Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archiwalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Archiwalne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2013

Śniadanie do łóżka #103: Bruschetta z jajkiem w koszulce



Odwiedziny na pobliskim straganie stają się w czerwcu jeszcze bardziej ekscytujące niż zwykle. Powoli pojawiają się coraz to nowe warzywa i owoce sezonowe, które cieszą oczy. Dlatego zawsze mam problem z tym co wybrać. Przy każdych zakupach, obowiązkowo do mojej torby trafiają pomidory. 

W końcu smakują tak jak powinny i mam wrażenie, że z dnia na dzień stają się jeszcze smaczniejsze. Pomidory są tak wszechstronnym składnikiem, że pomysły na ich wykorzystanie mogłyby się nie kończyć. W kuchni jednak czasem mniej oznacza więcej i ta reguła sprawdza się w przypadku klasycznej włoskiej bruschetty.
Uwielbiam pomidory w towarzystwie czosnku, świeżej bazylii, oliwy, soli i pieprzu. Czasem też zaszaleję i dodam do pomidorowej bruschetty kapary, parmezan, czy ocet balsamiczny, ale zazwyczaj to tylko niepotrzebna fanaberia. 
Może z pierwszym skojarzeniem bruschetta nie jest łączona jako danie śniadaniowe, ale ja właśnie najbardziej lubię nią celebrować początek dnia. 
A żeby prosta grzanka z pomidorami i czosnkiem nabrała bardziej śniadaniowego charakteru, proponuję Wam spróbować zjeść ją z jajkiem w koszulce.
Będzie podwójnie pysznie :) 

Bruschetta pomidorowa z jajkiem w koszulce/ 4 szt.
  • kromki pszennego pieczywa (ciabatta pomidorowa/bułka paryska/bagietka)
  • 3 pomidory
  • 1,5 ząbka czosnku
  • liście świeżej bazylii
  • łyżeczka ziół prowansalskich
  • 1/2 łyżeczki octu balsamicznego
  • łyżka oliwy
  • sól, pieprz
  • Jajka w koszulce:
  • 4 jajka
  • 2 łyżki octu spirytusowego
  • 1,5 łyżeczki soli
  • 0,5 l wody
  1. Rozgniatamy brzegiem noża pół ząbka czosnku. Kromki pszennego pieczywa oblewamy oliwą i smarujemy z wierzchu rozgniecionym czosnkiem. Wkładamy je do rozgrzanego piekarnika do 200 stopni i podpiekamy kilka minut lub używamy do tego tostera.
  2. Pomidory kroimy na pół, łyżką wydrążamy środek i się pozbywamy miąższu, a jędrną część kroimy w kosteczkę. Do pomidorów dodajemy posiekany drobno czosnek, porwane listki bazylii, zioła prowansalskie, oliwę i ocet winny. Przyprawiamy całość pieprzem i solą do smaku, odstawiamy na bok.
  3. W rondelku gotujemy wodę z octem i solą. Gdy woda zacznie się gotować rozbijamy jajko do miseczki lub bezpośrednio o brzeg rondla i wbijamy je delikatnie (można sobie pomóc robiąc łyżką "wirek").
  4. Jajko zacznie się ścinać i opadnie na dno, gotujemy je ok. 2,5-3 minut. Wyławiamy sitkiem, czynność powtarzamy. Przy odrobinie wprawy jajka można przygotować w tym samym czasie.
  5. Na podpieczony grzanki wykładamy zrobione wcześniej pomidory. Każdą grzankę dekorujemy jajkiem w koszulce i bazylią.
Tosia

wtorek, 14 maja 2013

Wiosenny tydzień #2: Zupa botwinkowa ze szpinakowymi uszkami




Od samego początku, kiedy ustaliłyśmy ze Śliwką, że na blogu pojawi się cykl "Wiosenny tydzień", wiedziałam, że przygotuję coś z botwinki. Dla mnie to niezwykle sezonowe warzywo, które od razu kojarzy się z wiosną. Z botwinki przyrządza się chyba najczęściej lekki barszcz lub chłodnik litewski, ale składnik ten można wykorzystywać także w bardziej kreatywny sposób.

Gdy kupiłam na straganie 3 pęczki botwinki, nie byłam jeszcze pewna co z nich powstanie. Wszystko dlatego, że miałam w głowie kilka pomysłów i nie mogłam zdecydować się na co mam ochotę. Czułam się niczym rozdarta sosna, nie wiedząc, czy postawić na danie tradycyjne, czy może zrobić z botwinki coś zupełnie nowego.
Ostatecznie postanowiłam przygotować klasyczną zupę, na którą czeka się cały rok. Nowością z mojej strony jest jednak sposób jej podania. Inspirując się wigilijnym barszczem z uszkami, botwinkową zupę podałam z zielonymi uszkami. 
Ich kolor to zasługa drobno siekanych lub zmiksowanych listków szpinaku, czyli po prostu szpinakowego pesto. Uszka wypełniłam farszem z botwinki i serem typu feta, który świetnie komponuje się z burakami.
Tak naprawdę uszka można podawać jak tortellini, czy ravioli z dodatkiem świeżo startego parmezanu jako danie główne lub przystawka, ale mnie bardzo smakowały utopione w wiosennej zupie :)


Zupa botwinkowa
  • *2 skrzydełka kurczaka (można pominąć)
  • 2 pęczki botwinki
  • marchewka
  • pietruszka
  • 1/2 selera
  • 1/2 pora
  • ząbek czosnku
  • 2 liście laurowe
  • łyżeczka ziarenek pieprzu
  • 3-4 ziarenka ziela angielskiego
  • koperek
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • 5 łyżek śmietany 18%
  • sól
  1. *Skrzydełka myjemy, osuszamy, wrzucamy do garnka i zalewamy 2,5-3 litrami zimnej wody. Wstawiamy na ogniu i gotujemy przez 30 minut. W tym czasie zdejmujemy łyżeczką szumowiny. - Etap gotowania mięsa można ominąć.
  2. W tym czasie obieramy marchewkę, seler i pietruszkę. Razem z porem kroimy w kosteczkę warzywa. Wrzucamy je do gotującej się wody. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie oraz pieprz. Zmniejszamy ogień i gotujemy zupę, aż warzywa zmiękną.
  3. Młode buraczki obieramy i kroimy w kostkę. Drobno siekamy także łodygi i ładniejsze liście botwinki. Gdy gotujące się warzywa będą miękkie, wrzucamy do garnka botwinkę. Gotujemy 5 minut. Następnie dodajemy sól, drobno posiekany koperek i koncentrat pomidorowy. Zupę gotujemy kolejnych 5 minut.
  4. Do kubka ze śmietaną wlewamy chochlę ciepłej zupy i mieszamy energicznie trzepaczką. Na patelni topimy masło, dodajemy mąkę i mieszamy tworząc zasmażkę. Dodajemy śmietanę z zupą i jeszcze chwilę mieszamy. Zasmażkę dodajemy do gotującej się zupy i gotujemy ją jeszcze kilka minut.
  5. Zupę podajemy z koperkiem i szpinakowymi uszkami. Uszka w zupie można dodatkowo posypać świeżo startym parmezanem.
Szpinakowe uszka z botwinką i fetą
  • Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej + mąka do podsypywania
  • 60 g świeżego szpinaku
  • łyżeczka oliwy
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • Farsz:
  • pęczek botwinki
  • mała cebula
  • 3 łyżki białego wina lub wody
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżka masła
  • koperek, listki rozmarynu
  • 80 g sera typu feta
  • sól, pieprz
Ciasto:
  1. Umyty szpinak wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy oliwę, szczyptę soli i miksujemy blenderem na gładkie pesto.
  2. Mąkę przesiewamy na stolnicę lub do dużej misy. Dodajemy szczyptę soli, jajka oraz szpinak. Wszystkie składniki ze sobą łączymy, wyrabiając ciasto.
  3. Jeśli po kilku minutach zagniatania ciasto nie osiągnie formy elastycznej kuli, podsypujemy je dodatkowo mąką. Ciasto dzielimy na 3-4 części. Bierzemy jedną z nich, a pozostałe przykrywamy misą umieszczoną dnem do góry (dzięki temu ciasto nie wyschnie).
  4. Porcję ciasta cienko wałkujemy lub przepuszczamy przez maszynkę do makaronu. Z ciasta wykrawamy kółka o średnicy ok. 7-8 cm. Na każdym kółeczku z ciasta wykładamy łyżeczką farsz. Zlepiamy ciasto tak jak pieroga, a końce łączymy ze sobą na środku, owijając je wokół palca. Czynność powtarzamy. Ulepione uszka kładziemy na czystej ściereczce.
  5. Tak przygotowane uszka gotujemy we wrzącej i osolonej wodzie z odrobiną oliwy. Gotujemy 3 minuty lub do momentu wypłynięcia pierożka do góry. Gotowe uszka odsączamy z wody i od razu podajemy w zupie lub przelewamy zimną wodą, studzimy i mrozimy.
Farsz:
  1. Botwinkę myjemy i osuszamy. Młode buraczki obieramy i kroimy w drobną kostkę. Siekamy także łodygi i ładniejsze listki. Cebulę kroimy w drobną kostkę.
  2. Na patelni topimy masło, wrzucamy cebulę i podsmażamy ją 2-3 minuty. Dodajemy botwinkę i smażymy ją kolejne 3 minuty. Następnie wlewamy odrobinę wina lub wody, sok z cytryny i dodajemy koperek oraz rozmaryn. Botwinę przyprawiamy pieprzem, solą i jeszcze chwilę dusimy na patelni, aż płyn odparuje.
  3. W miseczce rozgniatamy widelcem ser typu feta. Dodajemy podsmażoną botwinkę, farsz dokładnie ze sobą mieszamy.
Tosia

sobota, 9 marca 2013

Słodka sobota #94: Bezowe markizy z orzechami





































Chrupkie, słodkie, lekkie, delikatne i rozpływające się w ustach. Potrafią być cudowną bazą wielu deserów, chociaż już same w sobie są pyszne. Uwielbiam wszystko co bezowe, więc chętnie eksperymentuje z nimi w kuchni.
Przygotowywałam ostatnio przekąski dla pewnej młodej pary w ważnym dla nich dniu. Miałam już opracowane całe menu, ale brakowało jeszcze czegoś na deser, takiej "wisienki na torcie". Wybrałam beziki, ponieważ mają one w sobie tyle słodyczy i uroku, że wspaniale się nadają na tego typu okazje.
Początkowo planowałam upiec klasyczne bezy, zaraz potem pojawił się pomysł na makaroniki (przepis poprzednich tutaj)
Nie miałam jednak zbytnio czasu na dodatkowe zakupy, a w szafce brakowało cukru pudru i mąki migdałowej. Dlatego zrobiłam coś trochę innego. 
Upiekłam płaskie beziki, wykorzystując metodę przygotowywania makaroników. Zamiast mąki migdałowej, wybrałam mąkę z orzechów arachidowych. Wyszły z tego bardzo ciekawe w smaku beziki, a przy tym nadal kruche i delikatne. Ich słodycz postanowiłam przełamać dodatkowo kremem czekoladowym z domowym masłem orzechowym.Wyszły z tego przepyszne bezowe markizy. Jak widać powiedzenie "Potrzeba matką wynalazków" świetnie się sprawdza w kuchni :)

Bezowe markizy z orzechami/10-15 sztuk
  • 4 białka (135 g)
  • 250 g drobnego cukru
  • 120 g mąki orzechowej (z orzechów arachidowych)
  • łyżeczka kakao
  • Krem czekoladowo - orzechowy:
  • 80 g orzechów arachidowych
  • 100 g mascarpone
  • 50 g gorzkiej czekolady
Beziki:
  1. Minimum 10 godzin przed pieczeniem, umieszczamy białka jajek w miseczce. Przykrywamy ją ściereczką i zostawiamy w ciepłym miejscu (ja zrobiłam to wieczorem).
  2.  Następnego dnia zaczynamy ubijać białka mikserem na sztywną pianę. Po 2 minutach ubijania dodajemy 60 g drobnego cukru i miksujemy białka kolejne 2 minuty. W tym czasie łączymy resztę cukru z mąką orzechową i kakao. Dodajemy je do białek i delikatnie mieszamy do dokładnego połączenia składników. 
  3. Masę bezową przekładamy do rękawa cukierniczego/szprycy. Na blachę wyłożoną pergaminem lub matą silikonową, wyciskamy okrągłe beziki o średnicy ok. 6 cm. Zachowujemy odstępy między bezikami i zostawiamy je na blasze na godzinę.
  4. Po tym czasie wkładamy je do piekarnika. Beziki pieczemy 10-12 minut w temperaturze 150 stopni. Upieczone zostawiamy na blasze, a wystudzone przekładamy czekoladowo-orzechowym kremem.
Krem czekoladowo-orzechowy:
  1. Do miseczki wrzucamy kostki czekolady. Umieszczamy ją nad rondelkiem z gotującą się wodą, tak by miska nie stykała się z wodą. Po kilku minutach mieszamy rozpuszczoną czekoladę i zestawiamy miskę z rondelka.
  2. W wysokim naczyniu miksujemy blenderem orzechy. Gdy zacznie się robić masło orzechowe i zostaną w nim kawałki orzechów, dodajemy mascarpone oraz rozpuszczoną i ostudzoną czekoladę. Całość miksujemy jeszcze chwilę. Masą przekładamy beziki.
 Tosia

środa, 19 września 2012

Rybno-ziemniaczana zapiekanka

Wakacje w Szwecji upływają pod hasłem prawdziwego, głębokiego odpoczynku. Delektuję się piękną przyrodą i choć pogoda już przypomina o nadejściu jesieni, wcale mnie to nie zniechęca.
Kilka dni temu wybraliśmy się na grzyby, których w lasach pełno, bo Szwedzi co do zasady ich po prostu nie zbierają. Znaleźliśmy więc na samym środku leśnej drogi ogromnego prawdziwka, a każde mniejsze wzgórze jest żółte od nadmiaru kurek.  

Wykorzystałam je więc jako akcent jesienny do mojej rybnej zapiekanki. Połączenie ziemniaków i ryby jest naprawdę pyszne, a dodatek smażonego pora i kurek wydaje się wprost dla niej stworzony. Podobną zrobiłyśmy ze znajomą tutaj dokładnie rok temu. Wtedy wykorzystałyśmy świeżo wyłowionego szczupaka, który okazał się koszmarny ze względu na konieczność przemielenia w rękach każdego kawałka w poszukiwaniu ości. Z filetem z łososia mamy ten problem z głowy.

Jak to zapiekanka, może niezbyt urodziwie wygląda na zdjęciu, ale przepis polecam z ręką na sercu:)

Rybno-ziemniaczana zapiekanka (prostokątna forma 25 x 35 cm)
- 700 g młodych ziemniaków
- 500 g filetu z łososia
- 200 g kurek
- 1 por (biała część)
- 10 łyżek gęstej śmietany 36 %
- 3 jajka
- 250 g małych krewetek bez skorupek
- 1 łyżka miodu
- 3 ząbki czosnku
- pęczek koperku
- skórka z połowy cytryny
- 100 g tartego parmezanu
- sól, pieprz
- masło klarowane/ oliwa do smażenia
  1. Ziemniaki pokrój w cienkie plasterki. Młodych ziemniaków nie trzeba obierać ze skórki, jeśli używasz innych, obierz je.
  2. Zagotuj wodę w dużym garnku, posól ok. 2 łyżkami soli. Gdy zacznie wrzeć, wrzuć plastry ziemniaków, gotuj przez 7 minut, odcedź i zalej na sitku zimną wodą. Odstaw na bok.
  3. Pokrój por w plastry, kurki umyj, osusz i poszatkuj. Rozgrzej masło klarowane na patelni (ok. 2 łyżki) i smaż por razem z kurkami. Smaż aż por zmięknie, a kurki puszczą sok. Dodaj 3 łyżki śmietany, posól, popieprz. Pomieszaj aż śmietana się rozpuści i odstaw na bok.
  4. Łososia pokrój w plasterki grubości 1 centymetra. Wrzuć do miski, dodaj miód, skórkę z cytryny, sól i pieprz. Dobrze wymieszaj i odstaw na bok. 
  5. W formie ułóż pierwszą warstwę z połowy ziemniaków. Następnie połóż tej warstwie równomiernie łososia. Na łososiu ułóż równomiernie warstwę smażonego pora z kurkami. Przykryj je kolejną warstwą ziemniaków, a na nich ułóż krewetki bez skorupek. 
  6. W miseczce połącz ze sobą 7 pozostałych łyżek śmietany i jajka. Pomieszaj trzepaczką/mikserem. Poszatkuj koperek, zgnieć i poszatkuj czosnek i dodaj do śmietany z jajkami. Posól, popierz. Całość dobrze wymieszaj. 
  7. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
  8. Gdy będzie dostatecznie rozgrzany, zalej równomiernie całość masą śmietanowo-jajeczną. Posyp wierzch tartym parmezanem i wsadź do piekarnika.
  9. Piecz przez 30 minut, a następnie włącz funkcję grillowania z góry i piecz jeszcze przez 10 minut.
Śliwka

środa, 22 sierpnia 2012

Chiński bulion z kury w 5 smakach



































Ostatnio trochę rozleniwiłam się w kwestii gotowania zup. Po prostu pogoda ku temu nie sprzyja (zupy królują u mnie na stole głównie jesienią i zimą). Dodatkowo babcia Pawła jest prawdziwą specjalistką od zup i co tydzień dostajemy od niej słoik do domu. To sprawiło, że poczułam się wygodnie i stąd moje zaległości w ich gotowaniu. 
Porządna wiejska kura, którą dostałam, aż prosiła się o to, by ugotować pierwszy raz od trzech miesięcy pełen garnek aromatycznego rosołu. Ze względu na fakt, że babcia Marysia serwuje nam zupy tradycyjne, postanowiłam przygotować coś zupełnie innego.
Nie da się ukryć, że jestem miłośniczką kuchni azjatyckiej, dlatego zdecydowałam się na esencjonalny bulion z kury, przyprawiony w 5 smakach.
 Pięć smaków możecie kojarzyć z piosenką Moniki Brodki , ale także z kuchnią chińską :) 
Dla niezorientowanych jest to mieszanina pięciu przypraw, która ma odpowiadać jednocześnie pięciu podstawowym smakom : słodkiemu, gorzkiemu, kwaśnemu, słonemu i ostremu. Oczywiście odmian tej mieszanki jest tak wiele jak kucharzy, ale zazwyczaj stosuje się do niej takie przyprawy jak: cynamon, goździki, kardamon, ziarna fenkuła i pieprz syczuński. Taką kombinacje smaków stworzyłam też i ja, gotując te przyprawy w wodzie, z sosem sojowym i sosem rybnym przez godzinę. Dopiero po tym czasie zaczęłam gotować kurę, by na koniec dodać warzywa. Skutki tego są naprawdę zachwycające, zupa nabrała interesującego smaku. 
A co ciekawe, jedząc ją trudno wyczuć cynamon, czy anyż, który może się wydać niektórym kontrowersyjnym dodatkiem do bulionu.
Ja zachęcam Was do jej samodzielnego spróbowania, bo naprawdę warto.
Zupą poczęstowałam babcię Ulę, która podczas obiadu zażartowała, że w poprzednim wcieleniu musiała mieszkać w Azji, bo bardzo jej smakowała :)

Ps. Przez przypadek w dzisiejszej notce pojawiły się aż dwie babcie :)






































Chiński bulion z kury w 5 smakach

Bulion:
  • kura
  • 2,5-3 l wody
  • 100 ml ciemnego sosu sojowego
  • 50 ml sosu rybnego 
  • łyżeczka soli
  • anyż
  • laska cynamonu
  • 2 goździki
  • łyżeczka ziaren fenkuła
  • ziarno kardamonu (czarne)
  • łyżeczka ziaren czarnego pieprzu
  • 2 młode marchewki
  • mały seler
  • 2 pietruszki
  • mała cebula lub pół dużej
  • natka pietruszki
  • biała cześć pora
Glazura do skrzydełek:
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 2 łyżki miodu
Dodatki :
  • 150 g makaronu ryżowego
  • łyżka octu ryżowego
  • łyżka cukru trzcinowego
  • łyżeczka sosu rybnego
  • ząbek czosnku
  • 1/3 papryczki chilli
  • marchewka
  • świeża kolendra
  1. Do głębokiego garnka wlewamy wodę, sos sojowy i sos rybny. Dodajemy anyż, cynamon, goździki, ziarna fenkuła i ziarna pieprzu. Czarny kardamon wrzucamy do moździerza, zgniatamy i środek wrzucamy do wody z przyprawami. Tak przygotowany bulion solimy i gotujemy na średnim ogniu przez godzinę.
  2. W tym czasie przygotowujemy kurę do bulionu, czyli myjemy ją, osuszamy, oczyszczamy z ewentualnych błonek i pozbywamy się szyji. Możemy teraz odkroić skrzydełka, aby mogły się gotować oddzielnie i zachowały ładną formę do podania ich w zupie (nie jest to konieczne).
  3. Po godzinie do garnka wkładamy kurę oraz skrzydełka do farnka z bulionem i zmniejszamy ogień. Gotujemy przez godzinę, od czasu do czasu zdejmując szumowiny, które będą pojawiały się na powierzchni bulionu.
  4. Marchewki, pietruszki, cebulę i seler obieramy i po godzinie gotowania kury, dodajemy je do zupy, razem z porem (warzywa w całości).
  5. Zupę gotujemy na bardzo małym ogniu przez kolejną godzinę. Następnie przelewamy bulion przez sito do drugiego garnka, uzyskując czysty bulion, który ponownie stawiamy na małym ogniu (warzywa i mięso, które zostaną na sicie możemy wykorzystać do innego dania).
  6. 2 łyżki octu ryżowego mieszamy z miodem i w marynacie maczamy ugotowane skrzydełka.
  7. Makaron ryżowy przygotowujemy wedlug instrukcji na opakowaniu. Gotowy i odsączony z wody mieszamy z posiekaną w paseczki papryczką chilli i pokrojoną w słupki marchewką.
  8. W miseczce mieszczamy ocet ryżowy z sosem rybnym, cukrem i drobno posiekanym czosnkiem. Marynatę mieszamy dokładnie z makaronem i odstawiamy na kilka minut.
  9. Na patelni rozgrzewamy oliwę lub olej rzepakowy i smażymy skrzydełka z dwóch stron po ok. półtorej minuty (dzięki marynacie, skórka nabierze pięknego koloru).
  10. Do dwóch miseczek przekładamy po porcji makaronu, wkładamy po 1 skrzydełku i zalewamy gorącym bulionem. Do bulionu wrzucamy liście świeżej kolendry i od razu podajemy.
Tosia

wtorek, 31 lipca 2012

Chłodnik cytrynowy zakrapiany rumem




























Po warsztatach fotografii kulinarnej otrzymałyśmy paczki pełne produktów z logiem Doceń polskie . Produkty do przetestowania nie dostałyśmy pod warunkiem, że zrecenzujemy je na blogu, ale ja już na pierwszy rzut oka zachwyciłam się cytrynkami w rumie. 
Gdy je spróbowałam uznałam po prostu, że są godne uznania i warto je pokazać na blogu.
Początkowo cytrynki w syropie rumowym chciałam wykorzystać jako dodatek do grillowanej piersi kurczaka i do lemionady. Upały sprawiły jednak, że największą ochotę nabrałam na kwaskowaty chłodnik.
Zazwyczaj zupę cytrynową przygotowuje się na bazie bulionu z kurczaka i soku z cytryny, a pod koniec gotowania zabiela się ją śmietanką i żółtkami.
W przypadku upalnych dni, tak przyrządzona zupa jest zbyt ciepła i za ciężka, dlatego wymarzyłam sobie chłodnik cytrynowy.
Wykorzystałam do niego jedynie gęsty jogurt grecki, sok z cytryny, syrop rumowy i cytrynki z syropu.
Taki chłodnik można podać z np. grillowaną piersią kurczaka, ale ja wybrałam wersję na słodko.
Danie ozdobiłam cytrynami w rumie i praliną karmelowo-migdałową.
W efekcie wyszedł interesujący chłodnik, który można podawać jako przystawkę lub deser :)


Chłodnik cytrynowy zakrapiany rumem
  • 800 g greckiego gęstego jogurtu
  • sok z 1/2 cytryny
  • skórka z cytryny
  • 150 ml syropu cukrowo-rumowego z cytryn w rumie
  • plastry cytryn w rumie
  • łyżka miodu
  1. Schłodzony jogurt wlewamy do miski, łączymy ze świeżo wyciśniętym sokiem z cytryny i startą skórką. Mieszamy trzepaczką dodając miód.
  2. Cienką strużką wlewamy syrop cukrowo-rumowy i energicznie mieszamy z jogurtem. 
  3. Tak przygotowany chłodnik wstawiamy do lodówki na godzinę.
  4. Podajemy z plastramy cytryn w rumie i praliną migdałową.
Karmelowa pralina migdałowa
  • garść migdałów blanszowanych
  • 125 g cukru
  • 20 ml wody
  • 2 łyżki soku z cytryny
  1.  W rondelku rozpuszczamy cukier z wodą i sokiem z cytryny.
  2. Po kilku minutach gotowania zacznie zmieniać kolor na złocisty.
  3. Gdy stanie się bursztynowo-brązowy zdejmujemy rondel z ognia.
  4. Na pergaminie kładziemy migdały i wylewamy na nie karmel.
  5. Zostawiamy do zstygnięcia na kilka minut, a następnie odklejamy od pergaminu i łamiemy na mniejsze kawałki, którymi dekorujemy chłodnik.
  6. Tak przygotowaną pralinę możemy też zmiksować tworząc krokant.
Tosia

wtorek, 19 czerwca 2012

Ceviche z dorsza na chrupiącym spodzie




































Ceviche kojarzone jest z kuchnią peruwiańską, chociaż często także z meksykańską. Najważniejszym składnikiem ceviche jest.. surowa ryba. 
Rybę o jasnym mięsie (np. dorsza, tilapię) przyrządza się krojąc w drobną kostkę i zalewając sokiem z limonki lub cytryny. Dzięki marynowaniu jej w cytrusach uzyskujemy ugotowaną rybę na zimno. Ważnym dodatkiem do dania jest papryczka chilli, ponieważ ceviche podaje się na ostro.
Danie to na pewno budzi skrajne emocje, szczególnie w Polsce. Robiąc je, musimy mieć 100% pewność, że ryba, którą zamierzamy zjeść jest świeża. Ja mam to szczęście, że mieszkam kilka minut od morza i bez problemu mogę dostać świeżą rybę, którą bez większych obaw wykorzystuję do ceviche.
Marynowana ryba jest kwaskowata i pikantna, a dodatek odrobiny soku z pomarańczy świetnie równoważy te smaki. Uznałam, że delikatnego w smaku i gładkiego w konsystencji dorsza przełamię chrupiącym spodem z makaronu ryżowego i wiórków kokosowych.
Polecam to danie wszystkim odważnym smakoszom i osobom, które znają zaufanego dostawcę świeżych ryb. Przystawka jest lekka, orzeźwiająca, a jej smak niezapomniany :)

 Ceviche z dorsza na chrupiącym spodzie
  • 300 g białego mięsa ryby np. z dorsza (może być kilka gatunków ryby)
  • 150 ml soku z cytrusów (w tym sok z limonki, sok z cytryny i 2 łyżki soku z pomarańczy)
  • pół papryczki chilli (lub cała, zależnie od jej ostrości)
  • 2-3 łodygi cebulki dymki
  • odrobina świeżo mielonego pieprzu
  • pół łyżeczki soli
  • świeże liście mięty
  • Chrupiące spody:
  • 100 g makaronu ryżowego
  • białko z jajka
  • łodyga cebulki dymki
  • 3 łyżki wiórków kokosowych
  • olej do smażenia
  1.  Rybę płuczemy dokładnie pod zimną wodą, osuszamy i usuwamy ości. Kroimy w kostkę o wymiarach ok. 2 cm x 2 cm i wrzucamy do pojemniczka lub miseczki.
  2. Wyciskamy sok z cytrusów. Rybę przyprawiamy odrobiną soli i zalewamy sokiem z cytryny, limonki i pomarańczy, tak by je zakryło. Pojemniczek zamykamy lub przykrywamy miseczkę folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 15 minut.
  3. Następnie siekamy dymkę i chilli w drobne, ukośne plastry i dodajemy do ryby. Rybę ponownie marynujemy w lodówce przez minimum 15 minut, a najlepiej 3 godziny.
  4. Zamarynowana ryba wygląda jakby została ugotowana, im dłużej trzymamy ją w lodówce tym intensywniejszy będzie jej smak.
  5. Przed podaniem przygotowujemy chrupiący spód. Makaron ryżowy tniemy nożyczkami lub siekamy drobno nożem. Dodajemy plasterki dymki, wiórki kokosowe i roztrzepane jajko. Dokładnie mieszamy.
  6. Rozgrzewamy odrobinę oleju w woku, kładziemy okrągłą foremkę i wykładamy łyżkę makaronu ryżowego. Chrupiące spody smażymy przez 2-3 minuty z jednej strony, następnie ostrożnie podnosimy foremkę i przekładamy na drugą stronę, smażąc ją na złoto kolejne 2 minuty.
  7. Tak przygotowane spody przekładamy na papierowy ręcznik, odsączając je z tłuszczu.
  8. Na talerzu kładziemy chrupiący spód, wykładamy odsączoną z zalewy rybę, dekorujemy świeżą miętą, doprawiamy ew. pieprzem do smaku i polewamy odrobiną marynaty.
Tosia

poniedziałek, 21 maja 2012

Co by było gdyby? - Chłodnik z botwinki z guacamole




































Co by było gdyby?
Pamiętam taką zabawę z czasów podstawówki. Siadało się w kole i jedna osoba zadawała pytanie Co by było gdyby? Osoba siedząca obok musiała odpowiedzieć na to absurdalne zagadnienie. Wymyślało się wtedy śmieszne lub krępujące pytania jak np. Co by było gdyby ludzie nie nosili ubrań? (odpowiedź na to pytanie w wieku 8 lat może sprawiać zakłopotanie :)
Dzisiaj postanowiłam zadać takie pytanie z dziedziny kuchnia. 
Otóż..Co by było gdyby tak połączyć tradycyjny chłodnik litewski z meksykańską pastą z awokado?
Nie pozostało mi nic innego jak to sprawdzić w praktyce!
W efekcie okazało się, że byłby z tego pyszny i interesujący chłodnik, ale jak smakuje rzeczywiście musicie przekonać się sami :)


Chłodnik z botwinki z guacamole
  • pęczek botwinki
  • 1 litr kefiru
  • 150 ml soku lub koncentratu z buraków
  • 2 ząbki czosnku
  • 6 rzodkiewek
  • 2 dojrzałe awokado
  • garść świeżej bazylii
  • sok z 1/2 limonki
  • skórka z 1/2 limonki
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • świeżo mielony pieprz
  • świeża kolendra
  1.  Bierzemy awokado, przecinamy je na pół, gdy poczujemy, że nóż zetknął się z pestką - obkręcamy je. Zostawiamy połówkę jednego awokado na potem. Z pozostałych 3 części awokado wyciągamy miąższ za pomocą łyżeczki i wrzucamy do wysokiego naczynia. Dodajemy skórkę i sok z limonki, świeżą bazylię, dwa ząbki czosnku, sól, pieprz. Miksujemy wszystkie składniki za pomocą blendera.
  2. Botwinkę myjemy, ucinamy liście, pozostawiamy ładniejsze, a pozostałe wyrzucamy. Buraczki delikatnie obieramy i kroimy w kosteczkę (lub ścieramy na tarce). Łodygi i liście kroimy drobno i wrzucamy wszystko do rondelka. Botwinkę zalewamy sokiem i odrobiną wody, gotujemy na małym ogniu przez 7 minut. Zestawiamy z ognia i odcedzamy, pozostawiamy wywar, studzimy.
  3. Rzodkiewkę i pół awokado kroimy w kosteczkę. Wrzucamy do misy. Dodajemy ostudzoną i podgotowaną botwinkę.
  4. Do guacamole wlewamy stopniowo ostudzony wywar i mieszamy. Następnie wlewamy powoli kefir, cały czas mieszając. Gotową mieszanką zalewamy rzodkiewki, botwinkę i awokado. Dodajemy łyżeczkę cukru i smakujemy. Doprawiamy pieprzem i ewentualnie solą. Można także dodać soku z limonki. Chłodnik wstawiamy do lodówki na godzinę, podajemy z kolendrą (i np. jajkiem na twardo).
Tosia

czwartek, 10 maja 2012

Szybka zupa kokosowa z krewetkami i masłem orzechowym































Wraz z początkiem tygodnia rozpoczął się Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni. Każdego dnia staramy się ze Śliwką obejrzeć chociaż jeden film. 
Uczestnictwo w festiwalu w połączeniu z innymi obowiązkami dnia codziennego zajmuje sporo czasu. Mam to szczęście, że od domu do miejsca, w którym odbywa się festiwal dzieli mnie dosłownie kilka minut, ale nie zmienia to faktu, że w tym tygodniu mam mniej czasu na gotowanie.
W takie zabiegane dni idealnie sprawdziła się lekka, orientalna zupa na bazie mleka kokosowego. Oprócz mleka kokosowego i krewetek tajemnym składnikiem jest masło orzechowe. Zmiksowałam je w towarzystwie imbiru, czosnku i innych przypraw tworząc aromatyczną pastę curry. 
Aby przygotować taką zupę kokosową wystarczy zaledwie 15-20 minut :)

Szybka zupa kokosowa z krewetkami
  • 400 ml mleka kokosowego
  • 150 g mrożonych krewetek (surowych lub ugotowanych)
  • 150 ml bulionu lub wody
  • limonka
  • 1/2 papryczki chilli
  • 3 cm korzenia imbiru
  • 2 małe ząbki czosnku lub 1 duży
  • 2 łyżki masła orzechowego
  • łyżeczka cukru trzcinowego
  • łyżeczka sosu rybnego
  • 1/2 łyżeczki pieprzu cayenne
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 1/2 łyżeczki curry
  • 2 łyżki oliwy arachidowej 
  • garść świeżej kolendry
  • + makaron ryżowy
  1.  Do wysokiego naczynia wrzucamy papryczkę chilli, obrany korzeń imbiru, czosnek. Dodajemy cukier, sos rybny, łyżkę oliwy arachidowej, masło orzechowe i przyprawy. Ścieramy skórkę z połowy limonki i wyciskamy z niej sok, łączymy z resztą składników. Wszystko miksujemy na gładką pastę za pomocą blendera.
  2. Rozmrożone krewetki wrzucamy do pasty curry i marynujemy je przez godzinę w lodówce.
  3. Rozgrzewamy wok i wlewamy łyżkę oliwy arachidowej. Wyciągamy krewetki z marynaty i wrzucamy je na patelnię (pastę pozostawiamy). Owoce morza podgrzewamy kilka minut, następnie dolewamy mleko kokosowe oraz bulion. Zmniejszamy ogień, dodajemy pozostałą wcześniej pastę curry. Zupę gotujemy 10 minut. Po koniec gotowania smakujemy zupę i ewentualnie wyciskamy dodatkowo sok z połowy limonki.
  4. Zupę podajemy w bulionetkach, razem z krewetkami, makaronem ryżowym i kolendrą.

Tosia

czwartek, 12 kwietnia 2012

Jak zadowolić mężczyznę (kulinarnie) #2































Pamiętacie notkę z okazji Dnia Chłopaka, która pojawiła się na blogu pod koniec września?
Przedstawiłam w niej swój sposób na zadowolenie mężczyzny..kulinarnie :)
 Steki z polędwicy wołowej to zdecydowanie ulubiona potrawa mojego mężczyzny. Po zamieszczeniu notki się okazało - nie tylko jego.
Jakiś czas temu mój chłopak miał urodziny. Jako prezent otrzymał od kolegów "Kupon na ekskluzywne mięsiwo". Umówiliśmy się w ten sposób, że oni przynoszą mięso, a ja przyrządzam steki. Minęły jednak prawie dwa miesiące, steków się nie doczekaliśmy.
Wymówką kolegów oprócz braku czasu jest trudność w dostaniu przyzwoitego MIĘSIWA, a przy tym takiego, które nie sprawi, że zbankrutują. W Polsce nie ma kultury jedzenia steków, dlatego czasem z trudem można dostać świeży kawał ekskluzywnego mięsa.
Nie możemy się już doczekać wieczoru ze stekami, dlatego w ramach oczekiwania postanowiłam przygotować ich tańszą i łatwiejszą w dostępie wersję - z polędwicy wieprzowej.
Bardzo lubimy orientalne smaki, dlatego postanowiłam je przyrządzić na sposób tajski.
Tajskie steki z polędwicy wieprzowej wyszły naprawdę pyszne, ale nie ukrywajmy, że nie ma to jak porządny stek z polędwicy wołowej.
Liczę na to, że opisując tę historię na blogu zmobilizuję kolegów by pośpieszyli się ze zrealizowaniem kuponu!
Do tego czasu chętnie jem tasjkie mini steki, Wam też powinny zasmakować :)

 Tajskie steki z polędwicy wieprzowej
  • 500 g polędwicy wieprzowej
  • cebulka dymka
  • świeża kolendra
  • Marynata:
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżka sosu rybnego
  • łyżeczka octu ryżowego
  • łyżka miodu
  • łyżka oliwy arachidowej
  • sok z 1/2 limonki
  • 2 ząbki czosnku
  • 2-3 cm korzenia imbiru
  • łyżka posiekanego chilli/jalapeño
  • świeżo mielony pieprz
  1.  Polędwicę myjemy, osuszamy, oczyszczamy z błon i kroimy w drobne, cienkie plasterki. Każdy plaster bierzemy do ręki i ostrożnie rozpłaszczamy ugniatając ręką.
  2. Imbir, czosnek i papryczkę drobno siekamy i łączymy w dużej miseczce z innymi składnikami marynaty. Wrzucamy plastry mięsa oraz dymkę, przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum godzinę.
  3. Rozgrzewamy grillowaną patelnię. Za pomocą pędzelka smarujemy patelnię odrobiną marynaty i kładziemy plastry polędwicy. Steki smażymy po 3-4 minuty z każdej strony i przekładamy na talerz. Podajemy z grillowaną cebulką i świeżą kolendrą.
Tosia

niedziela, 1 kwietnia 2012

Śniadanie do łóżka #42: Mięsny jeż


Mięsny jeż, mięsny jeż. Ty go zjesz, ty go zjesz.
Tego jeża jedzono w moim domu od pokoleń.  Robiła go moja babcia, robiła go moja mama, teraz robię go ja. 
Jest prześliczny, ma oczka i buźkę, ale przede wszystkim sprawia, że wszyscy żyją w zgodzie.

Prima aprilis!



Śliwka

czwartek, 29 marca 2012

Wielkanocna zupa ze świeżego szpinaku i imbiru







































Ostatnio na burczymiwbrzuchu zrobiło się zielono i wiosennie. Pozostając przy tym klimacie chciałam Wam pokazać kolejną propozycję.
Myślę, że u większości z Was na świątecznym stole pojawi się żurek lub biały barszcz (tak jak i u mnie co roku). 
Jeśli macie jakiś wpływ na dobór wielkanocnego menu i ochotę na coś nowego proponuję zupę ze świeżego szpinaku.
Przypomina trochę zupę szczawiową, myślę jednak, że szpinak jest bardziej uniwersalny i taka zupa zasmakuje większej ilości osób.
Pierwszą miseczkę kremu zjadłam z chlebkiem naan i kiełkami, ale kolejną wypróbowałam z jajkiem na twardo (inspirując się szczawiową i żurkiem) i muszę przyznać, że to świetna kompozycja smaków!
Dla tych, którzy w święta wolą pozostać przy tradycyjnym żurku, a lubią szpinak zachęcam do spróbowania zupy ze szpinaku po prostu na obiad :)

Ps. U mnie przygotowania do Wielkanocy trwają nie tylko w kuchni (widoczne na zdjęciu poniżej) 





Zupa krem ze szpinaku i imbiru
  • 300 g świeżych liści szpinaki
  • mały ziemniak
  • 1,5 l bulionu z kurczaka/warzywnego
  • mała cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 cm korzenia imbiru
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • szczypta soli
  • świeżo mielony pieprz
  • szczypta ostrej papryki
  • kiełki lucerny

  1. Szpinak myjemy i usuwamy twarde łodygi liści. W woku rozgrzewamy olej arachidowy, wrzucamy posiekaną w piórka cebulę, plastry czosnku i posiekany imbir, przyprawiamy pieprzem i smażymy przez 4 minuty. Wrzucamy liście szpinaku i dusimy kilka minut, aż zwiędną. 
  2. Dolewamy bulionu i dodajemy obrany i pokrojony w kostkę ziemniak. Gotujemy na małym ogniu przez 15 minut. Pod koniec gotowania doprawiamy do smaku solą, świeżym pieprzem i ostrą papryką.
  3. Miksujemy zupę blenderem na miarę gładką masę i chwilę podgrzewamy. Zupę podajemy z kleksem jogurtu naturalnego i kiełkami lucerny. Wskazanymi dodatkami jest także jajko na twardo lub chlebek naan.
Tosia

sobota, 24 marca 2012

Słodka sobota #46: Cadbury creme eggs - wielkanocne jajka w czekoladzie







































Czas tak szybko leci, że zaczęłam powoli rozmyślać o Wielkanocy. 
Jestem perfekcjonistką w doborze menu (i chyba tylko tego), wszystkie potrawy muszą być u mnie odpowiednio skomponowane pod względem smaku i logiki (jeśli chodzi o kolejność podania). Dlatego dwa tygodnie przed świętami to odpowiedni moment by zacząć testowanie i poszukiwanie wielkanocnych inspiracji.
Przypomniałam sobie, że znajomi, którzy studiują w Anglii przywieźli mi kiedyś na Wielkanoc do spróbowania Cadbury creme eggs. Są to czekoladowe jajka o potwornie słodkim środku.
Jajka te mają oczywiście swoich wielkich fanów jak i przeciwników, ponieważ nie każdy jest w stanie znieść tak ogromnej dawki cukru.
Znalazłam przepis na zagranicznym blogu, trochę go pozmieniałam i przyznam, że domowe Cadbury creme eggs wyszły podobne w smaku do oryginału.
Przepis dla wszystkich fanów słodkich jajek lub tych, którzy zawsze chcieli ich spróbować :)






































Cadbury creme eggs
  • 100 ml miodu
  • 50 g masła
  • 450 g cukru pudru
  • łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • szczypta soli
  • łyżeczka żółtego barwnika/kurkumy
  • 200 g gorzkiej czekolady
  • łyżka oliwy z oliwek/oleju rzepakowego
  1. Do dużej miski wrzucamy miękkie kawałeczki masła, wlewamy miód i chwilę miksujemy. Kiedy składniki się połączą dodajemy sól, ekstrakt z wanilii i wsypujemy stopniowo przesiany cukier puder, cały czas miksując. 1/3 gotowej masy przekładamy do drugiej miseczki i dodajemy żółty barwnik/kurkumę. Obie miseczki wkładamy do zamrażalnika na 20 minut.
  2. Gdy masa będzie lekko zmrożona zaczynamy lepić żółtka. Obsypujemy ręce cukrem pudrem (dzięki temu masa nie przyklei się do rąk), bierzemy pół łyżeczki żółtej masy i lepimy kuleczkę. Przekładamy na talerzyk oprószony cukrem pudrem. Czynność powtarzamy.
  3. Następnie zabieramy się za jasną masę. Za każdym razem obsypujemy ręce cukrem pudrem, bierzemy ok. łyżkę masy, formujemy placek, na który kładziemy żółtko i oblepiamy je tworząc jajowaty kształt (na zdjęciu widoczne - jajko sadzone). Uformowane jajka zostawiamy na talerzyku z cukrem pudrem. Jajka wkładamy do zamrażalnika na kolejne 20 minut.
  4. W tym czasie w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę (w miseczce nad gotującą się wodą). Do czekolady dodajemy łyżkę oleju/oliwy. Polewę przelewamy do wysokiej szklanki. 
  5. Jajka zanurzamy w roztopionej czekoladzie trzymając je szczypcami i odkładamy na pergamin lub przekładamy je na kratkę i oblewamy z każdej strony czekoladą. Odstawiamy do lodówki na 30 minut.
  6. Kremowe jajka w czekoladzie gotowe!



* Bazowałam na tym przepisie

Tosia

wtorek, 20 marca 2012

Zapiekanka z bakłażanów


Nie ukrywam, że nie jestem wielką fanką bakłażanów, jednak gdy ostatnio spróbowałam tej zapiekanki u mojej babci byłam w niebie. Powtórzyłam ją następnego dnia, ale tłustą śmietanę (wybór babci) zastąpiłam bałkańskim jogurtem, żeby potrawa była mniej kaloryczna. Nie zraźcie się, bo to jedno z dań z kategorii "brzydkie, ale pyszne";)

Zapiekanka z bakłażanów (żaroodporne naczynie 30 x 20cm)
- 3 bakłażany
- 80g szynki serrano (ew. szwarcwaldzkiej)
- 680g jogurtu bałkańskiego
- 90g koncentratu pomidorowego
- pieprz
- kilka kropel tabasco
- 3 ząbki czosnku
- 50g parmezanu

Bakłażany pokrój wzdłuż w ok. 1cm plastry. Na blacie wyłóż papierowy ręcznik. Posól bakłażany z dwóch stron i połóż na papierowym ręczniku. Przykryj kolejną warstwą ręcznika. Zostaw na pół godziny, aby puściły sok.
Po upływie tego czasu rozgrzej piekarnik do 180 stopni i wysmaruj naczynie masłem.Ułóż dolną warstwę bakłażanów, tak aby nachodziły na siebie i nie było przerw. Na bakłażany nałóż szynkę serrano. Ułóż kolejną warstwę bakłażanów. W misce pomieszaj ze sobą jogurt, koncentrat, pieprz, tabasco i wyciśnięte ząbki czosnku. Wylej jogurtową masę na bakłażany, tak aby pokrywała je w całości. Całość posyp tartym parmezanem. Piecz przez około 40 minut.

Śliwka

czwartek, 15 marca 2012

Krem brokułowy z batatem i harissą































Ostatnio cierpię na brak czasu, to okropne uczucie, kiedy czujesz, że wskazówki zegara tykają szybciej, a dni mijają jak szalone. Nie jest to jednak dla mnie powód, aby odmawiać sobie kulinarnych przyjemności.
Dlatego sięgam po gorący kubek, ale nie taki z proszku..
Wyciągam wcześniej przygotowany bulion i poświęcam 40 minut na zrobienie zdrowej zupy, która dodaje mi energii, a jej konsumpcja sprawia mi przyjemność :)
Z tęsknotą czekam na wiosenne nowalijki, jednak staram się doceniać składniki, które są dostępne teraz. Do zrobienia kremowej zupy wybrałam brokuły i słodkie ziemniaki. Uwielbiam pikantną kuchnię, dlatego jako dodatek do delikatnego kremu wybrałam pastę harissa, którą możecie kupić w sklepach typu "kuchnie świata". Jeśli macie czas i ochotę to możecie wypróbować domowej pasty. Notka o niej pojawiła się we wrześniu, możecie zajrzeć w jaki sposób można ją jeszcze wykorzystać : Pikantne oblicza harissy.
W ramach ciekawostki chciałam zwrócić Waszą uwagę na kubek, który widnieje na zdjęciu - można po nim pisać kredą, świetny gadżet :)




































Krem brokułowy z batatem
  • brokuł
  • 2 bataty
  • 1,5 l bulionu (z kurczaka lub z warzyw)
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżka masła
  • łyżka oliwy z oliwek
  • świeżo mielona sól gruboziarnista
  • świeżo mielony kolorowy pieprz
  • ziarna słonecznika 
  • sól

  1. Bataty obieramy i kroimy niezgrabnie w kostkę (nie ma znaczenia w jaki sposób, ponieważ zostaną zmiksowane). Wrzucamy na rozgrzaną oliwę z masłem do głębokiego garnka i dodajemy posiekaną cebulę i czosnek. Smażymy przez 4 minuty co jakiś czas mieszając. 
  2. Odlewamy oliwę i dodajemy różyczki brokuła, zalewamy bulionem i gotujemy przez 30 minut na małym ogniu. 
  3. Zupę przyprawiamy świeżo mielonym pieprzem oraz solą i miksujemy za pomocą blendera na gładką masę. Próbujemy krem i ewentualnie przyprawiamy jeszcze do smaku. Krem podajemy z odrobiną pikantnej harissy i posypujemy ziarnem słonecznika.
Harissa
  • 10 suszonych papryczek chilli
  • 3 ząbki czosnku
  • 50 ml oliwy z oliwek
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka kolendry
  • łyżeczka kuminu
  • łyżeczka pieprzu
  • 4 łyżki przecieru/koncentratu pomidorowego
  • szczypta soli

Papryczki wrzucamy do miseczki, zalewamy wrzątkiem i przykrywamy na pół godziny. Odsączamy z wody, usuwamy szypułki papryczek (jeśli nie chcemy zbyt ostrej harissy - także usuwamy nasiona). Wszystkie składniki ze sobą łączymy i miksujemy za pomocą blendera. Harissę podajemy z kremem brokułowym.

Tosia

poniedziałek, 12 marca 2012

Burger z krewetkami





































Przyznaję, że zachęcając Was do tego dania nie mogę być ani trochę obiektywna. 
Cóż..nie dość, że każdy swoje chwali, to jeszcze jestem wielką miłośniczką krewetek! Dlatego nie możecie mi wierzyć na słowo, musicie krewetkowych burgerów spróbować sami :)
Pomysł na burgery z krewetkami podsunął mi prawdziwy hamburgerowy mistrz (hamburgerów równie pysznych co sztucznych ) - sieć restauracji McDonald's. 
Kojarzę, że kilka lat temu podczas wakacji, w ramach sezonowych bułek wprowadzili burgery z krewetkami. Nie bardzo jednak pamiętam z jakim sosem i jakimi dodatkami je podawali, ani też nie mam pojęcia w jaki sposób robili "krewetkowe steki".
Moje burgery postanowiłam podać z moim ulubionym sosem curry, z awokado, kiełkami lucerny i relish'em z mango, który prezentowałam Wam ostatnio razem z placuszkami ziemniaczano-szpinakowymi.
Oczywiście jeśli zdecydujecie się na zrobienie takich burgerów to dodatki możecie zmieniać dowolnie. 
Myślę, że równie pysznie smakowałyby np. z sosem czosnkowym i rukolą :)




 Burger z krewetkami 
/proporcje na 2 sztuki

  • 120 g  krewetek (surowych lub ugotowanych)
  • jajko
  • 5 łyżek bułki tartej
  • 2 łyżki sezamu
  • łyżka pieprzu cytrynowego
  • łyżka oliwy arachidowej
  • łyżka soku z cytryny
  • łyżeczka miodu
  • szczypta ostrej papryki
  • oliwa z oliwek
  • mała garść świeżej mięty
  • awokado
  • kiełki lucerny
Relish z mango 
  • mango
  • sok z połowy limonki
  • skórka z połowy limonki
  • pół małej, czerwonej cebuli
  • 1/3 papryczki chili
  • 2 łyżeczki jogurtu naturalnego
Sos curry:
  • łyżka majonezu
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • łyżeczka soku z cytryny
  • łyżeczka miody
  • pół łyżeczki curry
  • szczypta ostrej papryki

  1. Usuwamy ogonki z krewetek i wrzucamy je do miseczki. Jeśli krewetki są mrożone należy je wcześniej rozmrozić. Dodajemy pieprz cytrynowy, sok z cytryny, odrobinę miodu i oliwę arachidową. Owoce morza marynujemy godzinę w lodówce.
  2. Zamarynowane krewetki przekładamy do wysokiego naczynia, dodajemy jajko, świeżą miętę i blendujemy na gładką masę. Do masy dodajemy bułkę tartą oraz sezam i mieszamy składniki. Z otrzymanej masy formujemy dwa okrągłe burgery, lekko je spłaszczając ręką. Patelnię do grillowania rozgrzewamy i smarujemy oliwą (jest to konieczne aby steki się nie przykleiły). Grillujemy krewetkowe burgery po 3-4 minuty z każdej strony. Na ręczniku papierowym odsączamy z oliwy.
  3. O tym jak przygotować relish pisałam już w notce z ziemniaczano-szpinakowymi placuszkami : "Mango obieramy i kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy sok i skórkę z połowy limonki, jogurt naturalny i papryczkę chilli. Blendujemy przez 3 minuty na gładką masę, dodajemy posiekaną w drobną kosteczkę czerwoną cebulę i chłodzimy w lodówce przez 30 minut."
  4. Aby przygotować sos należy połączyć majonez, jogurt naturalny, sok z cytryny, miód i przyprawy ucierając je trzepaczką.
  5.  Bułki do hamburgerów kroimy wzdłuż na pół i podgrzewamy chwilę w rozgrzanym piekarniku.  
Burgery przygotowujemy według kolejności:
  1. Spód każdej upieczonej bułki smarujemy sosem curry, 
  2. Kładziemy krewetkowego burgera, 
  3. Smarujemy relish'em z mango,
  4. Układamy plastry awokado,
  5. Posypujemy kiełkami lucerny,
  6. Polewamy sosem curry,
  7. Przykrywamy bułką.
Tosia

czwartek, 8 marca 2012

Placuszki ziemniaczano-szpinakowe i relish z mango

Miałam okazję przyjmować dziś specjalnych gości (rodziców chłopaka) na kolacji. Na szczęście znają oni już doskonale moją kuchnię, dlatego nie musiałam się specjalnie stresować. 
W ramach atrakcji przygotowałam dla nich kulinarną podróż po różnych zakątkach świata. Na podstawie menu wybierali po kolei jaką kuchnię chcą skosztować. Jedną z nich była kuchnia hinduska, czyli grillowane placuszki szpinakowo-ziemniaczane. Przyprawiłam je czosnkiem kuminem, imbirem i kolendrą. Placuszki zostały podane z jogurtem ze świeżą miętą i pikantnym relishem z mango. Danie wyszło niezwykle delikatne, a przy tym aromatyczne i świetnie współgrało z ostrym owocowym sosem.
Na koniec goście mieli prawo ocenić wszystkie dania i z siedmiu dań placuszki zdobyły zdecydowanie najwięcej punktów. Chyba nie muszę zatem dłużej Was do nich zachęcać? :)

Placuszki ziemniaczano-szpinakowe
2 średniej wielkości ziemniaki
110 g świeżego szpinaku
2 łyżki posiekanego, świeżego imbiru
2 ząbki czosnku
4 łyżki mąki
pół łyżeczki sody oczyszczonej
łyżeczka ziaren kuminu
łyżeczka ziaren kolendry
łyżeczka suszonego imbiru
pół łyżeczki ostrej papryki
łyżeczka soli
świeżo mielony pieprz
łyżka masła
łyżka oliwy arachidowej

1. Na suchej patelni podgrzewamy kumin i kolendrę aż lekko się zarumieni i poczujemy aromatyczny zapach. Przyprawy przekładamy do moździerza i rozcieramy na "piasek".
2. Gotujemy dwa obrane ziemniaki, a następnie robimy z nich puree za pomocą tłuczka.
2. W woku lub głębokiej patelni roztapiamy łyżkę masła z oliwą arachidową, wrzucamy posiekany czosnek, imbir, 2 łyżeczki powstałej przyprawy na bazie kolendry i kuminu, suszony imbir  i ostrą paprykę. Szklimy 2 minuty i dodajemy świeże liście szpinaku, dusimy przez kilka minut do dokładnego połączenia i podgrzania składników.
3. Podgrzany szpinak łączymy z puree ziemniaczanym, mąką, sodą oczyszczoną, solą i pieprzem. Formujemy z masy kotleciki (w kształcie przypominające kotlety mielone) i wkładamy do lodówki na pół godziny.
4. Patelnię do grillowania smarujemy za pomocą pędzelka oliwą i rozgrzewamy. Na gorącą patelnię przekładamy ostrożnie placuszki (mogą się na początku trochę rozpadać) i grillujemy z każdej strony przez ok. 3 minuty.
5. Gotowe placuszki podajemy na relish'u z mango, z jogurtem naturalnym i miętą.

Relish z mango 
mango
sok z połowy limonki
skórka z połowy limonki
pół małej, czerwonej cebuli
1/3 papryczki chili
2 łyżeczki jogurtu naturalnego
szczypta soli

Mango obieramy i kroimy na mniejsze kawałki, wrzucamy do wysokiego naczynia, dodajemy sok i skórkę z połowy limonki, jogurt naturalny i papryczkę chilli. Blendujemy przez 3 minuty na gładką masę, dodajemy posiekaną w drobną kosteczkę czerwoną cebulę, solimy do smaku i chłodzimy w lodówce przez 30 minut.


Tosia

wtorek, 28 lutego 2012

Cake pops w wytrawnej odsłonie - czosnkowe lizaki z paluszków i serka






































Uwielbiam kreować nowe potrawy i tworzyć zaskakujące, lecz trafne połączenia. Bywa to jednak trudne, ponieważ czasami, gdy coś wymyślę okazuje się, że niestety nie byłam pierwsza. Nie jest to może moim priorytetem podczas gotowania, bo mimo wszystko ważniejszy jest dla mnie przede wszystkim smak potrawy i forma podania, ale lubię rozmyślać godzinami o nowych, zaskakujących potrawach :)
 Jakiś czas temu przeprowadziłam się "na swoje", a jako Pani domu w momencie w którym wiem, że zjawi się u mnie większa liczba gości to nie mogę się powstrzymać by nie przywitać ich pysznościami. Na imprezy szykuję między innymi cake popsy w czekoladzie (jest to już prawie tradycja :)
W tym tygodniu czeka mnie małe święto, dlatego już od kilku dni rozmyślam czym rozpieszczę moich gości tym razem..
Oprócz dań, które cieszą się zawsze dużym powodzeniem testuję kolejne. I tak przyszedł mi do głowy pomysł na wytrawne cake popsy. Co prawda chodzi tutaj bardziej o wygląd i formę podania kulek na patyku, ponieważ są one wykonane na bazie paluszków/krakersów i serka śmietankowego (nie są polewane czekoladą :). Zrobiłam je w wersji czosnkowej i obtoczyłam w przyprawach, ale następnym razem spróbuję też w mielonych orzechach. Myślę, że stwarzają wachlarz możliwości tak samo jak słodkie cake pops, dlatego próbować różnych kombinacji będę jeszcze nie jeden raz :)

Cake popsy w wytrawnej odsłonie - czosnkowe lizaki
/proporcje na ok. 12 sztuk
140-150 g paluszków/krakersów
 250 g serka śmietankowego (typu philadelphia)
2-3 łyżki mleka/jogurtu naturalnego
4 ząbki marynowanego czosnku (lub 2 świeżego)
przyprawy lub zmielone orzechy do obtoczenia (u mnie : słodka papryka, słona papryka, curry, kolorowy pieprz, suszony imbir)
*ketchup
*patyczki (używam patyczków do lodów)

1. Paluszki lub krakersy mielimy w moździerzu lub za pomocą malaksera na "piasek". Dodajemy serek śmietankowy, odrobinę mleka i powoli miksujemy. Dodajemy posiekany czosnek i dalej miksujemy. Następnie można przez chwilę masę schłodzić w lodówce, jednak nie jest to konieczne.
2. Z masy lepimy kule, obtaczamy w różnych przyprawach (każda kulka może być w innej przyprawie) i nabijamy na patyczki (do połowy kuli). Gotowe lizaki wbijamy w styropian lub podziurkowany karton.
3. Niektóre lizaki ozdobiłam dodatkowo ketchupem (można też użyć np. czosnkowego sosu :)

Tosia

poniedziałek, 20 lutego 2012

Kurczak pieczony na miodowym piwie






































Opinie na temat Magdy Gessler są równie barwne co jej osobowość. Nawet jeśli ktoś jej nie lubi to ciężko nie przyznać iż miewa niesamowite pomysły. Jednym z nich jest pieczony kurczak na butelce piwa, którego patent zdradziła milionom Polaków w programie Kuchenne Rewolucje.
Nie pamiętam dokładnie w jaki sposób piekła go Pani Magda, jednak pomysł ten mnie niezwykle zauroczył, więc postanowiłam go wykorzystać po swojemu :)
Mięso pieczone w ten sposób zyskuje niezwykle soczystego smaku, dzięki piwie, które od czasu do czasu wylatuje podczas pieczenia samodzielnie podlewając kurczaka i warzywa. Wcześniej przygotowana marynata sprawia za to, że z wierzchu kurczak jest lekko chrupiący i rumiany, a cały jej cudowny smak ukryty jest w skórce. Warzywa podlewane piwem karmelizują się, a dodatkowo cebula i czosnek nadają im słodkawego smaku. Do miodowego piwa dorzuciłam dla smaku goździki :)
Danie podane w ten sposób wygląda moim zdaniem fantastycznie, dlatego myślę, że nadaje się znakomicie by podać je gościom.
Jak dla mnie jest to najsmaczniejszy pieczony kurczak jakiego jadłam, przepis ten będę powtarzać na pewno wiele razy, polecam :)























Kurczak pieczony na miodowym piwie 
świeży kurczak ( u mnie ok. 1,8 kg)
0,5 litra miodowego piwa w butelce
2 łyżki słodkiej papryki
łyżka ostrej papryki
łyżeczka kurkumy
łyżka mieszanki pieprzów
łyżka octu balsamicznego
4 łyżki oliwy z oliwek + oliwa do polania warzyw
świeżo mielony pieprz
sól gruboziarnistą
3 goździki
dowolne warzywa (u mnie : marchewki, seler, szalotki, czerwona cebula, pół papryczki chilli)
główka czosnku

1. Kurczaka myjemy, suszymy i wycinamy z niego szyję. W moździerzu mieszamy słodką i ostrą paprykę, kurkumę, kolorowy pieprz, łyżkę soli gruboziarnistej, ocet balsamiczny i 4 łyżki oliwy z oliwek. Marynatą smarujemy dokładnie kurczaka z każdej strony, przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na minimum godzinę.
2. Główkę czosnku kroimy na pół, przygotowujemy resztę warzyw i kładziemy na blachę. Warzywa przyprawiamy gruboziarnistą solą, świeżo mielonym pieprzem i polewamy oliwą.
3. Usuwamy etykietę z butelki (pod ciepłą wodą łatwo schodzić skrobiąc wodą). Otwieramy butelkę i odlewamy 200 ml. Do butelki wrzucamy 3 goździki i nakładamy na nią kurczaka tak by wystawała z niego szyjka butelki.
4. Kurczaka na butelce stawiamy na blachę z warzywami i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy w 180 stopniach przez niecałe 2 godziny. W między czasie można polewać mięso i warzywa pozostałym piwem (nie jest to wskazane - ja tego nie zrobiłam).
5. Upieczonego kurczaka dzielimy na porcję i podajemy z warzywami.









































Tosia

piątek, 3 lutego 2012

Dal - rozgrzewające danie jednogarnkowe z soczewicą

 

Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazku. Mogę się z tym stwierdzeniem zgodzić, ponieważ przez potrzebę rozgrzania powstał mój dzisiejszy dal. 
Istnieje pewne zjawisko w kuchni o którym opowiadała mi już nie jedna osoba i co także zauważyłam, że czasem przydarza się mnie. Mianowicie improwizując w kuchni i gotując potrawy z głowy przez przypadek można stworzyć danie, które już ktoś wymyślił, co więcej posiada ono często swoją nazwę i wywodzi się z określonej kuchni świata. Tak też było w przypadku aromatycznego dania jednogarnkowego z soczewicą.
Kiedy temperatura spada poniżej minus 10 stopni odechciewa się wychodzić z domu. Tak się złożyło niestety, że w ciągu ostatnich dni tyle miałam spraw do załatwienia, że musiałam ciągle przebywać na tym nieszczęsnym mrozie. Do tego wszystkiego jestem jeszcze przeziębiona, więc moim największym kulinarnym marzeniem było szybkie danie, które mnie rozgrzeje i postawi na nogi. 
Wracając do dziwnego kuchennego zjawiska - pod koniec gotowania dania zdałam sobie sprawę, że stworzyłam dal, czyli zupę z soczewicy, wywodzącą się z kuchni hinduskiej. Moja wersja jest jednak odrobinę gęstsza, można ją podać z pieczywem (najlepiej chlebkiem naan) lub makaronem.

Dal - danie z soczewicy
200 g czerwonej soczewicy
500 ml passaty pomidorowej
3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
cebula
2 ząbki czosnku
2 papryczki peperoni (ze słoika w zalewie)
marchewka
łyżka posiekanego imbiru
łyżeczka  kuminu
łyżeczka ziaren kolendry
łyżeczka kurkumy
łyżeczka suszonego imbiru
szczypta soli
łyżeczka cukru
pieprz
łyżka jogurtu naturalnego
kiełki rzodkiewki

Na suchej patelni prażymy ziarna kolendry i kuminu. Gdy przyprawy się zarumienią przekładamy je do moździerza i ucieramy na drobny pył. W woku lub głębokim garnku rozgrzewamy oliwę i wrzucamy plastry czosnku, cebulę posiekaną w piórka, imbir oraz soczewicę. Składniki przyprawiamy kurkumą, suszonym imbirem, kolendrą oraz kuminem. Całość mieszamy i podgrzewamy przez 5 minut. Dodajemy koncentrat, passatę pomidorową, pokrojoną w plastry papryczkę peperoni i 250 ml wody. Przyprawiamy także łyżeczką cukru, szczyptą soli i dużą ilością świeżo mielonego pieprzu. Danie gotujemy bez przykrycia przez 10 minut od czasu do czasu mieszając. Po tym czasie dolewamy ponownie 250 ml i gotujemy przez  kolejne 10 minut. Aromatyczne dal z soczewicy podajemy z kleksem jogurtu naturalnego, przystrojone kiełkami rzodkiewki.

Tosia







LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...