niedziela, 29 czerwca 2014

Śniadanie do łóżka #144: Kanapka BLT z bobem


Pierwszy posiłek na początku dnia jest dla mnie od zawsze bardzo ważny. Mam zasadę, że nie wychodzę z domu bez śniadania i trudno mi bez niego poprawnie funkcjonować. Dzisiaj jednak tę zasadę złamałam, ponieważ zjadłam je już w porze obiadowej. Wszystko dlatego, że spędziłam weekend na cudownym weselu na Kaszubach i zaspałam na śniadanie w ośrodku wypoczynkowym, w którym się zatrzymałam.

Wracając z wesela spotkało mnie kilka przygód, a przy okazji wylądowałam na festiwalu Truskawkobranie, na którym było wszystko, poczynając od stoisk z oscypkami, a na płytach z disco polo kończąc. Między tymi atrakcjami znalazło się kilka stanowisk z truskawkami, więc do domu wróciłam z apetyczną kobiałką. Podjadając truskawki wymarzyłam sobie solidne śniadanie, które ominęło mnie rano. To nic, że zjadłam je na kolację :)

Poniżej przedstawiam przepis na klasyczną kanapkę BLT (bacon, lettuce, tomato) w trochę nowej odsłonie, bo z dodatkiem czosnkowego bobu. Palce lizać!

Kanapka BLT z bobem/2 sztuki
  • 4 kromki chleba
  • 4 plastry cienko pokrojonego boczku
  • 100 g ugotowanego bobu
  • pomidor
  • łyżka oliwy
  • ząbek czosnku
  • listki ulubionej sałaty np. rzymskiej lub lodowej
  • 3 łyżki majonezu
  • posiekany szczypiorek
  • szczypta suszonych płatków chilli
  • sól, pieprz
  1. Kromki chleba skrapiamy oliwą i kładziemy na blasze wyłożonej pergaminem. Obok kładziemy plastry boczku i wkładamy do rozgrzanego piekarnika. 
  2. Zapiekamy przez 10-15 minut w 200 stopniach, aż pieczywo i boczek staną się chrupkie.
  3. W tym czasie do miseczki wrzucamy obrany i ugotowany bób. Dodajemy posiekanego w drobną kostkę pomidora, przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Całość polewamy oliwą, przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.
  4. Kromkę podpieczonego chleba smarujemy odrobiną majonezu, posypujemy szczypiorkiem, wykładamy listkami ulubionej sałaty. Następnie kładziemy plasterki boczku oraz wykładamy posiekane pomidory z bobem. 
  5. Kanapkę przykrywamy drugą kromką chleba i od razu serwujemy.
Tosia

wtorek, 24 czerwca 2014

Czekoladowe zabaglione z jagodami i bezą


Tych, którzy wyczekują wtorku z kaszą muszę rozczarować. Niestety przepisu z kaszą w roli głównej tym razem nie będzie. Śliwka planowała przygotować coś z jaglanki i arbuza, ale niestety okazało się, że nie jest to najlepszy pomysł. Jako dowód, że nie zapomniała o dzisiejszym wpisie, przesłała mi zdjęcie "arbuzowej papki" przez Snapchat. Co prawda zdjęcie wyświetliło mi się przez kilka sekund, ale zdążyłam zauważyć, że rzeczywiście coś nie wyszło, zdarza się :) Proszę się jednak nie martwić, za tydzień postaramy się, by pojawił się kolejny wpis z tej serii, ale chyba niekoniecznie w arbuzowym połączeniu.

Nie będzie zatem kaszy, ale miałam już w pogotowiu spisany przepis na jutro, dlatego podzielę się nim teraz!



Nie przepadam za deserami w pucharkach. Od jakiegoś czasu kojarzą mi się z programem "Ugotowani" i kulinarnym cwaniactwem. Trzeba jednak przyznać, że moje uprzedzenie jest trochę bezpodstawne, istnieją przecież desery podawane w kieliszkach, które potrafią zachwycać swoją prostotą jak np. klasyczne tiramisu.

Zdałam sobie ostatnio sprawę, że nigdy nie przygotowywałam włoskiego sosu deserowego zabaglione (lub zabajone). Musiałam to koniecznie zmienić, a koszyczek z pierwszymi w tym roku jagodami mnie do tego jeszcze bardziej zachęcił.
Klasyczne zabaglione robi się żółtek, cukru i likieru Marsala. Słodkiego, białego wina zabrakło w mojej kuchni, dlatego postanowiłam, że przygotuję zabajone w wersji czekoladowej. Całość podałam w kieliszkach, razem z kwaskowatymi jagodami i pokruszoną bezą. Nie spodziewałam się, że deser w pucharkach będzie tak nieziemsko pyszny!

Czekoladowe zabaglione z jagodami i bezą/3 porcje
  • 80 g cukru
  • 80 ml wody
  • 2 zółtka
  • 20 g gorzkiej czekolady
  • 200 g jagód
  • kilka bezików
  1. Do rondla wsypujemy cukier i wlewamy wodę. Podgrzewamy do momentu wrzenia, aż cukier się rozpuści. Powstały syrop studzimy.
  2. Do 3 kieliszków wrzucamy po kilka łyżek jagód i pokruszone bezy. Odstawiamy.
  3. Na ogniu stawiamy garnek i napełniamy go do 2/3 wodą. Podgrzewamy na małym ogniu. W tym czasie do miski wlewamy ostudzony syrop, dodajemy żółtka i ucieramy je trzepaczką.
  4. Miskę z żółtkami i syropem stawiamy nad garnkiem z gotującą się wodą i ubijamy delikatnie trzepaczką przez 10 minut. Po tym czasie sos zgęstnieje i stanie się błyszczący. 
  5. Pod koniec mieszania wrzucamy pokrojoną drobno czekoladę i energicznie mieszamy.
  6. Gotowy sos zabajone zestawiamy z ognia i wylewamy na wcześniej przygotowane jagody w kieliszkach. Sos przykrywamy kolejną warstwą jagód i pokruszonych bezików. Serwujemy od razu lub chłodzimy w lodówce.
Tosia

niedziela, 22 czerwca 2014

Śniadanie do łóżka #143: Kaiserschmarrn z truskawkami


Jak dobrze po ciężkim dniu walnąć się na sofę i wydać z siebie tylko westchnięcie ulgi. Postanowiłam spędzić niedzielę nadrabiając zaległości w pracach domowych- wyszorowałam mieszkanie od podłogi do sufitu, że aż lśni! Na co dzień stawiam raczej na szybkie rozwiązania, niezbędne przecieranie, czy bieżące pranie. Niedziela, choć powinna być z zasady "niepracująca" czasem przydaje się, żeby nadrobić.

Taki dzień najlepiej zacząć od porządnego śniadania. Naleśniki zawsze sprawdzają się świetnie, działają jak bomba energetyczna i dają kopa, którego aż szkoda nie wykorzystać. Mówię "naleśniki", bo w ten sposób traktuję austriacki omlet kaiserschmarrn. Smakuje bowiem jak porwane pankejki, a najlepiej dodać do niego coś przełamującego smak, jak pyszne kaszubskie truskawki. Całość wystarczy wykończyć cukrem pudrem i już! Możemy "na legalu" zjeść deser na śniadanie. Bo kto nam zabroni?

Kaiserschmarrn z truskawkami (4 porcje)

- 4 jajka (oddzielnie żółtka i białka)
- 250g mąki
- 250 ml mleka
- 4 łyżki cukru
- duża szczypta soli
- 4 łyżki masła
- 100g rodzynek
- 2 łyżki rumu
- 1 łyżka esencji waniliowej lub ziarenka z 1 laski wanilii
- cukier puder lub zwykły cukier (do posypania)
- oliwa (do smażenia)

- pół kilo truskawek

  1. Rodzynki zalej rumem i pomieszaj. Odstaw na później.
  2. Oddziel żółtka od białek i umieść je w dwóch osobnych miskach. Masło roztop w małym rondelku
  3. Do żółtek dodaj cukier i zacznij miksować. Dodaj mąkę i mleko, zmiksuj. Powstanie kleista masa. Dodaj wystudzone masło i zmiksuj.
  4. W oddzielnej misce ubij białka ze szczyptą soli. Gdy są już na tyle ubite, że odwrócone do góry nogami trzymają się w misce, dodaj je do drugiej masy razem z rodzynkami i pomieszaj łyżką, żeby stworzyły jednolitą masę (nie miksuj, bo białka opadną).
  5. Patelnie wysmaruj oliwą i rozgrzej. Wylej na nią grubą warstwę omleta i smaż z dwóch stron aż się zetnie. Powtórz przy każdej następnej porcji.
  6. Porwij omlety na kawałki, posyp cukrem pudrem i podaj z pokrojonymi truskawkami. Możesz podać na ciepło lub na zimno (ja wolę na zimno).
Śliwka

piątek, 20 czerwca 2014

Burgery wołowe z chorizo i mango chutney


Od czasu do czasu nachodzi mnie ochota na porządnego burgera. Ochota ta nie ma litości, nie odejdzie, póki go nie zjem. Mam już kilka ulubionych miejsc w Trójmieście, które zazwyczaj mnie w takiej sytuacji na zawiodą. Jednak większą satysfakcję przynosi mi ich przygotowanie samodzielnie, tak zupełnie od podstaw.

Piekę wtedy maślane brioszki (z proporcji jak w przepisie na brioszki z truskawkami), kupuję mieloną wołowinę z zaufanego źródła lub mielę ją sama. Do szczęścia brakuje jeszcze kilku dodatków, które zazwyczaj wybieram według intuicji lub tego co mam w lodówce.

Ostatnio dostałam w prezencie z Hiszpanii kawałek mojej ulubionej kiełbasy chorizo i to właśnie ona stała się najważniejszym dodatkiem, który dodałam do mięsa. Burgery z pikantnymi kawałkami chorizo, podane w puszystych, chrupiących bioszkach potrzebowały jeszcze do kompletu jakiegoś wyrazistego sosu. Zdecydowałam się na słodko-kwaśny mango chutney, który robię w podobny sposób jak z przepisu na rabarbarowy "czatni". Mało istotnym, a jednak dopełniającym całość dodatkiem był też ser cheddar, który cudownie roztopił się na soczystych burgerach oraz grillowane warzywa i listki świeżej kolendry.

Burgery wołowe z chorizo w domowych brioszkach z mango chutney, grillowaną cukinią i papryką, świeżą kolendrą/3 sztuki
  • Burgery:
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 60 g kiełbasy chorizo
  • ząbek czosnku
  • 1/3 papryczki chilli
  • żółtko
  • 50 g tartego sera cheddar
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • łyżka oliwy
  • Dodatki:
  • 3 brioszki*
  • 1/2 cukinii
  • 1/2 papryki
  • liście świeżej kolendry
  • kilka łyżek mango chutney **
  1. Mieloną wołowinę mieszamy z posiekaną drobno kiełbasą, papryczką chilli, przeciśniętym przez praskę czosnkiem, solą i pieprzem. Do masy dodajemy żółtko i wyrabiamy chwilę ręką.
  2. Z przyprawionej masy formujemy 2 lub 3 okrągłe burgery i oblewamy je chlustem oliwy z dwóch stron.
  3. Cukinię kroimy w plastry, paprykę w paski, warzywa przyprawiamy solą i pieprzem, polewamy oliwą.
  4. Elektryczny grill lub patelnię rozgrzewamy bez tłuszczu. Na rozgrzanym ruszcie kładziemy cukinię, paprykę oraz burgery.
  5. Burgery grillujemy przez 4 minuty z jednej strony, odwracamy na drugą stronę i posypujemy tartym serem, grillujemy kolejnych 5 minut lub po 3 minuty na stronę, a następnie przekładamy do piekarnika o temperaturze 190 stopni i podgrzewamy z serem przez 5 minut.
  6. W czasie grillowania burgerów podgrzewamy w piekarniku brioszki. Chrupiącą brioszki kroimy wzdłuż na pół, spód smarujemy mango chutney, następnie kładziemy burgera, warzywa, kolendrę i jeszcze raz smarujemy sosem. 
  7. Całość przykrywamy górą bułki i serwujemy na ciepło.
*Bułeczki upiekłam z mojego przepisu na brioszki z truskawkami z drugiego bloga. Pominęłam truskawki, a zamiast w formie na muffiny, piekłam uformowane bułeczki bezpośrednio na blasze.
**Mango chutney można użyć gotowe lub przygotować w taki sam sposób jak według przepisu na rabarbarowy chutney.

Tosia

wtorek, 17 czerwca 2014

Wtorek z kaszą #14: Arancini - jaglane krokieciki z parmezanem


Chociaż z kaszą jaglaną znam się nie od dziś, wciąż mnie zadziwia ile cudów można z niej stworzyć. Wtorki są dobrą okazją by z nią poeksperymentować i odkrywać wciąż jej nowe oblicza. Czasem jednak dziwię się sobie, że dany przepis wpadł mi do głowy tak późno.

Często przed snem wymyślam sobie nowe potrawy. Ostatnio wspominałam w myślach smak sycylijskich arancini, które prezentowałam na blogu mniej więcej rok temu (przepis tutaj). Chrupiące ryżowe kuleczki przygotowuje się na bazie klasycznego risotto. Z utworzonej masy rozpłaszcza się placuszek jak ciasto na knedle, a następne nadziewa ulubionym farszem i formuje kuleczkę. Po panierowaniu i krótkim smażeniu, arancini rozpływają się w ustach i przyjemnie chrupią.

Rozmyślając o tym, że do przygotowania arancini trzeba zrobić najpierw risotto, nagle mnie olśniło. Pomyślałam, że równie dobrze mogłoby to być kaszotto! I właśnie tak urodził się pomysł na arancini jaglane. Chyba nie muszę pisać, że wyszły przepyszne? :)

Arancini - jaglane krokieciki z parmezanem/20 sztuk*
  • 1,5 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 3 szklanki bulionu z warzyw
  • łyżeczka niteczek szafranu (można pominąć)
  • 50-60 g świeżo tartego parmezanu
  • mała cebula
  • ząbek czosnku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 2-3 łyżki posiekanego koperku lub natki pietruszki
  • 2 łyżki masła
  • jajko
  • pieprz, sól
  • olej roślinny do smażenia np. rzepakowy (ok. 200-300 ml)
  • Panierka:
  • mąka pszenna
  • 2 jajka
  • bułka tarta
  •  
  1. Suchą kasze wsypujemy do garnka, zalewamy 3 szklankami bulionu, dodajemy łyżeczkę soli i roztarte niteczki szafranu (można pominąć). Stawiamy na ogniu i gotujemy ok. 10-15 minut, czyli do momentu, aż kasza wchłonie płyn.
  2. Ugotowaną kaszę studzimy, w tym czasie kroimy drobno cebulę, czosnek oraz chilli i podsmażamy je krótko na maśle. Następnie dodajemy do kaszy, razem z tartym parmezanem i jajkiem. Dodajemy posiekany koperek, przyprawiamy kaszę solą i pieprzem do smaku.
  3. Masę krótko wyrabiamy ręką i formujemy ok. 20 kuleczek wielkości orzecha włoskiego.
  4. Do jednej miseczki wsypujemy mąkę pszenną, do drugiej bułkę tartą, a do trzeciej wbijamy dwa rozbełtane jajka. 
  5. Uformowane kulki z kaszy najpierw obtaczamy w mące, następnie w jajku, a na koniec w bułce tartej. 
  6. Tak przygotowane przyszłe arancini wrzucamy na rozgrzany olej (na patelni lub w rondlu) i smażymy przez ok. 7 minut, aż staną się chrupiące i rumiane.
  7. Gotowe arancini jaglane podajemy od razu z cząstkami cytryny i ulubionym sosem.
*W lżejszej wersji arancini można upiec przez 10-15 minut w temperaturze 180 stopni.
  Tosia

niedziela, 15 czerwca 2014

Śniadanie do łóżka #142: Truskawkowy pudding jaglany


Zazwyczaj wtorki są u nas zarezerwowane na eksperymenty z kaszą. Nikt jednak nie powiedział, że wtorkowa bohaterka nie może pojawić się na blogu także w inne dni. Szczególnie, że nasza ulubiona kasza jaglana wspaniale sprawdza się w formie śniadaniowej.

Od czasu do czasu witam poranki słodkim i aksamitnym puddingiem jaglanym. Lubię czasem zacząć dzień rozgrzewającym daniem i z myślą, że przemycam sobie coś zdrowego już z samego rana.
Całkiem zdrowego, ponieważ zazwyczaj wtedy miksuję ugotowaną kaszę jaglaną z kilkoma kostkami gorzkiej czekolady, orzechami, awokado lub bananem. Do kaszy dodaję też czasem kawę lub kakao. Całość krótko miksuję i pudding jaglany gotowy!

Tym razem jednak zrobiłam inaczej i zamiast pójść w czekoladowe smaki, wybrałam do tego truskawki. Resztę zobaczycie już w przepisie :)


Truskawkowy pudding jaglany/ 2-3 porcje 
  • szklanka suchej kaszy jaglanej
  • szklanka mleka mleka
  • szklanka wody
  • szczypta soli
  • 300 g truskawek
  • łyżka wody różanej
  • 50-100 g mleka kokosowego
  • truskawki do ozdoby
  • syrop truskawkowy z tego przepisu
  1. Kaszę wsypujemy do rondla, zalewamy mlekiem, wodą, dodajemy szczyptę soli i stawiamy na ogniu.* Gotujemy na małym ogniu przez ok. 10 minut, aż kasza wchłonie płyn.
  2. W tym czasie myjemy truskawki i obieramy je z szypułek.
  3. Do wysokiego naczynia wsypujemy truskawki, dodajemy wodę różaną i mleko kokosowe.** Dodajemy ugotowaną kaszę jaglaną. Całość miksujemy blenderem na gładki pudding.
  4. Pudding podajemy od razu posypany truskawkami i oblany syropem truskawkowym. Świetnie smakuje również schłodzony.
*Kaszę przed gotowaniem można dodatkowo uprażyć krótko na patelni lub zalać wrzątkiem - dzięki temu będzie miała mnie goryczy.
**Pudding można dodatkowo dosłodzić np. 2 łyżkami cukru lub miodu.
Tosia

środa, 11 czerwca 2014

Mrożona herbata z syropem truskawkowym


W tak piękne i upalne dni jak dziś potrzebne jest coś dla ochłody. Nie zawsze w takim sytuacjach sprawdzają się lody, dlatego przygotowałam przepis na herbatę mrożoną z syropem truskawkowym.

Syrop ten wzbogaciłam dodatkiem laski i ziarenek wanilii oraz sokiem cytrynowym. Na pewno znakomicie sprawdzi się do polewania np. śniadaniowych placuszków, ale na początek postanowiłam wykorzystać go w połączeniu z mrożoną zieloną herbatą. Wyszło pysznie i orzeźwiająco, koniecznie spróbujcie, najlepiej z kostkami lodu i świeżą mięta lub bazylią.

Syrop truskawkowy z wanilią
  • 400 g truskawek
  • 400 ml wody
  • 300 g cukru
  • laska wanilii
  • sok z 1/2 cytryny
Herbata mrożona
  • 2 łyżki sypanej zielonej herbaty
  • 600 ml wody
  • sok z 1/2 cytryny
  • 250 ml syropu truskawkowego z wanilią
  • kostki lodu
  • listki mięty 
  1. Do dużego garnka wlewamy wodę i wsypujemy cukier. Syrop podgrzewamy, aż rozpuści się cukier.
  2. Truskawki myjemy, obieramy z szypułek i drobno kroimy. Laskę wanilii przecinamy wzdłuż na pół, czubkiem ostrego noża wyjmujemy ziarenka. 
  3. Owoce, razem z laską i ziarenkami wanilii dodajemy do gotującego się syropu cukrowego. Zmniejszamy ogień i gotujemy przez 20 minut.
  4. Po tym czasie odcedzamy syrop na sicie, wykorzystując ugotowane truskawki do innego dania.
  5. Do powstałego syropu dodajemy sok z cytryny, studzimy go i przelewamy do szklanej butelki/słoika. Syrop chłodzimy w lodówce.
  6. W tym czasie zieloną herbatę wsypujemy do dzbanka i zalewamy wrzątkiem lub wodą o temperaturze 80 stopni. Herbatę parzymy przez 3 minuty, następnie studzimy i chłodzimy w lodówce.
  7. Schłodzoną herbatę łączymy ze schłodzonym syropem truskawkowym. Dodajemy sok z cytryny, listki świeżej mięty i kostki lodu. Serwujemy od razu!
Tosia

wtorek, 10 czerwca 2014

Wtorek z kaszą #13: Truskawkowe ciasto z kaszą manną


Dzisiejszy dzień nie należał do najmilszych. Dopadł mnie ekstremalny atak smutku i zaczęłam myśleć, że dzień mógłby się już skończyć i nic dobrego mnie nie czeka. I jak to zwykle bywa, czekała mnie wielka niespodzianka!

Gdy położyłam się po pracy z powrotem do łóżka, przypomniałam sobie, że dzisiaj wtorek z kaszą. Jako, że gotowanie kojarzy mi się tylko i wyłącznie z radosnymi chwilami, nawet nie pojawiam się w okolicy kuchni, gdy humor mi nie dopisuje. Postanowiłam jednak się nie dać! Ruszyłam do sklepu po kaszę, tym razem inną niż zwykle, kaszę mannę. Nie jestem jej wielką fanką, nie mam cudownych wspomnień z dzieciństwa, do którego by mnie z powrotem zabrała, ale jednak postanowiłam spróbować.

Na straganie zobaczyłam karteczkę "kaszubskie truskawki". Zapaliły mi się oczy i rzuciłam się, aby wykupić wszystkie. Zdrowy rozsądek na szczęście nieco mnie ograniczył. Zawsze bawi mnie to, że prawie każda osoba, która próbuje pierwszych truskawek komentuje to stwierdzeniem "to jeszcze nie to". Miesiącami czekamy na TO, aż w końcu TO nadchodzi i życie staje się piękne. Takie truskawki właśnie dopadłam dzisiaj. Idealnie słodkie, wielkie, czerwone i nasze.

Już same truskawki zdołały poprawić mi humor. Później z pomocą nadeszli moi mali pomocnicy. Jeden z nich, któremu przydzieliłam stworzenie kruchego spodu,  gdy zapytałam o jego obecną konsystencję określił ją słowami "jest jak nieco roztopiony śnieg pod nartami". Takie gotowanie lubię najbardziej. A moich pomocników uwieczniłam na zdjęciu.



Humor poprawiony na dobre. A tak na marginesie, blondyn na pierwszym planie szuka żony. Koniecznie gotującej:)

Truskawkowe ciasto z kaszą manną 

Kruchy spód:
- 220 g ciasteczek petit beurre
- 130 g roztopionego masła
- duża szczypta soli

Krem z kaszy:
- 2 szklanki mleka*
- 10 płaskich łyżek błyskawicznej kaszy manny
- 3 łyżki miodu
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżka esencji waniliowej (lub ziarenka z 1 laski wanilii)
- duża szczypta soli

- ok. pół kilo truskawek
- listki świeżej mięty

  1. Zmiksuj w blenderze ciasteczka z masłem i solą aż stworzą jednolitą konsystencję "niczym nieco roztopiony śnieg pod nartami":)
  2. Wyłóż okrągłą formę masą z ciasteczek, tworząc małe brzegi. Uklep. Wsadź do lodówki. 
  3. Mleko zagotuj, dodaj miód, cynamon, esencję i sól. 
  4. Do zagotowanego mleka wsypuj po łyżce kaszy manny, cały czas całość mieszając trzepaczką. 
  5. Zdejmij z ognia i odstaw na kilka minut, mieszając jeszcze kilka razy. 
  6. Gorący krem wylej na masę ciasteczkową. Pokrój truskawki na cząstki, wysyp na krem ich górkę. Pozostaw w temperaturze pokojowej aż wystygnie, a następnie wstaw do lodówki jeszcze na godzinę do pełnego stężenia. 
  7.  Przed podaniem porwij listki mięty i wysyp na ciasto.

*moja szklanka ma 330 ml

Śliwka

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Pierożki empanadas z indykiem i czekoladowym sosem mole



W piękne, słoneczne dni szkoda stać godzinami nad garami. Dodatkowo upały nie sprzyjają apetytowi na sycące i typowo obiadowe dania. O wiele chętniej sięgam wtedy po lekkie przekąski, szczególnie takie, które można zapakować do pudełka i zabrać ze sobą na piknik czy spacer. Wszystkie te kryteria spełniają kruche pierożki empanadas, które można podawać zarówno na ciepło, jak i na zimno.

Empanadas występują w wielu wydaniach, różnią się nie tylko farszem i dodatkami z jakimi się je serwuje, ale nawet ciastem. Można do tego wykorzystać gotowe ciasto francuskie, tak jak Śliwka w przepisie w ramach Tygodnia z Lunchboxem. Świetnie wychodzą również z prostego ciasta kruchego, do którego można dodać jeszcze trochę kurkumy dla koloru. I właśnie na kruche ciasto postawiłam w poniższym przepisie.
Jako farsz wykorzystałam krótko przysmażone mielone mięso z indyka z dodatkiem cebuli, czosnku i chilli. Sam farsz może wydawać się niektórym nudny, ale szybko się to zmieni, jeśli wytłumaczę z czym poniższe empanadas podałam :)


Wymyśliłam sobie, że podam je z pikantnym sosem mole, który przygotowuje się z pomidorów, papryczek chilii i czekolady. Przepis na klasyczne mole poblano znajduje się już na blogu i mimo kontrowersyjnego dodatku czekolady, zapewniam, że jest przepysznym meksykańskim sosem.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym nie zdecydowała, że do sosu mole dodam jeszcze truskawki z octem balsamicznym. Miałam ochotę na jakiś eksperyment z truskawkami w wytrawnym daniu, więc spontanicznie wrzuciłam je do sosu. Po zmiksowaniu składników byłam bardzo rozczarowana smakiem, ale sos całkiem zasmakował lubemu. Dlatego przełożyłam go do lodówki w oczekiwaniu na jego lepsze dni i zabrałam się za przygotowywanie sosu raz jeszcze. Tym razem w znanej wersji bez truskawek.
Ostatnio truskawkowym mole poczęstowaliśmy w ramach ciekawostki niezapowiedzianych gości i nie zebrał najgorszych recenzji, ale musicie wierzyć mi na słowo, że w poniższej wersji bez truskawek jest o wiele smaczniejszy :)

Pieczone pierożki empanadas z indykiem/20 sztuk
  • Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 125 g zimnego masła
  • jajko
  • 50 ml wody
  • łyżeczka kurkumy
  • 3/4 łyżeczki soli
  • Farsz:
  • 300 g mielonego mięsa z indyka
  • mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/3 papryczki chilli
  • 2 łyżki oliwy lub oleju rzepakowego
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • sól, pieprz
Sos mole z czekoladą 
  • pomidor
  • papryczka chilli
  • ząbek czosnku
  • 200 ml passaty pomidorowej
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 50 g orzechów ziemnych (niesolonych)
  • łyżka gorzkiego kakao
  • 4 kostki gorzkiej czekolady
  • łyżeczka cukru
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 3 goździki
  • łyżeczka ziarenek kolendry
  • sok z 1/2 limonki
  • 1-2 łyżki oliwy lub oleju roślinnego
  • sól, pieprz
Pierożki empanadas:
  1. Mąkę wsypujemy na blat lub do misy, dodajemy kurkumę i sól. W mące robimy wgłębienie, wbijamy jajko. Masło kroimy na bardzo drobne kawałeczki i dodajemy do mąki. Wlewamy wodę i zagniatamy ręcznie lub mikserem,  jedynie do momentu połączenia składników.
  2. Wyrobione ciasto owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na godzinę.
  3. W tym czasie rozgrzewamy wok z olejem lub oliwą i podsmażamy posiekaną drobno cebulę, czosnek i chilli. Dodajemy mielone mięso, przyprawiamy je solą, pieprzem i papryką.
  4. Smażymy przez ok. 5 minut. Następnie studzimy i odsączamy z tłuszczu.
  5. Schłodzone ciasto wyjmujemy z lodówki i przekładamy na oprószony mąką blat.
  6. Ciasto cienko wałkujemy i wycinamy z niego kółka o średnicy ok. 9-10 cm.
  7. Na środku każdego kółka kładziemy mięsny farsz i lepimy jak pierogi. Widelcem zaznaczamy brzegi i ulepione empanadas przekładamy na wyłożoną pergaminem blachę.
  8. Pierożki układamy w odstępach i smarujemy z wierzchu rozbełtanym jajkiem, dodatkowo można je posypać np. suszonymi płatkami chilli albo oregano.
  9. Empanadas pieczemy przez 15-18 minut w rozgrzanym piekarniku do 190 stopni.
  10. Serwujemy na ciepło lub zimno z sosem mole.
Sos mole:
  1.  Rozgrzewamy wok z oliwą  lub olejem. Wrzucamy posiekaną drobno cebulę, poszatkowany czosnek i papryczkę chilli. 
  2. Następnie dodajemy pokrojony drobno pomidor, orzechy, cynamon, goździki, kolendrę. Potrząsamy wokiem.
  3. Wlewamy passatę pomidorową i koncentrat. Całość przyprawiamy cukrem, solą i pieprzem. Dusimy na małym ogniu przez ok. 7 minut.
  4. Po tym czasie dodajemy kakao i gorzką czekoladę i dusimy sos jeszcze kilka minut.
  5. Wyciągamy z sosu goździki, a resztę przelewamy do wysokiego naczynia, dodajemy sok z limonki. Składniki miksujemy blenderem na gładki sos. Przelewamy go ponownie do woka i próbujemy. W razie potrzeby przyprawiamy jeszcze solą, pieprzem, cukrem lub chilli.
Tosia

niedziela, 8 czerwca 2014

Śniadanie do łóżka #141: Bruschetta na tostach francuskich



Moje dzisiejsze śniadanie było prawdziwym otwarciem pięknego dnia. Zaraz po nim ruszyłam na moje kochane Kaszuby, godzinami przechadzałam się po lasach, które znam od dziecka, a wciąż mnie zaskakują. Zbierałam słodkie, dojrzałe już poziomki z dzikich krzaków, a całość przypieczętowałam wyjątkowo udanym obiadem z grilla.

Gdybym miała opisać idealną niedzielę, wyglądałaby właśnie tak jak dzisiaj. Nie wiem, jak dużą rolę odegrało w niej śniadanie, ale lubię myśleć, że od pierwszego posiłku zależy cały dzień. Bo jakimś cudem, choć zdarza mi się to rzadko, gdy zjem coś naprędce, zwykle dzień okazuje się do bani.

Tosty francuskie zna każdy, choć założę się, że większość z was kojarzy je ze słodkimi dodatkami- konfiturami, jogurtem, czy owocami. Oczywiście uwielbiam je w tej wersji, choć jestem raczej przyzwyczajona do wytrawnego śniadania. A skoro przyszło lato i pomidory już zaczynają smakować pomidorami to szkoda z tego nie skorzystać. Spróbujcie więc koniecznie mojej wersji tostów francuskich z bruschettą!

Bruschetta na tostach francuskich (2 tosty)

- 2 kromki razowego chleba (może być czerstwy)
- 2 jajka
- 20 ml mleka
- sól

- 1 duży pomidor
- 2 łyżki posiekanej bazylii
- 1 ząbek czosnku
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżeczka miodu
- 1 łyżka oliwy
- sól
- tabasco

Do smażenia:
- 1 łyżka masła
- 1 łyżka oliwy

  1. Przygotuj bruschettę. Posiekaj pomidora i wrzuć do miski. 
  2. Wyciśnij czosnek przez praskę i dodaj do pomidorów. 
  3. Dodaj bazylię. Dopraw octem balsamicznym, miodem, oliwą, dobrze posól i dodaj tabasco wedle uznania. 
  4. W drugiej misce roztrzep jajka z mlekiem i solą. 
  5. Rozgrzej na patelni oliwę z masłem. 
  6. Zamocz kromki z dwóch stron w jajecznej mieszaninie i usmaż z dwóch stron aż tosty będą brązowe. 
  7. Wyłóż pomidory na tosty.
  8. Podawaj od razu
Śliwka

wtorek, 3 czerwca 2014

Wtorek z kaszą #12: Pomidorowa tarta jaglana


Uwielbiam wtorki z kaszą, bo pobudzają moją kulinarną kreatywność. Zawsze jednak mam problem z podjęciem decyzji na jakie danie się zdecydować i nie ukrywam, że wątpliwość zazwyczaj budzą przeróżne wariacje na temat kaszy jaglanej. Dlatego, że jest niezwykle zdrowa i daje nam niekończące się możliwości w kuchni.

Od jakiegoś czasu chętnie eksperymentuję z jaglanymi wypiekami. W trakcie tych zabaw okazało sie, że można upiec z kaszy frytki, pasztet, a także ciasta. Na razie słodkie wypieki jaglane łączyła czekolada : czekoladowa tarta jaglana z orzechami, brownie jaglane. Już rozmyślam o kolejnych wypiekach np. jaglanej szarlotce z rabarbarem. Tym razem jednak upiekłam tartę w wersji wytrawnej.

Trochę oczyściłam lodówkę wykorzystując suszone pomidory, cukinię, chilii i koncentrat pomidorowy. W efekcie powstała bezglutenowa, pomidorowa tarta jaglana, która smakuje znakomicie na ciepło, ale również na zimno, dlatego śmiało nadaje się do lunchboxu :)

Pomidorowa tarta jaglana/23 cm
  • Spód:
  • 500 g ugotowanej kaszy jaglanej
  • jajko
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1/2 łyżeczki kurkumy (lub curry)
  • 50 g mąki pszennej lub bezglutenowej np. kukurydzianej/ryżowej
  • łyżeczka soli
  • Sos:
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 200 ml mleka
  • łyżka koncentratu pomidorowego
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • sól, pieprz
  • Nadzienie:
  • kilka plastrów cukinii
  • kilka pomidorków koktajlowych
  • kilka suszonych pomidorów
  • plasterki papryczki chilli
  • listki świeżych ziół lub szpinaku
  • 2 łyżki koziego sera lub sera typu feta
  1. Ugotowaną i ostudzoną kasze jaglaną miksujemy blenderem z jajkiem, koncentratem pomidorowym, solą i kurkumą. Następnie dosypujemy mąkę i wrabiamy ciasto ręką lub drewnianą łyżką.
  2. Formę do tarty wykładamy przygotowaną masą z kaszy. Zwilżoną dłonią wyrównujemy wierzch ciasta i tworzymy ranty przyszłej tarty.
  3. Tak przygotowany spód wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez 20 minut w 180 stopniach.
  4. W tym czasie w rondlu topimy masło. Dosypujemy mąkę i mieszamy energicznie trzepaczką tworząc zasmażkę. Powoli wlewamy zimne mleko i mieszając przyszły sos, podgrzewamy go na małym ogniu do momentu aż zgęstnieje.
  5. Do sosu dodajemy koncentrat pomidorowy, sól, pieprz oraz gałkę muszkatołową. Jeszcze raz mieszamy.
  6. Na podpieczony spód wylewamy gęsty, beszamelowy sos. Tartę ozdabiamy plastrami cukinii, pomidorkami koktajlowymi, suszonymi pomidorami i papryczką chilli.
  7. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez kolejne 20 minut w 180 stopniach.
  8. Upieczoną tartę posypujemy serem feta/kozim serkiem i listkami świeżego szpinaku.
  9. Tarta smakuje doskonale na ciepło, można ją odgrzewać np. z dodatkowymi plastrami mozzarelli w piekarniku. Można ją serwować również na zimno.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...