Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fasola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fasola. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 listopada 2015

Near & Far + Zupa z pora na mleczku kokosowym


Wszystko zaczęło się od fasoli. Pięknej, błyszczącej, uśmiechającej się do mnie prosto ze straganu. Chwyciłam ją zuchwale, zapominając na te kilka minut, że fasoli tak nie znoszę, że po prostu nie mogę jej przełknąć. Może podświadomie uznałam, że czas się z nią pogodzić. A może po prostu mam słabość do mojego ulubionego Pana z rynku, który za pomocą swojego uroku osobistego i technik manipulacyjnych potrafi sprzedać mi dosłownie wszystko. 

Latem, gdy nakładałam do siatki kilogramy ulubionych pomidorów (samoobsługa!) dorzucał za darmoszkę dwie główki czosnku i zawieszał mi na uszach czereśnie. Innym razem dostałam garść marchwi "dla dzidzi", pęczek koperku i bawole serca, na spróbowanie. I choć nadeszła zima i pomidory nie smakują już jak zawsze, ten jeden, który wcisnął mi niepostrzeżenie do wózka, gdy nakładałam marchewkę smakował jakby lepiej. Uznałam więc, że i fasolka przejdzie. 


Nie mam z nią żadnego doświadczenia, bo nie umiem gotować rzeczy, których nie lubię. Nie jestem z tych, które potrafią kulinarnie zadowolić innych omijając siebie. Taka już ze mnie gastroegoistka. Aby oswoić fasolkę sięgnęłam więc do stosunkowo nowej pozycji na mojej półce- Near & Far Heidi Swanson, którą możecie znać z bardzo lubianego przeze mnie bloga 101 cookbooks.

Miałam już jej wcześniejszą książkę "Super natural every day", lecz tamta zupełnie mnie nie zainteresowała. Miękka okładka, nieciekawe, mało apetyczne zdjęcia, kompletnie różniła się od tego, co Heidi prezentuje na swoim blogu. Choć niektórzy przekonywali, że lepiej nie oceniać jej po (miękkiej) okładce, ja jednak nic nie poradzę na to, że książki kulinarne najpierw przeglądam, a dopiero po pozytywnym zdaniu tego pierwszego egzaminu, zabieram się za zgłębianie warstwy merytorycznej.

Nie chciałam kupować Near & Far, przyznaje się bez bicia. Właśnie z powyższych powodów. Jednak, gdy usłyszałam, że jest zupełnie inna, zaryzykowałam. I dobrze, bo dziś nie wyobrażam sobie mojej półki bez tej pozycji. Pięknie wydana, od okładki zaczynając, po zapach kartek i zdjęcia w środku. Bardzo w stylu bloga Heidi. A warstwa merytoryczna? Rzadko mam tak, że z książki mam ochotę ugotować dosłownie wszystko, a tu dodatkowym atutem jest podzielenie jej na części świata- San Francisco (Near), Maroko, Japonię, Włochy, Francję i Indie (Far).  


Korzystając więc z okazji chciałabym wam tę książkę polecić z całego serca. Szczególnie teraz, gdy zbliżają się święta, a może część z was nie ma jeszcze pomysłu jak tu obdarować waszych kulinarnie ukierunkowanych znajomych. To prawdziwy must- have na półce każdego prawdziwego smakosza i osoby zakochanej w tak pięknej estetyce. A żeby trochę wam przybliżyć z czym mamy do czynienia postanowiłam właśnie z tej książki przygotować moją ucztę z fasolką.

Przepisów z nią w roli głównej było kilka, ja wybrałam zupę z pora. Choć jestem zaprzyjaźniona z mleczkiem kokosowym nie pomyślałabym chyba o połączeniu z nim pora. Całość pływa w cytrynowo-koperkowym aromacie. Prawdziwą wisienką na torcie są chrupiące, podprażone orzechy laskowe. Pyszne, rozgrzewające danie na jesień. U mnie spokojnie pełni rolę pożywnego obiadu.


Zupa z pora na mleczku kokosowym wg Heidi Swanson* (4 porcje)

- 2 pory (biała część)
- 200 g ugotowanej białej fasoli (lub tyle samo białej fasoli z puszki, po odsączeniu)
- 2 łyżki masła klarowanego
- skórka z 1 cytryny
- 1 litr wody
- 1,5 łyżeczki soli
- 150 ml mleczka kokosowego
- 210 g kalafiora (podzielonego na różyczki)
- 140 g makaronu jajecznego (gotowego lub z przepisu poniżej)
- 30 g orzechów laskowych
- mała porcja szczypiorku i koperku**

Makaron jajeczny***:
- 2 jajka
- 50 ml mleka
- 2 szczypty soli
- pieprz

Makaron jajeczny: pomieszaj trzepaczką składniki, rozgrzej olej na patelni i usmaż z dwóch stron kilka naleśników. Wystudzone i wytarte ręcznikiem papierowym z tłuszczu naleśniki ułóż jeden na drugim i pokrój w paski jak makaron. Odstaw na później do zupy.

Zupa:

  1. Najpierw przygotuj orzechy. Pokrój je na pół i podpraż na suchej patelni aż lekko zbrązowieją. Odstaw na później.
  2. Pokrój pora w piórka i usmaż przez około 7 minut na maśle klarowanym. Po upływie tego czasu zetrzyj do garnka również skórkę z cytryny (wcześniej ją wyszoruj i wyparz). Smaż jeszcze minutę. 
  3. Dodaj wodę i sól i zagotuj. Gdy zacznie się gotować, dodaj ugotowaną fasolkę, mleczko kokosowe i sok z cytryny i ponownie zagotuj. 
  4. Gdy ponownie się zagotuje dodaj kalafior i makaron jajeczny i gotuj jeszcze minutę. 
  5. Wykończ każdy talerz orzechami, odrobiną szczypiorku i koperku. 


* z moimi drobnymi zmianami
** w przepisie znajdował się jeszcze brązowy ryż, ale ja z niego zrezygnowałam, gdyż obecność fasoli i makaronu jajecznego wydawała mi się już wystarczająca
**przepis mój

Śliwka

poniedziałek, 14 września 2015

Śniadanie do łóżka #198: Jesienne ptysie śniadaniowe


Jakiś czas temu ujawniłam na Facebooku, że zgłosiłam się do konkursu organizowanego przez EXPO Milano oraz Magazyn Usta. Trafiłam do wybranej 10 blogerów, którzy dołączyli do akcji "Zostań ambasadorem nowoczesnej kuchni polskiej!", otrzymałam wielką paczkę z 20 cudownymi polskimi produktami, z których w kilku zadaniach konkursowych będę miała przygotować dania.

Pierwszym tematem było śniadanie. Bardzo lubię wymyślać dania od strony koncepcyjnej, ale pomysłów w głowie pojawiło się zbyt dużo. Dlatego w pewnym momencie przedstawiłam Śliwce listę 7 dań, aby pomogła mi odrzucić chociaż kilka. Ostatecznie zdecydowałam, że oprócz przesłanych produktów, wykorzystam przede wszystkim te sezonowe. Wybór padł na dyniowe ptysie śniadaniowe.

Ciasto parzone przygotowałam w podobny sposób jak przy ptysiach serowych, które piekłam już kilka razy. Jednak zamiast francuskiego sera gruyere, wykorzystałam do masy świeżo starty oscypek. Zmniejszyłam ilość masła i dodałam też puree z pieczonej dyni, przez co ptysie nabrały pięknego koloru, ale także ciekawego smaku.

Upieczone ptysie przełożyłam polskim hummusem, który powstał na bazie fasoli wrzawskiej i pasty tahini. Wierzch ozdobiłam karmelizowanymi kurkami z jabłkiem w cydrze i miodzie spadziowym. Wisienką na torcie dania jest smażony listek szałwii, który dodaje ptysiom chrupkości i jesiennego smaku.
 
Mam to szczęście, że komisja w postaci Magazynu Usta wyróżniła mój przepis jako najciekawszy, ale teraz wiele zależy od waszych głosów, dlatego liczę na Was i mam nadzieję, że i Wam dyniowe ptysie przypadną do gustu :)

Głosowanie trwa do końca piątku tutaj: http://www.expo.gov.pl/ksiazka_kucharska/146_jesienne-ptysie-sniadaniowe.html Codziennie z każdego IP można oddać 1 głos.

Ps. Nie myślcie, że to szantaż, ale w ramach podziękowania za głosy na pewno na blogu pojawi się konkurs, w którym będę miała do rozdania kilka książek "Apetyt na Polskę" :)




Jesienne ptysie śniadaniowe / (8 sztuk)
(dyniowe ptysie z oscypkiem, hummusem z fasoli wrzawskiej, karmelizowanymi kurkami z jabłkiem w cydrze i miodzie spadziowym oraz smażoną szałwią)
Ciasto ptysiowe:

  • 100 ml wody
  • 100 ml mleka
  • 150 g puree z pieczonej dyni *
  • 80 g masła
  • 250 g mąki pszennej
  • 4 jajka
  • 50 g oscypka
  • Szczypta gałki muszkatołowej
  • Łyżeczka soli
Hummus z fasoli wrzawskiej:
  • 300 g ugotowanej fasoli wrzawskiej **
  • 60 g pasty sezamowej tahini
  • Sok z ½ cytryny
  • 2 ząbki czosnku
  • 100 ml zimnej wody
  • Łyżeczka podkarpackiego miodu spadziowego
  • Sól, świeżo mielony różowy pieprz
  • 3 łyżki tartego oscypka
Karmelizowane kurki z jabłkiem w cydrze i miodzie spadziowym:
  • 100 g kurek
  • ½ jabłka
  • 2-3 łyżki ziaren słonecznika
  • Łyżeczka osku z cytryny
  • Łyżka podkarpackiego miodu spadziowego
  • 3-4 łyżki Cydru Chyliczki
  • Łyżeczka masła
  • Łyżeczka oleju rzepakowego
  • Sól, świeżo mielony pieprz
Smażona szałwia:
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • Łyżka masła
  • Kilka listków świeżej szałwii
Ptysie:
  1. Do rondla wlewamy mleko i wodę, dodajemy puree dyniowe oraz masło. Podgrzewamy na średnim ogniu do roztopienia masła.
  2. Do gotującego się płynu wsypujemy stopniowo mąkę i energicznie mieszamy trzepaczką, aby masa się nie przypaliła. Podgrzewamy ok. minutę. Gotowe ciasto powinno być lśniące i odchodzić od ścianek rondla. Studzimy przez kilka minut.
  3. Następnie ciasto przekładamy do dużej misy, dodajemy po kolei jajka i ubijamy ciasto mikserem lub ręcznie wyrabiamy drewnianą łyżką.
  4. Do gładkiego ciasta dodajemy starty na drobnych oczkach oscypek i świeżo tartą gałkę muszkatołową.
  5. Ciasto przekładamy do szprycy i wyciskamy na blachę wyłożoną pergaminem przyszłe ptysie. Pozostawiamy je w sporych odstępach.
  6. Ptysie pieczemy przez 15 minut w 200 stopniach, następnie studzimy i przekrawamy wzdłuż.
Hummus:
  1. Ugotowaną i ostudzoną fasolę przekładamy do naczynia blendera. Dodajemy pastę tahini, sok z cytryny, posiekane drobno ząbki czosnku, miód, sól i pieprz. Krótko rozdrabniamy blenderem.
  2. Wlewamy stopniowo zimną wodę i dalej miksujemy składniki przez ok. 3-4 minut, aż otrzymamy gładką i jasną pastę.
  3. Na koniec hummus próbujemy i w razie potrzeby doprawiamy jeszcze solą, pieprzem lub sokiem z cytryny do smaku.
Karmelizowane kurki z jabłkiem:
  1. Umyte i osuszone kurki drobno kroimy (mniejsze zostawiamy w całości)
  2. Na patelni rozgrzewamy olej z masłem. Wrzucamy umyte kurki, zwiększamy ogień i podsmażamy 5 minut.
  3. W tym czasie jabłko kroimy na drobne plasterki lub w kostkę i skrapiamy sokiem z cytryny. Dodajemy na patelnię razem ze słonecznikiem. Smażymy 3 minuty.
  4. Dodajemy miód oraz cydr, przyprawiamy solą i pieprzem, zmniejszamy ogień i karmelizujemy kurki przez ok. 2-3 minuty.
Smażona szałwia:
  1. Na małej patelni rozgrzewamy olej z masłem. Wrzucamy listki szałwii i smażymy przez ok. 3 minuty, aż staną się chrupkie.
  2. Odsączamy je z tłuszczu przy pomocy ręcznika papierowego.

Sposób podania:
  1. Ptysie przekrawamy wzdłuż na pół, smarujemy hummusem z fasoli,  posypujemy tartym oscypkiem, dekorujemy karmelizowanymi krukami z jabłkiem i liskami szałwii, przykrywamy ptysiową „czapeczką”.
*Dynię kroimy w duże plastry, układamy na blasze, skrapiamy olejem lub oliwą i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 30 minut w 200 stopniach, następnie studzimy. Ostudzone kawałki dyni miksujemy na gładkie puree, w razie potrzeby można dodać trochę oleju lub wody, aby masa była bardziej wilgotna. Puree dodatkowo warto doprawić solą i pieprzem do smaku.
** Fasolę zalewamy taką ilością wody, aby ją dwukrotnie zakryła i zostawiamy na noc. Następnego dnia odsączamy na sicie, przekładamy do garnka, dodajemy 2 liście laurowe, ½ łyżeczki soli i zalewamy taką ilością wody, aby ją pokryła. Gotujemy na średnim ogniu, aż będzie miękka.

sobota, 1 lutego 2014

Hummus z białej fasoli



Czy czytacie etykiety produktów w trakcie zakupów spożywczych? 
W myśl zasady "jesteś tym co jesz" staram się kupować świadomie. Niektórzy producenci utrudniają to zadanie, umieszczając na etykietach tajemnicze i niezrozumiałe dla przeciętnego kupującego hasła, przez co wybranie odpowiedniego artykułu w sklepie bywa kłopotliwe. 

Dlatego zainteresowała mnie kampania Trzy Znaki Smaku, która na celu ma zapoznanie i informowanie konsumentów o europejskim systemie ochrony produktów tradycyjnych lub regionalnych. Akcja ułatwia rozróżniać produkty z oznaczeniem trzech znaków jakości: 
Chroniona Nazwa Pochodzenia (ChNP), 
Chronione Oznaczenie Geograficzne (ChOG),
Gwarantowana Tradycyjna Specjalność (GTS).

W ramach kampanii miałyśmy ostatnio przyjemność wypróbować kilka znakomitych produktów:



Testowanie rozpoczęłam od kieliszka miodu pitnego Staropolski trójniak, pochrupałam Andruty Kaliskie i zabrałam się za przerabianie fasoli wrzawskiej.

Nie od dziś wiadomo, że najlepszy hummus powstaje z namoczonej kilka godzin wcześniej suchej ciecierzycy. Z fasolą "Piękny Jaś" postępuje się podobnie, trzeba zalać ją na noc wodą, a następnego dnia ugotować. 
Idąc tym tropem postanowiłam poeksperymentować i przygotować "hummus" z białej fasoli.
Podobnie jak w przypadku tradycyjnego hummusu, jego przygotowanie jest łatwe, wymaga jednak właściwego doprawienia, aby osiągnąć równowagę między wszystkimi smakami. Słodyczą fasoli, kwaśnością soku z cytryny, ostrością czosnku, gorzkim smakiem sezamowej pasty tahini i świeżo mielonej soli.
 Poniżej przedstawiam mój przepis, który polecam modyfikować według własnych potrzeb, kontrolując konsystencję pasty, dodając lub odejmując dodatek wody, oliwy i soku z cytryny.

Ps. Więcej o Trzech Znakach Smaku przeczytacie tutaj.

Hummus z białej fasoli
  • 250 g suchej fasoli
  • 3 łyżki pasty tahini
  • 3 łyżki oliwy lub oleju roślinnego tłoczonego na zimno
  • 3 łyżki wody z gotującej się fasoli
  • sok z 1/2 cytryny
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
  • liść laurowy
  • suszone płatki chilli
  1. Fasolę wsypujemy do miski, zalewamy zimną wodą, aby ją zakryła. Miseczkę przykrywamy talerzem i odstawiamy na noc do namoczenia.
  2. Następnego dnia odsączamy fasolę z wody, przepłukujemy ją i wrzucamy do garnka. Zalewamy kolejną porcją zimnej wody, dodajemy 1/2 łyżeczki soli oraz liść laurowy. Fasolę gotujemy aż zmięknie (ok. 1-2 h, w zależności od gatunku fasoli).
  3. Ugotowaną fasolę odsączamy z wody (zostawiamy kilka łyżek) i studzimy. Wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy pastę tahini, sok z cytryny, oliwę, czosnek oraz wodę z gotującej się fasoli. 
  4. Miksujemy na gładką pastę, przyprawiamy ją solą i pieprzem do smaku, próbujemy. W miarę potrzeby dodajemy więcej oliwy lub soku z cytryny. Posypujemy suszonymi płatkami chilli.
 Tosia

wtorek, 1 października 2013

Kanapka z chilli con carne i awokado


Jestem zdecydowanie ciepłolubna, ale jednocześnie lubię czasem zmarznąć i po długim spacerze, czy joggingu zjeść coś mocno rozgrzewającego, a najlepiej jeszcze pikantnego. W każdej porze roku potrafię dostrzegać dobre rzeczy, nawet gdy kończy się lato. Dlatego jesienią zawsze gotuję więcej zup i  zapewne większość z Was tak robi. Częściej gotuję też ostre dania jednogarnkowe i muszę przyznać, że akurat za to trochę lubię nową porę roku. 

Dania jednogarnkowe mają to do siebie, że robi się je szybko i są idealne dla takich bałaganiarzy jak ja, bo po gotowaniu jest mniej zmywania! 
Warto przygotować niezwykle rozgrzewające danie, zjeść je na obiad, a potem wykorzystać jeszcze na kilka sposobów. Dzięki temu zyskujemy na czasie i możemy się cieszyć ulubioną potrawą podaną w nowy sposób. 

Właśnie tak robię z daniem, które prezentowałam już kiedyś na blogu - meksykańskim chilli con carne.
Sos można podać z ryżem, w tortilli, zapiec w faszerowanej papryce, czy bakłażanie, można je również zapiec z puree ziemniaczanym lub tak jak ja dzisiaj, podać w bułce.

Chilli con carne w formie ciepłej kanapki polecam szczególnie tym, którzy uwielbiają wszechobecne burgery, ale trochę są już nimi znudzeni. 
W kanapkach oprócz gęstego, mięsnego sosu znalazły się też skropione sokiem z cytryny krążki czerwonej cebuli oraz plastry awokado. Właściwie taka bułka nie potrzebuje już dodatkowo sosu, ale na przełamanie pikantnego smaku podałam ją z kwaśną śmietaną.

Kanapki z chilli con carne i awokado/ 4 szt.
  • 4 bułki (u mnie z tego przepisu)
  • awokado
  • mała czerwona cebula
  • roszponka
  • sok z 1/2 cytryny
  • śmietana/jogurt naturalny + suszone płatki chilli
  • Chilli con carne:
  • 500 g mielonej wołowiny
  • cebula
  • 1/2 papryki
  • puszka czerwonej fasoli
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 2 łyżeczki kminu rzymskiego (kumin)
  • łyżeczka ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki cynamonu 
  • 1/2 łyżeczki suszonych płatków chilli (lub pieprzu cayenne)*
  • łyżeczka oregano
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 400 ml passaty pomidorowej
  • łyżeczka cukru
  • sól
  • pieprz
  • oliwa
Chilli con carne:
  1.  Rozgrzewamy głęboką patelnię z 1-2 łyżkami oliwy. Wrzucamy posiekaną drobno cebulę. Po 3 minutach dodajemy posiekany czosnek i smażymy przez minutę. Następnie przyprawiamy je solą, pieprzem, dodajemy papryczkę chilli, pokrojoną w kostkę paprykę, kmin, ostrą paprykę, cynamon, płatki chilli i oregano. Całość smażymy 3 minuty.
  2. Dodajemy mieloną wołowinę i mieszamy ją dokładnie z pozostałymi składnikami. Smażymy mniej więcej 5 minut, aż mięso się zarumieni i zmieni kolor. Mięso przyprawiamy solą i pieprzem.
  3. Dalej dodajemy sos sojowy, a minutę później passatę pomidorową oraz cukier. Zmniejszamy ogień i dusimy sos przez 10-15 minut, aż zgęstnieje.
  4. Fasolę z puszki odsączamy z zalewy i dodajemy do gotującego się sosu. Podgrzewamy go jeszcze kilka minut. Na koniec próbujemy sos i przyprawiamy go ewentualnie solą i pieprzem do smaku.
Kanapka:
  1. Bułkę podgrzewamy chwilę w piekarniku. 
  2. Awokado kroimy w paseczki, a czerwoną cebulę w krążki. Skrapiamy je sokiem z cytryny i zostawiamy na kilka minut.
  3. Następnie ją rozcinamy bułkę. Na spodzie kładziemy liście roszponki, potem ciepłe i gęste chilli con carne.
  4. Z wierzchu dekorujemy kanapkę awokado oraz cebulą. Bułki podajemy ze śmietaną przyprawioną płatkami chilli oraz ćwiartką limonki (u mnie zabrakło).
*wersja pikantniejsza!
 Tosia

piątek, 4 stycznia 2013

Quesadillas z kurczakiem


































Nie lubię gdy ktoś mi zmienia plany i zakłóca spokój. Życie jest pełne niespodzianek i trzeba być na to gotowym w każdym momencie.
Dzisiaj miałam robić coś zupełnie innego niż sobie zaplanowałam. Miałam zamiar też przygotować pracochłonny posiłek, a przepis zamieścić na blogu. Na szczęście moje plany zostały przemienione w sympatyczny sposób, a jedyne co na tej zmianie ucierpiało to mój obiad :)

Prowadzenie bloga we dwie osoby ma swoje plusy i minusy. Aby napisać coś na stronie na Facebooku, czy wrzucić nowy przepis na bloga, trzeba pamiętać o skonsultowaniu się w tej sprawie z drugą osobą. Przepisy przygotowujemy samodzielnie, dlatego często musimy się umawiać, która z nas zamieści nowy wpis danego dnia. I właśnie dziś chciałam zamieścić przepis na pewne danie. 
Niestety nie zdążyłam go przygotować, bo kiedy wróciłam do domu, zobaczyłam za oknem ostatnie promyki słońca niezbędne do zrobienia zdjęcia.

W lodówce znalazłam resztkę pasty z czerwonej fasoli i grillowaną dzień wcześniej pierś kurczaka. Z szafki wyciągnęłam pszenne tortille trzymane "na czarną godzinę" i tak spontanicznie powstało Quesadillas z kurczakiem.
Ta meksykańska potrawa idealnie sprawdza się jako szybka przekąska, a dodatkowo umożliwia "czyszczenie lodówki". Wystarczy otworzyć lodówkę, wziąć do reki kilka ulubionych składników i włożyć je między dwa placki tortilli. Koniecznie posypać je serem, który rozpuści się podczas podgrzewania. Tortille wrzucamy na kilka minut na rozgrzaną patelnię i danie gotowe. Do tego wystarczy podać sos o wyrazistym smaku lub kwaśną śmietanę. Ja miałam to szczęście, że niedawno dostałam od przyjaciela mały prezent prosto z Panamy, w postaci pikantnego sosu D'Elidas z papryczek habanero. Sos jest pikantno-kwaskowaty i idealnie pasuje do meksykańskiej przekąski, ale myślę, że śmiało można go zastąpić np. tabasco.
Quesadillas pokrojone na trójkąty na pewno cieszyłoby się sporym zainteresowaniem jako imprezowa przekąska :)

































Quesadillas z kurczakiem
  • 2 tortille
  • wędzona/smażona/pieczona pierś kurczaka
  • 1/4 czerwonej papryki
  • ser cheddar
  • płatki suszonego chilli
  • szczypiorek
  • świeża kolendra
  • pasta z czerwonej fasoli
  1. Tortillę smarujemy pastą z fasoli. Na paście kładziemy paseczki z papryki, pokrojonego drobno kurczaka oraz starty ser cheddar (ok. 3 łyżki).
  2. Posypujemy płatkami suszonego chilli i przykrywamy drugą tortillą.
  3. Rozgrzewamy suchą patelnię (najlepiej do grillowania). Kładziemy tortille i podgrzewamy je 1-2 minut z pierwszej strony. Następnie za pomocą łopatki odwracamy tortillę na drugą stronę (lub przekładając ją na talerz i wrzucając ponownie na patelnię z drugiej strony).
  4. Wierzch tortilli posypujemy startym serem i podgrzewamy jeszcze minutę.
  5. Quesadillas zdejmujemy z patelni, kroimy na trójkąty jak pizzę. Posypujemy szczypiorkiem, listkami kolendry i podajemy z pikantnym jogurtowym sosem.
Pasta z czerwonej fasoli
  • puszka czerwonej fasoli
  • sok z 1/2 limonki
  • ząbek czosnku
  • 2 łyżki oleju z zalewy z suszonych pomidorów lub oliwy
  • 1/2 łyżeczki sosu D'Elidas lub tabasco
  • sól, pieprz
  1. Fasolę odsączamy z zalewy i wrzucamy do wysokiego naczynia. Dodajemy sok z limonki, żabek czosnku, olej z suszonych pomidorów, pikantny sos. 
  2. Całość miksujemy blenderem na gładką pastę. Smakujemy i przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
Pikantny sos jogurtowy
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 1/2 łyżeczki sosu D'Elidas lub tabasco
  • szczypiorek
  1. Jogurt naturalny mieszamy trzepaczką lub widelcem z pikantnym sosem i posiekanym drobno szczypiorkiem.
Tosia

środa, 12 września 2012

Chilli con carne

































Uwielbiam kulinarne podróże..niestety ostatnio raczej tylko palcem na mapie. 
Jeśli marzą Wam się dalekie wyjazdy, zwiedzanie kontynentów, poznawanie kultury (szczególnie kulinarnej) innych państw i nowych smaków, to nic straconego. W końcu nigdy nie jest za późno na spełnianie marzeń! Dopóki nie możecie sobie pozwolić na szalone wojaże, pozostają Wam wyprawy kulinarne w waszej kuchni :)
Dziś miałam ochotę na szybką podróż do Meksyku. Wybrałam się więc do zaufanego rzeźnika, gdzie poprosiłam o zmielenie na miejscu solidnego kawałka wołowiny (tego z gotowej paczki bym odradzała). Po drodze kupiłam też fasolę, puszkę pomidorów, papryczkę chilli, tortille, limonkę i rozpoczęłam podróż!
Głównym składnikiem chilli con carne jest mielona wołowina i papryczka chilli, która nadaje potrawie pikantnego smaku. Wiem, że wiele osób nie przepada za ostrą kuchnią, dlatego w przepisie przygotowałam dwa warianty - wersję pikantną (taką jak ja lubię), a także łagodniejszą.
Charakterystyczną przyprawą tej potrawy jest kumin, czyli kmin rzymski, mimo specyficznego zapachu warto się do niego przekonać, bo wpływa na smak całej potrawy. Kolejną przyprawą w moim chilli con carne jest odrobina cynamonu. Niech osoby nie lubiące tej przyprawy się nie zrażają, ponieważ nakarmiłam dzisiaj tym daniem kogoś, kto nie znosi cynamonu, a nawet go nie poczuł, za to danie zostało pochwalone za ciekawe smaki.
Chilli podaje się zazwyczaj z tortillą, kolendrą, kwaśną śmietaną i sokiem z limonki lub po prostu z ryżem.
Zachęcam do spróbowania, szczególnie w chłodne jesienne wieczory. Świetnie rozgrzewa i poprawia humor :)






































Chilli con carne
  • 500 g mielonej wołowiny
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3/4 papryczki chilli lub łyżeczka posiekanej*
  • łyżeczka kminu rzymskiego (kumin)
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżeczka ostrej papryki lub szczypta*
  • łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka soli
  • łyżeczka cukru
  • papryka
  • puszka pomidorów 
  • 2 łyżki sosu worcestershire
  • puszka czerwonej fasoli "kidney"
  • 2 łyżki domowego ketchupu  (można zastąpić koncentratem)
  • kolendra lub pietruszka
  • limonka
  • tortille
  • oliwa z oliwek lub olej rzepakowy
  1.  Na suchej patelni prażymy kumin, po kilku minutach gdy się zarumieni, ściągamy z patelni, wrzucamy do moździerza i rozcieramy z papryką w proszku, pieprzem i cynamonem.
  2. Na oliwie, na głębokiej patelni lub w garnku z grubym dnem podsmażamy posiekaną w kostkę cebulę, poszatkowany czosnek i papryczkę chilli. Dodajemy szczyptę soli i podsmażamy 3 minuty, aż zacznie robić się szklista.
  3. Wrzucamy mieszankę przypraw, przygotowaną w moździerzu oraz pokrojoną w kostkę paprykę. Całość smażymy 2 minuty.
  4. Dodajemy mięso, smażymy 3 minuty. Dalej dodajemy pomidory z puszki, razem z zawartością. Do pustej puszki wlewamy wodę, ale tylko do połowy wysokości i ją także wlewamy na patelnię.
  5. Do gotującego się sosu dodajemy worcestershire, łyżeczkę soli, łyżeczkę cukru. A widelcem zgniatamy pomidory. Zmniejszamy ogień i gotujemy danie pod przykrywką przez 20 minut. Co jakiś czas mieszamy sos.
  6. Pod koniec gotowania, gdy woda odparuje, dodajemy ketchup (lub koncentrat) i odsączoną z zalewy fasolę. Całość gotujemy jeszcze 5 minut.
  7. Chilli con carne podajemy z tortillą, kwaśną śmietaną, ziołami i kulkami mozzarelli lub po prostu z ryżem.
*
Wersja pikantna - łyżeczka ostrej papryki lub pieprzu cayenne, 3/4 papryczki chilli
Wersja łagodniejsza - szczypta ostrej papryki, łyżeczka posiekanej papryczki chilli

Tosia

piątek, 24 lutego 2012

Meksykańska pasta z czarnej fasoli





































Zobaczyłam je na sklepowej półce, pojedyncze fasolki uśmiechały się do mnie zalotnie. Nie mogłam się powstrzymać, więc kupiłam.
To była moja pierwsza styczność z czarną fasolą. Przypomniałam sobie, że gdzieś mam płytę dvd z filmem o kulinarnej podróży do Meksyku. Włączyłam i rzeczywiście, czarna fasola pojawiła się nie jeden raz. Najczęściej występuje chyba w formie odsmażanej fasoli jako dodatek do wielu dań. Inspirując się tym przepisem zrobiłam pastę pikantnie przyprawioną, podsmażoną w towarzystwie pora.
Bardzo smakowała nam w formie pasty kanapkowej na świeżo upieczonym, domowym chlebie. Resztę zmieszałam z pieczonym kurczakiem i mozzarellą lepiąc pierogi (niestety nie zrobiłam zdjęcia, więc oddzielnego przepisu nie wrzucę).
Jestem zadowolona z mojej nowej znajomości z czarną fasolą, myślę, że jeszcze się kiedyś spotkamy w kuchni :)

Meksykańska pasta z czarnej fasoli
200 g czarnej fasoli
1/3 jasnej części pora
papryczka chilli
szczypta pieprzu cayenne
ząbek czosnku (+dwa do gotowania fasoli)
mała cebula
szczypta soli
liść laurowy
łyżka masła
łyżka oliwy z oliwek

1. Fasolę zalewamy zimną wodą, przykrywamy i odstawiamy na noc. Następnego dnia odlewamy wodę, wrzucamy fasolę do garnka i zalewamy wodą jeszcze raz by ją zakryła. Dorzucamy dwa obrane ząbki czosnku, liść laurowy i gotujemy pod przykryciem na małym ogniu przez ok. 2 godziny. Od czasu do czasu mieszamy fasolę i dolewamy wodę, jeśli jej ubywa.
2. Cebulę, chilli, czosnek i pora drobno siekamy i wrzucamy z masłem i oliwą do woka lub głębokiej patelni. Składniki przyprawiamy szczyptą pieprzu cayenne i dorzucamy ugotowaną fasolę podlewając kilkoma łyżkami wody. Za pomocą drewnianej rozcieramy fasolę na mniejsze kawałki. Pastę podgrzewamy trzy minuty i odstawiamy do ostygnięcia.
3. Pasta z czarnej fasoli świetnie nadaje się po prostu jako dip (np. do chrupkiego pieczywa), dodatek do dania (np. tortilli) lub jako farsz do pierogów.

Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...