niedziela, 14 czerwca 2015

Śniadanie do łóżka #187: Placuszki z kwiatami czarnego bzu


Podobno ciekawość to pierwszy stopień do piekła, mam nadzieję, że drugim stopniem nie jest gastrociekawość. Zjawisko to dotyka miłośników kulinariów, tych stojących nad kuchennym blatem i tych, których zainteresowanie jedzeniem kończy się na pieszczeniu swojego podniebienia. W obu przypadkach objawia się w podobny sposób. Zaglądaniem w talerze innych, starannym analizowaniem menu w restauracjach, szukaniem rarytasów na targach śniadaniowych i rozglądaniem się wszędzie za czymś do jedzenia.

Już od poprzedniego sezonu, swoją gastrociekawość poszerzyłam o tworzenie w głowie mapy dzikich roślin jadalnych, czasem zapomnianych i niedocenianych jak np. mirabelki. Na początku czerwca są to głównie kwiaty dzikiego bzu, kwiaty akacji, ostatnie pędy sosny i dzika róża. Zaczynam widzieć je wszędzie i w miarę możliwości wybierać się na łowy, aby kreatywnie je przerabiać.

Ostatnio w trakcie porannego joggingu wzdłuż nadmorskiego bulwaru, dopatrzyłam krzewy czarnego bzu. Uznałam, że są wystarczająco daleko od ulicy, aby uznać je za możliwe do jedzenia. Zatrzymałam pędzące sekundy w Endomondo i nazrywałam trochę kwiatów, pamiętając o tym, aby nie naruszyć tylko jednego krzaczka.

Kwiaty otuliłam w jogurtowym cieście i usmażyłam z nich lekkie placuszki, które do szczęścia potrzebowały już tylko odrobiny cukru pudru. Palce lizać!


 Placuszki z w kiatami czarnego bzu/ ok. 30 sztuk
  • 30 kwiatostanów (baldachów) czarnego bzu
  • 250 g mąki pszennej 
  • 150 g jogurtu naturalnego
  • 200 ml wody gazowanej
  • 2 jajka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 łyżki cukru
  • łyżeczka świeżo startej skórki z cytryny
  • szczypta soli 
  • kilka łyżek oleju roślinnego do smażenia
  • cukier puder
  1. Zerwane kwiaty czarnego bzu układamy na tacy i zostawiamy na minimum godzinę, aby pozbyć się ewentualnych  lokatorów.
  2. Nożyczkami skracamy zielone łodygi kwiatów delikatnie je przycinając.
  3. W misce łączymy jajka z jogurtem, cukrem, solą i skórką z cytryny.
  4. Wsypujemy mąkę z proszkiem do pieczenia i stopniowo wlewając gazowaną wodę, mieszamy ciasto trzepaczką, aż osiągniemy gładkie i delikatnie lejące ciasto.
  5.  Na patelni rozgrzewamy olej.
  6. Kwiaty łapiemy za łodygi i zanurzamy w cieście, kładziemy na rozgrzanym tłuszczu i smażymy przez 2-3 minuty z każdej strony.
  7. Rumiane placuszki odsączamy z tłuszczu na ręczniku papierowym, posypujemy cukrem pudrem, podjemy na ciepło lub na zimno.
  8. W trakcie jedzenia pamiętamy, aby nie jeść zielonych łodyg wystających z placuszków.
Tosia

5 komentarzy:

  1. Bardzo jestem ciekawa smaku czarnego bzu, musi urozmaicać smak placuszków; )

    OdpowiedzUsuń
  2. o wow, ale pomysł! :)
    a u mnie nalewka: http://miskawkuchni.blogspot.com/2015/06/naleweczka-z-kwiatow-czarnego-bzu-czesc.html zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  3. The annual cardroom license charge for every facility shall be $1,000 for every table to be operated on the cardroom. The license charge shall be deposited by the commission with the Chief Financial Officer to the credit score of the Pari-mutuel Wagering Trust Fund. “Authorized game” means a sport or series of games of poker or dominoes that are played 카지노사이트 in a nonbanking method. A particular person might not receive any consideration or commission for permitting a penny-ante sport to happen in his or her dwelling. Charitable, nonprofit organizations; drawings by likelihood; required disclosures; illegal acts and practices; penalties. Older elementary kids additionally be} interested in studying about gambling, including their long-term chances of winning.

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na sporą ilość przychodzącego spamu, byłyśmy zmuszone włączyć na kilka dni weryfikacje obrazkową.
Z góry przepraszamy za utrudnienia przy komentowaniu :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...