Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bób. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lipca 2018

Pierogi z bobem


Cebula rozebrała Boba, bo jej się spodobał. Następnie na patelni z wrażenia się zarumieniła, z syropem klonowym i balsamicznym octem połączyła. Delikatnie widelcem Boba rozgniotła, bo przyjemnie się czasem rozerwać. I zaczęli w kółko wałkować temat cienkiego ciasta, bo na końcu drogi miały ich czekać fantastyczne pierogi. Zaczęli je lepić lepkimi rączkami z rosnącym entuzjazmem, historia zakończyła się kulinarnym orgazmem.


Pierogi z bobem/ 30 sztuk
Ciasto:

  • 300 g mąki pszennej
  • 200 ml letniej wody
  • 3 łyżki oliwy
  • łyżeczka soli
Farsz:
  • 500 g bobu
  • 2 cebule
  • łyżka syropu klonowego lub miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • żółtko
  • ząbek czosnku
  • 50 g tartego parmezanu
  • łyżeczka masła klarowanego
  • sól, pieprz, szczypta cukru
 Ciasto:
  1. Mąkę wsypujemy do misy lub na stolnicę, dodajemy sól. Wlewamy powoli letnią wodę z oliwą.
  2. Ciasto wyrabiamy, aż będzie elastyczne i osiągnie formę kuli. W razie potrzeby podsypujemy ciasto dodatkowo porcją mąki lub wlewamy więcej wody.
  3. Wyrobione ciasto dzielimy na kilka części. Stolnicę  oprószamy mąką, jedną część ciasta cienko wałkujemy, resztę przykrywamy, aby nie wyschło.
  4. Wykrawamy z ciasta kółka o średnicy ok. 8-10 cm.
  5. Na środku każdego koła kładziemy łyżkę farszu, lepimy pierożki, zlepiając boki ciasta. Przekładamy je na tacę wyłożoną ściereczką.
  6. Pierogi gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie z łyżką oliwy. Gotujemy przez 4 minuty lub do momentu ich wypłynięcia. Odcedzamy z wody.
  7. Pierogi podajemy prosto z wody lub odsmażone na patelni ze smażoną cebulą i listkami świeżej bazylii.
Farsz:
  1. Do wrzącej, posolonej wody ze szczyptą cukru wrzucamy bób, gotujemy 15 minut, odcedzamy, studzimy, obieramy.
  2. Cebule kroimy w drobną kosteczkę, wrzucamy na rozgrzane masło klarowane. Podsmażamy aż się zarumieni, dodajemy syrop klonowy, ocet balsamiczny, sól, pieprz. Krótko karmelizujemy.
  3. Bób rozgniatamy delikatnie widelcem, pozostawiając niektóre kawałki większe. Dodajemy podsmażoną cebulę, chilli, żółtko, parmezan, sól, pieprz, przeciśnięty przez praskę czosnek. Mieszamy.
  4. Masą faszerujemy pierogi. 
Tosia

środa, 27 czerwca 2018

Zapiekanki z bobem, karmelizowaną cebulą, wołowym stekiem i kolendrą


Jeśli Peja zapyta Cię co się liczy, mam nadzieję, że będziesz znać odpowiedź - szacunek ludzi ulicy! Ale także bób, honor i ojczyzna. Jutro nasza reprezentacja będzie grała o honor mecz, przyjemnie byłoby coś skubnąć oglądając ten skecz. Na piłkarskie radości i smutki doskonałe będą zapiekanki, takie z budki. Możecie też je zrobić sami z koleżankami, czy kolegami. Ucieszą się cebulaki, bo na otarcie łez sos będzie na bazie mascarpone, chilli i karmelizowanej cebuli, czyli Was nie zamuli! Go go go ale ale ale, ale co dalej? Na to bób, parmezan mozzarella i do pieca.
A co jeśli wynik nas rozczaruje? W takim wypadku gwarantuję, że usłyszycie na ten temat stek bzdur. Mięsożercom polecam położyć na to wołowego steka, w Waszej buzi rozegra się smaków dyskoteka.


Zapiekanki z bobem, karmelizowaną cebulą, wołowym stekiem i kolendrą/ 2 sztuki
  • długa bagietka
  • 150 g ugotowanego bobu
  • kolendra
  • 100 g mozzarelli (u mnie mini kulki)
  • 6 łyżek tartego parmezanu
Sos:
  • 200 g mascarpone
  • 2 cebule
  • łyżka syropu klonowego lub miodu
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli 
  • łyżeczka masła klarowanego
  • sól, pieprz
Stek wołowy:
  • 200 g steku z rostbefu lub polędwicy wołowej
  • łyżeczka curry
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  1. Mięso nacieramy przyprawami i oliwą, zostawiamy na 30 minut (poza lodówką). Następnie wrzucamy na rozgrzaną patelnię, smażymy po 3 minuty z każdej strony. Następnie zawijamy w folię i zostawiamy na chwilę, aby mięso "odpoczęło", kroimy w plastry.
  2. Cebule kroimy w piórka, podsmażamy na patelni. Gdy się zarumieni dodajemy syrop klonowy, ocet balsamiczny, sól, pieprz. Karmelizujemy krótką chwilę. Studzimy, łączymy z mascarpone, chilli i przyprawiamy do smaku.
  3. Piekarnik rozgrzewamy do 190 stopni. Bagietkę kroimy wzdłuż na pół, kładziemy na blasze i podpiekamy przez ok. 5 minut.
  4. Na podpieczone bagietki wykładamy sos, na to bób, kulki mozzarelli, tarty parmezan. Zapiekamy przez kolejnych 5-7 minut, do rozpuszczenia sera.
  5. Upieczone zapiekanki podajemy z plastrami wołowego steka i z kolendrą.
 Tosia

wtorek, 11 lipca 2017

Pieczone ravioli z kozim serem, bobem i suszonymi pomidorami


Łubudubu trwa sezon na bubu! Muszę się przyznać, że najbardziej mnie kręci połączenie bobu z boczkiem, co zresztą nie jest tajemnicą, bo ostatnio pojawiły się dwa takie wpisy (muszle z bobem i boczkiem oraz quichotto). Nie chciałabym być nudna i straszyć kogoś przepisami, które pójdą w boczki. Dziś połączyłam bób z kozim serem, sokiem z limonki i suszonymi pomidorami. Można zatem powiedzieć, że to kozie bóbki. Okazało się, że to równie zjawiskowa kombinacja, nawet jeśli nazwa odstrasza.

Farsz wykorzystałam do pieczonych pierogów. A właściwie do pieczonych ravioli, bowiem ulepiłam okrągłe pierożki, każdy z nich otrzymał swój własny daszek. Ciasto dla smaku i koloru zabarwiłam curry. Wyszły kruche i rumiane. W przepisie podałam proporcje na mniej więcej 20 sztuk (przy ponownym wałkowaniu powinno tyle wyjść). Możecie jednak śmiało skusić się na połowę porcji ciasta. Farszu zróbcie tyle samo! Jeśli zostanie Wam go trochę to żadna strata,  bo nadzienie smakuje wyśmienicie. Zapewniam, że przyjemnością podjecie je łyżką w trakcie lepienia. Będzie też świetnym dodatkiem do upieczonych pierożków.




Pieczone ravioli z kozim serem, bobem i suszonymi pomidorami/ 18-20 sztuk
Ciasto:
  • 500 g mąki pszennej typ 650
  • 2 jajka
  • 200 g zimnego masła
  • 2-3 łyżki zimnej wody
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka curry
  • białko jajka (wierzch)
Farsz:
  • 270 g bobu
  • 200 g koziego kremowego serka
  • 10 suszonych pomidorów
  • ząbek czosnku
  • sok z 1/2 limonki
  • 50 g tartego parmezanu
  • sól, pieprz 
  1.  Mąkę wsypujemy do misy, dodajemy jaja, curry, sól i posiekane zimne masło. Dolewamy zimnej wody i wyrabiamy ciasto do połączenia składników w zgrabną kulę. Owijamy ją w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę.
  2. W tym czasie do wrzącej, posolonej wody wrzucamy bób. Gotujemy 10 minut. Studzimy i obieramy.
  3. Połowę bobu łączymy z kozim serem, posiekanym czosnkiem i limonką. Miksujemy blenderem na gładką masę. Dodajemy tarty parmezan, pokrojone drobno suszone pomidory i resztę bobu. Przyprawiamy do smaku solą i pieprzem.
  4. Schłodzone ciasto kładziemy na blacie oprószonym mąką, cienko wałkujemy. Wykrawamy szklanką (średnica ok. 8 cm) kółka. 
  5. Na środku kółek wykładamy po łyżce farszu i przykrywamy drugim kółkiem tworząc daszek. Pierożki delikatnie rozciągamy po bokach i robimy z każdej strony falbankę. Ostrym nożem wykrawamy z wierzchu 4 paseczki. Tak przygotowane ravioli układamy na blasze wyłożonej pergaminem.
  6. Pierogi z wierzchu smarujemy białkiem, wkładamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy przez 15 minut w 200 stopniach. 
  7. Ravioli podajemy na ciepło lub na zimno z pozostałym farszem.
Tosia

środa, 5 lipca 2017

Muszle z bobem i boczkiem w sosie parmezanowym



Sezon na bób trwa, pewnie macie już za sobą zjedzoną pierwszą miskę po której rozbolał was brzuch. To znak, że jesteście gotowi na eksperymenty!

Najbardziej lubię łączyć "bubu"z boczkiem, uważam, że to niezwykle udana para. Idąc tym tropem wymarzyła mi się kremowa Carbonara z bobem, zaraz potem pomyślałam o Lasagne. Szkoda jednak aby zielone kubraczki zostały zasłonięte makaronem, dlatego ostatecznie sięgnęłam po muszelki, w końcu mieszkam nad morzem!

Wnętrze każdej tajemniczej muszelki kryje podsmażony bób z chrupiącym boczkiem i złocistą cebulką. Aby pięknie ślizgały się na talerzu, podlałam je sosem parmezanowym z dodatkiem musztardy, koperku i gałki muszkatołowej. Całość zapieczona z parmezanem sprawia, że muszelki wchodzą koncertowo :)



Muszle z bobem i boczkiem w sosie parmezanowym
  • 200 g makaronu muszli (conchiglioni)
  • 350 g bobu
  • 150 g wędzonego boczku
  • cebula
  • 200 ml śmietanki kremówki
  • łyżeczka musztardy
  • 2 łyżki posiekanego koperku 
  • 50 g parmezanu + 20 g do posypania z wierzchu
  • 1/2 łyżeczki tartej gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  1. Do wrzącej i posolonej wody wrzucamy makaronowe muszle i gotujemy aż będą al dente (u mnie 10 minut), odsączamy z wody na sicie, przelewamy zimną wodą i odstawiamy do ostudzenia.
  2. W drugim garnku gotujemy w posolonej wodzie bób przez 10 minut, studzimy, obieramy.
  3. Na patelnię wrzucamy pokrojony w kostkę boczek, smażymy aż wytopi się tłuszcz i stanie się chrupiący. Dorzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, smażymy ok. 3 minut. Na koniec wrzucamy obrany bób, całość przyprawiamy pieprzem, podsmażamy jeszcze 2 minuty. 
  4. Do rondla wlewamy kremówkę, dodajemy musztardę, koperek, sól, pieprz i gałkę. Gotujemy 2 minuty, następnie wrzucamy tarty parmezan, mieszamy i gotujemy kolejne 2 minuty.
  5. Formę żaroodporną smarujemy sosem. Muszle faszerujemy bobem i układamy ciasno w formie. Z wierzchu podlewamy sosem i posypujemy parmezanem.
  6. Całość zapiekamy w rozgrzanym piekarniku w 200 stopniach przez 10 minut. 
 Tosia

środa, 28 czerwca 2017

Quichotto


Niedawno upiekłam na piknik quiche ze szparagami (podobny przepis tu). Chillując na kocykach, obserwując leniwie płynące chmury i podjadając tartę wywiązała się dyskusja o wpadkach kulinarnych. Często w przepisach na tarty pisze się o obciążaniu kruchego ciasta ryżem. Robi się to po to, aby spód nie podniósł się do góry, tylko pozostał płaski. Wysypując ryż na kruche ciasto trzeba jednak pamiętać, aby pomiędzy był jeszcze pergamin, który potem będzie łatwo z obciążeniem zdjąć. Niestety można o tym zapomnieć, wtedy ryż wtapia się w ciasto i klapa.

Ta historia zainspirowała mnie do upieczenia Quichotto! Początkowo jednak miałam wizję, że risotto znajdzie się w masie śmietanowo-jajecznej. Planując wczoraj wypiek zmieniłam nagle koncepcję. A gdyby tak z risotto przygotować masę podobną do ryżowych kulek arancini (przepis) i wyłożyć nią spód do tarty? Jeśli dla wzmocnienia spodu damy mąkę ryżową to będzie to także przepis dla bezglutenowców.

Klasyczną masę wzbogaciłam o curry, a na głównych bohaterów tarty wybrałam boczek, groszek, bób i fasolkę. Możecie śmiało poeksperymentować z innymi dodatkami. 

Nieskromnie powiem, że był to fantastyczny pomysł. Jedząc quiche nie wiadomo czy to tarta, czy risotto. Jedno jest pewne - jest przepyszne :)
 




Quichotto z bobem, boczkiem, groszkiem i fasolką/ 23 cm
Spód:
  • szklanka suchego ryżu (wybrałam ryż do sushi)
  • 2 szklanki bulionu lub wody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 50 g mąki pszennej (można zastąpić ryżową)
  • jajko
  • 50 g tartego parmezanu
Masa:
  • 200 g śmietanki kremówki
  • 2 jajka
  • 70 g tartego parmezanu
  • łyżeczka curry
  • szczypta soli
Dodatki:
  • 50 g wędzonego boczku
  • 100 g ugotowanego bobu i fasolki szparagowej
  • 30 g łuskanego groszku cukrowego
  1. Ryż wsypujemy do rondla, zalewamy bulionem, dodajemy sól. Gotujemy na małym ogniu przez ok. 15 minut, aż ryż wchłonie płyn. Studzimy.
  2. Do ryżu dodajemy jajko, parmezan i mąkę. Dokładnie mieszamy, a uzyskaną masą wykładamy spód tortownicy pamiętając też o brzegach. Wierzch wygładzamy łyżką zwilżoną wodą.
  3. Tak przygotowaną tartę wkładamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy przez 15 minut w 190 stopniach.
  4. W tym czasie pokrojono drobno boczek wytapiamy na patelni, aż stanie się chrupiący.
  5. Do misy wlewamy kremówkę, dodajemy jajka, parmezan, curry, sól, energicznie mieszamy trzepaczką do dokładnego połączenia.
  6. Na podpieczony spór wylewamy masę śmietanowo-jajeczną. Z wierzchu dekorujemy groszkiem, bobem, fasolką i boczkiem. Posypujemy parmezanem i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Pieczemy 20 minut.
  7. Quichotto serwujemy na ciepło lub na zimno.
 Tosia

wtorek, 12 lipca 2016

Sezon na bób: Marynowany bób z kuminem


Kto by pomyślał, że smaki aż tak mogą się zmienić. Jeszcze rok temu, gdyby ktoś mi powiedział, że będę szukać najlepszego dla mnie bobu, wybuchłabym mu szyderczym śmiechem w twarz. Gdy ktoś mnie pyta, czy jest coś, czego szczerze jeść nie lubię, odpowiadam, że jest. Strączkowe. Tak bardzo nie lubię strączkowych. Z fasolki po bretońsku lubię sos, kiełbasę i bułkę, z chilli con carne, zasadniczo carne, sos i wszystko poza fasolą, a cała podnieta młodym bobem zupełnie mnie nie dotyczy. Tfu, nie dotyczyła. Nagle coś we mnie pękło, jakby ktoś włączył jakiś nigdy nie włączany przycisk i stało się. Strączkowe nie tylko polubiłam, ale pokochałam. Zrozumiałam to ostatnio, gdy właśnie z rzeczonego chilli con carne zaczęłam niepostrzeżenie wydłubywać całą fasolę.

Tego lata z wielką przyjemnością gotuję więc młody bób. Cieszę się jak dziecko, gdy udaje mi się go ugotować al dente, wydłubać w całości ze skórek i podsmażyć na maśle. Ale ostatnio zaczęłam poszukiwać jeszcze lepszych rozwiązań. I wtedy właśnie wpadłam na przepis z Krytyki Kulinarnej- bób sycylijski, który miał być absolutnie odlotowy. Postanowiłam spróbować, choć nie byłabym sobą, gdybym nie zmieniła smaków, na trochę bardziej moje.

I wiecie co? Jest naprawdę dobry. Taka pyszna prostota, do podjadania przed telewizorem. Najlepszym recenzentem okazał się mój mąż, który przechodząc przez kuchnie porwał jedno ziarenko i przyszedł zdziwiony - co jest z tym bobem, że jest taki dobry?!

Marynowany bób z kuminem*

- 1 kg bobu
- 1 łyżka soli
- 1 łyżka cukru

Marynata:
- 1 szklanka wody
- pól szklanki oliwy
- 3 ząbki czosnku
- 1 łyżka soli
- 1 łyżka kuminu
- 1 łyżka mielonej ostrej papryki

  1. Do garnka nalej wody i zagotuj. Dodaj sól i cukier. Wrzuć bób i gotuj aż nasionka napęcznieją i pękną, u mnie zajęło to około 8 minut. 
  2. Odcedź na sitku i zalej zimną wodą. 
  3. Natknij skórkę każdego nasionka, lub lekko przyciśnij, tak aby zrobiła się mała szparka. 
  4. W misce pomieszaj wszystkie składniki na marynatę (czosnek wyciśnij). Dodaj bób, dobrze wymieszaj i odstaw na 24 godziny do lodówki. 
  5. Wyjmij z marynaty i jedz.
* na podstawie przepisu Krytyki Kulinarnej

Śliwka

wtorek, 28 czerwca 2016

Sezon na bób : Orzechowy hummus z bobu


Chociaż ceny bobu za worek nie spadły jeszcze poniżej 8 złotych (w Trójmieście). Myślę, że można śmiało powiedzieć, że sezon w pełni! Zdążyłam już upiec bułeczki z bobem i boczkiem, zajadać go z przyjaciółmi na rozgrzanym od słońca tarasie. Ugotować go al dente i podać z grecką fetą i pikantną oliwą chilli, a także wyciskać ze skórki rozgotowane strączki bobu, bo kolega go rozgotował. Ostatnio wrzuciłam bób do woka z kawałkami pieczonego kurczaka, dodałam masło orzechowe, trochę przypraw i makaron. Wyszło super.

Idąc orzechowym tropem pomyślałam, że w tym sezonie muszę jeszcze zrobić pastę, albo hummus! Postępując jak z ciecierzycą i sezamową pastą tahini, zmiksowałam bób z masłem orzechowym i odpowiednio go doprawiłam. To zaskakujące, ale faktycznie w smaku i konsystencji przypomina bardzo hummus. Myślę, że zasmakowałby nawet tym, którzy za bubu nie przepadają.

A jeśli chodzi o "bubu", słowo to weszło w tym sezonie już do naszego słownika. Wszystko za sprawą naszej koleżanki i jej anegdotki z czasów dzieciństwa. W wielkim skrócie tak bób stał się bubem. Łubudubu, zapraszam zatem na hummus z bubu ;)

Orzechowy hummus z bobu
  • 0,5 kg bobu
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 czubate łyżki masła orzechowego
  • 1/2 łyżeczki miodu 
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 5-6 łyżek oleju arachidowego (lub innego oleju roślinnego np. oliwy)
  • 4 łyżki zimnej wody 
  • sok z 1 cytryny
  • sól, pieprz
  • dekoracja: chilli w proszku, ugotowany bób, oregano
  1. Wrzucamy bób do wrzącej, posolonej wody i gotujemy przez 5 minut. Przelewamy na sicie i przerzucamy do miski z zimną wodą. Obieramy.
  2. Obrany bób przerzucamy do naczynia malaksera i krótki blendujemy.
  3. Dodajemy posiekany czosnek i chilli, połowę oleju, masło orzechowe, sok z cytryny. Miksujemy, aż pasta zacznie robić się gładka.
  4. Następnie dodajemy zimną wodę, resztę oleju oraz sól z pieprzem. Miksujemy raz jeszcze.
  5. Gładki hummus przekładamy do miseczki, skrapiamy olejem, dekorujemy ugotowanym bobem i posypujemy ziołami/przyprawami. Serwujemy z grzankami, chrupkimi warzywami, nachosami.
Tosia

niedziela, 28 czerwca 2015

Śniadanie do łóżka #188: Pasta jajeczna z bobem


Dzisiaj jest wyjątkowo piękny dzień. Nie ma to nic wspólnego z pogodą, mimo, że słońce powróciło dziś po małym urlopie. Jeszcze nie zdradzę Wam dlaczego, ale w między czasie chętnie podzielę się przepisem śniadaniowym :) 

Nie wiem, czy wszyscy zdążyli już zauważyć, że rozpoczął się sezon na bób. Pierwsze spotkanie po przerwie skończyło się na obieraniu i zjadaniu jeszcze ciepłych fasolek prosto z durszlaka. Potem był czas na podawanie go z aromatyczną bułką tartą, z dodatkiem czosnku, chilli i ziół. Bób z pangrattato wylądował nawet na kremowym risotto w ramach pewnego czwartkowego obiadu. Wtedy przyszedł czas na kolejne eksperymenty.

Moim ulubionym patentem na szybką pastę jajeczną jest rozgniatanie ugotowanych jajek tłuczkiem do ziemniaków. Pasta przygotowana w ten sposób ma ciekawą fakturę i nie trzeba się bawić w siekanie jajek, ani wyciąganie blendera. Pomyślałam, że można to zrobić razem z ugotowanym i obranym bobem. Dzięki temu pasta nabierze zielonego koloru, a smak bobu ciekawie będzie komponował się z jajkiem. Pastę podrasowałam jeszcze kilkoma składnikami i leniwe niedzielne śniadanie gotowe!


Pasta jajeczna z bobem
  • 4 jajka
  • 200 g bobu (+ woda, 1/2 łyżeczki soli, 1/2  łyżeczki cukru)
  • 4 łyżki majonezu
  • 2 łyżki jogurtu
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • ząbek czosnku
  • mała cebula
  • garść posiekanego szczypiorku
  • garść posiekanej mięty
  • 1/4 łyżeczki kurkumy
  • sól, pieprz
  1. W rondu gotujemy wodę z solą i cukrem. Wrzucamy bób do wrzącej wody i gotujemy przez 10-15 minut. Odcedzamy, studzimy i obieramy ze skórki.
  2. Do drugiego rondla wkładamy jajka, zalewamy wodą i stawiamy na ogniu. Gdy woda zacznie wrzeć, gotujemy jajka przez 7 minut. Następnie obieramy ze skorupki.
  3. Jajka oraz obrany bób wrzucamy do miski i delikatnie rozgniatamy tłuczkiem do ziemniaków.
  4. Dodajemy majonez, jogurt, sok z cytryny, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekaną w kostkę cebulę, sól, pieprz i posiekane zioła.
  5. Całość dokładnie mieszamy i próbujemy, w razie potrzeby doprawiamy jeszcze do smaku.
  6. Pastą smarujemy pieczywo na zakwasie, dekorujemy bobem, miętą i posypujemy kurkumą.
Tosia

czwartek, 18 czerwca 2015

Obiady czwartkowe #5: Risotto w cydrze + bób z pangrattato + chipsy z boczku


Przyszedł czas już na piątą odsłonę "Obiadów czwartkowych". Tym razem tematem przewodnim będzie risotto!

Uwielbiam je robić (a jeszcze bardziej jeść), chociaż zdałam sobie sprawę, że dawno tego nie robiłam. Samo przygotowywanie nie jest zbyt skomplikowane, ale jak w większości przypadków - wymaga praktyki. Wystarczy opanować kilka podstawowych zasad gotowania klasycznego "risotto bianco", a otworzą się drzwi na ciekawe kombinacje smakowe.

Pierwszym ważnym elementem jest bulion, kwestia ryżu jest chyba oczywista. Bulion powinien być dobrze doprawiony, a najlepiej jeśli jego smak pasuje do całej koncepcji dania. Później przychodzi czas na dobranie składników do sofritto, czyli bazy opierającej się na cebuli, czosnku, ziół, czasem włoszczyźnie.

Do podsmażonych warzyw dodajemy ryż, szklimy go kilka minut i wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa, czyli mieszanie. Cały proces trwa kilkanaście minut, najpierw wlewamy alkohol np. białe wino lub wermut i czekamy, aż odparuje. Do dzisiejszego dania wybrałam cydr.

Gdy ryż wchłonie płyn, wlewamy pierwszą chochlę ciepłego bulionu, mieszamy, a gdy odparuje wlewamy kolejną porcję bulionu. I tak przez kilkanaście minut, aż risotto stanie się przyjemnie kremowe, a ryż odpowiednio miękki, ale przy tym wciąż jędrny.

Na koniec jeszcze obowiązkowy dodatek masła, parmezanu i podstawowe danie gotowe! Ja jednak rozbudowałam dziś risotto o dodatek świeżego bobu. Właśnie zaczął się na niego sezon, więc grzechem byłoby nie korzystać.

Bób lubię podawać z pangrattato, czyli czymś w rodzaju bułki tartej, ale z dodatkiem np. czosnku i ziół. Bułka tarta przygotowana w ten sposób ciekawie kontrastuje fakturą z gładkim ryżem. Całość ozdobiłam jeszcze chrupiącymi chipsami z boczku i oczywiście posypałam parmezanem. Kto się skusi na małą porcję? :)

Risotto w cydrze/ (2-4 porcje)
  • 400 g ryżu arborio
  • 1 l bulionu (u mnie z kurczaka)
  • 150 ml cydru
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • gałązka rozmarynu
  • 2 łyżki oliwy
  • 50 g masła + 50 g
  • 100 g parmezanu
  • sól, pieprz
Bób w pangrattato
  • 400 g ugotowanego i obranego bobu*
  • pół cebuli lub szalotka
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • gałązka rozmarynu
  • tłuszcz wytopiony z boczku + 3 łyżki oliwy
  • 6 łyżek bułki tartej**
Chipsy z boczku
  • 6 plastrów wędzonego boczku
Risotto:
  1.  Cebulę kroimy w kosteczkę, czosnek drobno siekamy. W rondlu podgrzewamy bulion i pilnujemy, aby cały czas był ciepły, doprawiamy go do smaku solą i pieprzem.
  2. W drugim garnku rozgrzewamy oliwę z masłem. Wrzucamy cebulę z czosnkiem i porwanymi listkami rozmarynu, smażymy przez ok. 7 minut.
  3. Kiedy cebula będzie szklista, dodajemy ryż, zwiększamy ogień. Ryż przez cały czas mieszamy i smażymy przez kilka minut.
  4. Wlewamy cydr i dalej mieszamy, do momentu, aż odparuje.
  5. Zmniejszamy ogień, aby ryż bulgotał i dodajemy pierwszą chochlę ciepłego bulionu, od tego momentu odliczamy ok. 15-17 minut (tyle będzie trwał cały proces).
  6. Dodajemy kolejną chochlę i mieszamy, czynność powtarzamy, aż skończy się bulion, a ryż będzie odpowiednio miękki.
  7. Na koniec zestawiamy garnek z ognia, dodajemy dodatkowe 50 g masła i świeżo tarty parmezan. Dokładnie mieszamy risotto i przykrywamy je na ok. 3 minuty, aby odpoczęło. 
  8. Następnie wykładamy kremowe risotto na talerze, posypujemy bobem z bułką tartą, dekorujemy chipsami z boczku i posypujemy świeżo tartym parmezanem.
Boczek i bób:
  1.  Pod koniec przygotowywania risotta, kładziemy plastry boczku na nierozgrzanej patelni. Stawiamy na ogniu i smażymy po kilka minut z każdej strony, aby wytopić z niego tłuszcz.
  2. Chrupki boczek ściągamy z patelni, a na patelnię z tłuszczem wlewamy oliwę.
  3. Wrzucamy pokrojoną w kostkę cebulę, posiekane chilli, czosnek i rozmaryn. Smażymy kilka minut. 
  4. Następnie wsypujemy bułkę tartą i podsmażamy kilka minut, aż się zarumieni.
  5. Tak przygotowaną bułką tartą dekorujemy ugotowany bób.
* Bób wrzucam do wrzącej i osolonej wody, czasem też dodaję łyżeczkę cukru. Gotuję do kilkunastu minut, pilnując, aby pozostał jędrny. Studzę i obieram.
** Bułkę tartą przygotowałam sama, polecam zetrzeć na tarce lub zmiksować w malakserze/młynku czerstwe pieczywo. Lubię jak bułka tarta nie jest zbyt drobna, dzięki temu później jest bardziej chrupiąca.
Tosia

czwartek, 17 lipca 2014

Pieczone falafele z bobu


Są takie potrawy, które przygotowuję raz na kilka miesięcy. Lubię je, ale nie na tyle, aby gościły na moim stole częściej. Razem z upływającymi miesiącami, zmieniają się też pory roku i sezonowość owoców oraz warzyw. A to właśnie produkty danej pory roku inspirują mnie w kuchni najbardziej.

Taką potrawą są dla mnie arabskie falafele, które lubię schrupać raz na jakiś czas. Klasycznie przygotowuje się je z ciecierzycy i smaży, chociaż ja wolę je w odsłonie pieczonej. Jesienią do masy z cieciorki dodałam dynię (tu przepis), a wiosną upiekłam je w wersji koperkowej. Tym razem ciecierzycę pominęłam, zastępując ją ugotowanym bobem. Wyszło pysznie, lekko i wakacyjnie.

Pieczone falafele możecie podawać z cząstkami cytryny i ulubionym sosem, ale również zapakować do chlebków pita lub zaserwować jako dodatek do sałatki.

Pieczone falafele z bobu/15 sztuk
  • 400 g bobu
  • 2 ząbki czosnku
  • garść liści świeżej kolendry
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/3 papryczki chilli
  • łyżeczka ziaren kolendry
  • łyżeczka kminu rzymskiego
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżeczka sosu sojowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • łyżka skórki startej z cytryny
  • 4 łyżki oliwy
  • 2 łyżki zimnej wody
  • 2-3 łyżki bułki tartej lub kruszonych płatków kukurydzianych
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • sól, świeżo mielony pieprz 
  1. Bób wrzucamy do wrzącej i posolonej wody (ja dodaję jeszcze 1/2 łyżeczki cukru). Gotujemy przez kilkanaście minut, aż będzie miękki, a przy tym jędrny.
  2. Ugotowany bób odcedzamy z wody i studzimy, następnie obieramy.
  3. Obierany bób wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy posiekany czosnek, posiekane chilli, starty imbir, przyprawy, kolendrę, proszek do pieczenia, skórkę i sok z cytryny, wodę, oliwę i bułkę tartą.
  4. Całość miksujemy blenderem na gładką masę. Jeśli będzie zbyt rzadka, dodajemy jeszcze trochę bułki tartej.
  5. Z masy lepimy 15 kulek, kładziemy je na blasze wyłożonej pergaminem i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  6. Falafele pieczemy przez 12-15 minut w 190 stopniach.
  7. Podajemy na ciepło z cząstkami cytryny i ulubionym sosem.
 Tosia

wtorek, 8 lipca 2014

Wtorek z kaszą #16: Bajgiel z bobem i kaszą jaglaną



Lubię takie dni, gdy wykończona po kilkugodzinnym gotowaniu siadam w spokoju i mogę wreszcie odetchnąć. Czasami jestem zmasakrowana panowaniem nad kilkoma garnkami i patelniami na raz, nie wiem w co włożyć ręce, a jeszcze staram się wszystko dookoła ogarnąć. Dobrze, że moja kuchnia ostatnio nieco się zmniejszyła, bo gdybym miała choć trochę więcej przestrzeni z pewnością wypełniłabym ją do granic możliwości.

Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam gotować, a to zmęczenie można porównać do wycieńczenia po zdrowym treningu. Gdy już po wszystkim, ciało wypełnione endorfinami czuje radość dobrze spełnionego obowiązku.

Już wczoraj zrobiłam sobie porządną porcję kaszy na obiad, bo w końcu wtorek z kaszą zobowiązuje. Postawiłam na mój ulubiony, ale już trochę oklepany zestaw- kaszotto w sosie pomidorowym. Za prawdziwe eksperymenty zabrałam się w porze kolacyjnej i wyszło z tego coś całkiem fajnego.

Ponieważ moją kuchnię wypełniły dzisiaj bajgle, a było ich tyle, że miałam wrażenie, że mnie zasypią, postanowiłam choć jednego (o Boziu, co zrobię sama z resztą?) nieco odpicować. Ugotowałam moją ulubioną kaszę jaglaną, młody bób, a całość mocno doprawiłam koperkiem. I choć w tym roku postanowiłam koniecznie zaaplikować sobie 18-krotną terapię nielubianym przeze mnie bobem (podobno tyle razy dorosły człowiek musi zjeść nielubiany składnik, aby go polubić), okazało się, że będzie to absolutnie zbędne bo bób zachwycił mnie już przy pierwszym eksperymencie!

Polecam wersję z jajkiem sadzonym, idealnie sprawdzi się na śniadanie. W sumie na kolację też.

Bajgiel z bobem i kaszą jaglaną (2 porcje)

- 2 bajgle z tego przepisu
- 185 g młodego bobu
- 40 g kaszy jaglanej
- 2 łyżki posiekanego świeżego koperku
- 2 jajka
- 1 łyżeczka soku z cytryny
- 1 łyżeczka miodu
- sól, pieprz
- oliwa: do smażenia

  1. Ugotuj bób z solą i łyżeczką cukru. Gotuj aż lekko popęka, ok. 10 minut a następnie odcedź na sitku i przelej zimną wodą. Obierz go i odstaw na później. 
  2. Ugotuj kaszę zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Posól wodę. Gdy kasza pochłonie całą wodę dodaj bób i koperek. Zdejmij z ognia. 
  3. Dopraw sokiem z cytryny, miodem, dużą ilością pieprzu i jeśli kasza nie była odpowiednio słona, również solą. 
  4. Bajgla przekrój na pół. 
  5. Ułóż porządną kupkę kaszy na bajglu. 
  6. Usmaż jajko sadzone i ułóż na kaszy. 
Śliwka

niedziela, 29 czerwca 2014

Śniadanie do łóżka #144: Kanapka BLT z bobem


Pierwszy posiłek na początku dnia jest dla mnie od zawsze bardzo ważny. Mam zasadę, że nie wychodzę z domu bez śniadania i trudno mi bez niego poprawnie funkcjonować. Dzisiaj jednak tę zasadę złamałam, ponieważ zjadłam je już w porze obiadowej. Wszystko dlatego, że spędziłam weekend na cudownym weselu na Kaszubach i zaspałam na śniadanie w ośrodku wypoczynkowym, w którym się zatrzymałam.

Wracając z wesela spotkało mnie kilka przygód, a przy okazji wylądowałam na festiwalu Truskawkobranie, na którym było wszystko, poczynając od stoisk z oscypkami, a na płytach z disco polo kończąc. Między tymi atrakcjami znalazło się kilka stanowisk z truskawkami, więc do domu wróciłam z apetyczną kobiałką. Podjadając truskawki wymarzyłam sobie solidne śniadanie, które ominęło mnie rano. To nic, że zjadłam je na kolację :)

Poniżej przedstawiam przepis na klasyczną kanapkę BLT (bacon, lettuce, tomato) w trochę nowej odsłonie, bo z dodatkiem czosnkowego bobu. Palce lizać!

Kanapka BLT z bobem/2 sztuki
  • 4 kromki chleba
  • 4 plastry cienko pokrojonego boczku
  • 100 g ugotowanego bobu
  • pomidor
  • łyżka oliwy
  • ząbek czosnku
  • listki ulubionej sałaty np. rzymskiej lub lodowej
  • 3 łyżki majonezu
  • posiekany szczypiorek
  • szczypta suszonych płatków chilli
  • sól, pieprz
  1. Kromki chleba skrapiamy oliwą i kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Obok kładziemy plastry boczku i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. 
  2. Zapiekamy przez 10-15 minut w 200 stopniach, aż pieczywo i boczek staną się chrupkie.
  3. W tym czasie do miseczki wrzucamy obrany i ugotowany bób. Dodajemy posiekanego w drobną kostkę pomidora, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Całość polewamy oliwą, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  4. Kromkę podpieczonego chleba smarujemy odrobiną majonezu, posypujemy szczypiorkiem, wykładamy listkami ulubionej sałaty. Następnie kładziemy plasterki boczku oraz wykładamy posiekane pomidory z bobem. 
  5. Kanapkę przykrywamy drugą kromką chleba i od razu serwujemy.
Tosia

wtorek, 25 czerwca 2013

Farfalle z bobem i boczkiem


Gdzieś usłyszałam, że aby w dorosłym wieku przekonać się do jakiegoś nielubianego przez nas jedzenia należy zjeść je co najmniej 18 razy. Ponoć małym dzieciom wystarczy tylko kilka, a im jesteśmy starsi tym więcej powinniśmy wykonać powtórzeń. 

Nie wiem na ile to prawda, z pewnością do pewnych smaków po prostu dorastamy. Ja chyba jednak jestem już dostatecznie dorosła (tak przynajmniej mówią, ja w to nie wierzę) i nie mam czasu czekać aż smaki same przyjdą do mnie. Od niedawna zaczynam przyśpieszać ten proces, atakując moje zmysły produktami, których zjedzenie nie mieściło mi się w głowie. Czas uwierzyć w metodę 18 razy. 

Zaczynam od bobu. Mam już pomysł na kilka eksperymentów, których pewnie będziecie świadkami, jeśli udadzą się w takiej formie jak planuję. Pierwszy smakował mi bardzo, choć to nie do końca zasługa bobu. Dodałam go do makaronu w towarzystwie fasolki szparagowej, ze śmietanowo-serowym sosem z boczkiem. Pierwsze wrażenia? Na razie jest mi obojętny, ale mój towarzysz, wielki amator bobu wyraził zachwyt, więc coś w tym musi być. 

Swoją drogą podobno trzeba 21 powtórzeń, aby coś weszło w nawyk. Co gdy po 18 razach zasmakuje mi bób, a po 21 już się od niego nie uwolnię? Przecież nie znajdę go w sklepach poza sezonem! 

Wniosek? Dwadzieścia potraw spełni najlepiej swoje zadanie:)


Farfalle z bobem i boczkiem (4 małe porcje, lub dwie duże)

- 200 g makaronu farfalle (kokardki) [ja użyłam razowego]
- 250 g bobu
- 200 g zielonej fasolki szparagowej
- 100 g wędzonego boczku w kostkach
- 25 g orzeszków piniowych
- 3 ząbki czosnku
- 100 g sera pleśniowego
- 1 łyżka śmietany
- 1 łyżka masła
- sól, pieprz
- parmezan
- liście świeżej bazylii

  1. Upraż orzeszki piniowe. Na małym ogniu podsmażaj je na suchej patelni, mieszając od czasu do czasu aż zbrązowieją. Odstaw na później. 
  2. Do osolonego wrzątku wrzuć bób. Gotuj na średnim ogniu. 
  3. W tym czasie odkrój końcówki fasolki i przekrój ją na pół. Po 7 minutach gotowania się bobu dodaj fasolkę do tego samego garnka. Całość gotuj jeszcze ok. 7 minut. Bób powinien popękać. Odcedź warzywa na sitku i zalej zimną wodą. Obierz bób ze skórki i odstaw na bok z fasolką na później. 
  4. Na patelni rozpuść masło i dodaj boczek. Smaż na małym ogniu aż boczek zbrązowieje. Po kilku minutach dodaj na patelnię poszatkowany czosnek. Po następnych kilku minutach dodaj bób, fasolkę szparagową i pokrojony w mniejsze kawałki ser. Wymieszaj aż ser stopnieje. 
  5. W czasie przygotowywania sosu na innym palniku ugotuj makaron w osolonej wodzie zgodnie z instrukcjami na opakowaniu (najlepiej gotować go o minutę krócej, aby uzyskać efekt al dente). U mnie zajęło to 8 minut. 
  6. Ugotowany makaron odcedź na sitku. Gorący sos zdejmij z ognia i dodaj do niego śmietanę i pieprz. Ugotowany makaron wrzuć na patelnię z sosem. Wymieszaj dobrze całość i nałóż na talerze. 
  7. Posyp uprażonymi orzeszkami piniowymi, startym parmezanem i liśćmi bazylii. 
Śliwka

czwartek, 30 czerwca 2011

Krem z bobu i cukinii + krem marchewkowy z imbirem


Mimo, że ze Śliwką zgadzamy się w wielu kwestiach, wiem, że dzisiejsza notka jej się nie spodoba. Powodem tego będzie bób. Otóż nie możemy się dogadać w sprawie warzyw strączkowych! Śliwka nie znosi fasolki, grochu, soczewicy i bobu. Ja natomiast nie jestem ich największą fanką, ale je lubię.

Rzadko robię zupy, ponieważ nie uznaję kompromisów w postaci kostek rosołowych, ulepszaczy smaków, z dodatkiem glutaminianu sodu. Nie zawsze też mi się chce ugotować wywar warzywny, czy rosół, ale gdy już się do tego zabieram zawsze gotuję więcej by część zamrozić. Ostatnio nie mogłam się oderwać od jedzenia bobu, więc zapragnęłam cudownie zielonego kremu z bobem w roli głównej. Ale od jakiegoś czasu planowałam też zrobić krem marchewkowy z imbirem, dlatego zrobiłam dwie zupy :)

Krem z bobu i cukinii
500 g ugotowanego bobu
500 ml dowolnego bulionu/wywaru
cukinia
cebula
ząbek czosnku
łyżka masła
łyżka oliwy
garść listków bazylii
łyżeczka suszonego tymianku
sól
pieprz

Na maśle i oliwie podsmażamy niedbale pokrojoną cebulę, a następnie dodajemy cukinię. Smażymy kilka minut i dodajemy posiekany ząbek czosnku oraz przyprawy. Ugotowany bób obieramy i wrzucamy na patelnię, warzywa zalewamy połową bulionu i gotujemy 5 minut. Następnie dolewamy resztę bulionu i gotujemy jeszcze 15 minut. Na koniec dorzucamy listki bazylii i miksujemy zupę za pomocą blendera lub przecieramy przez sitko.

Krem marchewkowy z imbirem
2 cm startego korzenia imbiru
400 g marchewek
400 ml dowolnego bulionu/wywaru
100 ml mleka
3 łyżki soku z pomarańczy
łyżka masła
łyżka oliwy
łyżeczka curry
pieprz
sól

Obraną i pokrojoną marchewkę oraz świeżo starty imbir podsmażamy na patelni. Po kilku minutach przyprawiamy, mieszamy i zalewamy bulionem. Gotujemy ok. 20-30 minut, aż marchewki będą miękkie. Następnie zdejmujemy z ognia, dolewamy mleko, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. Całość miksujemy zupę blenderem, lub przecieramy przez sitko i podgrzewamy jeszcze chwilę w rondlu.

Jak uzyskać efekt dwóch kremów w jednej miseczce?
Kremy mają podobną konsystencję, dlatego łatwo uzyskać taki efekt. Najlepiej wlać jednocześnie obie zupy z dwóch stron. Kremy podałam z jogurtem naturalnym 0%, ozdobiłam bobem i listkami bazylii.

Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...