Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śliwki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śliwki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 października 2018

Jesienny tort ze słonym karmelem



Nigdy nie byłam wielką fanką tortów, więc nie eksperymentowałam z tematem i jakoś nie ciągnęło mnie, żeby się w to bardziej zagłębić. Aż zostałam mamą i za punkt honoru postawiłam sobie, że co roku to właśnie ja upiekę moim dzieciom torcik urodzinowy.

Przez kilka ostatnich lat mój tort wyglądał mniej więcej tak samo: maślany biszkopt, krem z mascarpone i dużo owoców. Bo takie torty lubię, lżejsze, bez masy maślanej. Nigdy jednak do końca nie byłam zadowolona z kształtu, który przybierał- był za niski, a placki rozjeżdżały się nieco na boki.



I wtedy poznałam Dominikę z Domo bake. Jej torty zaczęły spędzać mi sen z powiek. To perfekcyjne wykończenie, te idealne czekoladowe i karmelowe dripy, które zatrzymywały się w połowie, a nie tak jak u mnie, spływały na dno, te kompozycje owocowe (i popcornowo-bekonowe)- ach! I kiedy okazało się, że Dominika przyjechała do Trójmiasta, udało mi się podstępnie zwabić ją do mnie, żeby pokazała mi jak te swoje cuda tworzy. A dobra wiadomość jest taka, że pozwoliła mi podzielić się swoim przepisem na blogu i teraz i wy możecie z niego skorzystać!



Musiałyśmy niestety (niestety, bo bardzo chciałam nauczyć się perfekcyjnego wykończenia ścianek) postawić na naked cake, z odsłonionymi brzegami z racji nieposiadania przeze mnie odpowiednich, tortowych narzędzi. Ale następnym razem obiecuję poprawę, będę już wyposażona w odpowiednią packę, kręcący się talerz i wszystko, co będzie czynić tort idealnym!



Pamiętajcie tylko o jednej zasadzie- wszystko musi być schłodzone, aby tort się nie rozpłynął. Od syropu, po krem, biszkopt i karmel. W tym wypadku, lodówka jest waszym najlepszym przyjacielem!


Jesienny tort ze słonym karmelem (forma 25 cm)

kolejność przygotowania:
1. biszkopt
2. syrop
3. krem
4. powidło
5. słony karmel

Krem:
- 3 opakowania mascarpone (750 g)
- 750 g śmietanki kremówki
- 6 łyżek cukru pudru
- sok z połowy cytryny
- 3 szczypty soli

1. ubij śmietanę mikserem.
2. do ubitej śmietany wmiksuj mascarpone, cukier puder, sól i sok z cytryny. Miksuj aż zmikną grudki. odstaw do lodówki na co najmniej pół godziny.

Syrop:

- 400 ml wody
- 250 g cukru
- 2 kory cynamonowe
- sok z połowy cytryny

1. do wody wrzuć kory cynamonowe i zagotuj. gdy zacznie wrzeć, dodaj cukier i gotuj 3 minuty.
2. zdejmij z palnika i dopraw sokiem z cytryny. wystudź.

Biszkopt:

- 7 jajek
- 280 g cukru
- 280 g mąki
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 3 szczypty soli

1. rozgrzej piekarnik do 170 stopni. dno formy wyłóż papierem do pieczenia, nie natłuszczaj boków.
2. oddziel żółtka od białek do dwóch misek. do białek dodaj sól i zacznij miksować. gdy będą już ubite, zacznij dodawać cukier w kilku partiach i miksuj dalej. po dodaniu ostatniej partii cukru miksuj jeszcze przez minutę.
3. do powstałej z białek masy dodaj roztrzepane widelcem lub trzepaczką żółtka. nie mieszaj mikserem, wmieszaj szpatułką lub łyżką. mieszaj docierając też dokładnie do dna miski.
4. mąkę wymieszaj z proszkiem, i kilkoma partiami dodaj do masy, również mieszając szpatułką lub łyżką. ciasto będzie dobrze wymieszane, gdy przy mieszaniu przestanie być widoczna mąka.
5. ciasto przelej do blachy, wstaw do piekarnika na ok. 40-45.
6. wyjmij, wystudź i pokrój na 3 równe placki.

Słony karmel:
- 80 g cukru
- 50 ml wody
- 100 g śmietanki kremówki
- 1 łyżka masła
- ok. 1 płaska łyżeczka soli

1. kremówkę wyjmij z lodówki i rozgrzej (np postaw na kaloryferze)
2. cukier wrzuć do garnka. zacznij podgrzewać na średnim ogniu, a gdy cukier zacznie się topić i zrobi się lekko brązowy, podnieś garnek, pokręć nim aby przemieszać i zdejmij z ognia.
3. dodaj wodę i wrzuć z powrotem na palnik. poczekaj aż woda nieco wyparuje, a bąbelki będą wyglądały na "lepkie".
4. dodaj kremówkę, przemieszaj i znowu poczekaj aż część wyparuje i będzie miała bardziej lepką konsystencję. dodaj wtedy masło i gotuj jeszcze minutę.
6. zdejmij z ognia i dosól do smaku.

Szybkie powidło śliwkowe:
- 500 g śliwek węgierek
- 1/4 szklanki wody

1. do małego garnka wrzuć pokrojone śliwki i zacznij podgrzewać. gdy zaczną lekko przywierać do garnka, dodaj wody.
2. smaż aż woda wyparuje i będą miały gęstą konsystencję powidła. wystudź.

Dodatki:
- figi
- śliwki
- maliny
- jarzębina (dekoracyjnie)

składanie:
 - górną warstwę biszkoptu ułóż na góry nogami na paterze/talerzu. nasącz syropem tak, aby miała konsystencję gąbki.
- posmaruj biszkopt kremem, na kremie rozsmaruj trochę powidła (zaczynając od środka), ułóż na kremie pokrojone owoce ( u mnie śliwki i maliny).
- nasącz środkową część biszkoptu z jednej strony, następnie ułóż ją do góry nogami na torcie i nasącz z drugiej strony. posmaruj znowu kremem, powidłem, dodaj owoce
- placek biszkoptu, który był na dnie podczas pieczenia nasącz z jednej strony i ułóż do góry nogami na torcie, tak aby część biszkoptu, która była na dnie, znalazła się na wierzchu tortu (dzięki temu tort będzie prosty na wierzchu). Nasącz biszkopt u góry, posmaruj ostatnią warstwą kremu i ułoż na nim owoce.
- owoce polej słonym karmelem i włóż tort do lodówki na co najmniej kilka godzin

Śliwka

czwartek, 25 stycznia 2018

Zupa z topinamburu z uszkami ze śliwkami z boczkiem


Nadchodzi pora obiadowa, na rozgrzewkę zupa z tego tajemniczego słonecznika bulwiastego. Wrzucając z ranka bulwę do garnka być może ktoś Wam przeszkodzi zadając pytanie - Co tu się topi? Odpowiedzieć w takiej sytuacji trzeba ze stoickim spokojem - Przecież to topinambur.

W bulionie pojawiła się także pietruszka i wędzona gruszka. A gdy zupa powoli pyrkała, postanowiłam trochę poświntuszyć na boczku i ulepić świńskie uszka. Śliwka dziś wystąpiła w parze zBOCZKIEM. To połączenie sprawi, że będziecie jeść aż się uszy będą trzęsły!



Zupa z topinamburu z uszkami ze śliwkami i boczkiem
  • 500 g topinamburu
  • 3 pietruszki
  • 1/2 pora
  • marchewka
  • cebula
  • natka pietruszki
  • wędzona gruszka (można zastąpić 3 śliwkami)
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka masła klarowanego
  • 2 liście laurowe
  • łyżeczka ziarenek ziela angielskiego
  • łyżka soku z cytryny
  • sól, pieprz
Uszka:
  • 150 g mąki pszennej
  • 80-90 ml letniej wody
  • łyżka topionego masła/oleju rzepakowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 20 suszonych śliwek
  • 10 plastrów wędzonego boczku
Zupa:
  1.  Topinambur obieramy i kroimy w plasterki, wrzucamy do garnka z rozgrzanym masłem klarowanym, dodajemy posiekany czosnek i podsmażamy kilka minut. 
  2. Dodajemy obrane i przekrojone na pół pietruszki, wędzoną gruszkę, obraną marchewkę, kawałek pora, opaloną nad ogniem cebulę, natkę pietruszki, liście laurowe i ziele. Całość zalewamy 2,5 litrem wody i gotujemy godzinę na małym ogniu.
  3. Wyjmujemy pora, marchewki, gruszkę, przyprawy. Zostawiamy w garnku tylko topinambur i pietruszki (korzeń), miksujemy blenderem na aksamitną zupę.
  4. Dodajemy posiekany drobno czosnek, sok z cytryny, sól, pieprz. Gotujemy zupę jeszcze 5 minut, następnie przecieramy przez sito.
  5. Zupę serwujemy z uszkami.
 Uszka:
  1. Plastry boczku kroimy na pół i owijamy nimi śliwki.
  2. Do misy wsypujemy mąkę, dodajemy topione masło, sól i letnią wodę. Krótko wyrabiamy do uzyskania elastycznego ciasta.
  3. Ciasto przekładamy na oprószony mąką blat, cienko wałkujemy, wycinamy kółka o średnicy mniej więcej 7 cm. Na środku każdego kółka kładziemy wcześniej przygotowaną śliwkę w boczku. Zlepiamy boki lepiąc pierożka i łączymy jego końce tworząc uszka.
  4. Tak uformowane uszka gotujemy we wrzącej i posolonej wodzie przez 5 minut. 
  5. Odcedzamy, przekładamy do miseczek i serwujemy z ciepłą zupą.
 Tosia

czwartek, 24 sierpnia 2017

Bananowa galette ze śliwkami i aronią


Jeśli coś się robi w nieskończoność, to nawet jak się to uwielbia można się tym trochę znudzić. Zawsze lubiłam robić kruche ciasto i to się nie zmieni. Zauważyłam jednak, że po opanowaniu perfekcyjnego kruchego zaczęłam kombinować i się trochę bawić tematem. Było już ciasto orkiszowe, quiche z olejem kokosowym, była tara pełnoziarnista. Tym razem zamiast podmiany masła na inny tłuszcz oraz mąki na bardziej zdrowszą postanowiłam nominować do opuszczenia ciasta - jajko. Powstały z tego takie jaja, że dodałam  rozgniecionego banana i wyszło to naprawdę bardzo fajnie. Ciasto pachnące bananami!

Tarta miała być po prostu ze śliwkami, ale w sezonie śliwkowym mam tak, że jak przyniosę kg jędrnych owoców do domu, to krążę nad nimi i zjadam wszystkie. Zasada ta dotyczy tylko kwaskowatych śliwek, te miękkie i przejrzałe mnie nie interesują. Ubyło mi przez to śliwek do ciasta, ale miałam aronię, z której planowałam zrobić syrop.

Co to jest za śmieszna ironia, że aronia jest tak niedoceniana. Ma niesamowite właściwości zdrowotne i można ją ciekawie wykorzystać w kuchni np. piekąc tartę. Ma w sobie trochę goryczy, ale wystarczy ją lekko zamrozić, a następnie obtoczyć w mące ziemniaczanej, aby nie puściła za dużo soku. Śliwki z aronią bardzo się polubiły, do szczęścia zabrakło im już tylko cukru cynamonowo-goździkowego i gałki waniliowych lodów.


Bananowa galette ze śliwkami i aronią
Kruche:
  • 170 g mąki pszennej
  • 90 g zimnego masła
  • banan
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • szczypta soli
Wierzch:
  • 6-8 śliwek
  • 150 g aronii *
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżki cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków
  • białko
  1.  Mąkę łączymy z posiekanym drobno zimnym masłem, rozgniecionym bananem, cukrem i solą. Zagniatamy krótko kruche ciasto, jedynie do połączenia składników. Formujemy kulę, owijamy w folię spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
  2. Schłodzone ciasto przekładamy na oprószony mąką papier do pieczenia, wałkujemy na koło (średnica ok. 30 cm). Przekładamy na blachę.
  3. Aronię mieszamy z mąką ziemniaczaną. Śliwki kroimy w ćwiartki. Wykładamy owoce na środku tarty, zostawiając brzegi wolne (ok. 2 cm). Owoce posypujemy cukrem wymieszanym z cynamonem i goździkami.
  4. Boki ciasta zawijamy ku środkowi tworząc "ramkę". Smarujemy ją z wierzchu białkiem, wkładamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy przez 30 minut w 200 stopniach.
  5. Galette podajemy z gałką waniliowych lodów.
Tosia

sobota, 5 listopada 2016

Pigwowo- śliwkowe ciasto maślane


Utknęłam w domu. Mojego syna położyło choróbsko i tak sobie gnijemy razem. Marzę o jesiennym spacerze, nawet w tej okropnej pogodzie, która z minuty na minutę zmienia się ze słońca w grad. Wczoraj postanowiłam umilić sobie życie ciastem.

Od tygodnia trzymam w lodówce pigwy od niezastąpionego Pana Krzysia z rynku. Część po prostu pokroiłam, zasypałam cukrem i wrzuciłam do słoika. Stanowi fajny dodatek do rozgrzewającej jesiennej herbaty. Wahałam się co zrobić z resztą, ale na szczęście pojawiły się w moich marzeniach o cieście. Chciałam, żeby było mocno maślane, mokre i miękkie. Odeszłam więc od moich klasycznych pomysłów (które zawsze kończą się kruchym ciastem) i postawiłam na coś zupełnie mi nieznanego. Bo właściwie tego typu ciasta nie zdarza mi się tworzyć.

Zaczęłam intuicyjnie dodawać składniki i strasznie się zdziwiłam, gdy końcowy efekt okazał się dokładnie tym czego oczekiwałam. Połączenie pigwy ze śliwką to idealna jesienna kompozycja smaków. A masło? Masło jest dobre na każdą porę.



Pigwowo- śliwkowe ciasto maślane (okrągła blacha o średnicy 28 cm)

- około 5 małych pigw *
- około 5 małych śliwek (nie węgierek, większych)*
- 3 jajka
- 100 g miękkiego masła
- 120 g brązowego cukru
- 2 porządne szczypty soli
- 120 g mąki
- 85 g jogurtu naturalnego
- 35 ml mleka
- 1 łyżeczka cynamonu

  1. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. 
  2. Wyłoż blachę papierem do pieczenia na spodzie. Boki wysmaruj tłuszczem za pomocą ręcznika papierowego. 
  3. Pigwy przekrój na pół, obierz ze skórki i wydrąż gniazda nasienne. Najlepiej wydrążyć je ze sporym zapasem, bo ich okolice po upieczeniu pozostają twarde.
  4. Śliwki przekrój na pół i wyjmij pestki. 
  5. Śliwki i Pigwy natknij, tak jakbyć chciał pokroić je w cieńkie plasterki, ale nie docinaj do końca. 
  6. Układaj śliwki i pigwy w blasze dookoła, raz śliwka, raz pigwa. Układaj ciasno jedna przy drugiej. 
  7. Białka oddziel od żółtek do dwóch oddzielnych misek. 
  8. Do żółtek dodaj cukier, sól i cynamon. Miksuj mikserem przez około 5 minut, aż masa nieco się rozjaśni.
  9. Dodaj masło i miksuj jeszcze 2 minuty do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodaj jogurt i mleko i mąkę i miksuj przez chwilę. 
  10. Ubij białka na sztywno. 
  11. Dodaj do masy za pomocą łyżki, delikatnie, aby nie opadły, ale połączyły się z masą. 
  12.  Zalej owoce masą. Jeśli masa pokryje je w całości, możesz lekko przetrzeć wierzchołki ręcznikiem papierowym, aby wystawały ponad ciasto. 
  13. Wstaw blachę do piekarnika i piecz około 40 minut aż ciasto zbrązowieje. 
  14. Najlepiej smakuje jeszcze lekko ciepłe. 


*ilość zależy od wielkości owoców, należy je ułożyć ciasno obok siebie

Śliwka

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Śniadanie do łóżka #219: Jabłkowy budyń jaglany z owocami


Ah, co to był za szalony tydzień! Długi weekend spędziłam z Pawłem w Berlinie (mogliście śledzić na snapchacie i instagramie @tochabrocha), jeszcze w poniedziałek rano zjedliśmy owsiankowe śniadanie z Martą. We wtorek trudno było wrócić do rzeczywistości, a dzień zakończył się na grillowaniu z Ulą, której bloga czytam od 7, albo nawet 8 lat. Niesamowicie miłe spotkanie! W środę i czwartek wypadało w końcu wrócić do obowiązków dnia codziennego, taki plan był też na piątek, bo wiedziałam, że weekend znów będzie pełen emocji. Czekało nas wesele przyjaciółki. Jednak spontanicznie wylądowałam na śniadaniu ze Śliwką i Mintą w Sopocie. Dostałyśmy wtedy ze Śliwką cynk od przyjaciółki, że osoba, która miała piec ciasta na wesele nagle się rozchorowała.

Postanowiłyśmy wziąć sprawy w swoje ręce, chwile później wybierałyśmy już owoce na ryneczku, aby upiec 5 blach ciast. Nasze słodkie weselne menu to: cytrynowe serniki na spodzie kokosowym, brownie ze śliwkami (podobny przepis tu) i szarlotki z porzeczkami i kruszonką. Wyszły naprawdę nieźle, więc byłyśmy z naszego pogotowia cukierniczego burczymiwbrzuchu bardzo dumne.

Weekend upłynął na świętowaniu i w weselnym klimacie, było pięknie. A dziś rano znów czekało nas jeszcze jedno apetyczne spotkanie z Pauliną i Zosią. Był to zatem niezwykle udany tydzień, do tego bogaty w świetne spotkania z koleżankami blogerkami, które do tej pory znałyśmy tylko wirtualnie. Oby częściej przyjeżdżały do Trójmiasta :)

Wracam jednak do właściwego rytmu i z nowym przepisem na jabłkowy budyń jaglany. To pyszne śniadanie, które może także być waszym lunchem lub deserem. Wystarczy ugotować kaszę jaglaną w soku jabłkowym, zmiksować ją na w miarę gładki mus, ozdobić owocami i gotowe. Pyszne i zdrowe!


Jabłkowy budyń jaglany z owocami/ 2-3 porcje
  • szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 3 szklanki soku jabłkowego
  • szczypta soli
  • figi, śliwki, jabłka, mięta, cynamon
  1. Kaszę wsypujemy do suchego garnka i krótko prażymy.
  2. Wlewamy 2 szklanki soku jabłkowego, dodajemy szczyptę soli i gotujemy na średnim ogniu, aż kasza wchłonie płyn (ok. 10-15 minut). Studzimy.
  3. Ostudzoną kaszę miksujemy z sokiem jabłkowym na nie do końca gładki mus.
  4. Budyń jaglany serwujemy z owocami, miętą i cynamonem.
 Tosia

wtorek, 9 sierpnia 2016

Sezon na śliwki: Leniwe knedle ze śliwkami


Jakbym miała wskazać ulubiony smak sierpnia z czasów dzieciństwa to bez żadnych wątpliwości byłyby to knedle. Jestem ich wielką miłośniczką, lecz muszę się przyznać, że jako mała Tosieńka czasem zostawiałam śliwki. Wiem, że to skandal, ale niektóre były dla mnie za kwaśne, a najbardziej wielbiłam ciasto! Im więcej ciasta, tym lepiej. Najsmaczniejsza była oczywiście część lekko już zaznaczona obecnością śliwki i cukru.

Niestety moi drodzy, ale nie ma dobrych knedli bez cukru, nie będzie tu miejsca na fit kompromisy. Może jedynie taki, że sięgnęłam po cukier trzcinowy, łyżeczka powędrowała do ciasta, do śliwek w środku, do bułki tartej i do śmietany. W sumie symboliczne 4 łyżeczki, a jak wiele zmieniają.

Wciąż się ślinię na wspomnienie ziemniaczanych knedli mojej mamy, nie jadłam już ich chyba z 10 lat! Sama ulepiłam ich leniwą wersję, czyli twarogową. Dostałam w prezencie od babci rewelacyjny twaróg śmietankowy, mogę nawet zdradzić, że pochodzi z mleczarni Śnieżka. Jeśli potraficie odróżnić porządny twaróg od byle jakiego to będziecie nim zachwyceni. Także twarogowymi knedlami :)




Leniwe knedle ze śliwkami/ 8-10 sztuk
  • 350 g półtłustego twarogu (u mnie śmietankowy)
  • 200 g mąki pszennej
  • jajko
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • Farsz:
  • 4-5 śliwek
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta cynamonu
  • Bułka tarta:
  • 6 łyżek bułki tartej
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • Śmietana:
  • 5 łyżek kwaśnej śmietany
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta cynamonu
  1. Białko ubijamy na sztywną piane. Twaróg zgniatamy widelcem lub tłuczkiem do ziemniaków, dodajemy żółtko, mąkę, cukier, sól. 
  2. Dodajemy białko i dokładnie mieszamy do połączenia w zwartą kulę.
  3. Śliwki kroimy na połówki i posypujemy cukrem.
  4. Ciasto dzielimy na 8-10 części. Dłonie oprószamy mąką, każdą część delikatnie spłaszczamy, na środku umieszczamy połówkę śliwki, boki ciasta zbieramy ku środkowi i formujemy kulę.
  5. Tak uformowane knedle gotujemy w posolonej, wrzącej wodzie przez ok. 8 minut.
  6. Na patelni topimy masło, dodajemy bułkę tartą i cukier, podsmażamy aż się zarumieni.
  7. Śmietanę łączymy z cukrem i cynamonem.
  8. Odsączone z wody knedle serwujemy z bułką tartą i śmietaną.
Tosia

czwartek, 15 października 2015

Obiad czwartkowy #21: Gulasz wołowy ze śliwkami + orzechowe kluski śląskie



Nie wiem czy połowę października można okrzyknąć początkiem jesieni, tak naprawdę trwa ona nie od dziś. Jesienny sezon wita się zazwyczaj kurkami, śliwkami, figami i dynią. Dania z nimi w roli głównej wciąż mogą być lekkie i nawiązywać bardziej do lata. Jednak gdy na waszym palniku trafia garnek z pyrkającym na wolnym ogniu gulaszem, czas przyznać się do smutnej prawdy - cieplej już nie będzie. 

Trzeba się z tym pogodzić i umilać sobie życie rozgrzewającymi daniami, a od razu i jesień będzie piękniejsza. Dlatego u mnie dziś na obiad szanowany pan gulasz, ale żeby nie był taki ciężki i smutny to wystąpił on w towarzystwie wesołych śliwek. Nie zabrakło w nim też aromatycznych przypraw np. cynamonu i korzenia imbiru. Kusiło mnie jeszcze dodanie do niego kosteczek gorzkiej czekolady, ale uznałam, że nie będę przesadzać.

Zaszalałam za to w temacie kluch, do których moje uczucie od zawsze jest gorące. Udało mi się ulepić kluski nad kluskami, nie wiem czy kiedykolwiek spod moich rąk wyszły lepsze. Delikatne, rozpływające się w ustach ziemniaczane kluski śląskie z dodatkiem masła orzechowego. Tak, okazuje się, że masło orzechowe i ziemniaki to wspaniała para. Każda kluseczka kryje w sobie drobną dziurkę, którą może wypełnić aromatyczny sos z gulaszu.




Gulasz wołowy ze śliwkami/ (4-6 porcji)
  • 900 g wołowiny gulaszowej
  • marchewka
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • łyżka posiekanej chilli
  • łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżeczki ostrej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 2 goździki
  • 2 ziela angielskie
  • 7 łyżek powideł śliwkowych
  • 250 ml miodu pitnego (lub białego wina lub piwa)
  • 200-300 ml bulionu
  • 400 g śliwek
  • oliwa 
  • sól, pieprz
Orzechowe kluski śląskie/ (ok. 30 sztuk)
  • 600 g ugotowanych ziemniaków
  • łyżka masła
  • 2 łyżki mleka
  • 3 łyżki masła orzechowego
  • mąka ziemniaczana
  • 1/2 łyżeczki soli
Gulasz:
  1.  Mięso myjemy, pozbawiamy błonek, osuszamy i kroimy w drobną kostkę. Przyprawiamy połową ostrej papryki, pieprzem, odrobiną soli i sosem sojowym.
  2. Wyciągamy duży garnek z grubym dnem. Wołowinę obsmażamy na rozgrzanym tłuszczu przez kilka minut, aż się zarumieni. 
  3. Następnie zdejmujemy z garnka, dodajemy oliwę i obsmażamy posiekaną w piórka cebulę, poszatkowany czosnek, imbir, chilli i listki rozmarynu. Smażymy ok. 3 minuty.
  4. Wrzucamy pokrojoną w drobną kostkę marchewkę, podsmażamy przez następne 3 minuty.
  5. Dodajemy podsmażone wcześniej mięso, pozostałe przyprawy i powidła śliwkowe. Mięso zalewamy alkoholem i dusimy 3 minuty.
  6. Następnie wlewamy bulion, zmniejszamy płomień i przykrywamy garnek.
  7. Gulasz dusimy przez 1,5 h, od czasu do czasu mieszamy.
  8. Po tym czasie dodajemy przekrojone na pół lub ćwiartki śliwek. Dusimy jeszcze pół godziny bez przykrycia, czekając, aż sos zgęstnieje.
  9. Pod koniec gotowania próbujemy sosu i w razie potrzeby doprawiamy do smaku.
  10. Gulasz serwujemy z kluskami śląskimi.
Kluski:
  1. Ugotowane i lekko ostudzone ziemniaki łączymy z masłem, mlekiem, masłem orzechowym i solą. Ucieramy tłuczkiem do ziemniaków na gładkie puree. 
  2. Puree z misce dzielimy na 4 części, jedną z nich usuwamy i w puste miejsce wsypujemy mąkę ziemniaczaną. Całość wyrabiamy ręką na plastyczne ciasto.
  3. Odrywamy z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego, formujemy lekko spłaszczone kluseczki i w każdej z nich robimy charakterystyczne wgłębienie. Kładziemy na talerzu lub tacy oprószonej mąką ziemniaczaną.
  4. Kluski śląskie wrzucamy do wrzącej i posolonej wody, gotujemy przez ok. 4 minuty lub do momentu wypłynięcia na wierzch.
  5. Po ugotowaniu odcedzamy z wody i ewentualnie dekorujemy wiórkami masła.
Tosia

niedziela, 11 października 2015

Śniadanie do łóżka #201: Amarantusanka jesienna z cynamonowym karmelem


Choć to już 201 tydzień prowadzenia u nas na blogu cyklu "śniadanie do łóżka" muszę wam się do czegoś przyznać. Moje śniadanie jest zwykle monotonne i niezmienne, zawsze rano pochłaniam kanapki. Wielokrotnie eksperymentowałam z innymi daniami, ale jestem wielką fanką glutenu i bez względu na okoliczności moje śniadanie zawsze skończy się jedną kromką na słono, jedną kromką na słodko.

Fakt, dodatki zmieniają się z dnia na dzień. Czasem na słono postawię na wędlinę, ostry chutney i pomidory, czasem na kozi ser i paprykę. Druga kromka to zwykle masło i z domowej hodowli spadziowy miód, albo twarożek z tymże miodem. Wyjątki dopuszczam tylko jesienią i zimą- owsiankę.

Gdy z niecierpliwością czekamy aż w naszym budynku zaczną wreszcie grzać, owsianka to prawdziwy must-have. Rozgrzewa od środka i trzyma. Kuuurdeee trzyma:) I zwykle stawiam na nudne połączenia, jabłko-cynamon, banan- żurawina, ot takie klasyki. Ale dzisiaj było inaczej.

Jesień kojarzy mi się z gruszkami, jabłkami, śliwkami i orzechami. Jesień pachnie korzennymi przyprawami, cynamonem, kardamonem i świeżo startym imbirem. Część z tych smaków wykorzystałam dzisiaj w mojej amarantusance, czyli czymś, co jest szybką "owsianką" z amarantusa. Sama w sobie wyszła kwaskowata, dzięki jeszcze nie tak słodkim śliwkom, ale całość zalałam małym grzeszkiem, cynamonowym karmelem. I świat stał się piękny.

Amarantusanka jesienna z cynamonowym karmelem ( 2 porcje)

- 40 g ekspandowanego amarantusa
- 250 ml mleka
- 2 duże szczypty soli

- 250 g gruszek
- 250 g śliwek
- 1 łyżka masła
- 50 g migdałów

- 65 g brązowego cukru
- 80 ml wody
- pół łyżeczki cynamonu
- 25 ml śmietanki kremówki

  1. Pokrój w kostkę gruszki (bez gniazd nasiennych) i śliwki (bez pestek).
  2. Rozpuść w rondelku masło i dodaj pokrojone śliwki i gruszki. 
  3. Smaż ok. 10 minut na średnim ogniu, aż zmiękną. Odstaw na później. 
  4. W innym rondelku rozgrzej mleko. Gdy się zagotuje dodaj amarantus i sól. Mieszaj przez pół minuty i odstaw na bok. Amarantus powinien pochłonąć mleko, a z całości powinna zrobić się papka. 
  5. Na suchej patelni podpraż przez kilka minut migdały aż się zrumienią (powinno to potrwać ok. 5 minut). Odstaw na bok. 
  6. Na patelni rozgrzej na dużym ogniu cukier i wodę. Gotuj ok. 1,5 minuty (nie mieszając), wsadź łyżeczkę i sprawdź czy karmel jest gęsty. Jeśli jest, dodaj śmietankę i wymieszaj. 
  7. Pomieszaj amarantus z owocami. Posyp migdałami i polej karmelem. 
Śliwka

środa, 23 września 2015

Sałatka z grillowanym oscypkiem, figami i śliwkami w miodzie


Nie lubię pożegnań, dlatego koniec wakacji wciąż mnie jeszcze trochę smuci, ale trzeba szukać pozytywnych stron w każdej sytuacji. Wrzesień to wspaniały okres dla kulinarnych smakoszy, więc odwiedziny na straganach wciąż cieszą jak latem, a można z nich przynieść prawdziwe skarby.

Po przygodach w sadzie (przepis na pełnoziarniste brownie ze śliwkami) w końcu znalazłam chwilę na kolejny śliwkowy przepis - jesienną sałatkę.

Śliwki co prawda nie są tym razem w roli głównej, za to we wspaniałym towarzystwie świeżych fig, na które niedawno rozpoczął się sezon. Owoce skarmelizowałam krótko w miodzie pitnym z dodatkiem cynamonu. W tym czasie utworzył się apetyczny i słodko-kwaśny sos, który stał się przy okazji dressingiem sałatki.

Jednak rolę pierwszoplanową wcale nie grały fioletowe owoce, a grillowany oscypek. Jego chrupiąca skórka i rozpływający się środek sprawił, że przy każdym kęsie ma się ochotę powiedzieć "wow". Sałatka jest niezwykle prosta i kryje w sobie dosłownie kilka składników, a jednak dawno nie jadłam tak dobrej, dlatego z czystym sumieniem polecam przepis.

Ps. Dziękuję raz jeszcze wszystkim za wsparcie w głosowaniu konkursowym. Przypominam też, że jeszcze jutro możecie na mnie oddać głos tutaj. Będę wdzięczna, a jak się uda to będę mogła reprezentować Polskę na Expo w Mediolanie :)


Sałatka z grillowanym oscypkiem, figami i śliwkami w miodzie/ (2 porcje)
  • dowolna sałata (u mnie karbowana)
  • 2-3 figi
  • 6 śliwek
  • 2 grube plastry oscypka
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżeczka miodu
  • łyżka miodu
  • łyżka ostu balsamicznego
  • 4 łyżki miodu pitnego (u mnie dwójniak)
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • świeżo mielony pieprz
  • 2 łyżki oliwy z chilli
  • listki mięty
  1.  Do dwóch miseczek rwiemy umyte liście sałaty.
  2. Figi kroimy w ćwiartki, śliwki na pół. Owoce wrzucamy z łyżeczką masła na patelnię. Podsmażamy ok. 3 minuty.
  3. Dodajemy cynamon, pieprz, miód, ziarna słonecznika i smażymy kolejną minutę. Następnie wlewamy miód pitny, ocet balsamiczny, zwiększamy ogień i karmelizujemy owoce jeszcze 2-3 minuty.
  4. Patelnię do grillowania skrapiamy kilkoma kroplami oliwy. Kładziemy plastry oscypka na rozgrzany ruszt, grillujemy po ok. 2-3 minuty z każdej strony.
  5. Figi, śliwki i oscypki wykładamy na sałatę. Polewamy sosem utworzonym w trakcie karmelizowania owoców. Na koniec sałatkę skrapiamy dodatkowo oliwą z chilli.
Tosia

środa, 9 września 2015

Pełnoziarniste brownie ze śliwkami



Każdy pewnie pamięta swoje małe koszmary z czasów dzieciństwa. Szczęśliwi ci, których problemy kończyły się na etapie wątróbki w porze obiadowej. Gorzej, jeśli przedszkolak musi po nocach zamartwiać się tym jakby wyglądał świat gdyby go nie było, albo jak żyć by nie trafić do piekła. No właśnie, takie sprawy męczyły mnie przed zaśnięciem jakieś 20 lat temu, aż je wykrakałam. W zeszłym tygodniu wylądowałam w PIEKLE!


To malownicza miejscowość na Żuławach, która regularnie okradana jest przez turystów z tablicy wjazdowej. Miałam to szczęście, że udało mi się ją uchwycić na zdjęciu :)

 Tego dnia fortuna sprzyjała podwójnie, bo miałam okazję wejść do trochę opuszczonego sadu śliwkowego i pozbierać tyle owoców, ile będę w stanie unieść. Wróciłam do Trójmiasta ze śliwkową skrzynką, ale dopiero wczoraj miałam czas, aby zacząć je przerabiać!




Część śliwek wydrylowałam, zasypałam cukrem i zabrałam się za smażenie pierwszej partii powideł i czekośliwki. A kilka śliwek postanowiłam przemycić do jakiegoś szybkiego deseru.

Paweł ostatnio zgłosił mi skargę, że dawno nie piekłam brownie. Jakoś tak się złożyło, że piekę je przynajmniej raz na każdą porę roku, więc przyszedł czas na jesienną odsłonę.

Zimą było brownie piernikowe, potem jaglane z batatem i pomarańczą, latem z truskawkami, a teraz oczywiście ze śliwkami. Starałam się, aby ciasto wyszło bardziej fit, dlatego użyłam cukru trzcinowego i mąki pełnoziarnistej. Dla smaku dodałam też orzechówkę (można pominąć), oraz łyżeczkę mielonej kawy dla podkreślenia gorzkiej czekolady. Do brownie można także śmiało przemycić cynamon :)

 
Pełnoziarniste brownie ze śliwkami/ (forma 18x21 cm)
  • 180 g masła
  • 180 g gorzkiej czekolady
  • 3 jajka
  • 120 g trzcinowego cukru
  • łyżka likieru orzechowego (może być Amaretto lub wódka orzechowa)
  • łyżeczka mielonej kawy
  • 200 g pełnoziarnistej mąki
  • kilka śliwek

  1. Nad rondlem z gotującą się wodą umieszczamy miseczkę z masłem i rozpuszczamy.
  2. Zdejmujemy miskę z rondla i wrzucamy do roztopionego masła kawałki czekolady, dodajemy mieloną kawę i dokładnie mieszamy. Krótko studzimy.
  3. Jajka ubijamy z cukrem i likierem na puszystą masę, stopniowo wlewamy topioną czekoladę i dalej ubijamy. Na koniec wsypujemy mąkę i jeszcze raz krótko mieszamy.
  4. Prostokątną formę wykładamy papierem do pieczenia, przekładamy ciasto, wierzch wyrównujemy łyżką i dekorujemy połówkami drylowanych śliwek.
  5. Brownie pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach, następnie studzimy i kroimy w kwadraty.
Tosia

niedziela, 23 sierpnia 2015

Śniadanie do łóżka #196: Śliwkowe batony owsiane




Kolejny aktywny weekend za mną! Od piątku nie znalazłam nawet 5 minut wolnego, aby się ponudzić, ale niedzielny wieczór jest w końcu trochę spokojniejszy, więc znalazłam chwilę na przygotowanie śniadaniowego przepisu.

Całą sobotę remontowaliśmy mieszkanie przyjaciół. Panowie układali na podłodze mozaikę w kawałków marmuru, a ja dostałam odpowiedzialne zadanie, aby pomalować ściany w łazience. Będą je obserwowali codziennie rano, więc musiałam się postarać! W trakcie przerwy wychodziliśmy na dach kamienicy, obserwując Gdańsk z innej perspektywy. Podjadaliśmy kabanosy jak "typowy Janusz" na budowie, dlatego do szczęścia brakowało nam tylko zdrowych przekąsek.


Dzisiaj było nie mniej ciekawie, wybraliśmy się bowiem na miejskie kajaki. Pływaliśmy po Motławie odkrywając nieznane nam zakątki Gdańska. Zrobiliśmy nawet mały piknik na wodzie, zajadając się owocami, ale znów do zabrakło nam jakiś przekąsek.

Ostatnio gdzieś w biegu również miałam podobny problem. Byłam głodna i miałam ochotę przekąsić coś małego, w sklepie natrafiłam na batony owsiane. Niestety sprawdzając na opakowaniu ich skład, okazało się, że są niewiele lepsze niż innego rodzaju batony, nawet te oblane czekoladą, czy karmelem.

Dlatego dziś zabrałam się za przygotowanie takich batonów samodzielnie. Sprawa jest niezwykle prosta. Poddusiłam śliwki w maśle i miodzie, dodałam kakao i zmiksowałam na gładki mus. Dodałam go do płatków owsianych, jaglanych, nasion chia i ziaren słonecznika. Po wymieszaniu wyłożyłam masę w formie i podpiekłam. Następnie ostudziłam i pokroiłam na prostokąty. Tym sposobem uzyskałam świetną przekąskę (nie tylko śniadaniową), która do tego jest całkiem zdrowa. A na pewno pożywna :)

Śliwkowe batony owsiane
  • 100 g masła
  • 150 g śliwek
  • 100 g miodu
  • 2 czubate łyżeczki kakao
  • 100 g płatków jaglanych
  • 200 g płatków owsianych
  • 50 g nasion chia
  • 50 g ziaren słonecznika
  1. Śliwki przekrawamy na pół, wrzucamy do rondla, dodajemy masło i miód. Podgrzewamy na średnim ogniu przez 10 minut. Dodajemy kakao i miksujemy blenderem na gładki mus.
  2. Suche składniki umieszczamy w misie, dodajemy mus śliwkowy i dokładnie mieszamy.
  3. Formę prostokątną (u mnie wymiary 18x21 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do środka masę, wierzch wyrównujemy i dociskamy.
  4. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez 25 minut w 180 stopniach.
  5. Po upieczeniu wyciągamy owsiany spód z formy i studzimy. Następnie kroimy na mniejsze prostokąty, z których otrzymamy batony.
  6. Batony przechowujemy w blaszanej puszce lub w lodówce.
Tosia

wtorek, 23 grudnia 2014

Wtorek z kaszą #35: Jaglane pralinki śliwkowo-czekoladowe


Dzisiejsza noc będzie pracowita dla św. Mikołaja, na szczęście zawsze może liczyć na pomoc swoich elfów. W tym roku zamiast ciastek popijanych mlekiem, będzie mógł objadać się zdrowymi pralinami. A teraz bez głupich żartów, tłumaczę co i jak :)

Obmyślając wigilijne menu długo zastanawiałam się jak przemycić na świąteczny stół kaszę, tym bardziej, że wypada dziś wtorek. Padło na jaglane praliny, bez grama cukru, bez grama mąki i bez tłuszczu. Lekkie i zdrowe, a do tego rozpływają się w ustach. Jeśli macie w kuchennej szafce gorzką czekoladę, kasze jaglaną, suszone śliwki i kakao to jeszcze zdążycie je szybko zrobić. Może komuś na prezent?


Jaglane pralinki śliwkowo-czekoladowe / 15-20 sztuk
  • 200 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 200 g suszonych śliwek
  • 50 g gorzkiej czekolady
  • kakao do obtoczenia
  1. Śliwki zalewamy wrzącą wodą, zostawiamy do namoczenia na minimum 30 minut.
  2. W kąpieli wodnej rozpuszczamy gorzką czekoladę.
  3. Ugotowaną kaszę jaglaną łączymy z odsączonymi z wody śliwkami i czekoladą. Miksujemy blenderem na gładką masę. 
  4. Wkładamy do lodówki na godzinę. 
  5. Formujemy okrągłe pralinki i obtaczamy je w kakao. Przechowujemy w lodówce.
Tosia

środa, 15 października 2014

Śliwkowa czekolada do picia


Jesienią rozgrzewać się można na wiele sposobów. Wieczory z grzanym winem jeszcze przede mną, ale ogromna ochota na coś słodkiego sprawiła, że otworzyłam już sezon na gorącą czekoladę do picia.

Jednocześnie trwa sezon na węgierki, a nie od dziś wiadomo, że śliwki lubią się z czekoladą. Po 4 latach prowadzenia burczymiwbrzuchu widać, że ja także całkiem lubię śliwki. Pokroiłam je na kawałeczki i krótko karmelizowałam w cukrze oraz przyprawach korzennych. Następnie zalałam je mlekiem, kremówką, dodałam czekoladę i zmiksowałam. Po kilku minutach mogłam już się delektować śliwkową czekoladą. 

A gdy pewnego wieczoru jesień da Wam w kość, polecam zrobić podobnie :)


 Śliwkowa czekolada do picia/ 2-3 porcje
  • 350 g śliwek węgierek (z pestkami)
  • 50 g cukru
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 150 ml śmietanki kremówki
  • 350 ml mleka
  • ziarenko kardamonu
  • 2 goździki
  • szczypta cynamonu
  1.  Śliwki drylujemy, kroimy na kawałki i wrzucamy do rondla. Zasypujemy cukrem, dodajemy goździki, ziarenko kardamonu (bez łuski) i cynamon. Karmelizujemy 5 minut.
  2. Następnie wyciągamy goździki, wlewamy mleko z kremówką i podgrzewamy minutę.
  3. Wrzucamy połamaną na kawałki gorzką czekoladę, czekamy aż się rozpuści.
  4. Utworzony płyn miksujemy blenderem na gładką czekoladę. Serwujemy na ciepło!
Tosia

wtorek, 7 października 2014

Wtorek z kaszą #27: Pieczone pierogi z kaszą gryczaną




Zbliżają się 4 urodziny burczymiwbrzuchu, a ja odkryłam nasz mały sekret. Przez cały ten czas pojawił się tylko jeden przepis z kaszą gryczaną - w  blinach z łososiem, gdzie gra rolę jedynie epizodyczną. 

Dziwna sprawa, bo kaszę gryczaną całkiem lubię, ale nie zawsze tak było. Gdy byłam słodką dziewczynką, moja babcia zawsze na imprezy rodzinne szykowała zrazy. Specjalnie dla mnie gotowała kaszę jęczmienną, ponieważ gryczana mi nie smakowała. Z wiekiem smak się zmienił i polubiłam się z tym specyficznym posmaczkiem. 

Wtorek z kaszą to dobra okazja, aby gryczana miała swoje 5 minut na burczymiwbrzuchu. Przygotowałam z niej farsz do pieczonych pierogów, z dodatkiem sera koziego i szałwii. Przepis  można śmiało modyfikować i wybrać inny rodzaj sera, a szałwię zastąpić rozmarynem lub wszystkim znaną natką pietruszki.

Ciasto na pierogi przygotowywałam tak jak kruche do tarty. Wierzch ulepionych pierożków posypałam czarnuszką, którą znalazłam niedawno w paczce od Cud Miód Box (dzięki!). Pierogi podałam z "Węgrem z pieprzem", czyli z chutney z węgierek, ale można je śmiało zaserwować również z sosem czosnkowym czy grzybowym. Kaszę gryczaną da się lubić, a w formie pierożków jeszcze bardziej!



Pieczone pierogi/20 sztuk
  • 300 g mąki pszennej
  • jajko
  • 125 g zimne masła
  • 50 ml wody
  • łyżeczka soli
Farsz z kaszy gryczanej:
  • szklanka suchej kaszy gryczanej (wybrałam prażoną)
  • 2 szklanki wody
  • 50 g sera (wybrałam kozi)
  • żółtko
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • 4 łyżki posiekanych ziół (np. szałwia, rozmaryn lub natka pietruszki)
  • sól, pieprz
 Wierzch pierogów:
  • białko
  • 3 łyżki czarnuszki lub sezamu
Dodatki:
  • chutney śliwkowy, sos czosnkowy lub sos grzybowy
  1. Mąkę wsypujemy do misy lub na blat, dodajemy sól, posiekane masło. Robimy wgłębienie, wbijamy jajko i wlewamy wodę. Ciasto zagniatamy krótko w kulę. Wkładamy do lodówki na godzinę.
  2. Szklankę suchej kaszy (wcześniej można przemyć na sicie lub prażyć na patelni) wrzucamy do rondla, zalewamy 2 szklankami wody, dodajemy 1/2 łyżeczki soli i gotujemy przez ok. 15 minut, aż wchłonie wodę.
  3. Na patelnię wlewamy łyżeczkę oliwy, podsmażamy cebulę pokrojoną w kostkę. Gdy będzie szklista dodajemy poszatkowany drobno czosnek oraz ziarna słonecznika. Po 2 minutach dodajemy miód, ocet balsamiczny, sól, pieprz i zioła. Jeszcze chwilę karmelizujemy.
  4. Składniki z patelni dodajemy do ugotowanej, ostudzonej kaszy, razem z żółtkiem i tartym serem. Masę mieszamy i wkładamy do lodówki.
  5. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na placek o grubości 0,5 cm. Wykrawamy kółka o średnicy 9-10 cm.
  6. Na środku każdego kółka umieszczamy łyżeczkę farszu i lepimy boki ciasta jak pierogi. Wierzch pierogów można dodatkowo zaznaczyć widelcem.
  7. Uformowane pierożki kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem w małych odstępach. Smarujemy je białkiem i posypujemy czarnuszką lub sezamem. Pieczemy przez 15-17 minut, aż będą rumiane. Pierogi podajemy na ciepło z ulubionym sosem.
Tosia

wtorek, 16 września 2014

Wtorek z kaszą #25: jaglany krem węgierkowo-czekoladowy


Ufff! Kolejny egzamin w życiu i kolejny raz do przodu. Od kilku tygodni nie mam ani chwili dla siebie, a rzadko nadchodzące przerwy wypełniałam odmóżdżającymi czynnościami. Dziś popołudniu, gdy okazało się, że już po wszystkim, siadłam na sofie i zastygłam. Co ja teraz będę robić? Bez wyrzutów sumienia, że eksperymentowanie w kuchni zabiera mi czas, bez odmawiania sobie przyjemności spotkań z przyjaciółmi? Doszłam do jednego- teraz dopiero będę żyć. 

Zabieram się więc po raz kolejny za węgierkowo-czekoladową jaglaną pastę. Z tygodnia na tydzień jest coraz słodsza, razem z dojrzewaniem węgierek. 

Gdy zrobiłam ją po raz pierwszy, mój mały kuzyn pieczołowicie wyjadał ją palcami, więc oddałam mu dwa słoiczki. Dziś ja ją będę wyjadać, bez wyrzutów sumienia, bo jej kremowość tworzy zmiksowana kasza jaglana, a słodycz pyszne owoce. Czekolada? No przecież gorzka:)

Jaglany krem węgierkowo-czekoladowy

- 500 g słodkich śliwek węgierek
- 200 g ugotowanej kaszy jaglanej
- 200 g gorzkiej czekolady
- ewentualnie miód
  1. Węgierki pozbaw pestek i pokrój na mniejsze kawałki.
  2. Włóż węgierki do dużego garnka i zacznij smażyć na dużym ogniu. Smaż ok. 5 minut, co jakiś czas mieszając aż węgierki puszczą sok.
  3. Zmniejsz ogień i gotuj jeszcze ok. 30 minut.
  4. Zdejmij garnek z ognia, daj kremowi ostygnąć i włóż go na 3-4 godziny do lodówki (można pozostawić na noc). Krem nabierze gęstości. 
  5. Po upływie tego czasu dodaj do kremu kaszę jaglaną i zmiksuj na gładką masę. 
  6. W kąpieli wodnej rozpuść gorzką czekoladę i dodaj do kremu z węgierek. Dobrze wymieszaj. 
  7. Słodki smak kremu zależy od tego jak słodkie były węgierki. Spróbuj, jeśli krem jest dla ciebie za mało słodki, dodaj do niego miodu. 

Śliwka

niedziela, 14 września 2014

Śniadanie do łóżka #153: Płatki jaglane na mleku z figami, śliwkami i miodem różanym


Uwielbiam kulinarne prezenty. Nic mnie tak nie cieszy jak przywiezione dary z podróży, czy stojący w moich drzwiach znajomi z całym kartonem przed chwilą zebranych w ogrodzie owoców. Apeluję więc do was, jeśli macie mi coś dobrego do dania, po prostu dajcie, nie zastanawiajcie się dłużej:)

Już jakiś czas temu teściowa przywiozła mi kilka prezentów z podróży po najpiękniejszych zakątkach naszego kraju. Niektóre zniknęły bardzo szybko (krówki z Sandomierza), a inne trzymałam na później, czekając na specjalną okazję. Wiele już produktów w ten sposób zmarnowałam, bo specjalna okazja nadchodziła później niż pleśń. Gdy pod koniec lata stałam w kuchni pochłaniając jogurt z jagodami i poziomkami, pomyślałam, że to jest właśnie moment, w którym powinnam otworzyć miód różany z Białowieży.

Jest przepyszny. Mam słabość do różanych produktów, uwielbiam ich aromat i smak. Świetnie komponuje się z owocami. Chyba wybiorę się w rejony Białowieży, aby dopaść jeszcze jeden słoiczek, gdy skończą mi się zapasy.

To był mój pierwszy eksperyment z płatkami jaglanymi. Według mnie są dużo lepsze niż owsianka, choć smakują podobnie. Już czuję, że jesienią będę się nimi ratować przed nadchodzącym chłodem.


 Płatki jaglane na mleku z figami, śliwkami i miodem różanym (1 porcja)

-30 g płatków jaglanych
- 250 ml mleka
- 3 duże szczypty soli

Dodatki:
- 1 figa
- 2 śliwki
- miód różany (można zastąpić zwykłym)

  1. Mleko wlej do garnka, wsyp płatki i sól. 
  2. Od momentu zagotowania się mleka gotuj ok. 5 minut na małym ogniu, cały czas mieszając. 
  3. Przełóż ugotowane płatki do talerza i poukładaj na nich pokrojone owoce. Całość polej miodem. 
Śliwka

wtorek, 29 lipca 2014

Wtorek z kaszą #18: Placuszki jaglane z czekoladą i owocami



Nigdy nie przepadałam za dietetycznymi deserami. Nie dlatego, że są niesmaczne, pewnie znalazłoby się trochę apetycznych zdrowych i niskokalorycznych słodkości. Mam jednak wrażenie, że to jakaś forma oszustwa, bo przecież na tym polega urok słodyczy, że są małym grzeszkiem. Oczywiście wszystko z umiarem i pod warunkiem, że nie zapominamy w naszym codziennym menu przemycać też porcję zdrowia.

Nie lubiłam dietetycznych przepisów, ale to się zmieniło, kiedy zaprzyjaźniłam się bliżej z kaszą jaglaną. Ma ona wspaniałe właściwości i można z niej przygotować przeróżne desery. Poczynając od wypieków, koktajli, puddingów, a na naleśnikach i placuszkach kończąc.

Moim nowym jaglanym odkryciem są właśnie placuszki z kaszy. Do masy z ugotowanej jaglanki wystarczy dodać odrobinę mąki ziemniaczanej i zmiksować z mlekiem (krowim lub roślinnym), jajkami i odrobiną cukru dla smaku. Oczywiście cukier można zastąpić jakąś zdrowszą alternatywą np. syropem z agawy. A sam przepis może śmiało sprawdzić się w kuchni osób będących na diecie bezglutenowej. 


Bezglutenowe placuszki jaglane z czekoladą i owocami/8-10 sztuk
  • 400 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 2 jajka
  • 100 ml mleka krowiego lub roślinnego (np. migdałowego lub kokosowego)
  • 3 łyżki oleju kokosowego lub klarowanego masła
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 3 łyżki cukru
  • 50 g gorzkiej czekolady (wybrałam Toblerone)
  • 3 łyżki owoców goji (można pominąć lub zastąpić np. suszoną żurawiną/ziarnami słonecznika)
  • szczypta soli
  • ulubione owoce (u mnie morele, śliwki i owoc granatu)
  • cukier puder
  • Polewa:
  • 3 łyżki miodu
  • 5 łyżek soku ze świeżo wyciśniętego granatu + pestki
  1. Ugotowaną i ostudzoną kaszę jaglaną wrzucamy do pojemnika malaksera lub wysokiego naczynia. Dodajemy cukier, sól, mąkę ziemniaczaną, jajka i mleko. Całość miksujemy na gładką masę.
  2. Do masy dodajemy posiekaną czekoladą, owoce goji (lub inne bakalie/ziarna) i olej kokosowy/klarowane masło. Całość mieszamy.
  3. Na suchej patelni smażymy placuszki z dwóch po kilka minut. 
  4. Granat kroimy wzdłuż na pół. Uderzamy drewnianą łyżką w owoc, aby wydobyć z niego ziarenka i sok. Mieszamy je z miodem.
  5. Placuszki podajemy z owocami, cukrem pudrem i miodem z granatem.
Tosia

niedziela, 22 grudnia 2013

Kalendarz adwentowy #22: Sernik korzenny z powidłami śliwkowymi i marcepanem


Od kilku dni mieszkam w kuchni. Wczoraj wieczorem zrobiłam wyjątek i z niej wyszłam. Wybrałam się na wigilijną imprezę z przyjaciółmi. Dziś z bólem głowy piekę kolejne chleby na zakwasie, smażę kapustę, lepię pierogi oraz uszka i końca nie widzę. Od świątecznej histerii ratuje mnie dobry plan oraz myśl, że już pojutrze będzie można to wszystko zjeść. A ja w końcu odpocznę!
 Swoimi wypiekami dzielę się też ze znajomymi. Dzięki temu, cząstka mnie będzie im towarzyszyła w trakcie wigilijnej kolacji.

Ostatnio kupując kilka kilogramów twarogu, wzbudziłam niemałe zainteresowanie przypadkowych pań w sklepie. Od wczoraj przerabiam go na serniki pomarańczowo-czekoladowe.  Upiekłam też nowy sernik, który okazał się być udanym eksperymentem.
Jego spód jest "pierniczkowy", w aksamitnym środku znajduje się cynamon i marcepan. W niektórych miejscach można natknąć się na niespodziankę w postaci wtopionych w masę powideł śliwkowych. Całość polana czekoladą tworzy sernik niezwykle świąteczny.


Sernik korzenny z powidłami śliwkowymi i marcepanem/23 cm
Spód:
  • 350 g pierniczków/ciasteczek korzennych
  • 100 g topionego masła
Masa serowa:
  • kg twarogu dwukrotnie zmielonego
  • 100 g marcepanu
  • 3 jajka
  • 2 żółtka
  • 180 g cukru
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii lub ziarenka z 1/2 laski wanilii
  • łyżeczka cynamonu 
  • 200 g powideł śliwkowych
Polewa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 30 g masła
  1. Pierniczki  miksujemy w malakserze na "piasek". Dodajemy topione i ostudzone masło. Masę mieszamy. Spód tortownicy wykładamy pergaminem, przekładamy masę piernikową do formy i wyrównujemy jej wierzch za pomocą łyżki. Wkładamy do lodówki na godzinę.
  2. Zmielony twaróg ucieramy z jajkami i mąką ziemniaczaną. W tym czasie ścieramy marcepan na tarce o drobnych oczkach i dodajemy do masy serowej.
  3. Dalej miksujemy masę i stopniowo wsypujemy cukier, na zmianę wlewając kremówkę. Gdy składniki się połączą, dodajemy ekstrakt lub ziarenka z wanilii oraz cynamon.
  4. Na schłodzony spód wylewamy masę serową.  Łyżką umieszczamy punktowo powidła śliwkowe, aby wtopiły się w twaróg. 
  5. Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Sernik podpiekamy przez 15 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 110 stopni i pieczemy przez 1 h 30 minut. Po tym czasie uchylamy drzwiczki piekarnika i zostawiamy w nim sernik.
  6. W miseczce nad gotującą się wodą umieszczamy połamaną czekoladę oraz masło. Mieszamy masę do rozpuszczenia czekolady. Czekoladą polewamy ostudzony sernik, wyrównujemy wierzch i wkładamy do lodówki.
  7. Sernik najlepiej smakuje schłodzony.
Tosia

niedziela, 20 października 2013

Śniadanie do łóżka #120: Quinoa na mleku ze śliwkami w czerwonym winie


Ostatnio więcej czytam o tak zwanych superfoods. Należą do nich produkty niezwykle bogate w mikro i makroelementy, którym przypisuje się takie właściwości, że stają się superbohaterami w swoim fachu. Podobno mają niezwykły wpływ na nasze zdrowie, a niekiedy leczą z chorób lepiej niż chemiczne specyfiki. 

Do bardziej znanych produktów należą na przykład awokado i amarantus. Coraz popularniejszą superbohaterką w Polsce staje się też quinoa (komosa ryżowa), kiedyś dostępna jedynie w ekologicznych sklepach, dziś sprzedawana na szeroką skalę w większych supermarketach. 

Jestem wielką orędowniczką teorii "jestem tym co jem". Uważam, że właściwa dieta potrafi sprawić, że nasz organizm sam będzie się leczył i utrzymywał właściwe samopoczucie. Przemówiła więc do mnie bardzo idea superfoods

Quinoa poznałam kilka lat temu, gdy moi znajomi wybierali się w Himalaje. Potrzebowali produktów, które na wysokości dostarczą im właściwych składników odżywczych i energii. Przedstawili mi nieznane wtedy szerszej publiczności ( a raczej znane w wąskich kręgach) quinoa i jagody goji. Potraktowałam to jako ciekawostkę, a dopiero po latach niezależnie zaczęłam odkrywać te smaki.

Dla tych, którzy nie próbowali, quinoa smakuje jak kasza. Ma swój specyficzny aromat, ale dla mnie jest przepyszna. Uwielbiam ugotować ją w sosie pomidorowym z czosnkiem, cebulą, na ostro z garścią ziół. Świetnie sprawdza się też jako sałatka, najlepiej w lunchboxie. A ja dzisiaj spróbuję Was przekonać do jej słodkiej wersji.

Nie od dziś wiadomo, że najlepiej zacząć dzień zdrowym i pożywnym śniadaniem. Owsianki dają prawdziwego, energetycznego kopa, a quinoa może mieć podobne zastosowanie. Ugotowana na mleku zasmakuje wszystkim fanom owsianek i kaszy manny. Do tego wasze ulubione dodatki- owoce, orzechy, pestki i kilka kropli "przedłużającego życie" oleju lnianego. 

Mi strasznie smakuje z dodatkiem śliwek w winie. Gdy rano spotkałam się z blogerkami, aby fotografować śledzie (wkrótce i o tym), Magda ochoczo zawołała- śliwki w winie, to chyba to co określa cię najlepiej. No cóż, ciężko pracowałam na moją opinię:) Nie martwcie się jednak, mimo że paryskim zwyczajem kieliszek wina na śniadanie nie zaszkodzi, w tym wypadku alkohol z wina wyparuje, zostawiając jedynie pyszny, winny posmak. A do tego? Kilka pekanów, czy orzechów włoskich da mnóstwo kulinarnej radości. 

Quinoa na mleku ze śliwkami w czerwonym winie (2 porcje)
- 1 szklanka quinoa (komosy ryżowej)
- 2 szklanki mleka
- porządna szczypta soli
- 1 łyżka miodu
- 2 łyżki oleju

Śliwki w czerwonym winie:
- 200 g śliwek
- 1/3 szklanki czerwonego wytrawnego wina
- 2 łyżki miodu
- pół łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka masła

+ ulubione orzechy (u mnie pekany)

  1. Quinoa wysyp na sitko i dokładnie wypłucz pod zimną wodą. W garnku rozgrzej olej. Dodaj quinoa i podsmaż przez kilka minut. Wlej mleko i wsyp sól. Gotuj ok. 15 minut co jakiś czas mieszając. Quinoa powinna w tym czasie pochłonąć mleko, ale wciąż pozostać "mokra". Dolej miodu i wymieszaj.
  2. W czasie gotowania quinoa pokrój śliwki w ćwiartki. Rozgrzej masło na patelni i dodaj śliwki. Smaż przez kilka minut, dodaj cynamon i miód. Podsmaż jeszcze kilka minut. Śliwki zaczną puszczać sok. Dolej wino i gotuj na średnim ogniu aż do ugotowania quinoa.
  3. Gdy ugotowane składniki są gotowe wyłóż quinoa do głębokich talerzy, umieść na niej śliwki i polej całość powstałym pod śliwkami sosem. Dodaj ulubione orzechy. 
Śliwka

niedziela, 29 września 2013

Śniadanie do łóżka #117: Herbaciana jaglanka ze śliwkami


Dzisiejsze śniadanie przebiegało w niecodziennej i trochę nerwowej atmosferze. Zamiast leniwego posiłku w łóżku, od 7 rano szalałam w kuchni, aby wyrobić się na Jesienne śniadanie z Trójmiejską solniczką, które było organizowane w ramach Kulinarnego Szlaku Gdyni. Jedzenie przygotowywane przez dwa dni zniknęło z prędkością światła, ale o tym napiszemy ze Śliwką wkrótce..

Za to w trochę mniej szalone poranki polecam śniadaniowy przepis na rozgrzewającą jaglankę. Kaszę ugotowałam w korzennej herbacie, ale oczywiście można ją także ugotować w mleku, czy wodzie. Przyprawiłam ją miodem, ponieważ nie potrafię sobie odmówić odrobiny słodyczy, a sama kasza jest bardzo zdrowa i warto ją jeść. Więcej zaletach kaszy jaglanej wspominałam już w tym wpisie.
Jaglanka utrzymana jest w jesiennym klimacie, bowiem jej najważniejszym dodatkiem są korzenne śliwki. Myślę, że z innymi owocami np. jabłkami, czy brzoskwiniami byłoby równie smacznie, więc przepis można śmiało modyfikować przez cały rok!

Herbaciana jaglanka ze śliwkami/1-2 porcje
  • szklanka kaszy jaglanej
  • 2 szklanki zaparzonej herbaty (zielonej/korzennej) lub wody
  • goździk
  • kawałek kory cynamonowej
  • strączek kardamonu
  • szczypta soli
  • łyżka miodu
  • Sos śliwkowy:
  • kilka śliwek (100-150 g)
  • łyżka zaparzonej herbaty lub wody
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 2 goździki
  1. Na patelnię wsypujemy kaszę jaglaną i przyprawy. Prażymy na małym ogniu kilka minut, aż przyprawy zaczną wydzielać zapach. Kaszę z goździkami, korą cynamonową i kardamonem przekładamy do rondelka, zalewamy 2 szklankami herbaty lub wody i stawiamy na małym ogniu.
  2. Kaszę gotujemy (według wskazówek na opakowaniu) aż wchłonie wodę, a na jej powierzchni pojawią się pęcherzyki. W zależności od jakości kaszy będzie to trwało od 5 do 15 minut.
  3. W tym czasie do drugiego rondelka wrzucamy przepołowione śliwki bez pestek. Dodajemy łyżkę herbaty lub wody, cukier trzcinowy, goździki i cynamon. Dusimy przez kilka minut, aż śliwki zmiękną.
  4. Ugotowaną kaszę mieszamy z miodem i nakładamy do miseczki lub przekładamy do wysokiego naczynia i miksujemy blenderem na "pudding".
  5. Kaszę podajemy z ciepłymi śliwkami i sosem, który powstał w trakcie gotowania owoców.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...