Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Masło orzechowe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 września 2016

Orzechowe pęczotto z halloumi i winogronami


Czy robiliście kiedyś w kuchni coś z winogronami? Mam na myśli coś bardziej kreatywnego niż koreczki! Przypuszczam, że większość odpowie, że nie, ewentualnie jakąś sałatkę z serem pleśniowym.

Winogrona są zacne, szczególnie ciemne, ale mam z nimi problem, nie lubię przegryzać ich pesteczek i odbiera mi to przyjemność ich jedzenia. Gdyby ktoś mi je wyjmował to mogłabym je jeść codziennie. Dlatego kupuję je raczej rzadko, przypominam sobie o nich wczesnej jesieni. Rok temu upiekłam z nimi drożdżowe paluchy, z ciasta podobnego na focaccię (przepis). Skropione oliwą z chilli wyszły wtedy fantastycznie, ale na tym moja zabawa się zakończyła.

Powróciłam jednak do tematu zupełnie przypadkiem, miałam w lodówce piękną kiść winogron, opakowanie sera halloumi, cydr i słoik bulionu ugotowanego dzień wcześniej. Pogrzebałam w szafce, znalazłam pęczak i sprawa wydała się jasna - na obiad pęczotto! Przemyciłam do niego ulubione masło orzechowe, do tego podsmażone halloumi i karmelizowane winogrona. Muszę powiedzieć, że wyciąganie tych okropnych pestek poszło całkiem szybko, a skarmelizowanie owoców z kminem i pieprzem wynagrodziło wysiłek. Wszystko pięknie połączyło się smakowo i chociaż nie planowałam z tego notki, to po kilku pytaniach o przepis na snapchacie (@tochabrocha) ostatecznie stwierdziłam, że warto tym eksperymentem podzielić się na blogu :)

Orzechowe pęczotto z halloumi i winogronami/ 3-4 porcje
  • Pęczotto:
  • 300 g kaszy pęczak
  • 700 ml dowolnego bulionu
  • 200 ml cydru
  • 3 łyżki masła orzechowego
  • mała cebula
  • ząbek czosnku
  • 2cm korzenia imbiru
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • świeżo mielony pieprz (wybrałam różowy)
  • sól
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • Halloumi:
  • łyżka masła klarowanego 
  • 200 g halloumi
  • Karmelizowane winogrona:
  • 150 g winogron
  • łyżeczka miodu
  • 2 łyżki cydru
  • szczypta kminu rzymskiego
  • świeżo mielony pieprz
  • Dodatki:
  • orzeszki arachidowe
  • podsmażona cukinia
Pęczotto:
  1.  Bulion podgrzewamy.
  2. Na łyżce klarowanego masła podsmażamy pokrojoną w drobną kostkę cebulę, posiekane chilli, imbir oraz czosnek.
  3. Po 2 minutach wsypujemy suchą kaszę, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku, podsmażamy 2 minuty.
  4. Dodajemy cydr, zwiększamy ogień i czekamy aż odparuje. Następnie zmniejszamy ogień, dodajemy masło orzechowe, wlewamy po chochli ciepłego bulionu, mieszamy i czekamy aż wyparuje. Czynność powtarzamy przez kilkanaście minut, aż skończy się bulion, a kasza będzie odpowiednio miękka. Na koniec całość przyprawiamy solą i pieprzem do smaku, dodajemy łyżkę masła, mieszamy.
  5. Pęczotto podajemy z karmelizowanymi winogronami, podsmażonym halloumi, cukinią i prażonymi orzeszkami.
Dodatki:
  1. Halloumi kroimy w plastry, podsmażamy na rozgrzanej patelni z masłem klarowanym po ok. 2-3 minuty z każdej strony, aż się zarumieni.
  2. Orzeszki wrzucamy na suchą patelnię, podprażamy na małym ogniu przez kilka minut.
  3. Winogrona przekrawamy na pół, wyciągamy pesteczki. Wrzucamy na patelnię z kminem oraz pieprzem i krótko podsmażamy. Dodajemy miód, cydr, karmelizujemy kilka minut.
Tosia

wtorek, 28 czerwca 2016

Sezon na bób : Orzechowy hummus z bobu


Chociaż ceny bobu za worek nie spadły jeszcze poniżej 8 złotych (w Trójmieście). Myślę, że można śmiało powiedzieć, że sezon w pełni! Zdążyłam już upiec bułeczki z bobem i boczkiem, zajadać go z przyjaciółmi na rozgrzanym od słońca tarasie. Ugotować go al dente i podać z grecką fetą i pikantną oliwą chilli, a także wyciskać ze skórki rozgotowane strączki bobu, bo kolega go rozgotował. Ostatnio wrzuciłam bób do woka z kawałkami pieczonego kurczaka, dodałam masło orzechowe, trochę przypraw i makaron. Wyszło super.

Idąc orzechowym tropem pomyślałam, że w tym sezonie muszę jeszcze zrobić pastę, albo hummus! Postępując jak z ciecierzycą i sezamową pastą tahini, zmiksowałam bób z masłem orzechowym i odpowiednio go doprawiłam. To zaskakujące, ale faktycznie w smaku i konsystencji przypomina bardzo hummus. Myślę, że zasmakowałby nawet tym, którzy za bubu nie przepadają.

A jeśli chodzi o "bubu", słowo to weszło w tym sezonie już do naszego słownika. Wszystko za sprawą naszej koleżanki i jej anegdotki z czasów dzieciństwa. W wielkim skrócie tak bób stał się bubem. Łubudubu, zapraszam zatem na hummus z bubu ;)

Orzechowy hummus z bobu
  • 0,5 kg bobu
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 czubate łyżki masła orzechowego
  • 1/2 łyżeczki miodu 
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • 5-6 łyżek oleju arachidowego (lub innego oleju roślinnego np. oliwy)
  • 4 łyżki zimnej wody 
  • sok z 1 cytryny
  • sól, pieprz
  • dekoracja: chilli w proszku, ugotowany bób, oregano
  1. Wrzucamy bób do wrzącej, posolonej wody i gotujemy przez 5 minut. Przelewamy na sicie i przerzucamy do miski z zimną wodą. Obieramy.
  2. Obrany bób przerzucamy do naczynia malaksera i krótki blendujemy.
  3. Dodajemy posiekany czosnek i chilli, połowę oleju, masło orzechowe, sok z cytryny. Miksujemy, aż pasta zacznie robić się gładka.
  4. Następnie dodajemy zimną wodę, resztę oleju oraz sól z pieprzem. Miksujemy raz jeszcze.
  5. Gładki hummus przekładamy do miseczki, skrapiamy olejem, dekorujemy ugotowanym bobem i posypujemy ziołami/przyprawami. Serwujemy z grzankami, chrupkimi warzywami, nachosami.
Tosia

środa, 18 maja 2016

Orzechowe gratin z kalarepy


Jeśli po odwiedzinach w warzywniaku słyszycie wewnętrzny krzyk "O rety! Cóż mam zrobić z kalarepy?" - to przychodzę z pomocą :)

Świeżą kalarepę oczywiście fantastycznie sobie pochrupać, ale można z niej wyczarować znacznie więcej. Rok temu robiłam z niej delikatny krem, przepisu teraz nie podam, ale myślę, że możecie ją pokroić i potraktować dokładnie tak samo jak Śliwka we wczorajszym przepisie na szparagowy krem. Kalarepa zastąpiła także świeżego ogórka, którego hejtuje Paweł i tym sposobem powstało tzatziki, które było świetnym dodatkiem do mielonych w chrupiącej panierce i parmezanowego puree ziemniaczanego (swoją drogą właśnie nabrałam ochoty na mielone!). Polecam także dodać ją do curry jak w tym przepisie w wersji z dorszem.

Kalarepkowych eksperymentów nie zabraknie i w tym roku. Co prawda "Sezon na" mamy we wtorek, ale teraz każda wizyta w warzywniaku jest tak ekscytująca, że sezonowe przepisy na blogu będą tak naprawdę pojawiały się w prawie każdym wpisie. Trzeba się nimi nacieszyć, póki są!

Postanowiłam potraktować plastry kalarepy jak ziemniaki, które sposobem francuskim zapieka się z kremówką, masłem, gałką muszkatołową. Pod  nazwą "gratin" i podobną metodą można także przygotować inne warzywa, kiedyś robiłam tak buraki z fetą i pestkami dyni.

Dziś sobie wymyśliłam kalarepę, jednak zamiast kremówki sięgnęłam po schłodzone mleko kokosowe (można powiedzieć, że "śmietankę"). Wymieszałam ją z masłem orzechowym, sokiem z cytryny, dodałam posiekany czosnek i masą zakryłam kalarepę. Piekłam 25 minut, aby plasterki zmiękły, ale pozostały wciąż jędrne. Aby danie nie było nudne, dodałam chrupiącej tekstury za sprawą prażonych orzeszków ziemnych, do tego listki mięty, posiekany koperek i uczta dla miłośników kalarepy gotowa!



Orzechowe gratin z kalarepy/ 2-4 porcje
  • 2 kalarepy
  • 2 łyżki masła *
  • 165 g schłodzonego mleka kokosowego
  • 2 łyżeczki masła orzechowego
  • 1/2 łyżeczki syropu klonowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • posiekany ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • sól, pieprz
  • Dodatki:
  • 4 łyżki orzechów arachidowych
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • listki świeżej mięty 
  1. Kalarepę obieramy i kroimy w plastry (liście warto zachować!). 
  2. Żaroodporną formę smarujemy łyżką masła i układamy na około plastry kalarepy.
  3. Schłodzoną (gęstą) śmietankę kokosową mieszamy z masłem orzechowym, sokiem z cytryny, syropem klonowym, chilli i czosnkiem. Przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. 
  4. Wykładamy masę na kalarepę zakrywając je dokładnie, zostawiamy w kilku miejscach maślane wiórki i wstawiamy formę do rozgrzanego piekarnika.
  5. Zapiekankę pieczemy w 200 stopniach przez 25 minut.
  6. W tym czasie na suchej patelni prażymy orzechy.
  7. Upieczone gratin z kalarepy posypujemy orzechami, koperkiem i listkami mięty. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
* W wersji wegańskiej wystarczy masło zastąpić olejem kokosowym.
Tosia

niedziela, 17 kwietnia 2016

Śniadanie do łóżka #218: Batony śniadaniowe z truskawkami i jogurtem


Oj cięzko mi idzie ostatnio gotowanie i cokolwiek co nie wiąże się z opieką nad dzieckiem. Po miesiącach spokoju i przespanych nocy brutalnie dopadło nas ząbkowanie. W nocy budzimy się obowiązkowo co godzinę, a w dzień chodzimy jak zombiaki. No cóż, trzeba to wytrzymać i cieszyć się, że kiedyś te małe ząbki będą pałaszować wszystko co ugotuję (oby!).

W tym całym chaosie postanowiłam przygotować coś prostego, na jedną rękę, jak Ania, który ten sprytny cykl dedykowany mamom wprowadziła do swojego blogowego repertuaru. Idealnie pasowały mi batony śniadaniowe. Bo wymagają dosłownie dwukrotnego użycia blendera i przemieszania całości łyżką.



Wszystko szło po mojej myśli, do momentu, gdy batony wyjechały z piekarnika. Ostudziłam je i nawet może zawinięte w ładny papierek mogłyby się obronić. Jednak jak dla mnie były nieco za kruche. Zmieniłam więc koncepcję, porwałam batony na mniejsze kawałki, dodałam do nich karmelizowane truskawy i plamę jogurtu. I tak sobie pomyślałam, że żaden suchy baton nie przebiłby TEGO. Na szczęście zrobiłam całą blachę i starczy mi też na jutrzejsze śniadanie. Polecam wam zrobić podobnie.

Batony śniadaniowe z truskawkami i jogurtem (6 porcji)

- 30 g suszonej żurawiny
- 20 g orzechów laskowych
- 40 g orzechów włoskich
- 1 łyżeczka cynamonu
- 30 g migdałów
- 25 g pestek dyni
- 40 g rodzynek
- 2 szczypty soli
- 200 g płatków owsianych
- 1,5 banana
- 100 g masła orzechowego
- 80 ml mleka
- 3 łyżki likieru migdałowego*
- 2 białka

- 450 g truskawek
- 1 łyżka brązowego cukru

- jogurt naturalny

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Wrzuć do blendera wszystkie składniki poza bananem, masłem orzechowym, mlekiem, likierem i białkami. Zmiksuj, aby nie było bardzo dużych kawałków. 
  3. Wysyp zawartość blendera do miski i wrzuć do niego banany, masło orzechowe, mleko i likier. Zmiksuj na gładką masę. 
  4. Dodaj masę do suchych składników, dodaj białka i dobrze wymieszaj. 
  5. Prostokątną brytfankę wyłóż papierem do pieczenia lub posmaruj olejem używając ręcznika papierowego do roztarcia. 
  6. Wyłóż masę na brytfankę, rozprowadź równomiernie i uklep. 
  7. Piecz 20 minut i odrobinę ostudź przed podaniem. 
  8. Truskawki podsmaż na patelni z jedną łyżką cukru. 
  9. Batony porwij na mniejsze kawałki i umieść w miseczkach. Polej gorącymi truskawkami i podaj z plamą jogurtu. 


*można pominąć

 Śliwka

wtorek, 19 stycznia 2016

Piwne podpłomyki z karmelizowanym porem, pieczarkami i orzechową brukselką


Zaraz po dzisiejszym śniadaniu, udałam się do lodówki po doskonale schłodzone piwo. Nie martwcie się jednak, nie wyznaję zasady "Piwko z rana jak śmietana", gdyby tak było, to na pewno bym się do tego nie przyznała! Piwo wykorzystałam do upieczenia rumianych precli, a że zostało trochę w puszce, to resztę postanowiłam użyć również do jakiegoś wypieku.

Początkowo planowałam upiec piwną pizzę, a raczej taki placek bez sera, bowiem zaplanowałam sobie, że odczaruję dzisiaj trochę brukselkę, ale o tym za chwilę. Uznałam jednak, że piekarnik pozostawię preclom, a zamiast placka zabiorę się za podpłomyki. W wersji ekspresowej można je zrobić z ciasta podobnego do tego na pierogi. Wystarczy mąka, letnia woda i sól. Tym razem jednak wodę zastąpiłam letnim piwem i dodałam dla elastyczności ciasta jeszcze trochę masła (może to być również jakiś roślinny olej). Uformowane podpłomyki potrzebują tylko dwóch minut na rozgrzanej patelni, to idealny przepis dla kulinarnych leniuchów!

Propozycji podania podpłomyków jest nieskończenie wiele. Ja postawiłam dziś chyba na całkiem odważną wersję, bo z brukselką. Z całym szacunkiem dla wszystkich starszych pań, ale rozgotowywanie tego warzywa na papkę przyniosło im niemiłą sławę. Tymczasem brukselka jest bardzo wdzięczna w kuchni, a krótkie jej duszenie w mleku kokosowym oraz maśle orzechowym nie tylko nadaje jej ciekawego i nowego smaku, ale także pozwala jej pozostać chrupką.

Każdy podpłomyk posmarowałam masłem orzechowym, ozdobiłam orzechowo-kokosową brukselką (z chilli i czosnkiem), karmelizowanym porem z pieczarkami, szczypiorkiem roszponką. Na koniec skropiłam ostrym sosem Sriracha. Wyszło jeszcze lepiej niż to sobie wyobrażałam!

Piwne podpłomyki/ 6 sztuk
  • 300 g mąki pszennej (typ 550 lub 650)
  • 160 ml jasnego piwa
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3 łyżki topionego masła
  • Wierzch:
  • 3 łyżki topionego masła
  • Dodatki:
  • masło orzechowe
  • sos Sriracha lub słodko-kwaśny
  • roszponka
  • posiekany szczypiorek
 Karmelizowany por z pieczarkami 
  • 1/2 białej części pora
  • 6 pieczarek
  • łyżka miodu
  • łyżeczka sosu sojowego
  • łyżka octu balsamicznego
  • łyżeczka oleju kokosowego lub rzepakowego
  • szczypta soli, świeżo mielony pieprz 
Orzechowa brukselka 
  • 250 g brukselki
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • posiekany ząbek czosnku
  • 3 łyżki masła orzechowego
  • 3 łyżki gęstego mleka kokosowego
  • 100 ml soku pomarańczowego
  • łyżka octu ryżowego
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżeczka oleju kokosowego lub oleju np. rzepakowego
  • pieprz 
Podpłomyki: 
  1. Mąkę wsypujemy do misy, łączymy z solą i topionym masłem. W rondlu podgrzewamy piwo, aby było letnie. Powoli wlewamy je do suchych składników i mieszamy krótko ręcznie lub mikserem.
  2. Elastyczne ciasto zostawiamy w misie na 15-20 minut.
  3. Następne dzielimy na 6 części i robimy kulki. Każdą z nich delikatnie podsypujemy mąką i wałkujemy na podłużny lub okrągły placek.
  4. Rozgrzewamy mocno patelnię (u mnie żeliwna). Smarujemy place z jednej strony topionym masłem i kładziemy go na patelni, smażymy ok. minutę. Następnie smażymy go z drugiej strony masłem i odwracamy, smażymy kolejną minutę.
  5. Tak upieczone podpłomyki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym. Odgrzewamy na sucho na patelni lub w piekarniku.
Karmelizowany por z pieczarkami:
  1.  Pieczarki obieramy i kroimy w plasterki, por siekamy w krążki.
  2. Na oleju podsmażamy pieczarki z porem.
  3. Po ok. 5 minutach przyprawiamy solą, pieprzem. Dodajemy sos sojowy, miód i ocet balsamiczny.
  4. Karmelizujemy jeszcze dwie minuty.
Orzechowa brukselka:
  1. Brukselki obieramy z zewnętrznych listków i kroimy w ćwiartki.
  2. W woku rozgrzewamy olej kokosowy, posiekany czosnek i chilli. Po 30 sekundach dodajemy brukselki i smażymy 2 minuty. 
  3. Dodajemy masło orzechowe i mleko kokosowe, dokładnie mieszamy i podgrzewamy 3 minuty.
  4. Następnie wlewamy sok pomarańczowy, sos sojowy i ocet ryżowy, zmniejszamy płomień, całość dusimy jeszcze ok. 7 minut.
 Podpłomyki z karmelizowanym porem, pieczarkami i orzechową brukselką:
  1. Ciepłe podpłomyki smarujemy masłem orzechowym, wykładamy orzechową brukselkę, pieczarki z porem. 
  2. Posypujemy listkami roszponki, szczypiorkiem i polewamy pikantnym sosem.
Tosia

czwartek, 15 października 2015

Obiad czwartkowy #21: Gulasz wołowy ze śliwkami + orzechowe kluski śląskie



Nie wiem czy połowę października można okrzyknąć początkiem jesieni, tak naprawdę trwa ona nie od dziś. Jesienny sezon wita się zazwyczaj kurkami, śliwkami, figami i dynią. Dania z nimi w roli głównej wciąż mogą być lekkie i nawiązywać bardziej do lata. Jednak gdy na waszym palniku trafia garnek z pyrkającym na wolnym ogniu gulaszem, czas przyznać się do smutnej prawdy - cieplej już nie będzie. 

Trzeba się z tym pogodzić i umilać sobie życie rozgrzewającymi daniami, a od razu i jesień będzie piękniejsza. Dlatego u mnie dziś na obiad szanowany pan gulasz, ale żeby nie był taki ciężki i smutny to wystąpił on w towarzystwie wesołych śliwek. Nie zabrakło w nim też aromatycznych przypraw np. cynamonu i korzenia imbiru. Kusiło mnie jeszcze dodanie do niego kosteczek gorzkiej czekolady, ale uznałam, że nie będę przesadzać.

Zaszalałam za to w temacie kluch, do których moje uczucie od zawsze jest gorące. Udało mi się ulepić kluski nad kluskami, nie wiem czy kiedykolwiek spod moich rąk wyszły lepsze. Delikatne, rozpływające się w ustach ziemniaczane kluski śląskie z dodatkiem masła orzechowego. Tak, okazuje się, że masło orzechowe i ziemniaki to wspaniała para. Każda kluseczka kryje w sobie drobną dziurkę, którą może wypełnić aromatyczny sos z gulaszu.




Gulasz wołowy ze śliwkami/ (4-6 porcji)
  • 900 g wołowiny gulaszowej
  • marchewka
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • łyżka posiekanej chilli
  • łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżeczki ostrej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 2 goździki
  • 2 ziela angielskie
  • 7 łyżek powideł śliwkowych
  • 250 ml miodu pitnego (lub białego wina lub piwa)
  • 200-300 ml bulionu
  • 400 g śliwek
  • oliwa 
  • sól, pieprz
Orzechowe kluski śląskie/ (ok. 30 sztuk)
  • 600 g ugotowanych ziemniaków
  • łyżka masła
  • 2 łyżki mleka
  • 3 łyżki masła orzechowego
  • mąka ziemniaczana
  • 1/2 łyżeczki soli
Gulasz:
  1.  Mięso myjemy, pozbawiamy błonek, osuszamy i kroimy w drobną kostkę. Przyprawiamy połową ostrej papryki, pieprzem, odrobiną soli i sosem sojowym.
  2. Wyciągamy duży garnek z grubym dnem. Wołowinę obsmażamy na rozgrzanym tłuszczu przez kilka minut, aż się zarumieni. 
  3. Następnie zdejmujemy z garnka, dodajemy oliwę i obsmażamy posiekaną w piórka cebulę, poszatkowany czosnek, imbir, chilli i listki rozmarynu. Smażymy ok. 3 minuty.
  4. Wrzucamy pokrojoną w drobną kostkę marchewkę, podsmażamy przez następne 3 minuty.
  5. Dodajemy podsmażone wcześniej mięso, pozostałe przyprawy i powidła śliwkowe. Mięso zalewamy alkoholem i dusimy 3 minuty.
  6. Następnie wlewamy bulion, zmniejszamy płomień i przykrywamy garnek.
  7. Gulasz dusimy przez 1,5 h, od czasu do czasu mieszamy.
  8. Po tym czasie dodajemy przekrojone na pół lub ćwiartki śliwek. Dusimy jeszcze pół godziny bez przykrycia, czekając, aż sos zgęstnieje.
  9. Pod koniec gotowania próbujemy sosu i w razie potrzeby doprawiamy do smaku.
  10. Gulasz serwujemy z kluskami śląskimi.
Kluski:
  1. Ugotowane i lekko ostudzone ziemniaki łączymy z masłem, mlekiem, masłem orzechowym i solą. Ucieramy tłuczkiem do ziemniaków na gładkie puree. 
  2. Puree z misce dzielimy na 4 części, jedną z nich usuwamy i w puste miejsce wsypujemy mąkę ziemniaczaną. Całość wyrabiamy ręką na plastyczne ciasto.
  3. Odrywamy z ciasta kulki wielkości orzecha włoskiego, formujemy lekko spłaszczone kluseczki i w każdej z nich robimy charakterystyczne wgłębienie. Kładziemy na talerzu lub tacy oprószonej mąką ziemniaczaną.
  4. Kluski śląskie wrzucamy do wrzącej i posolonej wody, gotujemy przez ok. 4 minuty lub do momentu wypłynięcia na wierzch.
  5. Po ugotowaniu odcedzamy z wody i ewentualnie dekorujemy wiórkami masła.
Tosia

wtorek, 1 lipca 2014

Wtorek z kaszą #15: Polenta z masłem orzechowym i karmelizowanymi kurkami


Dzisiejsza bohaterka wtorkowego cyklu na pewno nie należy do czołówki najpopularniejszych kasz w Polsce. Za to wiedzie prym w słonecznej Italii, a nie od dziś wiadomo, że Włosi wiedzą co dobre. Mowa o kaszy kukurydzianej, z której przygotowuje się tam głównie polentę.

Polenta to rodzaj "włoskiej mamałygi" serwowanej na kilka sposobów. Podstawowa polenta jest niezwykle kremowa, bo wzbogacona o masło i parmezan. Świetnie smakuje na ciepło z jakimś wyjątkowym dodatkiem. Można ją również gotować na słodko np. w odsłonie śniadaniowej z owocami. Znakomicie sprawdza się też jako zapiekanka, wtedy przypomina trochę kukurydziany chlebek, a jeśli zastygniętą polentę pokroimy w paski i włożymy do pieca, wyjdą nam frytki (podobnych do tych z kaszy jaglanej).

Tym razem postawiłam na kremową wersję klasyczną, ale wzbogaciłam ją masłem orzechowym i podałam z karmelizowanymi kurkami, z ziarnami słonecznika, paseczkami papryczki chilli i odrobiną koperku.

Polenta z masłem orzechowym i karmelizowanymi kurkami/2-4 porcje
  • Polenta:
  • szklanka kaszy kukurydzianej
  • 3 szklanki wody
  • liść laurowy
  • 2 ziarenka ziela angielskiego
  • 4 łyżki masła
  • 4 łyżki masła orzechowego
  • garść tartego parmezanu lub cheddara
  • sól, pieprz
  • Karmelizowane kurki:
  • mała cebula
  • ząbek czosnku
  • 150 g kurek
  • 2-3 łyżki ziaren słonecznika
  • łyżka posiekanej papryczki chilli
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • łyżka masła
  • łyżka oliwy
  • łyżka miodu
  • sól, pieprz
  1. Kurki zalewamy ciepłą wodą i zostawiamy na kilka minut. Następnie czyścimy, odsączamy z wody i osuszamy. Większe grzyb kroimy w kostkę, mniejsze zostawiamy w całości.
  2. Na patelni rozgrzewamy masło z oliwą. Wrzucamy posiekaną w kosteczkę cebulę, poszatkowany czosnek oraz papryczkę chilli. Podsmażamy je przez 2-3 minuty.
  3. Dodajemy grzyby i podsmażamy przez ok. 8 minut. Gdy kurki puszczą wodę, przyprawiamy je pieprzem i solą do smaku oraz miodem. Karmelizujemy jeszcze minutę. Na koniec wrzucamy posiekany koperek i ziarna słonecznika.
  4. W dużym garnku podgrzewamy 3 szklanki wody z liściem laurowym i zielem angielskim. Kiedy woda zacznie się gotować, wsypujemy stopniowo kaszkę kukurydzianą i mieszamy energicznie drewnianą łyżką.
  5. Kaszę gotujemy w zależności od jej rodzaju, od 5 do 10 minut, od czasu do czasu mieszając. Gdy polenta osiągnie już gęstą i lśniącą konsystencję, dodajemy masło, masło orzechowe i tarty ser. Polentę przyprawiamy solą i pieprzem, wykładamy do miseczek i ozdabiamy karmelizowanymi kurkami.
 Tosia

czwartek, 6 czerwca 2013

Tagliatelle w sosie z masła orzechowego

W pewnych kwestiach nie mogę sobie ufać. Muszę więc podejmować ostre środki zapobiegawcze, aby nie zrobić czegoś, czego później będę żałować. I tak jest od zawsze z masłem orzechowym. 

Uwielbiam ten słony, zaklejający krem, który najlepiej smakuje w połączeniu z czymś słodkim. Gdy pojawia się w mojej szafce, krążę po domu jak zahipnotyzowana, myśląc tylko o tej szafce i tylko o wsadzeniu palca do słoiczka. Oblizuje palce, uciekam, ale za moment wracam i powtarzam cały proces. Tak do wylizania słoiczka. Podejmuje więc wspomniane środki ostrożności i nie kupuję masła orzechowego, bo wiem jak to się skończy. 

Ale czym by było życie bez takich drobnych przyjemności? Rozmarzyłam się na myśl o makaronie w sosie z masła orzechowego i uznałam, że raz na jakiś czas coś mi się jednak należy. I wcale nie mam wyrzutów sumienia, że wyjadłam prawie pół słoiczka przed rozpoczęciem tworzenia sosu. I nie mam ich też teraz, gdy kończę notkę tylko po to, aby pobiec zanurzyć w nim palce po raz kolejny. 

Tagliatelle w sosie z masła orzechowego (2 duże porcje)
- 200 g makaronu tagliatelle
- 150 g fasolki szparagowej
- 150 g brokułów
- 150 g zielonych szparagów
- 75 g orzeszków ziemnych (niesolonych)
- świeża kolendra
- 100 g kiełków fasoli mung
- garść kiełków brokułu
- 1 limonka
- sól

Sos
- 200 ml mleczka kokosowego
- 2 czubate łyżki masła orzechowego (o obniżonej zawartości tłuszczu)
- 3-centymetrowy kawałek świeżego imbiru
- 3 ząbki czosnku
- 2 łyżki sosu sojowego
- pół łyżeczki pieprzu cayenne
- 2 łyżki oliwy

  1. Przygotuj 3 średniej wielkości garnki. W jednym z nich będzie gotować się makaron, w drugim warzywa na parze, a trzecim sos. 
  2. Od szparagów odkrój końcówkę (gładką, nie główkę!) i pokrój je na średniej wielkości kawałki. Fasolkę szparagową pozbaw twardych końcówek i przekrój na pół, jeśli jest długa. Brokuł podziel na różyczki. Odłóż na sitko i odstaw na później. 
  3. Imbir i czosnek obierz ze skórki. Poszatkuj. Poszatkuj również orzeszki ziemne i odstaw na później
  4. Do jednego z garnków nalej ok. 3/4 wody. Dodaj ok. 1,5 łyżki soli. Dodaj też do wody łyżkę oliwy. Zagotuj i utrzymuj gotującą się na palniku, gdy będziesz przygotowywać resztę składników.
  5. W drugim garnku zagotuj odrobinę wody (ok. 1/5 garnka), a gdy woda się zagotuje, ułóż na garnku sitko z warzywami. Jeśli posiadasz specjalne urządzenie do gotowania na parze, możesz go użyć zamiast sitka. Gotuj ok. 10 minut, w tym czasie zdążysz przygotować sos i makaron.
  6. Do trzeciego garnka wlej oliwę i wsyp imbir i czosnek. Smaż chwilę, a następnie dodaj masło orzechowe. Gdy masło orzechowe się rozpuści, wlej mleczko kokosowe, pomieszaj trzepaczką, aby składniki się dokładnie połączyły. Zmniejsz ogień, dopraw sokiem z 1 limonki i sosem sojowym do smaku (możesz dodać więcej niż przewidziane w przepisie). 
  7. Po upływie 5 minut od rozpoczęcia gotowania warzyw, wrzuć makaron do wrzątku. Gotuj 1 minutę krócej niż przewiduje opakowanie (u mnie trwało to 4 minuty). Po upływie tego czasu odcedź makaron na sitku, a następnie wrzuć go do garnka z sosem. Dorzuć również warzywa i całość wymieszaj. 
  8. Podawaj posypane poszatkowanymi orzeszkami ziemnymi, skropione dodatkową porcją limonki, posypane kiełkami i kolendrą. 
Śliwka

wtorek, 6 listopada 2012

Chińskie klopsiki w sosie hoisin






































Tak się przypadkowo złożyło, że ostatnie dwa weekendy spędziłam w kuchni, przygotowując cateringowe przekąski. Przyjęcia znaczącą się różniły klimatem, a niektórych gości obu imprez dzieli nawet pół wieku. Nie ma to jednak najmniejszego znaczenia. Okazało się, że niezależnie od wieku, czy grupy społecznej do której się należy, ludzie (szczególnie w imprezowym nastroju) są otwarci na nowe smaki.  Daje mi to ogromną satysfakcję, bo żywienie zbiorowe bywa stresujące i męczące.
Jest to też wspaniała wiadomość, ponieważ nic mnie tak nie cieszy jak zapoznawanie innych z zaskakującymi dla nich potrawami. Widok znikających z prędkością światła pieczonych sajgonek na imprezie z okazji 60 urodzin sprawia, że zamiast trzymać się tradycyjnego menu i klasycznych zestawień, mam ochotę eksperymentować jeszcze bardziej.
Dlatego w zaciszu domowej kuchni postanowiłam dziś popracować nad nowymi recepturami, które mogą się okazać hitem podczas następnych imprez. 
Szykując jedzenie dla większej liczby gości, zazwyczaj stawiam na przekąski typu finger food. Małe kanapeczki pozwalają między rozmowami, a popijaniem drinków, dyskretnie włożyć je do buzi, nie brudząc się przy tym wyciekającym sosem. Podobnie jest z mięsnymi kuleczkami, w które można wbić wykałaczkę lub podać je na łyżkach. I właśnie o takich klopsikach będzie dzisiaj mowa!

Przygotowałam je na sposób azjatycki, polewając je chińskim sosem hoisin. Sos ten wywodzi się konkretnie z kuchni kantońskiej, w oryginale przyrządza się go z soi, a jego smak jest słodko-pikantny. Do jego zrobienia wykorzystałam sos sojowy i masło orzechowe, które w połączeniu tworzą podobny smak do sosu hoisin, który można kupić chociażby w marketach, czy sklepach typu "kuchnie świata".
Klopsiki oblane sosem hoisin, posypane sezamem i z wbitą wykałaczką idealnie nadają się jako imprezowa przekąska. Próbowałam ich w obu wersjach, jako przystawkę na zimno oraz z makaronem sojowym, na ciepło. Muszę przyznać, że w formie przekąski na zimno smakowało mi bardziej, mimo iż w wersji obiadowej też były godne podniebienia :)

Chińskie klopsiki /20 sztuk

  • 0,5 kg mielonej wołowiny
  • żółtko
  • 50 g płatków kukurydzianych
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka posiekanego imbiru
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • łyżeczka sosu sojowego
  • łyżeczka sosu rybnego
  • szczypta soli * (sos sojowy i rybny są już słone)
  • świeżo mielony pieprz
  • sezam do posypania
  • kolendra do dekoracji
 Sos hoisin
  • 5 łyżek sosu sojowego
  • 3 łyżki masła orzechowego
  • 3 łyżki miodu
  • 2 łyżeczki oleju sezamowego
  • 2 łyżeczki octu ryżowego
  • ząbek czosnku
  • łyżeczka posiekanego chilli
  1.  Do dużej misy wkładamy mielone mięso wołowe (prosimy o zmielenie rzeźnika lub robimy to sami). Płatki kukurydziane wsypujemy do moździerza lub malaksera i ucieramy na proszek. Dodajemy do mięsa razem z żółtkiem.
  2. Do składników dodajemy posiekany drobno czosnek, imbir, chilli, sos sojowy i sos rybny. Całość przyprawiamy solą i pieprzem do smaku. Mięso wyrabiamy chwilę ręką (można założyć jednorazową rękawiczkę), dzięki temu wszystkie składniki się ze sobą połączą.
  3. Z wyrobionego mięsa formujemy okrągłe pulpeciki, z podanych proporcji wyszło mi 20 pulpecików. Kładziemy je na blasze wyłożonej pergaminem i wkładamy do rozgrzanego piekarnika
  4. Pulpeciki pieczemy w temperaturze 200 stopni, przez 15 minut.
  5. W tym czasie przygotowujemy sos hoisin. Wystarczy połączyć ze sobą sos sojowy, masło orzechowe, miód, olej sezamowy, ocet ryżowy, posiekany czosnek i chilli. Wszystko razem zmiksować na gładki sos.
  6. Upieczone pulpeciki wyciągamy z piekarnika. Nadziewamy na wykałaczki, oblewamy sosem i posypujemy sezamem oraz kolendrą. Podajemy na zimno lub na ciepło.
Tosia

sobota, 27 października 2012

Słodka sobota #77: Andruty z kremem kasztanowym i masłem orzechowym



































Ta sobota zaczęła się inaczej niż zwykle. Zamiast przerzucania się na drugi bok w późnych godzinach popołudniowych, już o 9 znalazłam się na gdyńskiej hali w celu zaopatrzenia się w rarytas, który chodzi mi po głowie od tygodnia, mianowicie ośmiornicę.

Całą drogę zastanawiałam się czy przyjdzie mi ją dzisiaj przyrządzić, ale na szczęście gdy dojechałam, na straganach leżały przede mną dwa piękne okazy i jakby wyciągały macki w moją stronę:) Uwielbiam halę rybną w piątki i soboty- kalmary, krewetki, kawior i ośmiornice. Naprawdę jest z czego wybierać.

Niestety z okazji słodkiej soboty nie przygotowałam wam macek ośmiornicy w czekoladzie, ale zachęcona tak dobrze zaczętym dniem pojechałam na drugi koniec Trójmiasta aby odwiedzić Kuchnie Świata (dobrych produktów nigdy dość!). I tam natknęłam się na krem z kasztanów. W domu przełożyłam nim andruty, dodając masła orzechowego aby przełamać smak. Efekt jest rewelacyjny, a pracy z tym praktycznie nie ma.

To chyba najkrótszy przepis jaki napisałam w życiu:)

Andruty z kremem kasztanowym i masłem orzechowym
- ok. 10 andrutów
- krem kasztanowy
- masło orzechowe

  1. Posmaruj połowę andrutów masłem orzechowym, a połowę kremem kasztanowym.
  2. Złóż je ze sobą jeden na drugi (przekładając smaki).
  3. Pokrój w grube paski. 
Śliwka

niedziela, 30 września 2012

Śniadanie do łóżka #68: Śniadaniowe batony owsiane




































Nie ma dwóch takich samych dni, ale każdy poranek zaczynam tak samo. Gdy się budzę, muszę się zastanowić o której zjeść śniadanie, by z zegarkiem w ręku, dokładnie pół godziny po zażyciu tabletki na tarczycę zjeść posiłek. Jeśli zrobię to za późno to istnieje możliwość, że tabletka nie zadziała jak powinna (a ja przez cały dzień będę przez to rozdrażniona.)
Czasem to rosyjska ruletka, bo gdy łyknę tabletkę zaraz po przebudzeniu to nie wiem co się wydarzy. Może niespodziewanie ktoś ważny do mnie zadzwoni, albo moje przygotowania się przedłużą i nie zdążę sobie przyrządzić coś do zjedzenia.
Rano lubię mieć chwilę dla siebie, lubię powoli zaczynać dzień, bez zbędnego pośpiechu. To samo tyczy się śniadania, najmilej zaczynam dzień, jeśli mam czas by zjeść je z chłopakiem przy stole, przyrządzając coś pysznego do zjedzenia. On w tym czasie szykuje nam kawę.
Od jakiegoś czasu staję się kawoszem, a to wszystko dlatego, że niedawno kupiliśmy kawiarkę z której kawa wychodzi przepyszna. Pozwoliłam zostać Pawłowi ekspertem od kawy i w przyrządzanie napoju w ogóle się nie mieszam, licząc na to, że i on nie będzie mi przeszkadzał podczas gotowania (bardzo tego nie lubię).
Dzisiejsze batony powstały z myślą o takich zabieganych dniach, kiedy nie ma czasu na dłuższą celebrację śniadania przy stole. 
Mam zasadę, że nie wychodzę z domu bez śniadania, a jeśli muszę szybko coś zjeść by tabletka zaczęła działać to taki baton pod ręką i jogurt świetnie się do tego sprawdzą :)
Ich zaletą jest krótki czas przygotowania, wystarczy 10 minut na samo przyrządzenie. Powstałą masę na batony wkładamy do lodówki (najlepiej na noc, ale wystarczy chociaż godzina). Następnego dnia rano wyciągamy z lodówki i kroimy na prostokątne batoniki.
Szybko, pysznie i zdrowo (pomijając ten dodatek cukru i masła, ale coś musi "wiązać" masę, by batony się nie rozpadały).





































Owsiane batoniki z masłem orzechowym i miodem/6-8 sztuk z formy o bokach 19cmx23cm

  • 110 g płatków owsianych
  • 40 g wiórków kokosowych
  • 50 g posiekanych drobno migdałów
  • 3 łyżki trzcinowego cukru
  • 50 g masła
  • 70 g masła orzechowego 
  • 90 g miodu
  • 3 łyżki musu z jabłek lub ulubionego dżemu (można pominąć)
  1. W rondelku rozpuszczamy masło, cukier, miód, masło orzechowe oraz mus/dżem. Zajmie to kilka minut. Gdy się rozpuści zdejmujemy rondel z ognia.
  2. W czasie gdy wilgotne składniki się gotują, mieszamy ze sobą suche: płatki owsiane, posiekane migdały i wiórki kokosowe.
  3. Rozpuszczoną masę wlewamy do miski z suchymi składnikami. Wszystko ze sobą dokładnie mieszamy.
  4. Prostokątną formę smarujemy odrobiną masła i wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy wymieszaną masę, dociskamy łyżką wyrównując wierzch.
  5. Formę przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum godzinę, a najlepiej na noc.
  6. Schłodzoną masę kroimy na prostokątne batony.
Tosia

poniedziałek, 10 września 2012

Orzechowo-kokosowy krem z dyni







































Czasem dzieje się tak, że przepisy, które z chęcią powtarzam, wychodzą zupełnie przez przypadek.
Gdy ostatnio piekłam chleb dyniowy przygotowałam za dużo purée z dyni. Schowałam je do pudełeczka i zostawiłam na potem. Następnego dnia, wieczorem szykowaliśmy się gdzieś do wyjścia, mieliśmy niewiele czasu, a powoli burczało nam już w brzuchach :)
Otworzyłam lodówkę, ale tam nic ciekawego nie znalazłam, bowiem planowaliśmy zrobić większe zakupy spożywcze następnego dnia. Odnalazłam wtedy wcześniej przygotowane purée z dyni hokkaido (polecam ten gatunek, bo dynię można jeść nawet ze skórką). Wiedziałam, że w szafce mam mleko kokosowe i masło orzechowe. Pomyślałam, że będą się dobrze komponować z dynią, więc postanowiłam wykorzystać.
Mam kilka ulubionych składników, które lubię trzymać w kuchni i dzięki nim eksperymentując czuję się bezpiecznie, bo zawsze mogą się przydać. To między innymi imbir, limonka, papryczka chilli i hodowane przeze mnie doniczkowe zioła. Wyciągnęłam wszystkie składniki i zrobiłam szybko krem. 
Z tej przypadkowej zupy wyszedł naprawdę przepyszny krem, który został uznany przez Pawła za najlepszy jaki do tej pory jadł. 
Może zasmakuje i Wam?:)








































 Orzechowo-kokosowy krem z dyni
  • 300 g purée z dyni typu hokkaido
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 3-4 łyżki masła orzechowego
  • sok z 1/2 limonki
  • 3 cm korzenia imbiru
  • łyżeczka posiekanej papryczki chilli
  • ząbek czosnku
  • młoda cebula
  • łodyga świeżej trawy cytrynowej (można pominąć)
  • garść świeżych ziół kolendry (można pominąć lub zastąpić pietruszką)
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta pieprzu cayenne (lub łyżeczka słodkiej papryki)
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka miodu
  • garść orzechów arachidowych
  • oliwa z oliwek/olej arachidowy
  1. Na oliwie lub oleju arachidowym smażymy posiekaną cebulę, czosnek, trawę cytrynową i imbir. 
  2. Po kilku minutach, gdy cebula będzie szklista dodajemy masło orzechowe i purée z dyni, smażymy minutę.
  3. Następnie wlewamy mleko kokosowe i na małym ogniu gotujemy zupę 3 minuty. Dodajemy miód, przyprawiamy solą, pieprzem i pieprzem cayenne.
  4. Do wysokiego naczynia wlewamy zupę, dodajemy sok z limonki, kolendrę i miksujemy na gładki krem.
  5. Zupę przelewamy ponownie do rondelka i gotujemy jeszcze chwilę.
  6. W tym czasie na suchej patelni prażymy orzechy arachidowe. Gdy zaczną się rumienić przekładamy je do moździerza i ucieramy na drobniejsze kawałki.
  7. Do bulionówki przelewamy krem, dekorujemy orzeszkami, plasterkiem limonki i świeżą kolendrą.
* Jak zrobić purée z dyni?
Wariant 1 - Dynię kroimy na cząstki, pozbywamy się pestek i kładziemy je ze skórką na blasze i polewamy odrobiną oliwy z oliwek. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika o temperaturze 190 stopni i podpiekamy aż będzie miękka (ok. 30 minut). Wyjmujemy z piekarnika, studzimy, a następnie miksujemy blenderem (dynię hokkaido można jeść ze skórką, w przypadku innego gatunku należy pozbyć się skórki).
Wariant 2 - Dynie przygotowujemy podobnie, czyli kroimy na cząstki, a następnie gotujemy w wodzie, ta aby przykryła dynię. Gdy będzie miękka (po ok. 30 minutach) , odsączamy ją z wody i miksujemy blenderem.

Tosia

sobota, 21 lipca 2012

Słodka sobota #64: Brownie z awokado i masłem orzechowym



























Gotowanie w warunkach polowych to zdecydowanie nie moja bajka. Jesteśmy z Tosią w Warszawie i właśnie to miejsce nieopatrznie wybrałam na stworzenie deseru na słodką sobotę. Nie przewidziałam jednak, że nie znajdę formy, miksera, czy zwykłej miski, żeby rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej.
Wymyśliłam sobie dodatek awokado, z którym spotkałam się już wcześniej w kilku przepisach na brownie , niestety znów nie przewidziałam, że ciężko będzie w okolicznych małych sklepach znaleźć awokado w ogóle, a co dopiero idealnie miękkie, aby stworzyć z niego puree. Z twardym jak kamień awokado w ręku rozpoczęłam poszukiwanie dobrych rad „jak szybko sprawić, żeby awokado zmiękło” skończyło się na tych w stylu „połóż je na ciepłym kocie, najlepiej na tydzień”- niech żyją świetne pomysły.
Na szczęście całość skończyła się happy endem, startym awokado, moim ukochanym masłem orzechowym i oczywiście czekoladą. Awokado wydaje się może mało trafionym pomysłem, a uwierzcie, sprawia, że całe brownie wydaje się delikatniejsze i bardziej sprężyste.


Brownie z awokado i masłem orzechowym
- 200 g gorzkiej czekolady
- 1 filiżanka cukru
- 6 łyżek masła orzechowego
- 200 g masła
- 1,5 dojrzałego awokado
- 3 jajka
- 0,5 filiżanki mąki

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
Do garnka wrzuć pokruszoną w kostki czekoladę, masło, masło orzechowego i cukier. Pozwól mieszance się rozgrzać, co jakiś czas mieszając całość trzepaczką, tak aby rozpuścił się cukier. W tym czasie obierz awokado ze skórki, przekrój, usuń pestkę i zetrzyj je na tarce. Dodaj do rozgrzanej masy czekoladowej i mieszaj przez kilka minut. Gdy masa trochę ostygnie, wbij jajka i wmieszaj do środka za pomocą trzepaczki aż całość dokładnie się połączy.Wmieszaj mąkę i pomieszaj, aby stworzyła jednolitą masę.
Całość wlej do nieprzywierającej, kwadratowej formy i piecz przez 20 minut, Daj ciastu ostygnąć i pokrój w małe prostokąty.

Śliwka

piątek, 6 kwietnia 2012

Mazurek z domowym kajmakiem i mazurek czekoladowy z masłem orzechowym








































W słodkiej części wielkanocnego menu zdecydowanie od zawsze najbardziej ekscytowały mnie mazurki. Dlatego już od kilku dni nie mogłam się doczekać momentu, kiedy wejdę do kuchni i zacznę je przygotowywać.
Trudno mi powiedzieć z czego to wynika, lubię bardzo wszelkiego rodzaju tarty, a mazurki tarty bardzo przypominają. Jednak gdybym miała wskazać swoje ulubione ciasto, wcale bym nie powiedziała, że to mazurki, a raczej sernikobrownie.
Być może darzę je specjalnym uczuciem, bo podświadomie przypominam sobie jak dekorowałam je jako mała dziewczynka i chwile w których niecierpliwie czekałam aż mama upiecze mazurek z domowym kajmakiem.
Domowy kajmak jest po prostu przepyszny, jego zrobienie zajmuje trochę więcej czasu niż wykorzystanie puszki z gotową masą, ale efekt końcowy jest niesamowity. Mazurek ten pojawia się u mnie na świątecznym stole od kiedy pamiętam, wprowadziłam jednak w starym rodzinnym przepisie drobne modyfikacje i chciałam spróbować przepisu na nowy spód.
Drugi mazurek upiekłam z  myślą o moim mężczyźnie, dla którego gorzka czekolada i masło orzechowe to boskie połączenie. Ten mazurek również godny polecenia, ale jak dla mnie faworytem od lat jest ten z domowym kajmakiem :)
A Wy jakie lubicie mazurki?








































Mazurek/
proporcje na dwa spody

  • 300 g miękkiego masła
  • 310 g mąki pszennej
  • 140 g mąki ziemniaczanej
  • 140 g cukru
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 3 łyżki wody
  1. Do dużej misy wrzucamy miękkie masło, dodajemy cukier i ucieramy na puszystą masę przez kilka minut. Dodajemy ekstrakt z wanilii, odrobinę wody i stopniowo przesiewamy obie mąki, cały czas miksując masę. Gdy składniki się połączą, zawijamy kulę z ciasta w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na 20 minut.
  2. Ciasto dzielimy na dwie porcje. Każdą z nich kładziemy na papierze do pieczenia, przykrywamy druga warstwą pergaminu i wałkujemy na prostokąt o wymiarach ok. 23cmx38cm. Odklejamy warstwę pergaminu, a drugą na której znajduje się ciasto umieszczamy w prostokątnej formie. Ze skrawków ciasta formujemy wałeczki/kratkę/serduszko i umieszczamy na cieście. Mazurki pieczemy w 160 stopniach przez ok. 30 minut. W tym czasie powinny się lekko zarumienić. Gotowe mazurki wyjmujemy z piekarnika i chwilę studzimy, a następnie dekorujemy.
Domowy kajmak
  • 250 g cukru
  • 250 ml mleka 1,5%
  • 150 g masła
  • 150 g mleka w proszku
  • + garść płatków migdałowych
  1. W rondelku podgrzewamy mleko z cukrem. Gdy cukier się rozpuści, a mleko zacznie się gotować zmniejszamy ogień i partiami przesiewamy mleko w proszku, cały czas mieszając masę. Następnie cały czas mieszając dodajemy stopniowo kawałki masła i gotujemy 10 minut. W tym czasie masa mocno zgęstnieje, ważne aby cały czas jej pilnować, bo inaczej może się przypalić. 
  2. Jeszcze ciepły kajmak wylewamy na kruchy spód i dekorujemy płatkami migdałowymi.
Masa czekoladowa z masłem orzechowym
  • 100 ml śmietanki kremówki
  • 90 g gorzkiej lub mlecznej czekolady
  • 4 łyżki masła orzechowego
  1. Kremówkę wlewamy do rondelka i podgrzewamy na małym ogniu. Gdy zacznie się gotować dorzucamy połamaną na kawałki czekoladę. Masę mieszamy trzepaczką by czekolada równomiernie się roztopiła. Na koniec dodajemy masło orzechowe, łączymy z masą czekoladową i zestawiamy z ognia.
  2. Jeszcze ciepłą masę wylewamy na kruchy spód i dekorujemy orzechami ziemnymi.
* Jak zrobić domowe masło orzechowe? - orzechy ziemne prażymy w piekarniku, a następnie miksujemy blenderem (z dodatkiem oliwy arachidowej) na gładką masę.
 ** Robiąc kruche ciasto bazowałam na przepisie na  spód do mazurka.

Tosia

niedziela, 26 lutego 2012

Śniadanie do łóżka #37: Jajka po wiedeńsku ze szpinakiem

W cyklu śniadanie do łóżka propozycje z jajkiem w roli głównej pojawiły się już wiele razy.
Takich jajek jeszcze jednak nie było! Jajka po wiedeńsku to inaczej jajko w szklance. Tradycyjnie podaje się je przyprawione solą, pieprzem i łyżką masła, ale ja do tradycjonalistek nie należę, więc jako dodatek wybrałam duszony, świeży szpinak z masłem orzechowym. Polecam Wam zarówno taki szpinak (który możecie przygotować np. do makaronu) jak i samą formę przygotowania jajka po wiedeńsku :)
A oto kilka jajecznych wpisów, które pojawiły się do tej pory :



Jajka po wiedeńsku ze szpinakiem
jajko
świeżo mielony pieprz
sól
2 garście świeżego szpinaku (u mnie baby szpinak)
szalotka
1/3 białej części pora
ząbek czosnku
*łyżeczka posiekanego chilli
**łyżka masła orzechowego
2 łyżeczki masła
łyżka oliwy z oliwek

1. Szpinak myjemy i suszymy. Na patelni rozpuszczamy łyżeczkę masła z oliwą z oliwek. Podsmażamy posiekany czosnek, szalotkę i pora. Przyprawiamy pieprzem i solą. Po 3 minutach dodajemy świeży szpinak i ponownie przyprawiamy pieprzem i dusimy przez kilka minut. Dodajemy masło orzechowe z łyżką-dwiema łyżkami wody. Składniki dokładnie mieszamy i podsmażamy jeszcze chwilę.
2. Gotujemy wodę w rondelku pod przykryciem. Do szklanki wbijamy jajko, solimy i pieprzymy. Do gotującej się wody wstawiamy szklankę i gotujemy na małym ogniu do momentu aż białko się zetnie (ok 4-5 minut). Dodajemy łyżeczkę masła i łyżkę przygotowanego wcześniej szpinaku. Podajemy od razu.

*Papryczkę chilli można podsmażyć razem z szalotką, czosnkiem i porem. 
** Masło orzechowe - orzechy ziemne prażę w piekarniku, a następnie miksuję blenderem z dodatkiem oliwy arachidowej na gładką masę

Tosia

niedziela, 24 lipca 2011

Śniadanie do łóżka #6: Naleśniki Bailey's z masłem orzechowym i bananami


Dzisiaj trochę za późno na śniadanie, ale polecam połączenie które nigdy nie zawodzi- banany i masło orzechowe. Smakuje świetnie na toście, a jeszcze lepiej na naleśniku z dodatkiem Bailey's ( odrobina alkoholu na śniadanie nie zaszkodzi:)) Idealne na następną niedzielę, lub... na jutro! Przygotowanie nie zajmie więcej niż 10 minut!

Naleśnik Bailey's z masłem orzechowym i bananami (2 naleśniki)
- 2 jajka
- 2 łyżki mąki
- 1 łyżka cukru
- szczypta soli
- 1 łyżka Bailey's
- 3 łyżki mleka
- oliwa

- masło orzechowe
- 1 banan

Wymieszaj dokładnie ze sobą wszystkie składniki (oprócz masła orzechowego, banana i oliwy). Średniej wielkości patelnie nasmaruj oliwą i rozgrzej. Na rozgrzaną patelnię wylej połowę powstałej masy. Smaż z jednej strony, następnie przerzuć na drugą stronę. Gotowego naleśnika wysmaruj masłem orzechowym i ułóż pokrojone w plastry banany.

Śliwka

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...