Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Botwinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Botwinka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 maja 2018

Chłodnik ukraiński


Wow wow wow, temperatura rośnie! Ale co zrobić gdy zrobić zrobi się zbyt gorąco? W takim wypadku ściągamy warstwy jak łupiny z cebuli w rytm piosenki Nelly'ego "Hot in here", albo szykujemy chłodnik. A ponieważ płynie we mnie trochę wschodniej krwi, a konkretnie z Kresów, to stwierdziłam, że mój chłodnik będzie inspirowany barszczem ukraińskim. Botwinę połączyłam z kefirem i przetarłam oczy, dodałam przecier pomidorowy, w końcu jestem córką malarza, więc czasem muszę coś zmalować. Nie wiem co na to Olka, ale pojawiła się tu też fasolka. Ach, po takim chłodniku można patrzeć na świat w różowych barwach!


Chłodnik ukraiński
  • 2 pęczki botwinki
  • 4 ogórki kiszone
  • 8 rzodkiewek
  • 200 g fasoli z puszki (czerwonej lub białej)
  • 200 ml pomidorów krojonych z puszki
  • 800 ml kefiru
  • ząbek czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • pęczek koperku 
  • pęczek szczypiroku
  • sól, pieprz
  • jajko ugotowane na półtwardo*
  • łyżeczka klarowanego masła
  1. Botwinę myjemy, odcinamy buraczki (duże obieramy) i drobno kroimy razem z łodygami i ładniejszymi, drobniejszymi listkami.
  2. Na maśle podsmażamy botwinę, po ok. 3 minutach dodajemy liście, przyprawiamy solą, pieprzem. Dodajemy miód i ocet balsamiczny, karmelizujemy jeszcze chwilę, studzimy.
  3. Ogórki i rzodkiewki kroimy w kosteczkę, wrzucamy do misy, dodajemy ostudzoną botwinę. Dodajemy posiekany koperek, szczypiorek oraz odsączoną z zalewy i przepłukaną na sicie wodą fasolę.
  4. Dolewamy kefir i passatę pomidorową. Chłodnik przyprawiamy sokiem z cytryny, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy i wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut.
  5. Podajemy ze jajkiem ugotowanym na półtwardo.
* Jajko wkładamy do wrzącej wody i gotujemy przez 8 minut. Następnie hartujemy w zimnej wodzie i obieramy.

Tosia

środa, 25 kwietnia 2018

Tabbouleh z botwiną, mango i halloumi


Nie gram z Wami w żadne gierki, ale mam info z pierwszej ręki, przyniosłam wczoraj z warzywniaka nowinę, zaczął się sezon na botwinę. Poszła ona dzisiaj w tango z mango, kaszą, pietruszką, chili, limonką i cebulą. Składniki posiekałam, nie była tu zatem potrzebna tarka, mimo że w tle leciał Tarkan. Nie jest to tematem tabu, że arabską sałatkę Tabbouleh robi się z kaszy bulgur, czyli ziaren pszenicy. Powiem Wam w tajemnicy, że w smaku nie zrobi to żadnej różnicy, jeśli użyjemy do tego starej odmiany pszenicy, czyli orkiszu. Rozkminiłam by do limonkowego dressingu dodać trochę kminu rzymskiego. Przepis spodoba się każdemu ziomkowi i niuni, jeśli lubią Halloumi.

Tabbouleh z botwiną, mango i halloumi
  • szklanka suchej kaszy orkiszowej
  • 2 szklanki wody
  • 2 pęczki botwiny + łyżeczka masła klarowanego
  • mango
  • mała czerwona cebula
  • natka pietruszki
  • 100 g halloumi
  • Dressing:
  • 5 łyżek oliwy
  • sok z limonki
  • łyżeczka syropu z agawy/klonowego/miodu
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • ząbek czosnku
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • szczypta soli, świeżo mielony pieprz
  1. Kaszę wsypujemy do rondla, zalewamy wodą, dodajemy 1/2 łyżeczki soli. Gotujemy na małym ogniu, aż kasza wchłonie wodę  (ok. 12 minut). Odstawiamy do ostygnięcia.
  2. Młode buraczki obieramy lub dokładnie myjemy, zostawiamy kilka do ozdoby. Drobno kroimy botwinę i podsmażamy przez kilka minut na maśle klarowanym, przyprawiamy. Kroimy drobno mango (zostawiamy kilka kosteczek do ozdoby), czerwoną cebulę i natkę pietruszki.
  3. Kaszę łączymy z przygotowanymi składnikami. W miseczce łączymy oliwę z syropem z agawy, sokiem z limonki, chilli, posiekanym drobno czosnkiem i przyprawami.
  4. Dressing dodajemy do kaszy i dokładnie mieszamy.
  5. Na patelni smażymy plastry halloumi po ok. 2 minuty na stronę. Na maśle klarowanym podsmażamy botwinę do dekoracji..
  6. Sałatkę serwujemy z halloumi, podsmażoną botwiną, mango i limonką.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Sezon na botwinę: Botwinkowa lemoniada



Nic nigdy nie jest tylko czarne i białe, nawet kolorowe stragany uginające się od sezonowych owoców i warzyw. Jaką mogą mieć wadę? Nie wiadomo które wybrać i jak je przerobić. Jednak nie dlatego, że nie są inspirujące w kuchni, wręcz przeciwnie, piękne z nich muzy, dlatego trudno wybrać najlepszy pomysł.

Botwina, nazywana pieszczotliwie też botwinką kojarzona jest głównie z orzeźwiającym chłodnikiem i lekką zupą na ciepło. Według słownika nazwa ta jest przypisana tylko do zupy, ale to taki szczegół, kto by się nim przejmował.

Pierwsze spotkanie z botwinowym pióropuszem skończyło się na podsmażeniu w woku z młodym czosnkiem, szałwią i posypaniu grecką fetą. Na chłodnik jeszcze przyjdzie czas, a tym razem postanowiłam przywitać botwinę bardziej słodko i ugotować syrop.

Podgotowałam młode buraczki z cukrem trzcinowym i goździkami. Syrop rozcieńczyłam wodą, dodałam wodę różaną i sok z cytrusów. Lemoniadę serwowałam z kruszonym lodem i rozmarynem. Teraz żałuję, że rozmaryn nie trafił do syropu. Będzie jednak w tym sezonie jeszcze czas na powtórkę, bo lemoniada wyszła pozytywnie intrygująca.

Jest słodko-kwaśna o dodatkowym głębszym jakby ziemistym smaku, nie jestem pewna, czy każdy odgadłby, że to botwina. Wspaniale orzeźwia i ma piękny kolor, zdecydowanie ma spore szanse podbić wiosenne pikniki :)




Botwinkowa lemoniada
  • pęczek botwinki
  • 80 g cukru trzcinowego
  • 1 litr wody
  • 3 goździki
  • sok z 1 cytryny
  • sok z 2 limonek
  • 700 l zimnej wody (może być gazowana)
  • łyżka różanej wody
Do podania (opcjonalnie):
  • kruszony lód
  • plastry limonki, pomarańczy lub cytryny
  • mięta lub rozmaryn
  1. Botwinkę myjemy i drobno siekamy, wrzucamy do garnka, dodajemy cukier, goździki, zalewamy litrem wody. Gotujemy na średnim ogniu przez 20 minut.
  2. Następnie utworzony sok odcedzamy i studzimy.
  3. Do botwinkowego soku dodajemy wyciśnięty sok z cytrusów, wodę różaną i uzupełniamy 0,5 l zimnego wody.
  4. Lemoniadę chłodzimy w lodówce. Podajemy z kruszonym lodem, plasterkami cytrusów i ziołami.
 Tosia

środa, 20 maja 2015

Chłodnik z kozim serem na zakwasie z botwinki


Kilka dni temu nastawiłam zakwas, ale wyjątkowo nie chlebowy, a buraczany. Nie taki zwykły, bo na bazie botwinki. Postępowałam w podobny sposób jak w przypadku tradycyjnego zakwasu na barszcz. Jednak oprócz młodych buraczków, wzbogaciłam go również o łodygi i liście botwiny oraz oczywiście dodatki smakowe: plastry młodego czosnku, imbir, chilli, goździki, koper i klasycznie: ziele angielskie, ziarenka pieprzu i sól.

Po kilku dniach kiszenia, otrzymałam zakwas w pięknym kolorze, który idealnie nadaje się na chłodnik. Tylko jednej rzeczy nie przewidziałam - pogody. Chłodnik najlepiej smakuje w słoneczne dni, a nie tak szare i deszczowe jak dzisiejszy. Ostatecznie postanowiłam się tym nie przejmować i cieszyć smakiem chłodnej zupy, a zamiast w talerz, dmuchać na pogodę. W końcu nie wyobrażam sobie maja bez chłodnika, a dopiero dzisiaj otworzyłam oficjalnie sezon!

Chłodnik można podawać tradycyjnie z jajkiem ugotowanym na twardo, albo trochę zaszaleć i dodać kulki z koziego sera i główki szparagów. Ja wykorzystałam do tego Kozią Rurę od Kaszubskiej Kozy.


Chłodnik z kozim serem na zakwasie z botwinki
Zakwas (2 słoiki po 500 ml):
  • pęczek botwinki 
  • pęczek koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 cm korzenia imbiru
  • 1/2 papryczki chilli
  • 4 goździki
  • łyżka ziela angielskiego
  • łyżka ziaren pieprzu
  • letnia woda (niecały litr)
  • 2 łyżeczki soli
  • skórka chleba razowego
Chłodnik:
  • 700 ml zakwasu z botwinki (1 słoik)
  • 800 g kefiru
  • pęczek botwinki
  • pęczek rzodkiewek
  • 5 ogórków kiszonych
  • 2-3 ząbki czosnku
  • pęczek koperku
  • pęczek szczypiroku
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki soli
  • świeżo mielony pieprz
  • kilka łyżek soku z cytryny (opcjonalnie)
Dodatki:
  • kozi ser (u mnie Kozia Rura od Kaszubskiej Kozy)
  • główki ugotowanych zielonych szparagów
  • jajka ugotowane na twardo
Zakwas:
  1. Botwinkę dokładnie myjemy i drobno siekamy. Odcinamy młode buraczki, szorujemy je i również kroimy.
  2. W wyparzonych słoikach układamy przygotowaną botwinkę na przemian z plasterkami czosnku, imbiru, chilli, goździkami, zielem angielskim, pieprzem i koperkiem.
  3. Całość zalewamy letnią wodą wymieszaną z solą.
  4. W każdym słoiku wkładamy po skórce chleba razowego. Pilnujemy, aby wszystkie składniki były zasłonięte wodą.
  5. Słoiki przykrywamy gazą i zostawiamy w ciepłym miejscu. Po dwóch dniach wyjmujemy skórki chleba (dzięki temu nie spleśnieje) i ściągamy z wierzchu pianę, ponownie przykrywamy słoje gazą, zostawiamy jeszcze na dwa dni.
  6. Po 4 dniach zakwas powinien być gotowy. Słoje zakręcamy i wkładamy do lodówki, przechowujemy do dwóch tygodni.
Chłodnik:
  1.  Zakwas buraczany przelewamy przez sito otrzymując klarowny płyn.
  2. Młode buraczki odcinamy, dokładnie szorujemy i drobno kroimy, wrzucamy do misy. Botwinkę myjemy i również drobno siekamy. Wrzucamy do rondla, dodajemy łyżeczkę soli i podgrzewamy przez ok. 5-6 minut, aż botwinka zmięknie, ale pozostanie nadal jędrna. Całość studzimy.
  3. Ogórki kiszone oraz rzodkiewki drobno siekamy. Wlewamy ostudzoną botwinkę z zakwasem, dodajemy kefir, posiekany szczypiorek z koperkiem, przeciśnięty przez praskę czosnek, cukier, sól i sporą ilość pieprzu.
  4. Próbujemy zakwasu i w razie potrzeby doprawiamy. Jeśli lubimy kwaśny chłodnik, dodajemy jeszcze sok z cytryny.
  5. Tak przygotowany chłodnik wstawiamy do lodówki na minimum 30 minut.
  6. Serwujemy na zimno z kulkami uformowanymi z koziego sera, szparagami lub jajkiem.
* Przepis na tradycyjny zakwas buraczany znajdziecie tutaj.
Tosia

wtorek, 19 maja 2015

Wtorek z kaszą #50: Botwinkowa kasza jęczmienna z jajkiem w koszulce


Mam dla was dwie wiadomości, dobrą i złą, od której zacząć?

Pozwolicie, że zacznę od tej złej, bo zawsze warto coś miłego zostawić sobie na deser. Dzisiaj pięćdziesiąty odcinek serii wtorku z kaszą i choć myślałyśmy, że te wtorki zostaną już z nami na zawsze, zdecydowałyśmy, że czas zakończyć tę przygodę. Oczywiście z kaszą, a nie z wtorkiem. Z tego co wiemy, wtorek nadal będzie pojawiał się co tydzień, między poniedziałkiem a środą:)

W naszej kuchni nadal kasza będzie gwiazdą, zarówno na słodko, jak i na wytrawnie i zachęcamy również was do dalszych eksperymentów. Uznałyśmy, że pięćdziesiąt to dobra liczba do podsumowań i pożegnania się z pewną formułą. W końcu nie chcemy, aby na blogu wiało nudą! Przepisy oczywiście nie znikają, znajdziecie je w każdej chwili pod hasłem tematycznym "wtorek z kaszą".


A teraz czas na dobrą wiadomość. Nie mogłybyśmy żyć bez pewnej cykliczności na blogu, więc już w ten czwartek ruszamy z nową serią! Będziecie musieli jednak poczekać te dwa dni na ogłoszenie, co to będzie tym razem. Mamy nadzieję, że wam się spodoba.

Na zakończenie naszej przygody z kaszą postawiłam na coś bardzo prostego i pysznego zarazem. Na straganach uśmiechają się do nas różowe botwinki, więc wykorzystajmy ich kolor i smak do stworzenia botwinkowego kaszotto. Koniecznie z jajkiem w koszulce.

Botwinkowa kasza jęczmienna z jajkiem w koszulce (4 mniejsze porcje, lub 2 duże)

- 1 pęczek botwinki (z dość dużymi buraczkami)
- 150 g kaszy jęczmiennej grubej
- 2 łyżki masła
- pół cebuli
- 2 łyżki sera philadelphia
- 2 łyżki octu winnego
- sól, pieprz

- 2 lub 4 jajka (w zależności od ilości porcji)
- 2 łyżki octu spirytusowego

  1. Odetnij buraczki od botwinki, a łodygi i liście pokrój na mniejsze kawałki.
  2. Liście i łodygi wrzuć do garnka i zalej wodą. Posól ok. 1 łyżką soli i dodaj 1 łyżkę octu winnego. 
  3. Połóż garnek na palniku, a jak tylko się zagotuje zdejmij z palnika. Daj mu nieco wystygnąć z botwinką w środku, a następnie odcedź zachowując bulion z botwinki. Sprawdź czy bulion jest odpowiednio słony. Jeśli nie jest, dosól, 
  4. Odmierz ok. 1 litr bulionu z botwinki i zagotuj. Gdy się zagotuje, wrzuć kaszę i gotuj ok. 13-15 minut (lub zgodnie z instrukcją na opakowaniu). Odcedź kaszę na sitku. 
  5. Gdy kasza się gotuje, obierz buraczki ze skórki i poszatkuj. Poszatkuj również cebulę. 
  6. Na patelni rozgrzej masło i podsmaż buraczki z cebulą. Dodaj 1 łyżkę octu winnego. Podsmażaj ok. 7 minut, aby buraczki nieco zmiękły. 
  7. Po upływie tego czasu dodaj ugotowaną kaszę, philadelphię i pieprz. Posmakuj czy kasza wymaga dosolenia i w razie czego dosól. 
  8. W oddzielnym garnku zagotuj wodę z 2 łyżkami octu spirytusowego i 1 łyżką soli (najlepiej, aby woda była już zagotowana, gdy kończysz przygotowywać kaszę). Gdy woda się zagotuje, zrób łyżką wirek z wody w garnku i do samego środka wirka wbij jajko. Gotuj każde jajko ok. 2,5 minuty, wyłów łyżką cedzakową i umieść na talerzu z kaszą. 
Śliwka

niedziela, 19 kwietnia 2015

Śniadanie do łóżka #180: Kokosowa jaglanka z karmelizowaną botwinką, rzodkiewką i jajkiem w koszulce



Zaspanym czytelnikom podpowiadam, że dziś wcale nie wtorek z kaszą, a niedzielne śniadanie do łóżka. W najbliższy wtorek wypada mi dyżur z przepisem z kaszą w roli głównej, ale ponieważ jutro wybieram się na małe zasłużone wakacje, to prawdopodobnie nie miałabym jak wrzucić przepisu. Postanowiłam upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, opracować śniadaniowy przepis z kaszą w roli głównej.

Jakoś tak się przyjęło, że jeśli zaczyna się dzień od jaglanki to tylko na słodko. Tymczasem można przygotować w ciekawy sposób także śniadaniową kaszę jaglaną na słono np. gotując ją w mleku kokosowym. Dzięki temu nabiera nowego smaku i wychodzi niezwykle aksamitna. Do kaszy dodałam piękności z warzywniaka, krótko karmelizowaną botwinkę (już się pojawia powoli na straganach!), chrupiące rzodkiewki, szczypiorek i koperek. Wisienką na torcie śniadania jest jajko w koszulce, które po delikatnym przekrojeniu, zachwyca wypływającym żółtkiem.

Myślę, że danie jest tak uniwersalne, że można je zjeść na śniadanie, obiad i kolację. A jakby się uprzeć to nawet na deser, w końcu botwinka nabiera słodyczy dzięki karmelizowaniu jej w miodzie :)


Kokosowa jaglanka z karmelizowaną botwinką, rzodkiewką i jajkiem w koszulce/ (2 porcje)

Jaglanka:
  • szklanka suchej kaszy
  • szklanka mleka kokosowego
  • szklanka wody
  • łyżeczka soli
Karmelizowana botwinka:
  • pęczek botwinki
  • łyżka posiekanej papryczki chilli (można pominąć)
  • ząbek czosnku
  • garść pestek dyni
  • garść ziaren słonecznika
  • posiekany koperek
  • posiekany szczypiorek
  • kilka rzodkiewek
  • łyżka miodu
  • łyżka octu ryżowego lub octu balsamicznego
  • łyżeczka oleju roślinnego do smażenia
  • sól, świeżo mielony pieprz 
Jajka w koszulce:
  • 0,5 l wody
  • 2 jajka
  • łyżka octu jabłkowego lub winnego
  • łyżeczka soli
  1. Kaszę wsypujemy do rondelka*, dodajemy mleko kokosowe, wodę i sól. Gotujemy na średnim ogniu, aż kasza wchłonie płyn (ok. 10-15 minut). Rondel przykrywamy pokrywką i odstawiamy.
  2. Małe buraczki obieramy i kroimy w kosteczkę (lub zostawiamy do innego dania), resztę botwinki razem z listkami drobno siekamy. Przekładamy na sito i hartujemy, czyli zalewamy wrzącą wodą, odsączamy i przelewamy zimną wodą, jeszcze raz odsączamy.
  3. W woku lub głębokiej patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy botwinkę i podsmażamy 2 minuty.
  4. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekane chilli, pestki dyni, nasiona słonecznika, sól i pieprz. Smażymy kolejne dwie minuty.
  5. Dodajemy miód oraz ocet, karmelizujemy, aż odparujemy połowę sosu. Chwilę studzimy.
  6. Do ostudzonej botwinki dodajemy plasterki rzodkiewek, posiekany koperek i szczypiorek.
  7. Do miseczek przekładamy kaszę, dekorujemy karmelizowaną botwinką.
  8. W rondlu podgrzewamy wodę z octem i solą. Wbijamy jajka do dwóch małych miseczek.
  9. W gotującej się wodzie robimy wirek za pomocą łyżki i przelewamy w środek pierwsze jajko.
  10. Gotujemy przez 3-4 minuty, odsączamy z wody i dekorujemy jaglankę jajkiem.
  11. Podajemy na ciepło.
* Aby pozbyć się specyficznej goryczki kaszy, przed gotowaniem można ją krótko podprażyć na suchej patelni lub przełożyć na sito i zalać wrzątkiem.

Tosia

sobota, 24 maja 2014

Warzywniak #6: Risotto botwinkowe



Aż ciężko mi uwierzyć, że w dzieciństwie serdecznie nienawidziłam botwinki. Miałam to szczęście, że moja mama gotowała wspaniale, wymyślając co dzień pyszne obiady. Nigdy nie pytałam jej rano, co przyjdzie mi zjeść popołudniu, bo wolałam do końca czekać na niespodziankę. Przyjaciele śmiali się ze mnie, że biegnę do domu podekscytowana tym, co zastanę na talerzu. Kiedy jednak okazywało się, że czeka mnie zupa z botwinki, wydawałam z siebie tylko jęk rozczarowania.

Na szczęście wchodząc w dorosłość powoli zaczęły zmieniać mi się smaki. Piękny różowy kolor i pyszny smak botwinki zagościł na dobre w moim życiu, wprowadzając do niego wielką radość. Ahhh botwinko, gdybym mogła powiedzieć ci jak bardzo jestem ci wdzięczna za poprawienie jakości mojego życia...

Dziś nie tylko doceniam zupę botwinkową (a chłodnik litewski to mój absolutny faworyt), ale też przemycam ją do każdego możliwego dania. Tak powstało piękne, różowe risotto.

Powtórzę już po raz kolejny, że risotto, to moja ulubiona rzecz do przygotowywania w kuchni. Mój chłopak śmieje się ze mnie, gdy z przyklejonym do twarzy uśmiechem mieszam wchłaniający płyn ryż. Botwinka dodaje mu uroku i nieco różowego kiczu. Może dlatego świetnie się czuję mieszając go w rytmie piosenek Nicky Minaj. Jak ma być kiczowato to do końca:)

Risotto botwinkowe (2 porcje)

Bulion:
- ok. 1,5 l wody
- 1 pęczek botwinki z dużymi buraczkami
- 1 pęczek włoszczyzny
- 2 ząbki czosnku
- łyżeczka ziaren pieprzu
- 3/4 łyżki soli

- 100 g ryżu arborio
- 170 ml białego wina
- 1 czerwona cebula
- 1 gałązka rozmarynu
- 25 g świeżo startego parmezanu
- 3 łyżki oliwy
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka serka philadelphia

  1. Przygotuj bulion. Pokrój włoszczyznę (oprócz botwniki) na małe kawałki, zalej wodą, posól, dodaj pieprz i zagotuj. Gotuj przez ok. 30 minut. 
  2. Najmniejsze liście botwinki odkrój i zostaw na później. Reszte, razem z łodygami pokrój na mniejsze kawałki. Buraki odkrój i zostaw na później. 
  3. Gdy mienie czas gotowania bulionu, dodaj pokroje liście i łodygi botwinki. Pozostaw na wyłączonej płycie, aby "zagotowały się" w gorącym bulionie, ale nie wrzały (wtedy botwinka straci kolor). 
  4. Buraczki z botwinki obierz ze skórki i pokrój w cienkie plastry. 
  5. Na patelnię wylej oliwę. Dodaj ryż, poszatkowaną cebulę, pokrojone w plastry buraczki i liście z gałązki rozmarynu. Smaż przez kilka minut, aż cebula się zeszkli. 
  6. Podgrzej bulion, ale nie doprowadzaj do zagotowania. 
  7. Wlej wino na patelnię i od tego momentu odlicz 18 minut. Mieszaj aż ryż je wchłonie. 
  8. Dodaj 1 chochlę bulionu i mieszaj aż się wchłonie. Łącznie dodaj 4 chochle bulionu, cały czas mieszając aż ryz je wchłonie. 
  9. Po 18 minutach zdejmij risotto z ognia, dodaj parmezan, masło i philadelphię. Wymieszaj z liśćmi botwinki. 
  10. Przed podaniem posyp zmielonym pieprzem.
Śliwka

poniedziałek, 5 maja 2014

Pierogi z botwinką i kozim serem


Majówka, majówka i po majówce!

Majówka minęła z prędkością światła i mam wrażenie, że trochę mnie ominęła, chociaż tak naprawdę był czas na odpoczynek i inne przyjemności. Zaliczyłam imprezę, ognisko, grillowanie, rozgrywkę w kometkę, grę w bule i strzelanie z wiatrówki. Zdążyłam się też przeziębić i spędzić dzień lenia w łóżku, przewracając kartki książki na zmianę z włączaniem filmów na laptopie.

A w sobotę wybrałyśmy się ze Śliwką na Targ śniadaniowy w Sopocie, o którym pewnie będzie jeszcze okazja wspomnieć na blogu. Do domu wróciłam z kozim serem z czosnkiem niedźwiedzim od Kaszubskiej Kozy.
O wyjątkowych serach od Kaszubskiej Kozy pisałam już przy okazji przepisu na tosty ze szpinakiem i wędzonym kozim serem. Dlatego miłośników kozich smaków zachęcam do zapoznania się z lekturą i przede wszystkim z kaszubskimi serami :)
Pierwszy plaster sera zjadłam na kromce domowego chleba żytniego na zakwasie. Resztę przeznaczyłam na farsz do pierogów.


Pierogi z botwinką marzyły mi się od jakiegoś czasu i wiąże się z nimi pewna historia z cyklu "moje kuchenne koszmary".
To było mniej więcej 8, może 9 lat temu. Jak wielu początkujących kucharzy,  byłam bardzo ambitna, ale brakowało mi kulinarnej wiedzy i pokory. Podpatrzyłam w jakimś programie pomysł na ravioli z botwinką i bez zapisania przepisu udałam się do kuchni.

Nigdy wcześniej nie robiłam pierogów, a tym bardziej makaronu, ale byłam przekonana o tym, że spod moich rąk wyjdzie arcydzieło. Cóż, nie wyszło.
Ravioli były twarde, ciasto grubawe i suche. Włoskimi pierożkami poczęstowałam babcię, która jak to kochana babcia, pochwaliła botwinkowy farsz.
Przez prawie 10 lat dużo się zmieniło. Ulepiłam setki domowych pierożków i zrozumiałam, że człowiek uczy się całe życie i nawet w kulinarnych eksperymentach w zaciszu domowym potrzebna jest wiedza.


Dzisiaj postanowiłam rozliczyć się z przeszłością i poprawić przepis sprzed lat. Pierogi powstały na podobnej zasadzie jak wtedy, spontanicznie i robione na oko. Ale tym razem cała przygoda zakończyła się apetycznym sukcesem. A proporcje spisałam na karteczce, aby podzielić się przepisem z innymi :)

Pierogi z botwinką i kozim serem/ ok. 35-40 sztuk
  • Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 200 ml letniej wody
  • 3 łyżki oliwy lub topionego masła
  • 1/2 łyżeczki soli
  • Farsz:
  • 2 pęczki botwinki
  • 250 g koziego sera (wykorzystałam ser z czosnkiem niedźwiedzim od Kaszubskiej Kozy wymieszany z odrobiną twarogu)
  • małe jajko
  • łyżeczka soku z cytryny
  • ząbek czosnku
  • świeże zioła np. kolendra, koperek lub bazylia
  • sól, pieprz
  • Wierzch:
  • kilka łyżek topionego masła
  • świeżo tarty parmezan
Ciasto:
  1. Mąkę przesiewamy na stolnicę lub do misy, dodajemy sól. Robimy wgłębienie i wlewamy stopniowo letnią wodę, na przemian z oliwą. 
  2. Wyrabiamy ciasto ręcznie, aż osiągnie formę elastycznej kuli. Potrwa to prawdopodobnie kilka minut. W razie potrzeby podsypujemy ciasto dodatkowo mąką lub dodajemy wody.
  3. Wyrobione ciasto dzielimy na 4 części. Stolnicę oprószamy mąką, jedną z części ciasta cienko wałkujemy (można do tego wykorzystać maszynkę do makaronu lub wałek). Resztę ciasta przykrywamy, aby nie wyschło.
  4. Przy pomocy wykrawaczki lub szklanki, z ciasta wykrawamy kółka o średnicy ok. 8-9 cm.
  5. Na środku każdego kółka kładziemy łyżkę farszu i lepimy pierogi, które przekładamy na tacę wyłożoną ściereczką. Dzięki temu pierogi nie skleją się jeszcze przed gotowaniem.
  6. Czynność powtarzamy z pozostałymi częściami ciasta.
  7. Ulepione pierogi gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie z odrobiną oleju rzepakowego lub oliwy. Pierogi gotujemy przez ok. 4-5 minut, następnie je odcedzamy z wody i podajemy z topionym masłem, tartym parmezanem i ziołami.
Farsz:
  1. Botwinkę dokładnie myjemy, odcinamy buraczki i brzydkie listki. Łodygi i pozostałe liście kroimy w drobną kosteczkę. Młode buraki również obieramy i drobno kroimy.
  2. Botwinę gotujemy we wrzącej, osolonej wodzie przez ok. 5 minut. Następnie ją odcedzamy i przepłukujemy na sicie zimną wodą.
  3. Kozi ser kruszymy lub drobno kroimy, wrzucamy do dużej misy. Dodajemy ugotowaną botwinkę, rozbełtane jajko, przeciśnięty przez praskę czosnek, posiekane zioła, sok z cytryny, sól i pieprz. Całość dokładnie mieszamy.
Tosia

wtorek, 11 czerwca 2013

Domowa lasagne z burakami i kozim serem


Ostatnio wpadliśmy z przyjaciółmi na pomysł zrobienia tradycyjnej lasagne. Opakowanie głosiło, że możemy to zrobić w dwojaki sposób, obgotowując lekko suche płaty makaronu, albo w piramidzie składników umieścić je w formie suchej, co znacznie wydłużało czas przygotowania. Burczało nam w brzuchach więc wybraliśmy pierwszą opcję. Odklejanie płatów, a raczej skrawków makaronu od siebie zajęło jeszcze więcej czasu niż ułożenie ich na sucho. Złośliwość losu.

Obiecałam sobie, że następną lasagne zrobię rozwałkowując po prostu ciasto na makaron. Zacierałam przy tym rączki, bo widziałam oczyma wyobraźni jak niewiele trzeba- maszyna do makaronu zrobi wszystko za mnie, a ja będę tylko kręcić jej korbką w najlepsze. Los znowu spłatał mi figla. Maszyna zaczęła wydawać dziwne skrzeki i piski i odmówiła posłuszeństwa.

W porządku lasagne. Zrozumiałam. Zrobię cię sama od początku do końca. 

Rozwałkowanie ciasta na lasagne naprawdę przysparza mniej problemu niż użycie gotowej. Można przy tym kontrolować grubość i nasączyć ciasto ulubionymi smakami, dodając składniki jakich dusza zapragnie (spróbujcie poeksperymentować z ziołami). Ja postawiłam na naturalny smak, ale ciasto oparłam w większości na mące pełnoziarnistej, dzięki czemu z każdym kęsem wyobrażałam sobie, że tą lasagne właściwie nie grzeszę. Do tego buraczki z nutką wędzonki, liście botwinki i kozi ser. Nietypowo, ale pysznie. 

Domowa lasagne z burakami i kozim serem (prostokątna forma x)

Lasagne:
- 200 g mąki pełnoziarnistej z 3 zbóż
- 100 g mąki pszennej + porcja do podsypania
- 3 żółtka
- 20 g oliwy
- 1 łyżeczka soli
- ok. 150 ml ciepłej wody

Buraki:
- 600 g buraków (ok. 2 średnie buraki)
- 100 g boczku w kostkach
- 1 łyżka masła
- 4 ząbki czosnku
- 25 g świeżego imbiru
- 2 łyżki sosu sojowego
- 3 łyżki octu balsamicznego
- 2 łyżki miodu
- gałązka rozmarynu
- sól, pieprz

Sos beszamelowy:
- 50 g masła
- 50 g mąki pszennej
- 600 ml mleka
- 1 łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
- sól, pieprz

- 250 g koziego sera w rulonie
- pęczek botwinki (tylko liście)

  1. Najpierw przygotuj farsz z buraków. Obierz je ze skórki i zetrzyj na grubej tarce. Dodaj do nich wyciśnięty czosnek. Zetrzyj do nich również obrany ze skórki imbir.
  2. Na patelni rozgrzej masło, dodaj boczek. Smaż aż lekko zbrązowieje i wypuści tłuszcz. Dodaj buraki i liście rozmarynu.
  3. Smaż buraki aż nabiorą bardziej miękkiej konsystencji (ok. 10 min). Dopraw octem, sosem sojowym, miodem, solą i pieprzem. Odstaw do wystygnięcia.
  4. Do miski wrzuć wszystkie składniki na makaron oprócz wody. Zacznij stopniowo dolewać wodę i zagniatać ciasto. Zagniataj aż uzyska jednolitą konsystencję.
  5. Ciasto podziel na 3 równe porcje. Każdą z nich rozwałkuj na kształt formy, na grubość ok. 1 milimetra. Możesz też rozwałkować mniejsze części i ułożyć obok siebie, jedna przy drugiej. 
  6. Przed ułożeniem każdej warstwy lasagne zamocz ją na kilka sekund we wrzątku. 
  7. Formę wysmaruj tłuszczem. Na dnie ułóż pierwszą warstwę lasagne. 
  8. Pokrój rulon sera koziego na cienkie plastry. Plastry ułóż na pierwszej warstwie lasagne. Na serze ułóż liście botwinki.
  9. Liście przykryj kolejną warstwą lasagne. Na niej ułóż buraki i przykryj ostatnią warstwą lasagne. 
  10. Przygotuj beszamel. Na patelni rozgrzej masło. Dodaj mąkę i pomieszaj. Smaż chwilę mieszając, aż zasmażka nabierze brązowego koloru. Dolej mleko. Mieszaj trzepaczką aż sos zgęstnieje (kilka minut). Zdejmij z ognia, dopraw gałką, solą i pieprzem. 
  11. Wystudzony sos beszamelowy wylej równomiernie na wierzch lasagne. 
  12. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. wstaw lasagne i piecz 20 min. a następnie włącz funkcję grillowania z góry i piecz jeszcze ok. 10 min.
Śliwka

poniedziałek, 27 maja 2013

Sałatka z botwinką, pomarańczą i chorizo



Niektórzy z podróży przywożą pocztówki, inni długopisy, a jeszcze inni po prostu dobre wspomnienia. Ja poza tymi ostatnimi nigdy nie mogę się powstrzymać od załadowania walizki od góry do dołu regionalnymi przysmakami. 

Kiedy ostatnio zaniosło mnie do Hiszpanii nie bardzo miałam czas, żeby pobuszować w lokalnych delikatesach. Nie przepuściłam jednak szansy i dopadłam kiełbasę chorizo tuż przed odlotem. Na dłuższą chwilę o niej zapomniałam, a gdy następnego dnia tradycyjnie przetrzepywałam torebkę w poszukiwaniu kluczy, zamiast nich wyjęłam z niej kiełbasę ku wielkiemu zdziwieniu obserwujących mnie ludzi. 

Po powrocie kiełbasa przejechała ze mną jeszcze dodatkowe 400 kilometrów i tak się do niej przyzwyczaiłam, że trudno mi było się z nią rozstać. Zastanawiałam się co zrobić by najlepiej wykorzystać jej możliwości. Postawiłam na coś, co będzie do niej dodatkiem, a nie na odwrót i zrobiłam lekki obiad- sałatkę. Nie zawiodła mnie. Jej smak świetnie podkreślała botwinka, pomarańcza i kozi, mój sałatkowy must-have.  

Sałatka z botwinką, pomarańczą i chorizo (4 porcje)
- 200 g chorizo
- 1 pęczek botwinki
- 100 g rukoli
- 2 pomarańcze
- 150 g miękkiego koziego sera
- 100 g ziaren słonecznika

Dressing:
- 3 łyżki oliwy
- 2 łyżki octu balsamicznego
- 1 łyżeczka ostrej musztardy
- 1 łyżka miodu

  1. Wymieszaj w dużej misce rukolę i liście botwinki.
  2. Chorizo pokrój w małe plastry, a resztę botwinki posiekaj (razem z drobnymi buraczkami na końcu). 
  3. Podsmaż przez chwilę chorizo. Nie ma konieczności dodawania tłuszczu, gdyż wytopi się z kiełbasy. Dodaj botwinkę i smaż jeszcze ok. 7 minut.
  4. W tym czasie okrój pomarańcze ze skórki i pokrój w małe kawałki. Dorzuć do miski.
  5. Kozi ser podziel łyżeczką na małe porcje i również dodaj do miski. 
  6. Do miski wsyp słonecznik.
  7. Gdy rukola i botwinka będą gotowe, dodaj je do sałaty.
Przygotuj dressing. Najlepiej zrobić go "na oko" mieszając składniki łyżeczką w filiżance i sprawdzając czy smak nam odpowiada. Przed podaniem dodaj dressing, wymieszaj dokładnie i podaj.

Śliwka 

niedziela, 26 maja 2013

Śniadanie do łóżka #100: Kanapka z jajkiem w koszulce, wędzonym twarogiem i liśćmi botwinki


Zupełnie nie wiem kiedy minął ten weekend. Czas między wczorajszym porankiem a dzisiejszym wieczorem zleciał w wariackim tempie, bez czasu na oddech. Jedyne co mocno zapadło mi w pamięć to smak mojego ulubionego wędzonego twarogu. 

Moja przyjaciółka jest maniaczką tej wędzonej formy białego sera. Kiedyś opowiadała o nim na tyle często, że zaczęłam w głębi ją przeklinać za każdym razem, gdy w jej ustach pojawiał się ten temat. Opowiadała o tym jak smakuje, gdzie można go kupić (w Lidlu) i skąd pochodzi. Totalne wariactwo, ale z zaciekawieniem spróbowałam i ja. Tak jak przewidziała, zakochałam się na całego. Z tego co wiem, podobne uczucie zawładnęło Tosią, czego produktem finalnym stały się pyszne pierogi ruskie ze wspomnianym twarogiem w roli głównej. Kiedy więc zobaczyłam przyjaciółkę przed śniadaniem w drzwiach z bułkami i paczką wędzonego białego sera uznałam, że należy mu się odpowiednie towarzystwo kulinarnych produktów. 

Pierwotnym pomysłem było ugotowanie jajka w botwince, aby nabrało pięknej różowej barwy. Podstawowe zasady chemii są mi jednak obce, gdyż jajko wyszło lśniąco białe, nie smakując botwinką ani trochę. Na szczęście sprawę uratowały chrupiące pod nim liście. To było naprawdę dobre śniadanie.

Kanapka z jajkiem w koszulce, wędzonym twarogiem i liśćmi botwinki (1 porcja)
- pół bułki
- 1 jajko
- 2 liście botwinki
- 2 łyżki wędzonego twarogu
- 2 plastry wędliny
- ewentualnie pesto rosso
- 3 łyżki octu spirytusowego
- 1 łyżka soli

  1. Bułkę posmaruj grubą warstwą wędzonego twarogu i ewentualnie pesto rosso i ułóż na niej liście botwinki i plastry wędliny.
  2. Przygotuj jajko w koszulce (z instrukcji zamieszczonej tutaj) dodając do wody ocet i sól.
  3. Ułóż jajko na bułce. 
Śliwka

piątek, 17 maja 2013

Wiosenny tydzień #5: Botwinkowe klopsiki w chlebku pita

Chyba nie przyjdzie mi w tym roku cieszyć się wiosną. Moje zachwyty zostały brutalnie zduszone, a ja zamknięta w domu z moim największym wrogiem- pracą magisterską. Większość czasu spędzam więc przed ekranem komputera, wypruwając się fizycznie i intelektualnie. Wiosną cieszę się przelotnie, aczkolwiek intensywnie. Nie mogę się napatrzeć na zielone listki, tworzące prawdziwy tunel przy mojej ulubionej leśnej drodze i na piękne pęczki botwinki na pośpiesznie mijanym straganie. Chce mieć już to wszystko za sobą i skupić się na tworzeniu jedzenia!

Czasem jednak oszukuje. Wymykam się po tę kuszącą botwinkę i tworzę coś, co pozwoli się mi nią w pełni cieszyć, a nie wymaga wielu przegotowań. Bo oszukiwać się przecież można, ale ja nie mam już na to czasu. I uwierzcie mi, te chlebki pita powstały dosłownie w 15 minut, a smakowały niesamowicie. Botwinkowy smak i kolor, liście botwinki, kiełki i orzeźwiający kolendrowy jogurt stworzyły prawdziwie wiosenną kombinację. 

Botwinkowe klopsiki w chlebku pita (4 porcje)
- 4 chlebki pita
Klopsiki (ok. 15-20 klopsików):
- 250 g mielonego mięsa wołowego
- buraki z pęczka botwinki
- 1 łyżka ciemnego sosu sojowego
- 2 duże ząbki czosnku
- pół cebuli
- pół łyżeczki cynamonu
- pół łyżeczki pieprzu cayenne
- pół łyżeczki mielonego imbiru
- pół łyżeczki kuminu
-1 jajko
- 1 łyżka miodu
- sól, pieprz
- olej roślinny- do smażenia

Jogurt kolendrowy
- 180 g jogurtu naturalnego
- pęczek świeżej kolendry
- sól, pieprz

Dodatki:
- liście botwinki
- kiełki
- marynowane papryczki jalapenos

  1. Umieść mięso w misce. Do mięsa zetrzyj na grubej tarce botwinkę. 
  2. Do mięsa dodaj poszatkowaną cebulę i wyciśnij czosnek.
  3. Dodaj resztę składników, posól na oko (próbny klopsik zweryfikuje, czy jest jej za mało). Całość dokładnie pomieszaj. 
  4. Rozgrzej tłuszcz na patelni. Gdy będzie gorący uformuj małego, próbnego klopsika i usmaż. Posmakuj czy odpowiada ci ilość soli, jeśli nie, dodaj jej więcej do całej mieszanki. Każdego klopsika smaż przez kilka minut. Mięso wołowe nie musi być dobrze wysmażone, dlatego na klopsiki o wielkości orzecha włoskiego wystarczy kilka minut, obracając klopsiki co jakiś czas, aby zbrązowiały z każdej strony. 
  5. Podgrzej chlebki pita zgodnie z instrukcją na opakowaniu. 
  6. W tym czasie pomieszaj składniki na jogurt kolendrowy i odstaw na bok w miseczce. 
  7. Chlebki pita rozkrój i wysmaruj w środku jogurtem. Włóż do środka liście botwinki i kiełki, a następnie klopsiki. Możesz dodać również marynowane papryczki jalapenos. 
Śliwka

czwartek, 19 kwietnia 2012

Risotto z botwinką i fetą






































Odebranie kulinarnemu pasjonacie możliwości jedzenia to jak amputacja ręki pianiście. Być może w tym porównaniu zastosowałam zbyt dużą hiperbolizację. Pisząc to kierowałam się silnymi uczuciami, które towarzyszą mi w tym tygodniu.
Muszę przestrzegać rozkazu mojego ortodonty : nie mogę spożywać pokarmów wymagających gryzienia. Na szczęście potrwa to jeszcze kilka dni, ale na początku było to szczególnie frustrujące. W końcu wszystko co najsmaczniejsze wymaga gryzienia. Postanowiłam jednak nie poddać się z tego powodu chandrze i nie ograniczać swojej diety do warzywnych papek.
Na szczęście do głowy przyszła mi złota myśl - risotto sprawdzi się idealnie!
Chwilę później przechodziłam obok warzywniaka, gdzie zobaczyłam pierwszą w tym roku botwinkę.
Dalej możecie się domyślać, że od zakupu młodych buraczków do przyrządzenia risotta nie minęło zbyt wiele czasu :) 
Mówi się "chcesz być piękna musisz cierpieć", ja i moje zęby cierpimy bardzo, jednak botwinkowe risotto zmniejszyło nam ten ból. Polecam nie tylko osobom, które muszą spożywać pokarmy miękkie :)
A dla tych, którzy wola klasyczne dania, zapraszam do notki z zeszłego roku, z przepisem na chłodnik z botwinki.

Risotto z botwinką i fetą
  • 400 g ryżu (jaśminowego lub ryżu do risotto np. arborio)
  • pęczek botwinki
  • jeden średniej wielkości burak
  • czerwona cebula
  • 2 duże ząbki czosnku lub 4 małe
  • 2 łodygi selera naciowego
  • pęczek koperku
  • 100 g fety
  • 500 ml białego wina
  • 600 ml bulionu warzywnego lub z kurczaka
  • 400 ml soku lub koncentratu z buraków
  • 6 łyżek masła
  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • 4 łyżki posiekanego koperku
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta soli
  1.  Botwinkę myjemy, usuwamy brzydsze, pogniecione liście, a resztę kroimy w drobną kostkę. Młode buraczki i średniej wielkości buraka obieramy i ścieramy na tarce z drobnymi oczkami. W kosteczkę kroimy także seler naciowy, cebulę i czosnek.
  2. Bulion łączymy z sokiem z buraków i podgrzewamy go na małym ogniu (aby podczas gotowania ryżu cały czas był ciepły).
  3. Do dużego garnka wrzucamy 2 łyżki masła i 2 łyżki oliwy z oliwek. Dodajemy cebulę, czosnek oraz selera naciowego, składniki przyprawiamy świeżo mielonym pieprzem. Dusimy kilka minut aż cebula stanie się szklista. Wlewamy łyżkę masła oraz łyżkę oliwy i dodajemy botwinkę z buraczkami. Całość dusimy przez kolejnych kilka minut, od czasu do czasu je mieszając. 
  4. Drewnianą łyżką odgarniamy składniki na połowę powierzchni garnka. W wolnym miejscu rozpuszczamy kolejną łyżkę masła oraz łyżkę oliwy. Wrzucamy ryż i podgrzewamy go od czasu do czasu mieszając. Po kilku minutach zacznie robić się szklisty, wlewamy wtedy białe wino i czekamy aż się wchłonie.
  5. Gdy ryż wchłonie wino, wlewamy pierwszą chochlę przygotowanego, letniego bulionu. Przyprawiamy ryż szczyptą soli. Zmniejszamy ogień, tak by ryż lekko bulgotał. Za każdym razem gdy ryż wchłania bulion wlewamy kolejną chochlę, cały czas mieszając. Dzięki temu rozprowadzamy kremową esencję wydzielaną przez ryż.  Czynność powtarzamy aż skończy nam się bulion (ok. 15 minut). Po koniec gotowania sprawdzamy, czy ryż jest odpowiednio miękki, jeśli nie to należy dodać kolejną chochlę bulionu lub wrzącej wody (jeśli bulion się skończył). Rissoto doprawiamy pieprzem do smaku.
  6. Garnek zdejmujemy z ognia, dodajemy dwie łyżki masła oraz posiekany koperek, mieszamy i przykrywamy na minutę lub dwie. W tym czasie kruszymy fetę, którą posypiemy porcje risotta.
Tosia

poniedziałek, 30 maja 2011

Tarty botwinkowe


Botwinka jest głównie kojarzona z chłodnikiem. Jednak jest o wiele bardziej wszechstronnym składnikiem. Przykładem tego jest tarta botwinkowa, którą zrobiłam wykorzystując ciasto francuskie. Pyszna na ciepło, ale także na zimno jako lekka przekąska w upalny dzień. Świetnie komponuje się z sosem czosnkowym.

Tarty botwinkowe
płat ciasta francuskiego
Farsz:
pęczek botwinki
3 łyżki masła
2 ząbki czosnku
łyżka pieprzu cayenne
2 jajka
150 g serka śmietankowego (np. philadelphia)
4 łyżki mleka
cebulka dymka
2 trójkąciki serka topionego
*rozbełtane jajko do posmarowania ciasta



Płat ciasta francuskiego podzielić na prostokąty równej wielkości. Prostokątny posmarować rozbełtanym jajkiem, nakłuwać ich wierzch widelcem i zgiąć brzegi by utworzyć "ramki". Podpiec w temperaturze 190 stopni-7 minut.
Botwinkę umyć, obrać z liści zostawiając najmniejsze i najładniejsze, pokroić je razem z łodygami w kostkę. Młode buraczki obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Botwinkę podsmażyć na maśle 5 minut, następnie dodać drobno posiekany czosnek, przyprawić pieprzem i smażyć jeszcze 10 minut.
Serek, jajka i mleko dynamicznie mieszamy lub miksujemy za pomocą miksera. Doprawiamy solą, pieprzem i pociętą cebulką dymką. Farsz z botwinki wykładamy na podpieczone prostokąty z ciasta francuskiego, zalewamy masą jajeczną. Na wierzch tart kładziemy kawałki serka topionego i pieczemy 15 minut w nagrzanym piekarniku.

Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...