Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogórek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ogórek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 stycznia 2018

Schabowy z kością, mizeria z awokado i puree z czerwonej kapusty i ziemniaków


Kości zostały rzucone, dzisiaj zarzucam mięsem. Czasem tak się zdarza, że ktoś nas zdenerwuje i mamy ochotę wtedy mu wykrzyczeć - kur*a, Ty schabie! Zamiast wulgarnie bluzgać, lepiej wziąć tłuczek do mięsa i rozbić ten kotlet. Będzie smaczniej, jeśli schab wystąpi z kością. Okazuje się wtedy, że nie taka świnia straszna jak się ją uklepie, zapanieruje w płatkach kukurydzianych i usmaży. Oto bowiem powstał fantastyczny kotlet, ale do obiadu potrzebne są jeszcze dodatki.

Puree ziemniaczane wcale dziś nie jest takie "poor", raczej "rich", czyli na bogato, bo z "kapuchą", a do tego czerwoną. Żeby mizeria nie była zbyt blada i mizerna, wzbogaciłam ją o mus z awokado i bazylii. Od razu nabrała koloru i ciekawego smaku. Tak to można świntuszyć ;)





Schabowy z kością, mizeria z awokado i puree z czerwonej kapusty i ziemniaków/ 2 porcje
  • 2 kotlety schabowe z kością
  • 400 ml mleka
  • mała cebula
  • sól, pieprz
  • Panierka:
  • mąka pszenna
  • jajko + kilka łyżek mleka
  • pokruszone płatki kukurydziane*
Do smażenia:
  • masło klarowane lub olej rzepakowy
Puree:
  • czerwona cebula
  • 200 g czerwonej kapusty
  • 450 g ziemniaków
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki masła
  • 1/2 łyżeczki świeżo tartej gałki muszkatołowej
  • 2 goździki
  • łyżka masła klarowanego
  • sól, pieprz
Mizeria z awokado:
  • ogórek "wąż"
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • pół awokado
  • garść bazylii
  • ząbek czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka syropu klonowego (można pominąć)
  • 1/2 łyżeczki suszonych płatków chilli
  • sól, pieprz
Schabowy:
  1. Ostrym nożem odcinamy żyłki z kotletów. Cebulę kroimy w grube plastry. Do misy wlewamy mleko, przyprawiamy je solą i pieprzem, układamy kotlety na przemian z cebulą i zostawiamy w lodówce pod przykryciem na minimum 2 godziny (ja zostawiłam na noc).
  2. Następnie odsączamy mięso z płynu i wysuszamy przy pomocy ręcznika papierowego. Kotlety kładziemy na desce, przykrywamy kawałkiem pergaminu lub folii spożywczej i cienko rozbijamy. Przyprawiamy jeszcze delikatnie solą i pieprzem (przyprawy były już w mleku), obtaczamy w mące, następnie w jajku z mlekiem i w pokruszonych płatkach kukurydzianych.
  3. Na patelni rozgrzewamy masło klarowane lub olej. Kotlety smażymy po ok. 3-4 minuty z każdej strony, w między czasie możemy podlewać je z wierzchu tłuszczem przy pomocy łyżki. Na koniec odsączamy z tłuszczu ręcznikiem papierowym.
Puree:
  1. Na maśle klarowanym podsmażamy posiekaną w piórka cebulę. Gdy zacznie się rumienić dorzucamy pokrojoną drobno kapustę i goździki. Podsmażamy 5 minut. Następnie zalewamy wodą tak, aby w pełni nie przykryła kapusty i dusimy 10 minut.
  2. Dodajemy pokrojone i obrane ziemniaki, łyżeczkę soli, zalewamy taką ilością wody, aby je przykryła. Całość gotujemy ok. 15 minut, aż ziemniaki zmiękną.
  3. Warzywa odsączamy z wody, przekładamy do malaksera, dodajemy masło i miksujemy na gładkie puree. Przyprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem, gałką muszkatołową i jeszcze raz mieszamy.
Mizeria:
  1.  Awokado miksujemy z bazylią, jogurtem, sokiem z cytryny, syropem klonowym, posiekanym drobno czosnkiem.
  2. Ogórka obieramy (ja zrobiłam to co drugi pasek obieraczką) i kroimy w cienkie plastry. 
  3. Dodajemy mus z awokado, przyprawiamy solą, pieprzem, mieszamy. Na koniec posypujemy koperkiem i suszonymi płatkami chilli.
Tosia

czwartek, 12 listopada 2015

Obiad czwartkowy #25: Odwrócone orietnalne gołąbki + jabłkowy ryż + imbirowe ogórki


Co prawda dopiero czwartek, ale mogę już śmiało napisać, że to nie był szczęśliwy tydzień.

Wyobraźcie sobie, że kilka miesięcy temu postawiliście sobie na tamtą chwilę jakiś ambitny cel. Taki, który może nie jest najważniejszą sprawą w waszym życiu, ale systematycznie pracujecie nad tym, aby był możliwy do zrealizowania. Wszystko małymi krokami idzie do przodu, aż tu nagle dzień przed "godziną zero" dopada Was obrzydliwy wirus i lądujecie chorzy w łóżku. Można się wkurzyć, prawda?

W środę miałam przebiec 10 km w Biegu Niepodległości. Ktoś powie, że to mało, ktoś, że dużo, tak szczerze to średnio mnie to obchodzi. Jeszcze poprzedniej zimy jak słyszałam, że miałabym tyle przebiec ulicami miasta uważałam, że to niemożliwe i musi być nieprzyjemne. Prawda jest taka, że byłam trochę kluchą i może sportu się nie bałam, ale raczej go unikałam, bo wymaga wychodzenia poza strefę swojego komfortu. Przeszłam w tym roku sporą metamorfozę, przede wszystkim w podejściu do sportu, może przy okazji też do innych spraw. Jestem z siebie dumna, a ten bieg miał być dla mnie wisienką na torcie. I co? Leżałam w tym czasie z gorączką w łóżku.

Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Będą jeszcze inne okazje, aby sprawić sobie przyjemność i się ze sobą zmierzyć. Na szczęście powoli wracają mi siły i chętnie weszłam dziś do kuchni.

Po chorobie wrócił też apetyt, ale nie mogłam się zdecydować czy mam ochotę na klasyczne gołąbki, czy na orientalną kuchnię. Połączyłam zatem oba pomysły i tym sposobem wyszedł idealny kompromis dla każdej pani domu. Jak zadowolić męża Janusza, który na obiad chciał gołąbki i syna Mariusza, który wciąż marzy o azjatyckiej kuchni? Zrobić orientalne odwrócone gołąbki :)

To mini kotlety mielone z kapustą, podane na jabłkowym ryżu, z sosem pomidorowym i imbirowymi piklami z ogórka. To może brzmi jak szalony plan, ale jakby się tak nad tym dłużej zastanowić to wszystkie główne składniki obiadu się ze sobą lubią: wołowina, ryż, jabłko, imbir, kapusta, koperek, pomidor.

Odwrócone orientalne gołąbki/ 12 sztuk
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 150 g kapusty
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 3 łyżki bułki tartej
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • bułka tarta do obtoczenia
  • olej do smażenia (u mnie kokosowy)
Jabłkowy ryż
  • szklanka suchego ryżu jaśminowego
  • 2 szklanki soku jabłkowego
  • łyżeczka soli
Imbirowe ogórki
  • ogórek szklarniowy
  • łyżka posiekanego imbiru
  • łyżka posiekanego koperku
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • szczypta soli
  • 2-3 łyżki octu ryżowego
Sos pomidorowy
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka posiekanego imbiru
  • jabłko
  • puszka pomidorów
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • łyżka octu ryżowego
  • łyżka sosu sojowego
  • sól, pieprz
Gołąbki:
  1. Kapustę drobno siekamy i zalewamy wrzątkiem, zostawiamy na minutę, następnie odsączamy na sicie.
  2. Na patelni podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę, dodajemy kapustę, imbir i czosnek. Przyprawiamy solą i pieprzem, podsmażamy 5 minut, studzimy.
  3. Mielone mięso mieszamy z wcześniej przygotowaną kapustą z cebulą, dodajemy koperek, przyprawy, żółtko i bułkę tartą. 
  4. Wyrabiamy krótko masę i formujemy12 małych kotlecików. Każdy z nich obtaczamy w bułce tartej.
  5. Kotlety podsmażamy na rozgrzanym tłuszczu przez ok. 3 minuty z każdej strony. Przekładamy je na blachę wyłożoną pergaminem i dopiekamy przez ok. 8 minut w 160 stopniach. 
  6. Odwrócone gołąbki podajemy z jabłkowym ryżem, sosem pomidorowym i z imbirowymi ogórkami.
Jabłkowy ryż:
  1. Suchy ryż wsypujemy do rondla, zalewamy sokiem jabłkowym, dodajemy sól i gotujemy na średnim ogniu przez ok. 15 minut.
  2. Po tym czasie ryż powinien wchłonąć płyn. Przykrywamy rondel i zostawiamy jeszcze na 10 minut.
Imbirowe ogórki:
  1. Ogórka obieramy co drugie pasmo i kroimy na 3 części. Każdą z nich przekrawamy w pionie, pozbywamy się łyżeczką miękkiego miąższu i kroimy pozostałą, jędrną część ogórka ze skórką w paseczki.
  2. Do ogórkowych paseczków dodajemy posiekany imbir z koperkiem, cukier, sól i ocet ryżowy, mieszamy i zostawiamy na 30 minut do przegryzienia. 
Sos pomidorowy:
  1. Na patelni podsmażamy posiekaną cebulę z imbirem, czosnkiem i jabłkiem. Po kilku minutach wlewamy puszkę pomidorów, dodajemy koncentrat, sos sojowy, ocet ryżowy, sól, pieprz i cukier. 
  2. Całość dusimy na średnim ogniu przez ok. 15 minut. Następnie przelewamy do wysokiego naczynia i miksujemy blenderem na gładki sos.
Tosia

czwartek, 9 lipca 2015

Obiady czwartkowe #8: Grillowany łosoś + ziołowe podpłomyki + salsa z ananasa i ogórka



Nie od dziś wiadomo, że na burczymiwbrzuchu staramy się gotować sezonowo. Nawet zarymowałam, chociaż tego nie planowałam :)

Nie dość, że publikując przepisy kieruję się często sezonowymi produktami, to jeszcze staram się, aby potrawy były adekwatne do pory roku i potrzeb czytelników. Chociaż tak naprawdę podobną zasadą kieruję się też w mojej domowej stołówce. Dlatego latem nie gotuję garów pełnych gulaszy i bigosów, a zimą nie miksuję owoców na sorbety. W wakacje staram się też spędzać mniej czasu w kuchni, aby nie marnować pięknej pogody, a dopiero jesienią wracam do bardziej skomplikowanych potraw. Wiadomo jednak, że czasem wejdę do kuchni, aby godzinami korzystać z darów lata i przerabiać je na wiele sposobów, ale nie dziś.

Reguła ta tyczy się także codziennych obiadów. Latem rzadziej mam ochotę na ziemniaki i gęste sosy, za to zimą takie potrawy wręcz ubóstwiam. I chociaż dzisiaj akurat nie było zbyt upalnie, zgodnie z porą roku przygotowałam obiad szybki i lekki.

Łososia zamarynowałam w syropie klonowym i soku z cytryny, a dla podkręcenia dodałam różowego pieprzu. Rybę wrzuciłam na ruszt elektrycznego grilla, ale tak naprawdę podobnie można postąpić z patelnią do grillowania.

Podpłomyki to moja najnowsza miłość, wpadłam na tę recepturę przygotowując ormiańskie chlebki lawasz. Okazało się, że można je zrobić z ciasta bardzo podobnego do tego na pierogi. A do smaku można do ciasta dodawać zioła, czosnek czy przyprawy. Podpłomyki robi się bardzo szybko i można w nie zawijać różne cuda, to świetna alternatywa dla chemicznej, sklepowej tortilli.

Dodatkiem dopełniającym danie jest tutaj lekka i orzeźwiająca salsa. Nie przygotowałam jej może z typowo sezonowych produktów, ale jej charakter zdecydowanie pasuje do atmosfery lata. Ananas, ogórki, chilli i mięta. Tak przygotowaną salsę zawijamy w podpłomyki razem z grillowanym łososiem. A jeśli brakuje Wam czegoś mokrego - wystarczy polać z wierzchu sosem słodko-kwaśnym, taki z butelki będzie ok, jeśli jego skład jest do zniesienia.

Grillowany łosoś w różowym pieprzu / 2 porcje
  • 300 g łososia 
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżeczka syropu klonowego lub miodu
  • łyżeczka oliwy z chilli
  • różowy pieprz
  • sól

Ziołowe podpłomyki
  • 160 g mąki pszennej typ 550 lub 500
  • 110 ml letniej wody
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka soli
  • 4 łyżki posiekanych ziół (u mnie koperek i szczypiorek)
Salsa z ananasa i ogórka
  • 1/2 świeżego ananasa
  • 2-3 ogórki gruntowe
  • 1/2 papryki
  • 1/4 papryczki chilli
  • listki świeżej mięty
  • łyżeczka oliwy z chilli
  • łyżeczka syropu klonowego lub miodu
  • sok z 1/2 limonki
  • sól, pieprz

Podpłomyki:
  1. Mąkę wsypujemy do misy lub na stolnicę. Dodajemy sól i posiekane zioła.
  2. Powoli wlewamy letnią wodę na przemian z oliwą i wyrabiamy krótko ciasto, aż będzie elastyczne.
  3. Zostawiamy je pod przykryciem na min. 10 minut lub wstawiamy na dłużej do lodówki.
  4. Ciasto dzielimy na 4 części, delikatnie podsypujemy mąką i wałkujemy na cienkie placki.
  5. Smażymy je na suchej patelni po ok. 30-60 sekund z każdej strony.
  6. Podpłomyki serwujemy do razu lub podgrzewamy przed podaniem krótko na patelni.
Salsa:
  1. Ananasa i paprykę siekamy w drobną kostkę. Ogórki obieramy co drugie pasmo, przekrawamy wzdłuż na pół, wydrążamy środek (jeśli są soczyste) i kroimy w kosteczkę. Chilli drobno siekamy.
  2. Mieszamy składniki salsy, dodajemy listki świeżej mięty, syrop klonowy, oliwę, sok z limonki i przyprawy. Odstawiamy do "przegryzienia".
Łosoś:
  1. Rybę myjemy, osuszamy, usuwamy z ości, dzielimy na mniejsze filety (u mnie 3 małe) i przekładamy do miseczki lub na tacę. Przyprawiamy z obu stron solą i różowym pieprzem. Skrapiamy sokiem z cytryny, syropem klonowym i oliwą. Zostawiamy w marynacie na minimum 20 minut.
  2. Zamarynowanego łososia kładziemy na rozgrzanym grillu/patelni do grillowania/patelni zwykłej. Grillujemy przez 4 minuty z jednej strony, następnie skrapiamy pozostałą marynatą i grillujemy przez kolejne 3-4 minut. Podajemy na ciepło z salsą i podpłomykiem. 
Tosia

piątek, 20 marca 2015

Wiosenna sałatka z makaronem soba



Muszę prosić was o wybaczenie. Nie było mnie tu strasznie, strasznie długo. Mam jednak coś na swoje usprawiedliwienie. Jak już cześć z was mogła zaobserwować w lutowym burczymifonie, jestem w ciąży i stan mój, choć wspaniały pod wieloma względami, zabrał mi coś, co bardzo w sobie ceniłam- pasję do jedzenia.

Zachowuję się teraz trochę jak kilkuletni niejadek. Przeglądając kartę w mojej ulubionej restauracji, moje oczy omijają najlepsze smaczki, żeby zatrzymać się na "fileciku drobiowym z marcheweczką" z karty dla małych rozrabiaków. Gdy jem mojego ukochanego pad thaia, smakuje mdło jak makaron bez dodatków wyjęty z rosołu, a dzień najchętniej rozpoczęłabym i zakończyła kanapką z masłem i nutellą (którą udaje mi się wynegocjować dopiero po zjedzeniu jogurtu z owocami).

Gotowanie automatycznie poszło w odstawkę. No bo jak tu gotować, gdy radości już nie sprawia ci smażenie cebuli na maśle i bulgotanie bulionu. Po co mam się starać, skoro wszystko i tak smakuje tak samo? Przecież ten czas mogę spędzić w toalecie wąchając Domestos, który ostatnio pachnie jak najlepsze perfumy. Uwierzcie mi, mam najczystszą toaletę na świecie:)

Jednak czasem, gdy patrzę na tego naszego bloga, nawet największy wstręt do jedzenia nie jest w stanie mnie powstrzymać. Walczę. Robię sobie zwiastującą wiosnę sałatkę z orientalnym posmakiem z makaronem soba. I liczę na to, że mój synek polubi ją na tyle, że pozwoli mi zajadać się nią całą wiosnę.

Wiosenna sałatka z makaronem soba (4 porcje)

- 150 g makaronu soba
- 2 ogórki
- pęczek rzodkiewek
- 50 g czarnego sezamu

Dressing:
- 5 łyżek oleju sezamowego
- sok z 1,5 limonki
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżeczka cukru
- tabasco
- sól

  1. Ugotuj makaron w osolonej wodzie zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Makaron odcedź na sitku, przelej dokładnie zimną wodą i pozostaw na sitku do odsączenia. 
  2. Pokrój ogórka razem ze skórką w cienkie paski, najlepiej używając do tego obieraczki do warzyw. Pokrojonego ogórka wrzuć do miski.
  3. Pokrój rzodkiewki w cienkie plasterki i dorzuć do ogórka. 
  4. Do miski wrzuć również makaron i sezam. Wymieszaj je ręką. 
  5. Przygotuj dressing. Pomieszaj wszystkie składniki w miseczce (po spróbowaniu dodaj odpowiednią ilość soli i tabasco) i wlej do miski z makaronem. 
  6. Całość dobrze wymieszaj. 
Śliwka

niedziela, 15 lutego 2015

Śniadanie do łóżka #173: Banh mi śniadaniowe


W morzu jest wiele ryb, a kanapek jest pół światu, ale czasem trafiasz na jedną i mimo jej wad, kochasz ją całym sercem.

Poznawanie smaków i eksperymenty w kuchni są dla mnie ważnym elementem kulinarnego życia. Jest jednak pewna kanapka, którą mogłabym jeść na okrągło i wątpię, że bym się nią znudziła. Wystarczyłoby, że za każdym razem przyrządzałabym ją trochę inaczej i właściwie często to robię, bo banh mi robiłam już w wielu wariacjach. Wietnamskimi kanapeczkami chętnie karmię znajomych, (jeśli częstuję nimi w domu to znaczy, że kogoś lubię) i serwuje je na imprezach.

Czasem wychodzi prawie idealna, czasem trochę mniej, bo nie zadbam o szczegóły, ale taka przecież jest dojrzała miłość. Widzisz czyjeś wady, a mimo tego je akceptujesz. Sekretem udanej banh mi jest puszysta bułeczka z zabójczym glutenem (do której dodaję kurkumę lub musującą witaminę C), orientalny sos na bazie majonezu, chrupiące i pikantne pikle, świeżą kolendrę i jakiś składnik, który udaje, że gra pierwsze skrzypce, chociaż tak naprawdę jest najmniej ważny. Czasem jest to grillowany stek wołowy z trawą cytrynową, czasem krewetki, innym razem kawałki kurczaka w panierce z płatków kukurydzianych. Ostatnio w wersji wegańskiej dla koleżanki zastąpiłam majonez gęstym mlekiem kokosowym i podałam karmelizowane, wędzone tofu.

Tym razem jednak wymarzyła mi się wersja śniadaniowa. Z jajkiem sadzonym i chrupiącym boczkiem. Kanapka nie wymaga długiego przygotowania rano, pod warunkiem, że wcześniej upiekliście lub kupiliście bułki, macie już gotowy sos i zamarynowane pikle (marchewkę, ogórka i kalarepkę/rzodkiewki). Jeśli nie uda wam się zdobyć kolendry to nic się nie stanie, kiełki lub mięta też dadzą radę. A o smaku banh mi przekonajcie się sami, nie musi być waszą ulubioną kanapką, ale na pewno się polubicie :)


Banh mi śniadaniowe
Pikle:
  • marchewka
  • kalarepka/pół białej rzodkwi/kilka rzodkiewek
  • ogórek 
  • 5 łyżek octu ryżowego
  • 5 łyżeczek cukru trzcinowego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 1/2 łyżeczki soli
  • łyżeczka sosu rybnego (opcjonalnie)
Sos:
  • łyżka majonezu 
  • 4 łyżki sosu słodko-kwaśnego
Śniadaniowe dodatki:
  • 2 jajka
  • 2-4 plastry wędzonego boczku
  • szczypta soli, świeżo mielony pieprz

  1. Obraną marchewkę i kalarepkę kroimy w słupki. Ogórka obieramy co drugie pasmo, kroimy wzdłuż na pół, łyżeczką wyjmujemy miąższ, resztę kroimy w półplasterki.
  2. Warzywa łączymy z posiekanym czosnkiem, chilli, sosem rybnym, octem, cukrem i solą. Zostawiamy do zamarynowania na minimum 30 minut.
  3. Majonez łączymy z sosem słodko-kwaśnym.
  4. Bułeczki podpiekamy w tosterze lub piekarniku.
  5. Na patelni kładziemy plastry boczku, smażymy aż się zarumieni z dwóch stron i wytopi z niego tłuszcz. Wbijamy jajka i smażymy sadzone, aż się zetną tak jak lubimy. Jajko przyprawiamy szczyptą soli i pieprzem do smaku.
  6. Przekrojone bułki smarujemy sosem, wykładamy odsączone z marynaty pikle, kładziemy po jajku i plastrze boczku. Na koniec wypełniamy bułki świeżą kolendrą.
* W wersji wegańskiej w piklach rezygnujemy z sosu rybnego, majonez zastępujemy kremem kokosowym, a zamiast jajka i boczku wybieramy podsmażone i przyprawione tofu.
Tosia

wtorek, 19 sierpnia 2014

Wtorek z kaszą #21: Jaglane tabbouleh



Szybki pomysł na kaszę? W okresie letnim świetnie sprawdzi się tabbouleh. Tę sałatkę klasycznie przygotowuje się z użyciem kuskusu, lub kaszy bulgur, ale ja jak zwykle stawiam na moją ukochaną jaglankę. Świetnie smakuje w towarzystwie świeżych, letnich warzyw, a dodatkowe orzeźwienie zapewni jej świeża mięta.

To już kolejna odsłona naszego cyklu "wtorek z kaszą", a ja nie mogę już zliczyć osób, które w tak krótkim czasie rozkochałam w kaszy. Znajomi z pracy przynoszą ją na obiad, a ja bezczelnie ich z kaszy objadam. Inna koleżanka błaga kaszę o litość, bo od tygodni nie jest w stanie zjeść nic innego. Niezmiernie mnie to cieszy! Jeśli jeszcze nie dołączyliście do "okaszałych", nie wahajcie się dłużej!

A teraz wybaczcie, zmykam na koncert Justina. Jeśli nie zobaczycie więcej moich przepisów, wiedzcie, że dałam mu się porwać i będę gotować już na zawsze tylko jemu:)

Jaglane tabbouleh (4 porcje)

-150 g kaszy jaglanej (waga suchej kaszy)
- 400 ml wody
- 4 porządne szczypty soli

- 300 g pomidorków koktajlowych
- 1 ogórek szklarniowy
- 7 rzodkiewek
- 15 g posiekanej świeżej mięty
- 15 g posiekanej świeżej natki pietruszki
- 40 g posiekanego szczypiorku
- 1 ząbek czosnku
- sok z połówki cytryny
- 1 łyżka miodu
- pół ostrej chilli (na przykład habanero)
- 3 łyżki oliwy
- sól
- pieprz

  1. Ugotuj kaszę w wodze z solą. Gotuj aż pochłonie całą wodę, przemieszaj i odstaw do ostygnięcia. 
  2. Pokrój pomidorki w ćwiartki, ogórka obierz ze skórki i poszatkuj.Wrzuć do miski. 
  3. Poszatkuj rzodkiewki i dorzuć do miski. 
  4. Dodaj posiekane zioła, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku i posiekane chilli.
  5. Dopraw sokiem z cytryny, miodem, oliwą, solą i pieprzem. 
  6. Dodaj wystudzoną kaszę i wszystko dobrze wymieszaj. 
  7. Podawaj na zimno. 
Śliwka

czwartek, 27 grudnia 2012

Koktajle oczyszczające


Czas wrócić do rzeczywistości po świątecznym obżarstwie. Osobiście, nie mogę patrzeć na jedzenie, a mój organizm reaguje entuzjastycznie jedynie na zapach regenerujących, świeżych owoców i warzyw. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jednym z tych rekordzistów, którzy zapełniają izby przyjęć z powodu przejedzenia, ale mimo to, długo nie spojrzę na pierogi, barszcz czy sałatki śledziowe. 

Myślę, że nie jestem sama, dlatego dla chętnych do zregenerowania swojej wątroby opracowałam trzy kolorowe koktajle, które są nie tylko pyszne, ale niezwykle zdrowe. To prawdziwe witaminowe bomby, po których organizm sam się do was uśmiechnie:)

Zielony: Pyszna mieszanka ziołowo owocowa, z bardzo mocno wyczuwalnym posmakiem świeżego imbiru. 
Różowy: Oczyszczająca mieszanka czerwonych owoców i soku z buraków (tylko delikatnie wyczuwalnego w smaku). Słodyczy dodają banan i miód, a otręby służą poprawie trawienia. 
Pomarańczowy: Niezastąpiona bomba witaminy A i karotenu z dodatkiem oleju lnianego, który ułatwia wchłanianie składników odżywczych. Dzięki zmiksowaniu całej pomarańczy jej smak jest niezwykle intensywny, a całość dopełnia nutka świeżego imbiru.

Wybierzcie swój ulubiony kolor. My w domu wciąż wahamy się między różowym a zielonym. 

Zielony (2 porcje)
- 250 ml soku jabłkowego*
- 1 kiwi
- garść świeżej pietruszki
- 10 g świeżego imbiru
- 50 g świeżego ogórka
- sok z 0,5 cytryny
- 1 łyżka miodu

Kiwi, imbir i ogórek obierz ze skórki. Imbir zetrzyj na tarce. Wszystkie składniki wrzuć do blendera i miksuj przez kilka minut. Możesz dodać świeżą miętę lub bazylię.

Różowy (2 porcje)
- 100 g mrożonych wiśni
- 100 g mrożonych truskawek
- 60 ml soku z buraków*
- 1 banan
- sok z 1 pomarańczy
- sok z połowy cytryny
- 1 łyżka otrębów żytnich

Truskawki i wiśnie rozmroź. Banana obierz ze skórki. Wszystkie składniki wrzuć do blendera i miksuj przez kilka minut.

Pomarańczowy (2 porcje)
- 1 pomarańcza
- 200 ml soku z marchwi*
- sok z 1 grejpfruta
- 5 g świeżego imbiru
- 1 łyżka oleju lnianego
- 1 łyżka miodu

*wyciśnięty przez sokowirówkę lub sok 100%

Śliwka

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Sałatka śledziowa

Zaobserwowałam ostatnio, podczas rozmów na temat zbliżających się świąt, że wiele osób ma nieuzasadniony wstręt do śledzi. Co więcej, większość z nich nie tylko nie jadła ich w postaci pysznej sałatki, ale czasami w ogóle nigdy nie miała z nimi do czynienia. 
Potrafię zrozumieć, że mogą być odrzucające przez bardzo rybny aromat, ale ja po prostu nie wyobrażam sobie życia bez mojej ulubionej sałatki śledziowej. 

Moja kolacja wigilijna od kilku lat wyglądała tak samo. Barszcz z uszkami (smakujący inaczej niż w każdy inny dzień roku, bo na wywarze z grzybów), pierogi i marny kawałek ryby, symbolicznie, choć mało kto się nad nim litował. Dokładnie rok temu powiedziałam dość. Przecież jest tyle pysznych, rybnych propozycji, które na pewno będą cieszyć się takim samym, jak nie większym powodzeniem niż uwielbiane przez nas pierogi. Wtedy wpadłam, aby zmniejszyć obecność sałatki śledziowej w normalne miesiące roku i sprawić, że będzie dla nas czymś wyjątkowym. No i sałatka z powodzeniem zadebiutowała na wigilijnym stole.
A ja wyjadałam ją przez kolejne dni na śniadanie, obiad i kolację (to taki wigilijny odpowiednik mojej wielkanocnej miłości- sosu tatarskiego).

To przepis, który lata temu opracowała moja Mama, a ja nie odważyłam się przy nim majstrować. Nie ma sensu poprawiać ideału. Podajemy ją obowiązkowo z pieczonymi, polanymi roztopionym masłem, ziemniakami w mundurkach.


Sałatka śledziowa

18 filetów śledziowych ze słoika (ja użyłam bosmańskich)
10 średnich ogórków kiszonych/konserwowych
4 kwaśne jabłka
1 cebula
400 g gęstej śmietany 22%
sok z 1 cytryny
1 łyżeczka cukru

1. Wyjmij filety ze słoika, odsącz i pokrój na średniej wielkości kawałki. Wrzuć pokrojone śledzie do miski.
2. Pokrój jabłka w kostkę i dorzuć do śledzi. Od razu zalej sokiem z cytryny i połową śmietany (200 g), aby nie zmieniły koloru.
3. Poszatkuj cebulę i ogórki i dodaj do śledzi.
4. Całość pomieszaj, dopraw cukrem i pieprzem (sól powinna być zbędna, gdyż śledzie są słone same w sobie).
5. Zostaw w lodówce na noc, aby smaki się bardziej „przegryzły”.

Śliwka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...