zostawiamy w wodzie na kilka minut, następnie odsączamy. W miseczce mieszamy majonez z jogurtem naturalnym, groszkiem, sokiem z cytryny, solą, cukrem i koperkiem. 
  5. Sos rozprowadzamy na środku każdego naleśnika. Następnie kładziemy roszponkę, szynkę parmeńską, plasterki pomidora i rzodkiewek oraz wcześniej ugotowaną fasolkę szparagową.
  6. Zawijamy naleśniki ciasno jak roladki i kroimy na 2 lub 3 części. Podajemy od razu lub chłodzimy w lodówce.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...