Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 września 2012

Śniadanie do łóżka #67: Kanapka ze szwedzkimi klopsikami


Szwedzkie klopsiki (köttbullar) to pozornie nic specjalnego. Takie tam pulpety w mięsnym sosie, na które nikt nie zwróciłby szczególnej uwagi. Jednak to wielki błąd, bo mają w sobie to COŚ. Coś co trudno ująć słowami. 
Tradycyjnie podawane są w mięsnym sosie, składającym się z  mieszanki soków, które podczas smażenia wyciekły z mięsa, masła i słodkiej śmietanki. Do tego obowiązkowo ziemniaki i sprawa kluczowa- żurawinowa konfitura. Połączenie tego mięsno-śmietanowego sosu z żurawiną tworzy na talerzu coś magicznego. Więc gdy kilka dni temu moja znajoma podała je na obiad, stanęłam w kolejce po jeszcze dwie dokładki, a zwykle się tak nie zachowuję:)

Wracając jednak do kanapki, którą dzisiaj chcę wam polecić na śniadanie, zainspirowało mnie miejsce, które na pierwszy rzut oka nie zwykło być źródłem kulinarnych inspiracji. Mowa bowiem o Ikea, która tutaj nie tylko pełni funkcję monopolisty meblowego, ale jest też wiarygodnym przeglądem szwedzkich specjałów.  W przerwie od zakupów możesz coś przekąsić w restauracji, która serwuje najbardziej charakterystyczne dla tego kraju rarytasy. Jak możecie sobie pewnie wyobrazić, nie zabrakło szwedzkich bułeczek kanelbullar (mimo miłości jaką je darze, doświadczam powoli zmęczenia materiału), ale także słynnej kanapki z klopsikami w roli głównej. Sądząc po ilości jedzących tam Szwedów, chyba pomysł z restauracją spełnia swoje zadanie.

Co do samych specjałów, wciąż nie mogę rozgryźć szwedzkich smaków. Wahają się od wspomnianych wyżej pysznych, prostych rozwiązań czy bardziej wykwintnych dań, jak gulasz z mięsa łosia, po niezrozumiałą miłość do lukrecjowych żelków Haribo (uwaga: z gruboziarnistą solą!) czy ohydnych, słodkich śledzi (dla masochistów polecam wypróbowanie tych sprzedawanych również w polskiej Ikei). Klopsiki im jednak wychodzą, więc przy tym pozostańmy. Wpakujmy je w kanapki, z tradycyjnie podawaną do nich sałatką z buraków i cieszmy się nimi na śniadanie (..i obiad...i kolację).

Kanapka ze szwedzkimi klopsikami 
- 1 długa bułka
- 2 liście sałaty
- serek philadephia (do posmarowania)

Klopsiki (ok. 15 sztuk- porcja na 3 kanapki)
- 0,25 kubka bułki tartej*
- 0,5 kubka mleka
- 250 g mięsa mielonego wieprzowego
- 1 jajko
- garść świeżego oregano
- 0,5 łyżeczki pieprzu cayenne
- 0,5 łyżeczki cynamonu
- 1,5 łyżki sezamu
- 1 łyżka miodu
- sól
- masło klarowane/oliwa- do smażenia

Sałatka buraczana (na ok. 3-5 kanapek)
- 2 średnie buraki
- 2 małe jabłka
- 1 łyżka octu winnego
- łyżka miodu
- 2 łyżki serka philadelphia
- 3 łyżki majonezu
- 1 łyżeczka chrzanu
- sól
  1. Przygotuj klopsiki. Połącz ze sobą w misce mleko z bułką tartą. Odstaw na 5 minut, aby bułka napęczniała. Dodaj jajko, mięso i pozostałe przyprawy. Całość dobrze wymieszaj. 
  2. Rozgrzej tłuszcz na patelni, uformuj małe kulki z mięsa i smaż z każdej strony aż zbrązowieją. Odstaw do ostygnięcia.
  3. Przygotuj sałatkę. Buraki obierz ze skórki i pokrój w kostkę. Podsmaż je na maśle klarowanym/oliwie aż lekko zmiękną. Gdy będą na patelni dodaj do nich miód i ocet winny. Odstaw do ostygnięcia.
  4. Pokrój jabłka w kostkę. Ostygnięte buraczki pomieszaj z jabłkami w misce i dodaj resztę przypraw przeznaczonych na sałatkę. Dokładnie wymieszaj.
  5. Przygotuj kanapkę. Rozetnij bułkę wzdłuż, posmaruj w środku serkiem philadelphia, wsadź do środka liście sałaty, następnie kilka klopsików (u mnie wyszło po 5 na kanapkę) i na całość połóż sałatkę buraczaną.
*mój kubek ma 300 ml

Śliwka

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Paluszki rybne z czosnkowym majonezem aioli


Kiedy stojąc w kolejce do kasy w Biedronce widzę, że ktoś na taśmę kładzie mrożone paluszki rybne, czy opakowane folią burgery, to nie wiem..czy mam się śmiać, czy płakać. W takich chwilach wolę nie patrzeć i uciąć krótką pogawędkę ze starszą panią na temat tego z czym można jeść mozzarellę (oczywiście mowa tu o serze mozzarello podobnym). 
Rozumiem, że ktoś może liczyć każdy grosz, rozumiem, że nie każdy ma czas gotować, a nawet, że nie wszystkim prace w kuchni sprawiają przyjemność. Ale nie jestem w stanie akceptować tego typu wyborów!
Przecież w takich mrożonych paluszkach, więcej jest chemii niż samej ryby, co do której też mam wątpliwości. Dlatego nie wiem dlaczego ludzie świadomie trują siebie, a co więcej - swoje dzieci.
Paluszki rybne kojarzone są właśnie z przysmakiem dziecięcym. Łatwiej jest przecież przemycić na talerzu rybę w pysznej, chrupiącej panierce niż cały filet. Ale czy nie lepiej takie paluszki zrobić samodzielnie? Nie wymagają sporo pracy, a są o wiele smaczniejsze i zdrowsze (pomijając fakt, że są smażone, ale można z poniższego przepisu zrobić także wersję pieczoną).
Jako dodatek do paluszków wybrałam frytki (o których napiszę następnym razem), a także własnoręcznie ubity czosnkowy majonez aioli.
O tym jak zrobić samodzielnie majonez pisałam już w notce o krążkach cebulowych . Tym razem jednak zdecydowałam się na wersję inspirowanym klasycznym, prowansalskim majonezem czosnkowym. Użyłam do niego wiejskich jaj, o cudownym odcieniu żółtek, co wpłynęło także na kolor aioli. Ale komu przeszkadza kolor majonezu, kiedy na stole takie pyszności? :)


Paluszki rybne 
  • 400 g fileta ulubionej ryby (np. pstrąg, łosoś, dorsz)
  • płatki kukurydziane (ok. 2 szklanki)
  • 3 łyżki sezamu
  • jajko (1 lub dwa)
  • 5 łyżek mąki
  • łyżeczka musztardy
  • łyżka soku z cytryny
  • pieprz
  • sól
  • olej do smażenia
  1.  Zaczynamy do ryby, usuwamy z niej skórę (jeśli filet posiadał) i pozbywamy się ości (ja zawsze proszę o to mężczyznę, by pobawił się pensetą).
  2. Filet kroimy na paski o szerokości ok. 2-3 cm. Porcje ryby przyprawiamy pieprzem i solą z dwóch stron oraz odrobiną soku z cytryny. Odstawiamy.
  3. Rozbełtane jajko mieszamy energicznie z musztardą.
  4. Na talerzu szykujemy mąkę, a na drugim pokruszone płatki kukurydziane z sezamem.
  5. Zaczynamy panierować paluszki. Każdą porcję ryby obtaczamy najpierw w mące, następnie w jajku, a na koniec w panierce z płatków kukurydzianych. Czynność powarzamy.
  6. W woku lub na głębokiej patelni rozgrzewamy olej do smażenia.
  7. Paluszki smażymy z dwóch stron po kilka minut, aż panierka będzie rumiana.
  8. Wyciągamy z patelni i odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym.
  9. Podajemy z frytkami i majonezem aioli.
Czosnkowy majonez aioli
  • 2 żółtka z wiejskich jaj
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka musztardy dijon
  • 125 ml oliwy z oliwek (lub pół na pół np. z olejem rzepakowym)
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • szczypta soli
  • szczypta pieprzu
  1. Czosnek bardzo drobno kroimy i za pomocą ostrego noża ucieramy ze szczyptą soli na "pastę", wrzucamy do miski.
  2. Miskę umieszczamy na ściereczce, owijając ją wokół naczynia, dzięki temu nie będzie się ruszała podczas ubijania majonezu.
  3. Do miseczki wbijamy dwa żółta (warto wcześniej jajka sparzyć), dodajemy musztardę i ucieramy za pomocą trzepaczki. Gdy masa zacznie robić się puszysta, zaczynamy cienką strużką wlewać oliwę z oliwek. Cały czas przy tym, starannie i energicznie ubijamy majonez.
  4. Czynność wykonujemy, aż oliwa się skończy. Uważamy, by nie wlewać za duży oliwy (bo majonez się zważy). Następnie dodajemy powoli sok z cytryny i dalej ubijamy majonez.
  5. Na koniec majonez smakujemy i przyprawiamy pieprzem do smaku (na początku była dodana szczypta soli, warto sprobować, czy wymaga dosolenia).
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...