Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kapusta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kapusta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Pieczona kapusta z sosem pleśniowym i krewetkami


Nagrywając instastory na stojąco powitałam Was gorąco trzymając "Życie na gorąco". Wiecie jak to w życiu bywa, dla jednych ważne są podróże, miłość, przyjaźń, rodzina, rozwój ducha, a dla innych kapucha. Ale gdy liczy się tylko kapustka, nagle Twe serce ogarnia pustka, dlatego ja stawiam na przyjemne połączenie i wędzoną papryką kapusty pokuszenie. 

Kapusta nabiera już rumieńców w piekarniku, ale ja widzę, że tu ciekawe towarzystwo przy stoliku. Śmietanka towarzyska, a właściwie kremówka, Mon Cheri ser Brie (tak naprawdę to Camembert, ale się nie rymuje), o rety - i nawet szare krewety! Wtedy ktoś cyknął foty i wyciekły ploty, każdy chciał coś dopowiedzieć. Wtem Brzechwy kapusta odparła "Po co komu spory głupie? Wnet i tak zginiemy". W kupie raźniej niż taplać się we własnym sosie. 

Co racja to interpretacja, ale ciśnie mi się Fakt na usta - ta kapusta trafia w me gusta!


Pieczona kapusta z sosem pleśniowym i krewetkami
  • główka kapusty
  • limonka
  • prażony sezam
Marynata:
  • 5 łyżek oliwy
  • łyżeczka wędzonej papryki
  • łyżeczka syropu klonowego
  • łyżka octu balsamicznego
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Sos pleśniowy:
  • 100 g sera Camembert
  • 150 ml śmietanki kremówki
  • sok z 1/2 limonki
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • garść lubczyku
Krewetki:
  • 150 g krewetek (najlepiej szare, niegotowane, mogą być wcześniej mrożone)
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól
  • łyżka masła klarowanego
  1. Odrywamy zewnętrzne liście kapusty i kroimy ją na plastry grubości 1 cm. Przekładamy je do brytfanny lub na blachę wyłożoną pergaminem. Łączymy składniki marynaty i polewamy nią plastry.  Kapustę pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez 30 minut.
  2. W tym czasie Camembert miksujemy z kremówką i lubczykiem na gładki sos. Dodajemy sok  z limonki i chilli, dokładnie mieszamy.
  3. Mrożone krewetki rozmrażamy, możemy je obrać (wtedy też nacinamy nożem wzdłuż i usuwamy czarne jelito) lub smażyć z pancerzykami.
  4. Na klarowanym maśle podsmażamy krótko plasterki czosnku. Gdy tłuszcz nabierze aromatu ściągamy czosnek z patelni, wrzucamy posiekane drobno chilli i krewetki. Smażymy po ok. 2-3 minuty z każdej strony, aż się zarumienią.
  5. Upieczone plastry kapusty serwujemy z pleśniowym sosem, podsmażonymi krewetkami, chilli, sokiem z limonki i listkami lubczyku.
Tosia

wtorek, 30 stycznia 2018

Coleslaw z czerwonej kapusty i buraków


Coleslaw to imprezowy hicior o czym przekonałam się już wielokrotnie. Dzisiaj założyłam różowe okulary i postanowiłam nadać mu trochę więcej koloru niż zwykle. W misie wylądował burak z czerwoną kapuchą, razem utaplali się w majonezie i mleku kokosowym. Wydaje mi się, że to już całkiem wybuchowa mieszanka, ale do prawdziwej eksplozji smaku potrzebny był jeszcze granat!
Przyjemnie czasem poczuć miętkę, więc dodałam jeszcze trochę zielonego. Różówy Kolosław wygląda i smakuje kapitalnie, więc od razu sugeruję nałożyć podwójną porcję!

Coleslaw z czerwonej kapusty i buraków
  • 400 g czerwonej kapusty
  • 300 g tartych buraków*
  • mała czerwona cebula
  • 4 łyżki majonezu
  • 4 łyżki mleka kokosowego lub jogurtu
  • soku z 1/2 pomarańczy (u mnie z czerwonej)
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • pestki granatu
  • świeża mięta
  • sól, pieprz
  1. Kapustę drobno siekamy, mieszamy z tartymi burakami. Dodajemy posiekaną w kosteczkę cebulę, chilli i przeciśnięty przez praskę czosnek.
  2. Dodajemy majonez, mleko kokosowe, sok z pomarańczy, sól, pieprz. Całość dokładnie mieszamy, w razie potrzeby doprawiamy.
  3. Tak przygotowaną surówkę odstawiamy na 20 minut, aby się "przegryzła".
  4. Serwujemy z pestkami granatu i miętą.
* Buraka owijamy w folię aluminiową i pieczemy 40 minut w 200 stopniach. Następnie obieramy i ścieramy na tarce. Mogą to być także ugotowane buraki, ewentualnie gotowe "ze słoika".

 Tosia

wtorek, 16 stycznia 2018

Schabowy z kością, mizeria z awokado i puree z czerwonej kapusty i ziemniaków


Kości zostały rzucone, dzisiaj zarzucam mięsem. Czasem tak się zdarza, że ktoś nas zdenerwuje i mamy ochotę wtedy mu wykrzyczeć - kur*a, Ty schabie! Zamiast wulgarnie bluzgać, lepiej wziąć tłuczek do mięsa i rozbić ten kotlet. Będzie smaczniej, jeśli schab wystąpi z kością. Okazuje się wtedy, że nie taka świnia straszna jak się ją uklepie, zapanieruje w płatkach kukurydzianych i usmaży. Oto bowiem powstał fantastyczny kotlet, ale do obiadu potrzebne są jeszcze dodatki.

Puree ziemniaczane wcale dziś nie jest takie "poor", raczej "rich", czyli na bogato, bo z "kapuchą", a do tego czerwoną. Żeby mizeria nie była zbyt blada i mizerna, wzbogaciłam ją o mus z awokado i bazylii. Od razu nabrała koloru i ciekawego smaku. Tak to można świntuszyć ;)





Schabowy z kością, mizeria z awokado i puree z czerwonej kapusty i ziemniaków/ 2 porcje
  • 2 kotlety schabowe z kością
  • 400 ml mleka
  • mała cebula
  • sól, pieprz
  • Panierka:
  • mąka pszenna
  • jajko + kilka łyżek mleka
  • pokruszone płatki kukurydziane*
Do smażenia:
  • masło klarowane lub olej rzepakowy
Puree:
  • czerwona cebula
  • 200 g czerwonej kapusty
  • 450 g ziemniaków
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki masła
  • 1/2 łyżeczki świeżo tartej gałki muszkatołowej
  • 2 goździki
  • łyżka masła klarowanego
  • sól, pieprz
Mizeria z awokado:
  • ogórek "wąż"
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • pół awokado
  • garść bazylii
  • ząbek czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka syropu klonowego (można pominąć)
  • 1/2 łyżeczki suszonych płatków chilli
  • sól, pieprz
Schabowy:
  1. Ostrym nożem odcinamy żyłki z kotletów. Cebulę kroimy w grube plastry. Do misy wlewamy mleko, przyprawiamy je solą i pieprzem, układamy kotlety na przemian z cebulą i zostawiamy w lodówce pod przykryciem na minimum 2 godziny (ja zostawiłam na noc).
  2. Następnie odsączamy mięso z płynu i wysuszamy przy pomocy ręcznika papierowego. Kotlety kładziemy na desce, przykrywamy kawałkiem pergaminu lub folii spożywczej i cienko rozbijamy. Przyprawiamy jeszcze delikatnie solą i pieprzem (przyprawy były już w mleku), obtaczamy w mące, następnie w jajku z mlekiem i w pokruszonych płatkach kukurydzianych.
  3. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane lub olej. Kotlety smażymy po ok. 3-4 minuty z każdej strony, w między czasie możemy podlewać je z wierzchu tłuszczem przy pomocy łyżki. Na koniec odsączamy z tłuszczu ręcznikiem papierowym.
Puree:
  1. Na maśle klarowanym podsmażamy posiekaną w piórka cebulę. Gdy zacznie się rumienić dorzucamy pokrojoną drobno kapustę i goździki. Podsmażamy 5 minut. Następnie zalewamy wodą tak, aby w pełni nie przykryła kapusty i dusimy 10 minut.
  2. Dodajemy pokrojone i obrane ziemniaki, łyżeczkę soli, zalewamy taką ilością wody, aby je przykryła. Całość gotujemy ok. 15 minut, aż ziemniaki zmiękną.
  3. Warzywa odsączamy z wody, przekładamy do malaksera, dodajemy masło i miksujemy na gładkie puree. Przyprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem, gałką muszkatołową i jeszcze raz mieszamy.
Mizeria:
  1.  Awokado miksujemy z bazylią, jogurtem, sokiem z cytryny, syropem klonowym, posiekanym drobno czosnkiem.
  2. Ogórka obieramy (ja zrobiłam to co drugi pasek obieraczką) i kroimy w cienkie plastry. 
  3. Dodajemy mus z awokado, przyprawiamy solą, pieprzem, mieszamy. Na koniec posypujemy koperkiem i suszonymi płatkami chilli.
Tosia

środa, 16 marca 2016

Kapuśniak spalający tłuszcz


Od jakiegoś czasu obiecywałam wam na snapie (nick: sliwkamarta, zachęcam do obserwowania, codziennie przedstawiam tam wam mój dietetyczny jadłospis) mój detoksowy kapuśniak. Na co dzień staram się w mojej diecie kierować wskazówkami z książki "Dieta szczęścia" Marion Grillparzer i choć nie stosuję się do niej w 100%, pewne zwyczaje na stałe wprowadziłam do mojej codziennej diety.

Nie wchodząc zbyt głęboko w szczegóły, dieta powinna rozpocząć się od 3 dniowego detoksu. Na tym detoksie jedynym posiłkiem jaki jemy jest zupa. Wydaje się to hardkorowe? Trochę tak, ale pocieszające jest to, że porcję zupy możesz zjeść jak tylko poczujesz głód, nie ma ograniczeń ile porcji możesz zjeść danego dnia. Zupy bowiem składają się ze składników, które w książce określone są jako "spalacze tłuszczu". Dzięki temu detoksowi twój organizm oczyści się z toksyn i odzwyczai od słodkiego smaku. Zaopatrzysz też ciało w niezbędne składniki odżywcze, których czasem nie dostarczasz mu w pełni. Koniecznie należy pamiętać również, aby poza zupą pić co najmniej 1 szklankę wody co godzinę. Autorka książki zapewnia, że jeśli będziesz się trzymać tych zasad, zrzucisz pierwsze 2 kilo, które pomogą ci rozpędzić się na dalszym etapie diety.

Niestety detoks, jak to detoks, ma swoje skutki uboczne. Będziesz silnie odczuwać zmęczenie i ogarnie cię raczej zły nastrój. I tego właśnie doświadczyłam ja, pozbywając się nie tylko toksyn, ale również ochoty na powtórzenie detoksu kiedykolwiek.



Wiem, że powinnam zagryźć zęby i powiedzieć sobie, że to dla mnie dobre, ale prawda jest taka, że zrobiłam detoks na zupełnie nie takim etapie jak powinnam. Zaczęliśmy dietę pomijając go, udało nam się sporo schudnąć naprawdę zdrowo się odżywiając i nagle wpadliśmy na pomysł, że do etapu detoksu wrócimy, żeby podbić nasze wyniki. Miałam wrażenie, że organizm był w szoku, ze zdrowego odżywiania nagle wpadł na niepotrzebną mu głodówkę, byłam przez to w naprawdę złym nastroju, nabrałam wody i naprawdę go przeklinałam. Wszystko dlatego, że od detoksu naprawdę trzeba było zacząć, a nie przerywać nim dobrą, dietetyczną passę.

To wszystko nie zmienia faktu, że ten kapuśniak (w książce na detoksie możesz jeść jeszcze kilka innych warzywnych zup, kapuśniak to tylko jedna z opcji) to naprawdę fajna rzecz i naprawdę pełna cennych "spalaczy tłuszczu". Jeśli nie chcecie bawić się w detoksy, można po prostu zastąpić nim jakiś posiłek (ja zastępuje obiad robiąc wersję mięsną) lub potraktować go jako dodatek do posiłku. Dodatkowe plusy? Jest naprawdę cholernie pyszny.

Do mojej wersji dodaję jeszcze nie przewidzianą w przepisie kapustę kiszoną. Sprawdzi się świetnie i doda zupie niesamowitego smaku. Koniecznie wybierzcie mocno ukiszoną kapustę (niech aż wykręca buzię), ale pamiętajcie też, żeby nie dać się oszukać "kwaszoną" wersją, gdyż zwykle dodawana jest do niej spora porcja octu udająca faktyczną kiszonkę.

Kapuśniak spalający tłuszcz (wersja detoks)

- 1,5 litra bulionu warzywnego*
- 500 g białej kapusty
- 500 g kapusty kiszonej
- 3 łodygi selera naciowego
- 1/4 papryki czerwonej
- 1/4 papryki żółtej
- 2 bulwy kopru włoskiego
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku
-  puszka krojonych pomidorów
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- sól/pieprz
- 1 łyżka oliwy
- tabasco lub inna ostra przyprawa (np, pieprz cayenne)
- ewentualnie: pesto bazyliowe

  1. Kapusty, seler, paprykę i koper umyj i pokrój w piórka. Cebulę i czosnek pokrój w drobną kostkę. 
  2. W garnku rozgrzej bulion. 
  3. W innym, dużym garnku rozgrzej oliwę, podsmaż warzywa przez 3 minuty i zalej gorącym bulionem. Dodaj puszkę pomidorów i koncentrat. Doprowadź do wrzenia i gotuj ok. 20 minut. Po upływie tego czasu sprawdź czy zupie potrzeba soli, mocno dopieprz i dodaj tabasco lub inną ostrą przyprawę wedle uznania.
  4. Wlej zupę do talerza i jeśli masz ochotę dodaj jeszcze bazyliowe pesto.  

* zagotuj włoszczyznę (4 marchewki, 2 pietruszki, 1 por, pęczek natki pietruszki, cebulę), kilka ząbków czosnku, 2 liście laurowe, łyżkę ziaren pieprzu, łyżkę ziela angielskiego i 3 łyżeczki soli) i gotuj ok. 30-45 minut. Odcedź przez sitko zostawiając sam bulion bez dodatków

Kapuśniak z mięsem 

- bulion warzywny z wersji detoks + jedna podwójna pierś z kurczaka
- reszta składników z wersji detoks

  1. Ta wersja różni się jedynie przygotowaniem bulionu, do którego od początku dodajemy pierś z kurczaka. Wyjmujemy ją po 30 minutach i zostawiamy na później. 
  2. Po przygotowaniu zupy, kurczaka palcami rozrywamy i dodajemy bezpośrednio do zupy. 
Śliwka



wtorek, 26 stycznia 2016

Gołąbki w delikatnym warzywnym bulionie



Dieta trwa w najlepsze. Nie mogę uwierzyć, że minęły dopiero trzy tygodnie, od kiedy przestawiłam się na 100% zdrowe odżywianie. I nie mogę uwierzyć, że nie pilnowałam tego wcześniej, bo okazało się, że to właściwie nic trudnego, nie czujemy się jakbyśmy wyrzekali się czegokolwiek, a centymetry w brzuchu drastycznie lecą w dół.

Szewc bez butów chodzi. Mimo, że kocham gotować, wcześniej przypominałam sobie o tym, że warto zjeść obiad dopiero wtedy, gdy dopadał mnie dziki głód. Zaczynało się podjadanie i kombinowanie. Teraz staram się mieć wszystko pod kontrolą, posiłki planuje z wyprzedzeniem, a każdy z nich jest lekki i po prostu pyszny!

Staram się też odczarowywać tradycyjne, tłuste posiłki i zamieniać je w lekkie, pożywne obiady. Tak jak na przykład dzisiejsze gołąbki. Nie robię ich zbyt często z prostej przyczyny, mam to szczęście, że moja babcia robi najlepsze na świecie. Najlepsze, ale z sosem pomidorowym zabielonym tłustą kremówką, z wieprzowiną i białym ryżem. A tak się nie bawimy. Robię je więc po swojemu, z cielęciną i kaszą jęczmienna. A całość pływa w delikatnym warzywnym bulionie, który z pewnością lepiej wpłynie na mój obwód brzucha niż niedozwolona (choć cholernie pyszna) kremówka.



Za gołąbkami jest jeszcze jedno "ale". Zwracam honor wszystkim gospodyniom domowym, w tym mojej mamie i babci, które zawsze robiły je na każde moje zawołanie. To nieźle pracochłonna robota! Może to ja nie mogę jakoś skoordynować działań, albo się z nimi cackam, ale już chyba szybciej idzie mi lepienie pierogów! O! I podrzuciłam sama sobie pomysł na weekend:)

Gołąbki w delikatnym warzywnym bulionie (ok. 20 gołąbków)

- 1 główka kapusty włoskiej
- 800 g mielonej cielęciny*
- 3 małe cebule
- pół czerwonej papryki
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka kuminu
- tabasco
- sól, pieprz

- 100 g kaszy

Bulion (gotowany na wodzie po kapuście):
- 3 marchewki
- 2 pietruszki
- główka czosnku
- 2 małe cebule
- zielona część pora
- łyżeczka ziela angielskiego
- łyżeczka ziaren pieprzu
- 3 liście laurowe
- 2 łyżki sosu sojowego
- 1 łyżka sosu rybnego

  1. Ugotuj kaszę zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odstaw na bok.
  2. W dużym garnku (takim, aby pomieścił kapustę w całości) zagotuj wodę. Posól ok. 3 łyżeczkami soli. 
  3. Z kapusty odetnij szerokie, zewnętrzne liście (zostaw je jako podkładkę do pieczenia) i umieść całą główkę we wrzątku. Gotuj 3 minuty, następnie obróć do góry nogami i gotuj kolejne 3 minuty. Wyjmij kapustę, ale pozostaw wodę z gotowania w garnku. Odstaw do ostygnięcia. 
  4. Do tej wody dorzuć pozbawione skórki i pokrojone na kawałki marchewki, pietruszki i cebule. Dodaj również pora, przeciętą na pół wzdłuż główkę czosnku, ziele angielskie, sos sojowy, sos rybny, pieprz i liście laurowe. Gotuj na małym ogniu ok. 1 godzinę. 
  5. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
  6. Przygotuj farsz. Poszatkuj cebulę i podsmaż ją na oliwie przez kilka minut, aż się zeszkli. Dodaj poszatkowaną paprykę i smaż jeszcze kilka minut. Dodaj mięso, smaż aż zmieni kolor na szary, dopraw cynamonem, kuminem, tabasco (w zależności od tego jak bardzo chcesz, żeby farsz był ostry) i dosól. Do farszu dodaj kaszę i wymieszaj.
  7. W naczyniu żaroodpornym umieść na dnie oberwane z kapusty zewnętrzne liście. Pozostałe, zblanszowane we wrzątku liście ucinaj jeden po drugim, układaj w nich po 2 łyżki farszu, a następnie zwijaj w gołąbkowe rulony. 
  8. Rulony układaj ciasno w żaroodpornym naczyniu. Gdy będą już gotowe, zalej je bulionem do ich wysokości i wstaw do piekarnika na ok. 45 minut. Jeśli będą się zbyt mocno rumienić, zmniejsz temperaturę, lub przykryj je folią aluminiową. 

* można użyc też innego mięsa mielonego

Śliwka


czwartek, 12 listopada 2015

Obiad czwartkowy #25: Odwrócone orietnalne gołąbki + jabłkowy ryż + imbirowe ogórki


Co prawda dopiero czwartek, ale mogę już śmiało napisać, że to nie był szczęśliwy tydzień.

Wyobraźcie sobie, że kilka miesięcy temu postawiliście sobie na tamtą chwilę jakiś ambitny cel. Taki, który może nie jest najważniejszą sprawą w waszym życiu, ale systematycznie pracujecie nad tym, aby był możliwy do zrealizowania. Wszystko małymi krokami idzie do przodu, aż tu nagle dzień przed "godziną zero" dopada Was obrzydliwy wirus i lądujecie chorzy w łóżku. Można się wkurzyć, prawda?

W środę miałam przebiec 10 km w Biegu Niepodległości. Ktoś powie, że to mało, ktoś, że dużo, tak szczerze to średnio mnie to obchodzi. Jeszcze poprzedniej zimy jak słyszałam, że miałabym tyle przebiec ulicami miasta uważałam, że to niemożliwe i musi być nieprzyjemne. Prawda jest taka, że byłam trochę kluchą i może sportu się nie bałam, ale raczej go unikałam, bo wymaga wychodzenia poza strefę swojego komfortu. Przeszłam w tym roku sporą metamorfozę, przede wszystkim w podejściu do sportu, może przy okazji też do innych spraw. Jestem z siebie dumna, a ten bieg miał być dla mnie wisienką na torcie. I co? Leżałam w tym czasie z gorączką w łóżku.

Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Będą jeszcze inne okazje, aby sprawić sobie przyjemność i się ze sobą zmierzyć. Na szczęście powoli wracają mi siły i chętnie weszłam dziś do kuchni.

Po chorobie wrócił też apetyt, ale nie mogłam się zdecydować czy mam ochotę na klasyczne gołąbki, czy na orientalną kuchnię. Połączyłam zatem oba pomysły i tym sposobem wyszedł idealny kompromis dla każdej pani domu. Jak zadowolić męża Janusza, który na obiad chciał gołąbki i syna Mariusza, który wciąż marzy o azjatyckiej kuchni? Zrobić orientalne odwrócone gołąbki :)

To mini kotlety mielone z kapustą, podane na jabłkowym ryżu, z sosem pomidorowym i imbirowymi piklami z ogórka. To może brzmi jak szalony plan, ale jakby się tak nad tym dłużej zastanowić to wszystkie główne składniki obiadu się ze sobą lubią: wołowina, ryż, jabłko, imbir, kapusta, koperek, pomidor.

Odwrócone orientalne gołąbki/ 12 sztuk
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 150 g kapusty
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 3 łyżki bułki tartej
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia (u mnie kokosowy)
Jabłkowy ryż
  • szklanka suchego ryżu jaśminowego
  • 2 szklanki soku jabłkowego
  • łyżeczka soli
Imbirowe ogórki
  • ogórek szklarniowy
  • łyżka posiekanego imbiru
  • łyżka posiekanego koperku
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • 2-3 łyżki octu ryżowego
Sos pomidorowy
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka posiekanego imbiru
  • jabłko
  • puszka pomidorów
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • łyżka octu ryżowego
  • łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz
Gołąbki:
  1. Kapustę drobno siekamy i zalewamy wrzątkiem, zostawiamy na minutę, następnie odsączamy na sicie.
  2. Na patelni podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę, dodajemy kapustę, imbir i czosnek. Przyprawiamy solą i pieprzem, podsmażamy 5 minut, studzimy.
  3. Mielone mięso mieszamy z wcześniej przygotowaną kapustą z cebulą, dodajemy koperek, przyprawy, żółtko i bułkę tartą. 
  4. Wyrabiamy krótko masę i formujemy12 małych kotlecików. Każdy z nich obtaczamy w bułce tartej.
  5. Kotlety podsmażamy na rozgrzanym tłuszczu przez ok. 3 minuty z każdej strony. Przekładamy je na blachę wyłożoną pergaminem i dopiekamy przez ok. 8 minut w 160 stopniach. 
  6. Odwrócone gołąbki podajemy z jabłkowym ryżem, sosem pomidorowym i z imbirowymi ogórkami.
Jabłkowy ryż:
  1. Suchy ryż wsypujemy do rondla, zalewamy sokiem jabłkowym, dodajemy sól i gotujemy na średnim ogniu przez ok. 15 minut.
  2. Po tym czasie ryż powinien wchłonąć płyn. Przykrywamy rondel i zostawiamy jeszcze na 10 minut.
Imbirowe ogórki:
  1. Ogórka obieramy co drugie pasmo i kroimy na 3 części. Każdą z nich przekrawamy w pionie, pozbywamy się łyżeczką miękkiego miąższu i kroimy pozostałą, jędrną część ogórka ze skórką w paseczki.
  2. Do ogórkowych paseczków dodajemy posiekany imbir z koperkiem, cukier, sól i ocet ryżowy, mieszamy i zostawiamy na 30 minut do przegryzienia. 
Sos pomidorowy:
  1. Na patelni podsmażamy posiekaną cebulę z imbirem, czosnkiem i jabłkiem. Po kilku minutach wlewamy puszkę pomidorów, dodajemy koncentrat, sos sojowy, ocet ryżowy, sól, pieprz i cukier. 
  2. Całość dusimy na średnim ogniu przez ok. 15 minut. Następnie przelewamy do wysokiego naczynia i miksujemy blenderem na gładki sos.
Tosia

czwartek, 7 maja 2015

Młoda kapusta w mleku kokosowym


Na straganach robi się coraz piękniej, a każda wyprawa do warzywniaka zamienia się w wycieczkę pełną atrakcji. Na większości kolorowych stoisk kuszą już pęczki przystojnych szparagów, rabarbarowe łodygi w kolorze malin i młode marchewki z dorodną natką. I chociaż cieszę się nimi wszystkimi, to jednak nie zapominam o pierwszej miłości z czasów dzieciństwa. Trochę obciachowej, ale prawdziwej.

Kapusta wpadła mi w oko jeszcze w przedszkolu. Piątki w podstawówce były podwójnie przyjemne, gdy w menu stołówkowych obiadów pojawiały się kopytka z zasmażaną kapustką. Uwielbiam ją pod każdą postacią, a szczególnie młodą, duszoną z koperkiem.

Niestety kapuścianego entuzjazmu nie podziela mój towarzysz, dlatego od kilku sezonów sprawa kończy się tak, że kroję całą główkę i zajadam się duszoną kapustą w samotności. Potem kapustę owszem kupuję, ale jemy ją wspólnie jedynie w formie surówek, Coleslaw lub z dressingiem musztardowo-miodowym.

Rok temu wpadła mi w oko wersja kapusty duszonej w mleku kokosowym, podpatrzyłam ją u Ani Truskawki. Byłam rozczarowana swoją kreatywnością, że sama nie wpadłam na tak genialny pomysł! Spróbowałam i była fantastyczna, chciałam się nawet podzielić recepturą na blogu, ale pamiętam, że zabrakło mi wtedy cierpliwości do sfotografowania niekoniecznie pięknego wizualnie dania.

Dzisiaj miała miejsce powtórka z rozrywki, znów nie namówiłam Pawła do kapuścianej uczty, mimo jego upodobania do azjatyckich smaków, powiedział, że świetnie doprawiona, ale daniem musiałam się rozkoszować samotnie. Nabrałam jednak więcej cierpliwości, bo udało mi się sfotografować danie. I chociaż w wersji duszonej nie wygląda zbyt przekonująco, musicie mi uwierzyć na słowo, że warto spróbować. Pod warunkiem, że jesteście "kapuściani":)


Młoda kapusta w mleku kokosowym/ 2-4 porcje
  • pół główki młodej kapusty
  • 250 g mleka kokosowego
  • mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/2 papryczki chilli
  • łyżeczka przyprawy curry lub kurkumy
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • łyżka cukru trzcinowego
  • sok z limonki
  • posiekany koperek
  • sól (ok. łyżeczki)
  • łyżka oleju roślinnego
  1. W woku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy pokrojoną drobno cebulę, imbir i czosnek.
  2. Po kilku minutach dodajemy posiekaną drobno papryczkę chilli i pokrojoną w paseczki kapustę.
  3. Wlewamy mleko kokosowe, dodajemy cukier, sól, curry i słodką paprykę. Całość dusimy na średnim ogniu przez 10 minut.
  4. Po tym czasie sprawdzamy kapustę, powinna być miękka, ale przy tym wciąż jędrna. Dodajemy świeżo wyciśnięty sok z limonki i posiekany koperek. 
  5. Podgrzewamy jeszcze ok. 5 minut. Próbujemy kapustę i w razie potrzeby doprawiamy dodatkowo do smaku solą, sokiem z limonki lub cukrem.
  6. Serwujemy na ciepło z kawałkami limonki.
 Tosia

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kapuśniaczki - pączki z kapustą i grzybami



Po pracowitym weekendzie nareszcie znalazłam trochę wolnego czasu, aby w rytmie świątecznych melodii ustalić ostateczne wigilijne menu. Mam to szczęście, że już od kilku lat otrzymuję pełne zaufanie rodziny, nie tylko co do świątecznego menu, ale także wyznaczania kto jest za co odpowiedzialny. Na wigilijnym stole na pewno pojawi się kilka niezmiennych klasyków, ale co roku lubię poeksperymentować wprowadzając nowe dania. Niektóre się przyjmują na dłużej.

Tym razem wymyśliłam sobie pączki z kapustą i grzybami. Wiem, że nie brzmi to apetycznie, ale gdyby mianować je kapuśniaczkami, czyli smażonymi drożdżowymi bułeczkami z rumianą, chrupiącą skórką i makiem brzmi to już o wiele lepiej. Środek kryje pikantny kapuściany farsz z suszonymi grzybami, suszonymi śliwkami i octem balsamicznym.

Pączki tak nam zasmakowały, że zjadłam je z kimś kto podobno nie lubi kapusty, trwało to 2 godziny. Może dlatego, że w tym czasie lukrowałam ponad 100 pierników, więc zabrakło już czasu na zrobienie obiadu. Tak czy siak na pewno zasmakują wszystkim miłośnikom kapuścianych smaków, a nawet tym, którzy twierdzą, że za nią nie przepadają. To pewnie zasługa farszu, który dzięki dodatkom wyszedł bardziej słodko-pikantny niż kwaśny.

Z poniższego przepisu wychodzi 6 krągłych pączków, w święta planuję usmażyć je w wersji mini, będzie ich zatem kilkanaście.

Kapuśniaczki - pączki z kapusta i grzybami/6-8 sztuk
Ciasto:
  • 500 g mąki pszennej typ 550
  • 5 g suszonych drożdży instant lub 10 g świeżych*
  • 320 ml letniego mleka
  • jajko
  • żółtko
  • 50 g zimnego masła
  • łyżka cukru
  • 1,5 łyżeczki soli 
  • litr oleju roślinnego do smażenia (rzepakowy/słonecznikowy)
Farsz:
  • 400 g kiszonej kapusty + woda
  • 50 g suszonych grzybów + woda
  • 100 g suszonych śliwek
  • duża cebula
  • łyżka miodu
  • 3 łyżki octu balsamicznego
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziarenek ziela angielskiego
  • kilka ziarenek pieprzu
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka ostrej lub słodkiej papryki
  • łyżka masła
  • łyżeczka oliwy
  • sól, pieprz
Wierzch pączków:
  • żółtko
  • łyżeczka mleka 
  • kilka łyżek maku
 Ciasto:
  1. Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy drożdże, sól, cukier, wbijamy jajka. W rondlu podgrzewamy mleko, letni płyn wlewamy powoli do suchych składników i wyrabiamy ciasto mikserem przez 5 minut.
  2. Następnie dodajemy po kawałku zimnego masła i dalej miksujemy na wysokich obrotach jeszcze 3 minuty. Elastyczne ciasto zostawiamy w misie, przykrywamy ściereczką i stawiamy w ciepłym miejscu na godzinę.
  3. Po tym czasie przekładamy ciasto na oprószony mąką blat, dzielimy na 6-8 części.
  4. Każdą część formujemy na okrągły placek, na środku kładziemy 2 łyżki farszu, zlepiamy boki ciasta ku środkowi i kładziemy na blasze/tacy wyłożonej pergaminem, złączeniem ku dołowi. 
  5. Tak uformowane pączki przykrywamy ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu na 30-40 minut.
  6. W głębokim garnku lub woku rozgrzewamy olej. Podgrzewamy na średnim ogniu. Wrzucamy kawałek chleba, gdy zacznie się pienić - tłuszcz jest odpowiednio rozgrzany do smażenia.
  7. Uformowane pączki smarujemy żółtkiem z mlekiem i posypujemy makiem, wrzucamy na rozgrzany tłuszcz i smażymy przez 3-4 minuty z każdej strony. 
  8. Odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego.
  9. Serwujemy na ciepło lub na zimno. Pączki można tęż odgrzać w piekarniku przez 7 minut w 190 stopniach.
Farsz:
  1. Suszone grzyby zalewamy wrzątkiem tak, aby woda je zakryła. Odstawiamy na minimum godzinę.
  2. Kapustę drobno kroimy, odsączamy z soku na sicie i wrzucamy do garnka. Zalewamy taką ilością wody, aby przykryła kapustę. Dorzucamy ziele angielskie, liście laurowe i ziarenka pieprzu. Gotujemy na małym ogniu 45 minut.
  3. Po tym czasie dodajemy namoczone grzyby, ocet balsamiczny i wywar grzybowy. Kapustę gotujemy przez kolejnych 45 minut.
  4. Na patelni rozgrzewamy oliwę i masło, wrzucamy posiekaną w kostkę cebulę i pokrojone drobno śliwki. Przyprawiamy solą i pieprzem, smażymy kilka minut. Dodajemy miód, łyżkę octu balsamicznego i karmelizujemy jeszcze chwilę. Dodajemy do kapusty, razem z koncentratem pomidorowym i ostrą papryką. 
  5. Próbujemy kapustę, doprawiamy solą, pieprzem i ewentualnie octem. Gotujemy jeszcze kilka minut. 
  6. Z ostudzonej kapusty wyjmujemy liście laurowe, resztę miksujemy blenderem.
* W przypadku świeżych drożdży, kruszymy je, dodajemy szczyptę cukru, zalewamy 50 ml letniego mleka (ilość odejmujemy z ml podanych w przepisie). Mieszamy i zostawiamy na kilka minut. Następnie zaczyn łączymy z pozostałymi składnikami już według przepisu.

Tosia

piątek, 13 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy #13: Bigos


Zdaję sobie sprawę z tego, że bigos nie należy do apetycznych z wyglądu potraw. Tym bardziej nie jest to danie, które zamówicie w eleganckiej restauracji, zobaczycie w modnym magazynie i nie serwują go food trucki. Nie mam jednak oporów, aby przyznać się do tego, że jestem kapuścianą dziewczyną!

Uwielbiam bigos i nie wyobrażam sobie świąt bez zjedzenia chociaż małej porcji. Na stole wigilijnym już jest wystarczająco "kapuściano" przez pierogi, ale bigos przecież można zaserwować jako dodatek do pieczonego mięsa w Boże Narodzenie lub w Drugi Dzień Świąt.
Bigos jest jak wino, im starszy, tym lepszy. Poniżej przedstawiam trochę uproszczony przepis, duszenie można rozłożyć nawet na kilka dni. Dlatego zaznaczam, że tak przygotowaną kapustę warto ostudzić, przełożyć na noc do lodówki i dopiero następnego dnia podawać  po podgrzaniu.

Do mojej wersji bigosu udało mi się przekonać już kilka osób, które za nim raczej nie przepadają. Sukces jego smaku polega na tym, że nie jest specjalnie kwaśny, wręcz przeciwnie, lekko słodkawy i do tego pikantny.
Oprócz dodatku mięsa, grzybów oraz namoczonych w winie śliwek, dodaję również ciecierzycę oraz suszone pomidory. Bigos można oczywiście przygotować w wersji postnej, bezmięsnej. W takim wypadku rezygnujemy z gotowania kapusty w wywarze mięsnym i zapominamy o kiełbasie. W obu wydaniach będzie pysznie!

Bigos
  • kg kapusty kiszonej
  • 1/2 główki świeżej kapusty
  • 500 g mięsa gulaszowego (u mnie pół na pół: łopatka wieprzowa oraz wołowina)
  • 200 g kiełbasy (np. jałowcowej)
  • 250 g suszonych grzybów + 400 ml wody
  • marchewka
  • cebula
  • 100 g suszonych śliwek + 100 ml czerwonego wina
  • 200 ml soku jabłkowego
  • jabłko
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 liście laurowe
  • 4 ziarenka ziela angielskiego
  • 8 ziarenek pieprzu
  • łyżeczka kminu rzymskiego
  • łyżeczka kolendry
  • łyżeczka suszonych płatków chilli * (można pominąć)
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżka octu balsamicznego
  • 200 g ugotowanej ciecierzycy
  • 50 g suszonych pomidorów
  • sól, pieprz
  1. Kilka godzin przed robieniem bigosu, zalewamy suszone grzyby ciepłą woda. Przykrywamy. Suszone śliwki zalewamy winem i również przykrywamy i odstawiamy.
  2. Mięso oczyszczamy z błon, kroimy w kostkę. Wrzucamy do miseczki, dodajemy łyżkę soli i zalewamy wodą, aby je przykryła. Zostawiamy na 20 minut. Następnie wylewamy wodę, mięso przekładamy do rondla, zalewamy je ponownie wodą, tak by zasłoniła mięso. Dodajemy liść laurowy, ziarenka pieprzu oraz łyżkę sosu sojowego. Gotujemy na małym ogniu 40 minut.
  3. W tym czasie kapustę kiszoną przekładamy na sito, przelewamy zimną wodą odsączamy i drobno kroimy. W cienkie paseczki kroimy również świeżą kapustę. Obie dodajemy do wywaru z mięsem, razem z wywarem z grzybów, z łyżką sosu sojowego i przyprawami.
  4. Po 20 minutach gotowania kapusty, dodajemy podsmażoną na maśle cebulę, namoczone śliwki z winem, starte na tarce o grubych oczkach jabłko, tartą marchewkę, sok jabłkowy, ocet balsamiczny oraz koncentrat pomidorowy. Całość gotujemy godzinę.
  5. Na patelni podsmażamy pokrojoną w kostkę kiełbasę. Dodajemy ją do bigosu razem z tłuszczem, który się wytopił. Dorzucamy także ciecierzycę oraz pokrojone w paseczki suszone pomidory. Bigos próbujemy, przyprawiamy go do smaku solą, pieprzem i gotujemy jeszcze 20 minut.
  6. Po tym czasie, bigos jest wstępnie gotowy. Chociaż najlepiej smakuje odgrzewany następnego dnia.
Tosia

środa, 6 listopada 2013

Coleslaw z kalafiorem



Spośród wszystkich znanych sałatek trudno by mi było określić jedną mianem"najsmaczniejszej na świecie". Jestem jednak pewna, że gdybym musiała wskazać top 5 ulubionych sałatek, na którejś z czołowych pozycji znalazłaby się ona - Coleslaw. 

Kto by pomyślał, że tak prosta sałatka na bazie szatkowanej kapusty i majonezu zjedna sobie tak wielu wielbicieli. Czasem wystarczy kilka zwykłych składników i odpowiednie doprawienie, by stworzyć cudo od którego można się zaślinić. Może brzmi to dziwnie, bo mowa jedynie o sałatce, ale ona naprawdę potrafi wywołać na twarzy uśmiech!

Nie będzie to debiut Coleslaw na naszym blogu. Podałam już kiedyś przepis na jej klasyczną wersję, przy okazji wpisu o kanapce z soczystą wolno pieczoną łopatką wieprzową pulled pork.
Tym razem przedstawiam ją w trochę innym wydaniu, bo w towarzystwie chrupiącego, surowego kalafiora.

Wykorzystywanie surowego kalafiora w majonezowych sałatkach z koperkiem kojarzy mi się z latami 90, czasami dzieciństwa i repertuarem imieninowym wszystkich pań nazywanych ciociami. To miłe wspomnienie, które udało mi się przemycić do dzisiejszej sałatki.

Coleslaw znana jest z tego, że przyjemnie ją się chrupie. Dodatek drobnych różyczek kalafiora oraz pestek dyni i ziaren słonecznika potęguję tę przyjemność.
Aby sałatka była trochę lżejsza, można zmniejszyć ilość majonezu na rzecz jogurtu naturalnego. Uważam jednak, że 2 łyżki majonezu są tu obowiązkowym minimum, istotnym dla smaku całej sałatki. Koniecznie jej spróbujcie!

Sałatka Coleslaw z kalafiorem/4 porcje
  • 1/4 główki kapusty
  • 1/2 kalafiora
  • por
  • 1-2 marchewki
  • 1/2 jabłka
  • mała cebula
  • garść pestek (u mnie ziarna słonecznika i pestki dyni)
  • natka pietruszki
  • Sos:
  • 4 łyżki majonezu
  • 2 łyżki śmietany 18%
  • 6 łyżek jogurtu naturalnego
  • łyżka miodu
  • 2 łyżki octu winnego
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżeczki musztardy
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  1. Z główki kapusty usuwamy głąb i wycinamy 1/4. Kapustę drobno szatkujemy w cienkie paseczki. Wrzucamy ją na sito, by puściła sok. Przekładamy do dużej misy.
  2. Marchewkę ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Kalafior dokładnie myjemy i siekamy lub dzielimy na małe różyczki*. Por siekamy w cienkie plasterki. Składniki wrzucamy do miski.
  3. Cebulę siekamy w drobną kosteczkę i mieszamy z jabłkiem startym na tarce o drobnych oczkach. Skrapiamy je sokiem z cytryny i odstawiamy na kilka minut. Następnie dodajemy do misy z innymi składnikami.
  4. W oddzielnej miseczce łączymy majonez, jogurt naturalny, ocet winny, miód, drobno posiekany czosnek i musztardę. Sos dokładnie mieszamy trzepaczką, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. Próbujemy i przyprawiamy ewentualnie dodatkowo octem lub miodem. 
  5. Przygotowany sos wlewamy do kapusty, dodajemy posiekaną natkę pietruszki, ziarna/pestki. Całość mieszamy i wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut przed podaniem.
* Kalafior można dodatkowo zalać wrzącą wodą, pozostawić na 30 sekund, następnie przełożyć do miseczki z zimną wodą i przygotować do sałatki.
Tosia

wtorek, 11 grudnia 2012

Pełnoziarniste uszka wigilijne
































Pewnie nie wszyscy śledzą nas uważnie na Facebooku, a szkoda! Chciałam ogłosić, że wielkimi krokami zbliża się rozwiązanie świątecznego konkursu, w którym można wygrać słoiki wypełnione mieszanką ciasteczkową. 
Głównym zadaniem konkursowym było napisanie jakie jest Wasze ulubione świąteczne danie. Odpowiedzi często się powtarzały, pojawiło się też kilka kontrowersyjnych komentarzy w stylu: żółty śnieg, grzane wino, czy nawet gruz (?). Większość odpowiedzi odnosiła się jednak do ulubionych przysmaków przygotowywanych w rodzinnych domach jak np. ryba po grecku, pierogi, karp, czy śleżyki (o których wcześniej nawet nie słyszałam). Tego typu komentarze pomogły nam zrozumieć jakie potrawy wigilijne kojarzą Wam się z domem, a być może i zainspirują nas w przyszłości :)
Dla przykładu, u mnie od lat jako pierwsze danie serwuje się czysty barszcz. U mojego chłopaka jada się za to zupę grzybową. Zapewne znajdą się też domy, w których podaje się zupę rybną lub jeszcze coś innego. 
Niezależnie od tego jaką zupę się podaje, w wielu odpowiedziach wskazano uszka. Dla mnie to również prawdziwy przysmak, który kojarzy się ze świętami.

W tym roku mój wieczór wigilijny będzie dosyć zakręcony, ponieważ prawdopodobnie spędzę go w dwóch miejscach. Na początek przyjmę funkcję niekoniecznie perfekcyjnej pani domu, bo ugoszczę rodzinę u siebie w domu. Aby nie wpaść w świąteczną histerię w dzień przed wigilią, małymi krokami już teraz przygotowuję się do świątecznych odwiedzin. Dziś ulepiłam uszka wigilijne, które zamroziłam. Następnie wymienię się ich połową z przyszłą teściową, a w zamian otrzymam postny bigos. To bardzo uczciwa wymiana i jednocześnie współpraca, która pozwala rozsądnie podejść do tematu świątecznego menu.

Jakoś na początku istnienia bloga, Śliwka zamieściła przepis na uszka z grzybami. Ja zrobiłam je trochę inaczej, dlatego dzielę się także dziś swoim przepisem. Jako farsz wybrałam kapustę i grzyby (najlepiej wybrać suszone prawdziwki). A do klasycznego ciasta na pierogi dodałam też trochę mąki pełnoziarnistej, która świetnie komponuje się smakowo z farszem i wpływa na kolor uszek.
Dla mnie to kwintesencja świąt. Aż trudno było się z nimi rozstać, kiedy musiałam je brutalnie zamrozić :)

Pełnoziarniste uszka wigilijne
  • 100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 200 g mąki pszennej
  • 150-180 ml letniej wody
  • 2 łyżki oliwy
  • pół łyżeczki soli
  • Farsz z kapustą i grzybami:
  • 150 g kapusty kiszonej
  • 100 g suszonych grzybów
  • 2 małe czerwone cebule
  • liść laurowy
  • łyżeczka ziarenek pieprzu
  • 1/2 łyżeczki octu balsamicznego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • łyżka masła
  • 2-3 łyżki bułki tartej
  • sól
  • pieprz
Farsz z kapusta i grzybami:
  1. Suszone grzyby zalewamy letnią wodą i zostawiamy pod przykryciem na minimum godzinę (najlepiej na noc).
  2. Kapustę kiszoną odsączamy z soku i drobno kroimy (można ją także przepłukać zimną wodą). Wrzucamy do garnka i zalewamy wodą, tak aby ją zakrywała. Dorzucamy liść laurowy, ziarenka pieprzu oraz szczyptę soli. Gotujemy na małym ogniu przez 45 minut.
  3. Po tym czasie, do gotującej się kapusty dorzucamy odsączone z wywaru grzyby. Dolewamy także wywar z grzybów, aby zakrywał resztę składników. Przyszły farsz gotujemy kolejne 45 minut.
  4. Na maśle podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę. Po 3 minutach przyprawiamy ją solą, pieprzem oraz cukrem, mieszamy. Cebulę szklimy kolejną minutę. Następnie dodajemy ocet balsamiczny i podgrzewamy jeszcze chwilę, aby płyn się zredukował. 
  5. Kapustę z grzybami przekładamy do miski i dodajemy wcześniej przygotowaną cebulę. Nadzienie przyprawiamy solą, pieprzem. Bardzo drobno kroimy lub mielimy przez maszynkę do mięsa (można to też zrobić za pomocą blendera).
  6. Gotowy farsz wrzucamy na patelnię i podgrzewamy minutę. Na koniec mieszamy z bułką tartą.
Ciasto na uszka:
  1. Na stolnicę wsypujemy mąki, mieszamy je z solą i tworzymy "kopczyk". Na środku robimy wgłębienie, do którego powoli wlewamy letnią wodę z oliwą.
  2. Wyrabiamy ciasto stopniowo, ręcznie lub za pomocą miksera (wtedy robimy to od początku w misie). 
  3. Po kilku minutach zagniatania i podsypywania ciasta mąką uzyskamy elastyczną kulę. Dzielimy ją na 4 części.
  4. Jedną z nich podsypujemy mąką pszenną i cienko wałkujemy lub przepuszczamy przez maszynkę do makaronu. Resztę ciasta trzymamy pod miską odwróconą "do góry nogami". Dzięki temu nie wyschnie.
  5. Z cienko rozwałkowanego ciasta wykrawamy przy pomocą wykrawaczki lub kieliszka kółka (u mnie o średnicy 7,5 cm.) Na środek każdego kółka kładziemy odrobinę farszu. Zlepiamy ciasto jak na pierogi, a następnie bierzemy dwa rogi pierożka i łączymy je na środku, owijając je wokół wskazującego palca. Tak ulepione uszka kładziemy na tacy oprószonej mąką lub czystej ściereczce.
  6. Uszka gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie (może być z odrobiną oliwy). Przez 2 minut od wypłynięcia pierożków na powierzchnię wody. 
  7. Gotowe odsączamy i przelewamy zimną wodą lub kładziemy na tacy w odstępach i zamrażamy.
Tosia

poniedziałek, 12 listopada 2012

Pyzy z kapustą i grzybami































Często gotując słucham w tle Chilli Zet, w końcu domowe gotowanie to prawdziwy chillout :) 
Kilka dni temu słuchałam audycji, podczas której mowa była o ulubionych smakach słuchaczy. Pointa była taka, że można eksperymentować w kuchni na sto tysięcy sposobów, chodzić do niesamowitych miejsc, gdzie podaje się potrawy o wymyślnych formach i nietypowych smakach. Nic jednak nie zastąpi smaku domowych obiadów, tych robionych przez mamę, czy babcię. Czyli opisywanego niegdyś przez Małgorzatę Musierowicz - Opium w rosole. Dań przygotowanych od serca dla swoich bliskich, podawanych ze szczyptą miłości.
Zaczęłam rozmyślać o smakach dzieciństwa i o tradycyjnych obiadach domowych. Mimo, że w moim rodzinnym domu nie podawano raczej pyz, ja zdecydowałam się je zrobić. Co więcej, zamierzam je wkrótce podać osobie, która dawniej przygotowywała klasyczne obiady dla mnie, a bardzo dawno nie była w domu - Polsce.
Teraz wszystko się zmieniło, a role się odwracają. Zamiast przebierać nogami w oczekiwaniu na obiad, to ja karmię moich niecierpliwych posiłku bliskich. 
I mimo, że często eksperymentuje z egzotycznymi smakami, to czasem najlepiej smakują te proste potrawy, przygotowane od serca.


































Pyzy z kapustą i grzybami
  • 1 kg ugotowanych ziemniaków
  • mąka ziemniaczana
  • żółtko
  • pół łyżeczki soli
 Farsz:
  • 350 g kiszonej kapusty
  • 100 g suszonych grzybów
  • kilka suszonych moreli
  • liść laurowy
  • 3 ziela angielskie
  • łyżeczka ziaren pieprzu
  • duża cebula lub 2 małe
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki oliwy
Dodatki:
  • smażona czerwona cebulka
  • masło
  • tymianek
 Sos grzybowo-miodowy:
    • 3 łyżki wywaru z grzybów
    • łyżka miodu (u mnie gryczanego)
    • 2 łyżki zimnego masła
    • sól, pieprz 
    Farsz:
    1. Suszone grzyby zalewamy ciepłą woda, tak aby je zakryła. Miseczkę przykrywamy talerzem i zostawiamy minimum na godzinę, a najlepiej na noc.
    2. Kiszoną kapustę odsączamy z wody oraz soku, drobno kroimy, wrzucamy do garnka i zalewamy szklanką wody (250 ml). Dorzucamy szczyptę soli, łyżeczkę ziarenek pieprzu, ziele angielskie i liście laurowe. Garnek przykrywamy i gotujemy kapustę na małym ogniu przez godzinę.
    3. Namoczone grzyby kroimy na mniejsze kawałki. Suszone morele również drobno siekamy. Odlewamy 3 łyżki wywaru  do sosu, a resztę wlewamy razem z grzybami. Dodajemy morele. Kapustę mieszamy z grzybami i gotujemy razem przez godzinę.
    4. Cebulę siekamy w drobną kostkę i wrzucamy na rozgrzaną patelnię z masłem. Chwilę szklimy i dodajemy kapustę z grzybami. Całość smażymy kilka minut, przyprawiając w tym czasie solą i pieprzem do smaku. Następnie studzimy.
    Pyzy:
    1. Ugotowane ziemniaki przeciskamy przez praskę, tworząc purée. Ziemniaki w misce dzielimy na 4 części, jedną z nich wyjmujemy, a w miejscu ziemniaków wsypujemy tyle samo mąki ziemniaczanej. Dodajemy żółtko, sól i mieszamy dokładnie składniki (można sobie pomóc mikserem). Wyrobione ciasto powinno być elastyczne.
    2. Nakładamy dwie łyżki masy ziemniaczanej na rękę i formujemy płaski placek. Na środku kładziemy farsz. Formujemy pyzy, ściągając do środka ciasto i zalepiając farsz. Czynność powtarzamy.
    3. Pyzy gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie przez ok. 5 minut. Gotowe odsączamy z wody i podajemy od razu lub odsmażamy dodatkowo na maśle.
    4. Ja pyzy oprócz odsmażenia, podałam ze smażoną czerwoną cebulą oraz z sosem grzybowo-miodowym.
    Sos grzybowo-miodowy:
    1. Na patelnię wlewamy wywar z grzybów. Dodajemy miód, przyprawiamy pieprzem i solą. Sos redukujemy przez kilka minut.
    2. Następnie dodajemy po trochu zimnego masła, zagęszczając w ten sposób sos.
    3. Gęstym sosem smarujemy talerz za pomocą pędzelka lub polewamy nim pyzy.
    Tosia

    piątek, 12 października 2012

    Gołąbki z owocami morza





























    Ostatnio uświadomiłam sobie, że właściwie nigdy nie robiłam sama gołąbków. Jestem ich wielką fanką, ale moja babcia rozleniwiła mnie swoją wersją, którą od czasu do czasu dostarcza do nas w ilościach hurtowych. Nie raz uratowały mi życie, gdy lodówka świeciła pustkami. Pokocha je każdy, nawet najbardziej sceptycznie nastawiony do gołąbków osobnik. Mam na to dowody.

    Dwa lata temu, w wakacje wybraliśmy się z moim chłopakiem do Zakopanego. Niestety planowane spokojne spędzenie kilku dni na łonie natury nie wyszło nam zbyt dobrze, bo tak się składa, że na południu rodzinę mamy i on i ja. Nowiny o naszym przyjeździe rozniosły się zbyt szybko, co sprawiło, że cały wyjazd spędziliśmy w samochodzie, jeżdżąc od domu do domu, aby nikogo nie urazić. Każdy upierał się, żebyśmy koniecznie coś zjedli, więc chodziliśmy (a raczej jeździliśmy) niezwykle obżarci.

    Gdy odwiedziliśmy moją ciocię, przypadkowo zazębiliśmy się z przyjazdem mojej babci, która właśnie tego dnia ugotowała gołąbki. Wpadłam w wir rozmowy z dawno niewidzianą rodziną, a babcia rozpoczęła serwowanie obiadu. Zupełnie wyleciało mi z głowy jak bardzo mój chłopak nienawidzi kapusty (albo moja podświadomość szykowała zemstę, że dzień wcześniej musiałam zjeść u jego cioci znienawidzony krupnik). Przypomniało mi się dopiero, gdy jako pierwszy poprosił o dokładkę. Gołąbki mojej babci sprawiły, że pokochał je całym sercem. 

    Chciałabym powiedzieć, że robię je równie dobrze, ale byłaby to nieprawda. Babcia robi je najlepiej, a moje są przyzwoite:) I gdy tworzyłam z pozoru prosty sos, po prostu musiałam wykonać do niej telefon.

    Nie przypuszczałam, że z gołąbkami jest tyle roboty! Cały proces zajął mi chyba ze 2 godziny (ale nie zniechęcajcie się) i pod koniec dnia dziękowałam mamie, że kiedyś dość często robiła je specjalnie dla mnie na obiad. Swoją drogą jestem ciekawa czemu gołąbki to gołąbki. Już bardziej przekonuje mnie hiszpański odpowiednik, czyli...popcorn! Hiszpanie mówią na niego gołąbki (palomitas), gdyż przypomina im małe ptaki z rozpostartymi skrzydłami (czyż nie?).





















    Zaszalałam z "gołębią" klasyką i zrobiłam wersję z owocami morza, która dołączy do innych propozycji z cyklu Codziennie odmiennie, które przedstawiamy wam w każdy piątek października. Do stworzenia ich użyłam parowaru marki Philips, który dzięki specjalnym półeczkom umożliwił mi położenie gołąbków w jednej pozycji, bez konieczności zawiązywania, czy spinania ich wykałaczkami.

    Aplikację Codziennie odmiennie między innymi z tym przepisem możecie ściągnąć tutaj: iTunesGoogle Play.


    Gołąbki z owocami morza 

    Ilość porcji- 12
    Czas przygotowania: 2 godziny
    Poziom trudności: trudny

    • 200 g białego ryżu
    • 300 g filetu z łososia
    • 500 g surowych, obranych krewetek
    • 400 g krojonych pomidorów z puszki
    • 3 ząbki czosnku
    • 1 łyżka sosu rybnego
    • 1 łyżeczka pasty sambal oelek
    • szczypta szafranu
    • pół białej cebuli
    • 1 litr bulionu drobiowego
    • 12 liści białej kapusty
    • sól, pieprz
    Sos:
    • 1,5 kubka przecieru pomidorowego
    • 6 łyżek gęstej śmietany 18 %
    • 2 łyżki miodu
    • sól, pieprz


    1. Urwij zewnętrzne liście z kapusty. Umyj ją i poodcinaj liście przy samym skupiającym je „pniu”. Liście ugotuj przez ok. 10 minut na parze, aby zmiękły. Wyjmij, osusz i odstaw na później.
    2. Zagotuj bulion, wrzuć do niego ryż i gotuj przez ilość czasu wskazaną na opakowaniu. Odcedź go i odstaw na bok.
    3. Cebulę i czosnek obierz ze skóry i poszatkuj. Rozgrzej oliwę na patelni, wrzuć je na gorący olej i smaż przez kilka minut aż cebula się zeszkli. Następnie dodaj pomidory, sambal oelek, sos rybny, szafran i dopraw solą i pieprzem. Całość dobrze wymieszaj i odstaw na bok.
    4. Łososia i krewetki pokrój na małe kawałki. Posól i podsmaż przez ok. 5 minut aż krewetki zmienią kolor na różowy. Dodaj owoce morza do ryżu i wymieszaj całość. 
    5. Weź do ręki liść sałaty i okrój najtwardszy kawałek włókna po środku (po prostu zmniejsz nożem jego grubość okrajając wzdłuż liścia z góry). Na jednym z końców, tym bez włókna, ułóż kupkę farszu (ok. 4 łyżki), zawiń boki liścia do siebie a następnie zroluj w stronę drugiego końca (jak naleśniki). Powtórz tę czynność w stosunku do każdego gołąbka.
    6. Rozgrzej oliwę na patelni. Ułóż delikatnie gołąbki i smaż kilka minut, aż zbrązowieją z dwóch stron. Następnie ułóż gołąbki w parowarze i gotuj na parze przez ok. 40 minut.
    7. Przygotuj w tym czasie sos. Rozgrzej w garnku przecier pomidorowy. W oddzielnej miseczce przygotuj śmietanę. Dolej trochę gorącego sosu do śmietany i pomieszaj (dzięki temu się nie zetnie). Ogrzaną śmietanę wlej do garnka z przecierem. Dopraw miodem, solą i pieprzem. Podawaj do gołąbków.
    Śliwka

    czwartek, 21 czerwca 2012

    Kopytka z młodą kapustą






































    W myśl znanego powiedzenia "Cudze chwalicie, swego nie znacie" postanowiłam powrócić do polskich smaków. 
    Zdałam sobie sprawę, że spośród wielu egzotycznych i wymyślnych potraw, nigdy nie robiłam kopytek. Co prawda lepiłam ich włoski odpowiednik gnocchi, a także eksperymentowałam z kopytkami ziemniaczano-dyniowymi, ale nigdy nie zabrałam się za tradycyjne polskie kopytka. To poważny błąd i przeoczenie, bo to dla mnie smak dzieciństwa.
    Pamiętam, że w podstawówce obiady na stołówce szkolnej to była prawdziwa udręka dla wielu moich rówieśników. Pod tym względem się od nich różniłam, bo jedzenie pasjonowało mnie od zawsze i w wielu daniach widziałam potencjał. Było co prawda kilka obrzydliwych potraw, których nie tykałam nawet widelcem jak np. jajko na twardo z ziemniakami. To wyjątkowo obleśna moim zdaniem potrawa, jeśli podaje się dzieciom jajka ugotowane kilka godzin wcześniej, albo nawet wieczorem, poprzedniego dnia. To "stare" jajko o podejrzanie fioletowym żółtku pływało w obślizgłym jasnym sosie. No prawdziwe obrzydlistwo, śni mi się po nocach do dziś!
    Ale miała też swoje ulubione dania, na które podekscytowana czekałam. Najbardziej lubiłam piątki, nie tylko dlatego, że były początkiem weekendu, ale też dlatego, że często serwowano wtedy kopytka z kapustką zasmażaną.
    To dla mnie smak dzieciństwa, do którego chętnie wracam. Od czasu do czasu, daniem tym rozpieszcza mnie babcia, a ja w ramach podzięki serwuję jej potrawy z kuchni świata, których wcześniej nie znała. Uznałam, że to już czas najwyższy bym i ja wyrobiła fach w ręku w produkcji kopytek.
    Wyszły cudne i powtórzyłam je następnego dnia, dlatego jednym z moich postanowień kulinarnych (a jest ich i tak za dużo) jest bliższe zaznajomienie się z kuchnią polską, którą zdecydowanie najbardziej zaniedbuję!


































    Kopytka
    • 500 g ugotowanych ziemniaków (starych)
    • 250 g mąki pszennej
    • łyżką mąki ziemniaczanej
    • jajko
    • 3/4 łyżeczki soli
    1.  Ugotowane, obrane ziemniaki rozgniatamy tłuczkiem i studzimy.
    2. Na stolnicę/blat oprószoną mąką przekładamy puree ziemniaczane. Dodajemy resztę mąki pszennej, mąkę ziemniaczaną i sól. Na środek wbijamy jajko i zagniatamy powoli ciasto.
    3. Po kilku minutach ciasto powinno być odpowiednio twarde, tak by można je było kroić nożem. Jeśli się lepi to podsypujemy je jeszcze odrobiną mąki.
    4. Ciasto dzielimy na dwie części, z których formujemy wałki. Kroimy kopytka po skosie i lekko spłaszczamy.
    5. W dużym garnku gotujemy wodę z łyżeczką soli. Gdy woda będzie wrząca, wrzucamy kopytka i gotujemy je przez ok. 3 minuty (aż do wypłynięcia). Przekładamy na talerz i podajemy z kapustką.
    Młoda kapustka zasmażana
    • pół główki młodej kapusty
    • 300 g wędzonego boczku
    • 400-500 ml letniej wody
    • cebula
    • pęczek koperku
    • liść laurowy
    • 2 ziarna ziela angielskiego
    • łyżka mąki
    • łyżka oliwy z oliwek
    • 3 łyżki przecieru pomidorowego
    • kolorowy pieprz
    • sól (opcjonalnie)
    1. Boczek kroimy w kostkę i podsmażamy w głębokim garnku (możemy dodać łyżeczkę oliwy, ale tłuszcz się wytopi z mięsa). Smażymy kilka minut, następnie dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę i przyprawiamy ją pieprzem.
    2. Kapustę obieramy z zewnętrznych liści i wycinamy głąb. Drobno siekamy.
    3. Gdy cebula się zeszkli, do garnka dodajemy poszatkowaną kapustę. Zalewamy ją wodą, dodajemy ziele angielskie, liść laurowy i przyprawiamy pieprzem.
    4. Garnek przykrywamy i gotujemy kapustę na małym ogniu przez 15 minut. Następnie dodajemy posiekany drobno koperek oraz przecier pomidorowy i gotujemy 5 minut.
    5. Przygotowujemy zasmażkę. Prażymy łyżkę mąki na suchej patelni. Gdy się zarumieni, zestawiamy patelnię z ognia, a mąkę wsypujemy do szklanki. Dodajemy oliwę i mieszamy. Bierzemy chochlą trochę wywaru z kapusty i wlewamy do szklanki z mąką. Energicznie mieszamy i stopniowo wlewamy zasmażkę do gotującej się kapusty.
    6. Kapustę gotujemy jeszcze 2-3 minuty. Smakujemy i ewentualnie doprawiamy solą.
    Tosia

    LinkWithin

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...