Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpinak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szpinak. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 kwietnia 2018

Pyzy ze szpinakiem, kozim serem i żurawiną


A niech mnie kule biją, mam dziś lepkie rączki i poleciałam w kulki lepiąc ziemniaczane pyzulki. Zielono mi i spokojnie, bo przyszła wiosna, więc farsz wybrałam ze szpinakiem. Stwierdziłam, że raz kozie śmierć i dodałam kozi ser, być może zrobicie zdziwione miny, ale dorzuciłam jeszcze trochę żurawiny. Nie da się ukryć, że z natury jestem raczej szczypior, ale uwielbiam wszelkiego rodzaju kluski i pyzy, wchodzą mi zawsze jak po maśle. Dzisiejsze szpinakowe polane masłem ze świeżo startą, nową gałką muszkatołową.


Pyzy ziemniaczane ze szpinakiem, kozim serem i żurawiną/12-15 sztuk (zależnie od wielkości)
Ciasto:
  • 800 g ziemniaków
  • żółtko
  • 50 g mąki ziemniaczanej lub 100 g mąki pszennej 
  • 3/4 łyżeczki soli
  • szczypta curry (opcjonalnie - dla koloru)
Farsz:
  • 350 g świeżego lub mrożonego szpinaku w listkach
  • 80 g tartego koziego sera
  • 3 łyżki kwaśnej śmietany
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki suszonej żurawiny
  • łyżeczka octu balsamicznego 
  • łyżeczka masła klarowanego
  • szczypta tartej gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
Dodatki:
  • masło + szczypta tartej gałki muszkatołowej
  • tarty kozi ser
  1. 400 g obranych ziemniaków gotujemy w osolonej wodzie, aż będą miękkie, odcedzamy i rozgniatamy tłuczkiem na gładkie puree. 
  2. Ostudzone puree ziemniaczane łączymy ze startymi na drobnych oczkach pozostałymi ziemniakami (i odciśniętymi z wody), dodajemy mąkę ziemniaczaną lub mąkę pszenną, żółtko i przyprawy. 
  3. Całość krótko mieszamy do połączenia w gładkie ciasto.
  4. Ciasto dzielimy na kilkanaście części, każdą z nich delikatnie spłaszczamy*, na środku wykładamy po łyżce farszu, boki ciasta zlepiamy ku środkowi tworząc okrągłą pyzę.
  5. Tak uformowane pyzy gotujemy we wrzącej, posolonej wodzie przez 10 minut.
  6. Podajemy z kozim serem i topionym masłem z gałką muszkatołową.
Farsz:
  1. Na klarowanym maśle podsmażamy listki szpinaku, jeśli używamy mrożony, wrzucamy go na 10 minut na suchą patelnię i powoli rozmrażamy (ok. 10 minut). Następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, ocet balsamiczny, śmietanę i przyprawy. 
  2. Podsmażamy 2-3 minuty. Dodajemy tarty kazi ser i żurawinę, mieszamy i studzimy. 
* W zależności od gatunku ciasta być może będzie trzeba dodać mąki ziemniaczanej. W przypadku używania mąki ziemniaczanej najlepiej formować pyzy w zwilżonych dłoniach wodą, w przypadku mąki pszennej delikatnie oprószamy dłonie mąką.

Tosia

środa, 12 kwietnia 2017

Szpinakowa rolada z chrzanowym twarożkiem i wędzonym łososiem


Jeszcze nie zamknęłam ostatecznie listy świątecznych przepisów, ale pewne jest to, że na moim wielkanocnym stole pojawi się szpinakowa rolada. Pewnie gdzieś już taką widzieliście, a może nawet próbowaliście. Nie ja ją wymyśliłam, ale nie trzeba być Kolumbem, aby opracować swój własny przepis. Tak też zrobiłam, bo uważam, że to fantastyczna i lekka przekąska.

W zeszłym roku dzieliłam się już przepisem (tutaj) na grzybową roladę z kozim serem i szynką dojrzewającą. Tym razem główne skrzypce będzie grał tutaj szpinak. Śmietankowy serek podkręciłam świeżo tartym chrzanem i sokiem z limonki. Całość zawinięta z wędzonym łososiem tworzy niezwykle apetyczne roladki, które pieszczą wiele zmysłów.

Wiosenne zawijasy idealnie pasują na wielkanocne śniadanie, ale to na tyle uniwersalna przekąska, że można ją serwować na imprezach przez cały rok.

Jeśli boicie się, że od chrzanu zakręci Wam się w nosie, możecie lekko zamrozić korzeń. Myślę, że fajnie w serku sprawdziłyby się także suszone pomidory.





Szpinakowa rolada z chrzanowym twarożkiem i wędzonym łososiem
  • 400 g mrożonego szpinaku w listkach
  • garść listków świeżego szpinaku (lub bazylii)
  • 3 jajka
  • ząbek czosnku
  • łyżka klarowanego masła
  • 1/2 łyżeczki świeżo tartej gałki muszkatołowej
  • 200 g serka śmietankowego
  • 3-4 łyżki tartego świeżego chrznau
  • sok z 1/2 limonki
  • łyżeczka suszonego lubczyku
  • 100 g wędzonego łososia
  • sól, pieprz
  1. Na patelnię wrzucamy zamrożony szpinak i podgrzewamy kilka minut, aż się rozmrozi. Szpinak odsączamy z soku, dodajemy łyżeczkę masła, przeciśnięty przez praskę czosnek, świeżo startą gałkę muszkatołową, sól i pieprz. Podsmażamy kilka minut, krótko studzimy.
  2. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę. 
  3. Szpinak mieszamy z żółtkami. Do masy dodajemy ubite białka, łączymy delikatnie.
  4. Tak przygotowaną masę przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem (można ją dodatkowo posmarować topionym masłem). Rozprowadzamy ją na prawie całej powierzchni blachy, wierzch wyrównujemy łyżką. Omlet pieczemy przez ok. 17 minut w 180 stopniach.
  5. Serek śmietankowy łączymy ze świeżo tartym chrzanem, sokiem z limonki, lubczykiem, solą i pieprzem.
  6. Następnie ciasto studzimy i delikatnie odrywamy od pergaminu. Smarujemy serkiem, wykładamy plastrami łososia i listkami szpinaku. Zawijamy jak roladę, owijamy w folię i wkładamy do lodówki na minimum godzinę.
  7. Przed podaniem roladę kroimy w plastry.
Tosia

środa, 13 lipca 2016

Green smoothie sorbet



Trochę mi przykro, bo w trakcie wakacyjnej wędrówki gdzieś po drodze zgubiło się lato. Rozglądam się gdzie mogę i chociaż z daleka pozdrawiają mnie kolorowe stragany i pierwsze mirabelki na drzewach, to jednak prawdziwego lata dostrzec nie mogę. Mawiają "Jak kocha to wróci", więc czekam.

Nie znacz to jednak, że nie można łapać promyków słońca i cieszyć się drobnostkami. Nie od dziś wiadomo, że środa to dzień loda! Chociaż niektórzy świętują też w poniedziałki, piątki, soboty i niedziele. Tak czy siak, na pewno miło od czasu do czasu skusić się na słodką gałkę w wafelku. Ale jak świętować, jeśli chcemy być fit? ;)

Proponuję bezcukrowy sorbet. Wymyśliłam go miksując rano owocowy koktajl. Myślę, że każde smoothie przy odpowiedniej konsystencji nadawałoby się do zamrożenia. Ja jednak postawiłam na wersję green. W moim zielonym sorbecie znajdziecie banana, dojrzałe mango, sok z limonki, sok z cytryny, imbir i listki świeżego szpinaku. Takie lody można jeść codziennie, nie tylko w środy!
 



Green smoothie sorbet
  • dojrzałe mango
  • banan
  • 80 g świeżego szpinaku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • sok z 1/2 limonki
  • sok z 1/2 cytryny
  • listki mięty
  1. Składniki umieszczamy w wysoki naczyniu i miksujemy na gładką masę. Przekładamy ją do niskiego pojemnika i wstawiamy do zamrażalnika na 4 godziny.
  2. Mniej więcej co 30-45 minut mieszamy krótko lekko zmrożony sorbet, aby nie tworzyły się kryształki lodu.
  3. Sorbet serwujemy z listkami mięty. 
Tosia

piątek, 18 marca 2016

Wielkanocny quiche


Wbrew pozorom bycie blogerem kulinarnym to wcale nie taka łatwa sprawa. Chcielibyście obchodzić Wielkanoc kilka dni przez Bożym Narodzeniem? Już to przeżyłam gotując i fotografując żurek w grudniu (dla Kukbuka). A przed zbliżającymi się świętami zawsze mam dylemat czy szykować przepisy, bo znajdą się chętni by je wypróbować, czy może to zupełnie bez sensu jeść tydzień przed Wigilią pierogi z kapustą i grzybami, bo w dniu kolacji już nie będą smakowały przez to tak dobrze.

Na szczęście na blogu jest już trochę wielkanocnych przepisów (znajdziecie je tutaj), a jeszcze kilka może mniej tradycyjnych receptur zdążę pokazać przed świętami. Pierwszą z nich jest wiosenny quiche, który był dziś moim obiadem, ale jak najbardziej pasowałby na wielkanocnym stole.


Jestem miłośniczką "kiszów", więc mam je już obcykane na pamięć. W maju oraz czerwcu piekę je ze szparagami, boczkiem i prażoną cebulką, a latem i wczesną jesienią z kurkami, cukinią i porzeczką. Nabrałam ochoty na wielkanocną odsłonę!

Na Hali Targowej w Gdyni dostałam pęczek młodego szpinaku, podsmażyłam go z porem i oczywiście czosnkiem. Do masy jajeczno-śmiatanowej dodałam tarty chrzan, dla koloru kurkumę, a wierzch ozdobiłam jajkami ugotowanymi na półtwardo. Początkowo chciałam wybrać jajka sadzone, ale szybko zmieniłam koncepcję i nie żałuję. Zapomniałabym o spodzie, upiekłam go na mące orkiszowej, w wersji fit możecie śmiało masło zastąpić schłodzonym olejem kokosowym.

Quiche tak nam zasmakował, że chyba faktycznie postawię go na wielkanocnym stole :)



Wielkanocny quiche z porem, szpinakiem, chrzanem i jajkami/ średnica 23 cm
Ciasto:

  • 200 g mąki orkiszowej jasnej
  • 10 g nasion chia lub maku
  • 100 g zimnego masła lub zimnego oleju koksowego
  • jajko
  • 2 łyżki zimnej wody
  • łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 2 łyżki kaszy manny lub mąki orkiszowej do wałkowania ciasta
 Nadzienie:
  • 200 ml śmietanki kremówki 30%
  • 2 jajka
  • 3-4 cm korzenia chrzanu
  • 2 łyżeczki musztardy
  • posiekany koperek 
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • sól, pieprz
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
Wierzch:
  • biała część pora
  • 100 g listków świeżego szpinaku
  • łyżka oleju roślinnego
  • 3 ząbki czosnku
  • łyżeczka miodu
  • sól, pieprz 
  • 3 jajka ugotowane na półtwardo* 
  1. Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy nasiona chia lub mak, kawałki zimnego masła, kurkumę i sól. Wbijamy jajko i wlewamy zimną wodę. Zagniatamy ciasto krótko, jedynie do połączenia składników.
  2. Kulę z ciasta owijamy folią i wkładamy do lodówki na godzinę.
  3. W tym czasie na patelni podsmażamy krążki pora i listki szpinaku. Po ok. 3 minutach dodajemy posiekany czosnek, przyprawiamy solą i pieprzem, smażymy jeszcze 2 minut. Dodajemy miód i  krótko karmelizujemy.
  4. Rozbełtane jajka łączymy z kremówką, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, startym na tarce świeżym chrzanem, posiekanym koperkiem, musztardą, tartym parmezanem, kurkumą, solą i pieprzem.
  5. Schłodzone ciasto podsypujemy kaszą manną lub mąką, wałkujemy na placek i wykładamy nim karbowaną formę. Nakłuwamy w kilku miejscach widelcem, wykładamy z wierzchu pergaminem i posypujemy suchą fasolą/grochem/suchym ryżem (jako obciążenie), wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  6. Spód tarty podpiekamy 20 minut w 190 stopniach, ściągamy pergamin z obciążeniem i podpiekamy jeszcze 5 minut.
  7. Formę ze spodem wyciągamy z piekarnika. Wykładamy szpinak z porem.
  8. Całość zalewamy masą śmietanowo-jajeczną. Wkładamy ponownie do piekarnika i pieczemy przez 10 minut w 180 stopniach.
  9. Po tym czasie otwieramy piekarnik i dekorujemy tartę połówkami jajek, zamyka i podpiekamy przez ostatnie 10 minut.
  10. Quiche serwujemy na ciepło lub na zimno.
* Jajka wkładamy do wrzącej wody, gotujemy przez 4,5 minut. Następnie przekładamy do miski z zimną wodą, obstukujemy i zostawiamy na kilka minut, na koniec obieramy.

Tosia

wtorek, 8 marca 2016

Rolada grzybowa z kozim serem, szpinakiem i szynką dojrzewającą



Czasy się zmieniają, a wraz z postępem rośnie liczba świadomych konsumentów, którzy chcą jeść zdrowo i wiedzieć co wkładają do koszyka. Grzechem byłoby narzekać, bo wybór w sklepach, na ryneczkach i w warzywniakach jest coraz większy. Jednak wciąż miejsca, w których można porozmawiać bezpośrednio z producentem, rolnikiem i zerknąć na opakowanie z bio certyfikatem są na wagę złota.

Dlatego niezwykle ucieszyła mnie wiadomość o nowo powstałej trójmiejskiej edycji Biobazaru Młode Miasto. Targ odbywa się w ciekawej scenerii, bo na terenie Stoczni w Gdańsku. Z Gdyni to już spora wyprawa, ale nie bez powodu bazar odbywa się w soboty, w weekend miewa się więcej czasu na takie wycieczki.

 Wybrałyśmy się tam niedawno ze Śliwką i byłyśmy pod wrażeniem szerokiego wyboru. Widziałam tam intrygujące produkty na które zacierałam ręce od dawna np. korzenie świeżej kurkumy, z których można zrobić rozgrzewający napar. Oprócz tego skusiłam się na jajka od kur zielononóżek, moje ulubione grzyby boczniaki, ser z pokrzywą, polską szynkę dojrzewającą i jeszcze kilka innych rarytasów.

Produkty zainspirowały mnie do przygotowania grzybowej rolady. Nie wiem czy kojarzycie, ale kilka lat temu dosyć modną przekąską była szpinakowa rolada z serkiem śmietankowym i wędzonym łososiem. Kroiło się ją na plastry i podawało jako przystawkę.

Nigdy nie robiłam szpinakowej wersji, ale nabrałam ochoty na taką wytrawną roladę. Zrobiłam ją w grzybowej wersji, wykorzystując boczniaki, ale myślę, że równie dobrze możecie sięgnąć np. po pieczarki. W środku znajduje się masa z koziego sera, smażone listki świeżego szpinaku oraz wcześniej wspomniana szynka dojrzewająca. Mimo charakterystycznych dodatków, wyszło lekko i pysznie. Rolada zniknęła z prędkością światła. Coś czuję, że powtórzę ją na Wielkanoc :)





Rolada grzybowa z kozim serem, szpinakiem i szynką dojrzewającą
Rolada:
  • 300 g boczniaków (można zastąpić pieczarkami)
  • 3 jajka
  • 70 g mąki pszennej
  • 60 g świeżo tartego sera (u mnie krowi z pokrzywą)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3 łyżki masła
  • ząbek czosnku
Farsz:
  • 150 g twarożku koziego
  • 3 łyżki śmietany 30%
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka skórki cytrynowej
  • sól, pieprz
 Dodatki:
  • pęczek świeżego szpinaku (ok. 80 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki śmietany 30%
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz 
  • kilka plastrów szynki dojrzewającej
  1. Grzyby wrzucamy do pojemnika malaksera i krótko siekamy, aby były drobne. Jeśli nie mamy malaksera to grzyby można drobno pokroić lub zetrzeć na tarce.
  2. Na maśle podsmażamy posiekane grzyby. Po kilku minutach dodajemy poszatkowany czosnek, sól i pieprz, podgrzewamy jeszcze chwilę, następnie studzimy.
  3. Grzybową masę łączymy z żółtkiem i ubijamy krótko mikserem. Dosypujemy sól, mąkę i tarty ser, miksujemy raz jeszcze.
  4. Białka jajka ubijamy w osobnej misie na sztywną pianę. Łączymy ją z masą grzybową i delikatnie mieszamy.
  5. Blachę piekarnika wykładamy pergaminem i smarujemy masłem. Wykładamy przygotowane ciasto i rozprowadzamy po całej blasze.
  6. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 20 minut w 180 stopniach.
  7. W tym czasie kozi twarożek miksujemy ze śmietaną, posiekanym czosnkiem, skórką i sokiem z cytryny, solą i pieprzem.
  8. Na patelni rozgrzewamy masło i podsmażamy posiekany drobno czosnek. Wrzucamy listki świeżego szpinaku (łodyżek się pozbywamy) i smażymy 3 minut.
  9. Następnie dodajemy śmietanę, sól, pieprz i gałkę muszkatołową. Całość mieszamy i dusimy jeszcze 2 minuty, następnie studzimy.
  10. Upieczoną roladę wyciągamy z piekarnika i studzimy. Smarujemy go z jednej strony masą z koziego sera, w taki sposób, aby zostawić wolną "ramkę". Na kozi ser wykładamy podsmażony szpinak oraz plasterki szynki dojrzewającej.
  11. Zawijamy roladę od dłuższego boku, owijamy ją w folię spożywczą i wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
  12. Schłodzoną roladę kroimy na plastry i serwujemy na zimno.
Tosia

poniedziałek, 1 lutego 2016

Śniadanie do łóżka #209: Pełnoziarniste gofry z jajkiem, fetą i szpinakiem


Ajjj jak zwykle spóźniam się z tym śniadaniem. Co dwa tygodnie obiecuję sobie, że śniadanie przygotuję pod koniec tygodnia, lub chociaż w sobotę, a później okazuje się, że weekend mija nie wiadomo kiedy, a ja budzę się w niedzielę popołudniu bez światła do robienia zdjęć. Takie są uroki zostawiania wszystkiego na ostatnią chwilę. Choć przyznam wam się w tajemnicy, że postępuję tak dosłownie w każdym możliwym aspekcie życia i jakoś sobie radzę:)

A teraz do rzeczy! Od dłuższego czasu marzyłam o gofrownicy. Wyobrażałam sobie, że w niedzielę, gdy będziemy mieć znacznie więcej czasu, aby popracować nad ciekawym, wspólnym śniadaniem, spod moich rąk będą wychodzić piękne, rumiane, chrupiące gofry, posypane jedynie cukrem pudrem (prosta forma, tak lubię najbardziej). I stało się, dostałam piękną gofrownicę pod choinkę, ale stało się też coś innego, przyszedł najwyższy czas, żeby zacząć się odchudzać. Spoglądałam więc na moje cacko z małą łezką w oku, obiecując sobie, że jak tylko skończę to całe dietowanie, rzucę się na te piękne rumiane gofry (rujnując wszystkie efekty) i nikt i nic mnie nie powstrzyma.


Spoglądałam i spoglądałam i nagle pomyślałam- ej, przecież gofry też można odchudzić i zrobić z nich porządne, fit śniadanie. No i zabrałam się za ich pełnoziarnistą wersję. Ale dopiero w drugiej kolejności, gdyż....

No właśnie. Pierwszy pomysł był inny. Wyobraziłam sobie, że świetnie smakowałaby ich wersja z polentą. Zrobiłam więc na oko ciasto, które według mnie powinno było fajnie się zapiec, a jednak była to całkowita porażka. Chętni mogą zobaczyć efekt na moim snapchacie (@sliwkamarta), gdzie ostatnio namiętnie pokazuję moje eksperymenty w kuchni.

Na szczęście druga, pełnoziarnista wersja udała się bez zarzutu i jest naprawdę pyszna! Mówię to z pełną odpowiedzialnością, będzie smakować równie dobrze na słodko, ale pamietajcie o tym, żeby wtedy w przepisie pominąć tymianek i dodać jeszcze jedną łyżkę cukru.

Pełnoziarniste gofry z jajkiem fetą i szpinakiem

Gofry pełnoziarniste (ok. 12 małych gofrów)

- 180 g mąki pszennej pełnoziarnistej
- 2 jajka
- 300 ml mleka
- 75 ml oleju rzepakowego
- 1 łyżka cukru
- 1 płaska łyżeczka soli
- 1 łyżka suszonego tymianku


  1. W misce pomieszaj wszystkie składniki za pomocą trzepaczki, aż powstanie jednolita masa. 
  2. Rozgrzej gofrownicę i wylewaj na nią około pół chochli ciasta. Smaż aż zbrązowieją. 
  3. Powtarzaj czynności przy kolejnych porcjach. 

Dodatki (na jedną porcję)

- 1 jajko
- 120 g mrożonego szpinaku
- 1 łyżka oliwy
- 2 małe ząbki czosnku
- 1 łyżeczka miodu
- 2 łyżki tartego parmezanu
- sól, pieprz
- tabasco*
- 2 łyżki pokruszonego sera feta

  1. Zacznij od szpinaku. Połóż go na patelni, rozgrzej i dolej wody do połowy jego wysokości. Do momentu wyparowania wody, szpinak powinien być już rozmrożony. Dodaj wtedy łyżkę oliwy. 
  2. Dodaj do niego przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, miód, sól i pieprz (ewentualnie tabasco). Smaż jeszcze kilka minut i na końcu dodaj parmezan. Zdejmij szpinak z patelni i na tej samej patelni usmaż jajko. 
  3. Wyłóż szpinak na talerz, posyp fetą i przykryj jajkiem sadzonym (jajko posyp lekko solą). Do tego podaj pełnoziarniste gofry. 
Śliwka


*ewentualnie

czwartek, 28 maja 2015

Obiady czwartkowe #2: Zapiekanka ziemniaczana z łososiem i szparagami + sałatka z kopru włoskiego


O pomyśle na obiady czwartkowe pisała już w zeszłym tygodniu Tosia, więc nie będę się powtarzać. Jakoś na blogu przyjęło się, że dzielimy się z wami tylko kawałkiem całości- tu jakaś sałatka, tu zapiekanka, makaron, sposób przyrządzania mięsa czy deser. Bardzo rzadko zdarzało się opublikować przepis na pełen pakiet, klasyczny obiad, składający się z kilku pełnowartościowych części. A tak właśnie najczęściej wyglądają nasze posiłki.

Muszę się przyznać, że od kilku miesięcy regularnie uprawniam unikanie przygotowywania obiadów. Raz pojawię się u rodziców, akurat w porze obiadowej, aby koniecznie odebrać przesyłkę. Następnego dnia w podobnym celu zawitam do teściów, innym razem zapcham się kilkoma małymi porcjami, a jeszcze innym pójdę do restauracji. Tak już w tej ciąży mam, brak zachcianek, zero smaczków i gotować się po prostu nie chce.

Ostatnio jednak wracam do żywych! Gotowanie zaczyna sprawiać mi coraz więcej przyjemności i choć, na złość, w długim staniu przy garach zaczął przeszkadzać mi ból kręgosłupa, często zagryzam zęby i wymyślam obiad za obiadem.


Jako, że nigdy nie wiem do końca, czy uda mi się coś przygotować, jeśli już się za to zabieram to porządnie. Szykuje coś, co mogę bez problemu dojadać przez kilka dni. Metoda sprawdza się u nas idealnie, gdyż dużo łatwiej czasem przygotować pełny obiad dla 4-6 osobowej rodziny niż dwóch osób o stosunkowo niewielkiej pojemności żołądka. W związku z tym od trzech dni wyjadamy resztki lasagne (którą uwielbiam odgrzewaną chyba bardziej niż świeżą), a od dzisiaj nadejdą czasy zapiekanki ziemniaczanej z łososiem i szparagami.

Do tego postawiłam na coś świeżego, co przełamało smak zapiekanki- sałatkę z koprem włoskim. Ponieważ koper ma od dość mocny smak, najpierw zamarynowałam go w miodzie i cytrynie i zestawiłam ze słodką suszoną żurawiną.

Jeśli tak jak mi, zostanie wam część na następny dzień, możecie postawić na inny dodatek (moim zdaniem dobrze sprawdziłaby się kapusta kiszona) i wyczarować zupełnie inny obiad.



Zapiekanka ziemniaczana z łososiem (żaroodporna forma x)

-700 g filetu z łososia (bez skóry)
- 1 pęczek zielonych szparagów
- 1 pęczek koperku
- skórka z połowy cytryny
- sok z 1 cytryny
- 1 łyżka serka philadelphia
- sól
- pieprz

- 20 g startego parmezanu

Puree:
- 850 g ziemniaków (waga po obraniu)
- 1, 5 łyżki soli
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki serka philadelphia
- pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- pieprz
- ewentualnie sól

  1. Najpierw przygotuj puree. Obierz ziemniaki ze skórki i pokrój je na małe kawałki. Wrzuć do garnka, zalej wodą nieco ponad ich wysokość i posól 1,5 łyżki soli. Gotuj aż zmiękną (łatwo sprawdzisz to widelcem), powinno to potrwać ok. 20-25 minut. 
  2. Odcedź ziemniaki, zostaw je w garnku i dodaj do nich masło, gałkę, pieprz i philadelphię. Zagnieć na gładką masę. Spróbuj i sprawdź czy wymagają dosolenia. Odstaw na później. 
  3. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  4. Łososia pokrój na małe kawałki i wrzuć do żaroodpornego naczynia. To samo zrób ze szparagami. 
  5. Koperek poszatkuj i dodaj do łososia i szparagów. Dodaj też startą skórkę z cytryny, sok z cytryny, philadelphię, sól i pieprz. Wymieszaj w naczyniu, aby łososia i szparagi pokrył powstały z soku i serka sos. 
  6. Wstaw naczynie do rozgrzanego piekarnika na ok. 15 minut. 
  7. Po upływie tego czasu wyjmij naczynie, rozprowadź na górze puree i posyp startym parmezanem. 
  8. Wstaw naczynie z powrotem do piekarnika i piecz jeszcze ok. 25 minut. 
  9. Podawaj na ciepło, krojąc porcje za pomocą łopatki. 

Sałatka z kopru włoskiego

- 1 koper włoski
- 1,5 łyżki miodu
- sok z połowy cytryny

- 3 garści świeżego szpinaku baby
- 50 g orzechów włoskich
- 50 g suszonej żurawiny

Winegret:
- 1 łyżka musztardy
- 1 łyżeczka miodu
- 2 łyżki soku z cytryny
- 2 łyżki oliwy
- sól, pieprz

  1. Odetnij zieloną część kopru ("gałązki" u góry) i pokrój koper w piórka. 
  2. Pomieszaj ze sobą w miseczce miód i cytrynę. 
  3. Na ok. 30 minut przed podaniem sałatki (najlepiej wkładając po raz ostatni zapiekankę do piekarnika) zalej koper miodem z cytryną, aby go lekko zamarynować. 
  4. W innej miseczce lub szklance pomieszaj składniki na winegret. 
  5. Do miseczek wrzuć szpinak, zamarynowany koper włoski, orzechy i żurawinę. 
  6. Polej winegretem przed podaniem. 
Śliwka

wtorek, 17 marca 2015

Wtorek z kaszą #45: Kasza gryczana z kremowym szpinakiem, batatem i burakiem


Niektóre potrawy z cyklu "Wtorek z kaszą" są długo planowane i dokładnie analizowane. Na przykład gdy wymyślę, że zrobię jaglane kopytka czy pączki z kaszy jaglanej to przed gotowaniem potrzebuję kilka chwil na zastanowienie, aby opracować sprytną recepturę i wstępne proporcje na bazie których powstanie danie. Oczywiście w trakcie gotowania wiele się zmienia, ale przynajmniej mam już zarysowany wstępny plan działania w kuchni. Inne przepisy powstają w zupełnym pośpiechu, tak jak czasem domowy obiad, zwyczajnie z tego co znajdziemy w lodówce.

Tak było dzisiaj, gdy trochę z zaskoczenia przejęłam dyżur z przepisem na kaszę. Wykorzystałam składniki, które miałam pod ręką i może nie wyszło z tego danie, które zaskakuje i powala na kolana, ale zapewniam, że to pożywny i smaczny obiad.

W miseczce znajduje się kasza gryczana z kremowym szpinakiem, słonecznikiem i parmezanem. A ozdobą po bokach są plasterki pieczonych w przyprawach buraków i batatów. Składniki można też śmiało wymieszać jeszcze przed podaniem, a dodatkowo skropić świeżo wyciśniętym sokiem z pomarańczy.


Kasza gryczana z kremowym szpinakiem, batatem i burakiem/ (2 porcje)
  • 400 g ugotowanej kaszy gryczanej
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 100 g listków świeżego szpinaku
  • 4 czubate łyżki mascarpone
  • łyżeczka miodu
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • kawałek świeżego parmezanu
  • 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • łyżeczka oliwy
  • łyżeczka masła
Pieczone warzywa*:
  • burak
  • batat
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki kurkumy lub curry
  • 4 łyżki oliwy
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • sól, pieprz
  1. Buraka i batata obieramy, kroimy w plasterki, rozdzielamy na dwie miseczki. Przyprawy mieszamy i rozdzielamy na pół, dodajemy do warzyw.
  2. Do batata wlewamy 2 łyżki oliwy i dokładnie mieszamy. Do plasterków buraka dodajemy 2 łyżki oliwy i ocet balsamiczny, łączymy. 
  3. Warzywa wykładamy na blachę wyłożoną pergaminem. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy w 200 stopniach przez 40 minut. W połowie czasu pieczenia otwieramy piekarnik i odwracamy plasterki na drugą stronę.
  4. Na oliwie podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę. Gdy będzie szklista dodajemy listki szpinaku. Gdy szpinak lekko zwiędnie, dodajemy posiekany drobno czosnek oraz masło, przyprawiamy sola i pieprzem, podsmażamy kilka minut.
  5. Następnie dodajemy miód i mascarpone, smażymy przez kolejne 2 minuty. Na koniec dodajemy ziarna słonecznika i ugotowaną kaszę gryczaną, dokładnie mieszamy i podsmażamy, aż składnik się dokładnie połączą.
  6. Kaszę przekładamy do miseczki lub na talerz, posypujemy sporą ilością parmezanu, dodajemy kilka listków świeżego szpinaku, plastry pieczonego buraka i batata.
* Do pieczonych warzyw można dodać więcej przypraw np. odrobinę cynamonu, kminu rzymskiego, czy kolendry.
Tosia

wtorek, 9 września 2014

Wtorek z kaszą #24: Dynia makaronowa faszerowana kaszą jaglaną i kokosowym szpinakiem


Z roku na rok poznaję dynię na nowo. Początkowo moje dyniowe przygody polegały na łączeniu jej z różnymi smakami, na słodko, a także w kombinacjach wytrawnych. A obecnie ogromną przyjemność sprawia mi odkrywanie jej przeróżnych gatunków.

Z rozmów ze znajomymi wynika, że dynia kojarzy im się z przytachaniem wielkiej pomarańczowej kuli do domu, krojeniem jej kilka godzin i przerabianiem przez kilka dni, aby się nie zmarnowała. Po tygodniu jedzenia kremowej zupy z dyni, słodkiej dyniowej tarty i smażeniu placuszków z dynią przychodzi moment, kiedy przestaje smakować, a potem przychodzi zima.

Wasza znajomość z dynią może wyglądać zupełnie inaczej! Wystarczy, że poszukacie jej mniejszych gatunków lub będziecie kupować ją na kawałki. Dynie mogą leżakować w domu nawet kilka miesięcy, pod warunkiem, że nie zostaną rozkrojone. Przez dwa poprzednie sezony najchętniej gotowałam przepięknie pomarańczową hokkaido, którą można jeść ze skórką.
Niedawno na stoisku Dyniowe Love zakupiłam dynię piżmową, która zachwyciła mnie swoim smakiem oraz dynię makaronową, która zaskoczyła interesującym miąższem.

Po jej upieczeniu otrzymujemy z miąższu niteczki przypominające makaron, dlatego fantastycznie sprawdziłaby się w diecie bezglutenowej jako dyniowe spaghetti. Dzisiaj jednak postąpiłam z nią inaczej, przecież jest wtorek.. z kaszą! 




Dyniowe nitki połączyłam z kaszą jaglaną i szpinakiem duszonym w mleku kokosowym. Farszem wypełniłam wydrążone dynie, posypałam odrobiną tartego sera i krótko zapiekłam. Wyszło z tego przepyszne i aromatyczne danie.

Dynia makaronowa faszerowana kaszą jaglaną i kokosowym szpinakiem/ 2-4 porcje
  • dynia makaronowa
  • szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 2 szklanki wody
  • 450 g mrożonego szpinaku (można zastąpić listkami świeżego)
  • 2 cebule
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 łyżki sosu teriyaki (można zastąpić łyżką sosu sojowego i łyżką miodu)
  • 1/2 łyżeczki pieprzy cayenne lub ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • puszka mleka kokosowego
  • 6 łyżek tartego sera
  • 4 łyżki ziaren słonecznika
  • świeże listki kolendry
  • 2 łyżki oliwy
  • świeżo mielony pieprz
  • sól
  1. Dynię przekrawamy wzdłuż na pół. Łyżką wydrążamy środkiem, dynie kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem (przecięciem ku dołowi) i wstawiamy do rozgrzanego pieca. Pieczemy przez 40 minut w 200 stopniach.
  2. Do rondla wsypujemy szklankę suchej kaszy, zalewamy 2 szklankami wody, dodajemy 1/2 łyżeczki soli i stawiamy na ogniu. Gotujemy ok. 10-15 minut, do momenty wchłonięcia płynu przez kaszę.
  3. W tym czasie na oliwie podsmażamy posiekane w piórka cebule. Po 3 minutach wrzucamy mrożony szpinak, zmniejszamy ogień i podgrzewamy 10 minut.
  4. Po tym czasie, do rozmrożonego szpinaku wrzucamy drobno posiekany czosnek oraz papryczkę chilli.
  5. Z upieczonej dyni wydrążamy miąższ, połowę siekamy i wrzucamy na patelnię, resztę odkładamy do innego dania. Wydrążone dynie odstawiamy.
  6. Do szpinaku i dyni dodajemy sos sojowy, sos teriyaki, pieprz cayenne, gałkę muszkatołową, sól i świeżo mielony pieprz. Po kilku minutach wrzucamy ugotowaną kaszę i podsmażamy minutę.
  7. Następnie wlewamy mleko kokosowe, dodajemy ocet ryżowy i dusimy całość na małym ogniu kilka minut.
  8. Na koniec próbujemy farszu, w razie potrzeby przyprawiamy go solą i pieprzem do smaku.
  9. Wydrążone dynie faszerujemy szpinakiem z kaszą. Wierzch posypujemy tartym serem i zapiekamy w 200 stopniach przez 10 minut.
  10. Upieczone dynie posypujemy ziarnami słonecznika i listlami kolendry.
Tosia

wtorek, 3 czerwca 2014

Wtorek z kaszą #12: Pomidorowa tarta jaglana


Uwielbiam wtorki z kaszą, bo pobudzają moją kulinarną kreatywność. Zawsze jednak mam problem z podjęciem decyzji na jakie danie się zdecydować i nie ukrywam, że wątpliwość zazwyczaj budzą przeróżne wariacje na temat kaszy jaglanej. Dlatego, że jest niezwykle zdrowa i daje nam niekończące się możliwości w kuchni.

Od jakiegoś czasu chętnie eksperymentuję z jaglanymi wypiekami. W trakcie tych zabaw okazało sie, że można upiec z kaszy frytki, pasztet, a także ciasta. Na razie słodkie wypieki jaglane łączyła czekolada : czekoladowa tarta jaglana z orzechami, brownie jaglane. Już rozmyślam o kolejnych wypiekach np. jaglanej szarlotce z rabarbarem. Tym razem jednak upiekłam tartę w wersji wytrawnej.

Trochę oczyściłam lodówkę wykorzystując suszone pomidory, cukinię, chilii i koncentrat pomidorowy. W efekcie powstała bezglutenowa, pomidorowa tarta jaglana, która smakuje znakomicie na ciepło, ale również na zimno, dlatego śmiało nadaje się do lunchboxu :)

Pomidorowa tarta jaglana/23 cm
  • Spód:
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • jajko
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy (lub curry)
  • 50 g mąki pszennej lub bezglutenowej np. kukurydzianej/ryżowej
  • łyżeczka soli
  • Sos:
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 200 ml mleka
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • Nadzienie:
  • kilka plastrów cukinii
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka suszonych pomidorów
  • plasterki papryczki chilli
  • listki świeżych ziół lub szpinaku
  • 2 łyżki koziego sera lub sera typu feta
  1. Ugotowaną i ostudzoną kasze jaglaną miksujemy blenderem z jajkiem, koncentratem pomidorowym, solą i kurkumą. Następnie dosypujemy mąkę i wrabiamy ciasto ręką lub drewnianą łyżką.
  2. Formę do tarty wykładamy przygotowaną masą z kaszy. Zwilżoną dłonią wyrównujemy wierzch ciasta i tworzymy ranty przyszłej tarty.
  3. Tak przygotowany spód wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach.
  4. W tym czasie w rondlu topimy masło. Dosypujemy mąkę i mieszamy energicznie trzepaczką tworząc zasmażkę. Powoli wlewamy zimne mleko i mieszając przyszły sos, podgrzewamy go na małym ogniu do momentu aż zgęstnieje.
  5. Do sosu dodajemy koncentrat pomidorowy, sól, pieprz oraz gałkę muszkatołową. Jeszcze raz mieszamy.
  6. Na podpieczony spód wylewamy gęsty, beszamelowy sos. Tartę ozdabiamy plastrami cukinii, pomidorkami koktajlowymi, suszonymi pomidorami i papryczką chilli.
  7. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez kolejne 20 minut w 180 stopniach.
  8. Upieczoną tartę posypujemy serem feta/kozim serkiem i listkami świeżego szpinaku.
  9. Tarta smakuje doskonale na ciepło, można ją odgrzewać np. z dodatkowymi plastrami mozzarelli w piekarniku. Można ją serwować również na zimno.
Tosia

wtorek, 15 kwietnia 2014

Wtorek z kaszą #6: Pasztet jaglany z ciecierzycą i szpinakiem


W zeszłym tygodniu, przy okazji przepisu na pełnoziarnistą babkę bananową, wspomniałam o tym, że myślami jestem coraz bliżej Wielkanocy. Dzisiaj jestem jeszcze bliżej.
Ułożyłam już dokładnie menu, a jutro mam zamiar zabrać się za hodowlę zakwasu na żurek oraz wysiewaniem rzeżuchy. Oprócz dobrego planu, pozwalam sobie również na kulinarne eksperymenty.
A wtorek z kaszą okazał się do tego wspaniałą okazją!

Postanowiłam spróbować przemycić kaszę jaglaną na wielkanocny stół, przygotowując z niej wegetariański pasztet. Ale najpierw musiałam upiec go na próbę, na szczęście udał się za pierwszym razem.

Jego zielony kolor jest zasługą listków młodego szpinaku. W pasztecie znajduje się też pasta z ciecierzycy, czosnek i żurawina, którą można zastąpić np. ulubionymi orzechami. Nie twierdzę, że pasztet jaglany smakuje dokładnie jak jego mięsny odpowiednik. I nawet nie musi, bo jego smak jest na swój sposób wyjątkowy. Myślę, że świetnie będzie smakował na wielkanocnych kanapkach z sosem tatarskim.
Na moim stole znajdzie się też pewnie miejsce na parfait, czyli mój ulubiony pasztet z wątróbki do smarowania.


Pasztet jaglany z ciecierzycą i szpinakiem/ keksówka 10x22 cm
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • 200 g świeżego szpinaku
  • 250 g ciecierzycy z puszki lub wcześniej ugotowanej
  • 3 jajka
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka syropu z agawy lub miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • garść żurawiny (można pominąć)
  • 3 łyżki sezamu
  • 2 łyżeczki ulubionych przypraw (u mnie suszone płatki chilli i ziarenka kolendry)
  • świeżo mielony pieprz
  • 1,5 łyżeczki soli
  1. Do wysokiego naczynia wrzucamy umyty szpinak i ciecierzycę. Wbijamy jajka i miksujemy blenderem na gładką masę.
  2. Dodajemy ugotowaną i ostudzoną kaszę jaglaną, posiekany drobno czosnek, ocet balsamiczny, syrop z agawy (lub miód), garść żurawiny, sezam i przyprawy. Całość dokładnie mieszamy.
  3. Formę keksówkę o wymiarach ok. 10x22 cm smarujemy oliwą i wykładamy pergaminem. Przekładamy do formy masę na pasztet, wierzch wyrównujemy łyżką i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  4. Pasztet pieczemy przez 45 minut w 180 stopniach. Po tym czasie wbijamy w pasztet wykałaczkę, jeśli patyczek będzie suchy, wyciągamy formę z piekarnika. Jeśli patyczek będzie wilgotny, dopiekamy jeszcze kilka minut.
  5.  Upieczony pasztet wyciągamy z formy, studzimy. Pasztet najlepiej kroić, gdy jest schłodzony.
Tosia

środa, 12 marca 2014

Tortilla de patatas z kozim serem i szpinakiem



Mój kolega na pół roku przeprowadził się do Niemiec, gdzie zaprzyjaźnił się z kilkoma Hiszpanami. Z jego opowieści wynika, że spędzili przyjemnie wiele wieczorów na gotowaniu. Oczywiście dań typowo hiszpańskich.
Tak się składa, że ja również spędziłam z owym kolegą i innymi znajomymi niejeden wieczór na wspólnych ucztach. Dlatego regularnie zdawał mi raporty z tego co ugotowali, wiedząc, że smakowite historie lubię najbardziej.

Jedną z zachwalanych przez niego potraw była tortilla de patatas, czyli omlet z ziemniakami. Wspominając tortille, które miałam okazję spróbować w Barcelonie, stwierdziłam, że nie przepadam za tym daniem. Być może dlatego, że kuchnia hiszpańska ma tyle do zaoferowania, że można się pogubić wybierając ulubione potrawy.

Przekonywał mnie, że zapewne źle trafiłam, bo omlet ten rozpływa się wręcz w ustach. Uwierzyłam mu i postanowiłam zrobić kolejne podejście, korzystając z przepisu, którego autorką jest babcia jego kolegi- Josego. Podobno na święta przyrządza tortillę z 12 jaj i 1 kg ziemniaków.

Postanowiłam zaufać doświadczonej kucharce, posłuchać wskazówek kolegi i usmażyłam pierwszą tortillę. Wyszła bardzo delikatna i półpłynna w środku. Smaczna, ale uznałam, że wolę odrobinę bardziej ścięte jajka, więc drugą smażyłam trochę dłużej, uważając, aby jej nie przesuszyć. Dodałam do niej liście świeżego szpinaku i trochę koziego sera, aby nabrała wiosennego charakteru. Smakowała mi jeszcze bardziej i oficjalnie oznajmiam, że jednak tortilla de patatas może być pyszna!


Tortilla de patatas - hiszpański omlet z ziemniakami, kozim serem i szpinakiem
  • 4 ziemniaki
  • 4 jajka
  • kilka listków świeżego szpinaku
  • 30 g koziego sera
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • 70 ml oliwy lub oleju rzepakowego
  • 2-3 łyżki posiekanego szczypiorku/koperku
  1. Ziemniaki obieramy i kroimy w cienkie plasterki jak na chipsy. Na patelni rozgrzewamy oliwę lub olej. Wrzucamy ziemniaki i smażymy przez ok. 5-7 minut, aż będą miękkie i zmienią kolor na złocisty. Smażenie podzieliłam na 3 etapy, aby plasterki swobodnie się zmieściły na patelni.
  2. Usmażone ziemniaki odsączamy dokładnie z tłuszczu np. przy pomocy ręcznika papierowego. Wrzucamy je do dużej miski i łopatką lub tłuczkiem do ziemniaków zgniatamy na drobniejsze kawałki.
  3. Do drugiej misy wbijamy jajka, roztrzepujemy je, dodajemy ziemniaki, sól, pieprz, przeciśnięty przez praskę czosnek i posiekane zioła. Masa jajeczna powinna być lekko przesolona, dzięki temu tortilla po usmażeniu będzie miała odpowiedni smak.
  4. Na patelni, na której smażyliśmy ziemniaki zostawiamy ok. 2 łyżki oliwy. Resztę odlewamy.
  5. Rozgrzewamy tłuszcz i wylewamy na patelnię jajka, wyrównujemy wierzch masy łyżką i posypujemy kawałkami pokrojonego sera oraz porwanym na mniejsze listkami szpinaku.
  6. Gdy brzegi omletu się zetną, zsuwamy go na talerz i odwracamy przerzucając go na patelnię na drugą stronę. Następnie dosmażamy jeszcze chwilę i zsuwamy na talerz.
  7. Tortillę podajemy od razu lub kroimy na części i podajemy na zimno.
Tosia

poniedziałek, 7 października 2013

Tydzień z LunchBoxem #1: Wrapsy z pełnoziarnistych naleśników z wędzonym łososiem


Uwielbiam tematyczne cykle na burczymiwbrzuchu. 
Zawsze wybieramy takie tematy, że pod koniec danego tygodnia jest mi smutno, że to już koniec. Wtedy też pomysły wcale się nie kończą, wręcz przeciwnie, zazwyczaj jest ich za wiele, by zrealizować je w 7 dni. 
Tak było rok temu, gdy w listopadzie przez tydzień zamieszczałyśmy przepisy na przekąski, które można zapakować do pudełka i zabrać ze sobą do pracy, czy szkoły. Tutaj możecie zobaczyć co wtedy przygotowałyśmy.
Początek października to idealny czas, aby powrócić do Tygodnia z LunchBoxem i ogłosić drugą edycję!

Dania, które planujemy zaprezentować są na tyle zróżnicowane, że liczę na to iż każdy znajdzie coś dla siebie. 
Pierwsza propozycja nawiązuje do wrapsów. 
Nie ukrywam, że mam słabość do tortillowych zawijańców, na blogu był już chociażby przepis na wrapsy z awokado i jajkiem oraz z tuńczykiem. Nie ma się jednak co oszukiwać, ich przyrządzenie w domu od podstaw jest trochę kłopotliwe (ale kiedyś przygotuję taki przepis). Z kolei na opakowaniu pszennych tortilli ze sklepu znajduje się aż 8 magicznych dodatków na literę E.
Zdecydowanie zdrowszą i szybszą alternatywą są pełnoziarniste naleśniki. Jeśli jednak koniecznie muszą być pszenne to odsyłam Was do tego przepisu na naleśnikowe wrapsy z szynką parmeńską.

Z podanych proporcji wychodzi ok. 10 naleśników. Oczywiście każdy ma inne zapotrzebowanie i apetyt, ale myślę, że powinny starczyć chociaż na 2 lunche.
Nie chcę się narzucać za bardzo z propozycją farszu, bo takie naleśniki można przygotować z tym co macie pod ręką. U mnie na farsz składa się wędzony łosoś, chrzanowy serek z jabłkiem i limonką, liście szpinaku, ogórek i orzechy włoskie. Chrzan możecie zastąpić musztardą lub w ogóle pójść inną drogą i zamiast ryby wybrać mięso, czy ser pleśniowy.
Przygotowanie takiego lunchu wieczorem, czy rano (jeśli nie wychodzimy z domu za wcześnie) nie powinno zająć więcej czasu niż 20-30 minut. Z resztą przekonajcie się o tym sami.

A już jutro kolejna, zupełnie inna propozycja!

Wrapsy z pełnoziarnistych naleśników z wędzonym łososiem
Pełnoziarniste naleśniki/ 10 szt.
  • 150 g mąki pszennej pełnoziarnistej/pszennej razowej typ 2000
  • 300 ml mleka
  • 100 ml wody mineralnej
  • 3 łyżki topionego masła/oliwy
  • 2 jajka
  • łyżeczka soli
  • 1/2 łyżeczki cukru
Serek z jabłkiem i chrzanem:
  • 200-250 g śmietankowego serka "kanapkowego"
  • 1-2 łyżki soku z limonki lub cytryny
  • łyżka startej skórki z limonki lub cytryny
  • 2 cm świeżo startego chrzanu lub łyżka chrzanu ze słoiczka
  • 1/2 jabłka
  • sól, kolorowy pieprz
 Dodatki:
  • liście świeżego szpinaku (można zastąpić rukolą, roszponką lub sałatą lodową)
  • 150 g wędzonego łososia (u mnie "polędwica" wędzona na zimno)
  • garść orzechów włoskich
  • świeży ogórek
  1.  Mąkę wsypujemy do misy, mieszamy z solą i cukrem. Dodajemy mleko oraz wodę i mieszamy trzepaczką. Następnie dodajemy dwa rozbełtane jajka i roztopione wcześniej, a następnie ostudzone masło (lub oliwę). 
  2. Na małym ogniu rozgrzewamy suchą patelnię (tłuszcz nie jest potrzebny dzięki dodatkowi masła do ciasta). Wylewamy chochlę ciasta, rozprowadzamy je na patelni i smażymy przez ok. 2-3 minuty z każdej strony. Czynność powtarzamy. W razie potrzeby odsączamy naleśniki z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego (raczej nie będzie to potrzebne).
  3. W trakcie smażenia naleśników mieszamy serek śmietankowy z tartym chrzanem, solą i pieprzem. Jabłko obieramy i ścieramy na tarce o drobnych oczkach, skrapiamy sokiem z limonki lub cytryny i dodajemy razem ze skórką do serka. 
  4. Na środku każdego naleśnika smarujemy łyżkę serka, kładziemy plastry łososia, orzechy włoskie, listki szpinaku i plastry ogórka (ja kroiłam je pionowo przy pomocy obieraczki uzyskując "ogórkowe wstążki"). Naleśniki zawijamy w rulon i kroimy na dwie lub trzy części. Wkładamy do pudełka i wychodzimy z domu!
Tosia

czwartek, 16 maja 2013

Wiosenny tydzień #4: Cukiniowe tagliatelle



Potrafię gotować oszczędnie, być minimalistką i przygotowywać szybkie posiłki z resztek znalezionych w lodówce. Moja babcia zawsze powtarza: "Kto zjada ostatki jest piękny i gładki".
Są jednak składniki, które muszę mieć zawsze w swojej kuchni. A gdy niebezpiecznie zbliża się czas, że się kończą, zaczynam się niepokoić. Dla przykładu, zmniejszający się poziom oliwy w butelce może zakłócić mój wewnętrzny spokój. 
Podobnie mam z makaronem, zapasy mogą się kończyć, ale muszę mieć chociaż jedną paczkę w szafce. Wtedy wiem, że wystarczy ząbek czosnku, oliwa i natka pietruszki, a mój posiłek będzie smaczny.
Jednocześnie jednak uwielbiam eksperymentować, dlatego brak potrzebnego składnika może pobudzać kreatywnie. Makaron przecież można zrobić samemu i nie mam tu wcale na myśli jego domowej wersji z mąki, czy semoliny. Wystarczy do tego cukinia!
Przy pomocy obieraczki do warzyw uzyskamy z cukinii zgrabne wstążeczki przypominające wyglądem tagliatelle, pappardelle, czy spaghetti. Czas przygotowania takiego cukiniowego tagliatelle jest o wiele krótszy niż najszybszego makaronu z pszenicy durum! A przy tym wspaniale wpisuje się w temat Wiosennego Tygodnia.
Żałuję, że nie mierzyłam dziś czasu stoperem, ale musicie mi uwierzyć na słowo, że zrobienie tej wiosennej przekąski zajęło mi mniej niż 10 minut :)


Cukiniowe tagliatelle/1 porcja
  • 2 małe cukinie lub 1 duża
  • 2-3 suszone pomidory
  • mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżka świeżo tartego parmezanu
  • garść świeżych ziół (u mnie oregano i bazylia)
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  1. Cukinię myjemy i osuszamy. Bierzemy obieraczkę do warzyw i obieramy warzywo tworząc wstążki. Wrzucamy je do miseczki, dodajemy szczyptę soli i zalewamy wrzącą wodą. Zostawiamy na minutę.
  2. Siekamy drobno czosnek i suszone pomidory. Na zimną patelnię wlewamy łyżkę oliwy i wrzucamy posiekany czosnek. W tym czasie odsączamy cukinię z wody.
  3. Gdy czosnek zacznie się smażyć, a patelnia się nagrzeje, wrzucamy suszone pomidory i potrząsamy patelnią. Po minucie wrzucamy wstążki cukinii i ziarna słonecznika. Przyprawiamy je solą i pieprzem i podgrzewamy przez 3 minuty, pod koniec dodajemy porwane listki ziół i mieszamy dokładnie ze sobą składniki. 
  4. Cukiniowe wstążki wykładamy na talerz i posypujemy świeżo startym parmezanem.
Tosia

środa, 8 maja 2013

Risotto verde


Pamiętacie "Włoski tydzień", który urządziłyśmy na blogu na początku stycznia? Przez 7 dni dzieliłyśmy się z Wami przepisami inspirowanymi kuchnią z Półwyspu Apenińskiego. Kuchnia ta ma naprawdę dużo do zaoferowania, o wiele więcej niż może się wydawać przeciętnym miłośnikom pizzy i spaghetti bolognese. 
Pod koniec zabawy doszłyśmy ze Śliwką do wniosku, że "Włoski tydzień" mógłby trwać w naszych kuchniach kolejny tydzień. Co prawda na razie powtórki z tej tematyki nie planujemy, ale nabrałam ochoty na danie, które wtedy się nie pojawiło. Risotto.
Dobrze przyrządzone risotto reprezentuje sobą wszystko to, co kojarzy mi się z kuchnią włoską. Nie jest to skomplikowane danie, ale jego przygotowanie wymaga odrobiny wprawy, cierpliwości i miłości do gotowania. Gdybym miała je przyrządzić sama dla siebie, pewnie bym zrezygnowała. Risotto trzeba gotować dla kogoś bliskiego, wtedy ma to sens :)
Aby ugotować fantastyczne risotto wystarczy kilka prostych składników. Ważne jednak jest to, aby były to produkty świeże i wysokiej jakości. Tak jak wiosenne warzywa, przyniesione prosto z targu i kieliszek ulubionego białego wina.
Wybrałam do tego liście świeżego szpinaku, które sprawiły, że ryż nabrał pięknie wiosennego koloru. W daniu pojawiła się także cukinia i zielone szparagi. Całość posypana świeżo startym parmezanem i zjedzona w miłym towarzystwie, od razu pozwoliła zapomnieć o troskach dnia codziennego :)
Poniżej przepis na dwie porcje:


Risotto verde
  • 300 g ryżu do risotto (arborio lub carnaroli)
  • 1 l bulionu z kurczaka lub z warzyw
  • 150 ml białego półwytrawnego wina
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 1 mała cukinia lub 1/2 dużej
  • 9-10 szparagów
  • garść liści świeżego szpinaku
  • 4 łyżki masła
  • 3 łyżki oliwy
  • świeżo starty parmezan
  • sól, pieprz
  1. Szparagi myjemy, pozbywamy się grubych końcówek, odrywając je (nie mylić z główkami!). Kroimy je na małe kawałki i wrzucamy na rozgrzaną patelnię z łyżką masła. Szparagi dusimy ok. 7 minut, pod koniec wlewając "chlust" wina. 
  2. Do wysokiego naczynia wrzucamy umyte liście świeżego szpinaku. Dodajemy podsmażone na maśle łodygi szparagów (główki zostawiamy do dekoracji). Do warzyw dodajemy łyżkę oliwy, sól oraz pieprz i miksujemy na gładkie pesto. Zostawiamy na potem.
  3. Na małym ogniu podgrzewamy bulion. W drugim garnku rozgrzewamy łyżkę masła i 2 łyżki oliwy, dodajemy posiekaną drobno cebulę. Po 2 minutach dodajemy pokrojoną w drobną kosteczkę cukinię. Warzywa dusimy na małym ogniu przez kilka minut, pod koniec dodając posiekany drobno czosnek.
  4. Zwiększamy ogień, dodajemy ryż, szczyptę soli i cały czas go mieszamy. Po 2 minutach ryż zacznie robić się szklisty, wlewamy wtedy 150 ml wina i dalej mieszamy.
  5. Gdy ryż wchłonie wino, wlewamy pierwszą chochlę gorącego bulionu i przyprawiamy ryż kolejną szczyptą soli. Zmniejszamy ogień, tak aby ryż bulgotał i czekamy aż wchłonie płyn. Przez kolejne 16 minut, wlewamy co mniej więcej 2 minuty kolejną chochlę gorącego bulionu i cały czas mieszamy zawartość garnka, rozprowadzając skrobię wydzielaną przez ryż. Za każdym razem czekamy, aż ryż wchłonie porcję bulionu. 
  6. Po ok. 16 minutach sprawdzamy czy ryż jest ugotowany, jeśli jest zbyt twardy - dodajemy kolejną chochlę bulionu. Gdy ryż będzie gotowy, zestawiamy go z ognia, dodajemy przygotowane wcześniej pesto, 2 łyżki masła i świeżo starty parmezan. Risotto przyprawiamy solą i pieprzem, dokładnie mieszamy i zostawiamy pod przykryciem na 3 minuty.
  7. Risotto podajemy od razu, przystrojone świeżo tartym parmezanem i główkami szparagów.
Tosia

niedziela, 17 marca 2013

Śniadanie do łóżka #91: Tosty ze szpinakiem i wędzonym kozim serem

































Jakiś czas temu zrobiło się głośno na temat warszawskiego bazaru Le Targ. Pojawiły się zachwyty, ale także słowa krytyki, że inicjatywy tego typu to przejaw "hipsterstwa" (więcej na ten temat tu). Nie lubię przypisywania tego typu łatek, tym bardziej, że od dawna twierdzę, że hipsterzy nie istnieją. 
Dlatego podskoczyłam z radości, gdy dowiedziałam się, że co dwa tygodnie w piątek mamy w Trójmieście podobny bazar!

Nie da się ukryć, że obecnie trudno o prawdziwie wiejskie lub ekologiczne produkty. W piekarniach sprzedaje się chleb zabarwiany karmelem, przypominający watę, w marketach widujemy wędliny w kolorach tęczy. Bazar BoZeWsi wychodzi na przeciw konsumentom, dla których jakość produktów spożywczych jest ważna.
Oprócz warzyw i owoców, na targu można kupić przepyszną kiełbasę z gęsi, świeże zioła, czy kozi ser. I właśnie przy stoisku z serami zatrzymałam się na dłużej.  
Niezwykle charyzmatyczny sprzedawca przyciągał uwagę historiami o produktach i stronie na Facebooku (Kaszubska Koza). W specyficzny i przyjazny sposób budował więź z każdym klientem. Po spróbowaniu serów okazało się, że nie musiał wcale tego robić. Tak mi smakowały, że nie mogłam zdecydować się z którym wrócę do domu. Ostatecznie wybrałam wędzony kozi ser, zwany "kozim dymkiem".
W trakcie powrotu do domu rozmyślałam co z niego zrobię. Wybór padł na tosty. 
Wyobraźcie sobie zgrillowane kromki piwnego chleba na zakwasie, między nimi ukryte szpinakowe pesto i lekko rozpuszczający się kozi ser. Prawdziwe niebo dla podniebienia!
Takim śniadaniem mogłabym witać każdą niedzielę :)


Tosty z pesto szpinakowym i wędzony kozim serem/2 szt.

  • 4 kromki chleba (u mnie piwny chleb pszenny na zakwasie pszennym)
  • garść liści świeżego szpinaku (ok. 80 g)
  • 8 plastrów koziego sera wędzonego "kozi dymek"
  • 2 łyżki ziaren słonecznika (może być wcześniej podprażony)
  • mały ząbek czosnku lub 1/2 dużego
  • 2 łyżki oliwy
  • sól, pieprz
  1. Liście umytego szpinaku wrzucamy do wysokiego naczynia. Dodajemy ziarna słonecznika, czosnek i łyżkę oliwy. Szpinak przyprawiamy solą oraz pieprzem i miksujemy blenderem na pastę.
  2. Kromkę chleba smarujemy pesto. Kładziemy plasterki sera i przykrywamy drugą kromką. Wierzch przyszłego tosta smarujemy z wierzchu oliwą. Czynność powtarzamy.
  3. Tosty kładziemy na mocno rozgrzanej patelni do grillowania lub w opiekaczu do kanapek. Grillujemy przez kilka minut z dwóch stron, aż wierzch chleba będzie rumiany, a ser zacznie się rozpuszczać. Tosty można też podgrzewać przez kilka minut w piekarniku.
Tosia

wtorek, 26 lutego 2013

Kieszonki z kurczaka ze szpinakiem i suszonymi śliwkami

































Tak jak zapowiadałam, egzamin już za mną. W stresującym okresie oczekiwania na wyniki postanowiłam poświęcić się temu co lubię najbardziej. Spędzam więc każdą wolną godzinę w kuchni, pierwszy raz od dłuższego czasu nie przejmując się, że odciąga mnie to od innych, ważniejszych zajęć. Zdążyłam zapomnieć jakie to przyjemne!

Rzadko tworzę dania na potrzeby własnego obiadu. Wracając z pracy jestem tak głodna, że nie w głowie mi eksperymenty. Potrzebuję czegoś szybkiego i sprawdzonego. Czegoś co daje mi pewność, że porażka nie przedłuży mojego czasu oczekiwania na coś do zjedzenia. Myślę wtedy nie tylko o sobie, ale o ludziach dookoła, bo gdy jestem głodna staję się okrutnie nerwowa i nie do zniesienia. Każdy wie, by usuwać się z drogi. 

Czasem mam też na to inny sposób, formę kompromisu między głodem a czymś pysznym. Przygotowuję danie poprzedniego wieczoru, gdy mam trochę wolnego czasu i uczucie pustki w żołądku nie przeszkadza mi trzeźwo myśleć. Tak właśnie zrobiłam z daniem, które dzisiaj chcę Wam polecić. 

Kieszonki z kurczaka są nie tylko łatwe do przygotowania, ale też naprawdę smaczne. Nafaszerowałam je kremowym szpinakiem, któremu słodyczy dodają suszone śliwki. Nie spodziewałam się niczego spektakularnego, a naprawdę pozytywnie zaskoczyły mnie smakiem. 

Kurczaki przygotowuje wcześniej, obsmażając je delikatnie i zawijając w folię. Tak przygotowane czekają nam mnie w lodówce aż wrócę do domu. Potem tylko 15 minut i obiad gotowy. 

Kieszonki z kurczaka ze szpinakiem i suszonymi śliwkami (2 porcje)

- 2 małe piersi z kurczaka
- 300 g szpinaku (może być mrożony)
- 100 g suszonych śliwek
- 2 trójkąty serka topionego
- 3 ząbki czosnku
- suszone chilli
- mielona słodka papryka
- 1 łyżka masła
- sól
- pieprz

  1. Przygotuj szpinak. Na maśle podsmaż szpinak. Dodaj ok. 2 łyżki wody i smaż aż się rozmrozi, a woda wyparuje. Wyciśnij do niego czosnek i dodaj serki topione. Smaż i mieszaj aż ze szpinaku i serka powstanie jednolita masa. 
  2. Poszatkuj suszone śliwki i wymieszaj ze szpinakiem. Dopraw solą i pieprzem i daj mieszance ostygnąć.
  3. Piersi umyj i osusz. Pozbądź się zbędnego tłuszczu i kostek. Grubym nożem zrób wzdłuż "kieszonkę" w kurczaku, tak aby dziura powstała tylko w miejscu wbicia. 
  4. W "kieszonce" umieść tyle szpinaku ile zmieści się do środka. 
  5. Pierś z zewnątrz posmaruj odrobiną oliwy, posól, popieprz i delikatnie posyp chilli (możesz również użyć pieprzu cayenne). 
  6. Obsmaż sakiewki delikatnie na patelni grillowej. Lekko obsmażone mięso połóż na folii i dobrze zawiń.
  7. Piecz w 250 stopniach przez ok. 15 minut.
  8. Odwiń pierś z folii.
  9. Podawaj z kaszą/ryżem i ulubioną surówką. 
Śliwka

niedziela, 24 lutego 2013

Śniadanie do łóżka #88: Rösti ze szpinakiem i jajkiem w koszulce




















Kiedy to się wreszcie skończy?! Rzucam w przestrzeń, choć w głębi duszy mam wielką nadzieję, że nastąpi to jutro. Bo jutro właśnie czeka mnie ostatni (jak wszystko dobrze pójdzie) egzamin na studiach. Funkcjonuję więc jak zombie, odrzucając nadchodzące co jakiś czas myśli, żeby rzucić to wszystko w cholerę i zająć się gotowaniem. Moje serce rwie się do lepienia pierogów, a rozum pcha z powrotem do książek.

W głowie misternie buduję listę rzeczy do zrobienia, więc już wiem, że przyszły tydzień będzie bogaty w kulinarne doznania. A dzisiaj pozwalam sobie tylko na małe śniadaniowe szaleństwo, które nie wymaga spędzania ogromnej ilości czasu nad garami. 

Nigdy wcześniej nie robiłam szwajcarskich placków ziemniaczanych rösti, które podobno w tamtejszych stronach są śniadaniowym przysmakiem. Byłam odrobinę sceptyczna, gdy dowiedziałam się, że nie wymagają praktycznie żadnych dodatków poza solą i pieprzem. Intuicyjnie dodałabym coś, co skleiłoby je w jedną całość. Okazuje się jednak, że starte na grubych oczkach same sklejają się ze sobą pod wpływem ciepła patelni tworząc chrupiący, nie rozlatujący się placek.

Zestawiłam je ze szpinakiem i jajkiem w koszulce, ale w po głowie krążyło mi też połączenie z łososiem. W obu wersjach sprawdzi się świetnie jako alternatywa dla niedzielnej jajecznicy. 

Rösti ze szpinakiem i jajkiem w koszulce (4 porcje)

Placki:
- 2 średniej wielkości ziemniaki (najlepiej rodzaj, który nie jest sypki)
- 1 łyżka oliwy z oliwek
- pół łyżeczki pieprzu cayenne
- 2 ząbki czosnku
- 3 łyżki startego parmezanu
- sól
- pieprz

Szpinak
- 400 g szpinaku (może być mrożony)
- 3 ząbki czosnku
- 2 "trójkąty" serka topionego
- 1 łyżeczka sambal oelek (lub innego ostrego dodatku)
- sok z połowy cytryny
- sól
- pieprz

- jajka w koszulkach (przepis tutaj) 
  1. Ziemniaki obierz ze skórki i zetrzyj na tarce o grubych oczkach.
  2. Pomieszaj z wyciśniętym czosnkiem i resztą składników.
  3. Na patelni rozgrzej olej i nakładaj po kupce starych ziemniaków (powinna mieć grubość ok. 1 cm). Smaż aż zbrązowieje z jednej strony, następnie z drugiej strony.
  4. Szpinak podsmaż na patelni. Dodaj wyciśnięty czosnek i resztę składników. Mieszaj aż serek topiony się rozpuści. 
  5. Na koniec przygotuj jajko w koszulce. 
  6. Ułóż szpinak na placku i nakryj jajkiem w koszulce. 

Śliwka

niedziela, 27 stycznia 2013

Śniadanie do łóżka #84: Jajko w bułce

Egzaminy dopadły i mnie. Co semestr, zawalona książkami, zadaję sobie pytanie, dlaczego nie potrafię być systematyczna i wszystko odkładam na ostatnią chwilę. To pytanie chyba już na zawsze pozostawię bez odpowiedzi, bo właśnie nadeszła moja ostatnia sesja w życiu. Ale ten czas szybko mija!

Nie mam jednak czasu na głębsze refleksje ani na długie, niedzielne biesiadowanie przy stole, więc na wybieram sprawdzony śniadaniowy przysmak- jajka. Postawią na nogi po nieprzespanej nocy i przygotują do dalszej walki. 

Dzisiaj jajka przygotowałam w bułce. Pod jajkiem kryje się szpinak z kozim serem i karmelizowaną cebulą. Ale to tylko luźna propozycja (choć dla mnie niesamowicie pyszna), bo wystarczy wydrążyć pieczywo, wypełnić je dowolnymi dodatkami i zwieńczyć jajkiem. 

Jajko w bułce (4 porcje)

- 4 małe okrągłe bułki
- 4 jajka
- 100 g szpinaku (ja wybrałam mrożony w liściach)
- 2 ząbki czosnku
- 1 łyżka masła
- 50 g kremowego koziego sera
- pół czerwonej cebuli
- 1 łyżka brązowego cukru
- pieprz
- młody szczypiorek
  1. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
  2. W górnej części bułki wytnij koło, wyjmij i wydrąż miąższ bułki.
  3. Przygotuj karmelizowaną cebulę. Pokrój cebulę w piórka. Rozgrzej 1 łyżkę oliwy na patelni, dodaj cebulę. Smaż aż się zeszkli. Posyp całość brązowym cukrem i dodaj ok 2 łyżki wody. Smaż aż woda wyparuje. Odstaw na bok.
  4. Na patelni rozgrzej masło na małym ogniu. Poszatkuj czosnek i wrzuć na patelnię. Smaż na małym ogniu przez ok. 2 minuty. Dodaj szpinak. Smaż aż się rozmrozi, a następnie przenieś do miski.
  5. W misce pomieszaj szpinak z kozim serem. Dopraw pieprzem i ewentualnie solą (kozi ser jest dość słony, powinien wystarczyć). 
  6. Umieść ok. 1 łyżkę szpinaku w bułce, zalej jajkiem (jeśli jajko jest za duże w stosunku do bułki, możesz odlać trochę białka) i wykończ małą porcją karmelizowanej cebuli.
  7. Wstaw bułki do piekarnika i piecz ok. 20 minut aż białko się zetnie. 
Śliwka

środa, 9 maja 2012

Pizza ze szpinakiem, szynką i pesto rosso
































Nie mam pojęcia jakie danie ugotowałam po raz pierwszy w swoim życiu. Pamiętam jednak dobrze, że jako dziewczynka uwielbiałam przeglądać książki kucharskie marząc o nieznanych mi wcześniej daniach. Wspominam także jedną z moich pierwszych udanych akcji kulinarnych, kiedy to razem z koleżanką postanowiłyśmy upiec pizzę. Nie wiem jakim cudem się to udało, ale sądzę, że upieczenie domowej pizzy od podstaw w wieku 9-10 lat, nie mając pojęcia o gotowaniu to niezły wyczyn. Ta historia świadczy o tym, że w każdym wieku można się nauczyć robić pizzę, niezależnie od wcześniejszego doświadczenia w kuchni :)
Zdarza  się, że czasem ktoś mi zada pytanie, które dania z burczymiwbrzuchu chętnie powtarzam. Prawda jest taka, że naprawdę rzadko od początku do końca robię dania identycznie, za bardzo lubię eksperymentować. Są jednak potrawy, które mi się nie nudzą i tylko wprowadzam do nich za każdym razem drobne modyfikacje.
 Tak też jest z pizzą, robię ją mniej więcej raz na 10 dni i zawsze ma inne dodatki, dlatego nigdy nam się nie nudzi :)
 Najbardziej lubię pizzę na puszystym cieście, ostatnio smakuje mi wersja w której zamiast pomidorowego sosu używam domowego pesto z suszonych pomidorów. Jako resztę dodatków wybrałam szpinak, szynkę dojrzewającą, pomidorki, fetę oraz mozzarellę. Dużą zaletą pizzy jest to, że robiąc ją można skorzystać ze wszystkiego co mamy pod ręką :)
A Wy jaką pizzę lubicie najbardziej?


Pizza ze szpinakiem, pesto rosso, pomidorkami koktajlowymi, 
szynką dojrzewającą i mozzarellą
  • Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 14 g suszonych drożdży instant
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
  • czubata łyżka ziół prowansalskich
  • 200 ml letniej wody
  • 2 łyżki oliwy + 2 do posmarowania blachy 
  •  Szybkie pesto z suszonych pomidorów:
  • 6 suszonych pomidorów
  • 2 łyżeczki passaty pomidorowej (lub koncentratu)
  • 2-3 łyżki oliwy z suszonych pomidorów
  • 1/2 ząbka czosnku
  • garść świeżej bazylii lub oregano
  • świeżo mielony pieprz
  • sól gruboziarnista
  • Pozostałe składniki do położenia na pizzę:
  • 100 g świeżego szpinaku
  • ząbek czosnku
  • pomidorki koktajlowe
  • szynka dojrzewająca (np. szwarcwaldzka)
  • mozzarella
  • feta
  1.  Do dużej misy przesiewamy mąkę, dodajemy drożdże, sól oraz cukier. Ciasto wyrabiamy ręcznie lub mikserem jednocześnie stopniowo dolewając letnią wodę (najlepiej o temperaturze 35-40 stopni). Gdy składniki będą prawie w pełni połączone dolewamy powoli oliwę, dosypujemy zioła i dalej wyrabiamy. 
  2. W sumie ciasto powinno być zagniatane ok. 10 minut. Pod koniec będzie lśniące i "odstawać od ręki". Misę smarujemy odrobiną oliwy i przekładamy do niej kulę z ciasta. Przykrywamy czystą ściereczką i stawiamy w ciepłym miejscu, bez przeciągów na ok. godzinę. W tym czasie pizza podwoi objętość.
  3. Do wysokiego naczynia wrzucamy suszone pomidory, czosnek, zioła, solimy i pieprzymy do smaku. Miksujemy za pomocą blendera wlewając powoli oliwę. Pesto będzie gotowe, gdy uzyska gładką masę.
  4. Ząbek czosnku siekamy. Rozgrzewamy patelnię, wlewamy odrobinę oliwy lub oleju rzepakowego i wrzucamy szpinak, przyprawiamy go pieprzem i od czasu do czasu mieszamy. Po kilku minutach dodajemy poszatkowany drobno czosnek i podgrzewamy jeszcze kilka minut.
  5. Wyrośnięte ciasto przekładamy na blachę wyłożoną pergaminem. Za pomocą palców rozprowadzamy je na blasze. Może przyjąć formę podłużnego placka (jak u mnie), okrągłą lub zostać uformowane jako pizza na całą blachę.
  6. Pomidorki kotajlowe kroimy na pół i wbijamy je w ciasto (widoczne na zdjęciu nr. 2, obrazek 1). Ja wybrałam połówki z szypułkami, ale możecie je usunąć. Następnie powierzchnie pizzy smarujemy pesto (zdjęcie nr. 2, obrazek 2). Na koniec kładziemy resztę składników (zdjęcie nr. 2, obrazek 3) : szpinak, fetę, mozzarellę, szynkę. Całość posypujemy ziołami prowansalskimi i przyprawiamy pieprzem.
  7. Pizzę pieczemy w rozgrzanym piekarniku do temperatury 220 stopni, przez 15-20 minut. Jeśli ser się roztopi, ale nie będziecie pewni, czy pizza jest już upieczona - możecie nadkroić ją i sprawdzić czy ciasto nie jest jeszcze surowe.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...