Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szparagi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szparagi. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 maja 2018

Pieczone szparagi z kozim serem i pangrattato


Co zrobić z suchą bułą? Najlepiej zetrzeć na suchary. A co zrobić żeby suchary były smaczniejsze? W rytm piosenki Mietka Szczęśniaka odpowiadam - A ja na to Pangrattato. Wystarczy tartą bułkę wzbogacić o suszony rozmaryn, skórkę cytrynową i chilli, a nabierze ciekawego smaku.

Mam to szczęście, że pomysły na przepisy same przychodzą mi do głowy, a właśnie się zaczął świeżo upieczony sezon szparagowy. Szparagi nie potrzebują wiele uwagi, bo są pyszne same w sobie, ale ja polecam je Tobie upiec. Gdyby kózka nie skakała to by nóżki nie złamała, ale tym razem nie ucierpią ani kozy, ani krówki, a jedynie szparagowe końcówki. Szparagi zatańczyły na dancingu w musztardowym dressingu i jestem takim hipsterem, że zapiekłam je z kozim serem. Po kwadransie już prawie gotowe, gitara gra, a co na to? Pangrattato! I orzeszki w wersji mini, kryjące się pod nazwą pini.


Pieczone szparagi z kozim serem i pangrattato
  • pęczek szparagów
  • listki bazylii
  • orzeszki piniowe
  • rolada z koziego sera (kilka plastrów)
  • sól, pieprz
Dressing:
  • 2 łyżeczki musztardy francuskiej
  • łyżka syropu z agawy/syropu klonowego/miodu
  • 5 łyżek oliwy
  • łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżki soku z limonki lub cytryny
Pangrattato:
  • 6 łyżek bułki tartej *
  • 2 łyżki suszonego rozmarynu
  • łyżka tartej skórki cytrynowej
  • łyżeczka pieprzu
  • 1/2 łyżeczki suszonych pestek chilli
  • 3 łyżki masła
  1. Szparagom odcinamy twarde końcówki. Układamy na blasze wyłożonej pergaminem (albo w żaroodpornej formie).
  2. Mieszamy składniki dressingu, polewamy nim szparagi. Z wierzchu kładziemy plastry koziego sera, przyprawiamy solą i pieprzem. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy w 190 stopniach przez 15 minut.
  3. Bułkę tartą łączymy z rozmarynem, skórką cytrynową i przyprawami. W tym czasie na patelni rumienimy bułkę tartą, dodajemy masło i krótko podsmażamy.
  4. Upieczone szparagi posypujemy z wierzchu pangrattato, orzeszkami pini i listkami bazylii.
* Polecam zetrzeć samodzielnie wysuszone pieczywo, dzięki temu pangrattato będzie bardziej chrupiące.

Tosia

wtorek, 20 czerwca 2017

Sałatka z grillowanymi szparagami, halloumi i truskawkami


Jeśli sałatki brałyby udział w wyborach Miss piękności to tytuł "Sexy salad" zgarnęłaby na pewno ona! Jestem przekonana, że każdy by się za nią obejrzał i chciał ją posmakować.

Misa z sałatą skrywa wiele tajemnic, znajdziemy w niej złocisty i lekko ciągnący się Halloumi, dojrzałą brzoskwinię, soczyste truskawki, słodką i zadziorną karmelizowaną cebulę, falliczne szparagi, orzeźwiającą bazylię, chrupiące grzanki i niegrzeczny dressing z papryczką chilli. Całość tworzy kombinację nie do końca oczywistą, a jednak idealnie zgraną. Spróbujecie raz, a nigdy o niej nie zapomnicie ;)


Sałatka z grillowanymi szparagami, halloumi i truskawkami
  • pół pęczka szparagów
  • 200 g sera halloumi
  • czerwona cebula + łyżeczka miodu
  • brzoskwinia
  • 2 kromki chleba na zakwasie
  • 2 łyżki oliwy
  • świeżo mielony pieprz, sól
  • ulubiona sałata
  • liście bazylii
  • kilka truskawek
  • tarty parmezan (opcjonalnie)
Dressing:
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżeczki syropu z agawy/syropu klonowego/miodu
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 łyżki oliwy
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól, pieprz
  1.  Rozgrzewamy elektrycznego grilla lub patelnię do grillowania. Na ruszt kładziemy plastry sera halloumi, cząstki brzoskwini, skropione oliwą szparagi, przekrojone na pół kromki chleba, skropioną i pokrojoną w piórka cebulę. Całość grillujemy ok. 10 minut, w połowie czasu przewracając wszystko na drugą stronę. 
  2. Pod koniec grillowania wlewamy na cebulę miód, aby się skarmelizowała i przyprawiamy ją pieprzem i solą do smaku. 
  3. W tym czasie przygotowujemy dressing. Umieszczamy wszystkie składniki w słoiczku, zakręcamy i nim potrząsamy otrzymując gładki dressing.
  4. Na półmisek wykładamy sałaty, dodajemy grillowane plastry halloumi, cząstki brzoskiwni, grzanki, szparagi i karmelizowaną cebulę. Całość dekorujemy plasterkami truskawek, świeżą bazylią, tartym parmezanem. Z wierzchu polewamy dressingiem. 
 Tosia

środa, 7 czerwca 2017

Poke bowl


Wczoraj dostałam piękny kawałek tuńczyka i przed snem rozmyślałam co z niego wyczarować. Rozmarzyłam się na wspomnienie steku ze świeżo złowionego tuńczyka, który był chyba jednym z najlepszych dań zjedzonych w Indonezji. Nie chciałam teraz w domu usmażyć steka, bo łatwo go przeciągnąć, aby wyszedł jak podeszwa i na pewno nie będzie smakował jak ten z wyspy Gili.

Nie jestem zwolenniczką ślepego podążania za kulinarnymi trendami, ale niektóre wpuszczam do swojej kuchni. Podoba mi się moda na wszelkiego rodzaju kolorowe miseczki np. smoothie bowl (przepis). Cieszą oczy, zazwyczaj są zdrowe i apetycznie skomponowane. Przypomniało mi się, że czytałam gdzieś niedawno o Poke bowl, którego głównym składnikiem jest świeży tuńczyk. Bingo!



Poke bowl pochodzi z Hawajów, w wielkim skrócie to hybryda na temat kuchni hawajskiej i japońskiej. Hipsterzy i żartownisie nazywają kolorowe miseczki Pokemonami, a samo poke po hawajsku oznacza "dzielić". Podstawą dania jest ciepły ryż i marynowana ryba. Zazwyczaj jest to marynowany w sosie sojowym i oleju sezamowym tuńczyk. Widzę tutaj lekkie podobieństwo do ceviche, gdyż ryba serwowana jest na surowo, wcześniej jest jedynie krótko zamarynowana. W modnych knajpach dodatki dobiera się do woli stawiając na wszelkiego rodzaju super foods. Na Hawajach oczywiście wybierają do miseczek głównie składniki lokalne.


W moich pokemonach znalazły się podsmażone krótko szparagi (przyprawione japońskim pieprzem - dzięki Śliwka za prezent!), cukinia, marchewka, awokado, marynowany imbir, chilli, sezam i kolendra. Wszystko zobaczycie w przepisie poniżej. Koniecznie spróbujcie, bo danie jest nie tylko ponętne, ale też niesamowicie smaczne.


Tuna Poke Bowl
Ryż:
  • szklanka ryżu do sushi
  • 2 szklanki wody
  • 5 łyżek octu ryżowego
  • 1,5 łyżki cukru
  • 3/4 łyżeczki soli
Tuńczyk:
  • 350 g świeżego tuńczyka
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu teriyaki
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • łyżka syropu klonowego
  • łyżka posiekanego marynowanego imbiru
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sezam
Dodatki:
  • szparagi 
  • cukinia
  • marchewka
  • papryka
  • awokado
  • marynowany imbir
  • kolendra
  • chilli 
  • sezam
  1. Sos sojowy łączymy z teriyaki, sosem sojowym, syropem klonowym, octem ryżowym, imbirem i chilli. Tuńczyka kroimy w kostkę i wkładamy do przygotowanej marynaty. 
  2. Mieszamy i wkładamy do lodówki na minimum minutę. Zamarynowaną rybę posypujemy sezamem.
  3.  Ryż opłukujemy na sicie, wrzucamy do rondla, zalewamy wodą i podgrzewamy. Gdy woda zacznie bulgotać zmniejszamy ogień i gotujemy pod przykryciem przez 10 minut. 
  4. Studzimy przez 15 minut, następnie dodajemy ocet ryżowy, cukier, sól, dokładnie mieszamy.
  5. Szparagi przekrawamy na pół, cukinię obieramy w wiórki (przy pomocy temperówki), warzywa podsmażamy przez kilka minut na klarowanym maśle i doprawiamy pieprzem (ja wybrałam pieprz japoński, można zastąpić cytrynowym). Marchewkę i paprykę kroimy w słupki, awokado w plastry.
  6. Jeszcze letni ryż przekładamy do miseczek, dekorujemy wcześniej przygotowanymi warzywami, zamarynowanym tuńczykiem, kolendrą, imbirem. Z wierzchu posypujemy sezamem i od razu serwujemy.
Tosia

poniedziałek, 15 maja 2017

Pizza z beszamelem, szparagami, kalafiorem i halloumi


Proszę nam wybaczyć tę ciszę na blogu, już się zabieramy do pracy i powracamy z nowymi przepisami!

Na straganach w końcu zrobiło się kolorowo, grzechem byłoby nie korzystać ze wszystkich sezonowych warzyw, które cieszą oczy na każdym kroku. Po zimie chyba najbardziej czekam zawsze na szparagi, a ich pojawienie się w warzywniakach daje nadzieję, że od teraz do jesieni będzie już tylko lepiej :)

Oczywiście pierwsze szparagi najlepiej zjeść z jajkiem w koszulce i sosem holenderskim, ale kiedy przechodzi już pierwsza ekscytacja jedzenia ich w prosty sposób, można poszaleć i upiec z nimi np. pizzę.

Majówkę spędziłam na Kaszubach u znajomych, którzy mają w ogrodzie piec do pizzy. Zrobiliśmy pizza party i spontanicznie dobieraliśmy dodatki. W pewnym momencie okazało się, że zabraknie pomidorowego sosu, więc szybko zrobiłam beszamel. W kuchni nie było gałki muszkatołowej, więc sos przyprawiłam Garam masla, wyszło bardzo ciekawie.

Uśmiechał się do nas kalafior, pieczarki, a także młody czosnek i tak powstała rewelacyjna pizza. Obiecałam sobie, że podobną zrobię w domu. Co prawda w piekarniku może już nie będzie taka "pro", ale moim zdaniem też jest ok i na pewno wyjdzie lepiej niż osiedlowa pizza "ciężarówka".

Na mojej pizzy wylądował beszamel i wcześniej wspomniany kalafior, ale tym razem wykorzystałam także szparagi i ser halloumi. Palce lizać!



Pizza z beszamelem, szparagami, kalafiorem i halloumi
Ciasto:
  • 250 g mąki pszennej typ 550 lub 650
  • 5 g suszonych drożdży instant lub 10 g świeżych drożdży *
  • łyżka oliwy
  • łyżeczka soli
  • 180 ml letniej wody
  • kasza manna (do podsypania)
Beszamel:
  • łyżka masła
  • łyżka mąki pszennej
  • 200 ml zimnego mleka
  • 1/2 łyżeczki świeżo mielonej gałki muszkatołowej
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  • szczypta cukru
Dodatki:
  • szparagi
  • kalafior
  • ser halloumi
  • czosnek
  • kolendra
  1.  Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy drożdże, sól. Wlewamy letnią wodę na przemian z oliwą i wyrabiamy ciasto ręcznie lub mikserem przez ok. 5 minut, aż osiągnie formę elastycznej kuli. 
  2. Przekładamy je do misy skropionej oliwą, przykrywamy ściereczką i zostawiamy na godzinę w ciepłym miejscu.
  3. W tym czasie w rondlu topimy masło, dodajemy po łyżce mąki i podsmażamy, aż uzyskamy złocistą zasmażkę. Wlewamy stopniowo zimne mleko i energicznie mieszamy. Całość gotujemy przez kilka minut, aż sos zacznie gęstnieć. Na koniec przyprawiamy solą, pieprzem, cukrem i gałką muszkatołową.
  4. Wyrośnięte ciasto odgazowujemy uderzając delikatnie pięścią. Ciasto przekładamy na blat, podsypujemy kaszką i delikatnie rozciągamy w dłoni lub wałkujemy na okrągły, cienki placek. 
  5. Pizzę smarujemy z wierzchu beszamelem, dekorujemy szparagami pokrojonymi w paski, różyczkami kalafiora, plastrami sera halloumi i plasterkami czosnku.
  6. Pizzę pieczemy w rozgrzanym piekarniku do 210 stopni przez ok. 10-12 minut, aż będzie rumiana z wierzchu. Serwujemy z oliwą czosnkową.
* W przypadku świeżych drożdży trzeba przygotować jeszcze zaczyn.

Tosia

piątek, 3 czerwca 2016

Orzeźwiająca sałatka z makaronem ryżowym i makrelą




Trójmiasto zostało opanowane! Jest to spore wydarzenie, prawie tak jakby przez kosmitów. Chociaż tak naprawdę jedynie przez długo wyczekiwaną piękną pogodę. Złego słowa na skwar nie powiem, ale gdyby tak się do czegoś przyczepić to do tematu obiadów. Gdy jest tak gorąco to trudno stać godzinami nad patelnią i smażyć kotlety. Dlatego dzisiaj zaplanowałam chłodnik z surowym kalafiorem i szparagami. Czasem jednak tak bywa, że plany się zmieniają, akcję z chłodnikiem przełożyłam ostatecznie na przyszły tydzień.

O tym, że makrela idealnie nadaje się nie tylko do pasty śniadaniowej już wiecie. Wiosną Śliwka podzieliła się na blogu przepisem na sałatkę z makaronem orkiszowym, rzodkiewką, wędzoną rybą, serkiem philadelphia i czosnkiem. Bardzo fajne połączenie, przemawia do mojego podniebienia, ale gdy za oknem upał, pragnę jeszcze czegoś lżejszego. Sięgnęłam po makaron ryżowy!

W lodówce miałam rzodkiewkę, ogórki kiszone, kalafiora, chilli i szparagi. Do wizji orzeźwiającej sałatki brakowało mi już tylko orientalnego dressingu. Zrobiłam go na bazie oleju sezamowego, miodu i soku z cytryny, dla chrupkości i aromatu wybrałam czarny sezam.

Spontanicznie przygotowana sałatka wyszła znakomicie, więc uznałam, że warto spisać proporcje. Może ktoś z Was chętnie ją zrobi, a jeśli nie, to ja sama chętnie ją kiedyś powtórzę.

Orzeźwiająca sałatka z makaronem ryżowym i makrelą / 2 porcje lub 4 małe
  • 100 g makarony ryżowego
  • 4 zielone szparagi
  • 4 rzodkiewki
  • 2 ogórki kiszone
  • 4 różyczki surowego kalafiora
  • 4 łyżki posiekanego szczypiorku
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • 2 łyżki czarnego sezamu
  • 1/2 wędzonej makreli
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka masła klarowanego
  • Dressing:
  • 1,5 łyżki miodu
  • łyżka oleju sezamowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżka sosu mirin
  • łyżeczka sosu sojowego
  • 2 łyżki oliwy 
  1. Makaron ryżowy zalewamy wrzątkiem i zgodnie z instrukcją na opakowaniu zostawiamy na kilka minut. Następnie odsączamy na sicie, przelewamy zimną wodą i tniemy nożyczkami na krótsze nitki.
  2. Składniki dressingu umieszczamy w słoiku, zakręcamy i potrząsamy, aż uzyskamy gładki sos.
  3. Szparagi tniemy obieraczką na cienkie paseczki, główki odkrawamy i przecinamy na pół. Wrzucamy na rozgrzaną patelnię z masłem klarowanym i obsmażamy przez ok. 4 minuty. Przyprawiamy szczyptą soli i pieprzem.
  4. Ogórki kiszone i rzodkiewki kroimy w cienkie plasterki. Kalafiora dzielimy na małe różyczki.
  5. Do dużej misy przekładamy makaron, dodajemy przygotowane warzywa, wrzucamy koperek, posiekane chilli i wlewamy połowę dressingu.
  6. Makrelę obieramy z ości na średniej wielkości kawałki.
  7. Sałatkę nakładamy na półmiski, dekorujemy wędzoną makrelą, posypujemy czarnym sezamem, szczypiorkiem i skrapiamy resztą dressingu.
Tosia

wtorek, 17 maja 2016

Sezon na szparagi: Krem z białych szparagów na mleczku kokosowym


Lubię klasyczne połączenia smakowe, które smakują prawie każdemu. Wprost uwielbiam smak pierogów ruskich, truskawek zapiekanych w koglu moglu, czy schabowego z marchewką z groszkiem. Lubię kołduny prosto z barszczu i pyszną bruschettę na chrupiącej grzance. Czasem jednak uświadamiam sobie, że nie taka znowu ze mnie kulinarna nudziara. Głównie wtedy, jak komuś tłumaczę, że wytrawne dodatki najlepiej smakują na podpieczonej chałce i że zdecydowanie bardziej wolę szparagi białe od zielonych. Tutaj zaczynają się nieporozumienia.

Bo przecież zielonych nie trzeba obierać, można jeść właściwie na surowo, bo przecież lepiej smakują z tym, z tym i jeszcze z tamtym, no i są bardziej uniwersalne. Wszystko prawda, ale dla mnie nie ma nic piękniejszego i bardziej klasycznego niż smak białego szparaga z towarzystwie szynki i sosu (holenderskiego, masła, lub masła z bułką tartą). A gdy jeszcze występują w trójkącie z młodymi ziemniakami, to jestem w niebie. I żadna sałatka z zielonymi, żadne zielone z jajkiem, no po prostu nic tego dla mnie nie przebije.

Białe szparagi smakują jak pierwsze ciepłe dni w roku. Wtedy otwieramy sezon i cieszymy się nimi do wyczerpania zapasów. Zawsze w ten sam "nudny" sposób, bez zbędnych eksperymentów. No chyba, że coś mnie najdzie, jak dzisiaj i zamiast wrzucić je na parę z szynką, postanowię zrobić z nich zupę. Kremową, delikatną, z eksperymentalnym aromatem mleczka kokosowego i cytryny.

Krem z białych szparagów na mleczku kokosowym (ok. 4 porcje)

- 2 pęczki białych szparagów
- 2 łyżki masła
- pół litra wody
- 400 g mleczka kokosowego
- 100 g tartego parmezanu
- sok z połowy cytryny
- sól
- pieprz

  1. Szparagi obierz ze skórki (porządnie, bo skórka może dawać goryczkę!). Pokrój na mniejsze kawałki. 
  2. W dużym garnku rozgrzej masło, dodaj szparagi i obsmaż kilka minut aż lekko zbrązowieją. 
  3. Zalej wodą i mleczkiem kokosowym i gotuj około 25 minut aż szparagi zmiękną. 
  4. Zmiksuj na gładką masę, dopraw cytryną, solą i pieprzem i dodaj parmezan. 
Śliwka

wtorek, 10 maja 2016

Sezon na szparagi: Szparagowe tagliatelle z limonkowym sosem holenderskim i jajkiem w koszulce


Nareszcie ciemne chmury przepędzone, nadeszła piękna wiosna, chociaż patrząc na termometry można stwierdzić, że to już lato! Do tego wszystkiego sezon na szparagi rozpoczął się w najlepsze, dlatego trzeba korzystać i zajadać się nimi póki czas.

Wczoraj przechadzając się po Halach Targowych w Gdyni, natrafiłam na idealne stoisko z kartonową tabliczką opisaną "Prawdziwe centrum szparag. Do wyboru, do koloru. Świeżynki". Oczywiście musiałam się zatrzymać, bo dostałam oczopląsu od różnych gatunków i barw szparagów. Ostatecznie skusiłam się na "oliwkowy rarytas", czyli młodziutkie szparagi (podobno) z Kaszub.

Uznałam, że grzechem byłoby z nimi eksperymentować z mocnymi dodatkami, dlatego w myśl zasady "less is more" postawiłam na klasykę. Gdybym ugotowała szparagi, zrobiła tradycyjny sos holenderski i ugotowała jajko w koszulce to byłoby pysznie, ale trochę bym się pewnie zanudziła w kuchni. Dlatego klasyczne danie zrobiłam po swojemu.

Szparagowe główki odcięłam, a łodygi pocięłam obieraczką na cienkie paseczki. W ten sposób uzyskałam szparagowe "tagliatelle", czyli warzywny makaron. Podsmażyłam całość z młodym czosnkiem i masłem klarowanym. Na to zaserwowałam jajko w koszulce i polałam sosem holenderskim.

Sos zrobiłam trochę inaczej niż zwykle, bo z dodatkiem soku z limonki i koperkiem. Wyszło fantastycznie i muszę przyznać, że to najlepsze szparagowe danie jakie udało mi się zrobić. Zastanawiam się czy to w ogóle nie były najlepsze szparagi jakie jadłam, ale to już odważne stwierdzenie. Tak czy siak, bardzo polecam przepis! :)



Szparagowe tagliatelle z limonkowo-koperkowym sosem holenderskim i jajkiem w koszulce/ 2 porcje
  • pęczek zielonych szparagów
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • ząbek młodego czosnku
  • sól, pieprz
Limonkowo-koperkowy sos holenderski:
  • 2 żółtka jajek
  • sok z 1 limonki
  • 1/2 łyżeczki musztardy
  • 100 g masła
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki posiekanego koperku
Jajka w koszulce:
  • 2 jajka
  • 0,5 l wody
  • łyżeczka octu winnego
  • łyżeczka soli
 Szparagi:
  1. Szparagom odcinamy twarde końcówki łamiąc je od dołu (wyrzucamy). Odkrawamy także główki i odkładamy.
  2. Resztę łodyg tniemy obieraczką na cieniutkie paseczki.
  3. Na klarowanym maśle podsmażamy posiekany drobno czosnek z główkami i paseczkami szparagów. Przyprawiamy solą i pieprzem, smażymy 5 minut. Wykładamy na talerze.
Sos:
  1.  W rondlu topimy masło, chwilę studzimy.
  2. Żółtka ubijamy (ręcznie lub mikserem) z musztardą i łyżką soku z limonki na puszystą masę.
  3. Następnie dolewamy stopniowo topione masło i dalej ubijamy energicznie sos.
  4. Na koniec, gdy sos stanie się gęsty i aksamitny, dodajemy resztę soku z limonki, posiekany koperek, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
 Jajka:
  1. W rondlu gotujemy wodę z octem.
  2. Wbijamy po jednym jajku do kubka.
  3. Gdy woda zacznie wrzeć mieszamy ją łyżką, aby postał wirek.
  4. Przelewamy w wirek jajko i gotujemy przez 3 minuty. Czynność powtarzamy z drugim jajkiem.
  5. Jajka w koszulce serwujemy na szparagach i polewamy sosem holenderskim.
Tosia

niedziela, 24 kwietnia 2016

Śniadanie do łóżka #219: Zielone grzanki ze szparagami i jajkiem w koszulce


Powyżej zdjęcie trochę inne niż zwykle, bo przedstawiające kulisy nagrywania dla Was snapów (@tochabrocha - zapraszam). Tutaj akurat sytuacja wyjątkowo komfortowa, bo jestem w wygodnej pozycji i jedynie nagrywam moment przecięcia jajka w koszulce i lejącego się żółtka na grzankę. Czasem sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, bo stoję np. na taborecie, wyostrzam obraz nosem, a drugą ręką formuję bagietkę. Bywa też tak, że nagrywam z ukrycia warzywa na stoisku na hali, bo Pani akurat ciekawie opowiada o tym jak obiera się skorzonerę, zwaną również wężymordem. A nie chcę jej speszyć i wykorzystywać wizerunku bez słowa, ani też tłumaczyć co to za szatańska aplikacja.

Wrócę jednak do jajka w koszulce, bo trochę zapędziłam się w tej opowieści. To miało być zwyczajne przyjemne śniadanie w środku tygodnia. Chrupiące grzanki z chleba owsianego upieczonego dzień wcześniej, pasta śniadaniowa z tego co pod ręką, czyli miękkiego awokado (polecam gatunek Hass o ciemnej skórce) i mrożonego groszku. Kilka ugotowanych szparagów z pierwszego pęczka w tym roku, a z wierzchu wisienka na torcie, w postaci jajka w koszulce.

Śniadanie prezentowało się tak apetycznie, że postanowiłam zrobić kilka zdjęć. Wynajęłam nawet do pomocy mojego #instagamhusband, aby uchwycił moment, gdy nacinam jajko. Przy okazji nagrywałam snapa i trochę przez przypadek powstało to zdjęcie. Pobiło rekord na moim Instagramie i zebrało najwięcej "lajków" w historii mojego konta. Nie żebym analizowała każde zdjęcie i liczyła ile osób je polubiło, szkoda życia na takie głupoty. Po prostu liczba jest o tyle większa niż zwykle, że trudno nie było tego zauważyć :)

Skoro tak się spodobało, to pewnie znajdą się chętni na przygotowanie szybkiego i wiosennego śniadania. Poniżej przepis.



Zielone grzanki ze szparagami i jajkiem w koszulce/ 2 porcje
  • 4 kromki ulubionego chleba
  • 8 zielonych szparagów
  • 0, 5 l wody
  • szczypta cukru trzcinowego
  • szczypta soli
Jajka w koszulce:
  • 2 jajka
  • 0,5 l wody
  • łyżka octu winnego lub jabłkowego
  • łyżeczka soli
Pasta z awokado i zielonego groszku:
  • 200 g zielonego groszku (u mnie mrożony, ale może być w puszce*)
  • awokado (polecam gatunek Hass)
  • ząbek czosnku
  • sok z 1/2 limonki
  • garść ziół (u mnie mięta)
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 1/2 łyżeczki syropu klonowego lub miodu
  • 3 łyżki serka śmietankowego typu philadelphia
  • sól, pieprz
Pasta:
  1.  Do rondla z wrzącą wodą wrzucamy mrożony groszek, gotujemy 4 minuty, odsączamy na sicie i przepłukujemy zimną wodą.
  2. Groszek przerzucamy do naczynia malaksera, dodajemy obrane awokado, sok z limonki, posiekany czosnek i chilli, miętę, syrop klonowy, serek. 
  3. Miksujemy blenderem na gładką pastę, doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
 Grzanki:
  1. W drugim rondlu podgrzewamy wodę z solą i cukrem. Szparagom odłamujemy twarde końcówki i ewentualnie obieramy do dołu delikatnie obieraczką. Wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy ok 5 minut, następnie przelewamy zimną wodą na sicie.
  2. Kromki chleba podgrzewamy w piekarniku (200 stopni -5 minut) lub w tosterze, aby były chrupiące.
  3. Chrupiące grzanki smarujemy zieloną pastą, dekorujemy szparagami i jajkami.
 Jajko w koszulce:
  1. Wlewamy wodę do rondla, dodajemy ocet i sól, podgrzewamy.
  2. Jajka wbijamy do miseczek.
  3. Gdy woda zacznie się gotować, łyżką robimy wirek i wbijamy do środka jajko.
  4. Gotujemy przez ok. 3 minuty, następnie odsączamy z wody i serwujemy bezpośrednio na grzankach.
* W przypadku groszku z puszki wystarczy go zmiksować z pozostałymi składnikami. Trzeba jednak pamiętać, że kolor pasty będzie mniej intensywny.

Tosia

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Quiche ze szparagami, boczkiem, fasolką i prażoną cebulką



Uważam, że urodziny to fantastyczny pretekst, aby zostać królem lub królową swojego dnia, dlatego zawsze staram się sprawić chociaż małą przyjemność znajomym w ich święto. Kilka dni temu urodziny obchodziła Marysia (Żona modna), która jest nie tylko koleżanką blogerką, ale także dobrym skrzatem burczymiwbruzchu, bowiem to dzięki niej udało nam się przenieść blog na własną domenę. Do tego wszystkiego mieszkamy całkiem blisko siebie, dlatego postanowiłam zrobić jej spóźnioną niespodziankę urodzinową i zabrać na mały piknik.

W menu znalazło się kilka rzeczy, ale w opowieści skupię się na części wytrawnej. Początkowo chciałam upiec tartę szczawiową z jajkiem, ale listki szczawiu zwiędły za szybko, więc musiałam szybko zmienić plany. Marysia ma słabość do wszystkiego co francuskie, więc moim skojarzeniem był Quiche (czyt. kisz) Lorraine, zwany też plackiem lotaryńskim. Czyli tarta z boczkiem i masą śmietanowo-jajeczną.

Klasyczną tartę zmodyfikowałam po swojemu, inspirując się składnikami przyniesionymi z warzywniaka. Boczek pojawił się w towarzystwie szparagów i fasolki szparagowej, całość zalałam masą wzbogaconą o musztardę, parmezan, czosnek i koperek. Do ciasta kruchego, jak i na wierzch przemyciłam prażoną cebublkę, która nadała tarcie zdecydowanej chrupkości z dwóch stron, po środku pozostając delikatna i wilgotna. Żywot tarty nie trwał długo, na pikniku zjadłyśmy po dużym kawałku, a po powrocie do domu do reszty dorwał się Paweł, zostały tylko okruszki.



Quiche ze szparagami, boczkiem, fasolką i prażoną cebulką/ (średnica ok. 23 cm)
Ciasto:
  • 200 g mąki pszennej typ 550
  • 40 g prażonej cebulki
  • 100 g zimnego masła
  • jajko
  • 2 łyżki zimnej wody
  • łyżeczka soli
Nadzienie:
  • 3 jajka
  • 250 ml śmietanki kremówki 30%
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • 3 łyżeczki musztardy
  • 4 łyżki tartego parmezanu
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • świeżo mielony pieprz
  • 3/4 łyżeczki soli
Wierzch:
  • kilka szparagów
  • garść fasolki szparagowej (podgotowanej)
  • 60 g wędzonego boczku
  • 4 łyżki prażonej cebulki
  1. Mąkę wsypujemy do misy lub na stolnicę. Dodajemy prażoną cebulkę, kawałki zimnego masła i sól. Robimy w mące wgłębienie, wbijamy jajko i wlewamy zimną wodę. Zagniatamy ciasto krótko, do połączenia składników.
  2. Kulę z ciasta owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę.
  3. W tym czasie boczek kroimy na paseczki lub w kosteczkę. Wrzucamy na patelnię i smażymy, aż się zarumieni i wytopi tłuszcz.
  4. Rozbełtane jajka łączymy z kremówką, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, posiekanym koperkiem, musztardą, tartym parmezanem, gałką muszkatołową, solą i pieprzem.
  5. Schłodzone ciasto wałkujemy na placek i wykładamy nim karbowaną formę. Nakłuwamy w kilku miejscach widelcem, wykładamy z wierzchu pergaminem i posypujemy suchą fasolą/kaszą jaglaną/suchym ryżem (jako obciążenie) i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  6. Spód tarty podpiekamy przez 20 minut w 190 stopniach, następnie ściągamy pergamin z obciążeniem i podpiekamy jeszcze 5 minut.
  7. Formę z podpieczonym spodem wyciągamy z piekarnika. Wykładamy boczek, dekorujemy fasolkami i szparagami. Całość zalewamy masą śmietanowo-jajeczną i posypujemy prażoną cebulką.
  8. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach.
  9. Quiche serwujemy na ciepło lub na zimno, tartę można również odgrzewać.
Tosia

niedziela, 31 maja 2015

Śniadanie do łóżka #186: Mini croissanty ze szparagami

 
Od jakiegoś czasu, zaczęłam celowo zwalniać kulinarnie w weekendy. Oczywiście to się nie tyczy celebrowania śniadania, czy sytuacji kiedy spodziewam się gości lub wybieram do kogoś np. z deserem. Uznałam, że w ciągu tygodnia sporo czasu spędzam w kuchni, a także nad zdjęciami i przepisami. A nie od dziś wiadomo, że w nawet najlepszym związku potrzebna jest odrobina oddechu. Dlatego wolę stanąć nad kuchennym blatem w poniedziałek rano pełna nowych kulinarnych pomysłów, a w weekend odpocząć, jeśli czuję taką potrzebę.

Od lat moją super mocą jest przewidywanie bliskiej przyszłości. Jeśli wiem, że w weekend szykuje się impreza  z przyjaciółmi i prawdopodobnie jeden poranek może być dla mnie ciężki, ubezpieczam się wcześniej np. piekąc spory bochenek chleba na zakwasie lub wałkując ciasto francuskie. Dzięki temu wiem, że moje poranki są uratowane, a śniadanie będzie odpowiednio celebrowane.

Tak zrobiłam w tym tygodniu. Przed weekendem zabrałam się za przygotowywanie domowego ciasta francuskiego. Domyślam się, że niektórzy zrobią teraz wielkie oczy, ale wbrew pozorom nie jest to wcale taka trudna sprawa. Wymaga za to sporo cierpliwości i krążenia przez kilka godzin w okolicy kuchni, aby co 20-30 minut wałkować schłodzone ciasto.

Różnica w smaku między kupną rolką ciasta z dyskontu a ciastem własnoręcznie wałkowanym i składanym jest ogromna. A wychodzą z niego świetne croissanty, o maślanym smaku i przyzwoitym rozwarstwieniu listków.

Część ciasta owinęłam wokół ugotowanych szparagów i sera pleśniowego. Tak powstały mini croissanty serowe, które idealnie sprawdziłyby się na śniadaniu w plenerze. Jednak zjadane przy stole i maczane w rabarbarowym sosie chutney (przepis) smakowały również wzorowo :)

Ps. Myślę, że w stateczności można w tym przepisie wykorzystać także kupne ciasto ;) A po dokładny przepis na domowe ciasto francuskie zapraszam na drugiego bloga.



Mini serowe croissanty ze szparagami/ (12 sztuk)
  • 200 g ciasta francuskiego (u mnie domowe: przepis)
  • 12 ugotowanych szparagów (przedzielonych na pół)
  • 6 plastrów sera camembert
  • 4 łyżki świeżo tartego parmezanu
  • jajko + łyżeczka mleka
  1.  Ciasto francuskie cienko wałkujemy na koło o średnicy 25 cm. Dzielimy na 12 trójkątów.
  2. Wzdłuż podstawy każdego trójkąta kładziemy po szparagu i paseczku sera camembert. Zawijamy ciasto zaczynając od podstawy ku wierzchołkowi.
  3. Zawinięte mini croissanty kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Smarujemy z wierzchu rozbełtanym jajkiem i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika.
  4. Croissanty pieczemy przez 10 minut w 200 stopniach, następnie otwieramy piekarnik, posypujemy je świeżo tartym parmezanem i podpiekamy jeszcze 5 minut.
  5. Upieczone croissanty serwujemy na ciepło lub zimno. Polecam z dodatkiem rabarbarowego chutney.
* W wersji mięsnej, szparagi można dodatkowo owinąć w boczek lub szynkę parmeńską.

Tosia

czwartek, 28 maja 2015

Obiady czwartkowe #2: Zapiekanka ziemniaczana z łososiem i szparagami + sałatka z kopru włoskiego


O pomyśle na obiady czwartkowe pisała już w zeszłym tygodniu Tosia, więc nie będę się powtarzać. Jakoś na blogu przyjęło się, że dzielimy się z wami tylko kawałkiem całości- tu jakaś sałatka, tu zapiekanka, makaron, sposób przyrządzania mięsa czy deser. Bardzo rzadko zdarzało się opublikować przepis na pełen pakiet, klasyczny obiad, składający się z kilku pełnowartościowych części. A tak właśnie najczęściej wyglądają nasze posiłki.

Muszę się przyznać, że od kilku miesięcy regularnie uprawniam unikanie przygotowywania obiadów. Raz pojawię się u rodziców, akurat w porze obiadowej, aby koniecznie odebrać przesyłkę. Następnego dnia w podobnym celu zawitam do teściów, innym razem zapcham się kilkoma małymi porcjami, a jeszcze innym pójdę do restauracji. Tak już w tej ciąży mam, brak zachcianek, zero smaczków i gotować się po prostu nie chce.

Ostatnio jednak wracam do żywych! Gotowanie zaczyna sprawiać mi coraz więcej przyjemności i choć, na złość, w długim staniu przy garach zaczął przeszkadzać mi ból kręgosłupa, często zagryzam zęby i wymyślam obiad za obiadem.


Jako, że nigdy nie wiem do końca, czy uda mi się coś przygotować, jeśli już się za to zabieram to porządnie. Szykuje coś, co mogę bez problemu dojadać przez kilka dni. Metoda sprawdza się u nas idealnie, gdyż dużo łatwiej czasem przygotować pełny obiad dla 4-6 osobowej rodziny niż dwóch osób o stosunkowo niewielkiej pojemności żołądka. W związku z tym od trzech dni wyjadamy resztki lasagne (którą uwielbiam odgrzewaną chyba bardziej niż świeżą), a od dzisiaj nadejdą czasy zapiekanki ziemniaczanej z łososiem i szparagami.

Do tego postawiłam na coś świeżego, co przełamało smak zapiekanki- sałatkę z koprem włoskim. Ponieważ koper ma od dość mocny smak, najpierw zamarynowałam go w miodzie i cytrynie i zestawiłam ze słodką suszoną żurawiną.

Jeśli tak jak mi, zostanie wam część na następny dzień, możecie postawić na inny dodatek (moim zdaniem dobrze sprawdziłaby się kapusta kiszona) i wyczarować zupełnie inny obiad.



Zapiekanka ziemniaczana z łososiem (żaroodporna forma x)

-700 g filetu z łososia (bez skóry)
- 1 pęczek zielonych szparagów
- 1 pęczek koperku
- skórka z połowy cytryny
- sok z 1 cytryny
- 1 łyżka serka philadelphia
- sól
- pieprz

- 20 g startego parmezanu

Puree:
- 850 g ziemniaków (waga po obraniu)
- 1, 5 łyżki soli
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki serka philadelphia
- pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- pieprz
- ewentualnie sól

  1. Najpierw przygotuj puree. Obierz ziemniaki ze skórki i pokrój je na małe kawałki. Wrzuć do garnka, zalej wodą nieco ponad ich wysokość i posól 1,5 łyżki soli. Gotuj aż zmiękną (łatwo sprawdzisz to widelcem), powinno to potrwać ok. 20-25 minut. 
  2. Odcedź ziemniaki, zostaw je w garnku i dodaj do nich masło, gałkę, pieprz i philadelphię. Zagnieć na gładką masę. Spróbuj i sprawdź czy wymagają dosolenia. Odstaw na później. 
  3. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  4. Łososia pokrój na małe kawałki i wrzuć do żaroodpornego naczynia. To samo zrób ze szparagami. 
  5. Koperek poszatkuj i dodaj do łososia i szparagów. Dodaj też startą skórkę z cytryny, sok z cytryny, philadelphię, sól i pieprz. Wymieszaj w naczyniu, aby łososia i szparagi pokrył powstały z soku i serka sos. 
  6. Wstaw naczynie do rozgrzanego piekarnika na ok. 15 minut. 
  7. Po upływie tego czasu wyjmij naczynie, rozprowadź na górze puree i posyp startym parmezanem. 
  8. Wstaw naczynie z powrotem do piekarnika i piecz jeszcze ok. 25 minut. 
  9. Podawaj na ciepło, krojąc porcje za pomocą łopatki. 

Sałatka z kopru włoskiego

- 1 koper włoski
- 1,5 łyżki miodu
- sok z połowy cytryny

- 3 garści świeżego szpinaku baby
- 50 g orzechów włoskich
- 50 g suszonej żurawiny

Winegret:
- 1 łyżka musztardy
- 1 łyżeczka miodu
- 2 łyżki soku z cytryny
- 2 łyżki oliwy
- sól, pieprz

  1. Odetnij zieloną część kopru ("gałązki" u góry) i pokrój koper w piórka. 
  2. Pomieszaj ze sobą w miseczce miód i cytrynę. 
  3. Na ok. 30 minut przed podaniem sałatki (najlepiej wkładając po raz ostatni zapiekankę do piekarnika) zalej koper miodem z cytryną, aby go lekko zamarynować. 
  4. W innej miseczce lub szklance pomieszaj składniki na winegret. 
  5. Do miseczek wrzuć szpinak, zamarynowany koper włoski, orzechy i żurawinę. 
  6. Polej winegretem przed podaniem. 
Śliwka

piątek, 22 maja 2015

Sos beurre blanc


Doczłapałam się (tak to niestety trzeba nazwać, chodzenie z wielkim brzuchem powoli staje się bardzo niewdzięczne dla mojego kręgosłupa) dzisiaj na mój ulubiony ryneczek, żeby ujrzeć stragany uginające się od szparagów. Obok takiego widoku nigdy nie mogę przejść obojętnie, kupiłam kilka pęczków i zabrałam się do pracy.

Szparagi wolę białe, choć zielone też są niczego sobie. Białe jednak kojarzą mi się z późno wiosennymi kolacjami w ogrodzie, gdzie co roku potrafimy przygotowywać je dosłownie każdego wieczoru. Klasycznie podaje się je z sosem holenderskim. Ja jednak jego wielką fanką nie jestem, uważam, że lepiej do szparagów wyczarować winno-maślany sos beurre blanc (czytaj ber blą), który to sos chcę wam dzisiaj zaprezentować.

Wiem, że francuska nazwa może odstraszać, a sos przez to wydawać się trudny. Prawda jest taka, że nic w nim trudnego, a cieszy jak mało co.

Nie tylko sprawdza się świetne ze szparagami. Idealnie komponuje się z rybami (przede wszystkim z łososiem lub pstrągiem), młodymi marchewkami i młodymi ziemniaczkami. Można wzbogacić jego smak szczyptą szafranu, lub skórką z cytryny. Proponuję jednak zacząć od klasyki.


Sos beurre blanc 

- pół cebuli (lub ok. 4 szalotki)
- 160 ml białego, wytrawnego wina
- 180 g masła
- 1 łyżeczka cukru
- sól
- pieprz

  1. Masło pokrój w kostkę (jak na zdjęciu) i wstaw do zamrażalnika na co najmniej 1 godzinę. 
  2. Cebulę lub szalotki poszatkuj. 
  3. Na patelni umieść poszatkowaną cebulę i zalej winem. 
  4. Postaw patelnię na średnim ogniu i gotuj wino aż wyparuje połowa. 
  5. Gdy połowa wina wyparuje powoli zacznij dodawać po kilka kostek zmrożonego masła i cały czas mieszaj sos trzepaczką. 
  6. Gdy kostki masła się rozpuszczą, dodawaj kolejne aż do rozpuszczenia ostatniej. Cały czas mieszaj sos trzepaczką. 
  7. Po dodaniu ostatniej podgrzewaj sos jeszcze kilka minut, cały czas mieszając go trzepaczką. 
  8. Dopraw cukrem, dosól i popieprz. 
  9. Pamiętaj, że sosu nie należy drugi raz podgrzewać, dlatego zacznij go przygotowywać tak, aby dodatki do niego były już gotowe na talerzu, gdy będziesz kończyć sos. 
Śliwka

środa, 13 maja 2015

Szparagi w kolendrowym pesto z zieloną soczewicą


Kilka dni temu obchodziłam imieniny. Właściwie obchodzenie to za duże słowo, bo dzień ten jakoś specjalnie mnie nie ekscytuje, ale akurat była to niedziela, więc przy okazji rodzinnych odwiedzin zebrałam kilka buziaków i symbolicznych upominków. Babcia jest kobietą praktyczną, dlatego zamiast kwiatów, podarowała mi doniczki z ziołami, w tym z moją ulubioną kolendrę.

Niestety zazwyczaj kolendra po pierwszym zerwaniu listków mi więdnie, co prawda cały proces trwa kilka dni, ale nie udało mi się jej nigdy zachować na dłużej. Dlatego postanowiłam ją jakoś pożytecznie wykorzystać, oczywiście oprócz dodawania jej do aromatycznego bulionu i ozdabiania nią kanapek. Wybór padł na pesto, w końcu można je zrobić z przeróżnej zieleniny.

Dzisiaj zjadłam drugie śniadanie ze Śliwką i od słowa do słowa okazało się, że mamy całkiem podobny pomysł na szparagową notkę. Ciężarnym podobno się nie odmawia, co prawda nie prosiła mnie o to, ale postanowiłam ustąpić. Po powrocie do domu rozejrzałam się po kuchni i postanowiłam przygotować szparagi w zupełnie inny sposób, z tego co mam pod ręką.

Kto nie ryzykuje, nie pije szampana, łączenie szparagów co roku z tymi samymi składnikami może się znudzić, dlatego postanowiłam poeksperymentować. Połączyłam je z pesto kolendrowym, soczewicą, suszonymi pomidorami i parmezanem. Wyszedł z tego włosko-tajski fusion, ale naprawdę wyjątkowo smaczny. Danie robi się niezwykle szybko, więc polecam szczególnie na kolację, gdy po całym dniu włącza się Wam "tryb zombie".


 Szparagi w kolendrowym pesto z zieloną soczewicą/ (2 porcje)
  • szklanka suchej zielonej soczewicy
  • 2 szklanki wody
  • 8 szparagów
  • 3 suszone pomidory
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli (zielonej)
  • 2 łyżki zalewy z suszonych pomidorów (lub oliwy)
  • świeża kolendra
  • kawałek parmezanu
  • sól, pieprz
Pesto z kolendry:
  • duży pęczek kolendry (2 małe doniczki)
  • 3 łyżki ziaren słonecznika
  • posiekany ząbek czosnku
  • łyżka posiekanej papryczki chilli (zielonej)
  • 2 cm startego korzenia imbiru
  • 1/2 łyżeczki sosu sojowego
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • 3 łyżki oliwy/oleju sezamowego/zalewy z suszonych pomidorów
  1. Składniki pesto ucieramy w moździerzu lub miksujemy blenderem na gładką pastę.
  2. Soczewicę wsypujemy do rondla, zalewamy wodą, solimy i gotujemy na małym ogniu przez kilkanaście minut, aż wchłonie płyn. Studzimy.
  3. Szparagi myjemy, odcinamy od dołu twarde końcówki i wyrzucamy. Następnie odcinamy szparagom główki, kładziemy je na bok, a łodygi kroimy w cienkie paseczki przy pomocy obieraczki.
  4. W woku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej/oliwę. Wrzucamy posiekany ząbek czosnku oraz chilli. Dodajemy szparagi (paseczki i główki), pokrojone drobno suszone pomidory, całość przyprawiamy solą, pieprzem i podsmażamy przez 5 minut.
  5. Dodajemy soczewicę oraz 4 łyżki pesto, warzywa podsmażamy jeszcze kilka minut.
  6. Danie przekładamy na talerze i podsypujemy świeżo tartym parmezanem.
Tosia

niedziela, 3 maja 2015

Śniadanie do łóżka #182: Grzanki z guacamole, szparagami i jajkiem


Nieszczęścia chodzą parami. Przeziębienie dorwało w majówkę nie tylko mnie, ale też Śliwkę. Teraz łączy nas nie tylko burczenie w brzuchu, ale także pociąganie nosem.

Majówkę planowałam powitać nad rusztem na zielonej trawie, marzenia ściętej głowy, spędzam ją pod kołdrą. Trudno o dobry humor, ale się nie poddaję, szukam małych radości gdzie się da. W mojej kuchni pojawiły się już pierwsze szparagi, na początku wylądowały w kremowym tagliatelle, a dziś na chrupiącej grzance z jajkiem i guacamole.

Aby przygotować udane guacamole potrzebne jest dojrzałe awokado, a z dostaniem takiego w sklepie bywają problemy. Do sprawy trzeba podejść cierpliwie, zawsze można kupić jeszcze twarde, owinąć je w gazetę i odłożyć do koszyczka. Po kilku dniach odwdzięczy się aksamitnym miąższem.

Nie bójcie się łączenia guacamole ze szparagami, to naprawdę dobrana para. Co prawda odpowiednio przygotowany dip powinien być charakterny w smaku, ale to wcale nie przyćmiewa delikatnych szparagów, wręcz przeciwnie - podkreśla ich smak. Przekonałam się o tym przygotowując kiedyś szparagowe guacamole. Tym razem ich kawałki również dodałam do pasty, a jędrne łodyżki z zielonymi główkami ozdobiły wierzch grzanek razem z jajkiem. U mnie ugotowanym na półtwardo, ale możecie wydłużyć czas gotowania o dwie minuty, jeśli wolicie bardziej ścięte żółtko.

Od razu humor trochę lepszy, może przy okazji wróci jeszcze zdrowie :)


Grzanki z guacamole i jajkiem/ 4 sztuki
  • 4 kromki chleba (u mnie żytni na zakwasie)
  • 8 szparagów
  • 2 jajka
  • rzodkiewka
  • kolendra
  • Guacamole:
  • awokado
  • sok z limonki lub 1/2 cytryny
  • ząbek czosnku
  • 1/2 małej czerwonej cebuli
  • 1/2 pomidora
  • garść kolendry (można zastąpić natką pietruszki lub miętą)
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego *
  • 1/2 posiekanej papryczki chilli **
  • sól, pieprz
  1.  Szparagi myjemy, odrywamy im delikatnie twarde końcówki (same się złamią w odpowiednim miejscu) i je wyrzucamy. Resztę szparagów kroimy od strony główki na długość przyszłej grzanki, pozostałe łodygi siekamy w drobne plasterki. Wrzucamy do wrzącej wody z łyżeczką soli i cukru, gotujemy przez ok. 5-7 minut, aż będą miękkie.
  2. Ugotowane szparagi wrzucamy na sito, przelewamy zimną wodą i studzimy.
  3. Jajka wkładamy do rondelka, zalewamy wodą i podgrzewamy. Od momentu, gdy woda będzie wrząca, gotujemy przez 5 minut, następnie przekładamy do miseczki z zimną wodą, po kilku minutach obieramy i kroimy na plastry.
  4. Awokado przekrawamy wzdłuż na pół, usuwamy pestkę, miąższ wyciągamy przy pomocy łyżki i przekładamy do miseczki. Skrapiamy sokiem z limonki lub cytryny (aby nie ściemniało) i zgniatamy widelcem.
  5. Do awokado dodajemy posiekaną w kosteczkę cebulę i pomidora, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną kolendrę, chilli, kmin rzymski, sól i pieprz. Dodajemy drobne kawałeczki szparagów (resztę zostawiamy do dekoracji), całość dokładnie mieszamy, w razie potrzeby doprawiamy do smaku.
  6. Rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni. Kromki chleba kładziemy na blasze i podgrzewamy przez 4-5 minut.
  7. Chrupiące grzanki smarujemy guacamole, dekorujemy szparagami, plastrami jajka, rzodkiewką i kolendrą.
* Ziarenka kminu rzymskiego warto wcześniej podprażyć na suchej patelni i rozetrzeć w moździerzu.
** Chilli można pominąć.

Tosia

wtorek, 20 maja 2014

Warzywniak #2: Krem jaglano-szparagowy


Pomysł na Tydzień z warzywniakiem zakiełkował w mojej głowie już w grudniu. Przeglądając w święta nową książkę pt. "Ulubione warzywa pana Wilkinsona", zatęskniłam za sezonem na najcudowniejsze owoce i warzywa. Książka jest skonstruowana w ten sposób, że dla każdego warzywa znajdują się 3 propozycje apetycznych przepisów. 

I już wtedy wymarzył mi się taki cykl na blogu, aby każdego dnia bohaterem przepisu było inne warzywo. Gdy zaproponowałam to Śliwce, okazało się, że podobny pomysł chodził jej po głowie. Pozostała jeszcze kwestia podzielenia się warzywami.

Po wczorajszym, trochę ryzykownym bohaterze w postaci szczawiu. Przyszedł czas na ulubieńców maja, czyli szparagi. Oprócz naszego warzywniaka, na dzisiejszy wpis wypada również cotygodniowy cykl - Wtorek z kaszą. Dlatego zdecydowałam się połączyć oba tematy.

Wybór padł na szybki krem szparagowy z dodatkiem kaszy jaglanej, która nadaje zupie ciekawą konsystencję i podnosi jej walory zdrowotne. Do zupy dorzuciłam jeszcze liście jarmużu, które uśmiechały się do mnie w lodówce, ale w bardziej wiosennej wersji możecie wybrać do tego świeży szpinak albo garść ziół.

Myślę, że w zupie świetnie by się komponował również imbir i mleko kokosowe. Chyba następnym razem spróbuję zrobić zupę w azjatyckiej wersji. Chociaż ta też jest niczego sobie, do tego prosta i szybka w przygotowaniu :)

Kremowa zupa jaglano-szparagowa/4 porcje
  • biała część pora
  • pęczek zielonych szparagów
  • ząbek czosnku
  • 300 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 700 ml bulionu z warzyw lub kurczaka
  • 50 g liści świeżego szpinaku lub jarmużu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżka masła
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  1. Szparagi myjemy, usuwamy końcówki (które odkładamy do lodówki np. na bulion) i obieramy. Kroimy w kosteczkę, zostawiając główki w całości.
  2. Pora siekamy w paseczki, czosnek drobno szatkujemy.
  3. Na maśle i oliwie podsmażamy por ze szparagami. Po ok. 4 minutach dodajemy czosnek i podsmażamy jeszcze minutę.
  4. Całość zalewamy bulionem i gotujemy na małym ogniu przez 12 minut.
  5. Następnie wyjmujemy kilka główek szparagów do ozdoby przyszłej zupy. A do garnka wrzucamy ugotowaną wcześniej kaszę jaglaną, gałkę muszkatołową, sok z cytryny i szpinak (lub jarmuż).
  6. Zupę podgrzewamy jeszcze 3-4 minuty, następnie miksujemy blenderem na gładki krem i doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
 Tosia

wtorek, 13 maja 2014

Wtorek z kaszą #10: Wiosenne kaszotto z białymi szparagami



Nie od dziś wiadomo, że wszystko smakuje lepiej spożywane w dobrym towarzystwie. Wprowadziłam więc do mojego życia nieco urozmaicenia. Wraz z koleżanką z pracy wymyśliłyśmy nowy sposób celebrowania obiadów- dzielimy nasze danie na dwie części, gotujemy je oddzielnie, a później wymieniamy się dobrami dodając naszemu codziennemu życiu nieco kulinarnego urozmaicenia.

Uwielbiam jedzeniowe niespodzianki, dlatego z uśmiechem ruszam do pracy myśląc czym tego dnia koleżanka mnie zaskoczy. Gdy wybija "godzina zero" delektujemy się razem tworząc mały piknik w biurze. Zachęcam do tego i was, bo nawet tak małe rzeczy mogą przynieść dużo frajdy.

Przyznam, że kaszę zjadam nawet częściej niż z okazji "wtorku z kaszą". Gości na moim stole regularnie, a w roboczym tygodniu jest jednym z najprostszych i świetnie sprawdzających się wyborów do lunchboxa. I właściwie nikt nie ma nic przeciwko, bo jest tak uniwersalna, że jedno danie zasadniczo nie przypomina drugiego.

W tym okresie roku białe szparagi goszczą na moim stole jeszcze częściej niż kasza. Jestem z drużyny białych. Nie zrozumcie mnie źle, zielone uważam za smaczne, choć zdecydowanie mniej interesujące smakowo. Bo nic nie równa się ugotowanej porcji białych szparagów z szynką i masłem (wolę tę wersję niż sos holenderski). A jak jeszcze mogę połączyć je kaszą, to już nic mi więcej do szczęścia nie trzeba.

Wiosenne kaszotto z białymi szparagami (4 porcje)

- 120 g kaszy jaglanej (waga kaszy suchej)
- 400 ml wody
- pęczek białych, cienkich szparagów
- pół cukinii
- 1 młoda marchewka
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka oliwy
- 25 g świeżo startego parmezanu
- 100 ml białego wina
- 10 suszonych pomidorów
- 10 g suszonych podgrzybków
- 1 duży ząbek czosnku
- 1 łyżka miodu
- garść świeżej bazylii
- sól
- pieprz

  1. Szparagi obierz ze skórki i odetnij twarde końcówki (tylko nie główki!). Pokrój je na średniej wielkości kawałki i wrzuć do garnka. Zalej je wodą, posól wodę i gotuj aż zmiękną (sprawdzaj za pomocą widelca). 
  2. Pokrój cukinie w średniej wielkości kostkę, a marchewkę w cienkie plastry. 
  3. Na patelni rozgrzej oliwą i masło. Dodaj cukinie i marchewkę, posól. Cukinia puści sok, w którym podduszaj ją razem z marchewką przez kilka minut, a następnie zdejmij z ognia i odstaw na później. 
  4. Kaszę wsyp do garnka, zalej wodą i dodaj posiekane, suszone podgrzybki. Posól. Gotuj aż kasza wchłonie wodę, dodaj wino i gotuj aż kasza i je wchłonie. 
  5. Do kaszy dodaj cukinie, marchewkę i wyciśnij do czosnek przez praskę . Posiekaj suszone pomidory i również dodaj je do kaszy.
  6. Odcedź szparagi i dodaj do kaszy.
  7. Całość dopraw solą, pieprzem i miodem. 
  8. Posyp świeżo startym parmezanem i posiekaną świeżą bazylią. 
Śliwka

niedziela, 11 maja 2014

Śniadanie do łóżka #139: Pasta jajeczna ze szparagami


Jako mała Tosieńka zdarzało mi się fantazjować o posiadaniu jakiejś nadprzyrodzonej umiejętności. Najbardziej pragnęłam przewidywać przyszłość, nawet przez jakiś czas twierdziłam, że posiadam "trzecie oko". I momentami całkiem nieźle mi to wychodziło, chociaż z perspektywy czasu przyznaję, że była to po prostu zdolność łączenia faktów i wykorzystywanie wyobraźni.

Ta nieznacząca historia przyszła mi do głowy, bo w podobny sposób przewidziałam co dziś zjem na śniadanie. Z powodu wyjazdu z przyjaciółmi do uroczego domku na Kaszubach, przygotowałam już w sobotę pastę jajeczną i przepis dla Was.
Pastę spróbowałam wcześniej na chrupiącej grzance, a resztę zapakowałam do słoika, z myślą o niedzielnym śniadania. Zachęcam do jej przygotowania, póki sezon na szparagi trwa :)

Pasta jajeczna ze szparagami
  • 5 jajek
  • 6 zielonych szparagów
  • 5 łyżek majonezu
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego lub śmietany 14%
  • kilka łyżek posiekanego koperku
  • 3 łyżki tartego sera np. cheddara lub parmezanu
  • łyżka soku z cytryny
  • 1/2 ząbka czosnku
  • sól, pieprz
  1. Jajka wrzucamy do rondla, zalewamy wodą i stawiamy na ogniu. Od momentu, gdy woda zacznie się gotować, odliczamy 8 minut. Po tym czasie jajka odcedzamy, wrzucamy do miseczki i zalewamy zimną wodą. Zostawiamy na kilka minut.
  2. Szparagi myjemy, obieramy i kroimy w kostkę, zostawiając główki. Wrzucamy je do rondla z gotującą się, posoloną wodą i podgrzewamy przez 5 minut. Następnie odcedzamy i studzimy.
  3. Jajka obieramy i wrzucamy do miski. Tłuczkiem do ziemniaków lub widelcem rozgniatamy jajka. Dodajemy szparagi, koperek, tarty ser, przeciśnięty przez praskę czosnek, sok z cytryny. Całość mieszamy z majonezem i śmietaną. Na koniec przyprawiamy solą i pieprzem i do smaku.
  4. Podajemy od razu np. na chrupiących grzankach.
Tosia

wtorek, 29 kwietnia 2014

Wtorek z kaszą #8: Wiosenne sajgonki z kaszą jaglaną i szparagami









































Nadchodzi najpiękniejszy czas w roku! Warzywniaki oferują nam coraz więcej cudownych, sezonowych składników, że aż trudno się zdecydować co wybrać. Jednocześnie za oknem świeci słońce, a to zachęca do wszelkiego rodzaju aktywności na świeżym powietrzu. Zbliża się majówka i trochę szkoda zmarnować wolny czas na mieszanie cały dzień w garnkach. 

Dlatego idealnym kompromisem może być przygotowanie wiosennych przekąsek, zapakowanie ich do plecaka/wiklinowego koszyka i udanie się na piknik/wycieczkę rowerową. A jeszcze lepiej, jeśli nasze przekąski będą lekkie i zdrowe. Szczególnie, że dziś wypada wtorek z kaszą!

Moją dzisiejszą propozycją są wiosenne sajgonki. Na blogu znajdziecie już kilka przepisów, ale zawsze w farszu znajdował się makaron ryżowy. Tak było w przypadku wiosennych sajgonek z : kurczakiem, w liściach szpinaku, z grillowanym łososiem, z kurkami, pesto pietruszkowym i z pistacjami. A także w sajgodziankach i pieczonych sajgonkach w cieście filo.
Jak widać każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie, ale liczę na to, że spodobają Wam się również sajgonki z farszem z kaszy jaglanej. 
Oprócz kaszy w środku zawijasków znalazły się też zielone szparagi, mango, marchewka i zioła. W połączeniu z orzechowym sosem tworzą zdrową i wiosenną przekąskę idealną :)


Wiosenne sajgonki z kaszą jaglaną i szparagami/8 sztuk, 16 połówek
  • 8 płatów papieru ryżowego
  • 8 szparagów
  • 1/2 mango
  • marchewka
  • świeże zioła (u mnie bazylia i melisa)
  • Kasza:
  • 300 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/2 suszonych płatków chilli
  • 2 łyżki miodu lub syropu z agawy
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • Sos orzechowo-pomarańczowy:
  • 80 g orzechów arachidowych niesolonych
  • sok z 1/2 limonki
  • sok z 1/2 pomarańczy
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/2 suszonych płatków chilli
  • łyżeczka sosu sojowego
  • 3 łyżki oleju arachidowego
  1. Szparagi myjemy, odłamujemy twarde końcówki, obieramy zostawiając główki i gotujemy we wrzącej, posolonej wodzie przez ok. 6 minut.
  2. Ugotowaną kaszę jaglaną mieszamy ze świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy, tartym imbirem, płatkami chilli, sosem sojowym i syropem z agawy/miodem.
  3. Do pojemnika malaksera wrzucamy orzechy arachidowe, dodajemy sok z cytrusów, płatki chilli, tarty imbir, sos sojowy oraz olej arachidowy. Całość miksujemy na gładki sos.
  4. Marchewkę i mango obieramy, kroimy w cienkie słupki.
  5. Na blacie stawiamy deseczkę, na której kładziemy czystą ściereczkę. Obok stawiamy miskę z ciepłą wodą, miseczkę z farszem z kaszy jaglanej. Ugotowane szparagi, pokrojoną w słupki marchewkę i mango oraz zioła.
  6. Bierzemy pierwszy płat papieru ryżowego, maczamy go w ciepłej wodzie przez kilka sekund i kładziemy na ściereczce. Na środku lub na dole koła umieszczamy ok. łyżki kaszy jaglanej, na to kładziemy mango, marchewkę oraz szparag przekrojony na pół. Składniki przykrywamy ziołami.
  7. Zawijamy sajgonkę zaczynając od dołu, następnie zginając boki i zawijając ją na koniec jak roladkę (tak jak na ruchomym zdjęciu tutaj).
  8. Zawiniętą sajgonkę kroimy pod skosem na pół. Z kolejnymi sajgonkami czynność powtarzamy.
  9. Tak przygotowane wiosenne sajgonki chłodzimy w lodówce lub podajemy od razu z orzechowym sosem.
Tosia

niedziela, 27 kwietnia 2014

Śniadanie do łóżka #137: Tosty croque madame ze szparagami i jajkiem w koszulce


Weekendowe śniadania mają to do siebie, że są przygotowywane w powolnej i leniwej atmosferze. Jeśli dzień wcześniej nie było powodu do świętowania i nie boli nas głowa, warto się postarać, aby celebrować pierwszy posiłek dnia. Wtedy mamy pewność, że cały dzień będzie równie piękny.

A jeśli rano jesteśmy naprawdę leniwi, możemy się podzielić kuchennymi obowiązkami z bliską osobą np. ktoś robi kawę i owocowe smoothie, a druga osoba szykuje królewskie tosty croque madame w wiosennej odsłonie. Właśnie tak podzieliliśmy się dziś pracą, aby przygotować śniadanie wyjątkowe.

W poprzednim wpisie wspominałam, że na straganach pojawiły się już długo wyczekiwanie kaszubskie szparagi. Oczywistą sprawą było więc przygotowanie ich na śniadanie. Wybór padł na francuskie tosty croque madame, które pokazywałam Wam już na blogu dwa lata temu.

Tym razem jednak wprowadziłam do klasycznego przepisu drobne modyfikacje. Oprócz musztardy dijon, szynki, sera, chleba i beszamelu, pojawił się dodatek szparagów. Zamiast jajka sadzonego, wierzch tostów tworzą jajka w koszulce. Uwielbiam moment przecinania jajka i gdy żółtko rozpływa się po toście. Mam nadzieję, że polubicie go i wy, bo udało mi się uchwycić to na zdjęciu :)

Croque madame ze szparagami i jajkiem w koszulce/ 2 tosty
  • 6 kromek chleba tostowego
  • 2 plastry sznki
  • 2 plastry sera
  • 2-3 łyżeczki musztardy dijon
  • kilka szparagów
  • Beszamel:
  • łyżka mąki pszennej
  • łyżka masła
  • 150 ml zimnego mleka
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • Jajka w koszulce:
  • 2 jajka
  • łyżka octu winnego
  • łyżeczka soli
Szparagi:
  1. Szparagi myjemy pod zimną wodą, odłamujemy twarde końcówki (same się złamią w odpowiednim miejscu), kroimy wzdłuż na pół i skracamy nożem, aby zmieściły się na grzance. Gotujemy je "al dente" na parze lub w wodzie ze szczyptą cukru i soli przez ok. 5-10 minut, w zależności od grubości szparagów.
Beszamel:
  1. W rondelku topimy masło, dodajemy mąkę, intensywnie mieszamy i podsmażamy, aby uzyskać złocistą zasmażkę. 
  2. Zmniejszamy ogień, stopniowo wlewamy zimne mleko i mieszamy trzepaczką. Całość podgrzewamy kilka minut, aż sos zacznie gęstnieć.
  3. Gotowy beszamel przyprawiamy solą, pieprzem oraz szczyptą gałki muszkatołowej.
Tosty:
  1. Na desce kładziemy 3 kromki chleba tostowego. Pierwszą z nich smarujemy łyżką beszamelu, kładziemy pół plastra sera i pół plastra szynki, przykrywamy drugą kromką. 
  2. Kolejną kromkę smarujemy na całej powierzchni musztardą i odrobiną beszamelu, kładziemy pół plastra szynki i sera, przykrywamy kolejną kromką.
  3. Trzecią kromkę smarujemy beszamelem i wykładamy szparagami. 
  4. Czynność powtarzamy z pozostałymi składnikami
  5. Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni. Przygotowane tosty podpiekamy przez ok. 7 minut lub do momentu, aż beszamel i chleb się zarumieni.
Jajka w koszulce:
  1. W tym czasie szykujemy jajka w koszulce. W rondlu podgrzewamy wodę z solą i octem.
  2. Jajka wbijamy do dwóch oddzielnych miseczek.
  3. W gotującej się wodzie robimy za pomocą łyżki "wirek", w który wlewamy ostrożnie jajko. Czynność powtarzamy z drugim jajkiem.
  4. Jajka w koszulce gotujemy ok. 3 minuty.
  5. Wyjmujemy je łyżką cedzakową i kładziemy na wierzchu świeżo przypieczonych tostów.
Tosia

niedziela, 9 czerwca 2013

Śniadanie do łóżka #101: Jajecznica ze szparagami i wędzonym łososiem


Przekonałam już się o tym niejednokrotnie, że tematy dotyczące przygotowywania popularnych potraw mogą budzić więcej emocji niż dyskusje o polityce. 
Z pozoru niewinna i uwielbiania przez wielu jajecznica może okazać się obiektem poważnych sporów. Wyobraźcie sobie, że mniej więcej w co drugiej polskiej rodzinie znajdzie się chociaż jeden samozwańczy mistrz jajecznicy. Jeśli w jednym pokoju trafi się więcej niż dwóch zaklinaczy jajecznicy, istnieje prawdopodobieństwo, że pojawią się problemy. 

Jak usmażyć idealną jajecznicę? 
Słyszałam już wiele teorii. Można smażyć na maśle, oliwie, smalcu, czy wytopionym tłuszczu z boczku. Są tacy, którzy smażą jajka krótko, do momentu ścięcia, a następnie zestawiają patelnię z ognia, aby jajecznica doszła do siebie. Inni wolą mocno wysmażoną, a znajdą się też miłośnicy jajecznicy puszystej, do której dodaje się śmietanę, wodę lub mleko. Kolejna sporną kwestią są dodatki: boczek, szynka, cebula, czosnek, szczypiorek, kurki, a może pomidory?
Ja uważam, że nie ma idealnej, uniwersalnej jajecznicy, w końcu każdy lubi inne smaki, a znajdzie się kilka słusznych technik jej przygotowania. Dlatego z nikim w tej sprawie się kłócić nie zamierzam. 
Chciałabym za to podzielić się z Wami przepisem na jajecznicę, na którą akurat ostatnio miałam ochotę. Jej dodatki to cebula, groszek cukrowy, szparagi, śmietanka i wędzony łosoś. Może przypadnie komuś do gustu :)

Jajecznica ze szparagami, groszkiem i wędzonym łososiem/ 1-2 porcje
  • 4 jajka
  • kilka główek szparagów
  • 50 g groszku cukrowego
  • mala cebula
  • kilka plastrów wędzonego łososia
  • łyżka śmietanki kremówki lub śmietany 18%
  • sól, pieprz
  • łyżka masła
  • łyżeczka oliwy
  1. W rondelku podgrzewamy wodę z 1/2 łyżeczki cukru i szczyptą soli. Wrzucamy główki szparagów i gotujemy 3 minuty. W tym czasie obieramy groszek ze strączków i dorzucamy do gotujących się szparagów. Po minucie odsączamy warzywa i hartujemy w zimnej wodzie.
  2. Do miseczki wbijamy jajka, roztrzepujemy je widelcem. Na patelni rozpuszczamy masło z oliwą. Wrzucamy posiekaną cebulę, przyprawiamy ją solą i pieprzem i czekamy, aż będzie szklista.
  3. Następnie jajka przelewamy na rozgrzaną patelnię i mieszamy drewnianą łyżką. Smażymy 1-2 minut, aby jajka były lekko ścięte. Dodajemy śmietankę i smażymy jeszcze chwilę, aż jajecznica uzyska konsystencję jaką lubimy. Na koniec dodajemy odsączone z wody szparagi i groszek. Całość przyprawiamy solą i pieprzem.
  4. Jajecznicę podajemy od razu, ozdabiając plastrami wędzonego łososia.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...