Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Pieczona kapusta z sosem pleśniowym i krewetkami


Nagrywając instastory na stojąco powitałam Was gorąco trzymając "Życie na gorąco". Wiecie jak to w życiu bywa, dla jednych ważne są podróże, miłość, przyjaźń, rodzina, rozwój ducha, a dla innych kapucha. Ale gdy liczy się tylko kapustka, nagle Twe serce ogarnia pustka, dlatego ja stawiam na przyjemne połączenie i wędzoną papryką kapusty pokuszenie. 

Kapusta nabiera już rumieńców w piekarniku, ale ja widzę, że tu ciekawe towarzystwo przy stoliku. Śmietanka towarzyska, a właściwie kremówka, Mon Cheri ser Brie (tak naprawdę to Camembert, ale się nie rymuje), o rety - i nawet szare krewety! Wtedy ktoś cyknął foty i wyciekły ploty, każdy chciał coś dopowiedzieć. Wtem Brzechwy kapusta odparła "Po co komu spory głupie? Wnet i tak zginiemy". W kupie raźniej niż taplać się we własnym sosie. 

Co racja to interpretacja, ale ciśnie mi się Fakt na usta - ta kapusta trafia w me gusta!


Pieczona kapusta z sosem pleśniowym i krewetkami
  • główka kapusty
  • limonka
  • prażony sezam
Marynata:
  • 5 łyżek oliwy
  • łyżeczka wędzonej papryki
  • łyżeczka syropu klonowego
  • łyżka octu balsamicznego
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Sos pleśniowy:
  • 100 g sera Camembert
  • 150 ml śmietanki kremówki
  • sok z 1/2 limonki
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • garść lubczyku
Krewetki:
  • 150 g krewetek (najlepiej szare, niegotowane, mogą być wcześniej mrożone)
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól
  • łyżka masła klarowanego
  1. Odrywamy zewnętrzne liście kapusty i kroimy ją na plastry grubości 1 cm. Przekładamy je do brytfanny lub na blachę wyłożoną pergaminem. Łączymy składniki marynaty i polewamy nią plastry.  Kapustę pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez 30 minut.
  2. W tym czasie Camembert miksujemy z kremówką i lubczykiem na gładki sos. Dodajemy sok  z limonki i chilli, dokładnie mieszamy.
  3. Mrożone krewetki rozmrażamy, możemy je obrać (wtedy też nacinamy nożem wzdłuż i usuwamy czarne jelito) lub smażyć z pancerzykami.
  4. Na klarowanym maśle podsmażamy krótko plasterki czosnku. Gdy tłuszcz nabierze aromatu ściągamy czosnek z patelni, wrzucamy posiekane drobno chilli i krewetki. Smażymy po ok. 2-3 minuty z każdej strony, aż się zarumienią.
  5. Upieczone plastry kapusty serwujemy z pleśniowym sosem, podsmażonymi krewetkami, chilli, sokiem z limonki i listkami lubczyku.
Tosia

piątek, 25 sierpnia 2017

Burczydomówka #10: Śledź w słodkiej musztardzie na pumperniklu





Oh yeah! Po ciężkim, zdającym się nie kończyć tygodniu znowu nadszedł piąteczek. Czas więc zrobić wszystko, o czym marzyło się od poniedziałku. Dla jednych oznacza to rzucenie się w wir imprezowania, dla drugich wreszcie chwila, żeby odetchnąć w gronie rodziny i przyjaciół.



Już od dłuższego czasu w cyklu Burczydomówka wymyślamy, jak kulinarnie wzbogacić nasze spotkania towarzyskie. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie pojawił się prawdziwy imprezowy klasyk wśród klasyków, czyli śledzik. A, że jak wiadomo śledzik lubi pływać...

...niech więc popływa w nie byle czym. Dzisiaj bowiem obok śledzika serwować będę w 100% polską wódkę Pan Tadeusz, wytwarzaną ze spirytusu żytniego i pszenicznego. Warto wiedzieć, że ta wódka właśnie odznaczona jest prestiżowymi oznaczeniami- ChOG i PVA, które nadawane są polskim produktom wytwarzanym jedynie z polskich zbóż lub ziemniaków, bez innych dodatków.



Wróćmy jednak do samego śledzika. Pewnie nie raz jedliście jego musztardową odsłonę. Mi kojarzy się ona ze Szwecją, z tym że chciałam, aby moje były bardziej polskie, mniej słodkie, bardziej kwaskowate. Do musztardy dodałam koperek i nieco odświeżyłam cytryną.


Śledź w słodkiej musztardzie na pumperniklu (20 porcji)

- 250 g małych, okrągłych pumperniklów
- 250 g matiasów śledziowych
- szklanka mleka
- 2 łyżki słodkiej musztardy
- pół pęczka koperku
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- pół cytryny
- pieprz

- majonez i koperek do dekoracji

1. Matiasy wyjmuje z opakowania, kroimy na małe kawałki  i wrzucamy do miski.
2. Płuczemy trzy razy w zimnej wodzie, zalewamy mlekiem i odstawiamy na godzinę.
3. Po upływie tego czasu wylewamy mleko i jeszcze raz płuczemy zimną wodą.
4. W innej misce mieszamy musztardę, oliwę, sok z cytryny i pieprz. Dodajemy posiekany koperek.
5. Dodajemy matiasy do sosu, dobrze mieszamy i odstawiamy na godzinę do lodówki.
6. Po upływie tego czasu układamy na małych, okrągłych pumperniklach i dekorujemy kropką majonezu i gałązką szczypiorku.

Śliwka

środa, 9 marca 2016

Tortellini z pastą z wędzonej makreli


Pasta z wędzonej makreli to absolutny klasyk. Ile (domowych) kucharzy, tyle wersji pasty, ale zazwyczaj stanowi połączenie ryby i smaków pomidorowo-twarogowych. Ja do mojej używam wymiennie- fety, koziego sera, lub twarogu. Dodaję solidną porcję koncentratu pomidorowego i koniecznie tabasco, aby sprawę mocno zaostrzyć.

Ale czy wpadliście kiedyś na to, żeby pastę z makreli przerobić na farsz do pierogów? Prawdę mówiąc, nie ma co przerabiać, wystarczy wpakować tę pastę w ciasto. No może ewentualnie nieco ją zagęścić, aby nie wypływała z pierożków. Testowałam już to rozwiązanie przy moich flagowych ravioli z łososiem (tam główne skrzypce grała podobna pasta, ale z łososia) i zawsze się sprawdzało, uznałam więc, że spokojnie sprawdzi się także w tym przypadku.



A rzeczone tortellini przygotowałam w pewnym wyjątkowym dniu, a właściwie przygotowałyśmy. Możecie je bowiem kojarzyć z ostatnio opublikowanego filmiku promującego nasz wernisaż organizowany wspólnie z Dawidem Majgatem. Pierożki sprawiły wiele radości, nam podczas lepienia, a całej filmowej ekipie w trakcie degustacji. Niech sprawią przyjemność i wam!

Tortellini z pastą z wędzonej makreli (4 porcje)

Ciasto: 
- 280 g mąki
- 4 żółtka (białka zachowaj)
- 5 łyżek oliwy
- łyżeczka soli
- ciepła woda
- mąka do posypania

Pasta:
- 1 wędzona makrela
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego
- 150 g koziego sera
- 75 g startego parmezanu
- tabasco

- 8 łyżek masła
- parmezan

  1. Przygotuj pastę. Makrelę obierz tak, aby pozbyć się skóry i ości. Wrzuć do miski. Do miski dodaj koncentrat i kozi ser i zmiksuj na gładką masę. Przypraw tabasco i sprawdź czy potrzeba soli (sama makrela i kozi ser powinny być dość słone). 
  2. Przygotuj ciasto. Wymieszaj ze sobą wszystkie składniki oprócz wody. Zagniataj i stopniowo dodawaj wodę, tyle, aby stworzyć elastyczne ciasto. Ciasto obsyp z dwóch stron mąką i cienko rozwałkuj lub użyj do cienkiego rozwałkowania maszyny do makaronu. Możesz również wałkować partiami, ale pamiętaj, że aby ciasto nie uschło, trzymaj je pod obróconą do góry nogami miseczką
  3. Z ciasta wytnij kółka za pomocą odwróconej szklanki. Ułóż małą łyżeczkę farszu na środku, a obwód posmaruj białkiem za pomocą palca (sklei pierożki). Formuj tortellini tak jak na tym filmie: https://www.youtube.com/watch?v=fdL2RZMzG6U) 
  4. W małym rondelku rozpuść masło.
  5. Zagotuj wodę w dużym garnku. Posól 1 łyżką soli i dodaj do wody łyżkę oliwy. Gdy woda się zagotuje wrzucaj pierożki partiami. Wyławiaj za pomocą cedzaka i wykładaj na talerze. 
  6. Polej masłem i posyp startym parmezanem. 
Śliwka



niedziela, 17 stycznia 2016

Śniadanie do łóżka #207: Mini omlety z łososiem i jogurtem chrzanowym


Już najwyższy czas. Najwyższy czas powrócić do naszego cyklu "Śniadanie do łóżka" po świąteczno-noworocznym, przedłużonym lenistwie. Dzisiaj nie znajdziecie tu jednak słodkich pankejków ociekających syropem, ani gofrów z bitą śmietaną, nie nie. Bowiem jak każdy, postawiłam przed sobą wyzwanie, postanowienie noworoczne aby wreszcie pozbyć się nadprogramowych kilogramów. Tym razem jednak mam trochę większą motywację, muszę w kilka miesięcy zmieścić się i dobrze wyglądać w sukni ślubnej, którą przyjdzie mi w tym roku ubrać.

Podobno postanowienia noworoczne trwają średnio 20 dni. Czyli, pomijając sylwestrową dyspensę która przedłużyła się do jakiegoś 3 stycznia, mam jeszcze jakiś tydzień. Czuję jednak, że tym razem będzie inaczej, nie tylko ze względu na motywację. Przyjęłam po prostu inne zasady gry, głównie skupiając się na jedzeniu odpowiedniej ilości białka (1g na kilogram masy ciała), pełnoziarnistych węgli i dużej ilości warzyw. Dzięki temu czuję się świetnie, nie dopada mnie uczucie głodu, które zwykle powodowało, że szybko kończyłam moją przygodę z dietą, nie czuję się nigdy przejedzona, a dzięki sportowi dostarczam sobie odpowiedniej ilości endorfin. O efektach poinformuje was w odpowiednim czasie, sama jeszcze ich nie sprawdzam, aby się zbytnio nie podekscytować.

Śniadanie mocno odzwierciedla to co teraz zjadam. Mamy tu jajka, w postaci mięciutkich, puszystych, małych omletów, łososia, delikatny jogurt z chrzanem i odrobinę zieleniny. Całość naprawdę pyszna, zarówno na ciepło jak i na zimno.

Mini omlety z łososiem i jogurtem chrzanowym (8 placuszków)

- 3 jajka
- sól
- pieprz

- ok. 100 g wędzonego łososia

- 165 g jogurtu naturalnego (1 kubeczek)
- 2 łyżeczki chrzanu

- roszponka

  1. Oddziel białka od żółtek. Do białek dodaj ok. pół łyżeczki soli i ubij. Następnie pomieszaj delikatnie z roztrzepanymi żółtkami łyżką, tak aby białka nie opadły. 
  2. Rozgrzej tłuszcz (rzepakowy) na patelni, układaj łyżką małe placuszki i smaż z dwóch stron.
  3. Pomieszaj jogurt z chrzanem.  
  4. Podawaj z łososiem, jogurtem chrzanowym i roszponką.  
Śliwka

czwartek, 14 stycznia 2016

Chrupiące śledzie na trzy sposoby + czosnkowy dip z surowego kalafiora i ogórków kiszonych


W zeszłym tygodniu na blogu pojawił się wpis, w którym przewidujemy ze Śliwką trendy kulinarne na 2016 rok. Jednym z punktów, które wymyśliłyśmy był powrót do ryb i szeroko rozumianych owoców morza. Oczywiście to nie znaczy, że w ubiegłych latach nikt ich nie przyrządzał, ale przeczuwamy, że w tym roku więcej osób otworzy się na nowe smaki i na morskie gotowanie. Nie lubię rzucać słów na wiatr, czas zatem powoli wywiązywać się z tej jakby obietnicy.

Mieszkam całe życie nad morzem i z roku na rok coraz bardziej czuję, że nie wykorzystuję tego w pełni. Nie mówię o tym, że powinnam codziennie spacerować brzegiem morza i bawić się glonami między palcami u stóp. Wciąż za to mam wrażenie, że nie wykorzystuję potencjału kulinarnego i kupuję za mało ryb, albo sięgam po niekoniecznie odpowiednie. Trochę z wygody i przyzwyczajenia. Czas z tym skończyć i docenić bałtyckie ryby, które nie są zagrożone wyginięciem i można je dodatkowo dostać po naprawdę niskiej cenie.


Dzisiaj na obiad smażyłam flądrę i miło było sobie przypomnieć jak smaczna jest to ryba. Wczoraj za to sięgnęłam po śledzie. Jednak nie takie utopione w śmietanie i zamknięte w pojemniku. Mam na myśli śledzie świeże. Co prawda byłam na tyle wygodna, że wybrałam tuszki śledziowe, czyli już wypatroszone i bez głów, ale za to samodzielnie usuwałam im kręgosłup, co jest niezwykle łatwym zajęciem.

Następnie usmażyłam je na 3 różne sposoby. Po pierwsze z ciekawości, bo po raz pierwszy robiłam świeże śledzie, a po drugie dlatego, że zabrakło mi płatków kukurydzianych.

Pierwszy sposób to właśnie panierka z pokruszonych płatów, wychodzi niezwykle chrupiąca! Druga z nich to bułka tarta wymieszana z przyprawami i płatkami migdałowymi. Trzecia wersja to pomysł podpatrzony u "teściowej" w święta, najbardziej klasyczny i niezawodny, czyli smażenie rybek po prostu w mące. Wszystkie opcje godne polecenia, polecam wypróbować i wybrać ulubiony patent.

Smażone śledzie podawałam z lekkim, jogurtowym dipem na bazie surowego kalafiora, czosnku, ogórków kiszonych, chilli, miodu i szczypiorku. Fajnie chrupał i świetnie smakuje też po prostu jako pasta kanapkowa.

Oczywiście śledzie możecie zjeść na chlebie z masłem, albo z musztardą i frytkami. Możliwości podania jest nieskończenie wiele.


Chrupiące śledzie na trzy sposoby
  • 10 świeżych śledzi (wypatroszone tuszki)
  • olej kokosowy lub roślinny do smażenia (np. słonecznikowy lub rzepakowy)
Wersja I: Panierka z płatków kukurydzianych 
  • płatki kukurydziane
  • mąka pszenna
  • łyżka ostrej lub słodkiej papryki
Wersja II: Panierka migdałowa:
  • bułka tarta
  • płatki migdałowe
  • mąka pszenna
  • łyżka ostrej lub słodkiej papryki 
 Wersja III: W mące:
  • mąka pszenna
  • łyżka ostrej lub słodkiej papryki
Jajko do moczenia:
  • jajko
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • łyżeczka musztardy
  • sól, pieprz 
Dip z surowego kalafiora i ogórków kiszonych 
  • 1/4 kalafiora
  • 2 ogórki kiszone
  • ząbek czosnku
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
  • łyżka majonezu
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • sól, pieprz
  • posiekany szczypiorek 
Śledzie:  
  1. Wypatroszone i przecięte śledzie kładziemy na desce brzuchem ku górze. Ostrożnie nacinamy i usuwamy kręgosłup zostawiając ogonek. Staramy się, aby zostało jak najwięcej mięsa.
  2. Następnie rybki myjemy i dokładnie osuszamy ręcznikiem papierowym.
 Wersja I:
  1. Jajko rozbełtujemy z przyprawami, jogurtem i musztardą. 
  2. Na talerz wsypujemy mąkę, a na drugi talerz pokruszone płatki kukurydziane z przyprawą.
  3. Śledzie obtaczamy w mące, następnie w jajku, na koniec w płatkach kukurydzianych.
  4. Smażymy je na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 minuty z każdej strony.
  5. Usmażone śledzie odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego. 
Wersja II: 
  1. Jajko rozbełtujemy z przyprawami, jogurtem i musztardą. 
  2. Na talerz wsypujemy mąkę, a na drugi talerz bułkę tartą  i płatki migdałowe z przyprawą.
  3. Śledzie obtaczamy w mące, następnie w jajku, na koniec w panierce.
  4. Smażymy je na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 minuty z każdej strony.
  5. Usmażone śledzie odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego. 
Wersja III :
  1. Na talerz wsypujemy mąkę, dodajemy sól, pieprz i paprykę.
  2. Śledzie obtaczamy dokładnie w mące.
  3.  Smażymy je na rozgrzanym tłuszczu po ok. 2 minuty z każdej strony.
  4. Usmażone śledzie odsączamy z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego. 
Dip: 
  1. W naczyniu malaksera umieszczamy kawałki kalafiora, pokrojone ogórki kiszone, posiekany czosnek z chilli. Dodajemy majonez, jogurt, przyprawy, sok z cytryny i miód.
  2. Całość miksujemy na nie do końca gładką pastę. Na koniec próbujemy dipu, w razie czego doprawiamy do smaku i dodajemy posiekany szczypiorek.
Tosia

środa, 16 grudnia 2015

Piernikowe śledzie


Co ma piernik do wiatraka? Tego nie wiem, chociaż nie - jednak wiem! Sięgnęłam dziś po korzenne ciasteczka Speculoos, a ponieważ są popularne szczególnie w Holandii, to niektóre z nich były w kształcie wiatraka.

Ale dość o wiatrakach, wróćmy do piernika. Ma on także wiele wspólnego ze śledziem, który fantastycznie komponuje się z przyprawami korzennymi. Dwa lata temu zamieściłam na blogu przepis na lekko korzenne śledzie z karmelizowaną czerwoną cebulą i podbiły one niejedno podniebienie i serce.

W tym roku z większą odwagą postanowiłam pójść krok dalej i dorzucić do nich jeszcze pokruszone ciasteczka korzenne. Zaskakująco pyszne, ale zdecydowanie dla koneserów. Początkującym w temacie polecam pierwotny przepis. Zawsze można zrobić dwa słoiczki, jeden z piernikami, drugi bez.

Zaletą marynowanych śledzi jest również to, że bez problemu można je przygotować nawet tydzień przed wigilią i przechowywać w lodówce. Serwować z pieczywem, blinami lub ziemniakami.

Ps. Jeśli wybierzecie śledzie z beczki lub w oleju to namoczcie je wcześniej w mleku, aby nie były takie słone. Niecierpliwym polecam po prostu śledzie w occie lekko przepłukane wodą.

Piernikowe śledzie
  • 400 g filetów śledziowych z oleju/ z octu/
  • 3 czerwone cebule
  • łyżka miodu
  • łyżka octu balsamicznego 
  • łyżka masła
  • 3 liście laurowe
  • kilka ziarenek ziela angielskiego
  • kilka ziarenek czarnego pieprzu
  • 4 goździki
  • mleko (opcjonalnie)
  • Dressing:
  • 50 g ciasteczek korzennych typu Pepparkakor lub Speculoos
  • łyżeczka musztardy Dijon
  • łyżka miodu
  • sok z 1 cytryny
  • 4 łyżki oliwy
  • sól, pieprz
  1. Obrane cebule kroimy w piórka, wrzucamy na patelnię i podsmażamy na maśle kilka minut. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  2. Dodajemy miód oraz ocet, karmelizujemy na średnim ogniu przez ok. 3 minuty. Studzimy.
  3. Śledzie z oleju moczymy przez godzinę w mleku i następnie odsączamy, a jeśli wybierzemy śledzie z octu delikatnie je przepłukujemy zimną wodą.
  4. W malakserze, młynku do kawy lub moździerzu ucieramy pierniczki na pył.
  5. Do  miseczki wyciskamy sok z cytryny, dodajemy miód, musztardę, oliwę, sól, pieprz i pokruszone pierniczki. Mieszamy dokładnie.
  6. Śledzie kroimy w kwadraciki, umieszczamy w słoiku na przemian z karmelizowaną cebulą, przyprawami korzennymi  i dressingiem. 
  7. Słoik zamykamy i wkładamy do lodówki na minimum kilka godzin, a najlepiej na kilka dni.
Tosia

czwartek, 10 grudnia 2015

Ryba po grecku


W moim domu rodzinnym, w okolicy świąt, zawsze gdzieś plącze się w lodówce zamówiona na tę okazję ryba po grecku. Rzadko która jednak smakuje tak, jak powinna smakować. Zanim w ogóle spróbuję, już uzbrajam się w cytrynę, dodatkową porcję koncentratu pomidorowego, pieprz, tabasco i sól. Nie mogę cieszyć się moją rybą zanim jej porządnie, po swojemu nie doprawię.

Muszę się wam przyznać, że oprócz numerów z doprawianiem, nigdy ryby po grecku nie zrobiłam od początku do końca sama. Nie wiem co mnie powstrzymywało, może łatwy dostęp do tej "domowej"? Nie mniej jednak melduję, że dzisiaj nadrobiłam zaległości i ta właśnie ryba zdecydowanie częściej będzie gościć na moim stole, niż tylko od święta.



Po dorsza wybrałam się tym razem nie na ryneczek, ale do delikatesów rybnych Gadus. Ryba była naprawdę pyszna i jędrna. Idealnie pasowała do tego co miałam z niej zrobić. Bo w rybie po grecku równie ważne jak sam sos jest dobra panierka. A jak wiadomo jest wtedy duże ryzyko, że ryba się rozleci przy smażeniu. Ale nie tym razem! Stworzyłam wersję idealną dla mnie, z mocno wyczuwalną cytryną i bardzo pomidorową. Dodałam też coś mało tradycyjnego- imbir i cynamon. No i ta panierka odklejająca się od ryby razem z sosem... bajka!:)

Ryba po grecku (ok. 8-10 porcji)

- 1 kg filetów z dorsza (ok. 8-10 filetów)
- 5 łyżek mąki
- 3 jajka
- 10 łyżek bułki tartej
- sól, pieprz
- 2 łyżki masła
- 2 łyżki oleju
- sok z połowy cytryny

- 3 marchewki
- 1 pietruszka
- 4 liście laurowe
- 1 duża cebula
- 3-centymetrowy kawałek świeżego imbiru
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego
- 1 łyżka suszonego oregano
- 1 łyżka mielonej słodkiej papryki
- pół łyżeczki cynamonu
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1 łyżka masła
- sok z połowy cytryny
- tabasco
- sól, pieprz

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Zetrzyj marchewkę i pietruszkę na grubej tarce. W garnku zagotuj wodę 1 łyżką soli i liśćmi laurowymi. Gotuj ok. 25 minut, a następnie odcedź na sitku i odstaw na później. 
  3. Cebulę pokrój w piórka, rozgrzej na patelni 1 łyżkę masła i zacznij smażyć. Smaż aż się zeszkli a następnie dodaj ugotowaną marchewkę z pietruszką, zetrzyj świeży imbir na tarce, dodaj koncentrat pomidorowy, oregano, słodką paprykę, cynamon, miód, sos sojowy, sok z cytryny i tabasco. Dopraw solą i pieprzem do smaku i smaż jeszcze kilka minut. 
  4. Przygotuj 3 miski. Do jednej nasyp mąkę, do drugiej bułkę tartą w do trzeciej wbij jajka i roztrzep widelcem. 
  5. Posól i popieprz filety z dwóch stron i po kolej zamaczaj z dwóch stron w mące, jajku, a następnie w bułce. 
  6. Na patelni rozgrzej łyżkę masła i oleju. Układaj obtoczone filety na patelni i smaż aż panierka nabierze złocistego koloru. Ryby jeszcze nie dojdą do końca w środku, ale będą się jeszcze piec w piekarniku, więc się tym nie martw. 
  7. Zrób drugą partię filetów, znowu rozgrzej masło i olej i usmaż z dwóch stron. 
  8. Usmażone filety ułóż w naczyniu żaroodpornym i zalej sokiem z połowy cytryny. Nałóż sos na filety i wsadź do piekarnika na 15 minut. 
  9. Wyjmij z piekarnika, możesz jeść na ciepło lub zimno. Najlepiej będą smakować po jednym dniu, jak trochę przejdą smakiem. 
Śliwka


piątek, 27 listopada 2015

Gravlax - łosoś marynowany w burakach


To trochę absurdalne, ale fakt mieszkania nad morzem Bałtyckim wcale nie oznacza dostępu do mnóstwa świeżych ryb. Zdecydowanie łatwiej kupić już gotowe produkty jak np. koreczki śledziowe czy wędzona makrelę, a nad morzem powinno być inaczej! Żeby zrobić jakieś wyjątkowe rybne danie trzeba się naprawdę napocić, aby je najpierw kupić. Można ze świecą szukać miejsc, w których faktycznie dostępne są świeże ryby. Kilka razy nacięłam się na trzeciej świeżości ryby i to nawet w kultowych miejscach, takich jak Hala rybna. Od jakiegoś czasu odwiedzam pobliskie delikatesy rybne Gadus i jeszcze ani razu się nie zawiodłam.

Na co dzień chyba najchętniej eksperymentuję w kuchni z dorszem, ale tym razem skusiłam się na łososia. Od kilku lat w okolicach świąt zabieram się za przygotowanie gravlaxu i w końcu udało mi się za to zabrać :)

Można powiedzieć, że proces przygotowywania tego dania to pogrzeb łososia. Dlaczego? Znalazłam gdzieś informację, że w językach skandynawskich grav oznacza grób, a lax to po prostu łosoś. Kiedyś marynowaną rybę obwiązywano w korę brzozową i zakopywano na kilka dni pod ziemią. Teraz robi się to w znacznie łatwiejszy i przyjemniejszy sposób.

Wystarczy zamarynować rybę w soli i cukrze, dodać zioła i szczelnie owinąć w folię spożywczą. Po dwóch dobach marynowany łosoś jest gotowy do jedzenia. Ja dodatkowo skusiłam się i do marynaty dodałam koperek, tartego buraka, różowy pieprz i skórkę z pomarańczy. Wyszło pysznie!

Łososia serwowałam z pestkami granatu i klasycznie, czyli z cytryną. Świetnie będzie tu też pasował musztardowy sos lub śmietana. Marynowana ryba na pewno zagości u mnie na świątecznym stole. A teraz coś czuję, że kawałek łososia wykorzystam do domowego sushi :)




Gravlax - łosoś marynowany w burakach
  • kilogram filetu ze świeżego łososia ze skórą (bez ości)
  • 160 g kamiennej lub gruboziarnistej soli
  • 60 g cukru
  • skórka z pomarańczy
  • burak
  • pęczek koperku
  • 50 ml wódki (u mnie chłopska pieprzówka)
  • 2 łyżki różowego pieprzu
  • pestki granatu
  1.  Sól łączymy z cukrem, posiekanym koperkiem, pieprzem i świeżo startą skórką z pomarańczy. Ścieramy buraka na tarce o małych oczkach i mieszamy z przyprawami. Odstawiamy na kilka minut.
  2. Dużą formę (długości ryby) wykładamy folią spożywczą. Dno wykładamy połową przygotowanej marynaty, kładziemy na niej łososia skórą do dołu i zakrywamy z wierzchu pozostałą marynatą. Rybę skrapiamy dodatkowo wódką i przykrywamy szczelnie folią spożywczą.
  3. Kładziemy na ofoliowanym łososiu obciążenie w postaci np. puszek lub słoików i wstawiamy na 24 godziny do lodówki.
  4. Po dobie zdejmujemy obciążenie, odlewamy płynną marynatę i ponownie wkładamy ofoliowaną rybę na kolejną dobę do lodówki.
  5. Po tym czasie przepłukujemy łososia zimną wodą (aby pozbyć się buraczanej marynaty) i wycieramy ręcznikami papierowymi.
  6. Łososia kładziemy skórą do dołu, posypujemy świeżo posiekanym koperkiem, pestkami granatu, pieprzem i kroimy ostrym nożem na cienkie plasterki. Podajemy z pieczywem, placuszkami lub ziemniakami.
  7. Rybę przechowujemy w pudełku w lodówce do 10 dni.
Tosia

niedziela, 22 listopada 2015

Śniadanie do łóżka #205: Pasta z makreli z orzechami nerkowca



Na pewno kojarzycie piosenkę Rihanny o parasolce z refrenem "Under my umbrella, ella ella ee ee ehh eeh eee".

Mam dla was propozycję na kolejny weekend, chociaż w tygodniu też możecie zrealizować ten plan! Włączcie ten fatalny szlagier i zabierzcie się za obieranie wędzonej makreli podśpiewując "Makrela ella ela eee ehh ee ehh ee".

Następnie zmiksujcie rybę z twarogiem, orzechami nerkowca i kilkoma innymi składnikami. Delektujcie się smakiem gładkiej pasty na chrupiącym pieczywie. Obiecuję, że dalszy ciąg dnia będzie musiał być udany :)

A jeśli wolicie pomidorową wersję pasty to odsyłam do tego przepisu. Oba są fantastyczne i polecam je z czystym sumieniem wszystkim miłośnikom makrelki.

Ps. Pasta będzie oczywiście równie dobrze smakowała na puszystej bułeczce. My jednak skusiliśmy się na chrupkie pieczywo, które przywiozła nam Śliwka w prezencie ze Szwecji - dzięęki ;)






Pasta z makreli z orzechami nerkowca 
  • wędzona makrela
  • 100 g orzechów nerkowca
  • 100 g półtłustego twarogu
  • 2 łyżki majonezu
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • łyżeczka musztardy
  • ząbek czosnku
  • łyżka soku z cytryny
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • mała cebula
  • 3 ogórki kiszone
  • sól, pieprz 
  1. Obieramy starannie makrelę i przekładamy ją do wysokiego naczynia, dodajemy orzechy, twaróg, jogurt, sok z cytryny, musztardę i majonez. 
  2. Miksujemy blenderem na gładką pastę.
  3. Cebulę i ogórki kroimy w drobną kostkę, pietruszkę siekamy. Dodajemy je do pasty, doprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  4. Pastę serwujemy na chrupkim pieczywie z ogórkiem kiszonym, orzechami i pietruszką.
Tosia

piątek, 23 października 2015

Obiad czwartkowy #22: Pstrąg w panierce orzechowej + dyniowy ryż + pieczone buraki


Obudził mnie sms mniej więcej o takiej treści:

Hej, właśnie ogarniam się po powrocie z Mediolanu, wchodzę na bloga, a tam nie ma czwartkowego obiadu, czy możesz mi powiedzieć co się stało?:)

A ja właśnie przeciągałam się radośnie będąc pewna, że jest przecież czwartek rano. W takiej ostatnio żyję rzeczywistości, nie odliczam już namiętnie dni do przysłowiowego piąteczku i nie patrzę w kalendarz. Stąd takie wpadki. Więc i wy nie zdziwcie się, że obiad czwartkowy pojawia się w piątek. Spokooooojnie, możecie iść na piwo, nikt was jutro nie będzie ścigał w pracy:)

Po świeżo odkrytym fakcie, że dziś jednak piątek, postanowiłam wybrać się na mój ulubiony, sopocki rynek po rybę i w ten sposób nawiązać trochę do mojej wpadki. Zanim się jednak ogarnęłam, wybór już był mały, zostały dorsze i pstrągi. A dorsze mi się już ostatnio trochę przejadły, więc drogą eliminacji postawiłam na pstrąga.

Do tego wszystkiego wpadła do mnie koleżanka z niespodziewanym prezentem w postaci puree z dyni, a teściowa zatrudniła mnie do pomocy przy łupaniu orzechów, które zasypały jej ogród. Połączyłam więc wszystkie czwartkowe, tfu piątkowe przygody i wyszedł z tego taki oto obiad.

Przed wsadzeniem pstrąga do piekarnika, gdy leżał już przede mną z uroczą, orzechową panierką, wpadłam nagle na czysto eksperymentalny pomysł posypania go brązowym cukrem. Już w trakcie degustacji uznaliśmy, że ten manewr stworzył to danie na nowo. W panierce, oprócz goryczki orzechów, było czuć słodką chrupkość.

Pstrąg w panierce orzechowej (2 porcje)

- 2 kawałki fileta z pstrąga
- sól, pieprz
- 50 g orzechów włoskich*
- 1 łyżka mąki
- 1 jajko
- 1 łyżeczka brązowego cukru

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni (jeśli robisz całe danie, będzie już rozgrzany do tej temperatury od pieczenia buraków).
  2. Umyj rybę, osusz i sprawdź dokładnie czy filety nie mają ości. Ja zostawiłam skórkę z drugiej strony i pozbyłam się jej dopiero jedząc. 
  3. Orzechy drobno poszatkuj. 
  4. Posyp rybę mąką od części mięsa.Posól i popieprz.
  5. Do miski wlej jajko i roztrzep widelcem. Zamocz obsypaną mąką stronę, a następnie obsyp orzechami, mocno wklepując je w rybę. Wykończ brązowym cukrem. 
  6. Umieść ryby w żaroodpornym naczyniu i wstaw do piekarnika na ok. 12-15 minut (jeśli robisz całe danie, wstaw je na ostatnie 12-15 minut pieczenia buraków, razem z nimi, na innej półce, lub obok). 


Dyniowy ryż (2 porcje)

- 100 g ryżu jaśminowego
- 150 g puree z dyni**
- 2 łyżeczki czerwonej pasty curry
- 2 ząbki czosnku
- 1 cm świeżego imbiru
- 1 łyżka masła
- 1 łyżeczka miodu
- 1 łyżka sosu sojowego
- tabasco

  1. Ugotuj ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu (u mnie 15 minut). Wylej wodę, otwórz woreczek i odstaw na później.
  2. Rozgrzej masło na patelni i wrzuć na nie paste curry, przeciśnięty czosnek i starty na tarce imbir. Smaż ok. 2 minuty.
  3. Dodaj puree z dyni i smaż jeszcze kilka minut. 
  4. Dopraw sosem sojowym, miodem, tabasco i sprawdź czy potrzeba jeszcze soli.
  5. Na patelnię wsyp ugotowany ryż i wymieszaj z sosem. Odstaw na później. 
  6. Odgrzej ryż na kilka minut przed końcem pieczenia pstrąga i buraków. 

Pieczone buraki (2 porcje)

- 1 duży burak
- 2 łyżki oliwy
- 2 łyżki octu balsamicznego
- sól

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Buraka obierz ze skórki i pokrój w plastry o grubości 1 cm. 
  3. Wstaw buraki do żaroodpornego naczynia, polej oliwą, octem balsamicznym i posyp solą. Wymieszaj je w naczyniu i wstaw do piekarnika na ok. 45 minut. 
  4. Po upływie 20 minut dolej do naczynia tyle wody, aby pokrywała połowę wysokości buraków. 


*możesz również użyć innych orzechów (lub wymieszać), świetnie sprawdzą się migdały
** aby uzyskać puree upiecz dynie, oddziel od skórek i rozgnieć miąższ
Śliwka

poniedziałek, 12 października 2015

Mule w mleku kokosowym



Ahoj marynarze! Do mojej mesy (jadalni na statku) zawitało kilka głodnych wilków morskich, dlatego musiałam ich porządnie nakarmić. No dobra, tak naprawdę to szykowałam wczoraj obiad dla mnie i dla Pawła. Dopiero w trakcie gotowania stwierdziłam, że będzie to dobry materiał na notkę. 
Wiem, że poprzednie przepisy na mule przydały się kilku osobom, więc na pewno nie pogardzicie też kolejną recepturą :) 

Tym bardziej, że od jakiegoś czasu w znanych sieciówkach (szczególnie na L) można kupić niezłej jakości małże, do tego w dobrej cenie. Zauważyłam, że w związku z tym coraz więcej osób decyduje się na ich przyrządzanie w domu. I super, bo można z nich zrobić lekkie i szybkie danie!

Były już klasyczne mule po marynarsku (w pomidorach i winie), były także w cydrze z karmelizowanym jabłkiem, więc najwyższy czas na orientalne smaczki. Mogłabym kombinować łącząc ze sobą szalone składniki, ale tak jak na co dzień lubię eksperymentować i łączyć nie zawsze oczywiste produkty, tak w przypadku owoców morza czuję, że to trochę profanacja. Mule jednak smakują najlepiej, gdy mają mocny i wyrazisty sos, w którym na koniec można maczać bagietkę, ale poza tym nie potrzebują już do szczęścia wielu składników.

W garnku pojawiły się szalotki (spokojnie, można zastąpić cebulą), imbir, chilli, czosnek, do tego mleko kokosowe, sok z limonki i odrobina miodu, aby zbilansować smaki. Niby nic wyszukanego, a jednak wyszło bosko :)

Zazwyczaj po gotowaniu małży zostaje na dnie trochę sosu. Wczoraj na Snpachacie w poradniku "Pani domu" pokazałam Wam jak można gospodarnie taki sos wykorzystać. Wlałam do niego bulion, dodałam brokułowe różyczki, a pod koniec gotowania jeszcze makaron. Wyszła z tego całkiem niezła zupa!




Mule w mleku kokosowym (2 porcje)
  • kg muli
  • 5 szalotek lub 1 cebula
  • łyżka posiekanej papryczki chilli
  • 3 cm korzenia imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka przyprawy curry
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • puszka mleka kokosowego
  • łyżeczka miodu
  • sok z limonki
  • natka pietruszki lub kolendra
  • sól
  1. Mule sprawdzamy, pęknięte i uchylone wyrzucamy. Otwartymi małżami pukamy o blat, te, które się nie zamkną trzeba wyrzucić. Pozostałe mule szorujemy, odrywamy niteczki (bisiory) i przepłukujemy na sicie.
  2. W dużym garnku podsmażamy posiekane drobno szalotki z poszatkowanym czosnkiem, imbirem i chilli. Dodajemy przypraw i podsmażamy, aż się zarumienią.
  3. Następnie wlewamy mleko kokosowe ze świeżo wyciśniętym sokiem z limonki, dodajemy również miód i chwilę podgrzewamy, aby sos przeszedł smakiem pozostałych składników.
  4. Wrzucamy mule i gotujemy pod przykryciem na średnim ogniu przez ok. 4-5 minut. Od czasu do czasu potrząsamy garnkiem.
  5. Wyrzucamy mule, które się nie otworzyły. Resztę posypujemy kolendrą lub natką pietruszki i serwujemy z bagietką.
Tosia

wtorek, 14 kwietnia 2015

Wtorek z kaszą #47: Krupnik z łososiem

zupa z łososiem

Co tu dużo mówić, jakoś w tej ciąży mi kasza nie podchodzi. Na jaglaną (wcześniej ulubioną) nie chce mi się nawet patrzeć, a pozostałe są jakieś nijakie. Z tygodnia na tydzień próbuję więc wmanewrować Tosię w kolejne odcinki serii, przekonując ją, że do ułożonych przez nią już w głowie dań świetnie pasować będzie jakaś kasza.

Myślałam, że uda mi się tak to ciągnąć, obiecując i błagając, ale tym razem była sprytniejsza. Wzięła mnie podstępem, gdy dowiedziała się, że dysponuje sporą porcją rosołu, którym leczyłam się ostatnio z przeziębienia. Gdy zaczęłam bajerować, że zrobiłabym krupnik, ale... już był z tym i z tym... i z tym też i bez sensu, wyjechała z łososiowym pomysłem. Bo gdyby tak dodać tego łososia i cytrynę i koperek, to by coś sensownego z tego wyszło.

zupa z łososiem

Wygrałaś. I miałaś rację. Bo powoli wracają mi smaki, a ten krupnik to mały krok dla ludzkości, ale wielki krok dla mnie.

Krupnik z łososiem (4 porcje)

- 1 litr bulionu warzywnego* (zostaw w bulionie również plastry marchewki i pietruszki)
- 1 pęczek koperku
- sok z 1 cytryny
- 500 g świeżego filetu z łososia
- sól, pieprz

- 150 g kaszy jęczmiennej średniej (perłowej)
- ok. 1 litr wody

- sos sojowy
- tabasco

  1. Ugotuj kaszę zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu. Ja użyłam około 1 litra wody i odcedziłam ją na sitku po ok. 15 minutach (nie pochłonęła całej wody). Odstaw na bok.
  2. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni.  
  3. Łososia umyj, osusz i ułóż na folii aluminiowej. Posól go i popieprz a następnie ciasno zwiń w folii. 
  4. Wsadź łososia do piekarnika i piecz ok. 15 minut. Po wyjęciu będzie jeszcze nieco surowy w środku, ale w sam raz, żeby dojść po zalaniu go gorącym bulionem. 
  5. Poszatkuj koperek i dodaj do bulionu. Dopraw cytryną, pieprzem i ewentualnie solą. 
  6. Rozgrzej porządnie bulion. 
  7. Do głębokich talerzy włóż porcję kaszy oraz porcję łososia. 
  8. Wlej bulion do talerzy. 
  9. Możesz podać z kilkoma kroplami tabasco i "chlustem" sosu sojowego. 


*Wiem, że wykorzystanie w tym wypadku bulionu drobiowego, którym akurat dysponowałam było dość dziwnym pomysłem (dlatego nie będę zapisywać tego faktu w oficjalnym przepisie), ale naprawdę się sprawdził. Warzywny jednak będzie dość delikatny.

Jak zrobić dobry bulion?
Przede wszystkim postaw na jakość warzyw i dość dużą ilość. Nie żałuj czosnku, pieprzu i ziela angielskiego. Ja dodaję również spory kawałek imbiru. Pamiętaj także, żeby posolić go na początku (ale uważać, żeby nie przesadzić), a na koniec spróbować, czy jest odpowiednio słony.

Śliwka

wtorek, 5 sierpnia 2014

Wtorek z kaszą #19: Kasza jęczmienna z wędzonym pstrągiem i gruszką


Kocham moje miasto. Podobne odczucia ma chyba wiele turystów, jako że masowo zalewają je latem (co dla mieszkańców bywa dość uciążliwe). Jednak ja najbardziej cenię je nie za plażę o złocistym kolorze (choć uwielbiam ją poza sezonem letnim), ale za rodzinną atmosferę, którą buduje nasza mała, lokalna wspólnota.

Właścicielom mojego ulubionego warzywniaka macham z daleka. Choćbym bardzo się śpieszyła, zawsze znajdę chwilkę, żeby podejść i pogawędzić o najlepszych pomidorach, czy podziwiać smaczki, których czasem nie można dopaść nigdzie indziej. Uroczy panowie zawsze namówią mnie na coś, czego absolutnie nie potrzebuję, zmuszając mnie do kulinarnych eksperymentów.

W soboty rano od niedawna wyrobiliśmy w sobie tradycję ruszania na Targ Śniadaniowy. Można tam znaleźć nie tylko najlepszej jakości produkty z małych gospodarstw, ale także pogawędzić ze znajomymi, którzy skuszeni pysznym jedzeniem siedzą na trawie w parku. No i zawsze spotkacie tam Anię, która co tydzień wstaje w sobotę w środku nocy, aby czuwać nad organizacją. Mam już swoje ulubione miejsce z wędzonym pstrągiem, Kaszubska koza uraczy mnie swoją pijaną wersją sera, a od Gospodarstwa Przytoki kupię pyszne, kolorowe pomidorki.

A gdy z zakupami ruszę w dół przesadnie tłocznym latem Monciakiem, na tyłach krzywego domku znajdę jeden z najlepszych sklepów serowych z jakimi przyszło mi obcować. Ostatnio, gdy zaszliśmy do Sera Lanselot, bo o nim mowa, myśleliśmy że nie wyjdziemy. Ale wyszliśmy, z siatką pełną kozich i owczych smaków prosto z Polski oraz z trójkątem "polskiego grana padano"- serem Emilgrana.

Co ja z tym wszystkim zrobię? Doskonale wiem co zrobię. Połączę te smaki w kaszy, która smakuje świetnie zarówno na zimno jak i na ciepło. Bo prawdziwy smak rodzi się z najlepszej jakości składników, wtedy nawet nie trzeba eksperymentów, wszystko jakby robi się samo.

Kasza jęczmienna z wędzonym pstrągiem i gruszką (4 porcje)

- 100 g kaszy jęczmiennej perłowej
- 3 szczypty soli

- pół twardej gruszki
- 1 łyżka miodu
- 1 łyżka masła
- ok. 5 łyżek wody

- 5 suszonych pomidorów z zalewy
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka serka philadelphia
- pół wędzonego pstrąga, porwanego na małe kawałki (można zastąpić makrelą)
- 25 g sera Emilgrana (lub grana padano/parmezanu)
- garść świeżej bazylii
- sól
- pieprz

  1. Ugotuj kaszę jęczmienną zgodnie ze wskazówkami na opakowaniu w osolonej wodzie. 
  2. Gruszkę poszatkuj. 
  3. Rozgrzej masło na patelni. Dodaj gruszkę i miód. Smaż przez chwilę. Dodaj 5 wodę i smaż aż woda wyparuje. 
  4. W tym czasie poszatkuj suszone pomidory i czosnek. Gdy woda wyparuje z gruszek dodaj je na patelnię. Smaż kilka minut.
  5. Dodaj na patelnię serek philadelphia i pomieszaj z innymi składnikami, aby się rozpuścił. 
  6. Zdejmij patelnię z ognia. 
  7. Kaszę odcedź i dodaj na patelnię. Całość dobrze wymieszaj. 
  8. Na koniec dodaj pstrąga, poszatkowaną bazylię i starty ser. Dopraw solą i pieprzem. 
  9. Podawaj na ciepło lub na zimno. 
Śliwka


poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Paluszki rybne z czosnkowym majonezem aioli


Kiedy stojąc w kolejce do kasy w Biedronce widzę, że ktoś na taśmę kładzie mrożone paluszki rybne, czy opakowane folią burgery, to nie wiem..czy mam się śmiać, czy płakać. W takich chwilach wolę nie patrzeć i uciąć krótką pogawędkę ze starszą panią na temat tego z czym można jeść mozzarellę (oczywiście mowa tu o serze mozzarello podobnym). 
Rozumiem, że ktoś może liczyć każdy grosz, rozumiem, że nie każdy ma czas gotować, a nawet, że nie wszystkim prace w kuchni sprawiają przyjemność. Ale nie jestem w stanie akceptować tego typu wyborów!
Przecież w takich mrożonych paluszkach, więcej jest chemii niż samej ryby, co do której też mam wątpliwości. Dlatego nie wiem dlaczego ludzie świadomie trują siebie, a co więcej - swoje dzieci.
Paluszki rybne kojarzone są właśnie z przysmakiem dziecięcym. Łatwiej jest przecież przemycić na talerzu rybę w pysznej, chrupiącej panierce niż cały filet. Ale czy nie lepiej takie paluszki zrobić samodzielnie? Nie wymagają sporo pracy, a są o wiele smaczniejsze i zdrowsze (pomijając fakt, że są smażone, ale można z poniższego przepisu zrobić także wersję pieczoną).
Jako dodatek do paluszków wybrałam frytki (o których napiszę następnym razem), a także własnoręcznie ubity czosnkowy majonez aioli.
O tym jak zrobić samodzielnie majonez pisałam już w notce o krążkach cebulowych . Tym razem jednak zdecydowałam się na wersję inspirowanym klasycznym, prowansalskim majonezem czosnkowym. Użyłam do niego wiejskich jaj, o cudownym odcieniu żółtek, co wpłynęło także na kolor aioli. Ale komu przeszkadza kolor majonezu, kiedy na stole takie pyszności? :)


Paluszki rybne 
  • 400 g fileta ulubionej ryby (np. pstrąg, łosoś, dorsz)
  • płatki kukurydziane (ok. 2 szklanki)
  • 3 łyżki sezamu
  • jajko (1 lub dwa)
  • 5 łyżek mąki
  • łyżeczka musztardy
  • łyżka soku z cytryny
  • pieprz
  • sól
  • olej do smażenia
  1.  Zaczynamy do ryby, usuwamy z niej skórę (jeśli filet posiadał) i pozbywamy się ości (ja zawsze proszę o to mężczyznę, by pobawił się pensetą).
  2. Filet kroimy na paski o szerokości ok. 2-3 cm. Porcje ryby przyprawiamy pieprzem i solą z dwóch stron oraz odrobiną soku z cytryny. Odstawiamy.
  3. Rozbełtane jajko mieszamy energicznie z musztardą.
  4. Na talerzu szykujemy mąkę, a na drugim pokruszone płatki kukurydziane z sezamem.
  5. Zaczynamy panierować paluszki. Każdą porcję ryby obtaczamy najpierw w mące, następnie w jajku, a na koniec w panierce z płatków kukurydzianych. Czynność powarzamy.
  6. W woku lub na głębokiej patelni rozgrzewamy olej do smażenia.
  7. Paluszki smażymy z dwóch stron po kilka minut, aż panierka będzie rumiana.
  8. Wyciągamy z patelni i odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym.
  9. Podajemy z frytkami i majonezem aioli.
Czosnkowy majonez aioli
  • 2 żółtka z wiejskich jaj
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka musztardy dijon
  • 125 ml oliwy z oliwek (lub pół na pół np. z olejem rzepakowym)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  1. Czosnek bardzo drobno kroimy i za pomocą ostrego noża ucieramy ze szczyptą soli na "pastę", wrzucamy do miski.
  2. Miskę umieszczamy na ściereczce, owijając ją wokół naczynia, dzięki temu nie będzie się ruszała podczas ubijania majonezu.
  3. Do miseczki wbijamy dwa żółta (warto wcześniej jajka sparzyć), dodajemy musztardę i ucieramy za pomocą trzepaczki. Gdy masa zacznie robić się puszysta, zaczynamy cienką strużką wlewać oliwę z oliwek. Cały czas przy tym, starannie i energicznie ubijamy majonez.
  4. Czynność wykonujemy, aż oliwa się skończy. Uważamy, by nie wlewać za duży oliwy (bo majonez się zważy). Następnie dodajemy powoli sok z cytryny i dalej ubijamy majonez.
  5. Na koniec majonez smakujemy i przyprawiamy pieprzem do smaku (na początku była dodana szczypta soli, warto sprobować, czy wymaga dosolenia).
Tosia

piątek, 24 sierpnia 2012

Bouillabaisse

Bouillabaisse (czytaj bujabes) to chyba najbardziej znana francuska zupa rybna, która poza pysznymi owocami morza, na których jest gotowana, łączy ze sobą takie smaki jak pomidory czy szafran. 
Już dawno nie jadłam zupy rybnej, a korzystając z faktu, że jestem znowu w Hiszpanii, gdzie w rybach można wybierać bez końca,  postanowiłam zaszaleć z francuską klasyką. 

Pamiętam, że kiedyś moja mama robiła bardzo podobną, z ogromną ilością pływających w niej owoców morza i charakterystycznym posmaczkiem selera naciowego. Później nie jadłam takiej nigdzie, do dzisiaj, kiedy uświadomiłam sobie, że mama przez te wszystkie lata tworzyła po prostu bouillabaisse. 

Przyznam, trochę przy tym roboty, ale naprawdę warto. Zupa jest pyszna i niezwykle sycąca. Przez dodatek wielu owoców morza nie byłam w stanie skończyć małej miseczki, bo byłam już tak najedzona. 
Nie zraźcie się dodatkami, które mogą być czasem trudne do znalezienia. Ryby można spokojnie zastąpić innymi, postawić na mrożone krewetki i dowolne małże. Mi z tej mieszanki najbardziej smakował miecznik, który ugotowany w zupie nabrał słodkiego smaku i jędrności. 

Francuska szkoła gotowania nakazuje do tej zupy dodać jeszcze pływającą grzankę z sosem rouille, nieco przypominającym domowy majonez, ale ja z tego zrezygnowałam, gdyż mokry chleb przeraża i obrzydza mnie od zawsze:)

Bouillabaisse (6-8 porcji)
Bulion:
- 3l wody
- 1 mały por (biała część)
- 1 łodyga selera naciowego
- 4 małe marchewki
- 2 małe białe rzepy
- 2 małe białe cebule
- 3 ząbki czosnku
- 2 liście laurowe
- kilkucentymetrowy kawałek skórki pomarańczy
- 1 łyżeczka ziaren pieprzu
- oliwa

- 300 g fileta z dorady
- 350 g fileta z łososia
- 400 g miecznika
- 0, 5kg surowych krewetek (można użyć mrożonych)
- 0,5 kg małży
- 8 łyżek octu winnego
- 350g przecieru pomidorowego
- kilka kropli tabasco
- duża szczypta nitek szafranu
- sól, pieprz

  1. Warzywa na bulion pokrój na mniejsze kawałki i wrzuć do garnka. Dorzuć obrany ze skórki i zgnieciony czosnek, liście laurowe, kawałek skórki pomarańczy i ziarna pieprzu. Zalej ok. 2 łyżkami oliwy i postaw na ogniu.
  2. Smaż warzywa w garnku przez kilka minut, aby wydobyć smak. Nastaw wodę w czajniku (będzie szybciej niż nagrzewać ją w garnku) i zalej smażące się warzywa. Zmniejsz ogień.
  3. Daj bulionowi się gotować na małym ogniu przez ok. 45 minut, a w tym czasie przygotuj owoce morza.
  4. Filety z ryb pokrój na małe kawałki, odłóż na talerz i wsadź do lodówki. Jeśli ryby mają skórę, zdejmij ją i odłóż (przyda się do gotowania).
  5. Małże i krewetki umyj pod bieżącą wodą, aby pozbyć się resztek soli. Jeżeli któryś z małż jest zniszczony/otwarty/naruszony- wyrzuć bez wahania. Odstaw w miseczce, aby poczekały na koniec gotowania się bulionu.
  6. Gdy bulion się ugotuje, używając blendera zmiksuj całość na jednolity płyn.
  7. Dodaj ocet, przecier pomidorowy i szafran. 
  8. Zagotuj i wrzuć krewetki. Wyjmij je za pomocą cedzaka po ok. 5 minutach. Powinny mieć pomarańczową barwę. Odłóż na bok.
  9. Wrzuć małże i gotuj aż wszystkie się otworzą (ok. 10 minut). Jeśli któryś się nie otworzył- wyrzuć go.
  10. Jeśli została ci wcześniej wspomniana skóra z ryb, dorzuć ją do zupy i daj jej się gotować jeszcze przez kilkanaście minut. Jeśli nie, przypraw zupę solą, pieprzem i tabasco. 
  11. Krewetki obierz ze skorupek, a małże wyjmij z muszli. Odłóż na bok.
  12. Bezpośrednio przed podaniem wrzuć do gotującej się zupy kawałki ryby. Gotuj przez ok. 10 minut, nie dłużej aby ryba się nie rozgotowała. Wypełnij miseczki krewetkami i małżami (obranymi, gdyż całych użyłam tylko na potrzeby zdjęcia) i zalej zupą z kawałkami ryb. 
Śliwka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...